Wyczółkowski o Chmielowski [



Pobieranie 28.24 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar28.24 Kb.



7

(43)

2009


?


Wyczółkowski o Chmielowski [cz. II]


Leon Wyczółkowski
Wspomnienia
o Adamie Chmielowskim – św. Bracie Albercie
W poprzednim numerze podaliśmy wyjaśnienie na temat powstania wspomnień L. Wyczółkowskiego o Bracie Albercie, spisanych przez Adama Kleczkowskiego. Obecnie publikujemy ich obszerne fragmenty (numery stron odnoszą się do książki: Leon Wyczółkowski. Listy i Wspomnienia, opracowała Maria Twarowska, Ossolineum 1960).

Rozdział I. Dzieciństwo L. Wyczółkowskiego 1852-1869 W czasie powstania styczniowego Wyczółkowski miał 11 lat. „Ogólne pojęcie o ‘nieszczęśliwym powstaniu’ i sąd o nim wyrobił sobie ostatecznie pod wpływem starszych kolegów-malarzy, którzy walczyli w r. 1863, przede wszystkim pod wpływem Adama Chmielowskiego… Prawdopodobnie także Wyczółkowski wyniósł właśnie
z doby powstania pewien gatunek aktywnego patriotyzmu, który go uczynił
w latach młodzieńczych szczególnie podatnym na wpływy nauk Gersona i rozmów z Chmielowskim, a potem wielokrotnie zaważył na jego twórczości, powodując łączenie celów artystycznych z ideą społeczną i narodową”. [s. 15]

Rozdział III – Studia w Monachium i w Krakowie 1875 – 1879 Wreszcie należy zasygnalizować narodziny symbolizmu i kultu Böcklina – jego entuzjastą był m. in. Adam Chmielowski, skądinąd wróg wszelkiej maniery w sztuce, który przewodził grupie Polaków kończącej studia bezpośrednio przed przybyciem Wyczółkowskiego do Monachium. [s. 37] „Chmielowski był przede mną w Monachium, ja byłem w 1874. Razem z nim był Witkiewicz, Czachórski. Ja nie byłem kolegą Chmielowskiego, on był starszy. Moi koledzy: Piotrowski, Owidzki. [Chmielowski] żył serdecznie z Gierymskimi. Maks umarł na jego ręku Reichenhall 1874”. [s. 39]

Rozdział IV – Pobyt we Lwowie i w Warszawie 1880 – 1884 „Poznałem tam [we Lwowie u W. Monné-Młodnickiej] Kornela Ujejskiego i Adama Chmielowskiego, który wtedy wstąpił do jezuitów. […] …przez rok był w zakładzie obłąkanych w Kulparkowie. Potem stworzył zakon albertynów św. Franciszka z Assyżu. Ten szary mnich, brat Albert w salonie – zwierzątka mu dokuczają, a on mówi po francusku i bawi towarzystwo. [s. 46] […]

Chmielowski Adam był w powstaniu, stracił nogę i nosił protezę. Chmielowski niechętnie o powstaniu opowiadał. Wyjątkowo tylko podał jakiś epizod: powstańcy chcą okrążyć piechotę rosyjską i odpędzają zająca, którego piechota ta do niego zagnała. Zły omen, humor… Natykają się na huzarów rosyjskich. Chmielowski pięć razy strzela, nie może trafić, wreszcie obie strony się rozchodzą. […]

1880 lub 1881, Lwów, bliższa moja znajomość z Adamem Chmielowskim. Wtedy przygotowywał się, żeby przejść przez furtę do zakonu jezuitów. W kościele Św. Ducha galeria kryta wielkimi oknami renesansowymi. Malował Ecce Homo, później ofiarował go Andrzejowi Szeptyckiemu, metropolicie greckokatolickiemu we Lwowie. Prawie codziennie widywaliśmy się. Mówił o Monachium, braciach Gierymskich, Chełmońskim, Czachórskim, Wierusz-Kowalskim – znał ich na wylot. […] Brat Albert, Adam Chmielowski był starszy ode mnie. Należał do grupy Gierymski, Czachórski, Wierusz-Kowalski. […] Adam Chmielowski odegrał wtedy w sztuce polskiej rolę nauczyciela, kierownika. Żył blisko z braćmi Gierymskimi. Maks Gierymski malował przedtem rzeczy rokokowe, panów z zopfem we frakach i bajki. Chmielowski znał się wybornie na każdej organizacji duchowej, te rzeczy Maksa nie podobały mu się: Czy byłeś w powstaniu? Byłem. Dlaczego nie malujesz tego? […] Nie kolegowałem z nim; ciekawy malarz, który cudowne rzeczy opowiadał o sztuce. Wyciągnięte pojęcia o sztuce. […] Mówił: Jeśli człowiek obładowany jest zanadto formą, posiada kunszt mechanicznie, idzie jak koń w cyrku. Bronił się przed tym. Szczerość, prostota. Enatuzjasta Böcklina. […] Adama Chmielowskiego traktat o Rafaelu, nie o malarzu, lecz
o wielkiej sztuce… ciekawy, dziś wywietrzały [chodzi o artykuł O istocie sztuki
s. A.]. Sądy o współczesnych w gawędzie bardzo wytrawne. [s. 47]

W zbiorach Barącza jest mały obrazek Chmielowskiego: kilku powstańców ucieka (naszkicowanych piórem, niebo atramentem). Cały rok 1863 jest tam, cała jego beznadziejność. Garstka ludzi ucieka na koniach. Cudowna rzecz. [s. 47 n.] […] rysuneczek mały akwarelą: Powstańcy uciekają, prześliczna rzecz, synteza 1863 r. Chmielowski wchodził wtedy, tj. w 1880, w inne życie. Dawne nastroje, dawna filozofia sztuki. W rozmowie przy pożegnaniu mówił mi, kiedym odjeżdżał do Warszawy: Przy twoim usposobieniu źle ci będzie na świecie. Chodź za mną! Może bym się dał nakłonić, gdybym z nim dłużej pozostał.

Chmielowski, samouk, w malarstwie słabą miał formę, ale poczucie kolorów nadzwyczajne. […] Uwielbiał Böcklina. Namalował niewiele obrazów, ale te, które pozostały, są niezmiernie ciekawe. […] Chmielowskiego Pogrzeb samobójcy [1876] za murem cmentarnym; w dali wiatraki się kręcą i krwiste niebo. [s. 48]

Boginka słowiańska. Chmielowski zamazał potem leśną boginkę, przewrócił obraz i zaczął na nowo: ławki, cyprysy, hermy, zachodzące słońce – Zachód słońca [1879; chodzi o obraz „We Włoszech”]. […] Nimfa, boginka, psotnica z palcem na ustach, uśmieszek. Białe kwiatki, malował Wyczółkowski. Chmielowski wziął ten obraz na poprzek i zamalował, wyszedł z cynobru czystego, dał ponury obraz w zachodzącym słońcu: Cyprysy i willa. To przeszło do Rapackiego, potem naparłem się i dałem mu coś swojego za to. Ten obraz kupił ode mnie prof. Kostanecki. Nie powinienem był brać pieniędzy. […] Drugi obraz: Senator – siedzi na ławce, pisze laską na piasku, wiatr wieje, liście się sypią. Szary polski krajobraz z fizjonomią południowego motywu. Melancholia wychodzi. […] Chmielowski bronił się przed sztuką. Do mnie: Odwiedź mnie. Im bardziej o tym wszystkim myślę, tym bardziej głupieję. […] Ogród miłości [1876], pary się schodzą i ognie palą. Najważniejsza rzecz z jego kompozycji; pokazywał mi
u brata swego, który był zarządcą w dobrach Siemieńskiego. […]

W religijnych rzeczach przyjął metodę i zasady Fra Beato Angelico. Bardzo ciekawy, nadzwyczajnie go cenię w malarstwie. […] Przy mnie namalował Św. Marię Małgorzatę i kilka innych prac i szkiców. Bywał prawie codziennie


u mnie, często nocował. Kończył obraz Św. Małgorzaty na ul. Piekarskiego, bo moja pracownia była lepsza. [s. 48 n.] Św. Maria Małgorzata, do której schodzi Chrystus z ołtarza. Obraz ślicznie ułożony; mały szkic do tego piórkiem malował u mnie. Olejne malarstwo ma przykre strony, czernieje, wysycha. W poszewce przyniósł ten obraz do mnie. Zaczęło się pucowanie mokrego obrazu. Potem kończył, werniksował. Obraz darował jezuitom. […] Ja go namawiałem do kończenia św. Małgorzaty Alacoque, do której zstępuje Chrystus z ołtarza. […]

W zimie pojechaliśmy saniami w baranicach, futrach z Tarnopola do Siemieńskich [dokładniej: do Stanisława Chmielowskiego, zarządcy dóbr Siemieńskich]. Adam był chory na żołądek wskutek przejść w powstaniu. Miły dworek, gdzie spędziliśmy kilka dni. Do kolei jechaliśmy myśliwskimi saniami, wyrzucało nas. Zasypało kolej, Adam przeziąbł, był nieszczęśliwy z zimna. […]

Chmielowski opowiadał mi, jakie kłótnie miał ze szlachtą na wsi. Jeszcze Matejko może być malarzem, bo z pochodzenia był Czechem i nazwisko miał na -ko, ale żaden Polak na -ski nie może być malarzem, jak udowadniał Klaczko. […]

Adam Chmielowski – przy prostocie czar inteligencji szalonej we wszystkim. […] Alinę kiedy malowałem we Lwowie, koledzy mnie besztali za szarozielone tło. Adam Chmielowski rzekł: Bardzo dobry obraz, ale rzuć ją na zieleń jako legendę. [s. 49 n.] Adam Chmielowski dał mi wyjście; malowałem Alinę realistycznie: To legenda, mit. Dlaczego malujesz to realnie, zrób to jako legendę. [s. 50]

„Głęboko religijnym malarzem był brat Albert: Ecce Homo, Chrystus i św. Małgorzata (Chrystus schodzi z ołtarza do św. Małgorzaty). Namawiałem go, żeby skończył ten obraz wedle szkicu. [s. 156]

Pasowanie się z wielkimi obrazami w małej pracowni. Maks Gierymski przy lampie czyta. Na próżno mozolił się, nie mógł oddać efektu lampy. Daj rękę, która poprawia lampę! Tak mu poradził Chmielowski. [s. 170]

Rethel [malarz niemiecki, br. M.]: Zaraza na balu, zamęt, popłoch, śmierć siada na estradzie, a pierwsza para w maskach pada trupem. Adam Chmielowski czuł romantykę niemiecką. Unosił się nad Schwindem, Rethlem, uwielbiał Böcklina, którego uważał za bożyszcze, myśliciela, filozofa. [s. 173]

Rozdział X – Wypowiedzi L. Wyczółkowskiego o artystach polskich i obcych i o krytykach Wyczółkowski opowiadał, jak w Zakopanem zebrali się razem z nim Chełmoński, Chmielowski (brat Albert) i Witkiewicz i prowadzili dysputy; oni mówili, a ja słuchałem. Wtedy Chmielowski powiedział, że po szkicowniku poznaje się artystę; pokażcie mi szkicownik, a powiem, jaki to jest malarz. [s. 203]

Najgłębszy wyraz u Chrystusa dał Adam Chmielowski w Ecce Homo. Szary dzień, deszcz pada, Chrystus skatowany, oczy zapadnięte w głąb. Tak się stało


i tak się stać musiało. Chrystus zmęczony, stargany, oplwany, szmatą purpurową spowity, ale oczy patrzą w głąb. Dziś własność metropolity Szeptyckiego, z którym Chmielowski żył w serdecznych stosunkach. W obrazach Krudowskiego, epigona sztuki włoskiej, Chrystus ckliwy, słodziutki. [s. 205 n.]

Z rozmowy A. Kleczkowskiego z F.(Franciszką) Wyczółkowską 15 XI 1938 w Krakowie Dzieduszycka dostała od brata Alberta Roraty w kościele; dała Wyczółkowskiemu za akwarelę. Wyczółkowski ofiarował to Szulisławskiemu. Relacja Pieniążka. Szulisławski obraz ten, odnowiony przez prof. Marconiego
w Warszawie, oddał braciom albertynom w Krakowie w 1934, do rąk brata starszego Wincentego – na odwrotnej stronie Wyczółkowski stwierdził autentyczność obrazu. Albertyni zrobili dużą fotografię obrazu i jedną fotografię przywiózł do Żołędowa nadleśniczemu Szulisławskiemu brat Anioł. Fotografia za inwazji 1939-1945 zaginęła. […]

Chmielowski – harmonia, kolor nadzwyczajny. […]

Adam Chmielowski powinien mieć monografię. Nauczał, jak konstruować obraz… Pod wpływem Böcklina, fanatyk jego. Pisał o Böcklinie. Polacy głosili jego sławę. Poglądy Chmielowskiego na Böcklina przyjął Witkiewicz.

Artysta malarz, partyzant w r. 1863, traci nogę. Potem furta klasztorna u jezuitów. Potem stworzenie grupy ludzi-żebraków, braci Albertynów. Zakończył nimbem, wielki polski święty. Chmielowski ciekawszy niż inni, tak bogato złożony. Żeromski zahaczył go w Walce z szatanem.

Chełmońska żąda, żebym napisał monografię i jej ojcu, ale Chełmoński już znany, a Chmielowski nieznany, tylko dla koła subtelnego. [s. 206]

Obrazy Brata Alberta malowane przez Wyczółkowskiego „Po 40 latach zabieram się do malowania olejnego. Nawrót po takiej [przerwie?], to więcej się zrobi. Brat Albert [1933] ma dobry wyraz. […] Habit brata Alberta jak wór, dziecko tuli się. […] Brat Albert z dzieckiem na ręce. Wór szary, deszcz siąpi, brat Albert tuli dziecko rachityczne. Prostoty większej nie może być. [s. 163]

Warszawa w grudniu 1936 [Rozmowa z Wyczółkowską].

[Wyczółkowski] cierpiał bardzo (podczas ostatniej choroby), modlił się: Bracie Albercie, pomóż mi! [s. 152]


=======================================================================




W sobotę 4 lipca zmarł Pan Andrzej Różycki – świecki franciszkanin, któremu zawdzięczamy najdokładniejszą biografię św. Brata Alberta.
Drogi Panie Andrzeju,

dziękujemy za wielkie serce oddane sprawie poznawania naszego
Ojca Założyciela... Niech Ci Bóg wynagrodzi wiekuistą radością


wspólnoty albertyńskie
=======================================================================

Odpowie- s. Agnieszka Koteja, a-koteja@tlen.pl [0-12/413-55-99]



dzialni br. Marek Bartoś, bratmarek.alb@zakon.opoka.org.pl [0-12/42-95-664]



©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna