Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona14/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   10   11   12   13   14   15   16   17   ...   47

Patologia więzi moralnej

Bywa jednak i odwrotnie. Są sytuacje, gdy więź moralna ulega osłabieniu i zawężeniu. Tak dzieje się na przykład wtedy, gdy odczuwane zagrożenia mają charakter indywidualny, a nie kolektywny, gdy niepewność dotyczy losu jednostkowego, a nie zbiorowego, gdy realizacja własnych interesów może dokonywać się w pojedynkę, na własny rachunek, bez udziału zbiorowości. Tak jest w sytuacji anomii, brutalnej konkurencji, wysokiego ryzyka podejmowanych działań. Jednostka prowadzi tu walkę o własne interesy przeciw wszystkim abstrakcyjnym „innym". Blisko wtedy do czarnej wizji angielskiego filozofa Hobbesa: bellum omnium contra omnes (wojna wszystkich przeciwko wszystkim). Logiczną granicą patologii jest kompletna atrofia więzi moralnej. W wymiarze treściowym oznacza to zanik wiążących powinności wobec innych, w wymiarze zakresowym - skrajne zawężenie kategorii „my". Trzy przejawy atrofii to: a) antyteza zaufania, jaką jest kultura cynizmu, czyli rozpowszechniona podejrzliwość, nieufność, przypisywanie innym najniższych motywów, doszukiwanie się wszechobecnych spisków, b) antyteza lojalności, jaką jest kultura manipulacji, czyli spotykające się z przyzwoleniem społecznym wykorzystywanie zaufania innych, ich naiwności, posługiwanie się oszustwem i kłamstwem, c) antyteza solidarności, jaką jest kultura obojętności, czyli akceptowana społecznie skrajna interesowność, egoizm, indyferentyzm wobec szkód czy cierpień innych.

Doskonałym wskaźnikiem zaniku więzi moralnej jest rozpowszechnienie się działań antyspołecznych, wzrost przestępczości. Zbrodnia stanowi działanie, które zaprzecza na ogół wszystkim trzem powinnościom więzi moralnej: zaufaniu, lojalności i solidarności. Ale pod tym względem zbrodnia zbrodni nierówna. Na jednym biegunie skali mieszczą się przestępstwa pospolite, dokonywane dla doraźnej korzyści z zawieszeniem odruchu moralnego, ale tylko w tej konkretnej sytuacji i wobec tej konkretnej ofiary (np. rabunek czy kradzież). Gorzej, gdy przestępstwo ma charakter ideologiczny, wobec abstrakcyjnie zdefiniowanej kolektywnej ofiary, która wyjęta zostaje spod ochrony moralnej. Odruch moralny przestaje tu obowiązywać wobec całej kategorii ludzi - Żydów w ideologii nazizmu, kułaków w ideologii Stalina czy ludzi wykształconych w koncepcji Poi Pota. Jeszcze bardziej kategoria ludzi wyjętych spod ochrony moralnej poszerza się w przypadku terroryzmu. Tutaj obejmuje już wszystkich, z wyjątkiem członków własnej grupy; zbrodnia kierowana jest ku komukolwiek, a legitymowana efektem propagandowym czy politycznym, korzystnym dla własnej zbiorowości. Wreszcie całkowity zanik więzi moralnej towarzyszy zbrodniom bezinteresownym, w jakimś paradoksalnym sensie „autotelicznym", pozbawionym jakiejkolwiek motywacji zewnętrznej, a będącym tylko ekspresją czystej przemocy (bulwersują nas dziś coraz liczniejsze przypadki zabójstw dla samej nieludzkiej satysfakcji zabijania). Tu dotykamy jakiejś granicy zła absolutnego.

W wymiarze zakresowym atrofia więzi moralnej przejawia się w nadmiernym zawężaniu wspólnoty moralnej, ekskluzywnym definiowaniu kategorii „my". Wyłączność wspólnot prywatnych o najwęższym zasięgu - rodzinnych, mafijnych, koteryjnych, sekciarskich, przenikniętych obronnym odruchem wrogości i nieufności wobec wszelkich szerszych zbiorowości, zasługuje na słynne miano „amoralnego familizmu", nadane przez Edwarda Banfielda. Logicznie graniczny przypadek to pełna egoistyczna atomizacja i indywidualizacja, całkowita destrukcja jakiejkolwiek wspólnoty moralnej na rzecz bezwzględnej afirmacji własnych interesów jednostki, dla których realizacji wszyscy inni mają służyć tylko jako dogodne instrumenty.

Ludzie są członkami wielu kategorii społecznych. Gdy interesy tych kategorii są odmienne lub sprzeczne, a lojalności nie pokrywają się, doświadczają konfliktu tożsamości. Przykładów można wskazać wiele. Polak, który zatrudniony jest w korporacji międzynarodowej i służy interesom nie zawsze zgodnym z polskimi. Kobieta zatrudniona w zdominowanej przez mężczyzn policji. Historyk, który unika badania faktów zawstydzających dla jego narodu. Poseł, który faworyzuje interesy miasteczka, z którego pochodzi. Arystokrata, który z pobudek oportunistycznych należy do partii lewicowej. Obywatel polski narodowości żydowskiej, w obliczu ujawnienia zbrodni w Jedwabnem.

Z poczucia tożsamości zbiorowej i równocześnie odrębności od innych zbiorowości może wynikać coś więcej, a mianowicie częstsze wchodzenie w kontakty z „naszymi" niż z „obcymi", częstsze inicjowanie interakcji z członkami naszej kategorii społecznej niż z przedstawicielami innych kategorii, a rzadsze na zewnątrz, poprzez jej granice. Także i jakość kontaktów, interakcji i stosunków społecznych wewnątrz kategorii społecznych może przybierać szczególny charakter, cechować się większą intensywnością, bezpośredniością, niekiedy intymnością. W nawiązaniu do pojęcia więzi obiektywnej i subiektywnej można wprowadzić tu pojęcie więzi behawioralnej, wyrażającej się już nie tylko w postawach, ale w realnych zachowaniach. Gdy obiektywna wspólnota pewnych cech doniosłych dla członków zbiorowości wyraża się w tożsamości zbiorowej i towarzyszą temu kontakty, interakcje i stosunki społeczne w jej obrębie, mówimy o pojawieniu się grupy społecznej. W innym sformułowaniu, nawiązując do pojęcia więzi społecznej, można powiedzieć, że grupa społeczna to zbiorowość ludzi, pomiędzy którymi występuje więź obiektywna, subiektywna i behawioralna.



Zjawisko równoczesnej partycypacji

Ludzie należą równocześnie do wielu grup. Jedni uczestniczą w większej ich liczbie, inni mniejszej, ale nie ma takich, którzy zamykaliby swoje życie w kręgu jednej tylko grupy. Każdy jest członkiem jakiejś rodziny, jakiejś wspólnoty terytorialnej, jakiegoś sąsiedztwa, jakiegoś kręgu przyjaciół, jakiejś grupy pracowniczej. Wielu należy do jakiegoś Kościoła czy sekty religijnej, jakiejś klasy szkolnej, jakiegoś stowarzyszenia, jakiegoś klubu, kółka zainteresowań, jakiejś drużyny sportowej, oddziału wojskowego itp. Niektórym zdarza się trafić do celi więziennej, innym do klasztoru. Każdy kontekst społeczny, w którym przebiega ludzka aktywność, ma charakterystyczne dla siebie grupy, a ludzie przemieszczają się między nimi w toku każdego dnia, w dłuższym okresie lat czy najdłuższym czasie całego życia. Każdy ma jakiś własny, partykularny zestaw grup, do których należy.

Można też wskazać tendencję historyczną, która polega na stopniowym mnożeniu tego wachlarza grup, jaki jest dostępny dla jednostek. Jest to jeden z aspektów szerszego procesu różnicowania się społeczeństwa, który, jak wskazywał już Emile Durkheim, jest najważniejszą tendencją ewolucyjną w zbioro-wościach ludzkich. I rzeczywiście, w społeczeństwach pierwotnych każdy należał do rodziny, wspólnoty terytorialnej i jeszcze jakiejś grupy religijnej. I tyle. Dzisiaj ilość grup, do których można przystąpić, jest ogromna. W samym obszarze zawodowym mamy tysiące różnych grup pracowniczych, w obszarze politycznym setki partii, stronnictw, frakcji, w sferze religijnej wiele Kościołów, sekt, w sferze rekreacyjnej dziesiątki klubów sportowych, stowarzyszeń kolekcjonerskich, artystycznych itp. itp. Co też charakterystyczne dla społeczeństw współczesnych, to otwartość wyborów pomiędzy tymi grupami. Niebywale zwiększyła się liczba grup, do których przynależność jest dobrowolna, a nie przypisana, do których przystępujemy, zapisujemy się, przyłączamy.

Jeżeli typowe dla tych grup interesy czy lojalności są niezgodne, albo wchodzą ze sobą w sprzeczność, a uczestnictwo w jednych wymaga zaniedbania innych, ludzie doświadczają konfliktu partycypacji. Najbardziej typowym konfliktem tego rodzaju jest dziś niemożność równoczesnego poświęcenia się rodzinie i pracy. Inny przykład to profesor prawa, który prowadzi kancelarię adwokacką i nie może w równym stopniu zadowolić i studentów, i klientów.



Grupy zorganizowane

Musimy dokonać jeszcze jednego kroku na drodze ku coraz bardziej skomplikowanym całościom społecznym. Otóż kontakty i interakcje między członkami grupy, gdy stają się powtarzalne i regularne, mogą przerodzić się w regulowane normatywnie. Wtedy pojawiają się między członkami grupy stosunki społeczne wskazujące na ich wzajemne powinności i uprawnienia, zdefiniowane zostają pozycje społeczne, które zajmują członkowie grupy, a z tymi pozycjami wiążą się właściwe dla nich role. Oznacza to, jak pamiętamy, że w zbiorowości pojawiła się organizacja społeczna. Wprowadziliśmy wcześniej to pojęcie w sensie abstrakcyjnym, atrybutywnym, mówiąc w konwencji „działaniowej", że pewna zbiorowość posiada organizację, cechuje się organizacją. Obecnie możemy pojęcie organizacji zastosować w sensie konkretnym, realistycznym, powiadając w konwencji „grupowej", że pewna zbiorowość jest organizacją społeczną, albo inaczej - grupą zorganizowaną. Takie pojęcie organizacji jest bliższe potocznemu, jak wszystkie zresztą pojęcia formułowane z perspektywy grupowej. Typowe grupy zorganizowane to w tym ujęciu zakład pracy, korporacja przemysłowa, urząd, szkoła, uniwersytet, sąd, szpital, partia polityczna, orkiestra symfoniczna itp. W tych przypadkach regulacja normatywna jest bardzo wyraźna, rozróżnienie pozycji (statusów) klarowne, siatka obowiązków i uprawnień (ról) jednoznaczna, sposoby ich egzekucji formalnie określone. Ale są również grupy, w których organizacja co prawda występuje, ale w formach daleko luźniejszych, określona jest nieostro i realizuje się bardziej spontanicznie. Przykładem z drugiego bieguna grup zorganizowanych jest rodzina. Improwizujący kwintet jazzowy różni się też istotnie stopniem zorganizowania od orkiestry symfonicznej. Można więc powiedzieć, że organizacja stanowi cechę stopniowalną, przebiegającą całą skalę od wysokiego do minimalnego stopnia artykulacji i sformalizowania. Niekiedy wprowadza się według tego kryterium rozróżnienie grup formalnych i nieformalnych.

Do grup zorganizowanych można również zastosować pojęcie więzi społecznej. Dochodzimy tu do końca sekwencji coraz silniejszej więzi: obiektywnej, subiektywnej, behawioralnej i w końcu tej występującej w organizacji. W tym ostatnim przypadku powiemy o więzi kooperacyjnej, jej istotą jest bowiem podział funkcji (ról) między pozycjami społecznymi (statusami) i fakt, że są one sobie nawzajem potrzebne, ze sobą komplementarne i dopiero wszystkie razem zapewniają normalne funkcjonowanie całej organizacji. Mąż i żona w rodzinie, profesor i studenci na uniwersytecie, dyrektor i pracownicy w firmie, lekarz, pielęgniarki i pacjenci w szpitalu - to przykłady takiej wzajemnej niezbędności ról organizacyjnych. Nie można wyobrazić sobie wykonywania jednej bez drugiej. Czy profesor mógłby prowadzić wykład uniwersytecki bez studentów? Co prawda, podczas strajków studenckich w USA pod koniec lat siedemdziesiątych niektórzy profesorowie Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku przychodzili do sal wykładowych i wygłaszali demonstracyjnie pełny dwugodzinny wykład do pustych ławek i ścian, ale było to już w istocie coś innego niż wykład; raczej symboliczny protest przeciwko strajkom i zamanifestowanie, że studenci mogą co prawda na wykład nie przyjść, ale nie mogą odebrać profesorom ich podstawowego prawa do wykładania, lex legendi. Emile Durkheim określał więź tego rodzaju między dopełniającymi się, komplementarnymi pozycjami mianem „solidarności organicznej", wskazując, że w odróżnieniu od prymitywnej „solidarności mechanicznej" opiera się ona nie na podobieństwie między ludźmi, lecz właśnie na różnicach między nimi. Ale tylko takich różnicach, które nadają wzajemnie sens działaniom i które pozwalają wszystkim razem lepiej osiągnąć swoje cele. Klasyczną sytuacją, która rodzi tego rodzaju „solidarność różnych" jest dla Durkheima głęboki podział pracy, typowy dla społeczeństw nowoczesnych. Ludzie wykonujący swoje wyspecjalizowane zawody nie są samowystarczalni, nie mogliby zrealizować swoich celów, a i całe społeczeństwo przestałoby funkcjonować, gdyby inni nie wykonywali swoich partykularnych zadań. Przypomina mi się z przedszkola taki wierszyk Tuwima, który doskonale ilustruje tę wzajemną niezbędność różnych zawodów: „Murarz domy buduje, krawiec szyje ubrania, ale gdzieżby co uszył, gdyby nie miał mieszkania? A i murarz by przecie na robotę nie ruszył, gdyby krawiec mu spodni i fartucha nie uszył". Kilkadziesiąt lat po Durkheimie podobną ideę formułowali Merton i Lazarsfeld, badając formy przyjaźni. Otóż, obok wcześniej wspomnianej „homofilii", czyli przyjaźni między podobnymi, wyróżniali „heterofilię", czyli przyjaźń zakorzenioną w dopełniających się różnicach; atrakcyjnej dla obu partnerów odmienności upodobań, poglądów, sfer pracy zawodowej, kręgów towarzyskich2.

Ludzie należą często do wielu grup zorganizowanych. Problemy, jakie wtedy napotykają, polegają na dysonansach regulacji normatywnej narzucanej przez każdą z nich. Organizacje mogą od nich wymagać realizacji niezgodnych ze sobą celów przy pomocy nie dających się pogodzić sposobów postępowania. W języku „działaniowym" mówiliśmy o tym wcześniej jako o konflikcie pozycji i związanych z nimi ról. Przykładem z niedalekiej przeszłości może być dylemat katolika (członka Kościoła katolickiego), który zapisywał się do partii komunistycznej. Inny przykład to sytuacja sędziego, który równocześnie należy do mafii. Oba te przypadki, traktowane tu jako konflikt przynależności organizacyjnych, można tak samo traktować jako konflikt pozycji społecznych (statusów). Widzimy raz jeszcze, jak oba języki analizy socjologicznej, „działaniowy" i „grupowy", są wzajemnie przekładalne, jak się dopełniają. Bo oczywiście mówią o tym samym, tyle że pod innym nieco kątem widzenia, bogacąc w ten sposób pełny obraz.



Sekwencja typów zbiorowości i dynamika ich krystalizacji

Opisane dotychczas sześć odmian zbiorowości ludzkich można ująć na diagramie, który pokaże wyraźnie, jak każda kolejna odmiana jest bogatsza treściowo, spełnia więcej kryteriów, wyraża bardziej skomplikowany przejaw rzeczywistości społecznej.

Cecha definicyjna

Pojęcie socjologiczne

POPULACJA

ZBIÓR STATYSTYCZNY

KATEGORIA SOCJOLOGICZNA

KATEGORIA SPOŁECZNA

GRUPA SPOŁECZNA

ORGANIZACJA SPOŁECZNA

PODSTAWY INTEGRACJI
- Diagram 7: Formy zbiorowości -

Diagram ten można odczytywać dwojako. Z jednej strony, po prostu jako narzędzie typologii różnych, prostszych i bardziej złożonych zjawisk społecznych. Ale z drugiej strony, jako schemat pewnego procesu krystalizowania się, komplikowania zbiorowości ludzkich, przechodzącego kolejne stadia od populacji, przez zbiór statystyczny, kategorię socjologiczną, kategorię społeczną, do grupy społecznej i organizacji społecznej. I odwrotnie, jako procesu dekon-strukcji, rozpadu grup czy organizacji, rozpływających się niejako w kategorie społeczne, socjologiczne, statystyczne i znikających w populacji. Opisywaliśmy wcześniej, za Marksem, przejście od „klasy w sobie", a więc tylko obiektywnej kategorii socjologicznej o wspólnych interesach, do klasy wyposażonej w „świadomość klasową", a więc kategorii społecznej. Teraz możemy pójść dalej i zobaczyć, jak nawiązywanie realnej łączności między robotnikami tworzy z nich grupę społeczną zdolną do kolektywnego działania, a jak, z kolei, w jej ramach wyłania się organizacja, różnicują funkcje, pojawia przywództwo, rodzi reprezentacja polityczna. W tym momencie klasa staje się w terminologii Marksa „klasą dla siebie". Tak przebiega pełny cykl krystalizacji klas społecznych.

Zobaczmy inny przykład krystalizacji grupy o zupełnie odmiennym charakterze i innej skali. Przed laty opisywano katastrofę lotniczą, która zdarzyła się w Andach. Prześledźmy etapy tej historii. Najpierw jacyś ludzie, zupełnie niezależnie od siebie, kierując się różnymi motywacjami i mając różne cele, kupili bilety na pewien rejs. Z populacji wyłonił się zbiór statystyczny pasażerów, zwany „listą pasażerów" tego właśnie lotu: łącznie tylu a tylu, tylu mężczyzn, tyle kobiet, tylu dorosłych, tyle dzieci, tylu cudzoziemców, tylu krajowców itp. Kiedy znaleźli się razem na pokładzie, pojawiło się podobieństwo sytuacji: wszystkim razem zaczęło zagrażać pewne potencjalne niebezpieczeństwo, uświadomione im przez stewardesę prezentującą procedury awaryjne, we wspólnym interesie wszystkich był odtąd spokojny i terminowy przebieg lotu, wszyscy mieli takie same szansę, że tak będzie. Stali się więc kategorią socjologiczną. Świadomość tej wspólnoty była jeszcze zupełnie rudymentarna, niewyartykułowana; każdy zagłębił się na własną rękę w lekturze czasopism czy wyjął przenośny komputer. Ale w pewnej chwili samolotem zaczęło gwałtownie rzucać, pilot zapowiedział ostrą „turbulencję". Pojawia się poczucie zagrożenia, świadomość, że wszyscy razem zamknięci jesteśmy w tym metalowym pudle, że dzielimy ten sam los. Krystalizuje się, choć jeszcze w stopniu minimalnym, więź subiektywna: zbiorowa solidarność i wspólna tożsamość. Pasażerowie stają się kategorią społeczną. Co więcej, zawiązują się kontakty i interakcje: zaczynają wymieniać opinie, dzielą się z sąsiadami niepokojem, opowiadają o jakichś zasłyszanych przypadkach katastrof, wspominają rodziny. Tymczasem samolot spada i rozbija się w górach. Cudem większość pasażerów przeżywa katastrofę. Interakcje nasilają się: pomagają sobie wyjść z samolotu, wynoszą rannych, pytają załogę, co się stało, co robić dalej. Pojawiła się więź behawioralna, stali się więc już grupą społeczną. Znajdują się gdzieś wysoko w ośnieżonych górach, w zupełnym pustkowiu. Trzeba opatrzyć rannych, sklecić jakieś schronienie przed zimnem, znaleźć coś do jedzenia, próbować uruchomić radiostację i wezwać pomoc, ewentualnie wysłać kogoś w poszukiwaniu najbliższych osad ludzkich. Ujawnia się i aktywizuje nieistotne do tej pory zróżnicowanie zawodowe anonimowych dotychczas pasażerów. Znajduje się jakiś lekarz, jakiś cieśla, jakiś kucharz, jakiś meteorolog, jakiś amator alpinista. Dzielą między sobą zadania. Pojawia się też ktoś szczególnie opanowany, zdecydowany, aktywny, kto zaczyna kierować działaniami, mobilizować biernych, piętnować tych, którzy uchylają się od obowiązków czy wpadają w panikę. Wyłania się prosta organizacja, a grupa przeistacza się w grupę zorganizowaną. I zapewne dzięki temu historia kończy się happy endem. Grupa zdołała przetrwać dwa tygodnie, sprowadzić pomoc i uratować się.

Przykładem procesu przeciwnego mogą być losy klasy szkolnej po maturze czy członków oddziału wojskowego po wojnie. Regulacja normatywna przestaje ich obowiązywać, bo nie są już uczniami ani żołnierzami, słowem wychodzą z organizacji. Kontakty i interakcje stają się sporadyczne lub zanikają w ogóle. Grupa jako taka przestaje istnieć. Jakiś czas trwa jeszcze tożsamość „absol-wencka" czy „kombatancka" w ramach kategorii społecznej: „my z liceum Sobieskiego", „my Kościuszkowcy". Mogą pozostać czas jakiś pewne wspólne interesy typowe dla ludzi średnio wykształconych lub byłych żołnierzy, ale już nie specyficzne dla tych konkretnych licealistów czy wojskowych, lecz wchłonięte przez daleko szersze kategorie socjologiczne. A w końcu byli przyjaciele pozostaną już tylko w statystykach szkolnictwa czy armii. Podobny proces dotknął zapewne pasażerów rozbitego samolotu. Gdy ich odnaleziono, traci sens i rozpada się stworzona spontanicznie organizacja. Jakiś czas trwają jeszcze wspólne interakcje, spotkania rodziny, nagrody i medale wręczane przez władze i firmę lotniczą za odwagę i determinację. Potem jest jeszcze pewna świadomość wspólnoty, podsycana przez szerokie relacje w mediach, popularność, status bohaterów. W końcu i to zanika, pozostają najwyżej wspólne interesy związane ze złożonymi pozwami o odszkodowania od linii lotniczych. I wreszcie także ta więź zanika, pozostaje już tylko statystyczna lista uratowanych pasażerów, każdy idzie swoją drogą, powraca do normalnego życia, rozpływa się w populacji.

Opisane przykładowe sekwencje mają charakter pełny, obejmują kolejno wszystkie etapy grupowej złożoności: komplikowania się lub rozpadu. Ale w rzeczywistości możemy spotkać rozmaite odchylenia od takiego schematu. Nie zawsze jest tak, że grupa społeczna ma u podstaw i realną, obiektywną wspólnotę jakiejś cechy, i subiektywną, świadomościową identyfikację czy poczucie tożsamości, i gęste, intensywne kontakty czy interakcje. Nie zawsze też ewoluuje w stronę grupy zorganizowanej. Może być i tak, że grupa powstaje w oparciu tylko o silne wyobrażenie wspólnoty i tożsamości, bez rzeczywistego podobieństwa interesów czy identyczności jakichś warunków obiektywnych. W dzisiejszej socjologii narodu i grup etnicznych podkreśla się, że te - bardzo silne przecież - wspólnoty, to w gruncie rzeczy, jak powiada brytyjski historyk B. Anderson, „wspólnoty wyobrażone", skonstruowane ideologicznie, „wmówione ludziom" bez mocnych podstaw realnych3. Nie znaczy to, że są mało istotne. W świecie ludzkim wiara we wspólnych przodków, wspólnotę krwi, boskie nadanie, heroiczne dokonania, szczególne powołanie itp., nawet gdy całkowicie mityczna, ma bardzo realne konsekwencje, bo motywuje ludzi do realnych działań, na przykład podbojów, czystek etnicznych, morderczych wojen, eksterminacji obcych. Może być i odwrotnie: grupa istnieje mimo braku poczucia wspólnoty, solidarności, lojalności czy innych więzi subiektywnych. Przykład: grupa więźniów świeżo osadzonych w jednej celi. Intensywnym interakcjom nie towarzyszą żadne wzajemne emocje ani poczucie tożsamości zbiorowej. Mogą one oczywiście rozwinąć się, dopełnić w trakcie odbywania kary i niejako „pod prąd" typowej sekwencji.

3 B. Anderson, Wspólnoty wyobrażone, Kraków 1997: Znak (oryg. Imagined Communities, London

Najważniejsze pojęcia wprowadzone w rozdziale

DEKONSTRUKGA GRUPY: proces rozpadu grupy przez stopniowe zanikanie więzi społecznych.

GATUNKOWA NATURA CZŁOWIEKA: zespół cech fizycznych, biologicznych i psychicznych wspólnych wszystkim ludziom.

GRUPA SPOŁECZNA: zbiór jednostek, w którym wspólnota pewnych istotnych społecznie cech wyraża się w tożsamości zbiorowej i towarzyszą temu kontakty, interakcje i stosunki społeczne w jej obrębie częstsze i bardziej intensywne niż z osobami z zewnątrz. Inaczej: zbiorowość ludzi, pomiędzy którymi występuje więź obiektywna, subiektywna i behawioralna.

HETEROFILIA: przyjaźń zakorzeniona w dopełniających się różnicach: atrakcyjnej dla obu partnerów odmienności upodobań, poglądów, sfer pracy zawodowej, kręgów towarzyskich.

1991: Verso).



HOMOFILIA: upodobanie do podobieństwa, nakazujące przyjaźnić się z tymi, którzy są do nas podobni wiekiem, zawodem, miejscem zamieszkania, wyznaniem, poglądami, wartościami, światopoglądem.

KATEGORIA SOCJOLOGICZNA: zbiór ludzi podobnych pod względem istotnej społecznie cechy, która implikuje realne podobieństwo sytuacji życiowej, interesów i szans.

KATEGORIA SPOŁECZNA: zbiór ludzi podobnych pod względem jakiejś istotnej społecznie cechy, którzy są świadomi tego podobieństwa i swojej odrębności od innych.

KATEGORIA STATYSTYCZNA: zbiór jednostek podobnych pod względem jakiejś wybranej cechy i różniących się pod tym względem od innych.

KONFLIKT PARTYCYPACJI: sytuacja, w której uczestnictwo w jednej z grup, do których jednostka należy, wymaga zaniedbywania innych, albo gdy interesy czy wymogi lojalności wynikające z członkostwa są wzajemnie niezgodne, a nawet sprzeczne.

KONFLIKT TOŻSAMOŚCI: rozdarcie osobowościowe wynikające z równoczesnej przynależności do grup, które mają odmienne, a nawet sprzeczne cele i interesy, a równocześnie wymagają jednoznacznej identyfikacji, lojalności i zaangażowania od swoich członków.

KRYSTALIZOWANIE SIĘ GRUPY: proces wyłaniania się coraz bardziej złożonej więzi społecznej, od populacji, przez kategorię statystyczną, socjologiczną i społeczną, aż do grupy społecznej w pełnym sensie.

KULTURA CYNIZMU: rozpowszechniony syndrom nieufności i podejrzliwości, a także instrumentalne traktowanie innych jako obiektów manipulacji.

LOJALNOŚĆ: zobowiązanie, aby nie nadużyć zaufania kogoś, kto obdarza mnie zaufaniem.

PODZIAŁ PRACY: pojawianie się coraz bardziej zróżnicowanych i wyspecjalizowanych funkcji (przede wszystkim pozycji i ról zawodowych) realizowanych przez członków społeczeństwa.

: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania


1   ...   10   11   12   13   14   15   16   17   ...   47


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna