Wyrok Sądu Najwyższego Izba Karna z dnia 14 września 2004 r. IV kk 129/2004; Prokuratura I Prawo dodatek 2005/2 po



Pobieranie 68.29 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar68.29 Kb.

  1. Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Karna z dnia 14 września 2004 r.IV KK 129/2004; Prokuratura i Prawo - dodatek 2005/2 poz. 3

Fałszywe oskarżenie, o jakim mowa w art. 234 kk, jest dokonane z chwilą dojścia treści oskarżenia (zawierającego zarzuty nieprawdziwe) do autora, którym jest organ powołany do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne. Pobudki i motywy sprawcy są dla bytu omawianego przestępstwa obojętne. Z kolei występek z art. 238 kk (zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie) różni się tym od występku z art. 234 kk, że sprawca, zawiadamiając organ powołany do ścigania przestępstw lub przestępstw skarbowych o rzekomo popełnionym przestępstwie, nie wskazuje osoby, która miała je popełnić. Informuje więc o zdarzeniu, którego w ogóle nie było lub przedstawia zdarzenie prawdziwe jako przestępstwo cięższe przez podanie nieprawdziwych okoliczności.

W doktrynie wyrażono pogląd, że jeżeli zawiadomienie, o jakim mowa w art. 238 kk, zawiera jednocześnie fałszywe oskarżenie konkretnej osoby, to sprawca tego czynu będzie odpowiadał wyłącznie za fałszywe oskarżenie, czyli jedynie za występek z art. 234 kk.



  1. uchwała SN z dnia 22 stycznia 2003; I KZP 39/02; OSNKW 2003/1-2/1

Bezpodstawne uchylenie się od złożenia zeznania nie jest "zatajeniem prawdy" w rozumieniu art. 233 § 1 k.k.
(fragm. uzasadnienia)

Istotnie, przedmiot ochrony sprowadza się do tej wartości, jaką jest zapewnienie wiarygodności ustaleń dokonywanych w postępowaniu sądowym lub innym postępowaniu przewidzianym w ustawie. Ponieważ w piśmiennictwie wielokrotnie eksponowano, że art. 233 § 1 k.k. (a uprzednio: art. 247 § 1 k.k. z 1969 r.) chroni prawdziwość dowodu będącego podstawą orzekania sądu lub innego organu publicznego (por. Z. Młynarczyk: Fałszywe zeznania w polskim prawie karnym, Warszawa 1971, s. 77), jest zatem rzeczą oczywistą, że bezprawna odmowa złożenia zeznania, takiego przedmiotu ochrony nie narusza. Podobnie jest w sytuacji, gdy świadek jawnie oświadcza, że nie udzieli odpowiedzi na konkretne pytanie sądu, nie stara się zaś - odpowiedzi takiej udzielając - zafałszować obraz stanu faktycznego, zatajając prawdę, podając zaś nieprawdziwe okoliczności (choćby o charakterze negatywnym, jak to, że danego fragmentu wydarzeń nie widział lub nie pamięta). Dostrzeżenie tego ostatniego aspektu zagadnienia niweczy argument figurujący w ostatniej części uzasadnienia postanowienia składu zwykłego, nazywany "kryminalnopolitycznym". Okazuje się bowiem, że nie ma żadnej różnicy w sytuacji prawnej osoby bezprawnie odmawiającej złożenia całości zeznań, jak i osoby bezpodstawnie, ale jawnie, odmawiającej złożenia tych zeznań w jakimś fragmencie, np. w odniesieniu do konkretnego pytania sądu. W obu wypadkach świadek bezprawnie uchyla się od złożenia zeznania, różnica zaś sprowadza się jedynie do zakresu, jakiego to uchylenie dotyczy. A zatem w obu wypadkach może nastąpić nałożenie nań sankcji wymuszających, przewidziane w art. 287 k.p.k. Tak też ujmuje wzajemną relację bezpodstawnego uchylania się od złożenia zeznań i bezpodstawnej odmowy udzielenia odpowiedzi na pytanie większość komentatorów unormowań procesowych (zob. np. T. Grzegorczyk: Kodeks postępowania karnego. Komentarz, wyd. II, Kraków 2001, s. 661 i 662 oraz R. A. Stefański w: Kodeks postępowania karnego. Komentarz pod red. Z. Gostyńskiego, Warszawa 1998, s. 785), a także judykatura Sądu Najwyższego (zob. np. wyrok z dnia 5 lutego 1982 r., IV KR 308/80, OSNKW 1982, z. 7-8, poz. 55).

Uwzględnienie omówionej wyżej, fundamentalnej różnicy między postawą świadka, który stara się wprowadzić przesłuchujący go organ procesowy w błąd, a zatem obejmuje swym zamiarem zafałszowanie stanu faktycznego, a postawą świadka, który jawnie oświadcza, że w pełnym, albo tylko w pewnym, zakresie zeznań nie złoży, a zatem zamiarem obejmuje jedynie utrudnienie czynności podejmowanych przez organ procesowy, tłumaczy też, dlaczego jedynie pierwsze z tych zachowań ustawodawca zdecydował się poddać kryminalizacji.

Pozostaje ustosunkowanie się do wzajemnej relacji sankcji wymuszających, stosowanych wobec osoby, która bezpodstawnie uchyla się od złożenia zeznań, a które nazwane zostały przez skład zwykły "reżimem" odpowiedzialności karnoprocesowej (przewidzianych w art. 287 k.p.k.), oraz sankcji stosowanych w związku z ewentualnym przypisaniem występku stypizowanego w art. 233 § 1 k.k., które nazwane zostały przez tenże skład "reżimem" odpowiedzialności karnej. To prawda, iż można byłoby uznać, że funkcje obu typów sankcji są odmienne: art. 233 § 1 k.k. przewiduje sankcję karną za określone w nim zachowanie, którego dopuścił się świadek, przepisy procesowe zaś przewidują te postaci kar porządkowych, które zwane są sankcjami wymuszającymi; służą one nie tyle represji za czyn już dokonany, ile zdyscyplinowaniu świadka w razie niepodporządkowania się przezeń obowiązkom procesowym. Nie można jednak tracić z pola widzenia dwóch okoliczności. Po pierwsze tego, że de facto przy wykładni alternatywnej, rozważanej przez skład zwykły, świadek za jedno i to samo zachowanie poniósłby podwójną dolegliwość, przy czym dolegliwości płynącej w szczególności z zastosowania art. 287 § 2 k.p.k. żadną miarą nie można bagatelizować, albowiem sprowadza się ona do faktycznego pozbawienia wolności na okres do 30 dni, niezależnie od dolegliwości natury finansowej. Po drugie tego, iż nie do zaakceptowania, zdaniem składu powiększonego, jest przyjęcie takiej wykładni, w świetle której określone zachowanie wypełniałoby znamiona czynu zabronionego, nie kwalifikując się jeszcze do zastosowania sankcji aresztu. Zważyć bowiem należy, iż zastosowanie kary porządkowej aresztu możliwe jest dopiero w wypadku uporczywego uchylania się od złożenia zeznania (art. 287 § 2 k.p.k.), natomiast zgodnie z alternatywną wykładnią art. 233 § 1 k.k., rozważaną przez skład zwykły, każde (a więc niekoniecznie: uporczywe) uchylanie się od złożenia zeznań wypełniałoby ustawowe znamiona tego przestępstwa. Dostrzeżenie obu tych uwarunkowań dodatkowo przemawia za poglądem, iż sankcję za bezpodstawną odmowę złożenia zeznania stanowi jedynie nałożenie na świadka kary pieniężnej oraz ewentualne przymusowe jego doprowadzenie (art. 287 § 1 k.p.k. w zw. z art. 285 § 1 k.p.k.), w razie zaś uporczywego uchylania się od złożenia zeznania można ponadto zastosować aresztowanie na czas nieprzekraczający 30 dni (art. 287 § 2 k.p.k.).

(…)

Wszystkie przytoczone argumenty wykazują, że alternatywny kierunek wykładni przepisu art. 233 § 1 k.k., zaprezentowany w uzasadnieniu postanowienia składu zwykłego, nie może zasługiwać na akceptację. Podsumowując, stwierdzić zatem należy, że "zatajenie prawdy" to przemilczenie w złożonym zeznaniu okoliczności lub jawne zaprzeczenie okolicznościom, które w rzeczywistości zaistniały. A zatem, bezpodstawne uchylenie się od złożenia zeznań nie jest "zatajeniem prawdy", w rozumieniu art. 233 § 1 k.k.



  1. wyrok SN z dnia 17 października 2000; V KKN 370/00; LEX nr 50991

W przepisach art. 242 § 2 i art. 242 § 3 k.k. ustawodawca określił jedynie to zachowanie sprawcy, które wywołuje stan bezprawności, a jako takie ma ono charakter zakończony i sprowadza się do niepowrócenia do zakładu karnego lub aresztu śledczego przed upływem określonego terminu. Tak wytworzony przez sprawcę stan bezprawności jest przez niego utrzymywany aż do czasu dobrowolnego powrotu do zakładu penitencjarnego, bądź do chwili zatrzymania. W tym właśnie, tj. w świadomym utrzymywaniu stanu bezprawności, wyraża się cecha trwałości omawianego typu przestępstwa.

  1. Uchwała SN z dnia 26 kwietnia 1995; I KZP 7/95; OSNKW 1995/7-8/42

Przepisy rozdziału XXXIII kodeksu karnego chronią jedynie polski wymiar sprawiedliwości.

Obywatel polski, który składa fałszywe zeznania przed sądem lub innym organem obcego państwa, dopuszcza się czynu określonego w art. 247 § 1 k.k. tylko wtedy, gdy zeznania te mają służyć za dowód w postępowaniu przed polskim sądem lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie polskiej ustawy.



  1. wyrok sądu apelacyjnego w Łodzi z dnia 19 czerwca 2001.; II AKa 74/01; Prok.i Pr. 2002/9/22

Nie jest dopuszczalne skazanie sprawcy fałszywych zeznań za przestępstwo określone w art. 233 § 1 k.k., jeżeli w postępowaniu karnym, w którym występował jako oskarżony, złożył uprzednio w charakterze świadka co do okoliczności związanych z zarzucanym mu czynem

  1. Uchwała SN z dnia 20 czerwca 1991; I KZP 12/91; OSNKW 1991/10-12/46

zakaz przesłuchiwania oskarżonego w jego własnej sprawie w charakterze świadka. Zakaz ten wynika ponadto z samej istoty prawa oskarżonego do obrony i z jego procesowych gwarancji. Różni się bowiem w zasadniczy sposób sytuacja procesowa oskarżonego od sytuacji świadka. Świadek ma obowiązek składania zeznań i podlega odpowiedzialności karnej wówczas, gdy są one fałszywe; oskarżony natomiast ma prawo odmówić złożenia wszelkich wyjaśnień i korzysta z przywileju bezkarności za ich fałszywą treść. Tę swoistą pozycję prawną oskarżonego należy w każdym "uczciwie prowadzonym" procesie w pełni uszanować, zgodnie z lapidarnie formułowaną w doktrynie zasadą, że nikt nie może być świadkiem w swej własnej sprawie karnej; zasady tej nie można zarówno wprost, jak i w sposób pośredni naruszać, a m.in. przez to, że w tym samym postępowaniu karnym odczytuje się protokoły zeznań oskarżonego złożonych we wcześniejszym jego etapie jeszcze w charakterze świadka.

  1. Postanowienie SN z dnia 2 lutego 2004.; V KK 168/03; Biul.SN 2004/3/17

Zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy przez świadka w postępowaniu innym niż sądowe, wypełnia znamię czynności sprawczej przestępstwa określonego w art. 233 § 1 k.k. wtedy, gdy toczy się ono na podstawie ustawy, której przepisy stanowią, że zeznanie świadka służy za dowód w tym postępowaniu, i uprawniają zarazem przyjmującego zeznanie do uprzedzenia świadka o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie.

  1. wyrok SN z dnia 3 czerwca 2002; III KKN 342/99; LEX nr 53902

Przepisy karno-materialne różnicują znaczenie uprzedzenia o odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywych zeznań oraz pouczenia o prawie odmowy złożenia zeznania lub odpowiedzi na pytania. W pierwszym przypadku, stosownie do dyspozycji przepisu art. 233 § 2 kk, prawidłowe uprzedzenie świadka przez organ procesowy jest warunkiem odpowiedzialności karnej. Natomiast niedopełnienie obowiązku pouczenia świadka o przysługujących mu uprawnieniach odmowy składania zeznań lub udzielenia odpowiedzi na poszczególne pytania, zgodnie z art. 233 § 3 kk i w przewidzianych tam sytuacjach, uchyla karalność fałszywych zeznań.

  1. Uchwała SN z 2001 r. – V KZP 26/01, OSNKW 2002, nr 1 - 3, poz. 4

Zgodnie z art. 236 wystarczy jednak, że sprawca zatai jeden taki dowód. Samo tylko użycie w treści normy prawnej liczby mnogiej dla określenia przedmiotu bezpośredniej ochrony, przedmiotu czynności sprawczej lub środka służącego do popełnienia przestępstwa nie oznacza, że ustawodawca używa jej w znaczeniu zwrotu: „co najmniej dwa", a więc w celu ograniczenia podstawy odpowiedzialności.

10. U C H W A Ł A z dnia 11 stycznia 2006 r. Sygn. akt I KZP 49/05
"Oskarżony, który składając wyjaśnienia w związku z toczącym się przeciwko niemu postępowaniem karnym, fałszywie pomawia inną osobę o współudział w tym przestępstwie w celu ukrycia tożsamości rzeczywistych współuczestników tego przestępstwa, a nie w celu własnej obrony, wykracza poza granice przysługującego mu prawa do obrony i może ponosić odpowiedzialność karną z art.234 k.k."
11. U C H W A Ł A SN z dnia 26 kwietnia 2007 r. Sygn. akt I KZP 4/07

"Nie ponosi odpowiedzialności karnej na podstawie art. 233 § 1 k.k. osoba, która przesłuchana została w charakterze świadka wbrew wynikającemu z art. 313 § 1 k.p.k. nakazowi przesłuchania jej jako podejrzanego"

(...)

Ustalenie sytuacji procesowej L. N. z uwzględnieniem materialnego kryterium stanu dowodowego sprawy, wyznacza granice niniejszych rozważań. Pozwala też twierdzić, że w chwili przesłuchania jej jako świadka powinna występować w innej roli procesowej, ponieważ wymagała tego reguła wyrażona w art. 313 § 1 k.p.k. Przepis ten nie może być traktowany jedynie jako pouczenie czy instrukcja adresowana do organu ścigania. Zawiera on nakaz przekształcenia postępowania prowadzonego w sprawie, w postępowanie skierowane przeciwko określonej osobie, jeżeli spełnione zostały wymienione w tym przepisie warunki. Przedstawienie zarzutu, powodujące takie przekształcenie, jest jedną z najważniejszych instytucji o charakterze gwarancyjnym. Czynność ta wprowadza do procesu podejrzanego (art. 71 k.p.k.) i od tej chwili przysługuje mu prawo do obrony wraz z prawem do milczenia, polegającym na wyłączeniu obowiązku udzielenia informacji co do faktu popełnienia przestępstwa i okoliczności, które mogą wpływać niekorzystnie na jego sytuację w procesie. Oskarżony (podejrzany) nie ma bowiem „obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść” (art. 74 § 1 k.p.k.).



W kwestii stanu obciążenia dowodami w art. 313 § 1 k.p.k. posłużono się wprawdzie – z konieczności – kryterium ocennym, lecz nie może to usprawiedliwiać dowolności w wyborze momentu wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów – i nie wyłącza to również możliwości oceny prawidłowości i racjonalności postępowania organów ścigania. Przedwczesne wydanie tego postanowienia powodować może negatywne skutki dla podejrzanego, wynikające z niesłusznego postawienia go w stan podejrzenia i wszystkich konsekwencji tego faktu. Natomiast opóźnienie tej czynności uznaje się w piśmiennictwie powszechnie za oczywistą nieprawidłowość, pozbawiającą osobę prawa do obrony. Pozbawienie tego prawa powoduje dla tej osoby rażąco negatywny skutek w wypadku „wykorzystania jej w tym czasie jako osobowego źródła dowodowego nieposiadającego prawa do odmowy wyjaśnień” (J. Tylman, [w:] Grzegorczyk, Tylman – Polskie postępowanie karne, Warszawa 2005). Do takiego właśnie skutku doszło w wypadku L. N. w sprawie w której złożyła fałszywe zeznania. Przedmiotem dalszych rozważań jest problem konsekwencji złożenia takich zeznań w opisanej wyżej sytuacji procesowej, i w rezultacie sprzecznego z treścią art. 313 § 1 k.p.k. postępowania organu ścigania. Jest oczywiste, że poza zakresem tych rozważań pozostaje zagadnienie procesowego wykorzystania tak złożonych zeznań (art. 389 § 1 k.p.k.), skoro w sprawie o sfałszowanie dokumentu nie zostało wszczęte postępowanie sądowe. Rzeczywistym skutkiem pozbawienia L. N. prawa do obrony stało się natomiast oskarżenie jej o złożenie fałszywych zeznań, a – w konsekwencji – kwestia jej odpowiedzialności za popełnienie tego przestępstwa.

Kwestia ta była przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego w sprawie I KZP 12/91 (OSNKW 1991, z. 10 – 12, poz. 46), choć w innym układzie procesowym. W sprawie tej, w pierwszej tezie uchwały z dnia 20 czerwca 1991 r. (zwanej dalej uchwałą) wyrażono następujący pogląd: „Nie jest dopuszczalne skazanie sprawcy fałszywych zeznań za przestępstwo określone w art. 247 § 1 k.k. (obecnie art. 233 § 1 k.k.), jeżeli w postępowaniu karnym w którym występował jako oskarżony, złożył je uprzednio w charakterze świadka co do okoliczności związanych z zarzucanym mu czynem”. Różnica układu procesowego polegała zatem na tym, że w sprawie, której dotyczyła uchwała, składający fałszywe zeznania występował później w procesie w roli oskarżonego, gdy tymczasem w sprawie będącej przyczyną przedstawienia niniejszego zagadnienia postępowanie umorzono w fazie in rem. Przed rozważeniem istotności tej różnicy należy jednak podkreślić, że należy jej upatrywać wyłącznie w późniejszej zmianie roli procesowej świadka. Z treści uzasadnienia uchwały należy bowiem domniemywać, że – podobnie jak w niniejszej sprawie – przyczyną odebrania zeznań i zwłoki w wydaniu postanowienia o przedstawieniu zarzutów były względy taktyki prowadzącego postępowanie, co oznacza, że i w tamtej sprawie organ ścigania zbagatelizował obowiązek wynikający z art. 313 § 1 k.p.k.

Przytoczona wyżej teza uchwały uzasadniona została stwierdzeniem, że do okoliczności „wyłączających bezprawność, a co za tym idzie i przestępność czynu, należy również zaliczyć działanie w granicach uprawnień (...), nie może być bowiem czynem karalnym takie zachowanie jednostki, do którego jest ona uprawniona”. Zasadność tego poglądu, a i tezy uchwały, zakwestionował A. Wąsek twierdząc, że interpretacja Sądu Najwyższego – choć korzystna dla sprawcy – pozostaje w sprzeczności z art. 247 § 1 i 3 k.p.k. (vide: glosa w WPP 1992, nr 3 – 4, s. 73). Ustawodawca, twierdzi Autor glosy, przewidział bowiem możliwość wystąpienia sytuacji konfliktowej i przyjął rozwiązanie „kompromisowe dla interesów wymiaru sprawiedliwości i interesów sprawcy przestępstwa” – a wyrazem tego kompromisu jest treść i wzajemny stosunek norm zawartych w art. 247 § 1 i 3 k.p.k. (obecnie, w tym samym brzmieniu, art. 233 § 1 i 3 k.k.), a w szczególności zakres wyłączenia karalności przestępstwa. Glosator dostrzega wprawdzie, że sprawca, korzystając z „prawa do odmowy zeznań (...) zwraca tym samym uwagę organom procesowym, że on lub osoba mu najbliższa są związani z przestępstwem będącym przedmiotem postępowania”, jednakże cel postępowania, jakim jest ustalenie prawdy materialnej, wymaga respektowania prawa do obrony w granicach określonych przez prawo karne materialne i procesowe.

Pogląd wyrażony w glosie zaakceptować można tylko w zakresie, w jakim odniesiony został do zeznania świadka nie będącego osobą, wobec której organ ścigania ma obowiązek podjęcia czynności określonych w art. 313 k.p.k. Nie sposób mówić przecież o jakimkolwiek kompromisie w sytuacji, w której przesłuchany w charakterze świadka, de facto podejrzany, po nieodpowiednim do jego sytuacji, błędnym i pozbawiającym go prawa do milczenia, pouczeniu o obowiązku mówienia prawdy oraz uprawnieniu określonym w art. 183 § 1 k.p.k., składa fałszywe zeznania – a w ich konsekwencji, tylko wskutek naruszenia prawa przez organ ścigania, ponosi następnie odpowiedzialność karną za zachowanie zgodne z przysługującym mu, ale nieudostępnionym prawem do obrony. W takim wypadku regulacji zawartej w art. 233 § 3 k.k. nie można oceniać jako kompromisowej, bo nie odnosi się ona w ogóle do takiej sytuacji. Wszystkie normy zawarte w art. 233 k.k. regulują kwestię odpowiedzialności świadka, a nie osoby, która – zgodnie z przepisami prawa procesowego – jest lub powinna być podejrzanym. Nie można zatem oczekiwać, że ustawodawca w przepisach precyzujących warunki wyłączenia odpowiedzialności (§ 2) i karalności (§ 3) świadka, czy w odrębnym przepisie art. 233 k.k., regulować powinien ponadto konsekwencje możliwych błędów i naruszeń prawa przez stosującego przepisy prawa procesowego. Z tego właśnie powodu nieuzasadnione są wątpliwości ujawnione przez L. Paprzyckiego w glosie do przytoczonej tezy uchwały (Palestra 1992, nr 1 – 2, s. 95). Autor glosy twierdzi bowiem, że w art. 247 § 3 k.k. (obecnie art. 233 § 3 k.k.) ustawodawca – wyłączając jedynie karalność, a nie bezprawność czynu popełnionego z obawy przed grożącą świadkowi odpowiedzialnością karną – nie wyłączył bezprawności „w stosunku do podejrzanych, oskarżonych i skazanych, którzy wiedzieli o prawie odmowy zeznań lub odpowiedzi na pytania, lecz z prawa tego nie skorzystali i złożyli fałszywe zeznania”. Stawia to – zdaniem glosatora – „pod znakiem zapytania poprawność tezy uchwały (...) choć przede wszystkim trafność rozwiązania przyjętego w art. 247 § 3 k.k.”. Nie ma jednak powodu do upatrywania w treści art. 233 § 3 k.k. przeszkody do zaakceptowania tezy uchwały. Przepis ten wyłącza karalność czynu polegającego na złożeniu fałszywych zeznań przez osobę, która zgodnie z prawem przesłuchana została w charakterze świadka, jeżeli nie była uprzedzona o uprawnieniach wynikających z art. 182 i art. 183 § 1 k.p.k. Jednakże nawet akceptowanie zaprezentowanego w glosie – niewątpliwie kontrowersyjnego – poglądu, zgodnie z którym nie powinien ponieść odpowiedzialności świadek składający fałszywe zeznania dla zapobiegnięcia możliwości narażenia się na odpowiedzialność karną – z żadną logiczną koniecznością nie prowadzi do zakwestionowania treści art. 233 § 3 k.k., ani tezy uchwały. Nie wyklucza przecież możliwości uznania, że i w tym wypadku przyjąć należy kontratyp działania w granicach uprawnienia.

Trzeba podkreślić, że L. Paprzycki wyraża – co do zasady – pogląd, zgodnie z którym „wyłączenie bezprawności fałszywych zeznań nastąpi zawsze wtedy, gdy sprawca czynu, przesłuchany jako świadek, mówi nieprawdę, a czyni tak dlatego, że te jego wypowiedzi dotyczą okoliczności istotnych dla jego odpowiedzialności karnej „w jego procesie” – a więc pogląd aprobujący tezę uchwały.

Uchwałę Sądu Najwyższego krytycznie ocenił R. A. Stefański (WPP 1994, nr 3 – 4, s. 96)), uznając za trafną argumentację zawartą w omówionej wyżej glosie A. Wąska. Podzielił jednak – najwyraźniej narzucające się – przekonanie, iż „trudno zaakceptować praktykę przesłuchiwania osób faktycznie podejrzanych w niewłaściwej ich roli, i w razie złożenia fałszywych zeznań pociągać ich do odpowiedzialności karnej z art. 247 § 1 k.k.”, proponując jednocześnie rezygnację ze ścigania takich osób „w drodze uznania takiego czynu za społecznie niebezpieczny w znikomym stopniu”.



Aprobatę dla stanowiska zaprezentowanego w uchwale wyraził Z. Kwiatkowski (Przegląd Sądowy 1992 r., nr 7 – 8, s. 134), podkreślając w swej glosie zgodność tego stanowiska z poglądami wyrażonymi w doktrynie w zakresie odpowiadającym pierwszej tezie uchwały. W takim też zakresie, a więc odnoszącym się do sytuacji, w jakiej fałszywe zeznania zostały złożone przez osobę, która stała się oskarżonym w tej samej sprawie, pogląd Sądu Najwyższego zaakceptowany został przez komentatorów (vide np.: M. Szewczyk w: Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, t. II pod red. A. Zolla, Kraków 2006, s. 1015; B. Kunicka–Michalska w: Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, t. II pod red. A. Wąska, Warszawa 2005, s. 159). Trzeba też podkreślić, że w doktrynie wskazywano od dawna na potrzebę modyfikacji sposobu realizacji przepisów prawa karnego materialnego w stosunku do czynu popełnionego w sytuacji objętej treścią uchwały. Proponowano, aby zeznania takiego świadka traktować jako bezkarne wyjaśnienia oskarżonego (Z. Sobolewski, Samooskarżenie w świetle prawa karnego, Warszawa 1982, s. 68); postulowano też de lege ferenda szerokie wyłączenie odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, które złożył sprawca przestępstwa przesłuchany w charakterze świadka (M. Cieślak: Przesłuchanie osoby podejrzanej o udział w przestępstwie, która nie występuje w charakterze podejrzanego. Państwo i Prawo 1964, nr 5 – 6, s. 872). Rozwiązanie proponowane przez A. Wąska (op. cit., s. 77) zmierzające do pouczania z urzędu każdego świadka o treści art. 182, 183 i 185 k.p.k., a więc o uprawnieniach przysługujących świadkowi, z pewnością nie może znajdować zastosowania do osoby, której organ powinien przedstawić zarzut i przesłuchać w charakterze podejrzanego. Organ ścigania ma bowiem obowiązek wykonania tych czynności, ponieważ wykorzystywanie zwłoki w formalnym przekształceniu postępowania in rem w postępowanie in personam w celu przesłuchania faktycznie podejrzanego jako świadka stanowiłoby rażące naruszenie gwarancji przysługujących oskarżonemu (Z. Sobolewski: op. cit., s. 54 i 68 wraz z przypisami 103 i 136 dotyczącymi literatury). Proponowane rozwiązanie jedynie w zakresie pouczenia o treści art. 183 § 1 k.p.k. ma znaczenie dla omawianego problemu. W wypadku świadka, którego organ ścigania nie wiąże z czynem będącym przedmiotem postępowania, pouczenie takie – choć zastosowanie się do niego może się wiązać z niekorzystnymi dla świadka konsekwencjami – można uznać właśnie za konieczny kompromis ustawodawcy. Inaczej w wypadku świadka, którego organ ścigania – na podstawie dowodów określonych w art. 313 § 1 k.p.k. – podejrzewa o popełnienie przestępstwa będącego przedmiotem postępowania w tej sprawie. Pouczenie go o treści art. 183 § 1 k.p.k., w miejsce pouczenia o przysługującym mu uprawnieniu do odmowy składania wyjaśnień, oznaczałoby w praktyce uzyskanie przez organ ścigania informacji wynikających z odmowy udzielenia odpowiedzi w sposób jawnie sprzeczny z regułami procesu. Utrzymywanie zaś, że uprawnienie określone w art. 183 § 1 k.p.k. stwarza w takim wypadku szansę realizacji prawa do obrony i zasady nemo tenetur byłoby przejawem hipokryzji i lekceważenia instytucji procesowych. Niedopuszczalność przesłuchania takiej osoby w charakterze świadka stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21 stycznia 1982 r. (II KR 338/81, OSNKW 1982, z. 3, poz. 14).

W treści art. 313 § 1 k.p.k. upatrywać należy zakazu przesłuchania określonej w nim osoby w charakterze innym, jak tylko podejrzanego. Trzeba się oczywiście zgodzić z czynioną często uwagą, że należy unikać przesłuchania takiej osoby w charakterze świadka, lecz nie można na tym spostrzeżeniu poprzestać, kiedy tego nie uniknięto. Nie można też – respektując zasadę prawa do obrony – twierdzić, że skutek tego uchybienia łagodzi fakt, iż świadek ten nie jest pozbawiony prawa do obrony, wobec pouczenia go o uprawnieniu z art. 183 § 1 k.p.k. Za niestosowne uznać trzeba w szczególności podejmowane niekiedy próby zacierania różnicy między statusem świadka i podejrzanego argumentem, że i status oskarżonego (podejrzanego) nie chroni przed nadużyciami ze strony osób prowadzących postępowanie karne.

Z treści art. 6 k.p.k. wynika, że prawo do obrony przysługuje oskarżonemu (podejrzanemu). Uzasadnione jest stwierdzenie, że przysługuje również osobie wskazanej w art. 313 § 1 k.p.k., bo nie jej status formalny, lecz określony materialnie obiektywnym stanem dowodów obciążających i obowiązkiem nałożonym przez przepis prawa na organ ścigania, jest w tym zakresie rozstrzygający. Nie jest to kwestia pozostawiona swobodnej decyzji organu ścigania i nie sprowadza się do nieznaczącego naruszenia prawa. Współczesne rozwiązania procesowe – nie bez istotnych powodów – nie akceptują już subiektywnego podejścia organu ścigania, jako kryterium wszczęcia postępowania in personam. Ma rację Z. Sobolewski twierdząc, że zasada nemo tenetur odnosi się także do faktycznie podejrzanego, a jako zasada gwarancyjna byłaby „wątpliwej jakości”, gdyby oskarżonego wolno było przymuszać do samooskarżenia „przed formalnym lub przynajmniej faktycznym wytoczeniem oskarżenia”. Istotne jest zatem, „aby moment oddzielający dwa różne etapy realizacji wymienionej zasady był zaznaczony we właściwej fazie procesu postanowieniem o przedstawieniu zarzutów...” (op. cit., s. 10 – 11). W sprawie, w której L. N. przesłuchano w charakterze świadka, była ona osobą wskazaną w art. 313 § 1 k.p.k. i przysługiwało jej prawo do korzystania z uprawnień określonych w art. 74 § 1 k.p.k. i art. 175 § 1 k.p.k. Stwierdzenia tego nie podważa, lecz – przeciwnie – potwierdza je fakt, że przysługujących jej uprawnień nie mogła realizować z powodu sprzecznego z prawem pozbawienia jej dostępu do tych uprawnień. Akceptowanie złożonych w takiej sytuacji zeznań jako podstawy jej odpowiedzialności karnej na podstawie art. 233 § 1 k.k., byłoby akceptowaniem naruszenia prawa do obrony – i to naruszenia polegającego na całkowitym pozbawieniu wszystkich uprawnień wchodzących w zakres tego prawa. Co więcej, oznaczałoby to również aprobowanie praktyki pociągania do odpowiedzialności karnej za zachowania zgodne z uprawnieniami przysługującymi na podstawie przepisów prawa, przy jednoczesnym bagatelizowaniu naruszenia prawa przez organ zobowiązany do jego stosowania.

Jednoznaczne rezultaty niniejszych rozważań, uzyskane na podstawie analizy przepisów ustawy, nie wymagały bezpośredniego stosowania normy konstytucyjnej. Podstawa wyłączenia bezprawności czynu wynika z przepisów ustawy procesowej, ujawniając aksjologiczną i zakresową zbieżność z treścią konstytucyjnej zasady prawa do obrony. Ocena, czy stan dowodów uzyskanych w toku postępowania przygotowawczego uzasadnia dostatecznie podejrzenie, że wobec osoby oskarżonej o złożenie fałszywych zeznań należało wydać postanowienie o przedstawieniu zarzutów i przesłuchać ją w charakterze podejrzanego, należy in concreto do właściwego sądu. Bez znaczenia pozostaje przy tym ostateczny rezultat postępowania, w którego przebiegu doszło do złożenia fałszywych zeznań, zamiast wyjaśnień. O nabyciu przez określoną osobę prawa do obrony przesądza określony w art. 313 § 1 k.p.k. stan obciążających ją dowodów, determinując rodzaj czynności podjętej wobec niej przez organ ścigania.



Uzasadnione jest w konkluzji stwierdzenie, że: Nie ponosi odpowiedzialności karnej na podstawie art. 233 § 1 k.k. osoba, która przesłuchana została w charakterze świadka wbrew wynikającemu z art. 313 § 1 k.p.k. nakazowi przesłuchania jej jako podejrzanego.
12.U C H W A Ł A SN z dnia 20 września 2007 r Sygn. akt I KZP 26/07
1) Nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań (art. 233 § 1 k.k.) kto umyślnie składa nieprawdziwe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji jego prawa do obrony (art. 6 k.p.k.);

.

Sąd Najwyższy rozstrzygając przedstawione mu w niniejszej sprawie przez sąd odwoławczy zagadnienie prawne w pełni podziela przytoczoną powyżej uchwałę jak i argumenty wyrażone na jej uzasadnienie. Zauważyć należy, że uchwała ta zapadła jednak w innej sytuacji procesowej. Wprawdzie w obu sprawach postępowanie karne zakończyło się już na etapie postępowania przygotowawczego i to w fazie in rem, postanowieniem o umorzeniu postępowania, ale o ile w sprawie, w której Sąd Najwyższy wydał uchwałę w dniu 26 kwietnia 2007 r., I KZP 4/07 stwierdził, że fałszywe zeznania będące podstawą oskarżenia o występek z art. 233 § 1 k.k., osoba je składająca, złożyła w charakterze świadka, pomimo że zebrane w toku dotychczasowego postępowania dowody „uzasadniały dostateczne podejrzenie” (art. 313 § 1 k.p.k.) popełnienia przez nią występku sfałszowania dokumentu (art. 270 § 1 k.k.), o tyle w niniejszej sprawie sąd odwoławczy jedynie ustalił, że w chwili przesłuchania w charakterze świadków, późniejsi oskarżeni, mieli trafne przekonanie, że zachowanie, którego dotyczyły składane przez nich zeznania stanowiło przestępstwo. Istota problemów przedstawionych w obydwu sprawach jest jednak taka sama – dotyczy, najogólniej ujmując, zakresu bezkarności fałszywych zeznań złożonych przez osobę, której zachowanie mogło być przedmiotem odpowiedzialności karnej, a więc gdy te zeznania mają znaczenie dla realizacji przez nią prawa do obrony (art. 6 k.p.k.). Przystępując do rozważenia tak ujętego zagadnienia, już na wstępie stwierdzić należy, że prawo do obrony jest fundamentalnym prawem obywatelskim gwarantowanym Konstytucją RP oraz przepisami konwencji międzynarodowych, które Polska podpisała i ratyfikowała, a które przez to stały się częścią wewnętrznego porządku prawnego (art. 8 ustęp 2 Konstytucji RP). Przepis art. 42 ust. 2 Konstytucji RP gwarantuje każdemu przeciwko komu jest prowadzone postępowanie karne prawo do obrony, we wszystkich stadiach tego postępowania. W piśmiennictwie podkreśla się doniosłość tego uprawnienia, które w istocie swej jest „prawem do ochrony jednostki przed wszelkimi ingerencjami w sferę wolności i praw, jakim zagraża bądź ze swej natury powoduje proces karny. Jest to zatem prawo do obrony człowieka, a nie jego roli czy statusu w procesie karnym” (D. Dudek – Konstytucyjna wolność człowieka a tymczasowe aresztowanie, Lublin 1999, s. 202). Trybunał Konstytucyjny również przyjmuje szerokie rozumienie konstytucyjnego prawa do obrony: „jest ono bowiem nie tylko fundamentalną zasadą procesu karnego, ale też elementarnym standardem demokratycznego państwa prawnego” (wyrok z 17 lutego 2004 r., SK 39/02, OTK-A, 2004, z. 2, poz. 7). Zasadę prawa do obrony w polskim procesie karnym statuuje przede wszystkim art. 6 k.p.k. Jedną z gwarancji tak rozumianego prawa do obrony jest ustanowione w art. 175 § 1 k.p.k. prawo oskarżonego do milczenia w procesie, wyrażające się w uprawnieniu do odmowy odpowiedzi na poszczególne pytania lub do odmowy składania wyjaśnień, a także unormowana w art. 74 § 1 k.p.k. reguła nemo se ipsum accusare tenetur. Stosownie do treści tego ostatniego przepisu oskarżony (podejrzany) nie ma obowiązku dowodzenia swojej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść. Z obu tych unormowań wynika zatem brak obowiązku samooskarżania się, a więc i dostarczania dowodów przeciwko sobie. Zauważyć przy tym należy, że ostatni z przepisów stanowi realizację wymogu wynikającego z art. 14 ust. 3 lit. g ratyfikowanego przez Polskę Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ, otwartego do podpisu 19 grudnia 1966 r. (Dz. U. z 1977 r., Nr 38, poz. 167), w myśl którego każda osoba oskarżona o popełnienie przestępstwa ma prawo, na zasadzie równości, do niezmuszania do zeznawania przeciwko sobie lub do przyznania się do nwiny. Zgodnie z brzmieniem tego przepisu, należy zatem przyjąć, że zakres zastosowania zasady „nemo tenetur”, jest szerszy niż gwarancje procesowe oskarżonego (podejrzanego). Chroni ona bowiem także każdego uczestnika postępowania karnego, który zobowiązany jest do składania oświadczeń procesowych (świadka, biegłego, strony postępowania) który w razie ujawnienia przestępstwa mógłby być narażony na odpowiedzialność karną. Chroni zatem potencjalnego podejrzanego jeszcze przed postawieniem mu jakiegokolwiek zarzutu, od momentu popełnienia czynu (por. Z. Sobolewski, Samooskarżenie w świetle prawa karnego (nemo ipsum accusare tenetur) Warszawa 1982 r., s. 11, P. Wiliński – Zasada prawa do obrony w polskim procesie karnym, Kraków 2006 r., s. 356). Również Europejski Trybunał Praw Człowieka uznaje prawo do milczenia oraz wolność od samooskarżenia za elementy „składowe międzynarodowych standardów stanowiących o istocie rzetelnego procesu”, potwierdzając tym samym prawo każdego człowieka do ochrony przed „niestosownymi naciskami ze strony organu przesłuchującego, który dąży do zmuszenia jej do ujawnienia obciążających ją okoliczności”. Takie stanowisko zajął m.in. w sprawie Paul Serves przeciwko Francji równocześnie przy tym uznając za „nielegalną próbę przesłuchania w charakterze świadka osoby, która z dotychczasowych działań organów może wnioskować, że złożone przez nią zeznania zostaną wykorzystane w przyszłości przeciwko niej samej” (wyrok z dnia 20 października 1997 r. RJD 1997−VI, par. 45−47, (w:) M. A. Nowicki – Europejski Trybunał Praw Człowieka, Orzecznictwo, t. 1 (Prawo do rzetelnego procesu sądowego), Kraków 2001, s. 42). W takich uwarunkowaniach konstytucyjnych i karnoprocesowych należy rozważać przedstawione przez Sąd Okręgowy w Ł. pierwsze pytanie. Spójność systemu prawa przejawia się między innymi w tym, że system taki opiera się na wspólnych wartościach. Znajdują one wyraz przede wszystkim w zasadach prawnych. Nakaz wykładni przepisów prawa zgodnie z zasadami prawnymi, to jedna z reguł wykładni systemowej (por. L. Morawski – Wykładnia w orzecznictwie sądów – Toruń 2002, s. 161). Do generalnego wymogu interpretacji przepisów prawa w spójny i harmonijny sposób odwołuje się też Trybunał Konstytucyjny, stwierdzając, że: „Interpretator (...) powinien dążyć do takiego tłumaczenia norm, które by tworzyło spójny z prakseologicznego punktu widzenia system” (uchwała z dnia 25 stycznia 1995 r. W 14/94, OTK 1995, z. 1, poz. 19). Kierując się tymi wskazaniami w ocenie przedstawionego pytania prawnego i przystępując do jego rozstrzygnięcia, zauważyć przede wszystkim należy zasadnicze różnice sytuacji procesowej świadka i oskarżonego (podejrzanego) jako uczestników postępowania karnego. Świadek jest obciążony ustawowym obowiązkiem składania zeznań i podlega odpowiedzialności karnej wówczas, gdy są one fałszywe (chyba że zaistnieją warunki wyłączenia bezprawności czy bezkarności tego czynu). Oskarżony (podejrzany) natomiast ma prawo odmówić złożenia wszelkich wyjaśnień i, w zasadzie, korzysta z przywileju bezkarności za ich fałszywą treść, a zatem jest zwolniony z obowiązku mówienia prawdy. Takie stanowisko od dawna jest przyjmowane zarówno w piśmiennictwie (por. M. Siewierski – Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 1965 r., s. 178; J. Bafia, K. Mioduski, M. Siewierski – Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 1977, s. 663; B. Kunicka−Michalska (w:) (red.) I. Andrejewa, L. Kubickiego, J. Waszczyńskiego, System prawa karnego. Tom IV, O przestępstwach w szczególności, Wrocław, 1989, s. 667), jak i w orzecznictwie (por. uchwała Sądu Najwyższego z 20 czerwca 1991 r., I KZP 12/91, OSNKW 1991, z. 10−12, poz. 46; wyrok Sądu Najwyższego z 21 stycznia 1982 r., II KR 338/81, OSNKW 1982, z. 3, poz. 14; wyrok Sądu Apelacyjnego w Ł. z 19 czerwca 2001 r., II AKa 74/01, OSN Prok. i Pr. 2002, z. 9, poz. 22). Brak jest jakichkolwiek powodów ku temu, by kwestionować zasadność tego stanowiska. Istotne dla dalszych rozważań jest tylko przypomnienie, że w uzasadnieniu powołanej uchwały z 20 czerwca 1991 r., I KZP 12/91 Sąd Najwyższy wyraził trafny pogląd, że „realizacja przysługującego oskarżonemu prawa do obrony, z którego korzysta w całym postępowaniu karnym, nie pozwala na uznanie za przestępstwo działania w szeroko pojętych granicach tego prawa”. Nie ulega wątpliwości, że wypełnienie znamion normy sankcjonowanej, chociaż wskazuje na bezprawność karną takiego zachowania, bezprawności tej jednak nie przesądza. Norma taka jest bowiem składnikiem całości porządku prawnego i musi być z nim zharmonizowana (por. W. Świda – Prawo karne, Warszawa 1986, s. 136). Nie do pomyślenia byłaby bowiem sytuacja, w której prawo formułowałoby zakaz prawnokarny określonego zachowania i równocześnie zezwolenie, a czasem wręcz nakaz identycznego zachowania. Bezprawność bowiem jako cecha negatywna czynu zabronionego prawnokarnie musi być oceniana w kontekście całego systemu prawa, a nie jedynie przez typizację przewidzianą w określonym przepisie. Przepis prawa (niekoniecznie karnego) może zezwalać na zachowanie wyczerpujące znamiona czynu zabronionego stypizowane przez konkretną normę prawnokarną (por. M. Filar (w:) O. Górniok (red.) Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 2006, s. 67). Zawarty w rozdziale III Kodeksu katalog przedmiotowych okoliczności wyłączających przestępność czynu nie jest wyczerpujący. Do nie wymienionych w kodeksie okoliczności wyłączających bezprawność, a co za tym idzie i przestępność czynu, należy niewątpliwie działanie w granicach uprawnień lub obowiązków określonych w ustawie lub w przepisach wydanych na podstawie ustawy. Działanie takie nie może być przestępstwem, chociażby wypełniało znamiona czynu zabronionego (por. m.in. I. Andrejew – Polskie prawo karne w zarysie, Warszawa 1986, s. 173−174; K. Buchała – Prawo karne materialne, Warszawa 1989, s. 247−248; M. Cieślak – Polskie prawo karne. Zarys systemowego ujęcia, Warszawa 1990, s. 233, 250−251). Tymczasem, bezsporne jest, że przepis art. 175 k.p.k. gwarantuje sprawcy prawo do milczenia, natomiast art. 74 § 1 k.p.k. zwalnia go od obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść. Przepisy te zatem – tak skonstruowane i o takiej doniosłości systemowej – wprowadzają tzw. pozaustawowy kontratyp niektórych przestępstw. Pogląd taki (odnośnie art. 63 k.p.k. z 1969 r., będącego odpowiednikiem obecnie obowiązującego art. 175 k.p.k.), wyrażono już wcześniej w piśmiennictwie, stwierdzając przy tym, że wprawdzie przepis ten mówi o oskarżonym, lecz nie oznacza to, że nie ma on „wydłużonego działania”, gdyż nie można wymagać od sprawcy nie pociągniętego jeszcze do odpowiedzialności, aby dostarczył przeciw sobie dowodów (por. W. Daszkiewicz – glosa do wyroku Sądu Najwyższego z 28 stycznia 1975 r., IV KR 313/74 – OSP 1978, z. 9, s. 378; Z. Doda, A. Gaberle – Dowody w procesie karnym, Warszawa 1995, s. 234−235; L. Paprzycki – glosa do uchwały Sądu Najwyższego z 20 czerwca 1991 r., I KZP 12/91 – Palestra 1992, z. 1−2, s. 98−99). Powołując się zatem na spójność systemu prawnego, w kontekście wspomnianych powyżej uprawnień procesowych sprawcy przestępstwa (prawa do obrony i wolności od samooskarżania), i racje wykładni systemowej, przyjąć w konsekwencji należy, że jeżeli ustawodawca uznał, że oskarżony (podejrzany) nigdy nie odpowiada za występek fałszywych zeznań z art. 233 § 1 k.k. (zawarte w dyspozycji tego przepisu określenie: „kto składając zeznanie” jednoznacznie wyłącza go z zakresu unormowania tego przepisu), to trzeba też uznać, że wyłączenie bezprawności dotyczy również każdych zeznań złożonych w toku przesłuchania w charakterze świadka dotyczących jego zachowania stanowiącego przestępstwo, co jest realizacją przezeń prawa do obrony. Uznanie w takich okolicznościach odpowiedzialności karnej takiej osoby za występek z art. 233 § 1 k.k. stanowiłoby, w istocie, pozbawienie jej fundamentalnego prawa do nieobwiniania się i niedostarczania dowodów przeciwko sobie. Bez wątpienia, składając fałszywe zeznania znalazła się ona w sytuacji kontratypowej. Z jednej strony, jako świadek była obarczona obowiązkiem mówienia prawdy (art. 233 § 1 k.k.), a z drugiej, z racji rzeczywistego udziału w zdarzeniu, na którego temat zeznawała, miała prawo nieobciążania samej siebie (art. 74 § 1 k.p.k.). Bezsporna, także w wymiarze konstytucyjnym, doniosłość tej ostatniej normy procesowej, przesądza o tym, że z tych kolidujących ze sobą (w takiej sytuacji) dóbr, trzeba poświęcić dobro prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, bo to ono jest przedmiotem ochrony występku określonego w art. 233 § 1 k.k. (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 1 kwietnia 2005 r., IV KK 42/05, OSNKW 2005, z. 7−8, poz. 66). To, kiedy zostały złożone zeznania świadka i w jakim postępowaniu karnym, jest w istocie obojętne. Istotna jest bowiem tylko ocena czy składając fałszywe zeznania osoba ta korzystała z przysługującego jej z mocy Konstytucji prawa do obrony. Ustalenie zaistnienia warunków bezkarności należy zawsze do organu procesowego. Obarczanie organu procesowego wymogiem dokonywania takich ustaleń powoduje, że zgłoszone przez Prokuratora Prokuratury Krajowej obawy co do możliwości '75znania bezkarności składania fałszywych zeznań przez „każdą osobę mogącą być potencjalnie podejrzaną” są nieuprawnione. Konkludując, w odpowiedzi na pierwsze z postawionych przez Sąd Okręgowy w Ł. pytań, należy stwierdzić, że: nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań (art. 233 § 1 k.k.), kto umyślnie składa nieprawdziwe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji jego prawa do obrony (art. 6 k.p.k.).
Niezależnie od powyższych rozważań trzeba zauważyć, że w piśmiennictwie prezentowany jest też pogląd, który w treści art. 183 § 1 k.p.k. upatruje dostatecznej gwarancji możliwości korzystania przez świadka – sprawcę przestępstwa z prawa do obrony, poprzez uchylanie się w toku składania zeznań od odpowiedzi na pytanie, jeżeli jej udzielenie mogłoby narazić go lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność karną za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Stąd też zwolennicy tego poglądu wywodzą odpowiedzialność karną za składanie przez takiego świadka fałszywych zeznań, wówczas gdy – mimo pouczenia go o tym uprawnieniu – jednak złożył kłamliwe zeznania (por. Z. Młynarczyk, Fałszywe zeznania w polskim prawie karnym, Warszawa 1971, s. 153−154; S. Pałka, glosa do wyroku Sądu Najwyższego z 9 lutego 2004 r., M. Prawn. 2006, z. 16, s. 891; R. A. Stefański, op. cit., s. 96; A. Wąsek, glosa do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 1991 r. − I KZP 12/91, WPP 1992, Nr 3−4, s. 73−78). Tego poglądu nie można aprobować. Za jego poprawnością przemawiałyby wprawdzie wyniki wykładni językowej przepisów: art. 233 § 3 k.k. i art. 183 § 1 k.p.k., ale – przy uwzględnieniu rzeczywistego znaczenia pozostających z nimi w kolizji wspomnianych norm karnoprocesowych i niewątpliwej w tych warunkach potrzeby wzięcia pod uwagę wyniku wykładni systemowej – są one nieprzekonywające. Niezależnie bowiem od tego, że przepis art. 183 § 1 k.p.k. pozwala świadkowi tylko uchylić się od odpowiedzi na pytanie, na które odpowiedź stanowiłaby ujawnienie okoliczności grożących zeznającemu (lub osobie dlań najbliższej) poniesieniem odpowiedzialności za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe i nie gwarantuje mu prawa do milczenia, to jeszcze stawia go przez dylematem: odmówić odpowiedzi na pytanie w ten sposób zwracając uwagę organu procesowego na okoliczności, o istnieniu których wolałby nie wspominać, czy tez zeznawać i narazić się na odpowiedzialność karną. Ta, leżąca u podstaw instytucji uchylania się od odpowiedzi na pytanie przez świadka zagrożonego odpowiedzialnością karną, wewnętrzna sprzeczność sprawia, że może ona mieć tylko „minimalne znaczenie praktyczne” i „jest dotknięta wadą wrodzoną, której nie jest w stanie uleczyć żadna kuracja” (P. Sowiński – Prawo świadka do odmowy zeznań w procesie karnym, Warszawa 2004, s. 126). To jednak nie w znikomej „skuteczności” tego unormowania należy upatrywać nietrafności ocenianych w tym miejscu poglądów. Jak to już wykazano, osobie, która złożyła zeznania w charakterze świadka co do okoliczności czynu, który miała popełnić – przysługuje kontratyp działania w granicach uprawnień, gwarantowany jej prawem do obrony (w tym także składania nieprawdziwych oświadczeń) i wolności od samooskarżenia. Stąd też pouczenie jej o treści art. 183 § 1 k.p.k. nie może być podstawą przypisania takiej osobie sprawstwa występku złożenia fałszywych zeznań, bo chroni ją przed odpowiedzialnością karną pozaustawowy kontratyp działania we własnej obronie. „Utrzymywanie, że uprawnienie określone w art. 183 § 1 k.p.k. stwarza w takim wypadku szansę realizacji prawa do obrony i zasady nemo tenetur byłoby przejawem hipokryzji i lekceważenia instytucji procesowych” (por. uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z 26 kwietnia 2007 r. w sprawie I KZP 4/07 – OSNKW 2007, z. 6, poz. 45). Drugie z zadanych przez Sąd Okręgowy w Ł. pytań nie spełnia wspomnianych już warunków dopuszczalności, o których mowa w art. 441 § 1 k.p.k., co skutkowało odmową udzielenia – w tym zakresie – uchwały. Subsumpcja ustalonego stanu faktycznego pod konkretny przepis ustawy karnej (o co w istocie tym pytaniem wnosi Sąd Okręgowy w Ł.), czy też ocena słuszności zastosowanej kwalifikacji prawnej, tak co do faktu, że czyn stanowi w ogóle przestępstwo, jak i co do zakresu i formy zawinienia, czy też okoliczności wyłączających winę, zawsze należy do orzekającego sądu. Udzielenie odpowiedzi na tego rodzaju pytanie sprowadzałoby się bowiem nie do wykładni, ale do wskazania sposobu merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy (por. postanowienia Sądu Najwyższego z: 31 sierpnia 1994 r., I KZP 21/94, Prok. i Pr. 1995, z. 1, poz. 13; 10 września 1970 r., VI KZP 38/70, OSNPG 1970, z. 9−10, poz. 128; 29 września 2004 r., I KZP 22/04, OSNKW 2004/1/1691; 29 stycznia 2004 r., I KZP 37/03, Lex nr 140096; 25 marca 2003 r., I KZP 5/03, Prok. i Pr., 2003, z. 9, poz. 9). Mając powyższe argumenty na względzie Sąd Najwyższy uchwalił – jak wyżej.




©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna