Amerykanizacja kultury czy jednolita kultura globalna?



Pobieranie 20.16 Kb.
Data03.05.2016
Rozmiar20.16 Kb.
AMERYKANIZACJA KULTURY CZY JEDNOLITA KULTURA GLOBALNA?
10 listopada 1989 roku zburzony został mur dzielący Berlin na dwie części.

– Runął symbol izolacji Wschodu od Zachodu – wspomina Łukasz, mój gdański znajomy, wpatrując się w grupkę zagranicznych turystów na ulicy Długiej, niedaleko solidarnościowych Trzech Krzyży i muru stoczniowego, który przeskoczył Lech Wałęsa. – Ja, tak jak moi rodzice oraz znajomi, czekaliśmy na wyzwolenie się spod wpływu „wschodniego brata”. Gdy w Moskwie otwarto pierwszą restaurację McDonald’sa, dla losów ZSRR było to równie złowieszcze, jak pierestrojka Gorbaczowa. Przez lata normalizowania się demokracji w Polsce nie trudno zauważyć zmiany. Szare betonowe osiedla upiększane są kolorowymi grafikami i krzyczącymi billboardami, reklamującymi dobrobyt i wszystko na sprzedaż. Rano ludzie jadą do pracy amerykańskimi czy japońskimi samochodami, po południu posilają się fast foodem z McDonalda i KFC. A wieczorem zakupy reklamowanych towarów „po okazyjnej cenie” − w Carrefourze lub Geancie. Coraz częściej niedzielny domowy obiad jest zastępowany jedzeniem w pizzerii lub barze szybkiej obsługi, a spacer rodzinny to wyprawa do hipermarketu.


GLOBALNY JĘZYK

Kiedyś na ulicach Gdańska można było zobaczyć głównie wycieczki sąsiadów z zaprzyjaźnionych krajów bloku wschodniego, dziś coraz częściej słyszymy tu język niemiecki i angielski – twierdzą przewodnicy wycieczek. Gdy byłem dwa lata temu z przyjaciółmi w Niemczech, zauważyłem, że jeden z nich, pochodzący z Białej Podlaskiej, stronił od kontaktów z obcokrajowcami, sprawiał wrażenie człowieka zagubionego i zakłopotanego. Co się stało? Wyjaśnił mi, że zna jedynie język rosyjski, tylko takiego języka obcego nauczano w jego szkole. Jeszcze parę lat temu nawet nie śniło mu się, że kiedyś wyjedzie na Zachód.

Były próby tworzenia sztucznych języków, takich jak esperanto, ale to nie zdało egzaminu, natomiast takim światowym narzędziem komunikacyjnym stał się język angielski. Jego kariera międzynarodowa rozpoczęła się od środowiska pilotów i kontrolerów ruchu powietrznego, obejmując dziedziny turystyki, nauki, techniki, programowania komputerowego czy biznesu. Dzisiaj wiele krajów europejskich staje się praktycznie krajami dwujęzycznymi (Skandynawia, Holandia). Stwarza to szansę na to, że w niedalekiej przyszłości znikną wszelkie bariery językowe.

GLOBALNE NIE

Na przełomie stuleci ujawniła się w gwałtownych protestach w Seattle, Waszyngtonie, Pradze, Davos, Genui nowa fala radykalnych ruchów społecznych skierowanych przeciwko globalizacji. Takie organizacje, jak stowarzyszenie ATTAC Polska czy grupa Ya Basta sprzeciwiają się globalizacji. Jak mówią członkowie ATTAC Polska, protestują przeciw polityce rujnującej naszą gospodarką, kulturę i środowisko naturalne. − Kultura nie może być po prostu kolejną gałęzią gospodarki i jako taka poddana być w całości działaniu rynku – uważa Piotr Bielski, członek Stowarzyszenia ATTAC Polska.

Pojawiają się różne ruchy społeczne i stowarzyszenia, które mają na celu obronę tradycji, folkloru czy dialektu. Na Śląsku powstał Ruch Autonomii Śląska, który od kilku lat domaga się uznania Ślązaków za mniejszość narodową. Innym przykładem w walce o odrębność kulturową są Kaszubi, którzy coraz śmielej posługują się swoim językiem, dzięki któremu − jak twierdzą − nie tylko odkrywają swoją kulturę, umacniają swoją tożsamość, lecz także zaznaczają etniczną odrębność.

Swego czasu głośno było o 39-letnim Stevenie Thoburnie, właścicielu warzywniaka w Sunderlandzie w Wielkiej Brytanii. Mimo że od 1985 roku na wyspach obowiązuje system metryczny, w swoim sklepie sprzedawał towary na funty i uncje.

− Tak jak kiedyś czekaliśmy na Zachód i jego kulturę, teraz bronimy się przed nim, bojąc się, że nas wchłonie – mówi Łukasz.

GLOBALNE TAK

Coraz więcej próbujemy czerpać z innych kultur. Podglądamy tych, którzy radzą sobie lepiej, by się do nich upodobnić – uważa dr Marcin Ryszkiewicz, biolog ewolucjonista. − Dzięki temu wrastamy we własną kulturę. Gdy człowiek był już zdolny się przemieszczać na duże odległości, zaczęło się wzajemne podglądanie różnych kultur i społeczności, a potem adaptowanie ich najlepszych osiągnięć.

Ostatnio w Warszawie odbył się pokaz mody polskiego projektanta Arkadiusa, który w swojej najnowszej kolekcji United States of Mind pokazał ubrania opatrzone symbolami Statui Wolności, dolara, flagi amerykańskiej i gwiazdy Dawida. Również w kuchni zauważa się zmiany dzięki programom kulinarnym propagującym kuchnie z innych krajów. Zdaniem Roberta Makłowicza, nasze otwarcie na nowe smaki wiąże się z podróżami po świecie. Nie dotyczy to jednak świąt − wtedy stajemy się kuchennymi tradycjonalistami.

Ale czy tylko bierzemy, czy też dajemy coś w zamian? Mariusz Wsymyk, pracownik sezonowy w Niemczech, opowiedział mi, że kiedyś zatrzymał się na jednej ze stacji benzynowych PKN Orlen w Niemczech i bardzo się zdziwił, gdy zobaczył na półkach sklepu polską kiełbasę i wódkę. Sprzedawca wyjaśnił mu, że produkty polskie są tam bardzo popularne i że w niedługim czasie na stacjach Orlenu w Niemczech rozpocznie się akcja promująca najbardziej interesujące regiony Polski.

Niedawno na Wiśle pojawił się statek pasażerski „Frederic Chopin” − luksusowy hotel, kursujący z Warszawy do Gdańska. Bilety wykupili głównie Niemcy, Brytyjczycy i Amerykanie. Twierdzą, że chcą poznać polską ziemię i naszą kulturę.

Międzynarodowy ruch Slow Food, który jest odpowiedzią na Fast Food, promuje tradycyjną żywność. Uznanie znajdują tu takie polskie przysmaki, jak oscypki, miód pitny, który jest uznawany za najlepszy na świecie w swoim gatunku, czy olej z pestek dyni. Dzięki Slow Food polscy producenci żywności mogą zaistnieć na europejskim rynku.


GLOBALNI „MY”

Unia Europejska rozszerzyła się o dziesięć nowych państw. Nasz kraj przyłączył się do wspólnoty państw zróżnicowanych zarówno pod względem kultury, jak i ekonomii, a zarazem tak podobnych i związanych ze sobą historią oraz religią. Ludzie zaczynają coraz częściej myśleć w kategoriach wspólnego losu, wspólnych zagrożeń czy nadziei. Kategoria „my” rozszerza się poza ramy wspólnoty lokalnej i państwa narodowego. Coraz częściej na ulicach Europy pojawia się swego rodzaju tożsamość regionalna – na przykład: „my, Europejczycy” − a także zalążki rzeczywistej solidarności światowej. Ostatnio mamy do czynienia z coraz większymi zagrożeniami, które nie tylko dotykają pewnych grup czy określonych obszarów, lecz również dotyczą całych państw, kontynentów czy religii. Akty terroru, takie jak zamach 11 marca 2004 roku w Madrycie czy zamach na WTC 11 września 2001 roku, spowodowały budowanie więzi między ludźmi i krajami.

– Jeśli słyszymy o takim zamachu, jaki miał miejsce w Madrycie, to mamy świadomość, że może nas też taka tragedia spotkać – mówi Ania, studentka z humanistycznej szkoły w Gdańsku. – To już nie dzieje się w jakimś dalekim kraju. To, co przytrafiło się Amerykanom czy ostatnio w Hiszpanii, może wydarzyć się u nas, w Polsce – przejmuje się Ania. – Zresztą tam zginęli nie tylko Amerykanie i Hiszpanie, ale także Polacy, Niemcy i Francuzi.

GLOBALNA KULTURA

Pojawia się silna fala krytyki, która wskazuje na to, że komercjalizacja, umasowienie i uniformizacja kultury w skali globalnej prowadzą nie tylko do degradacji całego bogactwa kultur lokalnych, ale także do obniżenia jakości treści kulturowych, sprowadzenia ich do najniższego wspólnego mianownika, schlebiania najbardziej prymitywnym gustom. „75 proc. wszystkich informacji obecnych w środkach masowego przekazu na całym świecie pochodzi ze Stanów Zjednoczonych” – stwierdza jeden z programów UNESCO pod tytułem „Refleksja nad problemami globalnymi oraz studia futurologiczne”. Wiele krajów postuluje o stworzenie „nowego ładu informacyjnego”, bardziej swobodnego i zrównoważonego przepływu informacji. Dyrektor generalny UNESCO A. M. Bow uważa, że utrzymywanie się dominującej roli w dziedzinie komunikacji krajów o wysokim potencjale ekonomicznym daje im możliwość przekazywania informacji wskazujących tendencje do niedoceniania czy wręcz ignorancji wobec innych kultur, ograniczając się do ich strony malowniczej lub anegdotycznej. O kierunku przepływu kulturowego decyduje siła ekonomiczna. W dziedzinie mediów to w USA produkuje się najwięcej filmów, seriali telewizyjnych, programów rozrywkowych, sprzedawanych czy licencjonowanych do innych krajów. Stany Zjednoczone dysponują największymi możliwościami marketingowymi dla swoich produktów. W dziedzinie turystyki podróżują po świecie głównie mieszkańcy krajów najbardziej rozwiniętych, którzy dysponują nadwyżkami dochodu. Jak twierdzi Piotr Sztompka w jednej ze swoich książek, turyści krajów uprzemysłowionych sami sobą, swoim zachowaniem czy ubiorem demonstrują wzory kultury zachodniej. Określone wzory kulturowe są narzucane przez urządzenia i produkty, które są eksportowane przez kraje najsilniejsze ekonomicznie.


GLOBALNY SYSTEM

Jak twierdzi amerykański teoretyk Immanuel Wallerstein, już od XV wieku kapitalizm stał się „systemem światowym”, a uwieńczeniem kompletnej dominacji tego systemu ekonomicznego był upadek gospodarki planowej wraz z załamaniem się systemu komunistycznego w ZSRR i krajach Europy Wschodniej. W polityce kolejna, „trzecia fala demokratyzacji” (jak określa to amerykański politolog Samuel Huntington) przeszła przez świat w latach osiemdziesiątych i pozostawiła po sobie enklawy systemów autorytarnych czy totalitarnych. Parlamenty, wybory, kampanie, aktywna opinia publiczna, czyli typowe instytucje i formy życia politycznego, są dziś takie same w większości krajów świata. W państwach arabskich, takich jak Arabia Saudyjska, Maroko, Katar, Syria czy Jordania, można zaobserwować przemiany, które wskazują na demokratyzowanie się tych krajów. Najlepszym przykładem jest tu Król Abdullah z Jordanii, który jest uznawany w świecie za działacza na rzecz praw człowieka w regionie, zwłaszcza na rzecz równouprawnienia kobiet, oraz za negocjatora między Waszyngtonem a Iranem czy radykalnymi organizacjami palestyńskimi. Nie zawsze jednak demokratyzowanie się państwa odbywa się pokojowo, czego przykładem może być Irak. „Demokrację powinno się budować od dołu, a nie od góry” – twierdzi prof. Zbigniew Lewicki z Instytutu Nauk Amerykańskich. Podstawowym problemem jest tu różnica kultur i religii. Hosni Mubarak powiedział, że „kiedy na Bliskim Wschodzie powstanie pierwszy dom starców, będzie to oznaczało koniec cywilizacji arabskiej”.

Obecnie mamy do czynienia z różnego rodzaju globalnymi organizacjami politycznymi, ponadnarodowymi rządami czy integracją ekonomiczną typu Wspólnota Węgla i Stali, następnie Wspólny Rynek, aż po unię walutową. Towarzyszą im nowe, ponadnarodowe instytucje wymiaru sprawiedliwości – Trybunał w Hadze czy w Strasburgu, a także coraz silniejsze ciała polityczne: Parlament Europejski czy Komisja Europejska. Dokonuje się unifikacja istotnego elementu kultury, jakim jest prawo, w postaci zintegrowanego bloku prawa europejskiego. W tym przypadku procesy globalizacji zachodzące oddolnie i spontanicznie uzyskują mocne wsparcie w celowym integracyjnym projekcie ekonomicznym i politycznym. Globalizacja przestaje być tylko tendencją społeczną, staje się pomysłem na lepsze urządzenie ludzkiego świata.

Autor: OSKAR BIAŁOWĄS

Semestr V

GWSH – Wydział Administracji i Nauk o Polityce



Specjalność Dziennikarstwo i PR

Dziennikarskie Koło Naukowe GWSH/PRACOWNIA PRASOWA Prowadzący: red. Janusz Wikowski









©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna