Wstęp francuski rynek dzienników



Pobieranie 27 Kb.
Data09.05.2016
Rozmiar27 Kb.
Wstęp – francuski rynek dzienników
Rynek nowoczesnych mediów francuskich ukonstytuował się po II wojnie światowej. Odżegnywano się od stosowanych wcześniej środków przede wszystkim dlatego, że większość z nich uległa kompromitacji w czasie wojny. Tak stało się z najstarszą na świecie agencją prasową Havasa, w 1944 r. zastąpioną przez Agence France Presse – poza tym, w ówczesnym ustawodawstwie dotyczącym mediów kładziono nacisk na niezatrudnianie dziennikarzy, którzy podczas wojny opowiadali się czy to po stronie kolaboracyjnego rządu w Vichy, czy to po stronie opozycji. Tego postulatu nie udało się w pełni zrealizować – wiele tytułów, które powstały podczas wojny (Defence de la France, Liberation, Le Parisien Libere), wydawanych było jeszcze przed 1947 r. Na łamach mediów, obok dziennikarzy zaangażowanych politycznie podczas wojny, pojawiali się również sami politycy, co doprowadziło do zarysowania się ostrych różnic w nachyleniu programowym pomiędzy ówczesnymi gazetami. Powoli upadały tytuły komunistyczne (Ce Soir) i socjalistyczne (La Populaire) – podobny los czekał dzienniki związane z radykalna prawicą. Rosły w siłę tytuły wydawane przez prawicowe koncerny (L’Aurore, Le Parisien Libere). Pierwszym krokiem w stronę obiektywizmu prasy francuskiej było ustanowienie statutu AFP w 1957 r., zakładającego niezależność agencji od wpływów politycznych, ideologicznych i ekonomicznych, zobowiązującego ją do podawania bezstronnej, dokładnej i godnej zaufania informacji i do podjęcia starań o warunki pracy, które umożliwiłyby jej działalność o ogólnoświatowym zasięgu.

Dzienniki najpełniej rozwijały się w latach 60., pomimo że nie był to dobry okres dla rynku prasy. Wciąż upolitycznione gazety nie mogły uniknąć roli tuby propagandowej, którą wkrótce przejęła telewizja (dopiero wraz z odejściem od władzy Charlesa De Gaulle’a okres jawnej medialnej propagandy zakończył się na dobre). Jednak to wtedy, w wyniku rozpoczęcia się procesu koncentracji, część podupadających dzienników stała się własnością dużych, bogatych koncernów medialnych. Dzięki temu mogły unowocześnić swoją formułę, nawiązać kontakt z reklamodawcami, uzupełnić zespoły redakcyjne o osoby wykształcone w dobrych nowych szkołach dziennikarskich. Niektóre dzienniki miały 1 000 000 egzemplarzy nakładu, co dzisiaj jest we Francji wynikiem nieosiągalnym nawet dla najbardziej popularnych tytułów.

W latach 70. prasa polityczna odchodziła do lamusa, pojawiały się natomiast tytuły związane z poszczególnymi regionami. Niektóre – jak normandzko – bretońska Ouest France z nakładem 700 tys. egzemplarzy – przebiły pod względem popularności ogólnokrajowe dzienniki. Wtedy swoją pozycję wzmocniły tytuły dziś uznawane za najbardziej znaczące dla kształtowania opinii publicznej we Francji – Le Figaro, Le Monde, Le France Soir, Le Croix. Dwie pierwsze z wymienionych uważane są za dzienniki inteligenckie – pierwszy reprezentuje orientację konserwatywno – prawicową, drugi postrzegany jest jako najbardziej obiektywna z francuskich gazet (ciesząca się większa niż inne popularnością wśród czytelników spoza Francji), o nachyleniu liberalnym.

Le Figaro – historia, podstawowe dane
Dziennik Le Figaro szczyci się pozycją „świadka historii”. Tematyka i nachylenie ideowe publikowanych w nim tekstów były zawsze odzwierciedleniem przemian, jakie dokonywały się w rzeczywistości społeczno – politycznej Francji. I tak już pierwszy numer, który ukazał się w 1826 r. w Paryżu, był odpowiedzią na absurdy epoki ponapoleońskiej. Le Figaro był wówczas tygodnikiem satyrycznym, i zdołał utrzymać taki charakter aż do 1866 r., kiedy to podjął współpracę z uznanymi pisarzami, jak choćby Emilem Zolą czy Albertem Wolffem. Dynamiczny rozwój zaangażowanej społecznie publicystyki sprawił, że gazety i czasopisma o mało „pozytywistycznym” wydźwięku cieszyły się mniejszą niż dotąd popularnością – dlatego Le Figaro zainwestował we współpracę z literatami, a na pierwszej stronie dopisano podtytuł Journal Litteraire – Przegląd Literacki. Niedługo potem stał się dziennikiem. W latach 70. XIX w. Le Figaro cieszył się ustabilizowaną pozycją na francuskim rynku prasowym – cena podniosła się z 10 do 15 centymów, a jedną z gwiazd dziennika został publikujący na jego lamach Aleksander Dumas. Po tym, jak w latach 80 zmienia się kierownictwo firmy wydającej dziennik i umiera dotychczasowy redaktor naczelny Villemesant, Le Figaro przechodzi kolejną metamorfozę – jako jedna z nielicznych wówczas gazet zaczyna wysyłać korespondentów do innych krajów. W 1894 r. Emil Zola wpada na trop Afery Dreyfusa, co ujawnia w artykule J’accuse Ĺ – jest to sprawa podobnej wagi, co wykryta przez dziennikarzy The Washington Post afera Watergate.

W 1906 r. zmienia się redaktor naczelny i na łamach Le Figaro zostaje opublikowana pierwsza fotografia, ilustrująca reklamę leków. Ogromne zmiany przynosi I wojna światowa, w trakcie której Le Figaro ukazuje się w podziemiu. Jako jedna z pierwszych gazet na świecie ogłasza koniec wojny 11 listopada 1918 r. W latach 20. zostaje przemianowane na Figaro i, wskutek powojennych trudności finansowych, liczba jego stron spada z 10 do 8. Wtedy na jego łamach ukazują się pierwsze krzyżówki. W ciągu następnych dwudziestu lat zmienia się kierownictwo i treść gazety wzbogaca się o obszerne reportaże z frontów II wojny światowej. W latach ’46 – ’47, obok Le Figaro powstaje wydawany przez ten sam zespół magazyn kulturalny sześciostronicowy Litteriaire. W latach 50 przewodnicząca zespołu redakcyjnego, pani Contnareanu, powołuje do życia Towarzystwo Wydawców Le Figaro – instytucja ta zajmuje się m.in. ekonomizacją procesów wydawania gazety, wprowadza również jej akcje na giełdę papierów wartościowych. Jest tak skuteczna, że na początku lat 60 Le Figaro przybiera formę podobną do dzisiejszej. Liczy 12 stron i znów jest dziennikiem informacyjnym. Co dzień czyta go blisko 2 mln. osób we Francji. W skład redakcji wchodzi 795 osób, z czego 185 to dziennikarze. W ciągu następnej dekady dołączają do nich korespondenci w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Londynie, Moskwie, Tokio, Rzymie, Rio de Janeiro, Jerozolimie, Atenach i płn. Afryce. W 1964 r. umiera jeden z dwóch głównych udziałowców firmy, Pierre Brisson. Jego udziały przejmuje dotychczasowy wspólnik, Jean Provoust, i zawiązuje spółkę ze znaczącym udziałowcem Ferdynandem Beghinem, której własnością jest odtąd Le Figaro. W 1975 r. ogłasza on przetarg na udziały Beghina, które zakupuje Robert Hersant, prezes holdingu Socpresse – to ta firma zostaje teraz wydawcą dziennika (potem wyodrębniono z niej Le Figaro Holding). Od lat 70., w wyniku zastrzyku finansowego, jaki pociągnęło za sobą przejecie Le Figaro przez Hersanta, ukazują się kolejne dodatki firmowane tytułem Le Figaro – w ’78 r. Le Figaro Magazine (pismo publicystyczne), w ’80 r. Madame Figaro (dodatek, a później magazyn dla kobiet, stworzony z inicjatywy dziennikarki Marie – Claire Pauwel), w ’85 r. Figaro Economie (czasopismo ekonomiczno – polityczne), później także Figaroscope i Figaro Patrimoine.

W 1996 r. umiera Hersant. Na jego miejsce wchodzi Yves De Chaisemartin. Od tego czasu wychodzą dwa nowe dodatki – Le Figaro Multimedia i La Maison Madame Figaro.

W ’99 r. 4,9% udziałów Le Figaro Holding przejmują Amerykanie. Od 2001 r. rusza strona internetowa www.lefigaro.fr i wirtualne archiwum dziennika. Rok później grupa Dassault wchodzi w posiadanie 30% akcji Socpresse i staje się jednym z głównych udziałowców firmy wydającej dziennik. Gazeta po raz ostatni jak dotąd zmienia szatę graficzną. Wydająca ja spółka zmienia nazwę na Societe du Figaro SA. Redaktorem naczelnym jest Jean De Belot. W skład francuskiej redakcji wchodzi 1200 osób.

Le Figaro ma dziś 1 500 000 czytelników. Ukazuje się w liczbie 433 tys. egzemplarzy.

Obok dziennika wychodzi 11 dodatków tematycznych.

Le Monde - historia, podstawowe dane
Dziennik Le Monde jest we Francji utożsamiany z polityczną niezależnością i nowoczesnością. Niezwiązany ze środowiskiem ani kolaborantów, ani opozycjonistów, zaczął ukazywać się pod koniec wojny, w 1944 r. Od początku był własnością Stowarzyszenia Akcjonariuszy Le Monde, założonego przez Henriego Beuve – Mery, dawniej związanego z Le Temps. Już w 1947 r. doszło w redakcji do secesji – odeszła część zespołu popierająca akcesję Francji do Paktu Północnoatlantyckiego, której sprzeciwiał się Beuve – Mery. W 1951 r. powstało Stowarzyszenie redaktorów, które opowiedziało się po stronie redaktora naczelnego. Niedługo potem zgromadzenie ogólne udziałowców przyznało Stowarzyszeniu 28% udziałów, co dało jego członkom możliwość blokowania decyzji właściciela. Był to pierwszy krok ku osiągnięciu pozycji, jaką mają dziś dziennikarze Le Monde, mogący zabierać glos nie tak w kwestiach związanych merytorycznie z gazetą, jak i w sprawach logistycznych czy ekonomicznych. Dziennikarze są wiec udziałowcami firmy wydającej dziennik, co czyni go wolnym od nacisków ekonomicznych – dlatego tę datę uznaje się za przełomową w historii dziennika.

W odpowiedzi na to Beuve – Mery odszedł z zespołu. Stanowisko przewodniczącego spółki zajął Jacques Fauvet, a redaktorem naczelnym dziennika został Andre Fontaine.

Przez długi czas Le Monde udawało się uniknąć komercjalizacji, której uległy w latach 60. i 70. wszystkie niemal francuskie dzienniki. Zespół redakcyjny, który chciał tworzyć gazetę niezależną, niechętnie zgodził się na pojawienie się na łamach Le Monde pierwszych reklam. Trudno było zachować niezależność wobec nacisków licznych udziałowców, do których zaliczali się Stowarzyszenie pracowników, Stowarzyszenie kadr i Stowarzyszenie redaktorów (posiadali łącznie 200 udziałów), a także żyranci, właściciele i ich spadkobiercy. Ta patowa sytuacja zmieniła się w 1985 r. w poważny kryzys finansowy, grożący upadkiem dziennika. Wtedy do grona udziałowców dołączyły Stowarzyszenie czytelników i Stowarzyszenie przedsiębiorstw, które za 240 udziałów zapłaciły 25 milionów franków.

Statut Le Monde, zakładający realizację misji społecznej i wykluczający działalność dla zysku, został zmieniony dopiero w 1994 r. Do udziałowców dołączyło wtedy Stowarzyszenie anonimowe, wnosząc kapitał, który pozwolił zwiększyć sprzedaż dziennika o 12% w kioskach i o 3,5% w prenumeracie. W 1998 r. ciągle polepszająca się sytuacja finansowa Le Monde pozwoliła na otworzenie strony internetowej www.lemonde.fr z płatnym archiwum. Dziś jest to jedna z najpopularniejszych witryn we Francji i nie tylko – codziennie serwis internetowy Le Monde odwiedza 10 mln. internautów z całego świata, liczbę stron z odnośnikami i linkami do niej w całej sieci szacuje się na 45 mln. W ciągu ostatnich dwóch lat popularność internetowego wydania Le Monde trzykrotnie wzrosła. Dzięki tej witrynie o 60% wzrósł odsetek czytelników dziennika przed 35 rokiem życia.

W toku swojej historii Le Monde nieraz wzbudzało kontrowersje i propagowało poglądy sprzeczne z oficjalnie przyjętymi. W 1951 r., w notce dotyczącej urodzin Stalina, jeden z redaktorów niedwuznacznie zasugerował własną sympatię dla radzieckiego dyktatora. Nie zmienia to faktu, że Le Monde – przy swojej odwadze pokazywania zjawisk i wydarzeń od różnych stron – było postrzegane raczej jako dziennik informacji, a nie opinii. O ile prasa we Francji, przy panującym tam ustroju, jest dość proprezydencka, Le Monde wsławiło się doniesieniami o podejrzanej czy nielegalnej działalności osób na najwyższych stanowiskach państwowych. To dzięki tej gazecie Francja dowiedziała się o rozrzutności Jacquesa Chiraca na stanowisku burmistrza Paryża w latach 1975 – ‘77. Jednak tropienie afer i wzbudzanie kontrowersji nie jest misją Le Monde. O tym, że na jego łamach jest miejsce dla różnych poglądów, świadczy fakt, że obok artykułów opisujących zagrożenia mogące wynikać z rozszerzenia Unii Europejskiej, 9 października 2002 r. ukazała się odezwa Bernarda Poignant i Gillesa Savary Ludy Europy, witamy w Unii, adresowana do krajów wstępujących. Le Monde pozostaje także w dobrych kontaktach z Polską, o czym świadczyć mogą konferencje i panele organizowane wspólnie z Gazetą Wyborczą i TVP2. Nie jest to jednak współpraca zinstytucjonalizowana; taką Le Monde nawiązał tylko z hiszpańskim dziennikiem El Pais, który ma prawo do publikowania wolnych tłumaczeń do tekstów z Le Monde.

Redaktorem naczelnym dziennika, prezesem spółki oraz jednym z jej najbardziej znaczących udziałowców jest dziś Jean Marie Colombani. Obok Le Monde ukazują się dziś dodatki Le Monde Economie, Le Monde Diplomatique, Le Monde de l’education, Le Monde Dossiers et documents, Le Monde Initiatives, Selection Hebdomadaire (dodatek publicystyczny ukazujący się raz w miesiącu), Les supplements au quotidien (komentarze do wydarzeń codziennych, bogatsza oferta w Internecie), Maniere de Voir, Nord Sud export (dodatek związany z handlem i ekonomią), Le Monde 2 (dodatek o charakterze magazynu), Le bilan du Monde, Cahiers du Cinema, Courrier international. Każdy z tych tytułów ma swój odpowiednik internetowy.


Czytelnicy Le Monde i Le Figaro
Zdaniem polskiego korespondenta Le Monde, Christopha Chattelaud, głównymi rywalami tego dziennika na francuskim rynku prasowym są, obok umiarkowanie prawicowego Le Figaro, lewicujący Liberation i starający się zachować niezależność ideową Le Parisien. Każda z tych gazet adresowana jest do innej grupy czytelniczej. Od lat Le Monde jest dziennikiem chętnie czytanym przez intelektualistów i pracowników umysłowych; blisko 90% jego czytelników to osoby z wyższym wykształceniem. Le Figaro, ze względu na określoną orientację ideową, przyciąga czytelników wykształconych, dobrze zarabiających, często biznesmenów i osoby zaangażowane w działalność przemysłową i ekonomiczną na wielką skalę – część tej grupy równie chętnie sięga po dodatki ekonomiczne firmowane przez Le Monde. Dzieje się tak dlatego, że reprezentowana przez nie konserwatywno – liberalna myśl ekonomiczna jest typowa dla panującego we Francji ustroju. Również pod względem majątkowym czytelnicy obu dzienników niewiele się różnią: sądząc po reklamach, są to ludzie zamożni i średnio zamożni, mogący pozwolić sobie na drogie zakupy i luksusowe usługi. Ale oferta tematyczna Le Monde i Le Figaro adresowana jest także do ludzi o szerokich horyzontach, zainteresowanych kulturą; spora część ogłoszeń reklamowych dotyczy nowości wydawniczych i wydarzeń kulturalnych.

Wśród planów Le Monde na najbliższa przyszłość Chattelaud wymienia m.in. kupno miesięcznika katolickiego – co dowodzi chęci zdobycia nowej grupy czytelniczej. Oba dzienniki od kilku lat angażują się w liczne projekty internetowe – co z kolei przyciąga młodszych czytelników. Ten sam cel przyświeca współpracy obu gazet z telewizją: wiele programów publicystycznych i popularno – naukowych firmowanych jest logo Le Figaro i Le Monde. Ambicją każdej na najbliższą przyszłość z nich jest również kupić kanał telewizyjny.


Zakończenie – moja ocena Le Monde i Le Figaro
Po lekturze kilkunastu numerów Le Monde – tak archiwalnych, jak i tych z ostatnich dni – trudno jest mi przychylić się do stwierdzenia, że jest to gazeta niezależna. Dyskurs przyświecający ostatnio publikowanym w niej tekstom jest skrajnie eurocentryczny i antyamerykański. Francuska scena polityczna jest przedstawiana dość schematycznie: wszyscy są źli, Jacuqes Chirac jest święty. Zupełnie inne wrażenie zrobił na mnie Le Figaro – podobno prawicujący, podczas gdy tematy wymagające najszerszego i najbardziej rzetelnego komentarza są przedstawiane z różnych punktów widzenia. Nie oznacza to, że sposób opisywania zdarzeń i zjawisk przez dziennikarzy Le Monde mi nie odpowiada – nie wiem tylko, dlaczego główną cechą przypisywaną temu dziennikowi w tekstach reklamowych i prasoznawczych jest właśnie niezależność od – paradoksalnie – nacisków politycznych. Chyba że niezależność jest tu rozumiana jako możliwość podejmowania istotnych dla życia gazety decyzji przez samych dziennikarzy, a nie jako bezstronność i obiektywizm.

Język, jakiego używają dziennikarze Le Figaro i Le Monde, jest porównywalny, jeśli chodzi o stopień trudności. Terminy specjalistyczne pojawiają się właściwie tylko w dodatkach tematycznych.



Już od pewnego czasu mam regularny kontakt z każdą z tych gazet i nie zamierzam przestać być ich czytelniczką, choć nie ukrywam, że po Le Figaro sięgam częściej. Informacje tam zawarte przedstawione są inaczej niż w polskiej prasie i wiele z nich opracowywanych jest bardzo szczegółowo – pozwala to dotrzeć do sedna spraw nawet czytelnikowi, który wypadł z obiegu. W Le Monde podoba mi się publicystyczny, opiniotwórczy dział Horyzonty, natomiast drażni mnie drapieżny, nieco cyniczny sposób opisywania zdarzeń politycznych.
Karolina Wasielewska, gr. 6


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna