Zbigniew herbert I pan cogito – kim, u licha, jest Pan Cogito?



Pobieranie 38.05 Kb.
Data02.05.2016
Rozmiar38.05 Kb.
pytania z pozoru proste / wymagają zawiłej odpowiedzi (Pan Cogito – powrót)
ZBIGNIEW HERBERT i PAN COGITO – kim, u licha, jest Pan Cogito?



Przepaść Pan Cogito

 

W domu zawsze bezpiecznie



 

ale zaraz za progiem

gdy rankiem Pan Cogito

wychodzi na spacer

napotyka – przepaść

 

nie jest to przepaść Pascala



nie jest to przepaść Dostojewskiego

jest to przepaść

ma miarę Pana Cogito

 

dni bezdenne



dni budzące grozę

 

idzie za nim jak cień



przystaje przed piekarnią

w parku przed ramię Pan Cogito

czyta z nim gazetę

 

uciążliwa jak egzema



przywiązana jak pies

za płytka żeby pochłonęła

głowę ręce i nogi

 

kiedyś być może



przepaść wyrośnie

przepaść dojrzej

i będzie poważna

 

żeby tylko wiedzieć



jaką pije wodę

jakim karmić ją ziarnem

 

teraz


Pan Cogito

mógłby zebrać

parę garści piasku

zasypać ją

ale nie czyni tego

 

więc kiedy



wraca do domu

zostawia przepaść

za progiem

przykrywając starannie

kawałkiem starej materii





Od czasu debiutu Herberta większość krytyków obraz Herberta uniwersalisty, neoklasycysty, konesera mitów i arcydzieł sztuki bierze za całość prawdy o nim. A tymczasem nie jest to całość: jest to zaledwie jeden z dwóch biegunów. Nie sposób uchwycić podstawowych zasad poezji Herberta – m.in. tego, jak obecna jest w niej ironia, a co nawet ważniejsze, kiedy i gdzie jest nieobecna – bez wzięcia pod uwagę jej zasadniczo dwubiegunowej, antytetycznej natury.

W ciągu pierwszych dwudziestu lat swego pisarstwa Herbert dokonał dwóch wielkich odkryć. [...] Ironia traci swą moc, gdy kwestionuje wszystko bez wyjątku. „Bądź sceptykiem, ale słuchaj swego głosu wewnętrznego; bądź ironistą, ale swoją moralną busolę zachowaj nietkniętą”. Tak można by ująć w słowa istotę pierwszego odkrycia Herberta.

Odkrycie drugie to wprowadzenie przez Herberta tak zwanej „persony” poetyckiej, swoistego pośrednika, dzięki któremu przesłanie ironicznego moralizmu mogło docierać do odbiorców w sposób bardziej zróżnicowany i skomplikowany, ale też bardziej sugestywny. Pośrednik taki wkroczył do liryki Herberta pod nazwiskiem Pana Cogito. Aby docenić wagę tego wydarzenia, trzeba dostrzec, jak bardzo, mimo pozorów podobieństwa, technika „persony” różni się od techniki tzw. lirycznego monologu dramatycznego.

W monologu dramatycznym przynajmniej jedna rzecz musi być jednoznaczna. Autor i monologujący bohater muszą być dwiema różnymi osobami, różnymi nie tylko w sensie odrębnych tożsamości, ale również w sensie ostrego różnienia się poglądami czy ideałami. Zupełnie inaczej ma się rzecz z monologiem lirycznej „persony”. [Herbert z reguły posługuje się Panem Cogito albo jako oglądanym z zewnątrz i opisywanym w trzeciej osobie bohaterem, albo jako mówiącą w pierwszej osobie personą — personą w antycznym sensie słowa, tj. swojego rodzaju teatralną maską, przez której usta donosi się żywy głos, ale której rysy zasadniczo się różnią od ukrytej za nią prawdziwej twarzy.] W wierszach opartych na tym chwycie słyszymy głos, który podejrzewamy, choć nie możemy tego udowodnić, że jest głosem autora. Twarz mówiącego pozostaje ukryta za teatralną maską. Skalę dystansu między nimi – czyli kwestię, do jakiego stopnia Pan Cogito jest reprezentantem autora – musi ustalić sam czytelnik. W dodatku – musi to ustalać od nowa w każdym kolejnym wierszu. Herbert jeszcze bardziej skomplikował odbiorcy zadanie przez to, że w niektórych wierszach Pan Cogito występuje jako mówiący w pierwszej osobie podmiot, a w innych – jako opisywany z zewnątrz, w trzeciej osobie, bohater.

[...] Herbert niezmordowanie kwestionuje nasze kolejne interpretacje, nigdy nie pozwalając nam znaleźć zadowalającej odpowiedzi na pytanie podstawowe: kim, u licha, jest Pan Cogito?

Rzeczywiście, kim jest? Z łatwością rozpoznajemy kartezjański rodowód jego nazwiska, potrafimy też odtworzyć brakujące „...ergo sum” i wiemy, co oznacza całe sławne zdanie. Lecz nawet jeśli protagonista Herberta miałby reprezentować Jednostkę Myślącą, w samym bohaterze nie znajdziemy nic szczególnie kartezjańskiego. [...] Może właśnie o to chodzi jego twórcy: o pokazanie czytelnikowi, że każda epoka otrzymuje takie cogito ergo sum, na jakie zasługuje.

[...] owa świadomość człowieka współczesnego, przez której pryzmat widział Herbert mit, kulturę, historię, ucieleśniła się tym razem w postaci [...] konkretnego bohatera [...]. Kim jest Pan Cogito? Jest właśnie człowiekiem na wskroś współczesnym [...]. Jest intelektualistą, ale nie wyodrębnia się z tłumu i nie pragnie nad nim górować. [...] Do lektur Pana Cogito należą proroctwa Izajasza i pisma filozofów, ale również codzienna gazeta. [...] Wyróżnia go to, że p r ó b u j e m y ś l e ć, że borykając się z niepewnością i zwątpieniem, stara się mimo wszystko ocalić w sobie zdolność do niezależnego myślenia. I stąd jego imię. Herbert w pewnym sensie odwraca słowa

Kartezjusza; nie tylko „myślę, więc jestem”, ale również: skoro chcę istnieć n a p r a w d ę – muszę myśleć.

O czym zaś myśli Pan Cogito? W gruncie rzeczy o sprawach dość podstawowych: o swoim istnieniu w świecie i o konsekwencjach, jakie z tego faktu wynikają.
(Tekst opracowany na podstawie tekstów krytycznych Stanisława Barańczaka)
Pan Cogito obserwuje w lustrze swoją twarz

 


Kto pisał nasze twarze na pewno ospa

kaligraficznym piórem  znacząc swoje „o”

lecz po kim mam podwójny podbródek

po jakim żarłoku gdy cała moja dusza

wzdycha do ascezy dlaczego oczy

osadzone tak blisko wszak to on nie ja

wypatrywał wśród chaszczy najazdu Wenedów

uszy zbyt odstające dwie muszle ze skóry

zapewne spadek po praszczurze który łowił echo

dudniącego pochodu mamutów przez stepy

 

czoło niezbyt wysokie myśli bardzo mało



kobiety złoto ziemia nie dać się strącić z konia

książę myślał za nich a wiatr niósł po drogach

darli palcami mury i nagle z wielkim krzykiem

spadli w próżnię by powrócić we mnie

 

a przecież kupowałem w salonach sztuki



pudry mikstury maście

szminki na szlachetność

przykładałem do oczu marmur zieleń Veronese’a1

Mozartem nacierałem uszy

doskonaliłem nozdrza wonią starych książek

 

przed lustrem twarz odziedziczoną



worek gdzie fermentują dawne mięsa

żądze i grzechy średniowieczne

paleolityczny głód i strach

 

jabłko upada przy jabłoni



w łańcuch gatunków spięte ciało
tak to przegrałem turniej z twarzą

O
Pierwsza część powieści Don Kichot ukazała się w Madrycie w roku 1605 pod tytułem El Ingenioso Hidalgo Don Quixote de la Mancha.
DWU NOGACH PANA COGITO



Lewa noga normalna

rzekłbyś optymistyczna

trochę przykrótka

chłopięca

w uśmiechach mięśni

z dobrze modelowaną łydką


prawa

pożal się Boże –

chuda

z dwiema bliznami



jedną wzdłuż ścięgna Achillesa

drugą owalną

bladoróżową

sromotną pamiątką ucieczki


lewa

skłonna do podskoków

taneczna

zbyt kochająca życie

żeby się narażać
prawa

szlachetnie sztywna

drwiąca z niebezpieczeństwa

tak oto


na obu nogach

lewej którą przyrównać można do Sancho

Pansa

i prawej


przypominającej błędnego rycerza

idzie


Pan Cogito

przez świat

zataczając się lekko


Zbigniew Herbert Pan Cogito i pop


1

W czasie koncertu pop

Pan Cogito rozmyśla

nad estetyką hałasu


sama idea owszem

pociągająca


być bogiem

to znaczy ciskać gromy


albo mniej teologicznie

połknąć język żywiołów


zastąpić Homera

trzęsieniem ziemi


Horacego

kamienną lawiną


wydobyć z trzewi

to co jest w trzewiach

przerażenie i głód
obnażyć drogi

pokarmu


obnażyć drogi

oddechu


obnażyć drogi

pożądania


grać na czerwonym gardle

oszalałe pieśni miłosne


2

kłopot polega

na tym że krzyk wymyka się formie

jest uboższy od głosu

który wznosi się

i opada
krzyk dotyka ciszy

ale przez ochrypnięcie

a nie przez wolę

opisania ciszy
jest jaskrawie ciemny

z niemocy artykulacji


odrzucił łaskę humoru

albowiem nie zna półtonów


jest jak ostrze

wbite w tajemnicę

lecz nie oplata się

wokół tajemnicy

nie poznaje jej kształtów
wyraża prawdę uczuć

z rezerwatów przyrody


szuka utraconego raju

w nowych dżunglach porządku


modli się o śmierć gwałtowną

i ta mu zostanie przyznana


Sytuacja bohatera lirycznego.



  • imię, znaczenie imienia

  • tytuł – funkcja tytułu

  • sytuacja liryczna i jej miejsce (cytat)

  • tematyka i problematyka

  • opozycja i jej symbolika

  1. Postawa Pana Cogito, stosunek do muzyki pop

  2. Przemyślenia Pana Cogito w cz. 1 i cz. 2, ocena muzyki pop

  3. Idea utworu


Zadanie domowe: Zrób notatkę opisującą wszystkie omawiane utwory Z. Herberta
(„Apollo i Marsjasz”, „Stary Prometeusz”, „U wrót doliny”, „Trzy studia na temat realizmu”).

1 Zieleń szwajnfurcka (zieleń Veronese'a, czyli zieleń kryjąca) odkryta przez Scheelego w 1781 r. Jest droga i trująca. Ma piękną błękitno zieloną barwę. Miała duże zastosowanie w czasach dawniejszych z powodu braku innych farb zielonych.


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna