14. Dojrzałe średniowiecze (ok. 1000 – 1300)



Pobieranie 236.33 Kb.
Strona1/6
Data08.05.2016
Rozmiar236.33 Kb.
  1   2   3   4   5   6


Informacje historyczne są tłem, choć jest ich sporo. Na końcu jest o muzyce.

14. Dojrzałe średniowiecze (ok. 1000 – 1300)


! Europa zjednoczona przez Kościół i rozkwitająca

XI i XII w.

Reforma zakonna – Cluny, Grzegorz VII

Państwo kościelne – spowiedź

Krucjaty do Ziemi Świętej 1096 – 1270

Uniwersytety (Bolonia, Paryż, Neapol, Oksford)

Miłość dworska

System feudalny

Konflikt papieża z cesarzem i rozkwit miast lombardzkich

Muzyka: powstaje muzyka wielogłosowa (polifoniczna) i świecka (Trubadurzy, truwerzy, minesengarzy, carmina burana).
Anzelm (1033-1109) i scholastyka

Stosunek rozumu do wiary.

Dowód ontologiczny

i jego krytyka:

- idealna wyspa,

- dowód z definicji

- istnienie nie jest cechą

Przedmiot jeden jest mały, czerwony i istnieje.

Przedmiot dwa jest mały, czerwony i nie istnieje.

Frege i Russell: konie istnieją, jednorożce nie istnieją

- błąd formalny
Abelard i Heloiza (AK 141)

Sic et non
Wiek XIII – apogeum średniowiecza

Herezje – Albigensi, Waldensi (Katarzy)

Franciszek z Asyżu (1182-1226) i Dominik (1170-1221)

Dominikanie i franciszkanie – czystość wiary i ubóstwo.


Tomasz z Akwinu (1225-1274)

Droga Arystotelesa i dzieje tomizmu: Monte Cassino i Paryż, doktor kościoła.


Rozum poznaje prawdę, także istnienie Boga, środkami naturalnymi (tzw. teologia naturalna). Tylko nieliczne prawdy wymagają objawienia.

Krytyka: Tomasz wiele dogmatów tylko cytuje uzupełniając definicjami, które bronią przed podważeniem.


Bóg jest prosty, doskonały, w pełni zaktualizowany.

Tylko w Bogu istota jest tożsama z istnieniem (istnienie jest aktem - czynnością - danego obiektu, nie prostym faktem, że coś jest).

Bóg jest poznawany analogicznie.
Krytyka: Bóg wydaje się bytem sprzecznym.

Analogiczne rozumienie otwiera możliwość dowolnej interpretacji – właściwie nie wiadomo, jaki Bóg jest.


Pięć dowodów istnienia Boga:

* nieporuszony poruszyciel

* pierwsze przyczyna sprawcza

* byt konieczny

* byt dokonały

* z celowości świata


Bóg jest Dobrem (Platon, Plotyn), od którego wszystko się wywodzi, który udziela dobra rzeczom. Hierarchia bytów. Byt jest dobry. Zło powstaje dzięki dobru jako brak i jest potrzebne do pełniejszej całości.

Krytyka: Użyte pojęcia dobra jest niejasne. Bóg nie może być sumą wszelkich dóbr, szczególnie jeśli dobra się wykluczają.


Dusza potrzebuje ciała. Człowiek jest złożeniem duszy i ciała, a nie tylko duszą.

Człowiek upadł, ale z natury pragnie dobra (Boga). Powrót do Boga-źródła dobra jest prawdziwym szczęściem – „widzenie Boga twarzą w twarz”, visio beatifica.

Krytyka:

* Jest to adaptacja szczęścia filozoficznego Arystotelesa.

3 życia: oparte na przyjemności, cnotach i kontemplacji.

Cnoty nie prowadzą do kontemplacji!

*Jak na cel naturalny, niewielu go pragnie.

* Nie jest zbyt zachęcający.

* Po co jest życie doczesne:

- judaizm: Bóg wspiera

- Jezus: ćwiczenie przez Królestwem Bożym

- Augustyn: niepotrzebne, bo wszytko już zadecydowane

- Tomasz: cnoty i tak się nie przydadzą

Rozum rozpoznaje dobro, a wola do niego dąży. Cnoty (platońskie, teologiczne i arystotelesowskie) i prawo naturalne wskazują drogę doskonalenia.

(Dobro i cnoty z Grecji, prawo z judaizmu.)

Krytyka: Czy istnieje metoda jego rozpoznawania? Biblia jest głosem Boga adresowanym do konkretnego odbiorcy, teraz odbiorca jest inny.

Wolność polega na wyborze dobra, grzechem jest nieposłuszeństwo.

Państwo jest organizmem pomagającym osiągnąć zbawienie. Musi być oparte na prawie boskim.

Doktryna podwójnego skutku usprawiedliwia m.in. zabójstwo w samoobronie i wojny sprawiedliwe.

Dobro obiektywne i cel obiektywny: są dobre i dlatego należy je uznać, cenić je, dążyć do nich. Bo:

- są dobrem, wyznaczają obiektywne standardy (umożliwiają osiąganie doskonałości)

- prowadzą do zbawienia, a nie do potępienia

- są zgodne z wolą Boga, który nas kocha

- są zgodne z naturą

- są zgodne z naszymi prawdziwymi pragnieniami

(W praktyce, podobnie jak Platon i Arystoteles Tomasz daje autorytetom prawo decydowania, co jest dobra dla każdego. Paternalizm.)

Dlaczego grzeszymy? Rozum popełnia błąd, wola za nim podąża. Ratunek – posłuszeństwo kościołowi.
Krytyka: Autorytet naukowy a religijny – brak jasnej metody.
Suma Teologiczna:

http://katedra.uksw.edu.pl/suma/suma_indeks.htm


Summa contra gentiles (musi mieć ponad 6 MB!)

http://chomikuj.pl/Kostek28/kultura+123/biblioteka/religijne/Tomasz



15. Zmierzch średniowiecza – XIV w.


! Nieuchronne narastanie wyrafinowania i indywidualizmu

Mistycy


(Hildegarda z Bingen, 1098-1179)

Mistrz Eckhart (ok. 1260 – 1327/8)

„Dno duszy”
I papiestwa, i cesarstwo zostały osłabione. Zyskała na tym Francja, która stała się główną potęga Europy i zachowała tę pozycję z pewnymi przerwami do II wojny światowej. Papieże na 70 lat znaleźli się w „niewoli” w Avignon pod kuratelą królów Francji.

Średniowiecze kończyło się w atmosferze powszechnego przygnębienia, wojny stuletniej i kryzysu finansowego (tzw. jesień średniowiecza, czyli wiek XIV).

Indywidualizm miast lombardzkich: Wenecja, Florencja, Mediolan, Genua, Bolonia, Padwa, Urbino, Piza

Tomasz z Kempis (ok. 1380 - 1471). Przypuszcza się, że to on w 1418 r. wydał anonimowo dzieło O naśladowaniu Chrystusa.



14. Dojrzałe Średniowiecze (wieki X, XI, XIII)



Dopiero w 962 roku koronacja Ottona I zapoczątkowała Święte Cesarstwo Rzymskie (i nieustającą walkę między papieżem i cesarzem o prymat na Zachodzie). Mimo prób pojednania drogi Rzymu i Konstantynopola rozeszły się ostatecznie w 1054 (Wielka Schizma Wschodnia). W zamian za poparcie udzielone świeckim cesarzom Kościół korzystał z ich zbrojnej pomocy. Na czele Kościoła stał papież, wybierany przez rzymskich arystokratów, choć jego władza opierała się raczej na działalności dyplomatycznej (mógł ekskomunikować przeciwnika, organizował krucjaty, kontrolował życie osobiste wiernych dzięki instytucji spowiedzi). Kościół zmonopolizował ideologicznie życie duchowe kontynentu i stanowczo zwalczał herezje. Kierownictwo kościoła decydowało o dogmatach wiary, o moralności i obyczajach. Jednocześnie Kościół głosił idee Ewangelii i łagodził brutalne obyczaje rycerzy, dla których wojna była głównym sensem życia. Kościół cywilizował rycerzy albo wysyłał ich poza Europę (krucjaty do Ziemi Świętej 1096 – 1270). Od XII w. rozwijają się uniwersytety. Wraz z krucjatami i dużą liczą księżniczek pozostawionych w zamkach, pojawiło się zjawisko miłości dworskiej opiewanej przez wędrownych poetów. (AK Jan Szkot Eriugena 133 – wstęp historyczny. System feudalny 137)

Pytania. Co działo się we wczesnym średniowieczu? Co zagrażało Kościołowi w Rzymie, na czyją pomoc mógł liczyć? Jak sobie poradził? Jaką role odegrał Karol Wielki? Jak wyglądał system feudalny w średniowieczu? Jaki był stosunek kościoła i państwa wg papiestwa? O co spierali się Grzegorz VII i Henryk IV?

MUZYKA. Już w czasach Augustyna do Europy przenikała muzyka z Bizancjum, być może zabarwiona dawnymi wpływami greckimi i żydowskimi (chorał ambrozjański w Mediolanie). Oryginalna muzyka zachodnia zaczęła się rozwijać dopiero w IX w. jako chorał gregoriański – jednogłosowy śpiew religijny. Są to pierwsze działa, których zapis nutowy dotrwał do dziś.

Od XI w. rozwijała się muzyka świecka, często związana ze sferą miłości dworskiej, tworzona przez francuskich trubadurów, truwerów i niemieckich minnesingerów. Studenci powstających uniwersytetów śpiewali pieśni Carmina Burana (w XX w. Carl Orff stworzył na ich podstawie efektowny utwór pod takim właśnie tytułem).

W XII-wiecznej Francji, szczególnie w szkole w katedrze Notre-Dame w XII w. zaczęła się rozwijać muzyka polifoniczna (wiele głosów nałożonych na siebie), która wkrótce opanowała całą Europę Zachodznią. Najbardziej znanym działem średniowiecza jest „Msza Notre-Dame” Guillaume’a da Machaut z XIV w. Muzyce tej nadal nie towarzyszyły instrumenty. Rozwijała się ona w najlepsze także w XV w. (John Dunstable, Guillaume Dufay, Johannes Ockeghem, Josquin Desprez.
K: W momencie śmierci Awicenny w krajach chrześcijańskich zachodziły wielkie przemiany. Przeprowadzone przez Karola Wielkiego zjednoczenie Europy okazało sie nietrwale i niewielu jego następców na tronie świętych cesarzy rzymskich było w stanie skutecznie panować nad obszarami wykraczającymi poza granice Niemiec. Zajmowali oni wszakże najwyższą pozycję w złożonej strukturze społecznej i politycznej w systemie feudalnym. Na obszarze całej Europy mniejsze lub większe majątki ziemskie znajdowały się we władaniu miejscowych panów utrzymujących własne dwory i oddziały wojska, którzy przyrzekali posłuszeństwo większym panom, obiecując w zamian za ochronę wsparcie militarne i finansowe. Z kolei ci możniejsi panowie byli poddanymi, czyli wasalami królów. System feudalny przez większość czasu pozwalał utrzymać pokój w rozdrobnionej Europie, jednak często wybuchały wojny w spornych kwestiach zależności wasalnej. Kiedy Norman, Wilhelm Zdobywca, najechał Anglię w 1066 roku, uzasadniał swój podbój twierdzeniem, że saski król, Harold, przyrzekł mu posłuszeństwo i złamał swoją przysięgę, koronując się na króla Anglii.

Podczas gdy lokalna własność ziemi i osobiste związki wasala z jego panem feudalnym stanowiły podstawę społeczeństwa świeckiego, w organizacji Kościoła postępowała centralizacja. To prawda, że opactwa, w których żyły wspólnoty mnichów, były wielkimi majątkami ziemskimi, zaś opaci i biskupi byli potężnymi panami feudalnymi. Jednak z upływem wieku jedenastego stali się oni w jeszcze większym stopniu zależni od Stolicy Świętej w Rzymie. Po serii siejących zgorszenie i nieudolnych papieży w wieku dziesiątym i początku wieku jedenastego przyszli reformatorzy, którzy postanowili wykorzenić nieuctwo, brak umiaru i korupcję wśród licznych rzesz duchowieństwa i położyć kres konkubinatom duchownych poprzez narzucenie zasady celibatu. Głównym reformatorem był papież Grzegorz VII, którego wysokie mniemanie o powołaniu papieskim uwikłało go w konflikt z energicznym cesarzem niemieckim, Henrykiem IV.

Zdaniem niemal wszystkich myślicieli średniowiecznych, Kościół i państwo niezależnie od siebie miały boskie korzenie i żadna z tych instytucji nie opierała swego autorytetu na drugiej. Pomimo wielkiej różnorodności instytucji niższych szczebli - panów feudalnych i monarchii w obrębie państwa, biskupstw, opactw oraz zakonów religijnych w obrębie Kościoła - każda z tych nadrzędnych instytucji uznawała swego powszechnego pana; świętego cesarza rzymskiego i papieża. Obie instytucje stawiały sobie odmienne cele: państwo miało zapewniać bezpieczeństwo i dobrobyt mieszkańcom tego świata, zaś Kościół miał się zajmować duchowymi potrzebami wiernych na ich drodze ku niebiosom. Tak więc zakresy władzy obu instytucji w zasadzie się uzupełniały i nie były wobec siebie konkurencyjne. W praktyce jednak istniało wiele obszarów, na których zachodziły one na siebie, co mogło prowadzić do konfliktów.

Spór pomiędzy Grzegorzem a Henrykiem dotyczył nominacji i zatwierdzania biskupów. Należało to oczywiście do kompetencji Kościoła, bowiem biskupstwo było urzędem duchownym. Jednak biskupi byli często również możnymi właścicielami ziemskimi i posiadali feudalnych poddanych, wobec czego władcy świeccy często bardzo interesowali się ich nominacjami. Lekceważąc zakaz papieski, cesarz Henryk IV osobiście mianował biskupów w Niemczech. Papież Grzegorz, który rościł sobie prawo do pozbawienia tronu wszystkich władców, obłożył cesarza ekskomuniką, to znaczy wykluczył go z udziału w obrzędach kościelnych. Spowodowało to zwolnienie wasali cesarza z posłuszeństwa wobec niego, i aby je odzyskać, musiał się on ukorzyć przed papieżem w śniegach Canossy.



Reformy kościelne XI wieku

W swych najwcześniejszych stadiach ów reformatorski ruch działał, w zamyśle swych inspiratorów, wyłącznie pod wpływem pobudek moralnych. Księża zakonni i świeccy prowadzili się na ogół niemoralnie, toteż najbardziej gorliwe jednostki podjęły energiczne działania, aby skłonić ich do życia zgodnego z zasadami wiary. Za owymi czysto moralnymi pobudkami kryła się jednak inna, początkowo nieświadoma, motywacja, która stopniowo stawała się jednak wyraźnie widoczna. Motywem tym było dążenie do ostatecznego oddzielenia stanu duchownego i świeckiego, a w konsekwencji do wzmocnienia władzy tego ostatniego. Nie można się zatem dziwić temu, że zwycięstwo ruchu reformatorskiego w Kościele doprowadziło natychmiast do gwałtownego konfliktu między cesarzem i papieżem.

Kapłani tworzyli odrębną, potężną kastę w Egipcie, Babilonii i Persji, ale nie w starożytnej Grecji czy Rzymie. W pierwotnym Kościele chrześcijańskim rozróżnienie między klerem i stanem świeckim miało się pojawiać stopniowo; kiedy czytamy w Nowym Testamencie o „biskupach", słowo to nie ma jeszcze takiego znaczenia, jakiego miało nabrać w czasach późniejszych. Oddzielenie stanu duchownego od reszty społeczeństwa miało dwa aspekty, doktrynalny i polityczny, przy czym aspekt polityczny był uzależniony od aspektu doktrynalnego. Duchowni mieli posiadać pewne nadprzyrodzone moce, które były związane zwłaszcza z udzielaniem sakramentów — z wyjątkiem chrztu, którego mogli udzielać ludzie świeccy. Bez udziału duchownych nikt nie mógł otrzymać ślubu, rozgrzeszenia i ostatniego namaszczenia. Jeszcze większą rolę odgrywała w wiekach średnich transsubstancjacja: tylko kapłan mógł w trakcie mszy dokonać cudownego przeistoczenia chleba i wina. Doktryna transsubstancjacji miała stać się artykułem wiary dopiero w wieku XI, w 1079 roku, ale daleko wcześniej była przedmiotem powszechnej wiary.

Dzięki swym cudownym mocom kapłani mogli decydować o tym, czy jakiś człowiek spędzi całą wieczność w niebie, czy w piekle. Jeśli zmarły został ekskomunikowany przez Kościół, szedł do piekła; jeśli umierał ktoś, przy kim duchowni odprawili wszystkie stosowne obrzędy, miał ostatecznie znaleźć się w niebie, jeśli tylko okazał szczerą skruchę i wyznał swoje grzechy. Zanim znalazł się jednak w niebie, musiał spędzić pewien czas — niekiedy dość długi czas — cierpiąc czyśćcowe męki. Kapłani mogli skrócić ów czas, odprawiając msze za jego duszę, co byli gotowi uczynić za odpowiednią opłatą.

Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że zarówno duchowni, jak ludzie świeccy żywili prawdziwą, niezachwianą wiarę w obecność owych nadprzyrodzonych mocy; nie była to tylko kwestia zasad, które Kościół oficjalnie podawał do wierzenia. Te cudowne moce kapłanów miały im przynosić kolejne zwycięstwa nad potężnymi książętami, którzy wiedli za sobą ogromne armie. Istniały jednak dwa czynniki, które ograniczały władzę kleru: niekontrolowane wybuchy gniewu rozwścieczonych społeczności ludzi świeckich i podziały w łonie samego duchowieństwa. Aż do czasów Grzegorza Wielkiego mieszkańcy Rzymu nie okazywali osobie papieża szczególnego szacunku. Rzymianie gotowi byli porwać, uwięzić, otruć albo zbrojnie zwalczać papieża, ilekroć do tego rodzaju działań popychały ich burzliwe zmagania zwaśnionych stronnictw. Jak daje się to jednak pogodzić z ich wierzeniami religijnymi? Wyjaśnienie sprowadza się niewątpliwie po części do zwykłego braku samokontroli, ale w pewnej mierze można by również tłumaczyć to powszechnym przeświadczeniem, że człowiek może okazać skruchę na łożu śmierci. Inną okolicznością, która w Rzymie wywierała mniejszy wpływ niż w innych częściach Europy, był fakt, że w swych królestwach monarchowie mogli narzucać swoją wolę biskupom, zapewniając sobie tym samym dostateczne wsparcie kapłańskiej magii, aby uchronić swe dusze przed potępieniem. Przestrzeganie kościelnej dyscypliny i stworzenie jednolitej organizacji kościelnej miały więc zasadnicze znaczenie dla umocnienia władzy stanu duchownego. Oba te cele zostały osiągnięte w XI stuleciu jako integralna część dzieła moralnej odnowy duchowieństwa.

Dzięki hojnym darowiznom pobożnych Kościół wszedł w posiadanie ogromnego majątku. Wielu biskupów miało rozległe posiadłości i nawet parafialni księża żyli z reguły w warunkach, które w owych czasach uchodziły za komfortowe. W praktyce o obsadzie stanowisk biskupich decydowali zazwyczaj królowie, a w niektórych wypadkach pomniejsi panowie feudalni. Zgodnie z panującym ówcześnie zwyczajem król sprzedawał biskupstwa; w istocie sprzedaż tych kościelnych godności stanowiła pokaźną część jego dochodów. Biskupi sprzedawali z kolei te stanowiska kościelne, które podlegały ich władzy. Z tego rodzaju praktyk nie czyniono zresztą żadnej tajemnicy. Pisząc o ówczesnych biskupach, Gerbert (Sylwester II) wkłada w ich usta słowa: „Dałem złoto i otrzymałem biskupstwo; nie obawiałem się jednak odzyskać go, jeśli postępowałem w sposób należyty. Wyświęciłem kapłana i otrzymałem złoto; wyświęciłem diakona i przyjąłem wór srebra. I oto w mej sakiewce mam znowu nie mniejszą ilość złota od tej, jaką pierwej dałem". Przebywając w 1059 roku w Mediolanie, Piotr Damiani ustalił, że każdy duchowny w tym mieście, od arcybiskupa do zwykłego księdza, popełnił grzech symonii. A sytuacja panująca w tym mieście nie była na tle ówczesnych stosunków wyjątkiem.

Symonia była oczywiście grzechem, ale nie był to jedyny powód, dla którego krytykowano takie praktyki. Przyczyniały się one bowiem do tego, że o awansie w hierarchii kościelnej decydował majątek, a nie zasługi; utwierdzały także prawo władz świeckich do powoływania biskupów i wzmacniały zależność dostojników kościelnych od świeckich władców; mogły również doprowadzić do tego, że episkopat stałby się częścią feudalnego systemu. Ponadto ktoś, kto nabywał stanowisko kościelne za pieniądze, pragnął zwykle, ulegając naturalnej skłonności, powetować sobie straty i można było oczekiwać, że jego uwagę będą zaprzątały raczej sprawy doczesne, a nie duchowe. Z takich oto powodów kampania przeciw symonii była niezbędnym elementem walki Kościoła o władzę.

Bardzo podobne uwagi odnieść można również do celibatu księży. Reformatorzy wieku XI mówili często o „konkubinacie", choć ściśle biorąc, należałoby tu mówić raczej o „małżeństwie". Mnichom uniemożliwiał zawieranie małżeństw ślub czystości, ale nie istniały przepisy wyraźnie zakazujące małżeństw księży świeckich. W Kościele wschodnim aż do dnia dzisiejszego księża parafialni mogą się żenić. Na Zachodzie w wieku XI niemal wszyscy księża parafialni byli ludźmi żonatymi.

Kiedy kapłani zawierali związki małżeńskie, starali się, rzecz jasna, przekazywać swoim synom kościelny majątek. Mogli uczynić to legalnie, jeżeli ich synowie również wstępowali do stanu duchownego. Dlatego jednym z pierwszych posunięć reformatorskiego stronnictwa, gdy tylko znalazło się u władzy, było wprowadzenie zakazu wyświęcania synów duchownych.

Przynajmniej od początku V wieku ludzie żyjący w celibacie otoczeni byli głębokim podziwem, a jeśli duchowni mieli wzbudzać szacunek, na którym opierała się ich władza, wyraźne odróżnianie się od innych ludzi dzięki wyrzeczeniu się małżeństwa mogło okazać się bardzo cennym atutem. Nie ulega wątpliwości, że sami reformatorzy wierzyli święcie, że stan małżeński — choć nie jest w istocie stanem grzesznym — jest czymś gorszym od celibatu i stanowi tylko ustępstwo na rzecz słabości naszego ciała. Święty Paweł mówi: „Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie!", ale człowiek prawdziwie bogobojny powinien umieć „zapanować nad sobą". Celibat duchownych ma zatem zasadnicze znaczenie dla moralnego autorytetu Kościoła.



Grzegorz VII (1073-1085) jest jednym z najwybitniejszych papieży. Od dłuższego czasu zajmował wysoką pozycję w hierarchii kościelnej, wywierając ogromny wpływ na politykę papiestwa. To dzięki jego radom Aleksander II pobłogosławił angielską eskapadę Wilhelma Zdobywcy; udzielał zresztą poparcia poczynaniom Normanów zarówno w krajach Europy Północnej, jak i we Włoszech. Był protegowanym papieża Grzegorza VI, który nabył swój urząd, aby zwalczać symonię; po usunięciu tego papieża przebywał przez dwa lata na wygnaniu.

Grzegorz VII uczynił więcej niż którykolwiek z wcześniejszych papieży dla wprowadzenia celibatu księży. W Niemczech napotkał sprzeciw duchownych, którzy mieli również kilka innych powodów, aby opowiedzieć się po stronie cesarza. Ludzie świeccy w całej Europie woleli jednak, by ich kapłani żyli w celibacie. Grzegorz starał się wzniecać rozruchy przeciw żonatym księżom i ich żonom, w wyniku których byli oni często narażeni na brutalne traktowanie.

W czasach Grzegorza rozpoczął się także wielki spór o „inwestyturę". W trakcie konsekracji każdemu biskupowi wręczano pierścień i pastorał — które miały być symbolami jego urzędu. Biskup otrzymywał je z rąk cesarza lub króla (w zależności od kraju, w którym znajdowała się jego diecezja) jako swego feudalnego suzerena. Grzegorz domagał się, by owe symbole biskupiej władzy były wręczane przez papieża. Spór ów był jednym z wątków walki o oddzielenie hierarchii kościelnej od systemu feudalnych zależności. Toczył się bardzo długo, ale zakończył się ostatecznie całkowitym zwycięstwem papieży.
Anzelm (1033-1109) i scholastyka

Scholastyka - racjonalna refleksja nad dogmatami wiary - powstała w czasach Anzelma, by w następnych stuleciach przeżyć burzliwy rozwój. Europejczycy zdecydowali się na ryzyko dopuszczenia rozumu do spraw wiary, czego skutkiem okazało się zakwestionowanie zasadności religii (w oświeceniu). Anzelm sformułował tzw. dowód ontologiczny - Bóg jako istota doskonała musi istnieć, bo inaczej (gdyby był tylko pomyślany) nie byłby doskonały.

Krytyka. 1 Dowód zawiera błąd formalny, bo przyjmuje jako założenie to, co ma zostać udowodnione. Jeśli bycie doskonałym pociąga za sobą istnienie, to definiując Boga jako doskonałego zakładamy, że istnieje. 2 Nie wiemy a priori, jaki jest Bóg, więc nie mamy prawa podawać definicji (Tomasz). 3 Istnienie nie jest cechą, dlatego rzecz istniejąca ma taką samą wartość jak identyczna z nią rzecz nieistniejąca. Nawet jeśli Bóg jest doskonały, nie musi istnieć (Kant).

Pytania. Co było celem scholastyki? Czy wiara potrzebuje rozumu? Na czym polega dowód ontologiczny? Jakie ma wady? Dlaczego wcielenie było konieczne?
W wieku XI zaczynają pojawiać się jednak prawdziwe filozoficzne znakomitości. Największą rolę odegrali Anzelm. Święty Anzelm był Włochem, mnichem w Le Bec, a następnie arcybiskupem Canterbury (1093-1109); piastując tę godność, naśladował zasady postępowania Grzegorza VII, wdając się często w konflikty z królem. Największą sławę zyskał sobie jednak jako twórca „ontologicznego dowodu" na istnienie Boga. Dowód ów, w sformułowaniu Anzelma, przedstawia się następująco: „Bóg" jest przez nas definiowany jako największy przedmiot, jaki możemy sobie pomyśleć. Jeśli jednak jakiś przedmiot myśli nie istnieje, to inny przedmiot, dokładnie taki sam jak on, ale taki, który istnieje, jest od niego większy. Największy ze wszystkich przedmiotów myśli musi tedy istnieć, ponieważ w przeciwnym razie możliwy byłby inny przedmiot, jeszcze większy od niego. A zatem Bóg istnieje.

Dowód ów nie został nigdy zaakceptowany przez teologów. Już w owych czasach poddano go ostrej krytyce, a następnie popadł w zapomnienie aż do drugiej polowy XIII wieku. Święty Tomasz odrzucił dowód Anzelma, a jego autorytet zadecydował o stanowisku późniejszych teologów. Daleko lepszy los spotkał go jednak wśród filozofów. Kartezjusz wskrzesił ów dowód w nieco zmodyfikowanej postaci; Leibniz sądził, że możemy ocalić jego zasadność, wprowadzając do niego pewne uzupełnienia, które miałyby dowodzić, że Bóg jest możliwy. Kant był przekonany, że udało mu się ostatecznie obalić dowód Anzelma. Niemniej jednak dowód ów leży w pewnym sensie u podstaw systemu Hegla i jego kontynuatorów i pojawia się raz jeszcze w Bradleyowskiej zasadzie: „To, co może i musi być, jest".



  1   2   3   4   5   6


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna