20. uległOŚĆ I należna postawa przy spotkaniu z jezusem



Pobieranie 24.31 Kb.
Data05.05.2016
Rozmiar24.31 Kb.
Trzeci Tydzień Wielkiego Postu – Poniedziałek

20. ULEGŁOŚĆ I NALEŻNA POSTAWA przy SPOTKANIu Z JEZUSEM

1.Mesjasz w Nazarecie. Potrzeba wiary i oczyszczenia duszy, by ujrzeć Jezusa.

2. Uzdrowienie Naamana. Pokora i korzystanie z dobrych rad.

3. Uległość w kierownictwie duchowym.
20.1 Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich, serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego1. Żeby dostać się do przedsionków Bożych, musimy mieć duszę pokorną i czystą. Aby ujrzeć Jezusa, potrzebujemy odpowiedniego nastawienia. Ewangelia Mszy świętej (Łk 4, 16-30) mówi o tym już po raz kolejny.

Po okresie przepowiadania po wsiach i miastach Galilei Pan powrócił do Nazaretu, gdzie się wychował. Znali Go tam wszyscy, wiedzieli, że był synem Józefa i Maryi. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Jezus wybrał mesjański fragment z proroka Izajasza. Święty Łukasz opisuje niezwykłe oczekiwanie zebranych: Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione. Słyszeli różne dziwy o synu Maryi i spodziewali się, że zobaczą w Nazarecie więcej nadzwyczajnych rzeczy.

A jednak, chociaż na początku wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego, nie posiadali wiary. Jezus wyjaśnił, że plany Boże nie zasadzają się na więzach pokrewieństwa czy narodowości. Nie wystarcza to, że się z Nim mieszka, potrzebna jest wielka wiara.

Posługiwał się paroma przykładami ze Starego Testamentu: wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Użyczając swoich łask, Bóg nie stawia granic, nie bierze pod uwagę rasy, wieku lub stanowiska społecznego. Jezus przemawiając w miejscu, gdzie się wychował, nie znalazł wiary u słuchaczy i dlatego nie uczynił tam żadnego cudu. Ludzie ci widzieli w Nim jedynie syna Józefa, który wyrabiał dla nich stoły i naprawiał im drzwi. „Czy nie jest to syn Józefa?” – pytali. Nie potrafili zobaczyć nic ponad to. Nie rozpoznali Mesjasza, gdy do nich przyszedł.

My także powinniśmy oczyścić swoje dusze, żeby móc oglądać Pana. „Ten Chrystus, którego widzisz, to nie Jezus. Co najwyżej jest to tylko niewyraźna postać zarysowana w twoich zmętniałych oczach... - Oczyść się. Rozjaśnij swoje spojrzenie pokorą i pokutą. A wówczas... nie zabraknie ci czystego światła Miłości. Będziesz miał doskonały wzrok, Twój obraz będzie rzeczywiście Jego obrazem. Będziesz Nim samym!”2.

Wielki Post jest dobrą okazją do wzmożenia naszej miłości poprzez uczynki pokutne, które usposabiają duszę na przyjęcie światła od Boga.
20.2 Pierwsze czytanie Mszy świętej opowiada o uzdrowieniu Naamana, wodza wojsk króla syryjskiego (2 Krl 5, 1-15), o którym wspomina Jezus w Ewangelii. Naaman, który był trędowaty, posłyszał od niewolnicy żydowskiej, że w Izraelu mieszka Prorok, który posiada moc uleczenia go z choroby. Po długiej podróży Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: „Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty!”.

Ale Naaman nie zrozumiał dróg Pańskich, które były tak odmienne od jego wyobrażeń. „Przecież myślałem sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszy ręką nad miejscem [chorym] i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym?”.

Wódz syryjski chciał się wyleczyć i przebył w tym celu długą drogę, ale miał własne zdanie co do sposobu swojego uzdrowienia. Kiedy już wracał, uważając swą podróż za daremną, jego słudzy powiedzieli mu: „Mój ojcze, gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty”.

Naaman zastanowił się na słowami swoich towarzyszy i z pokorą wykonał to, co mu polecił prorok Elizeusz. Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego chłopca i został oczyszczony. Z pokorą i uległością przyjął radę, która po ludzku rzecz biorąc, mogła wydawać się bezużyteczną, i został uzdrowiony. Jego nastawienie wewnętrzne sprawiło, że modlitwa Elizeusza okazała się skuteczna.

My także często cierpimy na chorobę duszy, której błędów i wad nie umiemy wykorzenić. Pan domaga się od nas, byśmy z pokorą posłuchali rad tych osób, które Bóg postawił na naszej drodze do świętości w pracy zawodowej i w rodzinie. Nie upierajmy się przy swoim, kiedy Pan wskazuje nam rozwiązania, nawet jeśli są przeciwne naszym gustom i pragnieniom. W sprawach dotyczących duszy nie jesteśmy dla siebie dobrymi doradcami ani dobrymi lekarzami. Zazwyczaj Pan posługuje się więc innymi osobami. „Podobnie apostoła Pawła powołuje sam Chrystus; sam przemawia do niego i sam mógłby mu natychmiast wskazać drogę do doskonałości, a jednak woli go skierować do Ananiasza, aby z jego pomocą wstąpił na drogę prawdy: Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić (Dz 9, 6)”3. Święty Paweł pozwolił sobą pokierować. Jego silna osobowość, ujawniająca się na różne sposoby w wielu okolicznościach, w tym wypadku pomogła mu być uległym. Najpierw jego towarzysze podróży zaprowadzili go do Damaszku. Następnie Ananiasz przywrócił mu wzrok i odtąd był mężem użytecznym w walce dla Pana.

„Lęk mnie teraz przejmuje – napisała święta Faustyna Kowalska w swoim Dzienniczku – kiedy nieraz da się słyszeć, jak która dusza mówi, że nie ma spowiednika, czyli kierownika. Ponieważ wiem, jak wielkie szkody sama ponosiłam, kiedy nie miałam tej pomocy. Bez kierownika łatwo można zejść na manowce”4.

Dzięki temu kierownictwu duchowemu dusza nastawia się na spotkanie z Panem i rozpoznanie Go wśród codziennych spraw.
20.3 Wiara w dane nam przez Niego środki działa cuda. Pewnego razu Pan kazał człowiekowi ze sparaliżowaną ręką wyciągnąć ją przed siebie. Człowiek ten z doświadczenia wiedział, że nie jest do tego zdolny, jednak zrobił to, o co prosił go Jezus. I właśnie uległość, okazanie czynnej wiary sprawiły cud: Wyciągnął, i stała się znów tak zdrowa jak druga (Mt 12, 13). I nam czasami każe się uczynić coś, do czego nie czujemy się zdolni, ale będzie to możliwe, jeśli pozwolimy, by w nas działała łaska. Łaska ta będzie nas często nawiedzać jako skutek uległości w kierownictwie duchowym.

Pan domaga się od nas, żebyśmy nie opierali się jedynie na mocy ludzkiej, która nas prowadzi do pesymizmu, ale żebyśmy żywili ufność nadprzyrodzoną. Domaga się, byśmy byli nadprzyrodzonymi realistami, czyli liczyli na Niego, żebyśmy wiedzieli, że Jezus Chrystus stale działa w naszym życiu.

Dziesięciu mężczyzn zostało uzdrowionych, ponieważ byli posłuszni Panu. Jezus Chrystus powiedział im tylko: „Idźcie, pokażcie się kapłanom!” A gdy szli, zostali oczyszczeni (Łk 17, 14).

Innym razem Pan ulitował się nad żebrakiem ślepym od urodzenia. Święty Jan powiada: Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego; i rzekł do niego: Idź, obmyj się w sadzawce Siloam”. Żebrak ani przez chwilę nie miał wątpliwości. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc (J 9, 6-7).

„Jakże wspaniały przykład niezłomnej wiary daje nam ten niewidomy! Jest to wiara żywa, czynna. Czy zachowujesz się tak jak on, kiedy Bóg nakazuje ci coś uczynić, skoro tylekroć bywasz ślepy, kiedy twoją duszę zaciemniają troski? Czy to może woda sadzawki miała tę moc leczniczą, by leczyć ślepotę przez samo dotknięcie? Nie. Bardziej odpowiednia byłaby tu jakaś tajemnicza mikstura sporządzona w laboratorium uczonego alchemika. Ów niewidomy człowiek wierzy jednak. Wykonuje polecenia Boże i powraca z oczami pełnymi światła”5.

Ślepota, ułomności i opieszałość to choroby, które wymagają lekarstwa. My sami nic nie możemy, Jezus Chrystus jest natomiast wszechmocny. Woda z sadzawki ciągle była wodą, błoto – błotem, lecz niewidomy odzyskał wzrok, a ponadto jeszcze żywszą wiarę w Pana. Na kartach Ewangelii tak często widzimy wiarę tych, którzy spotykają się z Jezusem. Bez uległości kierownictwo duchowe byłoby bezowocne. A nie może być uległy ten, kto chce pozostać oporny, krnąbrny, a rezultacie niezdolny do przyjęcia rozwiązania innego aniżeli jego własne. Brakuje wiary i pokory temu, kto kieruje się jedynie życiowym doświadczeniem i nie uwzględnia pomocy łaski. Człowiek pyszny nie potrafi być uległy. Żeby się czegoś nauczyć, trzeba być przekonanym, że istnieją jeszcze inne rzeczy, których nie znamy i których ktoś inny może nas nauczyć. Żeby doskonalić się duchowo, powinniśmy być przekonani, że nie jesteśmy tak dobrzy, jak Bóg od nas tego oczekuje.



W sprawach własnego życia wewnętrznego powinniśmy być ostrożni, żywić roztropną nieufność wobec własnego sądu, aby móc przyjąć inne, przeciwne naszemu kryterium. Pozwólmy, żeby Bóg nas kształtował poprzez wydarzenia i natchnienia, poprzez światło otrzymywane w kierownictwie duchowym. Powinniśmy być ulegli jak glina w ręku garncarza, nie stawiać oporów, słyszeć w owej drugiej osobie samego Chrystusa. Pismo Święte powiada: Zstąpiłem do domu garncarza, on zaś pracował właśnie przy kole. Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak się to zdarza z gliną w ręku garncarza, robił z niego inne naczynie, według tego, powydawał się słuszne garncarzowi (...). Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku (Jr 18, 1-6). Gotowość, uległość, przyzwolenie dane Bogu, by nas kształtował. Niech się to stanie naszym postanowieniem w trakcie dzisiejszej modlitwy, którą kończymy z pomocą Najświętszej Maryi Panny.

1 Mszał Rzymski, Msza święta z dnia, antyfona na wejście, por. Ps 84(83), 3.

2 Św. Josemaría Escrivá, Droga, 212.

3 Św. Jan Kasjan, Rozmowy z ojcami, 2, 15.

4 Św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, 61.

5 Św. Josemaría Escrivá, Przyjaciele Boga, 193.





©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna