Z historii Rosji I Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (1) Jak Matka Boża uratowała Rosję w latach 1941-45 II wojny Światowej



Pobieranie 368.8 Kb.
Strona2/6
Data07.05.2016
Rozmiar368.8 Kb.
1   2   3   4   5   6

NIEMCY ROSJA
1. Wg II Wojna Światowa – Okres niemieckich sukcesów – Ściąga.pl

żołnierzy 2,4 mln 2,6 mln.

czołgów 3.700 sztuk 1.800 sztuk

samolotów 5.000 sztuk 1.500 sztuk


2. Wg Wikipedii. pl

żołnierzy 4.733.990 5.373.000*

czołgów 3.612 20.000-25.000

samolotów 2.937 20.000


3. Wg Marszałka G.Żukowa (z książki „Wspomnienia i refleksje”)

żołnierzy nie podano 5.000.000 **

czołgów 3.712 7.000*** (wg W. Suworowa - 23.106)

samolotów 4.950 (2.510 – wg Suworowa) ponad 17.745**** (wg W. Suworowa

– 21.130)

*/ - bez brygad specjalnych i wojsk NKWD


**/ - Na str.277 „Wspomnień” (wyd. polskie) napisano, że na dzień 1.1.1941 r. stan sił zbrojnych ZSRR wynosił ponad 4.200.000 żołnierzy. Na str. 263 natomiast podano, że w I półroczu 1941 r. Stalin pozwolił na 2-krotne powołanie rezerwistów: wpierw 500.000, a później jeszcze 300.000. Razem stan armii wynosiłby 5.000.000. Nie wliczano do tego stanu żołnierzy z brygad specjalnych i wojsk NKWD.
***/ Na str. 265 „Wspomnień” (wyd. polskie) podano, że od stycznia 1939 r. do 22.6.1941 r. jednostki Armii Czerwonej otrzymały ponad 7.000 czołgów. A przecież Armia Czerwona otrzymywała czołgi również przed 1939 r. Mimo ogromnych, niewyobrażalnych wprost strat w sprzęcie pancernym, jakie poniosła Armia Czerwona na początku kampanii 1941 roku, a które wyniosły, według najnowszych danych, 18.285 czołgów w walce i 790 niebojowo; razem – 19.075 wozów (do 5 XII 1941 r.) (oraz 20.500 sztuk do końca 1941 r.) zdołała ona utrzymać na przełomie 1941/2 r. park czołgowy w stanie dość dobrym, co pozwalało nawiązać walkę z niemieckimi szybkimi dywizjami. Na początku 1941 r. z taśm schodziły co miesiąc olbrzymie ilości sprzętu. Świadczą o tym następujące dane statystyczne: w styczniu 1941 r. produkcja czołgów wyniosła 4861 sztuk, w lutym – już 6317, w marcu – 6490, w kwietniu – 6778. Jak to się ma do podanych 7.000 sztuk przez G. Żukowa, niech oceni sam czytelnik.

Wg W. Suworowa stan wojsk pancernych ZSRR na początku wojny wynosił 23.106 czołgów. Nie obejmował on czołgów w składzie korpusów powietrzno-desantowych, dywizji wojsk NKWD, wojsk ochrony pogranicza, szkół wojskowych i jednostek szkolnych.

Wg Wikipedii. pl same bataliony rozpoznania radzieckich dywizji strzeleckich posiadały więcej czołgów niż cały Wehrmacht.

Natomiast wg W. Bieszanowa na początku wojny 22.6..1941 r. Armia Czerwona miała 28.000 czołgów, znacznie nowocześniejszych niż czołgi niemieckie. „Tygrysy” i „Pantery” weszły na uzbrojenie dopiero w 1942/43 roku. A i tak sowiecki czołg T-34 okazał się najlepszym czołgiem w całej II Wojnie Światowej. Gdzie się podziały te tysiące czołgów? I czemu tak sromotne porażki ponosiły sowieckie wojska pancerne?


****/ - Na str. 271 „Wspomnień” (wyd. polskie) Żukow podaje: „Wg zweryfikowanych danych archiwalnych od 1.1.1939 r. do 22.6.1941 r. na uzbrojenie Armii Czerwonej przemysł przekazał 17.745 samolotów bojowych”. Liczba 4.950 samolotów niemieckich, podana przez Żukowa bez wskazania jakichkolwiek źródeł, jest znacznie zawyżona. Na froncie wschodnim Niemcy mieli ich w dniu 22.6.1941 r. 2.510 sztuk. Suworow wymienia liczbę 21.130 samolotów, które były wtedy na stanie wojsk lotniczych ZSRR.
Kilka ciekawych liczb według Wikipedii.pl: Armia Czerwona 22.6.1941 r. posiadała 20.000 samolotów. Produkcja w 1944 r. wyniosła 40.241 samolotów, a w czasie całej wojny 157.261, z czego 125.655 – to samoloty myśliwskie i bombowe.
Pochodząca od Żukowa wersja o pięcio - , sześciokrotnej przewadze niemieckiej w czołgach, artylerii i samolotach przylgnęła na dobre do historii rosyjskiej. Nawet wiele lat po wojnie członek-korespondent Wojskowej Akademii Nauk generał-major M. Biełow pisząc o „Zbawczym geniuszu Żukowa” („Krasnaja Zwiedza” z 19.4.1996 r.) wymienia już 8-krotną przewagę Niemców w broni pancernej. Jak można z podanych wyżej liczb czołgów: niemieckich 3.612 i 23.106 czołgów radzieckich wyciągnąć wniosek o 8-krotnej przewadze Niemców?. Niepojęte są to działania arytmetyczne. Wg zasad szkoły podstawowej z danych tych wynika ponad 6-krotna przewaga wojsk pancernych, ale ZSRR! A gdy się weźmie do obliczeń liczbę 28.000 czołgów, podanych przez Bieszanowa? Podobnie jest z wojskami lotniczymi (2.510 samolotów niemieckich oraz 21.130 samolotów radzieckich), tutaj przewaga była by 8-krotna, i też po stronie radzieckiej.
Takie są fakty. Mając ogromną przewagę w najważniejszych rodzajach broni, decydujących o sukcesie militarnym, marszałek Żukow i inni dowódcy wojskowi wraz ze Stalinem tak poprowadzili kampanię wojenną, że 5-milionowa armia została błyskawicznie rozgromiona i wzięta do niewoli, a tysiące czołgów, samolotów zostało zniszczonych. 25.000 wagonów amunicji (tak, tak! – 25 tysięcy wagonów amunicji, czyli co najmniej 500 pociągów), ogromne zapasy żywności, umundurowania i wszelkiego sprzętu wojskowego znalazły się w rękach niemieckich już w pierwszych dniach wojny.
31 października 1941 r. NOWY KURIER WARSZAWSKI podał, że do końca sierpnia 1941 r. Armia Czerwona utraciła co najmniej 4,5 do 5 mln. żołnierzy w zniszczonych 209 dywizjach, w tym: 148 dywizji strzeleckich, 39 dywizji pancernych, 10 dywizji kawaleryjskich, 8 dywizji górskich, 2 dywizje obrony ludowej i 2 brygady wojsk spadochronowych wraz z cała masą sprzętu wojennego, artylerii, czołgów, broni piechoty, koni i pojazdów.
W ostatnich latach jednak obserwujemy w Rosji zmiany na lepsze. Do głosu zaczyna dochodzić nowe pokolenie historyków, które jest zainteresowane prawdą historyczną, ukrytą w dokumentach, a nie mitami, które z „rzeźników” i masowych zabójców sowieckich robią bohaterów.

Ci niezależni historycy usiłują przedstawić prawdziwy przebieg tej wojny, bez zakłamania i mitów, wymyślonych przez partyjnych ideologów partii komunistycznej i posłusznych ich wskazówkom dowódców i historyków rosyjskich.

Jedną z takich książek (poza książkami W. Suworowa) jest „Pogrom pancerny 1941 roku” Władimira Bieszanowa, która stała się szybko światowym bestsellerem. Autor, znany historyk militariów, przedstawia w niej genezę bezprzykładnej i niemal druzgocącej klęski, jaką w początkowym okresie wojny niemiecko-radzieckiej poniosły rosyjskie wojska pancerne. Po raz pierwszy w Rosji wyszła książka w redakcji autorskiej, bez poprawek i skrótów. Obala ona podstawowe sowieckie mity Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Autor udowadnia, że twierdzenia sowieckiej propagandy o „technicznej przewadze” Wermachtu w początkowym okresie wojny są niezgodne z rzeczywistością. Przeciwnie, latem 1941 roku wojska pancerne Armii Czerwonej miały absolutną przewagę nad Pancerwaffe zarówno według ilości oraz jakości broni pancernej. Już pierwsze potyczki sowieckich korpusów zmechanizowanych z dywizjami pancernymi Wermachtu zamieniły się w prawdziwy pogrom pancerny Armii Czerwonej, w sposób oczywisty udowadniając, że liczebna i techniczna przewaga jeszcze nie gwarantuje zwycięstwa – o wiele ważniejszym jest tę technikę mądrze zastosować. Niekompetencja wyższego dowództwa Armii Czerwonej, niewybaczalne błędy planowania operacyjnego, przygotowania wojskowego i organizacji zaopatrzenia doprowadziły do pancernego pogromu 1941 roku, strasznych porażek w początkowym okresie wojny i kolosalnych ofiar ze strony armii sowieckiej.
W. Bieszanow w swojej książce zamieszcza wydany w połowie stycznia 1942r. przez wywiad niemiecki Biuletyn pt. „Doświadczenia wojny na Wschodzie”, który zawierał uogólnioną charakterystykę ataków rosyjskich. Z Biuletynu dowiadujemy się o nieludzkiej pogardzie dla życia prostych żołnierzy, idących na rozkaz sowieckich dowódców do ataku. Nie przejmowano się w ogóle ich życiem. Żołnierzy nie oszczędzano. Oto krótki wyjątek z tego Biuletynu:

Z reguły ataki Rosjan odbywają się według raz na zawsze przyjętego schematu – wielkimi masami ludzkimi – i są powtarzane wielokrotnie bez jakichkolwiek zmian. Nacierająca piechota zwartymi grupami opuszcza pozycje wyjściowe i z dużej odległości rusza do ataku z okrzykiem „Urrra”. Oficerowie i komisarze idą z tyłu i strzelają do zwalniających kroku. […] Odpierane ataki są powtarzane, bez oszczędzania sił i bez żadnych zmian.

[…] Prowadzenie działań bojowych przez Rosjan, zwłaszcza w natarciu, charakteryzuje się wykorzystaniem dużej ilości siły żywej i sprzętu, które dowództwo wprowadza często do walki bezmyślnie i uparcie, ale mimo wszystko osiąga powodzenie. Rosjanie zawsze słynęli ze swojej pogardy śmierci, reżym komunistyczny jeszcze bardziej rozwinął tę cechę…Przeprowadzony dwukrotnie atak będzie powtórzony po raz trzeci i czwarty, bez względu na ponoszone straty, przy czym trzeci i czwarty zostaną wykonane z takim samym uporem i zimną krwią. Dzięki przewadze liczebnej metoda ta pozwala uzyskać wiele poważnych sukcesów ….

Teren przed frontem broniących się w mgnieniu oka nagle wypełnia się Rosjanami. Pojawiają się dosłownie jak spod ziemi i wydaje się, że nie sposób powstrzymać nadciągającej lawiny. Ogromne wyrwy, powodowane naszym ogniem natychmiast się wypełniają - fale piechoty toczą się jedna za drugą i dopiero, kiedy rezerwy ludzkie się wyczerpią, mogą zacząć się cofać. Często jednak się nie cofają, ale niepowstrzymanie prą naprzód. Odparcie takiego ataku zależy w mniejszym stopniu od naszego sprzętu, a bardziej od tego, czy wytrzymają nerwy. Tylko zahartowani w walkach żołnierze są w stanie przezwyciężyć strach, który ogarnia każdego.

Dla Niemców tego rodzaju taktyka przekraczała granice pojmowania, dlatego też rosyjskie ataki wryły się w pamięć dosłownie każdego, któremu udało się przeżyć. We wspomnieniach niemieckich dowódców wojskowych opisano przypadki, gdy żołnierze podczas tego rodzaju ataków piechoty sowieckiej wariowali (dostawali pomieszania zmysłów) i byli odsyłani na tyły w celu leczenia.

We „Wspomnieniach” (wydanie w języku rosyjskim) G. Żukowa przy opisie Bitwy Stalingradzkiej zamieszczono panoramiczne, na dwie strony zdjęcie, na którym widać nieprzerwane, ciągłe stosy trupów, utworzone z wielu warstw, miejscami na wysokość metra. W polskim wydaniu nie ma tego zdjęcia. Nie wiadomo, do jakiej armii należeli polegli żołnierze. Prawdopodobnie do rosyjskiej. Armia Czerwona nacierała według tego schematu aż do 1945 roku włącznie.
W sierpniu 1945 r. marszałek G. Żukow oszołomił generała Dwighta Eisenhowera opowieścią o sowieckiej metodzie forsowania pól minowych: „Kiedy zbliżamy się do pola minowego, nasza piechota przeprowadza atak, jakby tego pola nie było. Straty, które wojska ponoszą z powodu min przeciwpiechotnych, uważane są za takie same, jakie ponieślibyśmy od ognia artylerii i karabinów maszynowych… Atakująca piechota nie powoduje eksplozji min przeciwpancernych. Kiedy dociera do drugiego końca pola, powstaje przejście, którym idą saperzy i zdejmują miny przeciwpancerne, żeby można było puścić czołgi”.

Czołgi również rzucano w taki sam sposób na pola minowe. Na przykład, w czasie kontrofensywy pod Stalingradem 422 Dywizja Strzelecka została wzmocniona batalionem czołgów. Podczas natarcia batalion stracił na polach minowych 24 z 28 posiadanych czołgów.

Podczas dowodzenia wojskami w Mandżurii Żukow w ciągu 104 dni podpisał 600 wyroków śmierci. We wojsku nazywany był jako „мясник” czyli „rzeźnik” lub ”marszałek – śmierć”.

Przy okazji, warto zwrócić uwagę na motto Żukowa, które powtarzał bardzo często: Солдат не жалеть, бабы еще нарожают!”, czyli: „Żołnierzy nie żałować, baby jeszcze narodzą”!.


Były Szef Sztabu Generalnego Armii Czerwonej gen. M. A. Mojsiejew niedawno ujawnił kilka liczb o broni pancernej. Wg niego sowieckie wojska pancerne traciły ponad 20.000 czołgów rocznie, a przez całą wojnę 1941-45 przemysł wyprodukował około 95.000 czołgów. Obala to twierdzenia sowieckie o ogromnej przewadze Niemców w czołgach.

Na koniec chociaż w kilku zdaniach dane o stratach ogólnych. Dokładnych danych o stratach ludzkich nie podano do dziś. Wątpliwe, czy podliczano je kiedykolwiek. Komu to potrzebne? Stalin podał straty – 7 milionów. Siedem, to siedem. Chruszczow powiedział: - dwadzieścia milionów. A Gorbaczow – dwadzieścia siedem. Dokładność porażająca!

Według książki B. Sokołowa o Żukowie ogólne straty ZSRR wynoszą 22 – 23 mln., nie licząc 4 mln. jeńców sowieckich, którzy zginęli w niemieckich obozach. Do tych liczb należy dodać 10 - 12 mln. ludności cywilnej, która zginęła podczas działań wojennych, z głodu, chorób, prac katorżniczych, zarówno w niemieckiej strefie okupacyjnej jak i na tyłach sowieckich. W ten sposób II Wojna Światowa pochłonęła około 40 mln. mieszkańców ZSRR. A Niemcy? Straty Wermachtu wskazać jest prościej dzięki niemieckiej dokładności, ponieważ Niemcy liczyli swoich zabitych. Straty frontowe wynoszą 2,2 mln. ludzi i około 3 mln. ludności, zabitej w czasie bombardowań amerykańsko – brytyjskich. Stosunek strat bojowych wojsk niemieckich i sowieckich wynosi więc jak 1:10. W ciągu całej swojej poprzedniej historii Rosja nie zaznała takich strat.
Reasumując, rok 1941 był dla Związku Sowieckiego najtrudniejszym rokiem wojny. W ciągu trwającej 5,5 miesiąca letnio-jesiennej kampanii Wermacht zdobył kraje nadbałtyckie, Białoruś, Mołdawię, większą część Ukrainy, tereny w Karelii i kilka okręgów Federacji Rosyjskiej. Związek Sowiecki utracił ważne gospodarczo rejony, w których mieszkało ok. 40% ludności kraju, gdzie produkowano 58% stali, 68% żeliwa, 60% aluminium, wydobywano 63% węgla, zbierano 38% zbóż.

Niemcy zdołali okrążyć i zablokować Leningrad, podejść pod samą Moskwę, opanować Charków, znaczną część Zagłębia Donieckiego i Krymu.

Pod koniec 1941 roku ogólne straty niemieckie na Wschodzie wyniosły 831.000 ludzi. Straty wojsk sowieckich w zabitych, rannych i wziętych do niewoli wg najnowszych źródeł wyniosły około 8 milionów ludzi – 2/3 ogólnej liczby wprowadzonych na początku wojny do walki żołnierzy. Z tych 8 mln. prawie połowa trafiła do niewoli – 3,9 mln. szeregowych i dowódców. Właściwie nie była to już wojna, tylko generalna kapitulacja Armii Czerwonej.
W części dalszej zobaczymy dzięki czyjej pomocy Rosja, ponosząc straszliwe, druzgocące klęski w początkowym okresie wojny, jednak zwyciężyła armię niemiecką i wygrała wojnę.
Jak Matka Boża uratowała Rosję w latach 1941-45 II WojnyŚwiatowej
Zimą 1941 roku, kiedy Niemcy parli na Moskwę, Rosja stanęła na krawędzi katastrofy. Wtedy prawie nikt już nie wierzył w zwycięstwo. Wszędzie była panika, strach i zniechęcenie. W dokumentach rosyjskich podaje się, że 2 grudnia Niemcy byli osiem kilometrów od Moskwy, ale nie mieli już sił, by iść dalej. 8 km! Nie mieli sił… O tym będzie w dalszej części opracowania.

Z Moskwy ewakuowano urzędy centralne i ministerstwa, w zakładach, produkujących na potrzeby wojny, brakowało ludzi, ponieważ każdy, kto mógł i czym mógł starał się opuścić miasto. Na dworcach w dantejskich scenach ludzie usiłowali zdobyć miejsce w pociągach. Do Kujbyszewa ewakuowano mumię Lenina z mauzoleum. Hitlerowcom wydawało się, że wraz ze zdobyciem Moskwy zostanie osiągnięty ostateczny cel „Blitzkriegu” – rozgromienie Rosji.

Najważniejsze wydarzenia, które wpłynęły na losy Rosji, zostały zapisane w proroctwach. Niezależnie od rodzaju cudów, były one w ten czy inny sposób prorockimi przepowiedniami klęsk i chwały Rosji. Te niezwykłe zjawiska były obserwowane również w latach, poprzedzających straszne doświadczenia II Wojny Światowej. Oto dwa z takich proroctw.
1. Na początku 1941 roku mnich - starzec z klasztoru Wałaam podczas swojej służby w świątyni miał 3 następujące wizje.

W pierwszej wizji objawiła mu się Matka Boża, Jan Chrzciciel, Święty Mikołaj oraz mnóstwo świętych, modlących się do Zbawiciela o ratunek dla Rosji. Zbawiciel powiedział, że Bóg już nie może dłużej tolerować w Rosji tak wielkiej obrzydliwości bezprawia, zepsucia poglądów i obyczajów, upadku wiary i pobożności. Ale Święci wraz ze Świętą Bożą Rodzicielką nadal modlili się do Niego ze łzami i wreszcie Zbawiciel powiedział: "Nie zostawię Rosji".

W drugiej wizji Matka Boża i Święty Jan Chrzciciel stali przed tronem Boga Zbawiciela i prosili Go o zbawienie Rosji. Odpowiedział On (tak jak w pierwszej wizji): "Nie zostawię Rosji".

W trzeciej wizji Matka Boża, stojąc przed Jej Synem ze łzami w oczach prosiła go o uratowanie Rosji mówiąc: "Przypomnij, mój Synu, jak stałam przez Twym Krzyżem i chciałam uklęknąć przed Nim". Zbawiciel odpowiedział: "Nie trzeba, ja wiem, jak bardzo kochasz Rosję i przez Twoje słowa, nie zostawię jej. Ukarzę, ale zachowam".

Mnich - starzec, który miał wizje, zakończył życie w Pskowsko – Peczerskim Klasztorze w wieku około stu lat.


2. W opisie żywota wielkiego Świętego Rosji XX wieku Serafima Wyryckiego (Серафима Вырицкого), jest opis niezwykłego czynu modlitewnego tego ojca zakonnego z klasztoru o najsurowszej regule, który zajmuje szczególne miejsce nie tylko w historii Cerkwi, ale i w ziemskiej historii Rosji. Otóż ojciec ten w czasie wojny lat 1941-45 w ciągu tysiąca dni i nocy na kamieniu modlił się o ratunek dla Rosji, naśladując czyn swego niebiańskiego orędownika – czcigodnego Serafima Sarowskiego. Po wojnie, w 1947 roku Eliasz (Ilja) Karam, Metropolita Gór Libańskich, przyjechał do Rosji i opowiedział o tym, jak przez wstawiennictwo Matki Bożej została uratowana Rosja w czasie tej wojny. Przy czym Najświętsza Bogurodzica Sama odkryła Metropolicie imiona niektórych świątobliwych, przez modlitwy których Pan Bóg ulitował się nad Rosją. Spośród nich jako pierwszego Niepokalana wymieniła starca - ojca zakonnego Serafima Wyryckiego.
W tym miejscu stosownym będzie przytoczenia faktu proroctwa Serafima Wyryckiego, który jeszcze w 1927 roku mówił arcybiskupowi Aleksijowowi (Aleksemu) Hutyńskiemu (Siemańskiemu) o "straszliwej wojnie światowej, która doprowadzi naród Rosji do Boga". Kiedy arcybiskup Aleksij, uciekając przed zbliżającym aresztowaniem lub nawet rozstrzelaniem przez NKWD, odwiedził ojca Serafima, ten powiedział: "Wiele osób teraz chce wyjechać za granicę. A komu zostawić Rosję? Niczego nie bójcie się Władyko, jesteście potrzebni Rosji. Będziecie Patriarchą całej Rosji i będziecie rządzić przez 25 lat. Po Jego Świątobliwości Partiarsze Tichonie długo nie będzie patriarchy. Metropolita Siergij (Sergiusz) nawet przez rok nie będzie Patriarchą, potem Wy będziecie Patriarchą. Będzie wojna, wojna straszna, światowa, ona doprowadzi naród Rosji do Boga. I u nas ci sami władcy będą otwierać świątynie, chociaż teraz je zamykają."
Następnym wydarzeniem, które miało dla Rosji, a może i dla całego świata ogromne znaczenie jest sprawa Ikony Kazańskiej Matki Bożej, która czczona w tym wizerunku, kolejny już raz uratowała Rosję od zagłady, tym razem przez modlitwy Metropolity Gór Libanu Eliasza (Ilji) Karama. Prawdziwych przyjaciół Rosja miała wtedy niewielu. W tym czasie również w Rosji byli ludzie wielkiej modlitwy, świątobliwi starcy – ojcowie klasztorów, ale nikt nie mógł być pewny, że Stalin w trakcie realizacji „bezbożnej 5-latki” zechce wysłuchać chociaż jednego z nich. Być może, dlatego przewodnikiem Słowa Bożego został wybrany prawdziwy przyjaciel Rosji – Metropolita Eliasz.

Na samym początku II Wojny Światowej (zwanej w Rosji Wielką Wojną Ojczyźnianą,) Patriarcha Antiochii Aleksander III, zwrócił się z apelem modlitewnym do chrześcijan na całym świecie o pomoc modlitewną i materialną dla Rosji. Po apelu Aleksandra III Antiocheński Metropolita Eliasz (Ilja) Karam zaczął się żarliwie modlić o ratowanie Rosji przed zagładą. Postanowił on prosić Matkę Bożą o otworzenie i wskazanie drogi ratunku dla Rosji. W tym celu zszedł on do kamiennej piwnicy klasztoru, w której nie było nic oprócz ikony Matki Bożej. Eliasz zamknął się w niej bez jedzenia i picia, nie spał, ale bez przerwy, gorąco modlił się przed Ikoną Matki Bożej. Codziennie rano Metropolicie przynoszono zestawienie z podaniem liczby zabitych na frontach i o tym, jak daleko doszli Niemcy. Wreszcie, po trzech dniach czuwania i modlitwy objawiła mu się w słupie ognia Bogurodzica i powiedziała, że jako prawdziwy orędownik i przyjaciel Rosji, został on wybrany do przekazania narodowi rosyjskiemu Woli Bożej. Jeżeli wszystko, co zostało przez Pana Boga ustalone, nie będzie spełnione, to Rosja z pewnością zginie. Matka Boża przekazała Eliaszowi następujące warunki:


1. "W całym kraju powinny być otwarte świątynie, klasztory, seminaria i akademie duchowne

2. Kapłani powinni wrócić z frontu, łagrów i z więzień i zacząć pełnić służbę w świątyniach

3. Teraz przygotowuje się poddanie Leningradu - oddawać go nie można. Niech wyniosą cudowną Ikonę Matki Bożej Kazańskiej i przejdą z nią w procesji Drogi Krzyżowej wokół miasta, to żaden wróg nie stanie na jego świętej ziemi. Jest to miasto wybrane

4. Przed Ikoną Matki Bożej Kazańskiej należy odprawić nabożeństwo w Moskwie

5. Następnie ikona powinna być w Stalingradzie, poddawać którego wrogowi nie można

6. Ikona Kazańska powinna iść z wojskiem do granic Rosji

7. Kiedy wojna się skończy, Metropolita Eliasz powinien przyjechać do Rosji i opowiedzieć o tym, jak została ona uratowana"
Metropolita Antiocheński Eliasz skontaktował się z przedstawicielami Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i Rządem Radzieckim i przekazał im wszystko, co zostało podane w objawieniu. Stalin wezwał do siebie Metropolitów z Leningradu Aleksija i Siergija (Aleksego i Sergiusza) i obiecał wykonać wszystko, co przekazał Metropolita Eliasz, ponieważ nie widział już żadnej szansy na uratowanie sytuacji. Wszystko odbyło się zgodnie z przepowiedniami. Sił, aby zatrzymać wroga, już nie było.

Ze stron internetowych i materiałów Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej wynika, ze wraz w wybuchem wojny 22.6.1941 r. zaprzestano propagandy antyreligijnej. Zmienił się radykalnie stosunek Stalina do Cerkwi i na jego polecenie też stosunek władz. Są informacje, że już w lipcu 41 r. nastąpiło pierwsze krótkie spotkanie Stalina z Metropolitą Siergijem, z którego, jak twierdzi się, obaj byli zadowoleni. Natomiast przed wojną, dobierając bibliotekę do swojej daczy (domu za miastem, gdzie mieszkał) Stalin napisał do wiadomości wykonawców te słowa: „Proszę, żeby nie było żadnej makulatury ateistycznej”. Powszechnie znany i wiarygodny jest fakt, że Stalin czasami lubił cytować Biblię, którą znał doskonale.

Od jesieni 1941 r. zamknięto antyreligijne organizacje, niektóre ateistyczne muzea, rozwiązano „Sojusz Wojujących Bezbożników”. Przed październikiem 1941 r. zaprzestano druku antyreligijnych wydawnictw, w tym słynnego czasopisma „Pod sztandarem marksizmu”. Zlikwidowano antyreligijną sekcję przy Instytucie Filozofii Akademii Nauk ZSRR, a Centralne Muzeum Historii i Ateizmu wyrzucono na ulicę.

Istotny zwrot państwa twarzą do religii nastąpił po spotkaniu Metropolity Siergija i Stalina w dniu 4 września 1943 r. na Kremlu. Stalin spotkał się z najważniejszymi hierarchami Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Zezwolił na przeprowadzenie Soboru i wybranie Patriarchy we wrześniu 1943 roku i organizowanie życia cerkiewnego. Już po 4 dniach od spotkania na Kremlu zebrał się Sobór Arcybiskupi. Wielu Arcybiskupów, którzy w nim uczestniczyli, zostali dostarczeni do Moskwy z łagrów i zesłań. Dozorca Ołtarza Patriarchalnego Metropolita Siergiej został jednogłośnie wybrany Patriarchą Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Sobór wybrał także Święty Synod.

14 września 1943 r. Stalin podpisał rozporządzenie „O utworzeniu Rady do spraw Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej”, której Przewodniczącym został wyznaczony pułkownik NKWD G. Karpow. Stalin dał mu taką instrukcję: „Rada powinna realizować związki między rządem a Patriarchą. Sama Rada decyzji nie podejmuje, a o wszystkim melduje rządowi i od rządu przekazuje decyzje państwowe dla Cerkwi”. Rada ściśle śledziła, aby nie dochodziło do administracyjnego prześladowania Cerkwi przez władze miejscowe. Główny nacisk zestal zrobiony na przestrzeganie prawodawstwa o kultach religijnych.

Warto przytoczyć i taki fakt historyczny. Niedawno dokumentaliści Niemiec, Austrii i Francji wspólnie z rosyjską firmą „Ostankino” zrealizowali film pt. „Kreml od wewnątrz”, który w 2000 roku z powodzeniem długo był przedstawiany na Zachodzie. Jeszcze niedawno – mówi się w tekście poza kadrem - wydarzenia tego w Kremlu nie można było sobie wyobrazić. I rzeczywiście, osobisty ochroniarz Stalina wskazuje miejsce, gdzie w Wielkim Moskiewskim Pałacu jest maleńka cerkiewka. W czasach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, według jego słów, Józef Wissarionowicz często „spełniał tutaj swoje potrzeby duchowe”. Do kogo się modlił?

Wkrótce zostało otwartych 20 000 prawosławnych świątyń (wydaje się, że liczba ta obejmuje również świątynie otwarte na terytoriach okupowanych przez Niemców, wystarczy porównać tę liczbę z ilością świątyń w 1945 roku w całym ZSRR). Wtedy modliła się cała Rosja! Modlił się nawet Józef Stalin (są o tym świadectwa). Marszałek B. M. Szaposznikow, były carski generał, nie ukrywający swoich przekonań religijnych, całymi godzinami rozmawiał ze Stalinem i wszystkie jego rady (w tym, aby wojska ubrać w stare mundury carskiej armii z naramiennikami („pagonami”) zostały przyjęte. Marszałek A. W. Wasilewski, wg zalecenia Szaposznikowa został wyznaczony zamiast niego Szefem Sztabu Generalnego, był synem kapłana prawosławnego (popa) i jego ojciec jeszcze wtedy żył. Poczytamy o nim jeszcze przy opisie wydarzeń z bitwy o Königsberg (Królewiec).

Cerkiew pobłogosławiła Wielką Wojnę Ojczyźnianą narodu rosyjskiego i błogosławieństwo to zostało zatwierdzone w Niebie. Zakaz religii na pewien czas przestał obowiązywać, o zwycięstwo modliła się cała Rosja. Dla żołnierzy na froncie zwracanie się najwyższego dowództwa o pomoc Boga szybko przestało być tajemnicą. Ogromna liczba wyższych oficerów, nie wspominając o zwykłych żołnierzach, otwarcie modliła się przed bitwą. Wielu dowódców, a nawet sam marszałek Żukow, przed walką mówił: "Z Bogiem!". Opowiadają świadkowie, że marszałek Żukow pod obiciem na dachu swego samochodu woził przez całą wojnę kopię Kazańskiej Ikony Matki Bożej. Jeden oficer, który miał kontakt radiowy z pilotami podczas misji bojowych, opowiadał, że często słyszy w słuchawkach, jak piloci palących się rosyjskich samolotów krzyczeli: "Panie, weź z pokojem duszę moją!...”.

W tym czasie zostały otwarte seminaria i akademie duchowne, otwarto Ławrę Trójcy Świętej pw. Św. Sergiusza (Siergija), Kijowsko – Peczorską Ławrę i wiele innych klasztorów. Postanowiono przenieść relikwie św. Aleksego (Aleksija), metropolity Moskiewskiego i Wszechrusi do katedry Objawienia Pańskiego, gdzie przez całą wojnę znajdowała się ta sama cudowna ikona Matki Bożej Kazańskiej, która była z pospolitym ruszeniem w 1612 roku. Nadszedł czas powrotu Wiary na ziemię rosyjską, zgodnie z przepowiedniami rosyjskich świętych.

Kapłani, zwalniani z więzień, łagrów i odsyłani z frontu, rozpoczęli służbę w świątyniach. Ikona Matki Bożej Kazańskiej rozpoczęła zgodnie z poleceniem Bogurodzicy pochód po ziemi rosyjskiej. Towarzyszmy tym niezwykłym wydarzeniom.



Blokada Leningradu (obecnie Sankt Petersburga)

W 1941 roku wszystko stało się tak, jak się tego spodziewano. Nie było już sił, aby zatrzymać wroga. W Leningradzie straszny głód tysiącami kosił każdego dnia mieszkańców oblężonego miasta, ale wiara w zwycięstwo życia jeszcze była.


Zgodnie z poleceniem Matki Bożej, przekazanego Metropolicie Eliaszowi z Libanu, z Soboru Władimirskiego północnej stolicy Rosji wyniesiono Ikonę Kazańskiej Matki Bożej i w procesji Drogi Krzyżowej (tzw. „Крестный ход”) Metropolita Aleksij (Simański), przyszły Patriarcha Moskiewski i Wszechrusi obniósł ją dookoła Leningradu i miasto wytrwało 3,5 roczną blokadę. Miasto zostało uratowane, przeżyło, chociaż wiele osób nadal nie rozumie, dzięki czemu utrzymał się Leningrad, przecież praktycznie pomocy dla niego nie było: to, co dowożono, było kroplą w morzu. Ale miasto nie upadło. Ponownie potwierdziły się słowa wypowiedziane przez Arcypasterza Mitrofana (Woroneżskiego), Carowi Piotrowi Pierwszemu o tym, że miasto Świętego Apostoła Piotra zostało wybrane osobiście przez Matkę Bożą i dopóki Jej Ikona Kazańska znajduje się w tym mieście i są modlący się, wróg nie może wejść do miasta. Oto dlaczego mieszkańcy Petersburga tak czczą Kazańską Ikonę Matki Bożej, również dzisiaj.

W dziesięciu świątyniach miasta rozpoczęły się wtedy regularne nabożeństwa. W jednym z muzeów miejskich przechowywany jest rozkład nabożeństw w miesiącu grudniu 1941 roku w Soborze Objawienia Pańskiego p.w. Św. Mikołaja, gdzie kolumny w tym rozkładzie były wypełniane każdego dnia. Zdjęcia z tych lat zarejestrowały tłok wiernych wewnątrz soboru i przy jego wejściu. Według relacji naocznych świadków, ludzie nie wychodzili nawet w czasie bombardowania.


I stała się rzecz niezwykła. Hitler zmienił swoje plany i kazał zatrzymać czołgi przed samym Leningradem, choć wejście do umęczonego miasta nie przedstawiało wielkiego wysiłku. Dowództwo Wermachtu postanowiło zadusić miasto głodem, chłodem, nieustającym ostrzałem artyleryjskim i bombardowaniami lotniczymi. Z każdym dniem rosła śmiertelność. Zarejestrowano, że w październiku 1941 roku zginęło 7,3 tysiąca mieszkańców, w listopadzie – 11 tysięcy, w grudniu – 52,8 tysiąca. Wróg nie przekroczył linii, nakreślonej przez procesję wokół oblężonego miasta. Można zadawać pytanie: dlaczego w czasie prawie 3 lat oblężenia Hitler nie próbował wejść do miasta?
W opisach wojny sowiecko – niemieckiej podaje się wiele przypadków niezwykłych, widzialnych zjawisk (znaków) na Niebie. Jeden z takich znaków, Krzyż, pojawił się w październiku 1941 roku na Niebie przed Teatrem Dramatycznym w Leningradzie. Wielu tłumaczy, że Krzyż zwiastował 900-dniową blokadę miasta, nadejście czasów niepojętych cierpień, wyrzeczeń i śmierci. Znaki niebieskie obserwowano też nad innymi miastami Rosji. Będziemy o nich mówić w dalszej części opracowania. W tym miejscu zamieszczamy jedno świadectwo o Cudzie nad Leningradem, podczas którego świadek widział Obraz Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Znaleziono je na stronie

<Просите, и дано будет вам. Образ Спасителя в небе> (Proście, a otrzymacie. Obraz Zbawiciela w niebie). Na stronie tej jest opisanych wiele cudów, dotyczących pomocy Niebios w przypadkach indywidualnych. A oto wypowiedź świadka Cudu:

… Na front trafiłem w 1941 roku. Jako 22 – letni młodzieniec. Byłem łącznościowcem. Uczestniczyłem w obronie Leningradu. Niemcy rwali się do miasta, było one okrążone. Chcąc zdobyć go za wszelką cenę, Niemcy rzucili na nas lawinę ognia. Jeden po drugim ginęli moi przyjaciele. I oto podczas jednego bombardowania, kiedy huragan ognia spadł na miasto i wydawało się, że rozpoczął koniec świata, wydarzył się prawdziwy cud. Nocne niebo naraz rozświetliło się różowym światłem i na różowym niebie pojawił Obraz Zbawiciela. Z niespodzianki wszyscy żołnierze w okopie, bez umawiania się, upadli na kolana i zaczęli żegnać się… Obraz Zbawiciela znikł. Niebo stało się zwykłe, ale prawdziwe piekło ustało. Długo jeszcze nie mogliśmy dojść do siebie…. Od tamtego czasu uwierzyłem w Boga. Z tą wiarą przeszedłem całą wojnę i po Zwycięstwie w 45 roku wróciłem do domu bez żadnej rany. Obraz Chrystusa na zawsze pozostał w mojej pamięci.
Blokada Leningradu trwała 900 dni, od 8 września 1941 roku do 27 stycznia 1944 roku. Zimą roku 1941-42 w mieście nie było ogrzewania, wody, były przerwy w dostawach elektryczności i niedobór żywności. W styczniu 1942 roku, w środku niezwykle mroźnej zimy, najmniejsze racje żywnościowe wynosiły zaledwie 125 gramów chleba dziennie. Styczeń i luty 1942 zapisały się jako najcięższe miesiące w oblężonym Leningradzie. Codziennie w mieście umierało około 3-4 tys. ludzi. Wiele zwłok nie zostało pochowanych, ponieważ służby miejskie nie nadążały z kopaniem grobów. Matki codziennie gotowały dla dzieci gazety… Żeby oszukać głód… Zdarzały się przypadki kanibalizmu. W archiwach zachowały się dokumenty dotyczące 2.200 rozpraw sądowych o kanibalizm z czasów blokady. A ile było nieujawnionych przypadków, któż to wie…

Zaledwie w ciągu dwóch miesięcy, w styczniu i lutym 1942 roku, 200 tysięcy ludzi (!!!) zmarło w Leningradzie z zimna i głodu. Ale część przemysłu zbrojeniowego nadal pracowała i miasto nie poddawało się. Kilka tysięcy ludzi ewakuowano z miasta przez jezioro Ładoga, słynną „Drogą Życia” ("Дoрога жизни») – jedyną drogą, jaka łączyła oblężone miasto z resztą kraju. W wyniku głodu, mrozu, bombardowań i ostrzału artyleryjskiego w mieście zmarło lub zginęło ponad milion osób. Większość z nich pochowano w grobach masowych na cmentarzach miasta. Cmentarz – Mauzoleum Piskariowskoje, gdzie spoczęło prawie 500 tysięcy osób, stał się jednym z największych pomników poświęconym pamięci ofiar wojny. W oblężonym mieście Dymitryj Szostakowicz napisał swoją siódmą „leningradzką” symfonię.

Blokada została przerwana w dniu obchodów Świętej (równej Apostołom) Niny, krzewicielki wiary w Gruzji. Leningrad, ówcześnie 2,5 milionowe miasto, położone między Zatoką Fińską a jeziorem Ładoga, oddalone w 1941 około 100 km od granicy z Finlandią, był obok zajęcia Moskwy i Kaukazu jednym z trzech głównych celów niemieckiego planu Barbarossa.
Po zakończeniu wojny, w 1947 roku Stalin zaprosił Metropolitę Gór Libanu Eliasza do Rosji.

Z Moskwy Metropolita Eliasz przyjechał do Leningradu (było to w pierwszych dniach listopada 1947 roku). Rano 9 listopada 1947 r. Metropolita Eliasz odprawił Liturgię w katedralnym Nikolskim Soborze i podarował świątyni cząstkę relikwii Arcypasterza Mikołaja. Nazajutrz w Soborze Władimirskim odbyła się niezwykła uroczystość. Wszystkie ulice, przylegające do soboru były wypełnione ludźmi. Przed świątynią stało 200 tys. osób, zatrzymano ruch uliczny, wszystkie przejścia zostały zablokowane. Naoczny świadek opowiada, że po wielkich trudnościach, dzięki znajomemu staroście soboru, udało mu się dostać do środka. Przy samym podwyższeniu ołtarza stało 42 członków rządu sowieckiego. Odprawiono nabożeństwo wieczorne, po którym Władyka Eliasz ukoronował bardzo kosztowną koroną Kazańską Ikonę Matki Bożej. Następnie wszystko opowiedział: jak objawiła mu się Matka Boża i co Ona mu przekazała.

Do zebranych powiedział te oto słowa: „Modliłem się za wasze piękne miasto i jestem bardzo wdzięczny Panu Bogu, że pozwolił mi przybyć tutaj i modlić się wraz z wami. Zobaczyłem, że Matka Boża nie zostawiła Swych dzieci. Podarowano mi Krzyż z kamieniami z całej ziemi rosyjskiej, panagię*/ i Ikonę Kazańskiej Matki Bożej. Krzyż ten położę na stole ofiarnym soboru katedralnego w Libanie i obiecuję wam, drodzy, Krzyż z Rosji będzie zawsze leżał na ołtarzu, dopóki ja będę żył na ziemi. I moją ostatnią wolą będzie, aby również po mojej śmierci Krzyż pozostał na ołtarzu. Ikona Kazaskiej Matki Bożej będzie zawsze znajdować się w Prezbiterium i będzie mi przypominać w czasie nabożeństw o Rosji. Wybaczcie mi, moi drodzy, że nie mogę każdego z was pobłogosławić i objąć! Posyłam Błogosławieństwo Boże na was wszystkich i zawsze, dopóki jestem żywy, będę się modlił za was!”.

__________



*/ „panagia” mały obrazek (ikonka, do kilkunastu cm wysokości) z metali szlachetnych (złota lub srebra lub też pokryty tymi metalami), ozdobiony drogocennymi kamieniami z wizerunkami Osób Boskich, Matki Bożej lub Świętych, noszony przez wysokich dostojników cerkiewnych (Patriarchów, Arcybiskupów, Metropolitów…) na łańcuchu na piersiach.
Naoczny świadek mówi: „Oczywiście, mówił on przez tłumacza, ale prawie wszyscy w świątyni płakali. Tego nie można zapomnieć. I oto wszyscy zaśpiewali: "Заступница усердная..." („Orędowniczka gorliwa…”). Niemożliwym jest przekazanie uczuć podczas tego śpiewu. Wydawało się, że śpiewa cała świątynia, a cały naród uniósł się w powietrze. Kiedy ludzie wyszli ze świątyni, pieśń wielbiącą Matkę Bożą w Ikonie Kazańskiej, zaczęli śpiewać wszyscy obecni na placu, na przyległych ulicach,, przy stadionie – dziesiątki – dziesiątki tysięcy, wszyscy śpiewali: "Заступница усердная...". Ludzie płakali i modlili się do prawdziwej Orędowniczki i Wybawicielki Rosji”.
Na zakończenie należy podkreślić rolę, jaką odegrała Cerkiew w życiu obleganego miasta. Zwrot do Cerkwi miał charakter masowy i znaczniejszy w porównaniu do innych regionów kraju. To, że wycieńczeni ludzie jednak zapełniali świątynie podczas blokady, mówi o tym, że Wiara Prawosławna w tym tragicznym okresie stała się życiowo niezbędną częścią życia narodu, była źródłem, z którego wielu obrońców i mieszkańców miasta czerpało swe siły. Czynnik religijny odegrał bardzo ważną rolę w obronie miasta. Czynne przez cały okres blokady świątynie aktywnie sprzyjały mobilizacji duchowych sił mieszkańców. Tego nie mogły nie uwzględnić władze miejskie: ich polityka cerkiewna zaczęła się zmieniać jeszcze przed radykalną zmianą ogólnopaństwowego kursu. Cerkiew zaczęła wtedy szybko się odradzać, umacniać swój autorytet i rozszerzać wpływ. Mobilizując moralne i duchowne siły ludzi, pomagała mieszkańcom Leningradu nie tylko przeżyć, ale i kontynuować walkę z wrogiem. Wniosła przez to niemały wkład w sprawę obrony Leningradu.
Obecnie cudowna Ikona Kazańskiej Matki Bożej znajduje się w Soborze Władimirskim Sankt-Petersburga z koroną Metropolity Gór Libanu Eliasza, ofiarowaną w podziękowaniu za uratowanie Rosji w latach 1941-45 i nadal jest znakiem Błogosławionej Opieki Bogurodzicy. I dopóki Ikona Kazańska znajduje się w mieście i wierni modlą się do Matki Bożej, dopóty miasto będzie żyło.
Bitwa o Moskwę

Kiedy Niemcy podeszli pod samą Moskwę, Stalin chciał opuścić stolicę, już był gotów pociąg do ewakuacji. 15.10.1941r. wydał rozporządzenie, aby zaminować wszystkie ważne obiekty i aby rząd sowiecki się ewakuował z Moskwy. Jest świadectwo z tych czasów, ze ziomek błogosławionej Matrony Moskiewskiej, niewidomej, (obecnie już świętej, kanonizowanej w 1999 roku w Cerkwi Prawosławnej), pracownik do spraw ekonomicznych (zaopatrzenia) na Kremlu, zaproponował w tym krytycznym momencie Stalinowi, żeby odwiedził tę starą kobietę. Powiedział Stalinowi: „Józefie Wissarionowiczu, jest tutaj jasnowidząca, która wszystko wie, co będzie”. „Dobrze, jedziemy do niej” – odpowiedział Stalin. I pojechali. Błogosławiona Matrona*/ powiedziała wodzowi, aby z Moskwy nie wyjeżdżał, ponieważ Niemcy Moskwy nie zdobędą i że Rosja zwycięży Niemcy.



Ikona Matki Bożej Kazańskiej Ikona Matki Bożej Kazańskiej

Z Sankt-Petersburga przekazana w 2004r. Rosji Ikona Matki Bożej Tichwińskiej

przez Jana Pawła II


Metropolita Gór Libanu Eliasz w rosyjskim Ikona św. Matrony Moskowskoj

kłobuku (kapicy mnisiej) w czasie pobytu

w Rosji w 1947 roku


W innym źródle mówi się, że w październiku 1941 roku Stalin jeździł do Carycyna do staruszki Matrony (Nikonowej), Świętej Prawosławnej, która powiedziała mu: „Czerwony kogut zwycięży. Zwycięstwo będzie z tobą. Z kierownictwa tylko ty jeden nie wyjedziesz z Moskwy”. („Opowieść o życiu staruszki Matrony”. Oprac. Z. W. Żdanow. Klasztor Świętej Trójcy w Nowym Gołutwinie. 1994 r. s.26-27). Tak też się stało. Stalin uwierzył Matronie, nie opuścił Kremla, nie wyjechał z Moskwy.
Wg innej wersji Matrona uderzyła piąstką w czoło wodza i powiedziała: „Moskwy nie oddawaj, pomyśl-pomyśl, a jak przyjdzie Aleksander Newski, to wszystkich za sobą poprowadzi”. I Stalin wydał marszałkowi Żukowowi rozkaz wykonania kontruderzenia w dniu 6 grudnia 1941 roku, właśnie w dniu, poświęconym pamięci Aleksandra Newskiego!.
I może jeszcze jeden przekaz związany ze Świętą Matroną, w którym mówi się, że: … „zimą 1941 roku Stalin zaprosił do siebie na Kreml duchowieństwo dla modlitw o wyjednanie zwycięstwa”.

I dalej: Po odwiedzeniu Św. Matrony Stalin w swym gabinecie usłyszał od Pana Boga takie słowa: „Otworzysz we Włodzimierzu Uspieński Sobór – pójdziesz do natarcia. Otworzysz inne świątynie – zwyciężysz Niemcy. Otwieraj świątynie, proście Boga o zwycięstwo”. Matka Boża również sugerowała w myślach Stalinowi, aby przywołał Marszałka Żukowa do Moskwy. I Stalin to wykonał.


Wydarzenia powyższe opisano we wspomnieniach zakonnicy Siergiji (Klimenko). („Przeszłość rozwija zwój…” Moskwa, Wyd-wo Patriarchii Moskiewskiej, „Błago”, 1998. s.118-119), w których mówi: … „w 1941 roku, kiedy Niemcy byli już w Chimkach, (przedmieście miasta) z Moskwy zamierzano wywieźć relikwie Świętego Księcia Daniela (Daniiła). Relikwie Św. Sergiusza (Siergija) Radoneżskiego zostały już wywiezione wcześniej przez Towarzystwo Historyczno-Archeologiczne w inne miejsce w celu przechowania. W nocy na 23 listopada (wg starego kalendarza) Książe (Kniaź) Daniił (Daniel) Moskiewski sam się objawił Stalinowi (przy Stalinie Kreml był w nocy oświetlony i wszyscy pracowali) i powiedział: „Jestem gospodarzem Moskwy, nie ruszajcie mnie, zostawcie, inaczej będzie z wami źle”. O tym, że Stalin widział Św. Kniazia Daniiła Moskiewskiego, opowiedział Archimandryta Jeremiasz (Lebiediew, 1885r. – 1.3.1953r.), skarbnik Patriarchy Aleksija. Relikwie pozostawiono.

__________



*/ Św. Matrona Moskowskaja(Matrona, niekiedy używa się imienia Maтрёна, Dimitrijewna Nikonowa) urodziła się w 1881 roku w Tulskiej Gubernii, na wsi, w pobliżu Pola Kulikowego, gdzie miała miejsce w 1380 roku słynna bitwa między wojskami ruskimi i tatarskiej Złotej Ordy. Rodzice byli wierzącymi chłopami, w rodzinie było czworo dzieci. Matrona była najmłodszą. Żyli w wielkiej biedzie. Matka, gdy była w ciąży, postanowiła oddać dziecko do przytułku księcia Golicyna w sąsiedniej wiosce Buczałki. Miała proroczy sen. Nienarodzona córka objawiła się matce jako biały ptak z ludzką twarzą, zamkniętymi oczami i usiadła jej na prawą rękę. Przyjmując sen za Znak Boży bogobojna kobieta odrzuciła myśl o oddaniu dziecka do przytułku. Córka urodziła się jako ślepa, ale matka bardzo ją kochała.

O Bożym wybraństwie dziewczynki mówią takie fakty: gdy kapłan opuszczał dziecko podczas chrztu do wody, wszyscy obecni zobaczyli nad dzieckiem obłok przyjemnie pachnącego dymu; na dziecku był też cielesny, zewnętrzny znak – na piersi była wypukłość w kształcie krzyża, w miejscu, gdzie nosi się krzyżyk. Kapłan, który udzielał chrztu powiedział, że wiele miał chrztów, ale czegoś podobnego w swoim życiu nie widział i według niego to będzie wielka święta. Matrona była nie tylko ślepą, ona nie miała gałek ocznych, oczodoły były szczelnie zamknięte powiekami tak, jak u ptaka we śnie matki. Przyjaciółka matki wspomina, jak ta skarżyła się, że Matrona w wieku niemowlęcym w środy i piątki nie chciała ssać piersi, w te dni spała przez 24 godziny bez przerwy i obudzenie jej było niemożliwe. Byłby to nieopisany w żadnych źródłach fakt postu kilkumiesięcznego dziecka?

Dzieci wyśmiewały z Matrony i dokuczały jej, smagały ją pokrzywą, wiedząc, że i tak ich nie rozpozna. Wrzucały do jamy i z zaciekawieniem obserwowały, jak wydostaje się po omacku i idzie do domu. Dlatego Matrona przeważnie siedziała w domu. Gdy miała 7- 8 lat objawił się u niej dar przepowiadania i leczenia chorych. Bliscy zaczęli zauważać, że zna nie tylko ludzkie grzechy, przestępstwa, ale i myśli. Wyczuwała zbliżające się niebezpieczeństwa, przewidywała klęski żywiołowe i społeczne. Po jej modlitwach ludzie odzyskiwali zdrowie i pocieszenie w nieszczęściach. Zaczęli się schodzić i zjeżdżać chorzy i potrzebujący nie tylko z okolicznych wiosek i miast, ale i z innych zakątków Rosji. Leżący chorzy, których dziewczynka stawiała na nogi lub których uzdrowiła z nieuleczalnych chorób przynosili, przywozili i zostawiali rodzicom artykuły spożywcze i podarunki. Tak dziewczynka, zamiast stać się ciężarem dla rodziny, stała się jej główną karmicielką.

W wieku kilkunastu lat miała możliwość podróżowania z córką miejscowego obszarnika do różnych znanych klasztorów, miast i świętych miejsc w Rosji, a nawet za granicę, np. do Jerozolimy. Zachował się przekaz o spotkaniu Matronuszki ze Świętym Janem Kronsztadzkim (Иоанном Кронштадским), który poprosił zgromadzone tłumy, aby się rozstąpiły przed podchodzącą 14-letnią Matroną do podwyższenia przed ikonostasem i powiedział: „Matronuszka, chodź, chodź do mnie. Oto idzie moja zmiana – ósmy słup Rosji”. Potem przez chwilę ze sobą rozmawiali. Znaczenia słów Św. Jana Kronsztadzkiego o 8-ym słupie i treści rozmowy Matrona nikomu nie wyjaśniła.

W 17-ym roku życia odmówiły jej posłuszeństwa nogi i do końca życia przez 50 lat pozostawała w pozycji siedzącej. Nigdy nie narzekała, pokornie niosła swój krzyż, dany przez Boga.

Przepowiedziała będąc w młodym wieku rewolucję 1917 roku, opowiadała jak będą rabować i niszczyć cerkwie, gnębić naród rosyjski, dzielić ziemie.

Gdy bliska jej osoba współczuła, że Matrona nie widzi piękna otaczającego świata, ta odpowiedziała: „Bóg pewnego razu otworzył mi oczy i pokazał świat oraz Dzieła Swoje. I słoneczko widziałam i gwiazdy na niebie, i wszystko, co jest na ziemi, piękno ziemskie: góry, rzeki, zieloną trawę, kwiaty, ptaki…”.

Od 1925 roku przebywa w Moskwie kątem u różnych ludzi, bez zameldowania, cudem unikając aresztu. W tym czasie uratowała wielu ludzi od śmierci duchowej. Życie jej przebiegało jednostajnie: w dzień – przyjęcia ludzi, w nocy – modlitwa. Nigdy nie kładła się spać: leżała zwinięta na boku i drzemała, z głową na zaciśniętej pięści.

Miała dar bilokacji, duchowo przebywała w różnych miejscach, przestrzeń dla jej duchowego wzroku nie istniała. Często mówiła, że przebywa na polach walk, pomaga rosyjskim żołnierzom. Wszystkim zapowiedziała, że do Tuły Niemcy nie wejdą. I tak się stało.

W 1940 roku zapowiedziała wybuch wojny. Uczyła nie osądzać bliźnich, poddawać się Woli Bożej, żyć z modlitwą, jak najczęściej nakładać na siebie i otaczające przedmioty znak krzyża, zagradzając w ten sposób działanie złych sił. Radziła przystępować jak najczęściej do Spowiedzi i Komunii Świętej. Uczyła, aby boleści znosić z cierpliwością. Aby nie interesować się kapłanami i ich życiem, nie zwracać uwagi na sny, bo sny są czasem od złego ducha.

W 1941 roku odwiedzał ją Stalin, (opisy kontaktów ze Świętą podaliśmy wyżej).

Przed śmiercią mówiła: „Wszyscy, wszyscy przychodźcie do mnie i opowiadajcie jak żywej wszystko o swoich boleściach, a ja będę was słyszeć, i widzieć, i pomagać wam. Wszystkich, kto będzie się zwracał do mnie o pomoc, będę spotykać przy ich śmierci, każdego. I wszyscy, którzy powierzą siebie i swoje życie memu wstawiennictwu do Pana Boga, uratują się”.

Odeszła do Pana 2 maja 1952 roku. Po śmierci jej mogiła na Cmentarzu Daniłowskim stała się jednym ze świętych miejsc prawosławnej Moskwy, dokąd ze wszystkich krańców Rosji i z zagranicy przyjeżdżają ludzie ze swymi chorobami i kłopotami i są wysłuchiwani. Uzdrawiające właściwości ma piasek z jej grobu.

W 1999 roku Rosyjska Cerkiew Prawosławna uznała ją za świętą i godną czci w Diecezji Moskiewskiej, a w 2004 roku została zaliczona (kanonizowana) do grona świętych całej Rosji.
Sytuacja Moskwy była rzeczywiście beznadziejna. Poniżej zamieszczamy historię o powołanym przez Stalina do obrony Moskwy Marszałku Żukowie. Jest to świadectwo Siergieja Krawcowa, uczestnika walk o Moskwę: „Droga na Moskwę była otwarta. W tej tragicznej sytuacji na Dowódcę Frontu Zachodniego Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej skierowało generała armii G. Żukowa. Przybył on do niewielkiego miasteczka, gdzie rozmieszczony był sztab armii. Spotkał się z pilotem, który podał mu wiadomość o przerwaniu obrony na szosie możajskiej i o desancie niemieckiej kolumny składającej się z transporterów opancerzonych, ciężarówek z żołnierzami i 54 czołgów, które parły prosto na Moskwę. Po wejściu do sztabu Żukow zwrócił się do obecnych dowódców: „Przygotować desant!”. „Nie ma spadochronów” – powiedział jeden z pilotów. „Przygotować desant” – powtórzył Żukow i powiedział: „Gdy jechałem tutaj, widziałem maszerujący tylko co przybyły świeży pułk Sybiraków niedaleko lotniska, zatrzymać go i skierować do samolotów”. „Bracia!” – zwrócił się Żukow do rekrutów: - „Kolumna niemieckich czołgów przerwała naszą obronę i szybko będzie w Moskwie. Nie mogę wam rozkazać wykonania tego zadania, ja proszę was… Potrzebni tylko ochotnicy. Podaję zadanie, równego któremu nie było w historii wojen i chyba nie będzie… W koszącym locie, nad samą ziemią należy zrzucić desant w głęboki śnieg przed kolumną czołgów i zatrzymać ją. Trzeba będzie skakać bez spadochronów – ich nie ma… Ochotnicy! Trzy kroki naprzód!” Cały pułk wykonał trzy kroki. Nie pozostał ani jeden żołnierz. „Z Bogiem! Takich żołnierzy nie ma w żadnej armii świata. I nigdy nie będzie!”… I Żuków nisko pokłonił się żołnierzom. Gdy ostatni samolot oderwał się od ziemi, Żukow ścisnął małą ikonę Matki Bożej, którą nosił ze sobą od samego początku wojny i wyszeptał słowa modlitwy. Potem się przeżegnał i ciężkimi krokami skierował do samochodu. Siadając, powiedział kierowcy: „Nie mogę sobie wyobrazić ani Amerykanina, ani Anglika, ani nawet Niemca, który dobrowolnie skacze bez spadochronu”.

Historia szokująca, niemożliwa do wymyślenia, więc tym bardziej można przyjąć, że jest prawdziwa. Nigdzie, w żadnych źródłach nie ma wzmianki o ciągu dalszym tej historii. Czy zwariowany pomysł marszałka przyniósł powodzenie i w jakim stopniu przyczynił się do obrony Moskwy? Ilu rezerwistów zdołało wylądować bez spadochronu z lecących samolotów? A ilu połamało nogi lub straciło życie? I czy zatrzymali kolumnę, w której było 54 czołgów, mając tylko broń osobistą, czyli automaty „pepeszki” lub powszechnie używane jednostrzałowe karabiny Mosina.


A jednak jest ciąg dalszy tej historii. W internecie rosyjskim znaleziono powieść Nikołaja Szachmagonowa pt. „ Wściekłość szlachetna” (Николай Шахмагонов „ЯРОСТЬ БЛАГОРОДНАЯ” – pоман), w której opisano przebieg tego desantu. Z małymi poprawkami: wg autora na Moskwę posuwała się kolumna 60 czołgów (a nie 54) i że pomysłodawcą desantu bez spadochronów był Stalin ze swym osobistym pilotem Gołowanowem, tym samym, który dokonał 3-krotnego oblotu granic Moskwy z Ikoną Matki Bożej Tichwińskiej na pokładzie. Desant Możajski (taką nazwę otrzymał) wykonano w 2-ch rzutach po 15 samolotów, z których każdy zabierał 30 żołnierzy z rusznicami przeciwpancernymi (po dwóch żołnierzy na jedną rusznicę), granatami ppanc. i bronią osobistą. Podczas „desantowania” (z samolotów lecących na wysokości 5-10 m) straty wynosiły około 20%. Z pierwszego rzutu z 450 żołnierzy od razu zabiło się 90-ciu. Ile czołgów zostało podbitych – nie wiadomo. Autor pisze, że wiele. Jednak desant ten zatrzymał na pewien czas kolumnę, co umożliwiło przerzucenie artylerii. Następnie wspólnymi siłami artylerii i piechoty Niemcy zostali odrzuceni na pozycje wyjściowe, straciwszy 51 czołgów, 60 samochodów ciężarowych i 5 pułków piechoty. Nie wiadomo, czy liczba ta stanowi wspólną ilość zniszczonych czołgów przez desant i artylerię. W książce wspomina się jeszcze, że reszki ocalałych czołgów, spychając palące się samochody i czołgi na bok, uciekały z pola walki.

Jeszcze ciekawostka. W 1946 roku w Niemczech wyszła książka o doświadczeniach wojsk powietrzno-desantowych. Wskazano w niej na możliwość dokonywania w krytycznych sytuacjach desantów bez spadochronów do głębokiego śniegu z samolotów lecących na bardzo małej wysokości.


Do czasów Pierestrojki znana była historia 28 Panfiłowców z 316 Dywizji Piechoty gen Iwana Panfiłowa, którzy 16.11.1941 r. w czasie walk o Moskwę, na którą szła kolumna niemieckich czołgów w liczbie 54 zniszczyli 18 niemieckich czołgów i zabili 70 żołnierzy. Gdy skończyły się pociski do armat przeciwpancernych, sowieccy żołnierze przywiązywali do pasa wiązki granatów ppanc. i rzucali się pod gąsienice. Wszyscy polegli, ale natarcie Niemców powstrzymali. To wtedy miało paść owo słynne zawołanie komisarza kompanii: „Rosja jest wielka, ale cofać się nie ma dokąd – za nami Moskwa!”. O wydarzeniu tym uczono w szkołach, był też wpis o tym w 6-tomowej Historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. W czasach Pierestrojki ujawniono, że była to historia nieprawdziwa, wymyślona przez korespondenta gazety. Chodziło o to, aby podnieść morale żołnierzy sowieckich. Zastanawia liczba 54 czołgów, tyle samo występuje w poprzedniej historii.
We wspomnieniach generała Reinehardta załączony jest list oficera z niemieckiego sztabu, adresowany do krewnego w Niemczech. Opisuje w nim ogólny nastrój niemieckich wojsk w tym czasie: „Dziesięć minut temu wróciłem ze sztabu naszej dywizji piechoty, do której zawoziłem rozkaz o ostatnim natarciu na Moskwę. Za kilka godzin natarcie to rozpocznie się. Widziałem ciężkie działa, które przed wieczorem zaczną ostrzeliwać Kreml. Widziałem pułk naszej piechoty, który jako pierwszy przejdzie po Placu Czerwonym. To już koniec, dziadku. Moskwa jest nasza, Rosja jest nasza. Rano napiszę do ciebie z Moskwy” (wg W. Kożinow. Rosja. Wiek XXIII (1939-1064). Moskwa. 1999. s.88).

Do wojsk zostały dostarczone ordery za zdobycie Moskwy i specjalne umundurowanie dla uczestników Defilady Zwycięstwa. Generał Halder, Szef Sztabu Wermachtu winszował już Hitlerowi: „Sieg, mein Führer, Sieg!“ („Zwycięstwo, mój Wodzu, Zwycięstwo!“).


29 listopada Hitler ogłosił w radio o zajęciu Moskwy i że wojna w zasadzie została już wygrana. Szosa Wołokołamska była odkryta, nie broniona i niemieccy motocykliści bez przeszkód dojeżdżali do przedmieść miasta. W jednym z artykułów rosyjskich opisano, że do Moskwy wkroczył batalion niemieckich czołgów, który następnie się wycofał. Czemu się wycofał? Czemu za nim nie poszły inne czołgi? Znany pułkownik SS Otto Scorzenny (ten, który dokonał brawurowego uwolnienia uwięzionego Mussoliniego) w swoich wspomnieniach pisze, ze przez lornetkę z dzwonnicy cerkwi obserwował życie na ulicach wewnętrznych rejonów Moskwy. Do Czerwonej Polany (16 km od Moskwy) Niemcy dostarczyli 300 milimetrowe działa, które mogły z powodzeniem ostrzeliwać Kreml.
Wyżej wspomnieliśmy, że po odwiedzeniu Św. Matrony Stalin w swym gabinecie usłyszał od Pana Boga takie słowa: „Otworzysz we Włodzimierzu Uspieński Sobór…” I oto w tych dniach na początku grudnia wysyła on telegram do Włodzimierza, aby otwarto Sobór Uspieński. Równocześnie wydaje Marszałkowi Żukowowi rozkaz wykonać kontruderzenie w dniu 6 grudnia 1941 roku, właśnie w dniu pamięci Aleksandra Newskiego. W tym też czasie, 8 grudnia, Ikona Matki Bożej Tichwińskiej 3-krotnie oblatuje na samolocie granice Moskwy. W źródłach cerkwi Prawosławnej nie ma jednoznacznego stwierdzenia: kiedy Ikona Matki Bożej Kazańskiej została obniesiona dookoła Moskwy. Należy jednak przypuszczać, że zarówno Cerkiew jak i Stalin nie ośmieliliby się zignorować polecenia Bogurodzicy, przekazanego przez Metropolitę Eliasza. Polecenie oblotu Ikony Matki Bożej Tichwińskiej wydał osobiście Stalin. O Ikonie Tichwińskiej Matka Boża w Libanie nic nie mówiła.
W opublikowanych wspomnieniach Walentyna Gieorgijewicza Władimirowa, który w czasie wojny ochraniał rząd i mieszkańców przed bandami dezerterów i kryminalistów, którzy zalali miasto. Wspomina on: … „pewnego razu, gdy stałem na warcie przy Wrotach Borowickich, obok przejechał samochód z trzema kapłanami z brodami i krzyżami. Potem wyjaśniło się, że samolot „Douglas” wystartował z Ikoną Kazańskiej Matki Bożej i 3-krotnie obleciał Moskwę. Następnie odbyła się procesja Drogi Krzyżowej z Ikoną Kazańskiej Matki Bożej wokół pozycji obronnych”.

Możemy tutaj natychmiast sprostować, że na samolocie Douglas była na pewno Ikona Matki Bożej Tichwińskiej, a nie Kazańskiej (mówił o tym sam generał Gołowanow, który pilotował samolot). Ale wypowiedź powyższa potwierdza fakt, że Ikona Kazańskiej Matki Bożej była też obniesiona dookoła Moskwy. Tak jak w Leningradzie. W Moskwie Ikona Kazańska Matki Bożej znajdowała się w Soborze Objawienia Pańskiego na Kremlu, skąd później przewieziono ją do Stalingradu.

Na innych portalach prawosławnych wspomina się, że Stalin wydał polecenie dokonania oblotu Ikony Matki Bożej dookoła granic Leningradu, Moskwy oraz Stalingradu. I żadnego z tych miast Niemcy mimo wielkich wysiłków nie zdobyli.

Może Stalin chciał, aby dwie cudowne Ikony Matki Bożej Kazańskiej i Tichwińskiej broniły Moskwy?. Bo wtedy moc działania Bogurodzicy byłaby podwojona? A przecież to była ta sama Bogurodzica, Maryja, na jednym i drugim wizerunku.


Zatem 8 grudnia cudowna Ikona Tichwińska obleciała samolotem „Douglas” dookoła Moskwy. Samolot pilotował osobisty pilot Stalina, późniejszy marszałek wojsk powietrznych Aleksander Gołowanow. O tym niezwykłym locie Aleksander Gołowanow opowiadał jeszcze żyjącym obecnie świadkom. Jeden z nich, pisarz prawosławny Mikołaj Błochin, obecnie kapłan, zakonnik, tak napisał o tym locie: „Ten lot był jednym z najbardziej niezwykłych lotów w burzliwym życiorysie odważnego pilota. Pogoda wówczas była absolutnie nielotna. Huraganowy, porywisty wiatr z zamiecią i temperatura minus 50 st. C uniemożliwiały zarówno start jak i lądowanie. Ale eliminujący wszelkie zastrzeżenia rozkaz Stalina i jego pełna ufność w sukces niezwykłego lotu, zaszczepiły optymizmem również pilota. Cudownej Ikonie na pokładzie samolotu towarzyszyli kapłan prawosławny i trzy śpiewające kobiety, zakonnice. W czasie tego trudnego lotu hałasu silników prawie nie było słychać, chociaż pracowały one bez zarzutu całą mocą. Za to bardzo dobrze pilot zapamiętał śpiewanie akafistu (litanii prawosławnej). Pilot dokonał 3-krotnego oblotu granic Moskwy”. I Matka Boża Moskwę uratowała.
Stwierdzenia o tym, że siły nieprzyjaciela wyczerpały się, nie są zgodne z rzeczywistością. Sztab Generalny Armii Czerwonej nie miał złudzeń. Jak wynika z materiałów, opublikowanych w Niemczech po wojnie, przewaga Wermachtu była wtedy 1,5 krotna w sile żywej i technice. Dlatego Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej wydało na początku grudnia dyrektywę o kontrataku wcale nie z powodu, że Niemcy osłabli, lecz z obawy, aby wróg nie podjął kolejnych prób przerwania linii obrony, podobnych do tego z 1-go grudnia, który o mało co nie okazał się katastrofą dla sowieckich wojsk i Moskwy. Naczelne Dowództwo miało nadzieję, że uda się przez kontruderzenie wyprzedzić kolejne natarcie przeciwnika i zlikwidować niebezpieczeństwo, zagrażające Moskwie. Sztab Generalny stale w swych działaniach uwzględniał fakt przewagi wojsk niemieckich. Niebezpieczeństwo było tek wielkie, że Dowództwo nie czekało na pełne przybycie rezerw i wojska dosłownie z marszu zostały skierowane rano 6 grudnia do kontruderzenia.

Z zachowanych rozmów Żukowa ze Stalinem wynika, że rozmawiano wyłącznie o tym, jak zatrzymać przeciwnika i utrzymać Moskwę. Potwierdza to dyrektywa Naczelnego Dowództwa o zadaniach kontruderzenia. Uderzenie miało iść w trzech kierunkach: na północ i południe od Moskwy oraz na skrzydło i tył wojsk Guderiana. Zadanie kontruderzenia było jedno: zatrzymać nieprzyjaciela. To minimum i maksimum. W dyrektywie nie ma ani jednego słowa o podejmowaniu natarcia.


Sukces kontruderzenia przekroczył wszelkie oczekiwania. Moskwa została cudownie uratowana. Rozgromienie niemieckich wojsk pod Moskwa - to był prawdziwy cud, który nastąpił dzięki modlitwom wiernych i wstawiennictwu Matki Bożej. W cerkwiach wierni nieustannie się modlili o uratowanie Rosji i modlitwa została wysłuchana, mnóstwo świętych rosyjskich i Sama Królowa Niebios przyszli na pomoc wojsku rosyjskiemu. Nastąpił cud: wojska niemieckie zatrzymał straszny mróz, dochodzący do minus 52 st. C oraz bardzo obficie padający śnieg. Dla Niemców była to prawdziwa klęska. Niemcy nie byli przygotowani na tak ekstremalne warunki pogodowe. Zamarzało wszystko: technika, paliwo, smary, ludzie. Nie można było uruchomić silników i trzeba było porzucać technikę (czołgi, samochody). Rozpoczęło się cofanie Niemców na całym froncie pod Moskwą. Niemcy uciekali w panice, pędzeni przerażeniem, rzucając broń; to była pierwsza poważna klęska Wehrmachtu, uznawanego dotąd za niezwyciężonego. Na drogach zalegały stosy porzuconej techniki bojowej i nikt z rosyjskich generałów nie mógł pojąć, co się wydarzyło. Przecież nic nie przeszkadzało Niemcom wejść do Moskwy po szosie Wołokołamskiej.
1   2   3   4   5   6


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna