Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona10/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   6   7   8   9   10   11   12   13   ...   47

Dynamika struktur

Dotychczas rozważaliśmy struktury organizacyjne w perspektywie statycznej. Tymczasem, jak wszystko w życiu społecznym, także i te kształty, formy „przestrzeni międzyludzkiej" same ulegają nieustannym przekształceniom, są płynne i zmienne. Prekursorem dynamicznego spojrzenia na struktury społeczne był Norbert Elias. Wprowadził on pojęcie figuracji jako struktur w nieustannym procesie krystalizowania się i rozpadu. A przykładem był dla niego taniec. Patrząc na tańczących partnerów czy na całą salę balową dostrzegamy nieustanny ruch, płynną zmienność układów, pozycji. A przecież kryją się za tym pewne formy, które pozwalają nam powiedzieć, że widzimy tańczących walca albo foxtrota, albo rock and roiła. W świecie społecznym też jak gdyby tańczymy na społecznej scenie, działamy, wchodzimy w interakcje, stosunki społeczne, a formy tych stosunków wyłaniają się dopiero z naszych nieustannych akcji, reakcji, są przez nasze działania produkowane i reprodukowane1. Do koncepcji Eliasa nawiązuje wprost wprowadzone przez Anthony Giddensa pojęcie strukturacji, którego samo brzmienie ma sugerować tę immanentną dynamicz-ność wszelkich społecznych form.



1 N. Elias, What is Sociology?, London 1978: Hutchinson.

Istniejące struktury tworzą ramy, w których przebiegają ludzkie działania. W tym sensie istotnie wpływają na przebieg działań, stanowią czynnik współ-determinujący działania. Taka determinacja strukturalna ma dwojaki charakter: z jednej strony negatywny - ograniczający, gdy struktury stwarzają bariery, poza które działania nie mogą wyjść, zamykają repertuar możliwych działań; z drugiej strony pozytywny - wyzwalający, wspomagający, stymulujący do działań pewnego rodzaju.

Najczęściej w życiu codziennym zdajemy sobie sprawę ze strukturalnych ograniczeń. Każdy odczuwa jakiś społeczny nacisk, jakieś ustanowione z góry bariery dla swojej wolności. Chciałby spać do południa, a tu trzeba wstawać do pracy; wolałby pójść do kina, a tu trzeba iść na seminarium; chętnie umówiłby się na randkę z Halinką Młynkową, ale nie ma szans jej poznać; myśli sobie, że Murzyni są naprawdę głupi i leniwi, ale wstyd mu się do tego przyznać; dobrze by się na pewno bawił na Sylwestrze w hotelu Forum, ale brakuje tych dwóch tysięcy złotych. Nasze dążenia, marzenia, przekonania, aspiracje ciągle zderzają się z jakimiś zewnętrznymi przeszkodami. Przeważnie są one właśnie społecznej natury, zakodowane w restryktywnych strukturach.

Daleko rządzie) dostrzegamy pozytywne znaczenie struktur; to, że umożliwiają one, ułatwiają, stymulują pewne nasze działania. Struktury nas otaczające są tu trochę jak powietrze, niezbędne do życia, ale niezauważalne, przezroczyste. Jak byśmy pozdrowili znajomego na ulicy, gdyby nie wiedział on, że taki właśnie sens ma zdjęcie kapelusza (a to regulują normy zwyczajowe naszej kultury zawarte w strukturze normatywnej); jak poszlibyśmy na wykład, gdybyśmy nie wiedzieli, kto wykłada, na jaki temat, o której godzinie i w jakiej sali (a to właśnie wyznacza struktura interakcyjna); skąd wiedzielibyśmy, o której wzejdzie słońce, gdyby nie wiedza astronomiczna (zawarta w strukturze idealnej); co by nam przyszło z naszej władzy, gdyby nikt nas nie słuchał (a o tym decyduje hierarchiczne zróżnicowanie w strukturze interesów).

Podsumujmy te dwustronne - ograniczające i ułatwiające - funkcje struktur społecznych nieco bardziej systematycznie. Struktura interakcyjna zamyka pewne kanały komunikacyjne, uniemożliwiając kontakt między niektórymi osobami lub niektórymi pozycjami społecznymi (poddany nie ma bezpośredniego dostępu do króla, zwykły petent do ministra, żołnierz do marszałka, przy stole bankietowym można rozmawiać tylko z sąsiadami z prawa i z lewa), otwiera natomiast inne kanały, stymulując lub ułatwiając interakcje (profesor ogłasza dyżury, aby spotykać się ze studentami, na wczasach organizuje się wieczorek zapoznawczy, w miasteczkach włoskich wychodzi się wieczorami na rynek, aby pogadać ze znajomymi, w Nowym Jorku samotne osoby mogą pójść do licznych singles bars, żeby nawiązać znajomości, artyści spotykają się w kawiarniach, biznesmeni w ekskluzywnych klubach).

Struktura interesów ogranicza środki niezbędne do pewnych działań (człowiek ubogi odmawia sobie zjedzenia obiadu w luksusowej restauracji, ktoś mało znany ma niewielkie szansę wystąpienia w telewizji, ktoś pozbawiony autorytetu nie może niczego nakazać innym), ale może również sprzyjać określonym działaniom, dostarczając niezbędnych środków (człowiek wysoko wykształcony ma szansę ubiegać się o odpowiedzialne stanowisko zawodowe, sławny artysta ma otwarte wszystkie drzwi, milioner może sobie pozwolić na najbardziej wyrafinowane rozrywki).

Struktura normatywna zakazuje pewnych działań lub stara się do nich zniechęcić (nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij), ale także nakazuje określone działania lub skłania do ich podejmowania (ubieraj się modnie, postępuj szlachetnie, bądź lojalny, pomagaj bliźnim).

Struktura idealna sugeruje odrzucenie pewnych przekonań (zabobonów, mitów, przesądów, doktryn szowinistycznych), ale zarazem wymaga uznawania innych (naukowych, racjonalnych, demokratycznych).

W ten wieloraki sposób, negatywny i pozytywny, budując bariery i otwierając szansę, struktury wyznaczają pole, na którym ludzie podejmują działania i interakcje. Stanowią utrwalone ramy aktywności ludzkiej.

Najważniejsze pojęcia wprowadzone w rozdziale

FIGURACJA: struktura widziana dynamicznie, w jej nieustannej, płynnej zmienności, procesie krystalizowania się i rozpadu.

MIKROSTRUKTURA: sieć powiązań między elementarnymi składnikami życia społecznego -działającymi jednostkami.

SOCJOGRAM: graficzne odtworzenie struktury socjometrycznej.

STRUKTURA IDEALNA: konfiguracja występujących w obrębie organizacji przekonań i poglądów osób zajmujących różne pozycje.

STRUKTURA INTERAKCYJNA: typowe kierunki inicjowania interakcji, a także dostępne kanały komunikacyjne między osobami zajmującymi różne pozycje w organizacji czy grupie.

STRUKTURA INTERESÓW: charakterystyczny dla grupy czy organizacji rozkład szans dostępu jej członków do społecznie cenionych dóbr.

STRUKTURA NORMATYWNA: konfiguracja występujących w obrębie organizacji reguł działania różnych osób zajmujących odmienne pozycje.

STRUKTURA POKREWIEŃSTWA: swoisty układ relacji między członkami węższych czy szerszych rodzin, wytwarzający się przez urodzenie lub akt małżeństwa (w tym drugim przypadku potocznie mówimy o powinowactwie).

STRUKTURA SOCJOMETRYCZNA: układ wzajemnych sympatii, antypatii czy obojętności, jakie występują pomiędzy członkami grupy.

STRUKTURA SPOŁECZNA: czysta konfiguracja, forma wielokierunkowych stosunków społecznych, niezależnie od tego, między kim występują i czego dotyczą.

STRUKTURACJA: proces wytwarzania się, reprodukowania i wykorzystywania struktur w działaniach członków społeczeństwa.

Książki godne uwagi

22, 47 (patrz: STO KSIĄŻEK..., s. 633)

Rozdział 7



Od działań masowych do ruchów społecznych

W poprzednich rozdziałach wprowadziliśmy zbiór pojęć socjologicznych służących do opisywania aktywności ludzi, podejmowanej w otoczeniu innych ludzi. Wychodzimy bowiem z założenia, że życie społeczne to nic innego jak tylko to, co robią poszczególne jednostki, kiedy znajdą się w przestrzeni międzyludzkiej. Od ludzkich zachowań, czynności, działań, kontaktów, interakcji, odniesienia do innych przez stosunki społeczne, powiązania z innymi przez organizację czy strukturę - wychodzić musimy w każdej sensownej analizie społeczeństwa. Cały czas skupialiśmy jednak uwagę na jednostce, patrzyliśmy na społeczeństwo z perspektywy pojedynczego człowieka, zanurzonego niejako w przestrzeni międzyludzkiej: podejmującego działania w otoczeniu innych, biorącego pod uwagę ich obecność, kierującego swoje działania ku innym i pozostającego pod wpływem działań podejmowanych przez innych.

Ale ludzie nie działają tylko w pojedynkę. Często działają razem, kolektywnie. I dlatego następny krok w kierunku coraz pełniejszego, coraz bardziej skomplikowanego obrazu życia społecznego polegać musi na analizie sytuacji, w której ludzie podejmują różne formy aktywności zbiorowej.

Społeczeństwo masowe

Jedną z charakterystycznych cech społeczeństwa nowoczesnego jest jego masowość: fakt, że przeważnie działamy w otoczeniu wielkiej liczby innych ludzi, w ogromnych zbiorowościach. Występuje to we wszystkich kontekstach życia społecznego. Na przykład urbanizacja oznacza, że chodzimy po zatłoczonych ulicach, mieszkamy w „mrówkowcach" razem z setkami lokatorów, kupujemy wśród tłumów w supermarketach, jeździmy w kilometrowych korkach ulicznych. Industrializacja oznacza, że pracujemy w wielkich fabrykach, urzędach, instytucjach wśród setek innych pracowników. Powszechność edukacji sprawia, że uczymy się w przepełnionych klasach, siedzimy na podłodze w salach wykładowych, tłoczymy się na egzaminach. Masowość wypoczynku oznacza, że opalamy się na przepełnionych plażach, tłoczymy w kinowych „multiplek-sach", dusimy w dyskotekach i ekscytujemy w tłumie kibiców na stadionach. Nawet modlimy się niekiedy wśród miliona wiernych, gdy mszę celebruje Papież. Masowe formy osiedlania się, masowa produkcja, masowa konsumpcja, masowa edukacja, masowa rozrywka, masowa kultura, masowa komunikacja, masowa religijność itp. - to typowe cechy nowoczesności. W społeczeństwie masowym aktywność zbiorowa staje się powszechną formą życia społecznego. Wyróżnimy trzy rodzaje aktywności zbiorowej: działania masowe, zachowania zbiorowe i działania zbiorowe, ze szczególnie ważnym przejawem tych ostatnich, jakim są ruchy społeczne. Podstawowa różnica między tymi trzema formami aktywności zbiorowej to stopień rzeczywistej wspólnoty działania. Są tu trzy możliwości. Po pierwsze, ludzie działają tylko podobnie, choć niezależnie od siebie, bez osobistego kontaktu, osobno. Po drugie, znajdują się w bezpośredniej bliskości i doświadczają tych samych sytuacji, ale jeszcze działają jakby obok siebie, paralelnie raczej niż wspólnie. Po trzecie, ludzie rzeczywiście działają razem, w powiązany i skoordynowany sposób, dla realizacji wspólnych celów. Zanalizujmy te trzy przypadki kolejno.



Działania masowe

W przypadku działań masowych ludzie działają jeszcze pojedynczo, każdy dla jakichś swoich własnych prywatnych celów, kierując się indywidualnymi motywacjami, racjami i intencjami. Ale novum to właśnie masowość takich działań. Z tego że podobne działania podejmuje bardzo wielu ludzi, wynikają dla całego społeczeństwa jakieś ważne konsekwencje, które przez poszczególne jednostki nie były ani zamierzone, ani nawet przewidywane. Kiedy idę do sklepu na zakupy, to wybieram towary, które są mi potrzebne, które mi się podobają, na które mnie stać. Każda decyzja kupna jest uwarunkowana różnymi prywatnymi okolicznościami. Nie zastanawiam się nad tym, że w tym samym momencie, w tysiącach różnych sklepów podobne decyzje podejmują miliony innych kupujących. Ale złożonym efektem tych wszystkich decyzji może być np. wzrost inflacji, który dotyka portfela wszystkich kupujących, choć żaden do tego nie zmierzał, ani tego nie przewidywał. Kiedy odkładam oszczędności do banku, a czyni tak także wielu innych, wszyscy razem kształtujemy wartość złotówki, choć nie to było naszym bezpośrednim celem, ograniczonym do uzyskania korzystnych odsetek. Kiedy postanawiam założyć prywatną firmę i zainwestować w to dochody i oszczędności, pragnę po prostu zarobić, podnieść swój standard materialny, odnieść indywidualny sukces. Ale kiedy tak samo czyni wielu, złożonym efektem może być np. wzrost gospodarczy, który okaże się korzystny dla każdego przedsiębiorcy, choć żaden bezpośrednio do tego nie zmierzał. Słynny niemiecki socjolog Max Weber twierdził, że tak ogromnie złożony makrosystem, jakim jest kapitalizm, powstał wtedy, gdy wielka liczba ludzi przeniknięta „duchem kapitalizmu", czyli swoistymi motywacjami wywodzącymi się z religijnej doktryny protestanckiej, podjęła działania przedsiębiorcze, organizując firmy, inwestując, oszczędzając i rozwijając produkcję1. A gdy kapitalizm już istnieje i funkcjonuje, ekonomiści od czasów Adama Smitha wskazują na tzw. „niewidzialną rękę rynku" jako mechanizm zwrotnego oddziaływania makro-efektów aktywności gospodarczej na samych nieświadomych i mimowolnych twórców tych tendencji, a więc producentów i konsumentów.

Spójrzmy na inne dziedziny poza gospodarką. Kiedy idę głosować w wyborach, mam na uwadze własne interesy, przekonania ideologiczne, prywatne nadzieje związane z tym czy innym kandydatem. Ale ponieważ równocześnie głosują miliony innych, złożonym efektem tych wszystkich decyzji może być np. zasadniczy zwrot polityczny, którego poszczególni wyborcy ani nie chcieli, ani nie przewidywali. Kiedy rodzina decyduje się mieć jedno dziecko albo więcej dzieci, albo pozostać bezdzietną - istotne są czynniki emocjonalne, majątkowe, ale nikt chyba nie kieruje się tym, że od tego w skali masowej zależą istotne tendencje demograficzne: stagnacja czy wzrost ludnościowy, zerowa reprodukcja, starzenie się populacji itp. I jeszcze jeden przykład: kiedy ktoś wymyśla jakieś nowe słowo czy zwrot językowy, robi to z potrzeby lepszej komunikacji, dla zamanifestowania swojej oryginalności, dla hecy czy z innych jeszcze własnych pobudek. Ale w efekcie, kiedy taki neologizm czy zwrot się przyjmie i upowszechni, kiedy zaczyna go powtarzać wielu innych, modyfikacji ulega ten niezwykle złożony produkt społeczny, jakim jest język. Zobaczmy na przykład, jak szybko wchodzą w powszechne użycie zwroty służące tylko do zapełniania pustych momentów w narracji: „na dzień dzisiejszy", „tak naprawdę" itp. Język naturalny jest zapisem niezliczonych innowacji językowych, efektem skumulowanych wysiłków niezliczonych pokoleń, zmierzających do znalezienia najlepszych sposobów komunikowania się. Jeśli dzisiejszy język polski jest tak bardzo różny od języka Reja czy Kochanowskiego, to tylko dzięki innowacjom wprowadzanym w ciągu stuleci przez masy mówiących po polsku ludzi. Szczególnie twórcza jest w tym zakresie młodzież. Język młodzieżowy - szkolny, studencki - jest zawsze pełen neologizmów, egzotycznych zwrotów, nowych form gramatycznych itp. z dwóch chyba powodów. Po pierwsze ze względu na typowy konflikt pokoleń i bunt wobec zastanego, rutynowego języka starszych, a po drugie ze względu na to, że młodzież jest bardziej eksponowana na dokonujące się zmiany techniczne, cywilizacyjne, kulturowe, polityczne, dla których poszukuje odpowiedniej ekspresji językowej. Zobaczmy na przykład jak prozachodni przełom polityczny w Polsce po roku 1989 przyczynił się do inwazji anglicyzmów, a eksplozja technologii komputerowej - do pojawienia się swoistego slangu komputerowego czy internetowego.

Wszystkie te przykłady wskazują na zjawiska, stany czy procesy, które ujawniają się na najwyższym, całościowym poziomie społecznym, dotyczą całego społeczeństwa. To właśnie całe społeczeństwo charakteryzujemy, gdy mówimy o poziomie wzrostu gospodarczego, stopie inflacji, stopniu rozrodczości, reżimie politycznym, orientacji ideologicznej, kształcie języka narodowego itp. Te ogólnospołeczne atrybuty nie są jednak wytworzone przez nic innego jak tylko masowe, ale osobne działania pojedynczych członków społeczeństwa, są skumulowanym efektem tego, co czynią ze swoich i sobie tylko znanych powodów poszczególne jednostki. Działania te mogą przebiegać całkowicie spontanicznie. Ale mogą też być przedmiotem interwencji podejmowanych przez rządy, zmierzające do ich kształtowania w kierunku uznanym za pożądany. W systemach autokratycznych, dyktatorskich czy totalitarnych odwoływano się do bezpośredniego przymusu i kontroli. Dzisiaj, w dominujących w świecie systemach demokratycznych, polityka gospodarcza, społeczna, kulturalna zmierza tylko do takiego ukształtowania kontekstu życia obywateli, aby skłonić ich, zachęcić, motywować do podjęcia działań uważanych za społecznie korzystne. Na przykład, podnosząc stopy procentowe, zachęca się do oszczędzania, obniżając, do zaciągania kredytów i inwestowania. Obniżając podatki, zwiększa się siłę nabywczą obywateli, co może oznaczać zwiększoną konsumpcję, ale także tworzenie nowych miejsc pracy. Podnosząc cła, zniechęca się do importu. A organizując konkurs na polskie nazwy firm, opiera natrętnej amerykanizacji. W ostatecznym rachunku wszystko zależy jednak od podejmowanych w masowej skali indywidualnych decyzji, a te - jak już wiemy - mogą kierować się nie tylko racjonalnymi kalkulacjami, ale także tradycyjnymi, rutynowymi przyzwyczajeniami czy wręcz stanami emocjonalnymi.

Podsumowując, w przypadku działań masowych jedyna różnica w stosunku do działań indywidualnych to ich wielość i równoczesność. Kiedy wielu ludzi w podobnym czasie podejmuje podobne działania, pojawiają się ich skutki zagregowane i skumulowane, wykraczające poza zakres prywatny i jednostkowy, a uzyskujące znaczenie ogólnospołeczne.

Zachowania zbiorowe

Wielość działań może jednak cechować się jeszcze dodatkowymi właściwościami. Działający ludzie mogą być mianowicie zgromadzeni w jednej przestrzeni, a także doświadczać tej samej sytuacji. Ciągle jeszcze działają jednak w pojedynkę, na własną rękę: w bliskości przestrzennej, w tych samych warunkach sytuacyjnych, ale niejako obok siebie, a nie wspólnie. Przyjęło się tego rodzaju aktywność określać mianem zachowania zbiorowego.

Klasyczna, wzorcowa odmiana zachowań zbiorowych występuje w tłumie. Tłum to bardzo wiele jednostek, które wzajemnie się nie znają, nie poczuwają do żadnej szczególnej więzi, a jedyne, co ich łączy, to zgromadzenie w jednej przestrzeni i ewentualnie taki sam powód, dla którego znaleźli się razem: na przykład przyszli na wiec albo zrobić „zadymę", albo powitać sportowego idola. Często są to powody emocjonalne: oburzenie, gniew, entuzjazm, radość, euforia. Doskonałego przykładu dostarczają sceny wśród kibiców piłkarskich po wygranych lub przegranych meczach. Ale to właśnie, że znajdują się razem z innymi, że sytuacja otaczająca każde z działań pojedynczych ukonstytuowana jest przez liczne, bezpośrednio widoczne, czasem wręcz cieleśnie odczuwalne działania innych, ma już samo w sobie poważne konsekwencje dla działania każdego z osobna. Tłum śpieszący ulicą, tłum manifestujący na placu czy protestujący przed Sejmem, tłum wiwatujący na cześć zwycięstwa drużyny futbolowej czy tańczący na gruzach muru berlińskiego, tłum rabujący sklepy, niszczący budynki i podpalający samochody, tłum kibiców ścierających się koło stadionu, tłum linczujący, dokonujący samosądu, tłum ulegający panice, gdy ludzie zaczynają uciekać przed jakimś zagrożeniem, realnym czy wyimaginowanym - to wszystko zgromadzenia znacznej liczby ludzi zachowujących się podobnie, podejmujących działania w swojej współobecności, „równoległe" do siebie. Bliskość przestrzenna i tożsamość sytuacji działających jednostek to czynniki, które wywierają istotny wpływ na ich działania.

Już w XIX wieku francuscy psychologowie społeczni Gustave Le Bon i Gabriel Tarde w swojej koncepcji „psychologii tłumów" i „teorii imitacji" wskazywali, co się dzieje, gdy wielka liczba ludzi znajdzie się razem we wspólnej przestrzeni. Otóż, w tłumie jednostki działają bardziej emocjonalnie, bezkrytycznie, bezrefleksyjnie, spontanicznie, zawieszając wszelkie kalkulacje i myślenie racjonalne. Ludzie nie zastanawiają się, czy ich działanie ma sens, poddając się nastrojowi chwili. Ich działanie ma charakter ekspresyjny, a nie celowy. Nie zmierzają do czegoś, nie chcą czegoś osiągnąć, lecz dają wyraz temu, co odczuwają. Krzyczą, śmieją się, gestykulują, przeklinają, rozpaczają daleko bardziej otwarcie i gwałtownie, niż czyniliby to w samotności. Mam w oczach dwa obrazy zbiorowości, z odmiennych kultur i zgromadzonych z odmiennych okazji. Jeden to euforia Niemców w momencie obalenia muru w Berlinie. Drugi to rozpacz Irańczyków podczas pogrzebu bohaterów wojennych. Widać tu wyraźnie, jak tłum wzmacnia emocje i wyzwala ich swobodną ekspresję. Po drugie - ludzie ulegają demoralizacji i brutalizacji, zawieszając także normalne reguły moralne i obyczajowe. Gotowi są zabijać, podpalać, rabować, niszczyć, mimo że nigdy tego by nie uczynili poza tłumem. Po trzecie - łatwo ulegają sugestiom i naciskom demagogów, pochopnie gotowi pójść za samo-zwańczym przywódcą. Po czwarte - naśladują działania innych, co prowadzi do uniformizacji i falowej eskalacji zachowań. Mówimy czasami o zachowaniach stadnych lub „zaraźliwości społecznej" działania w tłumie. Na przykład, gdy ktoś rzuci kamieniem, inni szybko sięgają po kamienie. Gdy ktoś zacznie uciekać, do ucieczki rzucają się inni. Gdy ktoś zainicjuje jakieś hasło, zaraz pojawia się chór skandujący to samo2.

Odmienny charakter ma działanie ludzi zebranych razem, aby brać udział w przedstawieniu teatralnym, koncercie, seansie filmowym, meczu piłkarskim itp. Mówimy tu o audytorium czy widowni. Sytuacja, w której znajduje się taka zbiorowość, jest swoista. Każdy przybył osobno, każdy miał nieco inne motywacje: jeden chciał zapełnić wolny czas, inny przeczytał doskonałą recenzję, inny chce się pokazać w snobistycznym towarzystwie, inny musi obejrzeć przedstawienie przed egzaminem z literatury. Ale teraz są w jednej sali czy na jednym stadionie i skupieni są na tym samym wydarzeniu. Obserwują je równocześnie, ale niezależnie od siebie, równolegle, ale nie wspólnie. Na seansie filmowym często w ogóle nie zauważamy, kto siedzi obok. Jesteśmy anonimowi dla sąsiadów, a oni dla nas. Na koncercie, zwłaszcza po jego zakończeniu, zdarza nam się już naśladować sąsiadów, rytmicznie oklaskując artystów, wstawać z miejsc, gdy ktoś wstał pierwszy, przyłączać się do owacji, gdy ktoś zaczął wołać „bis". Na meczu piłkarskim przy każdym lepszym zagraniu lokalnej drużyny krzyczymy jak szaleni, poddajemy się obiegającej stadion „fali", rzucamy petardy na boisko, ściskamy się z nieznajomymi kibicami „naszych" i jesteśmy gotowi pobić kibiców drużyny „obcych" (eufemistycznie zwanych „gośćmi"). Wszystko to są jednak najwyżej kontakty chwilowe, przelotne, pozbawione głębszej treści. Za chwilę wyjdziemy z sali czy stadionu znów sami, znów anonimowi.

Trzecia odmiana zachowania zbiorowego, to publiczność. Tutaj istotne jest podobieństwo działań i sytuacji, w której działania są podejmowane, a także świadomość po stronie każdego działającego, że wielu innych działa podobnie. Brak tu natomiast bliskości w przestrzeni, a nawet w pewnych przypadkach równoczesności działań. Widzowie tego samego serialu w telewizji czy słuchacze tej samej audycji radiowej siedzą w tym samym momencie przed odbiornikami w swoich domach i skupiają uwagę na tych samych zdarzeniach, obrazach czy dźwiękach. W przypadku publiczności telewizyjnej czy radiowej nie ma współobecności przestrzennej, jest natomiast równoczesne identyczne działanie. W tym samym czasie miliony ludzi oglądają Olimpiadę, koncert Rolling Stonesów, mszę Jana Pawła II czy orędzie prezydenta. Zachowują się przy tym podobnie, koncentrują uwagę na tym samym, mają podobne przeżycia, doznają podobnych emocji. Inaczej jest z czytelnikami jednej książki, fanami jednej płyty czy miłośnikami jednego malarza. Brakuje tu równoczesności działania, bo każdy sięga po książkę w innym momencie, nastawia płytę o różnej porze, odwiedza muzeum czy galerię innego dnia. Samo podobieństwo licznych działań, skupienie ich na jednym obiekcie, nadaje jednak sens pojęciu publiczności czytelniczej, muzycznej, muzealnej czy wernisażowej. Każde spośród działań jest bowiem pod pewnym wpływem tego, co robią inni. Świadomość, że moja ulubiona książka stała się bestsellerem, że mój idol muzyczny dostał złotą płytę, a do muzeum na wystawę mojego ulubionego malarza walą tłumy, nie jest obojętna dla mojego prywatnego zainteresowania czy zaangażowania. Pomiędzy ludźmi o podobnych zainteresowaniach, gustach, pasjach, smaku artystycznym pojawia się też pewna pośrednia i dosyć luźna więź, która pozwala mówić o wspólnotach upodobań. Może to wyrazić się na przykład w dyskusjach na temat oglądanego serialu, opiniach o nowym nagraniu zespołu rockowego, narzekaniach na formę zawodników w czasie wczorajszego meczu.

Proponuję, aby do kategorii zachowań zbiorowych włączyć także fenomen pokolenia. Otóż pokolenie to zbiorowość ludzi, którzy doświadczyli takich samych, ważnych wydarzeń historycznych, przeżyli te same sytuacje, reagowali na te same wyzwania. Ale doświadczali tego wszystkiego osobno, każdy nieco inaczej. Na przykład przeżyli wojnę, rewolucję, przełom ustrojowy, kryzys gospodarczy, odzyskanie niepodległości. Zachowywali się w tych sytuacjach indywidualnie, ale zachowywało się ich wielu. W tym sensie było to zachowanie zbiorowe. Dla każdego istotnym elementem jego świadomości - pociechy, nadziei, mobilizacji - był fakt, że nie jest sam, lecz wśród wielu innych. To podobieństwo biografii, ten paralelizm przeżyć, mimo że doznawanych w różnych miejscach, różnych momentach i z różną intensywnością, są ważne także dlatego, że trwale kształtują mentalność, postawy, hierarchię wartości uczestników. Wytwarzają też między nimi trwałe więzi solidarności zbiorowej czy, jak powiadamy - wspólnotę pokoleniową opartą na pamięci przeżytych wydarzeń.


: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania

Pobieranie 2.64 Mb.

1   ...   6   7   8   9   10   11   12   13   ...   47




©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna