Z panem na pustynię



Pobieranie 52.28 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar52.28 Kb.

Z PANEM

NA PUSTYNIĘ


O. Piotr Semenenko


(pisane podczas rekolekcji)

Z Panem na pustynię




Pan: Na samotność zaprowadzę


Ciebie, Ciebie, miłą moją,

Obok siebie cię posadzę,

Serce twoje z Mojem spoję

Całą ciebie tam posiądę

I do serca mówić będę.
Dusza: Panie uczyń.
Pan: Chcesz ?
Dusza: Bez miary. Całą wiedzą Twojej wiary,

Całą żądzą Twej nadziei,

Całym ogniem Twej miłości,

Chcę z tej świata wyjść zawiei

Raz być z Tobą w samotności.

Ty mnie całą tam posiądziesz

I do serca mówić będziesz.
Pan: Więc chcesz ?
Dusza: Chcę, ach nieskończenie.
Pan: Ciesz się. Spełnię twe życzenie:

Na samotność zaprowadzę,

Obok siebie cię posadzę.

Tam Ty w sercu spoczniesz Moim,

A Ja w sercu spocznę Twoim.

Wtedy serce twe zrozumie,

Co Ma miłość chce i umie,

Co Ma miłość chce i czyni

O najmilsza. W tej pustyni

Ja tak chcę byś była ze Mną

A ty chceszże?
Dusza: Nadaremno mnie się pytasz.

Ty wiesz przecie,

Jak mi ciasno na tym świecie,

Wśród tych stworzeń jak mi smutno.

I wśród ludzi jak okrutno.

Ty wiesz dobrze, o mój Drogi,

Jaki dla mnie los to srogi

Być bez Ciebie, być w tym gwarze

Świata tego, być w pożarze

Uczuć własnych, być w tym grobie

Siebie samej, w samej sobie.

Ach. Najdroższy. Wszystkie stopnie

Zgrozy tu przechodzić muszę.

Zbaw mój Drogi, zbaw mą duszę,

Bo tu straszno, tu okropnie.

Nie ma Ciebie? Nie ma Ciebie.

Wszelkie życie stąd uciekło,

Kiedym z Tobą, jestem w niebie,

Lecz bez Ciebie, tylko piekło.
Pan: Więc chcesz do Mnie ?
Dusza: Już nie pytaj.

Czytaj raczej, w sercu czytaj,

Patrzże co się w duszy dzieje.

Myśli moje jak zawieje

Po bezdrożnych puszczach gonię:

I bez Ciebie gdzież się schronię?

Me uczucia z ziemi rodne,

A zziajane, życia głodne,

Istne burze wciąż szaleją,

Wszystkie niszczą i śmierć wieją,

We mnie samej męką moją,

Jak bez Ciebie się ukoją ?

I uczynki moje biedne,

Tak bez Ciebie same jedne,

Jak owieczki zabłąkane

Bez Pasterza co j strzeże,

I trwożliwe i znękane,

Na nieznane idą leże:

Bez napoju i bez żeru,

Bez opieki i bez steru

Od swojego z dala dachu,

Pełne tylko zgrozy, strachu…,

Płaczą nad swym opuszczeniem…

Bo bez Ciebie żyć nie mogę

Ach, bez Ciebie wszystko trwogą,

Wszystko zgrozą i zniszczeniem.

Strach mi strach mi o mój Miły.

I drżąc wołam z całej siły:

O Najmilszy, chcę do Ciebie,

Chcę być z Tobą w tej potrzebie,

Ty mnie ratuj a nie zwlekaj.
Pan: Więc chcesz do Mnie ?
Dusza: Ach, nie czekaj.

Prędko, prędko skończ mą mękę.

Przyjdź łaskawie, weź za rękę,

Wyrwij mnie od samej siebie.

Przybież prędko, pochwyć Twoje,

Ze mną razem wszystko moje.

Chcę do Ciebie, chcę do Ciebie.
Pan: Chcesz doprawdy ?
Dusza: O, Najdroższy.

Co Ty czynisz? Coraz sroższy

Cios zadajesz mojej duszy,

Jakbyś rad był mej katuszy?

Ty mnie pytasz czy chcę Ciebie ?

I choć wciąż Ci to przysięgam

Pragnień celu nie dosięgam.

Ach, nie bierzesz mnie do Siebie

O Najmilszy, czyś okrutny

Że tak męczysz? Duch mój smutny

Już się pyta: Czy nie łechcesz biednej

Duszy czczą nadzieją ?

I doprawdy, czy Ty nie chcesz ?
Pan: Czemu twe się myśli chwieją?

Czemu twe się serce trwoży?

Ja Twój Stwórca, Ja Syn Boży

Jam zarazem twój Miłośnik

Jam największy twój zazdrośnik

Chcę mieć Ciebie, chcę mieć całą.


Dusza: Więc Ty chcesz mię ?
Pan: O jak mało

Ty wiesz jeszcze, ile chcę cię

I w twych ziemskich myśli męcie

Jakże mało możesz zbadać

Co za chęć mam cię posiadać.
Dusza: Jakże Panie ? Więc zaiste ?
Pan: Tak o moja. Wiekuiste

Między nami związki stoją

I od wieków tyś jest moja

I tak wieczność nieskończona

Jak ma istność niezgłębiona

Jak ma wszechmoc jest bez dna

Jak ma wiedza wszstkowiedna

I ma miłość jest bez miary

Tak pragnienie, którem pragnę

Ciebie miła.


Dusza: Wiary. Wiary.

A upadnę, czoła nagnę,

Zachwycone serce złożę

U stóp Twoich, o mój Boże

I z rozkoszy się rozpłynę

I wdzięcznością Cię owinę

I pragnieniem rozognionym

Pójdę za Twem nieskończonem.

Powiedz, powiedz: Chcesz mnie ?
Pan: Droga.

Nie znasz jeszcze Twego Boga ?

Nie wiesz na com stworzył ciebie ?

Na com wybrał? Jam dla Siebie

To uczynił. Tyś potrzebą Serca Mego

Serca Mego tyś słodyczą,

Tyś najdroższą Mą zdobyczą.

Tyś Mój raj, Ty moje niebo,

W tobie moje odpocznienie,

Moje szczęście, Me rozkosze,

Więc i całe me pragnienie.
Dusza: Mów, o Panie, mów proszę,

Wdzięk słów Twoich niech nie milknie,

Niechaj dusza k nim przywyknie,

Niech ich ogień ją przeniknie,

I rozpali i przetworzy:

Mów, mów, Panie.


Pan: Głos mój Boży

Sprawi co chcesz. Odrzuć trwogę,

Wdziej wesele, zbliż się ku Mnie.

Słuchaj: Ja tak kocham Ciebie,

Że bez ciebie żyć nie mogę,

Ani być bez ciebie w niebie.


Dusza: Cóż ja słyszę ?
Pan: Już rozumnie

Nie wątp, a wierz, już miłośnie

Daj, a pragnij.
Dusza: Panie, Panie,

Twój głos przebódł duszę do dna

Z takim szczęściem, tak radośnie,

Że zaledwie tchu mi stanie.

Panie, Panie. Czym ja godna ?
Pan: Wstań najmilsza. I złóż trwogę.

Pośpiesz ku Mnie, złącz się Mną

Ja tak bardzo kocham Ciebie,

Że bez ciebie żyć nie mogę,

Ani być bez ciebie w niebie.
Dusza: Ach, nie żyję.
Pan: Żyjesz, miła.
Dusza: Nie, nie. Twego słowa siła

Najrozkoszniej mnie zabiła.

Słuchaj. Drogi. Ja nie żyję,

Żyjesz we mnie……Ty……


Pan: Czy iście ?
Dusza: Tak, Ty jeden.
Pan: Wiekuiście ?
Dusza: Tak, na wieki.
Pan: Więc już zwiję

Ślubny wianek na te gody,

Sam ozdobie nim twe skronie.

Złożę sam Cię na mem łonie

A wiodąc Sam do mej Gospody:

Chwila błoga – lecz nim wwiodę,

Nim wybije ta godzina,

O Najmilsza. O Jedyna,

Wprzód na puszczę zaprowadzę,

Całą wezmę w Moją władzę,

Całą, całą cię posiędę

I do serca mówić będę

I w miłości cię wypieszczę,

Bo się masz dowiedzieć jeszcze,

Jak masz kochać wiekuiście.

Więc nauczę ciebie iście

Ja Twój Boży Oblubieniec

Jak masz kochać tą miłością,

Której masz już wieczny wieniec.
Dusza: Ja nie żyję, lecz Ty we mnie.

Więc z rozkoszą, więc z lubością

Czyń coć miło, coć przyjemnie.
Pan: Tak, uczynię. Wszystko ziszczę.

Na największą porwę puszczę

Tak ja ciebie całą zniszczę

Tam się w niebie cały spuszczę,

Tam ci takie słowa powiem

Tak miłością przepełnione,

Że te dotąd wyrzeczone,

Były tylko ich przedsłowem.

Tam miłością cię wytuczę,

W miłość zmienię i przepełnię.

A jak wszystko w tobie spełnię, jak wszystkiego Cię nauczę,

Całą we Mnie przemienioną

Na wieczności porwę łono

Tam dopiero poznasz iście

Jak Bóg kocha wiekuiście.

Chcesz że miła, miła Moja ?


Dusza: Jam już Twoja.
Pan: Mojaś ?
Dusza: Twoja.
Pan: Chcesz ?
Dusza: Chcę, chcę.
Pan: Wierzysz ?
Dusza: Wierzę.
Pan: Dajesz wszystko ?
Dusza: Masz w ofierze.
Pan: Pragniesz ?
Dusza: Pragnę.
Pan: Idziesz ?
Dusza: Idę.
Pan: Ze Mną ?
Dusza: Z Tobą.
Pan: Gdzie chcę ?
Dusza: Wszędzie.
Pan: Idźmyż, idźmyż na pustynię.

Tam Ja z tobą razem wnijdę.

Tam o miła raj nasz będzie.

Tam ci wszystko Ja uczynię

Ja, Twój Boży Oblubieniec

Twój Kochanek, Wszystko twoje..

Więc weź na skroń ślubny wieniec.

Daj mi rękę i we dwoje

Z tobą jedną, Ja jedynie

Już, już idźmy na pustynię…………


Aniołowie:

Więc stało się. Tajemnica.

Pan swe gody z duszą kryje,

Jak się pieści, jak tam żyje,

Z Swoją świętą gołębicą:

Wiedzą między sobą dwiema,

Słów w języku na to nie ma.

Archaniołowie:

Tylko mar wy nadziemne

Od pustyni tej z daleka.

Precz potęgi wszystkie ciemne.

I wy złości precz podziemne.

Każdy zły duch niech ucieka,

Precz stąd myśli rozbłąkane

Precz uczucia obce, zdrożne,

Precz zamiary własne, próżne

Precz zachcenia martwo-rodne

Precz uczynki stąd bezpłodne

Precz z daleka od pustyni,

Bo tu Pan swe dzieło czyni………
Cherubinowie:

Zstąp tu Duchu Światła czysty.

Duchu Mocy zstąp ognisty,

Coś na Syna Człowieczego

Zstąpił w pełni Swoich darów.

Teraz na wybraną Jego

W pełni blasku i pożarów,

Zstąp potężnie, świeć, opromień,

Podnieś, porwij, rozpal w płomień.

I tak boską uczyń do dna,

By kochanka była godna………
Serafinowie:

A my wielką pieśń gotujmy,

Pieśń Miłości godów wiecznych.

I tej chwili oczekujmy,

Gdzie po związkach ostatecznych,

Pan swą lubą w pół ujętą,

Wspartą na Nim z żądzą świętą

Całą drżącą od lubości

Rozpłynioną od miłości

Całą w Niego zachwyconą,

Całą znikłą w Ulubionym

I Nim tylko pełną całą

Tak w triumfie nieskończonym,

Wspólną z Nim odziana chwałą,

Już przez Ojca ulubioną

Już przez Ducha przepełnioną,

W ten dzień szczęścia i nagrody,

W wieczne ją wprowadzi gody…



Więc wzdychajmy do tej chwili,

Gdzie miłości pieśń trójświętą,

Tu na ziemi rozpoczętą,



My im będziem tam kończyli.
[O. Semenenko, pisane podczas rekolekcji]



©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna