Xx lecie Warszawskiego Hospicjum Społecznego



Pobieranie 258.12 Kb.
Strona5/8
Data07.05.2016
Rozmiar258.12 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8

V. Ks. Norbert Mojżyn - CHRISTUS PATIENS – IKONOGRAFICZNY MOTYW CHRYSTUSA CIERPIĄCEGO


Nad czym rozmyślasz zmęczony Chryste, przysiadłszy na twardym kamieniu i wsparłszy głowę na łokciu? Pewnie o dziele zbawienia (...). Spraw, błagam, abym i ja o tym samym myślał, póki żyję, i aby Twoja łaskawa dłoń wspierała moją zgnębioną głowę.1
Chrystus „pacjent”2 – takie określenie może zdziwić, poruszyć albo przynajmniej zaintrygować tych, dla których historia działalności mesjańskiej Jezusa nie jest obca. Wszak Ewangelie w żadnym miejscu nie wspominają o chorobach Jezusa, ani tym bardziej nie podają wiadomości, by poddawał się jakiemukolwiek leczeniu. Przeciwnie, to On leczył ludzi z ich przypadłości fizycznych i duchowych, bowiem Jezus „przeszedł dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich” (por. Dz 18, 38).

Ewentualne dolegliwości Jezusa nie były przedmiotem zainteresowania ewangelistów, bowiem zajmowali się odnotowywaniem Jego słów i czynów o charakterze mesjańskim. Nie wyklucza to jednak jakichkolwiek chorób Jezusa. Był wszakże prawdziwym Bogiem i człowiekiem, w którym obie natury, tj. Boska i ludzka, nie uległy pomieszaniu, redukcji, ani też jedna nie wchłonęła drugiej. Jeśli zatem Jezus był prawdziwym człowiekiem, a był nim w istocie, to nie można wykluczyć, że chorował na podobne choroby, co jego krewni, albo przedstawiciele społeczności, w której mieszkał.

Na to zagadnienie jakieś światło mogłyby rzucić opisy fizjonomiczne z epoki. Niestety, opisy takie pochodzą z późniejszych czasów i są lakoniczne. Wynika z nich, że Jezus wygląd miał zdrowy i przyjemny. Według tzw. „Listu patriarchów Orientu” mierzył trzy łokcie wysokości.3 Szczegółowiej opisuje Jezusa Elpios Rzymianin odwołujący się do świadectw starożytnych: „Jezus był wzrostu słusznego, miał łączące się brwi i piękne oczy, duży nos, był kędzierzawy, nieco przygarbiony, o zdrowej cerze i czarnej brodzie, twarzy w kolorze zboża (...), o dużych dłoniach, melodyjnym i słodkim głosie (...). We wszystkich tych cechach objawia się Jego bożo-człowiecza natura Logosu”.4 Według relacji pielgrzyma z Piacenzy, odwiedzającego Ziemię Świętą w VI w., w dawnym Praetorium Piłata znajdował się rzekomy odcisk stopy Jezusa oraz portret malowany za Jego życia. Pielgrzym relacjonował: „Jezus miał kształtną stopę, drobną i delikatną, wzrostu jednak był normalnego; przystojna twarz, kręcone włosy i piękne dłonie o długich palcach”.5

Ze świadectw plastycznych wielkie znaczenia mają wizerunki w typie acheiropoietos – czyli „nie ręką ludzką wykonane”. W tej liczbie mieści się słynny całun turyński. Ciekawe dane na temat obrazu umęczonego ciała Chrystusa wynikają z badań przeprowadzonych nad całunem turyńskim (niezależnie od tego, czy potraktujemy całun, jako czcigodną relikwię, czy jako zwykłe dzieło sztuki), w który – według średniowiecznej tradycji - miało zostać obleczone ciało Jezusa w grobie.6 Grupa badaczy STURP (Shroud of TUrin Research Project) przyjęła tezę, że jest na nim zawarty zarys ciała mężczyzny charakteryzującego się brodą i wąsami, długimi włosami sięgającymi do ramion; wiek 30-45 lat; wzrost ok. 170 cm. Pewien etnolog z Grupy wyraził opinię, że ciało posiada cechy semickie. Ślady obrażeń wskazują na uderzenia batogiem, przebicie nadgarstków i stóp gwoźdźmi i ranę w klatce piersiowej. Medyczna diagnoza przyczyn śmierci brzmi – śmierć na krzyżu.

„Chrystus Cierpiący” (Christus patiens), to ważny motyw ikonograficzny występujący w malarstwie średniowiecznym i ukazujący stan cierpienia Zbawiciela, śmiertelne umęczenie. Motyw jest jednym ze szczegółowych ujęć całej rodziny wątków ikonograficznych ukazujących umęczonego Jezusa. Określenie Chrystus „Pacjent” - Christus patiens („Chrystus cierpiący”) pojawia się bodaj pierwszy raz w inskrypcji umieszczonej na jednym z obrazów znajdujących się w kościele S. Gregorio all Celio, czyli u św. Grzegorza na wzgórzu rzymskim Celiusz (Gregorio I PM celebranti Iesus Christus patiens heic visus est).7

Z uwagi na układ ciała i złożenie rąk, wizerunek Chrystusa Cierpiącego przedstawia zbliżony do całunu typ ikonograficzny; nie pokazuje jednak ściśle określonego momentu męki ani zgonu. G. van den Osten słusznie zauważa, że Chrystus Cierpiący jest to „przedstawienie Chrystusa, który ukazuje na sobie cierpienia całej Pasji i w ten sposób jest ponadhistoryczną kwintesencją dzieła zbawienia”.8 To raczej stan udręczenia obejmujący jednocześnie różne etapy cierpienia, od modlitwy w Ogrójcu, aż po Zmartwychwstanie. Niektóre przedstawienia Chrystusa Cierpiącego - dzięki pewnym detalom przedstawienia, jak np. otwarte oczy, gestykulacja, zwycięska chorągiew w ręce – wskazują na zwycięstwo Jezusa „żywego – zmarłego” nad cierpieniem i śmiercią. Na ogół jest to jednak uwypuklenie chwalebnego charakteru męki i śmierci Jezusa, co uwidacznia się poprzez wyeksponowanie przez malarza śmiertelnych ran na rękach i w boku Jezusa. Chrystus Cierpiący to zatem Jezus żywy który, stojąc, siedząc lub klęcząc (z zamkniętymi lub otwartymi oczami) demonstruje swoje cierpienie zadawane na różnych etapach jego męki.9 Nie jest On martwy, ani umierający, chociaż jest już po skonaniu, zdjęty z krzyża; zatem - powstający do życia. W swoim Zmartwychwstaniu pozostaje jednak jeszcze nie w chwale uwielbienia, ale w uniżeniu, ogołoceniu (kenosis), upokorzeniu (tapeinosis), o czym wieścił Izajasz w Pieśni o Słudze Jahwe i o czym dobitnie świadczy Jego tytuł „Król chwały”.

Wizerunek Chrystusa Cierpiącego posiada szereg fakultatywnych nazw, choć znaczeniowo nie zawsze dokładnie pokrywających się i nie dość wyraźnie rozgraniczonych przedmiotowo.10 Do najczęściej spotykanych określeń należy Król Chwały (po słowiańsku - „Car sławy”, po grecku - Βασίλευς τε̃ς δόζης),11 Imago Pietatis,12 Vir dolorum (Mąż Boleści),13 Misericordia Domini,14 Chrystus w Grobie (przedstawia Jezusa wyłaniającego się z grobu) oraz jego wariant - Chrystus w Studni (przedstawia Jezusa wyłaniającego się z sarkofagu - studni), a także motyw Ecce Homo.15

Wielu badaczy interesowało się pochodzeniem tego niezwykłego wizerunku.16 Uczeni jednomyślnie wyprowadzają go ze sztuki bizantyńskiej i wskazują na jego dalszy, samodzielny rozwój na Zachodzie od XIII wieku. Tu, a zwłaszcza w krajach na północ od Alp, cieszył się dużą popularnością, występując w różnych typach i wariantach.17 Według Erwina Panofskiego, który przyjął wcześniejsze twierdzenia Milleta, Male’a i Löfflera, obraz Chrystusa Cierpiącego powstał w XII wieku jako wynik kontaminacji przedstawień Chrystusa Ukrzyżowanego i Chrystusa w Grobie.18 Dokładnym odcyfrowaniem znaczenia, roli i genezy motywu Chrystusa Cierpiącego zajął się w połowie XX wieku H. Lossow.19

Jezus został poddany niewypowiedzianej męce; zaświadczają to jednomyślnie ewangelie i inne źródła historyczne. Liczba źródeł biblijnych odnoszonych do obrazu Chrystusa Cierpiącego jest długa. Do ilustracji tego wątku mogą służyć choćby słowa Hioba dotyczące ludzkiej nieprawości: „Ach, teraz jestem umęczony (...). Bóg mnie zaprzedał złoczyńcom, oddał mnie w ręce zbrodniarzy.” (Zob. Hi 16, 7-18). Dalej męka Mesjasza zostaje podjęta przez psalm 22: „Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu. Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą (...)” (Ps 22, 7-8a). Bardzo ważne są niezwykle sugestywne słowa z tzw. Pieśni o Słudze Jahwe z Księgi Izajasza, gdzie pod adresem Sługi Jahwe pada określenie „Mąż Boleści” (Iz 53, 3-5): „Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści [podkr. – nm] oswojony z cierpieniem (...). Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy” (Iz 53, 3-5). Treny wyrażają upersonifikowaną („Córa Syjonu”, „Córa Jeruzalem”) skargę Jerozolimy: „(...) Czym jest boleść podobna, do tej, co mnie przytłacza, którą doświadczył mnie Pan, gdy gniewem wybuchnął” (Lm 1, 12). Refleksję teologiczną na temat cierpienia Jezusa daje św. Paweł w 2 Liście do Koryntian: „On [Bóg] to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 21). Z kolei w 1 Liście św. Piotra czytamy: „Chrystus przecież cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddał się Temu, który sądzi sprawiedliwie (...)” (1 P 2, 21-23). Na wymiar eschatologiczny cierpienia Chrystusa wskazuje autor Listu do Hebrajczyków: „Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują” (Hbr 9, 28) i tenże autor krew Jezusa, która jest krwią przymierza: „Bóg zaś pokoju, który na mocy krwi przymierza wiecznego wywiódł spomiędzy zmarłych Wielkiego Pasterza owiec (...)” (Hbr 13 20). Kluczowe znaczenie dla zrozumienia idei Chrystusa Cierpiącego ma jednak hymn chrystologiczny św. Pawła z Listu do Filipian: „Chrystus Jezus istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 6-8). W krzyżu Chrystusa zwiera się jednocześnie Jego uniżenie, jak i wywyższenie (por. Iz 52, 13).

„Unaocznieniu” męki Jezusa służyły powstające od średniowiecza liczne dzieła literackie i plastyczne.20 Rozwojowi wizerunku przysłużył się przede wszystkim krzewiący się od średniowiecza kult Męki Pańskiej. Wizerunki Chrystusa Cierpiącego pomagały w prowadzeniu rozmyślań o charakterze pasyjnym. Medytacja pasyjna należała do czterech elementów celebrowania Męki Pańskiej: kultu (cultus), rozmyślania (meditatio), naśladowania (imitatio) i współcierpienia (compassio). Idea kultu wraz z towarzyszącymi mu postawami ascetycznymi (w tym choćby biczowania ciał) wychodzą z założeń, które z ambony wykładał m.in. były profesor Akademii Krakowskiej, jezuita, ks. Sebastian Stryjewicz (w 1680 roku): „Po sakramentach św. nie masz skuteczniejszego sposobu na odpuszczenie grzechów i ratowanie dusz z czyśćca jako pamiątka y uważanie okrótnej śmierci [Chrystusa]”.21 Ważnym elementem medytacji było „stawianie sobie obrazu przed oczy”, jak się wyraża ok. 1630 roku benedyktynka reformy chełmińskiej, s. M. Mortęska: „(...) Wyrażać w umyśle swoim tajemnicę, jakobyś patrzyła na nią i działa się przed tobą, stawiąc przed oczy miejsce, persony i sprawy same; jako w tajemnicy ukrzyżowania stawić sobie przed oczy górę Kalwarją, krzyż, Ukrzyżowanego zewsząd krwią oblanego (...).”22

Chrystus Cierpiący jest obrazem par excellence religijnym. G. van den Osten zauważa, że Chrystus Cierpiący „jest przede wszystkim obrazem dewocyjnym. Chrystus zmarły w wyniku zadanych ran, a jednak jeszcze żywy i zdolny do znoszenia ich bólu na całym ciele, ukazywania ich, jako najbardziej dobitnego dowodu Zbawienia, które się właśnie dokonało. Ten dowód jest skierowany bezpośrednio do widza, wzywając go do aktywnego współcierpienia (zamiast tylko sentymentalnego współczucia dla martwego Chrystusa), jako dręczący religijny wyrzut, wstrząsające upomnienie, przerażająca groźba przed sądem ostatecznym, ale także jako pocieszenie wypływające z pewności Zbawienia, potwierdzenie żywej obecności w sakramencie, zapewnieni wstawiennictwa u Boga. Poszczególne typy znaczeniowe Męża Boleści pokazują w jakim charakterze i w jakim stopniu ten dowód został urzeczywistniony. Wspólną ich cechą jest ponadhistoryczny stan życia pomimo śmierci”.23

* * *


Autor w niniejszym artykule wychodzi z założenia, że wizerunek Chrystusa Cierpiącego może być właściwym punktem wyjścia do mówienia o cierpieniu we wszelkich jego wymiarach: fizycznym, duchowym, emocjonalnym, psychicznym, społecznym itd.; o cierpieniu bowiem najlepiej mówić w kontekście cierpienia. We wspólnocie Kościoła, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, jeśli cierpi jeden członek, współcierpią z nim pozostałe członki (1 Kor 12, 26).24 Dlatego tak cenne jest miłosierdzie wobec chorych, podejmowanie dzieł charytatywnych oraz wzajemna pomoc, których celem jest niesienie ulgi we wszelkich ludzkich niedomaganiach.25 Również wszelkie zdobycze techniki zmierzające do przedłużenia życia człowieka, tak jak każdą serdeczną troskę o chorych, trzeba uważać za formę udziału w posłudze Chrystusa, który jednocześnie cierpi i niesie ulgę cierpiącym. Kto opiekuje się chorymi spełnia polecenie Jezusa (por. Mk 16, 18) i naśladuje Jego przykład.

Opieka nad chorymi i naśladowanie Jezusa przybiera różne postaci. Duchowe towarzyszenie choremu musi uwzględniać metody skutecznego dodawania odwagi w znoszeniu bólu: winno uwzględniać z jednej strony troskliwą opiekę nad chorym, z drugiej strony winno pokazywać, że są ludzie, którzy cierpieli i cierpią tak samo dotkliwie, że cierpienie jest immanentną częścią kondycji ludzkiej. Istotne jest zatem w wymiarze duchowym uświadomienie, że podjęcie cierpienia nie jest nigdy daremne, ale jest autentycznym współuczestnictwem w męce Chrystusa.

W znoszeniu różnego rodzaju cierpień na przestrzeni wieków bardzo pomocna była świadomość, że Chrystus cierpiał i umarł za grzeszników, to jest za nas wszystkich (por. 1 Kor 15, 3; Rz 4, 25; 5, 15; 2 Tm 1, 9; Ga 1, 4 i in.). W poglądowym uświadomieniu odkupieńczej funkcji męki Zbawiciela wielką przydatnością okazywał się popularny zwłaszcza w średniowieczu wizerunek Chrystusa Cierpiącego, któremu to wizerunkowi autor poświęcił w niniejszym artykule swą uwagę.

1   2   3   4   5   6   7   8


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna