7. Nielegalny handel bronią


Działalność oficerów WSI w Wojskowej Akademii Technicznej



Pobieranie 0.75 Mb.
Strona4/8
Data07.05.2016
Rozmiar0.75 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8

10. Działalność oficerów WSI w Wojskowej Akademii Technicznej

Aktywność oficerów WSI niejednokrotnie przybierała charakter przestępczości

gospodarczej na wielką skalę, wskutek której Skarb Państwa tracił wielomilionowe sumy.

Bardzo często środki finansowe należące do podmiotów gospodarczych lub instytucji

związanych z wojskiem były transferowane bądź malwersowane za pośrednictwem firm,

fundacji bądź innych instytucji tworzonych z inicjatywy oficerów WSI lub mających z nimi

ścisłe powiązania.

Przykładem tego rodzaju aktywności oficerów WSI była prowadzona przez nich w

latach 1996-2000 działalność gospodarcza wokół Wojskowej Akademii Technicznej. Na ślad

tej przestępczej działalności oficerów WSI natrafiono w połowie 1999 r. podczas kontroli

finansowej prowadzonej w WAT przez UKS/ Kontrola dotyczyła realizacji założeń

budżetowych uczelni. Ujawniono wówczas sfabrykowane dokumenty finansowe świadczące

o przestępczym procederze na WAT. W związku z ustaleniami UKS, w lipcu 1999 r.

Prokuratura Rejonowa w Warszawie przy współudziale Zarządu Ochrony Interesów

Ekonomicznych UOP wszczęła śledztwo, w trakcie którego potwierdzono istnienie

przestępczych mechanizmów na WAT przy udziale szeregu podmiotów gospodarczych, z

uczelni tej nielegalnie wyprowadzono 381.962.568 zł. Jak ustalono, pieniądze te wypływały z

budżetu WAT przez utworzone w roku 1996 Centrum Usługowo-Produkcyjne WAT, które

miało zajmować się handlową i marketingową obsługą WAT256.

Proceder polegał na podpisywaniu przez CUP WAT umów wieloletnich na dostawę

towarów bądź świadczeń usług na rzecz WAT z różnymi spółkami. Znaczna część z nich

miała bardzo bliskie powiązania z Fundacją „Pro Civili”. Mechanizm tych umów polegał na

fikcyjnym ustanowieniu WAT jako odbiorcy towarów lub podmiotu zlecającego usługi, za

które WAT był zobowiązany do zapłaty zleceniodawcom bądź wykonawcom znacznych

środków finansowych.

W procederze tym ważną rolę odgrywała Fundacja „Pro Civili”, ale też powiązane z

nią spółki „Olbart”, „Kiumar”, „Glicor” „Sicura” i inne. Fundacja „Pro Civili” została

założona 5 lipca 1994 r. z kapitałem założycielskim 300 tys. starych zł. Miała zajmować się

ochroną pracowników i funkcjonariuszy służb państwowych i samorządowych oraz działaczy

256 CUP WAT powołane zostało Zarządzeniem Komendanta Akademii gen. dyw. A. Ameljańczyka nr 23 z 12.02.1996 r. jako

jednostka nieetatowa. Zakres działalności CUP WAT nigdy nie został precyzyjnie określony. Szefem CUP WAT był m.in.

Andrzej Kucharski. Na mocy rozkazu dziennego z 18.11.1996 r. nadano mu szerokie upoważnienia w zakresie podpisywania

umów wewnętrznych i zewnętrznych. W okresie swojego istnienia CUP WAT podjęło szereg działań sprzecznych ze

statutem WAT i przepisami prawa. CUP WAT istniało do 31.12.1999 r. W jego miejsce powołano wówczas spółkę z CUP

WAT S.A.

Strona 133 z 374

społecznych i związkowych a także niesieniem pomocy osobom, które poniosły szkodę bądź

doznały uszczerbku na zdrowiu, broniąc bezpieczeństwa i porządku prawnego RP. Głównymi

założycielami fundacji byli Anton Wolfgang Kasco i Patryk Manfred Holletschek (twórca

pierwszej w Polsce piramidy finansowej: „Global System”). Prezesem Zarządu Fundacji był

Krzysztof Werlich a Dyrektorem Generalnym Elżbieta Polaszczyk. Radę Fundacji tworzyli:

przewodniczący Piotr Polaszczyk (do sierpnia 1995 r. oficer WSI), Beata Werlich, Krzysztof

Kostrzewski, gen. Stanisław Świtalski oraz Marek Olifierczuk (współpracownik prowadzony

przez Piotra Polaszczyka). Jednym z pracowników Fundacji był oficer Zarządu III WSI

Marek Wolny. W 1994 r. w skład Rady Fundacji wchodzili ponadto Janusz Maksymiuk i

Tomasz Lis257.

Ujawnionych zostało co najmniej kilkadziesiąt przedsięwzięć usługowo-handlowych

między CUP WAT a Fundacją „Pro Civili” i wymienionymi spółkami. Znaczna część

transakcji z udziałem WAT i Fundacji „Pro Civili” była operacjami gospodarczymi mającymi

pozorny charakter. Ich jedynymi celami było wyłudzenie wielomilionowego zwrotu podatku

VAT, uzyskanie kredytów bankowych oraz sprzedaż bankom wierzytelności z umów

leasingowych. Ze strony WAT sygnatariuszem tych transakcji było CUP WAT. Przykładem

działań podejmowanych przez „Pro Civili” był zakup dla WAT systemu do zabezpieczania

dokumentów „Axis” (system ten miał służyć do zabezpieczenia dokumentów przed

podrobieniem i umożliwiać szybką, bezbłędną weryfikację wiarygodności dokumentów, ale

dokonane w toku śledztwa ustalenia podważały istnienie wspomnianego programu).

Ustalono też, że mająca ścisłe związki z CUP WAT Fundacja „Pro Civili” oraz

powiązane z nią firmy były jednocześnie tzw. „pralnią pieniędzy”, które mogły pochodzić

również z nielegalnej działalności grup przestępczych. Taką tezę potwierdzają niektóre

ujawnione przez prokuraturę umowy, jakie w latach 1996-2000 w imieniu WAT zawierało

CUP WAT z Fundacją „Pro Civili” i innymi spółkami. Jedną z nich była umowa leasingu

jachtu motorowego przez Korporację Adar S.A. dla WAT. Pierwsza umowa była zawarta na

wysokość ok. 36 mln zł a druga 20 mln zł. Właścicielem jachtu cały czas pozostawała

cypryjska firma Parsley Co. Ltd. Raty leasingowe były wpłacane na konto Bank of Cyprus.

Celem zawarcia tych umów był transfer pieniędzy za granicę kraju.

Celem kolejnej umowy zawartej między WAT a Korporacją Adar miało być wspólne

sfinansowania zakupu oraz sprzedaży nieruchomości przy ul. Konduktorskiej 4 w Warszawie.

Wartość przedmiotu transakcji określono na 4,5 mln zł., a udział WAT wynosił 2,5 mln zł.

257 Komisja nie ustaliła tożsamości tej osoby. Według ustaleń UOP z fundacja powiązany był również uważany za

przedstawiciela mafii włoskiej Andreas Edlinger oraz Jarosław Sokołowski ps. „Masa”. Proces powołania tej fundacji

przypomina powołanie działającej przy MSW fundacji „Bezpieczna Służba”.



Strona 134 z 374

Wycena nieruchomości stanowiła 1,2 mln zł. Udział WAT przewyższał znacznie wartość

nieruchomości. Ta działalność była obliczona na udzielenie przez przedstawicieli WAT

„taniego i szybkiego” kredytu firmie Adaer. Szefem zarządu Korporacji ADAR był

cudzoziemiec posługujący się trzema różnymi danymi personalnymi (obywatel Litwy

Valerijus Baskowas, Igor Kapylov z Białorusi oraz Konstantinos Pelivanidis, reprezentant

spółki Parsley Company Limited z Cypru).

Wiele przedsięwzięć z udziałem WAT było z góry skazanych na straty finansowe a

mimo to uczelnia partycypowała w kosztach. Przykładowo: w roku 1997 WAT podpisała z

firmą „Pol-Bot” umowę dotyczącą eksploatowania złóż piasku i żwiru, w wyniku której to

transakcji WAT straciła 750 tys. zł. Straty przyniosło też utworzenie i ulokowanie w Łodzi

Zakładu Usług Reklamowych WAT (w 1999 r. płk Janusz Łada bez stosownych upoważnień

podpisał w imieniu ZUR WAT umowę najmu nieruchomości przy ul. Piotrkowskiej 89 w

Łodzi; umowę zawarł z firmą „Secesja 89 Piotrkowska Centrum Biurowo-Apartamentowi”,

której właścicielem był Krzysztof A.).

Współpraca WAT ze Szkołą Wyższą Warszawską (SzWW), formalnie zorganizowaną

przez ustanowioną z inicjatywy WAT Fundację Rozwoju Edukacji i Techniki i finansowaną –

teoretycznie rzecz biorąc - ze środków publicznych była możliwa dzięki utworzeniu w 2000 r.

przez WAT: Biura ds. Współpracy z Uczelnią Niepaństwową. Koszty tego biura były

finansowane z dotacji przyznanej WAT przez MON na cele dydaktyczne. W 2003 r. SzWW

posiadała wobec WAT dług za dzierżawę pomieszczeń w wysokości prawie 1,5 mln zł.

W kłopoty finansowe wpędziło WAT także podpisanie - za zgodą ówczesnego

komendanta WAT, gen. A. Ameljańczyka - kolejnej umowy najmu „Domku Myśliwskiego” z

Mariuszem Krawczykiem258, choć władze uczelni wiedziały, że Krawczyk nie wywiązał się

wobec WAT z poprzedniej umowy. Wpływ na finalizowanie kolejnej umowy z Krawczykiem

miała osobista protekcja płk. Romualda Miernika (oficera WSI, z-cy Komendanta WAT ds.

Ekonomiczno-Organizacyjnych). Skutkiem zawarcia umowy z Krawczykiem było

doprowadzenie w ciągu półtora roku „Domku Myśliwskiego” do całkowitej dewastacji, a

dokonane zmiany budowlane obiektu w konsekwencji spowodowały, że obiekt nie mógł być

odebrany przez nadzór budowlany. Zaległości Krawczyka z tytułu najmu (co najmniej 100

tys. zł) oraz koszta związane z ponowną adaptacją należącego do WAT obiektu złożyły się na

znaczne straty finansowe (co najmniej kilkaset tysięcy złotych) w pozornie niewielkim

przedsięwzięciu.

258 M. Krawczyk był właścicielem firmy: Invest Partner Construction, a następnie firmy Red Manor Managment.



Strona 135 z 374

Mimo złej sytuacji finansowej uczelni kierownictwo WAT nie podejmowało działań

zaradczych. Nie wykazywało inicjatywy w celu wyzbycia się przez WAT udziałów w

spółkach prawa handlowego, których działalność gospodarcza była niedochodowa lub

przynosiła straty. Marginalizowany był fakt, że przedmiot działalności tych spółek był często

całkowicie rozbieżny z zadaniami wyższej uczelni wojskowej (świadczenie usług

ubezpieczeniowych, handel ropą naftową, hotelarstwo…). Często przy zawieraniu umów

osoby z kierownictwa WAT rażąco przekraczały swoje uprawnienia. Zazwyczaj podpisywane

przez nie umowy przynosiły uczelni straty finansowe na ogromną skalę.

Katastrofalna sytuacja finansowa WAT pogłębiła się, gdy funkcję Komendanta WAT

pełnił gen. dyw. Andrzej Ameljańczyk. To właśnie gen. Ameljańczyk dawał przyzwolenie na

podpisywanie w imieniu WAT umów pożyczek z prywatnymi inwestorami bądź udzielanie

pożyczek prywatnym inwestorom, inwestowaniu w przedsięwzięcia gospodarcze z góry

obliczone na straty. Prowadzona za jego kadencji polityka finansowa WAT rażąco naruszała

przepisy regulujące gospodarkę finansową jednostek budżetowych. WAT-owskie transakcje

nie uwzględniały wiarygodności partnerów. Kierownictwo WAT i reprezentujące uczelnię

CUP WAT nie sprawdzały ani wiarygodności kontrahentów, ani przeszłości osób, które je

reprezentowali wobec WAT. Nierzadko zdarzało się, że osoby, które były akcjonariuszami

CUP WAT reprezentowały jednocześnie interesy innych firm, z którymi uczelnia zawierała

umowy. Przykładowo zawarto umowy i prowadzone transakcje z :

- Romanem Pudereckim – właścicielem firmy „Budimex” (współakcjonariuszem CUP WAT),

wobec którego toczyło się postępowanie sądowe za malwersacje finansowe.

- Karolem Gilskim – b. funkcjonariuszem SB i akcjonariuszem firmy „Sicura”

(współakcjonariuszem CUP WAT”)

- Leszkiem Grotem

- Krzysztofem Osuchem i Francesco Bellonim – przedstawicielami firmy „Korporacja

Bemowo”.

- Andrzejem Góralczykiem – pełnomocnikiem firmy „Pol-Bot”, karanym w przeszłości za

udział w związku przestępczym, kradzieże, oszustwa, wyłudzenia i fałszowanie dokumentów.

Czołowe role odegrali w opisywanym procederze oficerowie WSI. Byli zazwyczaj

motorem napędowym tych transakcji. Niektórzy z nich jeszcze jako czynni oficerowie WSI

odpowiadali w przeszłości za tzw. osłonę kontrwywiadowczą WAT, by następnie zostać

pracownikami tej uczelni - i to nierzadko na bardzo eksponowanych stanowiskach. Jeśli zaś

nie byli pracownikami WAT, to zazwyczaj reprezentowali podmioty gospodarcze, które były

partnerami uczelni w transakcjach handlowych.

Strona 136 z 374

Jedną z takich osób był kpt. rez. Piotr Polaszczyk, który do sierpnia 1995 r. był

oficerem WSI odpowiedzialnym za osłonę obiektową WAT i z tego tytułu posiadł dużą

wiedzę na temat funkcjonowania WAT oraz znał osoby z WAT, które w przeszłości były jego

OZI. Od 1996 r. był on przewodniczącym Rady Fundacji „Pro Civili” a potem pomysłodawcą

wielu transakcji z udziałem WAT (za pośrednictwem CUP WAT). Płk rez. Marek Wolny259,

były oficer Zarządu III WSI, został pracownikiem „Pro Civili”. Ogromna rolę odegrali ppłk

Janusz Łada, z-ca Komendanta WAT ds. Ekonomiczno-Organizacyjnych, który osobiście

akceptował wiele przedsięwzięć z udziałem WAT oraz płk Roman Miernik260 – oficer WSI a

następnie także z-ca Komendanta WAT ds. Ekonomiczno-Organizacyjnych.

Oficerowie ci nie działali na własną rękę. Znali się od lat, mieli do siebie zaufanie,

wspólnie planowali bądź inicjowali przestępcze przedsięwzięcia, w których budżet WAT

stanowił podstawę realizacji. I nawet fakt, że w przedsięwzięciach tych reprezentowali

odmienne strony i zobowiązani byli do działania na korzyść tych stron, nie przeszkadzał im w

finalizowaniu zaplanowanych wcześniej przedsięwzięć. Tacy oficerowie WSI jak z-ca

Komendanta WAT płk J. Łada i komendanta WAT płk R. Miernik. To właśnie oni

podejmowali pomysły robienia „wspólnego biznesu” z Fundacją „Pro Civili”, której mózgiem

był kpt. rez. P. Polaszczyk. Była to swoista zmowa oficerów WSI na rzecz przestępczych

interesów robionych na bazie WAT. Nie była to przy tym jedynie doraźna zmowa, lecz - w

miarę rozwoju procederu - przestępcza grupa zorganizowana, sterowana przez oficerów WSI.

O tym, że szyld WSI był akceptowany w tym środowisku świadczy i ten drobny fakt, że P.

Werlich z Fundacji „Pro Civili” podawał się za oficera WSI, choć nigdy nim nie był., lecz

szyld WSI miał go uwiarygodnić w oczach kontrahentów Fundacji.

Gdy w połowie 1999 r. sprawą polityki finansowej WAT zainteresowały się UKS,

Prokuratura Okręgowa w Warszawie oraz Stołeczny Oddziała KW WSI, kierownictwo WAT

podjęło na uczelni szereg zmian organizacyjnych i personalnych, których zasadniczym celem

była próba zatarcia śladów, jakie mogłyby naprowadzić organy ścigania na trop

przestępczego procederu z udziałem kierownictwa WAT. Inicjatorem zmian był z-ca

Komendanta płk. Łada. Rozwiązano CUP WAT i powołano w to miejsce spółkę CUP WAT

S.A., której formalnymi założycielami byli płk J. Łada, K. Gilski i R. Puderski, a jej

pełnomocnikiem płk Krzysztof Bernat. Prawdopodobnie uległo wówczas zniszczeniu wiele

dokumentów dotyczących transakcji prowadzonych z udziałem WAT.

259 Płk rez. Marek Wolny, ur. 04.08.1942 r., s. Mieczysława, oficer WSI w służbie czynnej do 1996 r., był m.in. szefem

Oddziału KW Krakowskiego Okręgu Wojskowego.

260 Płk Roman Miernik, oficer KW WSI a od roku 1999 z-ca Komendanta ds. Organizacyjno-Ekonomicznych.

Strona 137 z 374

W końcu 2000 r. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła zarzuty

m. in. zastępcy Komendanta WAT ds. Ogólnych gen. bryg. Aleksandrowi Boronowskiemu, zcy

Komendanta WAT ds. Ekonomiczno-Organizacyjnych płk. rez. Januszowi Ładzie i

kierownikowi Zakładu Szkolenia Ogniowego WAT płk. Tomasz Kwietniowi, radcom

prawnym WAT Markowi Gniewaszewskiemu i Januszowi Wojciechowskiemu, dyrektorowi

Oficyny Wydawniczej WAT Wojciechowi Pogonowskiemu, kwestorowi WAT płk. rez.

Tadeuszowi Kudłaczkowi oraz z płk. rez. Andrzejowi Spychale.

Prowadzone przez prokuratury cywilną i wojskową odrębne śledztwa objęły także

osoby związane z Fundacja „Pro Civili” - kpt. P. Polaszczyka i płk. rez. M. Wolnego.

W wyniku przestępczego procederu, który obrazują omówione przypadki, WAT

straciła co najmniej 381.962.568 zł. Większość utraconych przez WAT kwot została

wyprowadzona poza polski system bankowy. Istnienie przestępczego procederu na WAT

potwierdzone zostało w ramach trzech niezależnych od siebie procedur:

- kontroli UKS;

- postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową i Wojskową Prokuraturę

Okręgową w Warszawie;

- prowadzonych przez WSI spraw SP krypt. „K”261 i SOW krypt. „KA”262.

We wszystkich działaniach kontrolnych i dochodzeniowo-śledczych potwierdzony

został udział żołnierzy WSI bądź osób, które w przeszłości były żołnierzami WSI. Osoby te

albo wcześniej ochraniały kontrwywiadowczo WAT, albo będąc w przeszłości żołnierzami

objęły następnie różnego rodzaju funkcje w kierownictwie WAT. Udział żołnierzy WSI w

przestępczym procederze nie był równomierny. Nie należy wykluczać, że działalność

niektórych z nich była kierowana przez kierownictwo WSI. Taka sytuacja mogła istnieć

pomimo faktu, że WSI prowadziły sprawy operacyjne SP „K” i SOW „K”, których celem

miało być rozpoznanie a następnie rozpracowanie przestępczego procederu na WAT.

Wiadomo, że z-ca Komendanta WAT ppłk R. Miernik w 2000 r. został skierowany do WAT

w celu uporządkowania sytuacji i na bieżąco kontaktował się z Szefem Zarządu III płk.

Kazimierzem Mocholem oraz z szefami Biura Operacji Specjalnych w tymże Zarządzie III -

płk Eugeniuszem Lendzionem i płk Józef Łangowskim. Fakt ten mógłby wskazywać na

261 Sprawa „K” dotyczyła niedopełnienia obowiązków służbowych przez osoby funkcyjne zobowiązane do zajmowania się

sprawami majątkowymi WAT w Warszawie. Sprawa prowadzona była od 25.02.2000 r. do 02.07.2006 r. przez mjr.

Mirosława Wosia ze Stołecznego Oddziału KW WSI. Prowadzenie sprawy zostało zakończone, gdy osobom przechodzącym

w sprawie Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła zarzuty.

262 Sprawa „K” realizowana była przez Oddział 36 Zarządu III WSI w latach 2000-2001. W wyniku podjętych działań

zebrano materiały potwierdzające udział osób funkcyjnych WAT w badanym procederze. M.in. ustalono fakty wskazujące na

przekroczenie uprawnień podczas podpisywania umów z podmiotami gospodarczymi oraz na bezprawne posługiwanie się

przez przedstawicieli Fundacji „Pro Civili” pieczęciami uczelni. Potwierdzono również fikcyjność wielu podmiotów, z

którymi CUP WAT zawierała umowy.

Strona 138 z 374

bezpośredni nadzór WSI nad działalnością wielu swych byłych żołnierzy, którzy rozwinęli

działalność gospodarczą z udziałem WAT. Nie należy wykluczać, że olbrzymi budżet WAT

wynikający z konieczności prowadzenia prac badawczych mógł być interesującym celem dla

WSI, które przy zaangażowaniu różnych podmiotów gospodarczych chciały wyprowadzić go

z WAT i bezpiecznie ulokować poza polskim obszarem skarbowym263.

Z kontrwywiadowczego punktu widzenia na szczególną uwagę zasługuje ujawniony

fakt obecności w przestępczym procederze wielu cudzoziemców, a w szczególności obywateli

krajów b. ZSRR264, co stwarzało olbrzymie zagrożenie całkowitej przezroczystości WAT jako

uczelni wojskowej. Sytuacja była o tyle niepokojąca, że zawierane z WAT umowy często

dawały kontrahentom możliwość dostępu do informacji stanowiących tajemnicę państwową i

służbową. W szczególności dotyczyło to informacji związanych z finansowaniem

prowadzonych przez WAT prac badawczych i wdrożeniowych na potrzeby Sił Zbrojnych

RP265.. Część transakcji z udziałem WAT objęta została śledztwem prowadzonym przez

prokuraturę w Warszawie, w wyniku którego kilkudziesięciu osobom przedstawiono zarzuty.

W świetle przytoczonych faktów postępowanie następujących osób wypełnia

dyspozycję w art. 70a ust. 1 i 2 pkt 2 ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. Przepisy

wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu

Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz

Służby Wywiadu Wojskowego: płk Marek Wolny, płk Roman Miernik, płk Janusz Łada, płk

Kazimierz Mochol, płk Eugeniusz Lendzion, kpt Piotr Polaszczyk.

Działanie gen. bryg. Aleksandra Bortonowskiego, gen. dyw. Andrzeja Ameljańczyka,

Antona Wolfganga Kasco, Patryka Manfreda Holletschek, Krzysztofa Werlicha, Beaty

Werelich, Krzysztofa Kostrzewskiego, gen. Stanisława Świtalskiego, płk Tomasza Kwiecień,

płk Józefa Łangowskiego, płk Krzysztof Bernata, Marka Olifierczuka oraz Mariusza

Krawczyka wypełnia dyspozycję art. 70a ust. 2 pkt. 1 powołanej wyżej ustawy.

W opisanym okresie Szefami WSI byli: gen. bryg. Konstanty Malejczyk oraz kadm.

Kazimierz Głowacki.

W art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 14 grudnia 1995 roku o urzędzie Ministra Obrony

Narodowej zawarto regulację, że Wojskowe Służby Informacyjne podlegały bezpośrednio

ww. ministrowi. Uszczegółowieniem tego przepisu był §1 pkt 16 rozporządzenia Rady

263 Spółki „Sicur”, „Kiumar”, „Glicor” i „Olbart” przeprowadziły w tym czasie wiele transakcji za granicą.

264 M.in. Valerijus Baśkowas i Rudokas Rajmunda (Litwa); Igor Kapylov (Białoruś); Tamaz Goshadze (Gruzja); Valentyn i

Valenttyna Skaliychuk (Ukraina); Jurij Filimonow (Rosja) oraz zidentyfikowani pracownicy Rosyjskiego Ośrodka Nauki i

Kultury w Warszawie: Władimir Pantiuchow i Andriej Taranow.

265 Notatka szefa Oddziału 2 Stołecznego Szefostwa WSI płk J.Kowalskiego z dnia 08.09.2006 r.



Strona 139 z 374

Ministrów z dnia 9 lipca 1996 roku w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra

Obrony Narodowej. Nakładał on na Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania

nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich

działalnością operacyjno rozpoznawczą. Zgodnie z ustawą z dnia 9 lipca 2003 roku o

Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister

Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI.

Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony

Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Stanisław Dobrzański, Janusz

Onyszkiewicz i Bronisław Komorowski.



Strona 140 z 374

11. Inne nieprawidłowości w funkcjonowaniu WSI

W WSI dochodziło do wielu innych nieprawidłowości. Dotyczyły one zarówno

podstawowych wymogów przy powoływaniu do służby jak i np. realizacji procedur

przetargowych, dotyczących zakupu sprzętu specjalistycznego. Występowały również rażące

nieprawidłowości w zakresie ochrony kontrwywiadowczej instytucji i jednostek wojskowych.

Skutkiem oparcia struktury WSI na absolwentach kursów sowieckich było tworzenie

barier dla kandydatów spoza tego środowiska. W konsekwencji polityka kadrowa zmierzała

do zakonserwowania dawnego układu.



Nieprawidłowości kadrowe

Dobór nowych kandydatów do służby nie był prowadzony w oparciu o właściwe

kryteria. Negatywne przesłanki zebrano o kandydatach do służby i żołnierzach WSI nie miały

wpływu na decyzje kadrowe.

Dokumentacja procedur związanych z naborem kandydatów do służby wskazuje, że w

wielu przypadkach pomimo zebrania negatywnych opinii o kandydacie (np. negatywne opinie

psychologiczne, nadużywanie alkoholu, informacje wskazujące na brak rękojmi zachowania

tajemnicy, istotne przeciwwskazania do pracy operacyjnej) podejmowane były decyzje o

przyjęciu do służby w WSI266. Dochodziło również do sytuacji, w których oficerowie starali

się wywrzeć wpływ na podwładnych w celu ukrycia niekorzystnych faktów z życiorysu267.

Zebrane przez pion BBW informacje negatywne (np. o nadużywaniu alkoholu i

leczeniu odwykowym, o przestępstwach, o wykroczeniach) nie miały większego wpływu na

dalszą karierę danego żołnierza, jego awans, umiejscowienie w służbie, powierzanie tajemnic

państwowych czy wysyłanie na zagraniczne placówki268.

266 Najbardziej jaskrawym przykładem była sprawa por. P. z szefostwa WSI Wojsk Lądowych, który pomimo tego, że

wojskowa prokuratura we Wrocławiu prowadziła w jego sprawie postępowanie karne (o przestępstwo z art. 350 KK -

znęcanie się nad podwładnymi) zakończone w 2004 r. wyrokiem skazującym WSG we Wrocławiu (sygn. SG 28/04) znalazł

się w oddziale WSI.

267 W 1997 r. płk P. ze stołecznego KW wywierał naciski na podwładnych i współpracowników w celu zmiany tekstu

decyzji w związku z jego przejściem do pracy w URM i MSZ. Celem nacisków było usunięcie z akt personalnych

materiałów świadczących o odbytym w Rosji przeszkoleniu i faktu służby w WSW.

268 Zastępca attache ambasady w Mińsku mjr M. został wprawdzie odwołany z placówki za nadużywanie alkoholu, ale w

krótkim czasie (ok. 1 miesiąca) wystawiono mu kolejną opinię, tym razem pozytywną. Pierwsza opinia wskazywała na

średnie osiągnięcia w pracy na zajmowanym stanowisku (niewłaściwe kontakty międzyludzkie, picie alkoholu), druga opinia

była wręcz przeciwna. Wynik badania poligraficznego był dla tego oficera pozytywny. W teczce TOK mjr. M. znajduje się

też informacja sugerująca jego bliskie powiązania towarzyskie z przedsiębiorcą białoruskim podejrzewanym o współpracę z

KGB. Mjr M. nie został, jak oświadczył podczas wysłuchania, ostrzeżony przed tym potencjalnym zagrożeniem.

Zastrzeżenia może budzić także sytuacja rodzinnych powiązań w pracy, w dodatku na placówce dyplomatycznej. Żona

majora M. była sekretarką konsula. W tym przypadku dodatkową przesłanką negatywną było podejrzewanie przez męża, że

jeden z przełożonych żony usiłował ją uwodzić.



Strona 141 z 374

Dochodziło do skandalicznych sytuacji wysyłania żołnierzy za granicę pomimo

negatywnych przesłanek269.

W bardzo wielu przypadkach uzyskano informacje wskazujące na brak rękojmi

dochowania tajemnicy, jednak w prawie każdym tego typu przypadku osoby te otrzymywały

poświadczenie bezpieczeństwa do informacji oznaczonych klauzulą ściśle tajne. Dochodziło

nawet do przypadków zajmowania stanowiska dowódczego mimo braku dostępu do

informacji niejawnych270.

W związku ze stosowaniem pozornych procedur rekrutacyjnych i sprawdzających,

bardzo poważnym problemem stało się nadużywanie alkoholu przez oficerów WSI. Proceder

ten był powszechny i akceptowany271. Normą stało się picie alkoholu w miejscu pracy272.

Opisane praktyki stanowiły nie tylko naruszenie wewnętrznych przepisów, czy

zaniedbanie obowiązków. Skutkowały wieloma nadużyciami, np. w związku z

gospodarowaniem funduszem „O”. Z uzyskanych przez Komisję Weryfikacyjną informacji

wynika, że fundusze operacyjne WSI, często traktowano jako dodatkowe źródło dochodu,

swoisty dodatek. Pod byle pretekstem wypłacano pieniądze do prywatnych kieszeni żołnierzy

i ich OZI.

W latach 1999-2001 żołnierze WSI wydziału KW w Krakowie dopuszczali się

fałszowania dokumentów rozliczeniowych związanych z kosztami realizowanych

przedsięwzięć operacyjnych273.

269 Kpt. J. podczas pobytu w Rydze i Wilnie w 2003 r. poszukiwał - jak wynika z informacji OZI - kontaktów seksualnych z

kobietami. Jednocześnie miał mieć kłopoty rodzinne: dochodziło do częstych kłótni z żoną na tle niskich zarobków. W

związku z tym nadużywał alkohol, szczególnie podczas zagranicznych wyjazdów. Informacje te nie przeszkodziły w

podjęciu decyzji o wysłaniu kpt. J. do Iraku w 2006 r. W aktach brak jakiejkolwiek próby wyjaśnienia wiarygodności tego

oficera. Podczas pobytu w Iraku i Jordanii oficer operacyjny płk B. utrzymywał intymne kontakty z miejscowymi kobietami,

przyjmował także prezenty od oficerów armii USA. W teczce TOK znajduje się sugestia, że nie powinien być dopuszczony

do informacji niejawnej. Nie wyciągnięto jednak wobec niego żadnych konsekwencji.

270 W 2005 r. meldowano o nieprawidłowościach w postępowaniu szefa Szefostwa WSI Sił Powietrznych, który utracił

prawo dostępu do informacji niejawnych, ale dalej zajmował swoje stanowisko, choć nie wykonywał swoich obowiązków.

Nie wyciągnięto z tego żadnych konsekwencji.

271 W teczce sprawy o kryptonimie „K” dotyczącej współpracy płk. Mariana Kastelika (absolwent kursu GRU w ZSRR) z

sowieckim wywiadem wojskowym istnieje wiele stron notatek dot. nadużywania przez niego alkoholu, np.: „[Kastelik] dał

się przy tym poznać jako osoba nadużywająca alkoholu, wstawiająca się w stan nietrzeźwości do tego stopnia, że tracił

kontrolę nad odruchami fizjologicznymi. W stanie takim przebywał często od kilku do kilkunastu dni (…) po każdej

uroczystości wracał na „Olimp”, gdzie sam sobie dolewał upijając się do nieprzytomności (…). Był przypadek, że będąc

pijany narobił w spodnie”.

272 Jak wynika z jednej z notatek w sprawie o kryptonimie „K”, oficerowie często „zostawali w pracy, aby wypić kielicha”.

273 W latach 1999-2001 żołnierze WSI wydziału KW w Krakowie dopuszczali się fałszowania dokumentów rozliczeniowych

związanych z kosztami realizowanych przedsięwzięć operacyjnych. Według informacji przekazanych Komisji

Weryfikacyjnej, szef wydziału KW w Krakowie wypłacał z puli środków wspomnianego funduszu kwoty pieniężne na

pokrycie kosztów związanych z realizowanymi działaniami operacyjnymi. Kwoty te były wypłacane danemu oficerowi

dopiero po podpisaniu przez niego pokwitowania na określoną sumę pieniędzy. Wypłacana kwota była jednak znacznie

mniejsza od kwoty, jaka figurowała w pokwitowaniu, które było przedstawione do podpisania pobierającego pieniądze

oficerowi. Zazwyczaj różnica ta sprowadzała się do kilkuset złotych. Takie praktyki miały odbywać się m.in. przy czynnym

współudziale kpt. S. Wierzbickiego, mjr. P. Werchnera, kpt. Burligi, mjr. Krawca i mjr. P. Pawula. Prawdopodobnie proceder

ten uprawiali również inni żołnierze z krakowskiego wydziału KW w rozliczeniach ze swoimi OZI. Stosowane praktyki były

znane szefowi oddziału WSI w Krakowie ppłk. Wojciechowi Wójcikowi. W 2002 r. ppłk Z. Bielecki odszedł do rezerwy, a

jego funkcje objął ppłk Janusz Adamkiewicz, który dokonując wcześniej kontroli funduszu „O”, jakim dysponował



Strona 142 z 374

Z dokumentów zgromadzonych przez BBW WSI wynika, że w wydziale KW w

Krakowie doszło także do dekonspiracji Lokalu Kontaktowego oraz do uzyskiwania korzyści

o charakterze seksualnym. W lutym 2004 r. do BBW WSI wpłynęły informacje o

niewłaściwym postępowaniu Zastępcy Szefa Oddziału WSI w Krakowie, ppłk. W. Wójcika.

Informacje te potwierdził oficer osłaniający Oddział Krakowski WSI (ciekawe, że jego

notatka - datowana na 30.01.2004 r. - została prawdopodobnie antydatowana).

W wyniku przeprowadzonego sprawdzenia informacje te znalazły potwierdzenie w

relacjach 3 tajnych współpracowników BBW (OZ „W”, OZ „BI”, OZ „B”), uzyskanych w

czerwcu 2004 r. Z zgromadzonych materiałów wynikało, zatem że ppłk Wójcik doprowadził

do dekonspiracji podległych mu LK („L” – którego używał jako swoje drugiego mieszkania,

„M” – wykorzystywany dla kontaktów seksualnych oraz „R” w Zakopanem i „G” w

Krynicy), wprowadzając do nich osoby nieuprawnione, a nadto wykorzystując do celów

prywatnych samochód operacyjny z kierowcą (który m.in. robił zakupy na potrzeby swojego

przełożonego i za jego zgodą wykorzystywał także wraz z rodziną LK „R” w Zakopanym w

czasie urlopu) oraz wykorzystując swoje stanowisko do uzyskiwania korzyści o charakterze

seksualnym (przez zatrudnienie M.M. w pionie finansowym WSI na zasadzie „praca za seks”

oraz załatwienie pracy D.M. w szpitalu wojskowym na tej samej zasadzie (obie te osoby były

wprowadzane w celach seksualnych do LK). Oprócz tego ppłk W. wprowadził na teren

podległej mu jednostki byłego oficera WSI, który przygotował zamiast niego sprawozdanie

finansowe Oddziału. Uzyskano także informację o zażywanie przez ppłk Wójcika środków

psychotropowych274.

Na podobnych zasadach nielegalnie wykorzystywano lokale operacyjne do

zakwaterowania w nich osób zajmujących kierownicze stanowiska w jednostkach, w których

krakowski wydział KW, zataił nieprawidłowości w jego gospodarowaniu i nie powiadomił właściwych organów ścigania.

Jak wynika z postępowania ppłk. J. Adamkiewicza, proceder ten był znany i akceptowany przez przełożonych.

274 W lutym 2004 r. przeprowadzono badanie poligraficzne ppłk. Wójcika, które wykazało, że odpowiadając na pytania

dotyczące udostępniania LK osobom spoza WSI, ujawnienia osobom nieuprawnionym tajemnicy państwowej oraz

wykorzystywania do celów prywatnych samochodu służbowego mijał się z prawdą. Przeprowadzone badania psychologiczne

doprowadziły osobę je przeprowadzającą do wniosku, że:

„Ze względu na ogólną nerwowość i obniżoną odporność na stres, a także skłonność do agresji słownej stwierdza się

występowanie istotnych przeciwwskazań do podjęcia przez badanego służby na proponowanym stanowisku.”

(„Opinia psychologiczna”, 9.02.2004, TOK ppłk W.).

7.06.2004 r. mjr J. Łuszcz sporządził „Notatkę”, w której stwierdził, że ppłk Wójcik:

„1. Narusza zasady pracy operacyjnej, gdyż: przejął najlepiej sytuowane LK w Krakowie i Zakopanem do swojej dyspozycji,

udostępnia je osobom postronnym także spoza służby, przyjmuje w nich kobiety prawdopodobnie w celach intymnych

2. Nadużywa stanowiska służbowego przez wykorzystywanie samochodu służbowego prawie wyłącznie do celów

prywatnych i prawdopodobnie wykorzystuje seksualnie pracownicę podległej mu jednostki

3. Prawdopodobnie ujawnia informacje dot. bieżących spraw swojej jednostki b. pracownikom WSI.”

Mimo to 1.07.2004 r. ppłk Wójcik został mianowany Szefem Wydziału WSI w Krakowie. Ze zgromadzonych dokumentów

wynika, że postępowanie ppłk Wójcika miało miejsce od dłuższego czasu, było powszechnie znaną w Oddziale Krakowskim

WSI tajemnicą i do czasu poruszenia tej sprawy przez mjr. Werschlera nie spotkało się z żadną reakcją przełożonych ani

BBW. Prowadziło to do demoralizacji podległych ppłk. Wójcikowi oficerów i praktycznie całkowitego rozkładu pracy

podległej mu jednostki.



Strona 143 z 374

dyspozycji były zajmowane przez nich lokale275. Było tak m.in. z wybudowanym w latach

1997-98 lokalem konspiracyjnym „T”. Służyć miał on do szkolenia agentury oraz OPP na

kierunku wschodnim. Przedsięwzięcie to z góry skazane było na niepowodzenie, gdyż wśród

osób znających sprawę było co najmniej kilku oficerów szkolonych w ZSRR, a sam lokal

wykorzystywany był przez oficerów WSI w celach wypoczynkowych, często wraz z

rodzinami. Przykładem takiego procederu jest notatka z 22.07.2003, w której ppłk Bogdan

Świątek pisze do swojego przełożonego: „W celu zapewnienia naturalnego maskowania [LK]

„TARAS”, wnioskuję o wyrażenie zgody na mój pobyt z rodziną na jego terenie w terminie

01-15.08.03 r. Przebywanie w obiekcie będzie legendowane letnim wypoczynkiem w ramach

mojego urlopu”276. Koszty pobytu były opłacane z funduszu operacyjnego. Wybudowanie LK

„T” kosztowało 220 tys. zł, a koszty utrzymania w latach 1998-2001 wyniosły ponad 30 tys.

zł. Całość wydatków została pokryta z budżetu WSI. Odpowiedzialność za te

nieprawidłowości ponoszą szefowie oddziału 24 i 34, szefowie kontrwywiadu i wywiadu, a

ostatecznie szefowie WSI: gen. Dukaczewski i gen. Żukowski.


: raport
raport -> Dr Frankie Robinson Brytyjska Fundacja ds. Wyżywienia
raport -> Spis treści Założenia
raport -> Rynek pracy Bytomia. Szanse I zagrożenia u progu XXI wieku
raport -> Waldemar wiatrak environmental protection Analysis Agency
raport -> Tabela Zarzuty i protesty wznoszone w czasie opiniowania obowiązujących miejscowych planów zagospodarowania zarówno Trasy Słowackiego oraz terenów bezpośrednio z nią sąsiadujących
raport -> Z historii jednego dokumentu. Raport Stanisława Huskowskiego ps. Ali z akcji na Kutscherę
raport -> Raport przygotowany przez Manfreda Nowaka, specjalnego sprawozdawcę onz ds tortur oraz Martina Scheinina, specjalnego sprawozdawcę onz ds ds promocji I ochrony praw człowieka podczas zwalczania terroryzmu z 26 stycznia 2010 r
raport -> BÓl w chorobach narządu ruchu
raport -> Kristina Pelli I Marika Lyly vtt biotechnology


1   2   3   4   5   6   7   8


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna