Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona18/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   14   15   16   17   18   19   20   21   ...   47
PARTYKULARYZMY KULTUROWE: wyjątkowe, „egzotyczne" sposoby życia, ograniczone początkowo tylko do jednej, konkretnej kultury.

PLURALIZM KULTUROWY: w sensie pierwszym, wielość i różnorodność kultur, zarówno następujących po sobie w wymiarze historycznym, jak i koegzystujących współcześnie. W sensie drugim, stanowisko ideologiczne podkreślające prawo różnych społeczności do odmiennych sposobów życia, a nawet lansujące tezę o pełnej równości wszystkich kultur.

PRESJE KRZYŻUJĄCE SIĘ: równoczesny nacisk rozmaitych nakładających się na siebie i niezgodnych w swoich treściach kultur, w których obrębie żyje jednostka.

PRZEŻYTKI KULTUROWE: elementy tradycji kulturowej, które całkowicie zmieniły swoją pierwotną funkcję.

RELATYWIZM KULTUROWY: świadomość ogromnej różnorodności kultur i historycznych uwarunkowań odrębności kulturowych.

RURALIZM: swoisty sposób życia - kompleks reguł, idei i urządzeń - charakterystyczny dla mieszkańców wsi.

RYS KULTUROWY (inaczej - element kulturowy): najmniejszy wyróżnialny składnik kultury (pojedyncza reguła, idea lub obiekt).

RYTUAŁY: indywidualne albo zbiorowe sposoby działania przebiegające według precyzyjnie i formalnie określonego scenariusza, do którego pod silną presją muszą stosować się wszyscy uczestnicy.

SAMOŚWIADOMOŚĆ KULTUROWA: umiejętność oddzielenia reguł kulturowych od codziennych, rutynowych praktyk, co pozwala traktować własny sposób życia jako jeden tylko z możliwych, a nie absolutnie słuszny. Warunek postawy relatywistycznej i tolerancji.

SUBKULTURA: odrębności sposobu życia mniejszych zbiorowości mieszczących się w zasięgu uznanej przez ich członków kultury szerszej, nadrzędnej. Inaczej „wariacje" wokół wspólnego trzonu kultury.

TOLERANCJA: akceptacja odmienności kulturowej lub nawet traktowanie jej jako wartości wzbogacającej repertuar sposobów życia.

TOŻSAMOŚĆ KULTUROWA: unikalny dla każdej jednostki zestaw czerpanych z różnych źródeł treści kulturowych, z którymi się identyfikuje, realizowany w życiu tej jednostki.

TRADYCJA KULTUROWA: skumulowany, odziedziczony historycznie dorobek kulturowy danej zbiorowości.

TRZON KULTURY: wartości, idee czy obiekty dla danej kultury centralne, decydujące o jej odrębności.

UNIWERSALIA KULTUROWE: rysy kulturowe spotykane we wszystkich znanych społeczeństwach, historycznych i współczesnych.

URBANIZM: swoisty sposób życia - kompleks reguł, idei i urządzeń - charakterystyczny dla mieszkańców miast.

ZAPÓŹNIENIE KULTUROWE: asynchronia stopnia rozwoju różnych składników konfiguracji kulturowej (np. brak regulacji prawnej pozwalającej stosować dokonane już odkrycia naukowe czy innowacje techniczne).

Książki godne uwagi

18, 26, 27, 28, 33, 36, 52, 58 (patrz: STO KSIĄŻEK..., s. 633)

Rozdział


System aksjo-normatywny

Już w Durkheimowskiej koncepcji „faktów społecznych", prekursorskiej wobec pojęcia kultury, ich centralną cechą był przymus, presja wywierana na jednostki. Wiele lat po Durkheimie, i wychodząc z zupełnie innych przesłanek, twórca psychoanalizy Zygmunt Freud kreślił wyraźną opozycję natury i kultury, traktując kulturę jako siłę zniewalającą czy ograniczającą naturalne popędy. Większość definicji kultury podkreśla, że wskazuje ona sposób życia właściwy, pożądany, oczekiwany w danej społeczności, opisuje to, jak ludzie powinni postępować, co może nie zgadzać się z tym, co robić by chcieli czy jak rzeczywiście działają.

Nic dziwnego, że wielu autorów uważa za trzon kultury reguły czy wzory. Wśród wielu koncepcji człowieka, o których wspominaliśmy wcześniej - homo socius, homo politicus, homo economicus, homo ludens, homo redprocus itp. - pojawia się i taka, w myśl której człowiek to istota kierująca się regułami, a od zwierząt odróżnia go najbardziej właśnie posiadanie kultury, czyli przede wszystkim bloku reguł dostarczających zewnętrznej, społecznej ramy odniesienia dla własnej indywidualnej aktywności.

Zasięg regulacji kulturowej jest bardzo szeroki. Obejmuje ona wszystkie trzy elementy z przyjętej przez nas definicji kultury: „to co ludzie czynią, myślą i posiadają". W pewnym stopniu społeczeństwo narzuca jednostce obowiązujące wzory myślenia, na przykład - w zależności od epoki - wymaga myślenia mitycznego, religijnego, naukowego. A bardziej szczegółowo, takim wzorem myślenia typowym dla naszych czasów jest afirmacja demokracji, równości, liberalizmu, czy - w niektórych kręgach - „politycznej poprawności". Kultura wskazuje także, co trzeba czytać, na jakie filmy chodzić, jakiej muzyki słuchać, a twórcom - w jakim stylu pisać, jak filmować, jak komponować. Ba, kultura wtrąca się także do naszych snów. Mało kto przyzna się na przykład publicznie do snów erotycznych. A więc ten segment kultury, który określiliśmy jako kulturę idealną (albo inaczej świadomość społeczną), ma wyraźne aspekty powinnościowe. Podkreślaliśmy również, że powinnościowe sugestie wiążą się i z obiektami kultury materialnej, dyktując, „co się nosi", „czym się jeździ", „w jakich domach się mieszka", „jakie meble się kupuje" - a producentom wskazując, co szyć, jakie konstruować samochody, jak budować domy i jak projektować meble.

Jednakże głównym przedmiotem regulacji społecznej są działania. I te reguły, które dotyczą tego „co się czyni" raczę) niż tego „co się myśli" i „co się posiada", traktujemy jako osobny, centralny segment kultury, odróżniając go od świadomości społecznej i stylów kultury materialnej. W rozdziale tym poddamy bardziej drobiazgowej analizie ten centralny segment kultury, w którym mieszczą się reguły społeczne dotyczące ludzkich działań. Na jego oznaczenie stosuje się w socjologii różne terminy: „społeczny system normatywny", „struktura normatywna", „struktura instytucjonalna", „podsystem regulacyjny", „system podtrzymywania wzorów". Nawiązując do klasyka socjologii polskiej Floriana Znanieckiego, mówić będziemy o systemie aksjo-normatywnym.

Normy i wartości

Skoro reguły kulturowe dotyczą działań ludzkich, to warto przypomnieć pewne idee, które wprowadziliśmy w pierwszych rozdziałach w ramach perspektywy „działaniowej". Otóż ujmowaliśmy tam działanie jako dwuczłonowy kompleks z jednej strony pewnych środków, sposobów, metod postępowania i z drugiej strony celów, do których te środki, sposoby czy metody mają prowadzić. Mówiliśmy o modelu instrumentalnym, woluntarystycznym, utylitarystycznym czy jeszcze inaczej - teleologicznym - działania. W zasadzie każde działanie da się analitycznie rozłożyć na takie dwa składniki, choć w rzeczywistości podział może być nieostry (jak choćby w działaniach autotelicznych, których cel zawiera się w samym sposobie działania, na przykład w przypadku towarzyskiej pogawędki).

Dwuczłonowe ujęcie działania pozwala wyprowadzić podział na dwa rodzaje reguł. Regulacji mianowicie podlegać może dobór środków, sposobów czy metod działania. Ale regulacja obejmuje także cele, do których działanie zmierza. Takie reguły, których przedmiotem są sposoby czy metody działania, środki stosowane dla osiągnięcia celu, nazwiemy normami kulturowymi. Mówią one, co ludzie powinni robić. Natomiast takie reguły, których przedmiotem są cele działania, nazwiemy wartościami kulturowymi. Mówią one, jakie cele są godne, słuszne, właściwe. Formułując to nieco inaczej: wartości wskazują, do czego ludzie powinni dążyć, a normy - jak powinni do tego dążyć. Przykładem wartości typowych dla naszych czasów, a więc inaczej - akceptowanych czy afirmowanych w naszej kulturze celów działania, będzie: standard życia, majątek, sława, wykształcenie, sprawność fizyczna, zdrowie. A przykładem norm zalecających uznane sposoby osiągania tych celów będzie: ambitna edukacja, wytężona praca, uparty trening, konsekwentna kariera.

Podkreślmy, że proponowane rozróżnienie jest pewną konwencją, której główną zaletą jest analityczna prostota. Ale są i inne sposoby rozumienia norm i wartości. W szczególności przez wartości rozumie się czasami reguły nadrzędne, fundamentalne, dotyczące spraw o najwyższym znaczeniu, których konkretnymi implikacjami są normy regulujące sprawy bardziej przyziemne. Tutaj stosunek obu pojęć jest hierarchiczny, w naszym ujęciu zaś są one równorzędne, ulokowane na jednym poziomie i znamionujące pewną logiczną sekwencję ludzkich starań i ich efektów.



Siła regulacji

Reguły kulturowe, zarówno normy, jak i wartości, mogą nieść w sobie mniejszy lub większy ładunek powinności. Inaczej: wiązać się mogą z nimi silniejsze lub słabsze oczekiwania społeczne na temat właściwego działania. Wyróżnimy najpierw imperatywy kulturowe, a więc kategoryczne żądania pewnego sposobu postępowania lub pewnego celu. Mogą być one formułowane dwojako: w stylizacji pozytywnej jako nakazy oraz w stylizacji negatywnej jako zakazy. Pierwszym odpowiadają oczekiwania społeczne, które wyrażamy słowem „musi", a drugim oczekiwania wyrażane słowem „nie może" lub „nie wolno". „Kierowca musi jechać po prawej stronie drogi", to przykład nakazującej normy. „Kierowca nie może jechać pod prąd ulicy jednokierunkowej", to przykład normy zakazującej. Podobnie w przypadku wartości. „W dzisiejszych czasach każdy musi mieć wykształcenie" - to nakaz aksjologiczny. „Nie można naruszać godności drugiego człowieka" - to aksjologiczny zakaz.

Reguła kulturowa zawierać może słabsze natężenie czynnika powinnościo-wego. Może ani nie nakazywać, ani nie zakazywać, lecz tylko dopuszczać pewne postępowanie czy pewien cel. Powiemy w takim przypadku o przyzwole-niach. Odpowiednie oczekiwania społeczne wyraża słowo „może" albo „wolno". Sformułowane wprost, przyzwolenie wskazuje, że jeśli ktoś by pragnął działać w pewien sposób, to nic nie stoi na przeszkodzie, ale nie jest to także działanie zalecane. „Tutaj wolno palić" to warunkowe dopuszczenie palenia dla tych, którzy by chcieli. Nie jest to natomiast zachęta do zgubnego nałogu. Podobnie legalizacja małżeństw homoseksualnych stwarza wyraźne przyzwolenie na pewien nietypowy sposób życia, nie zaleca natomiast, aby wszyscy wybrali taką „orientację seksualną". To samo odnosi się do wartości. Staropanieństwo czy starokawalerstwo nie jest zakazanym celem życiowym, nawet gdy skądinąd uznaną wartością jest założenie rodziny. Podobnie rozrzutność nie budzi protestu, nawet gdy podkreślaną cnotą jest oszczędność. Konsumpcja nawet w ideologii ruchów antyglobalizacyjnych nie jest wartością, której należy zakazać, lecz co najwyżej nie trzeba jej afirmować ani propagować.

Przyzwolenia mogą być także formułowane nie wprost, jako pochodne od zakazów. Wyraźne sformułowanie zakazów sugeruje, że inny niż zakazany sposób postępowania czy inne cele są dopuszczalne. Tak przyjmuje się na ogół w przypadku reguł prawnych, uznając, że co nie jest prawnie zakazane, jest dozwolone (co nie znaczy, że nakazane lub zalecane). Zakaz przekraczania prędkości 60 km/godz. nie mówi, z jaką prędkością jechać, byle była niższa od 60 km/godz., ani tym bardziej nie zmusza nikogo, żeby w ogóle jechał samochodem. Dekalog, wskazując, czego chrześcijaninowi nie wolno, zakreśla tym samym nieprzekraczalne granice szerokiego pola, na którym może działać dowolnie, według swego uznania.

Ostatni typ reguł jest jeszcze luźniejszy. Nazwijmy je zaleceniami lub preferencjami. Wskazują, jakie postępowanie byłoby szczególnie godne uznania, zastrzegając zarazem, że nie można tego od nikogo wymagać. Wyraża je zwrot: „dobrze by było, żeby...". Chodzi tu o działania wzorowe, ideały postępowania czy nawet działania heroiczne. Reguły formułowane są jako drogowskazy -z nadzieją, że przynajmniej niektórzy się do nich zastosują - jednak bez nacisku i przymusu. Na autostradach niemieckich, gdzie ogólnie nie obowiązują zakazy prędkości, są jednak znaki wskazujące prędkość zalecaną. Policja nie oczekuje, że wszyscy tam zwolnią, ani nie karze tych, którzy przyśpieszają, apeluje tylko w ten sposób do rozsądku. Na uniwersytecie chciałoby się, aby studenci zawsze zdawali na piątki, ale oczywiście nic złego nie spotyka tych, którzy dostają czwórki czy trójki. Ideał moralny wskazuje na działania charytatywne, filantropię czy poświęcanie się dla innych. Ale nikt nie liczy na to, że tak czynić będą wszyscy, a egoistom i sknerom nic się złego nie dzieje. Powinność zawarta w zaleceniach czy preferencjach jest wyraźnie najsłabsza.

Istotnym symptomem odmiennego charakteru powinności, jaką implikują nakazy, zakazy, przyzwolenia i preferencje, jest reakcja społeczna, jaka spotyka tych, którzy reguł danego typu przestrzegają lub je naruszają. W socjologii reakcje takie nazywamy sankcjami, a ich szczegółowa analiza będzie naszym tematem w rozdziale siedemnastym. Na razie wystarczy w uproszczeniu powiedzieć, że sankcje występują jako kary i nagrody. Zobaczmy, jakie sankcje stosuje społeczność w celu umocnienia swoich reguł kulturowych. Nie wykonując nakazu, można na ogół spodziewać się kary. Tak jest, gdy ktoś nie płaci podatków, nie posyła dziecka do szkoły, nie prowadzi psa do szczepienia. Realizując nakaz, w zasadzie nie można spodziewać się nagrody. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy wykonywanie nakazu jest de facto tak rzadkie, że wymaga specjalnego wyróżnienia. Tak jest, gdy telewizja przyznaje nagrody płacącym w terminie abonament, a student może liczyć na pochwałę, jeśli zapisze się na następny rok akademicki przed pierwszym października.

Gdy nie przestrzegamy zakazu, spotka nas kara. Policja wymierzy nam mandat za przekroczenie prędkości, sąd skaże za kradzież, przyjaciele odsuną się od nas za nielojalność. W przypadku naruszeń poważnych kara będzie obwieszczona publicznie. Wyroki są szeroko relacjonowane w prasie. Nie tylko w średniowieczu publicznie wykonywano egzekucje. Do dziś spotykamy to np. w Chinach, a i w kolebce liberalizmu - Ameryce egzekucja George'a McYeya winnego śmierci stukilkudziesięciu osób w zamachu terrorystycznym w Okla-homie była transmitowana w telewizji kablowej. Chodzi tu o dwa efekty. Po pierwsze, o naoczne, maksymalnie wyraźne uświadomienie ludziom treści odpowiedniej reguły, tego co jest zakazane. Jak zauważał nieco paradoksalnie Emile Durkheim, zbrodniarze odgrywają nieocenioną rolę w definiowaniu dla innych dobra i zła, granic czynów dopuszczalnych i mobilizowaniu wrażliwości moralnej. A po drugie, chodzi o to, żeby wywołać racjonalną refleksję u ewentualnych kandydatów do podobnych czynów, pokazując dowodnie, że naruszenie zakazu jest nieopłacalne. Prawnicy określają taką funkcję kar sądowych mianem prewencji ogólnej - bo skierowanej do innych niż przestępca. Gdy przestrzegamy zakazów, nic nas złego nie spotka, ale nie możemy też liczyć na szczególne nagrody. Ciekawe, że nie ma tu symetrii z sytuacją poprzednią, i gdy zakazy z kolei są powszechnie łamane, to sam fakt ich konsekwentnego przestrzegania nie tylko nie może nam przynieść pochwały, uznania czy sławy, ale przeciwnie, często sprowadza odium dziwaka, naiwniaka i łajzy. Zobaczmy, jak reagują kierowcy, gdy ktoś hamuje przy znaku ograniczającym prędkość, jak patrzą przechodnie na tych, którzy na pustej ulicy czekają na zielone światło, żeby przejść przez jezdnię, albo co myślą inni studenci o tym, kto oblał egzamin, mimo że mógł łatwo ściągnąć od kolegi.

Gdy korzystamy z wyraźnego przyzwolenia, reakcja społeczna - ani negatywna, ani pozytywna - nie występuje. Nasze działanie zostało tu bowiem zdefiniowane jako neutralne dla społeczności, ani nie szkodliwe, ani nie pożyteczne. Antycypując dalsze rozważania, zauważmy jednak, że działanie dozwolone przez reguły jednego rodzaju, np. prawne, nie musi spotykać się z przyzwoleniem ze strony innych reguł, na przykład moralnych albo obyczajowych. Zawierając małżeństwo homoseksualne tam, gdzie jest to zalegalizowane, nie spotkam się wprawdzie z reakcją prawa, ale może mnie spotkać potępienie społeczności, o ile jest to niezgodne z jej tradycjami moralnymi czy obyczajowymi, w ramach których występuje nadal odpowiedni zakaz.

Wreszcie w przypadku zaleceń i preferencji, nie stosowanie się do nich, czyli działanie przeciętne, nie wyróżniające się, nie prowadzi do sankcji negatywnych. Społeczność przyjmuje ciche założenie, że nie można od nikogo oczekiwać doskonałości ani bohaterstwa. Natomiast sprostanie preferencjom i ideałom przynosi na ogół bardzo istotne nagrody. Żołnierz, który wyłowił tonące dziecko, dostaje awans. Przechodzień, który udaremnił kradzież samochodu, otrzymuje premię od policji. Biznesmen, który przekazał wielką sumę ofiarom powodzi, cieszy się dobrą sławą. „Zwyczajni niezwyczajni" pojawiają się w specjalnym programie telewizyjnym. Najlepsi studenci dostają stypendia premiera. Bohaterom stawia się pomniki i opiewa się ich w poematach. Nadanie szczególnej widoczności tym, którzy spełniają z nawiązką społeczne oczekiwania, obdarzenie ich publicznym uznaniem czy sławą, pełni bardzo istotną funkcję społeczną. Po pierwsze, w sposób naoczny, personalny, konkretny i tym samym łatwo zrozumiały definiuje społeczne ideały. Po drugie, pokazuje, że ideały te nie są utopijne, że można je realizować. A po trzecie, zwiększa racjonalne motywacje i aspiracje do osiągania ideałów, wiążąc to z konkretnymi, wymiernymi korzyściami.

Podwójna relatywizacja

Reguły społeczne obowiązują pod pewnymi warunkami. W stosunku do każdej reguły zadać można pytanie: w jakich sytuacjach obowiązuje i kogo obowiązuje. Każda reguła jest więc /relatywizowana sytuacyjnie i personalnie. Inaczej: zawiera klauzulę określającą warunki czy granice swojej stosowalności. Czasami taka relatywizacja jest explicite zawarta w samym sformułowaniu reguły. Często jednak stanowi przesłankę będącą tylko domniemaniem, przyjętym implicite, jako implikacja jakichś szerszych zasad czy innych reguł. Niektórzy autorzy używają tu terminu „kontekst reguły".

Zobaczmy najpierw przykłady relatywizacji sytuacyjnych. „W razie pożaru należy dzwonić pod numer 998" (gdy nie ma pożaru taki alarmujący telefon to wybryk chuligański podlegający karze). „W przypadku zagrożenia pociągnąć za hamulec bezpieczeństwa". Ten napis w pociągu zawiera też klauzulę dodatkową: „Nieuzasadnione użycie będzie karane", która wyraźnie wskazuje, że takie samo działanie może, w zależności od sytuacji, być nakazane lub zakazane. Uwarunkowane sytuacyjnie mogą być także przyzwolenia. „Po osiągnięciu wysokości przelotowej można używać komputerów osobistych" - słyszymy w samolocie. To samo jest zakazane podczas startu i lądowania. Kiedy indziej relatywizacja sytuacyjna nie jest wskazana wprost, a jest domniemana implicite. Prawo karne stwierdza: „Kto zabija człowieka, podlega karze...". Ale do tej reguły jest dołączona implicite przesłanka wynikająca z ogólnych zasad nowoczesnego prawodawstwa: „O ile nie działał w obronie koniecznej lub stanie wyższej konieczności". Kodeks drogowy zakazuje przekraczać w miastach prędkość 60 km/godz. Ale towarzyszy temu implicite przesłanka wynikająca z innego przepisu: „o ile nie jedzie się pojazdem uprzywilejowanym - np. karetką pogotowia - podczas akcji ratunkowej". „Kierowca, który spowodował wypadek, musi udzielić pomocy poszkodowanemu". To, co w takiej sytuacji jest nakazem, w innej, gdy kierowca mija tylko miejsce jakiegoś wypadku, w którym nie uczestniczył, staje się preferencją. Byłoby dobrze, gdyby się zatrzymał, ale nikt go nie będzie karał, jeśli przejedzie obojętnie.

Zobaczmy z kolei przykłady relatywizacji personalnej. Reguła może stwierdzać wprost, do kogo się stosuje. „Dzieciom do lat 12 wstęp wzbroniony". Dla wszystkich innych wejście jest dozwolone, a więc zakaz przekształca się w przyzwolenie. Albo: „Miejsce dla inwalidy". Ale w odniesieniu do innych, którzy chcieliby usiąść na tym miejscu, przyzwolenie zmienia się w zakaz. Takie wyraźne klauzule wyłączające pewne grupy od jakichś uprawnień są bardzo charakterystyczne dla dyskryminacji i segregacji rasowej czy etnicznej. „Tylko dla białych" głosiły napisy w przedniej części autobusów na południu Stanów Zjednoczonych jeszcze długo po zniesieniu niewolnictwa. „Tylko dla Niemców" przeczytać można było na drzwiach restauracji w okresie okupacji. Najczęściej jednak relatywizacja personalna dokonuje się implicite. Wiele reguł prawnych stosuje się tylko do własnych obywateli. Towarzyszy im niepisana przesłanka: „o ile nie jesteś obywatelem innego państwa". Kodeks karny powiada: „kto naraża innych na niebezpieczeństwo, podlega karze...". Ale w tle kryje się przesłanka wyłączająca zawarta w przepisach ogólnych: „o ile jest poczytalny, to znaczy miał zdolność zrozumienia znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem". „W Wielki Piątek nie wolno jeść mięsa". Jest oczywiste, choć nigdzie nie formułowane wprost, że zakaz ten dotyczy tylko chrześcijan. Mówiliśmy wcześniej, że tzw. preferencje, czyli reguły wskazujące zachowania wzorcowe, nie są wymagane ani egzekwowane, a tylko stanowią pewne zachęty. Ale i to może zależeć od osoby, do której regułę stosujemy. Przechodzień, który widząc uliczny rabunek, nie czuje się bohaterem i odchodzi w przeciwną stronę, nie spełnił tylko pewnego obywatelskiego ideału, ale nic poza tym. Gdy tak samo uczyni policjant, łamie zasadnicze służbowe obowiązki i powinien być surowo ukarany. Gdy lekarz przechodzi obojętnie obok staruszki, która zasłabła na ulicy, narusza etos zawodowy. Choć byłoby dobrze, gdyby odruch pomocy towarzyszył wszystkim, ktoś, kto nie jest lekarzem i nie zatrzymał się, by pomóc, nie ominął w tej sytuacji nakazu, a tylko nie sprostał szczytnemu ideałowi. I odwrotnie, sąsiad, który uratował dziecko z płonącego mieszkania zyskuje sławę bohatera, ale strażak, który zrobił to samo, wykonał tylko rzetelnie swoją powinność zawodową. Także i preferencje podlegają więc w pewnym zakresie relatywizacji personalnej. To co dla jednych jest aktem heroizmu, dla innych może być nakazem profesjonalnym.

Zwróćmy uwagę, że taka relatywizacja nie ma charakteru osobowego lecz rodzajowy. Wyłączenie spod działania reguły, zmiana kwalifikacji reguły (z zakazu na przyzwolenie, z preferencji na nakaz itp.) albo objęcie wyjątkową regułą nie dotyczy konkretnych osób, lecz pewnych kategorii osób, w naszych przykładach dzieci, inwalidów, Murzynów, Niemców, lekarzy, policjantów, strażaków itp. Pamiętamy z rozdziału czwartego i piątego, że mówimy w takich przypadkach o pozycjach społecznych (statusach). Widzimy więc, że reguły uzyskują różny charakter w zależności od pozycji społecznych tych, którzy ich przestrzegają lub stosują je. Ten bliski związek reguł kulturowych z pozycjami społecznymi będzie wkrótce przedmiotem bardziej szczegółowej analizy.

Kompleksy reguł: procedury, instytucje i role

Reguła kulturowa z jej dwiema odmianami - normami i wartościami - to najmniejszy element, swoisty atom systemu aksjo-normatywnego. Ale reguły nie występują w izolacji, w oderwaniu od siebie. Przeciwnie, łączą się, integrują w szersze całości. Integracja najmniejszej skali dotyczyć może wiązek norm i wartości. Sposoby postępowania mogą być bowiem ściśle powiązane z celami. Praca i zarobek, uczenie się i wykształcenie, leczenie się i zdrowie, wyjazd nad morze i wypoczynek. Takie wiązki norm i wartości, regulujące typowe sposoby osiągania danych celów, nazwiemy procedurami. Częsty przypadek to podporządkowanie kilku norm czy sekwencji norm jednej wartości.

W szerszej skali integracja reguł dokonuje się wokół danej dziedziny życia społecznego, która podlega regulacji. Przypomnijmy wielokrotnie przez nas już stosowane pojęcie kontekstu społecznego, a więc wyróżnionych dziedzin życia społecznego, w których ludzie realizują jakieś istotne społecznie funkcje: prokreację i wychowanie dzieci, produkcję i dystrybucję dóbr, rekreację i rozrywkę, podtrzymywanie sprawności i zdrowia, uzgadnianie i koordynację zadań zbiorowych itp. Każdy taki kontekst ma charakterystyczne dla siebie reguły. Otóż taki zbiór reguł związany z określonym kontekstem społecznym, realizujący podobne, istotne społecznie funkcje, nazwiemy instytucją.

Czasami mówi się precyzyjniej: instytucja w sensie normatywnym. Bo jak wiele innych kategorii socjologicznych, także i instytucja ma wiele znaczeń. Potocznie przyjmujemy perspektywę realistyczną: idziemy do jakiejś instytucji coś tam załatwić albo narzekamy na niesprawność jakiejś instytucji. Nauka jednak ma zawsze ambicje wychodzenia poza myślenie potoczne poprzez proces abstrahowania i uogólniania. I tak jak w swoim czasie odchodziliśmy od pojmowania organizacji czy struktury jako pewnych realnych obiektów społecznych na rzecz ujęcia atrybutywnego, w którym stanowią one pewne złożone właściwości przysługujące obiektom społecznym, tak i tu normatywne pojęcie instytucji odchodzi od myślenia przedmiotowego w stronę idei bardziej abstrakcyjnej. W takim sensie instytucja rodziny to nie grupa osób zamieszkałych razem pod jednym dachem, lecz zbiór norm i wartości, które regulują tę szczególnie ważną i uniwersalną domenę ludzkiego życia: norm dotyczących właściwych, pożądanych lub zakazanych form przedmałżeńskich stosunków seksualnych, zalotów, narzeczeństwa, sposoby doboru partnerów, zawierania małżeństw, obowiązków i uprawnień małżonków, opieki nad dziećmi i władzy rodzicielskiej, stosunków z teściami, dziedziczenia majątku i wielu innych istotnych dla rodziny spraw. Także swoistych dla rodziny wartości: szczęścia rodzinnego, harmonii, dobrobytu, posiadania dzieci, ich wychowania, godnej starości itp. Instytucja produkcyjna to nie grupa robotników w budynku fabrycznym, lecz zbiór swoistych dla działalności ekonomicznej reguł. A więc takich wartości, jak efektywność, sukces, awans, jakość, zysk, zarobek, emerytura, honor firmy, duma zawodowa, albo takich norm, jak obowiązki i uprawnienia zawodowe, dyscyplina pracy, punktualność, rzetelność, odpowiedzialność itp.

Nie jest oczywiście tak, że reguły są zawsze, jednoznacznie związane z jedną tylko instytucją, że rozdzielają się ostro i precyzyjnie pomiędzy różne instytucje. Są takie, można powiedzieć wyspecjalizowane czy partykularne, które realizują się tylko w jednym kontekście społecznym. Reguły musztry są swoiste dla wojska, reguły przesłuchiwania świadków - dla prokuratury i sądu, zakaz plagiatu - głównie dla nauki, a zakaz bicia dzieci - głównie dla rodziny. Ale są i takie, które pojawiają się w różnych kontekstach, mają charakter ogólny lub nawet uniwersalny. Prawdomówność, rzetelność, punktualność to cnoty istotne i w rodzinie, i w pracy, i w polityce, i w wojsku. Szczęście czy radość to wartości, do których ludzie zmierzają - choć bardzo różnymi drogami - we wszystkich dziedzinach swojej działalności. W niektórych społeczeństwach uniwersalną regułą życia może być sukces, rozumiany jako osiągnięcie czegoś więcej od innych: szybszej kariery, ładniejszej żony, mądrzejszych dzieci, droższego samochodu, większego domu i pełniejszego konta. A dekalog to zbiór norm, które znajdują zastosowanie nie tylko w Kościele, ale we wszystkich obszarach życia społecznego. Reguły społeczne są, jak widzimy, formułowane na różnych szczeblach ogólności: od kazuistycznych i partykularnych, po uniwersalne.

Zwróćmy uwagę, że mowa tu o integrowaniu się reguł, strukturalizowaniu systemu aksjo-normatywnego w obrębie jednej kultury. Kwestia uniwersalności czy partykularności reguł dotyczy ich stosowalności pomiędzy instytucjami. Chodzi o wspólnotę reguł, jakie odnajdujemy w różnych instytucjach. Jest to zupełnie inny sens uniwersalności niż ten, w którym mówiliśmy o uniwersaliach kulturowych. Tam chodziło o wspólne treści kulturowe (m.in. reguły) odnajdywane w różnych kulturach. Inaczej: o stosowalność pewnych reguł ponad granicami kultur. Uniwersalność międzykulturowa to co innego niż uniwersalność międ/yinstytucjonalna.

Inny sposób integracji różnych reguł kulturowych to ich skupienie się wokół tej samej pozycji społecznej (statusu). Do każdego, kto zajmuje jakąś pozycję społeczną, adresowane są swoiste oczekiwania. Określony jest pewien wzorzec postępowania dla tej pozycji właściwego; godne aspiracje, nakazane i dopuszczalne działania, to czego nie wolno oraz ideały warte zalecenia, ale nie wymagane. Ten wzorzec staje się wiążący dla każdego, kto daną pozycję zajmuje, bez względu na jego cechy osobiste. Inne reguły odnoszą się do statusu księdza, inne - polityka, inne do statusu uczonego, a inne - artysty, inne do statusu nastolatka, a inne - emeryta. Zbiór norm i wartości związanych z określoną pozycją społeczną, przepisany dla tej pozycji i wymagany od każdego, kto pozycję tę zajmuje, nazywamy rolą społeczną. Dokładniej trzeba by dodać: rolą społeczną w sensie normatywnym. I tu występuje bowiem wieloznaczność terminu. Czasami rola definiowana jest realistycznie, jako rzeczywisty syndrom zachowania pewnej osoby. W ujęciu tu proponowanym rola określa, jak postępowanie przebiegać powinno, skoro jednostka zajmuje pewną pozycję społeczną. Jej rzeczywiste zachowanie może się z tym wzorcem zgadzać, ale może też od niego odbiegać.

Pojęcie roli społecznej, wprowadzone przez socjologów amerykańskich Ralpha Lintona i Roberta Mertona, jak wiele innych pojęć socjologii, rodzi się z metafory. Tym razem przenosi się na życie społeczne pewne spostrzeżenia dotyczące działań aktora na scenie teatralnej. Co cechuje rolę w teatrze? Po pierwsze to, że istnieje wcześniej, niż podejmuje ją konkretny aktor; jest dla niego faktem zastanym. Po drugie, jest dla niego faktem zewnętrznym; sam jej nie tworzy, napisał ją ktoś inny. Po trzecie, wyznacza aktorowi szczegółowy sposób postępowania, scenariusz, którego musi się trzymać. Wywiera więc na jego działania ograniczający czy przymuszający wpływ, aktor musi zmieścić się w ramach roli. Po czwarte, aktor musi rolę przyswoić, nauczyć się jej, zanim może ją zagrać. Po piąte, jedni aktorzy uczą się i grają rolę lepiej, inni gorzej. Mają też większe lub mniejsze predyspozycje do ról różnego typu: jedni do komediowych, inni do tragicznych, jedni do postaci heroicznych, inni do zwyczajnych. Po szóste, na scenie występuje na ogół wielu aktorów, których role muszą być skoordynowane, realizują się bowiem razem. Po siódme, każdy aktor gra w ciągu kariery wiele różnych ról, ale także w danym momencie może realizować różne role, z teatru jadąc na plan filmowy, stamtąd do telewizji, a wieczorem do kabaretu. Co więcej, może mieć trudności z przejściem od jednej roli do drugiej, gdy w teatrze gra Hamleta, w filmie Szwejka, w telewizji księdza Robaka, a w kabarecie wójta Kręciołka.

Przenosząc to na teren życia społecznego i porównując z normatywnym pojęciem roli, widzimy we wszystkich punktach analogie. Weźmy rolę adwokata. Jest ona określona w kulturze, niezależnie od konkretnej osoby, która ją pełni: dla danej osoby zastana, zewnętrzna i przymuszająca. Zanim pojawi się w sądzie, adwokat musi się roli nauczyć w toku długich studiów i aplikacji adwokackiej, a także opanować subtelne zasady etosu środowiskowego. Są oczywiście pojęt-niejsi i mniej pojętni uczniowie, lepsi i gorsi adwokaci, tacy, którym bardziej odpowiadają sprawy karne, i inni, którzy wolą cywilne. Swoją rolę grają zawsze w otoczeniu innych - sędziów, prokuratorów, protokolantów, klientów, innych adwokatów - i muszą swoje działania z nimi skoordynować. Ich życie nie zamyka, się w sądzie, mają też role rodzinne i towarzyskie, i sąsiedzkie, i czasem polityczne, co może niekiedy przeszkadzać w pełnieniu roli zawodowej1.

Pojęcie roli społecznej jest szczególnie użyteczne, gdy rozważamy relację jednostki do systemu aksjo-normatywnego, który narzuca jej kultura. Raz jeszcze powraca wielokrotnie już poruszany wątek złożonego, pluralistycznego i nie zawsze spójnego otoczenia społecznego, w którym żyje każdy człowiek. W języku „działaniowym" mówiliśmy o pluralizmie pozycji społecznych, w języku „grupowym" o wielości przynależności grupowych, w języku „kulturowym" mówiliśmy o wielości kultur, z którymi styka się jednostka w wielokul-turowym świecie, a obecnie o wielości reguł, jakie wyznaczają jej działania już w ramach każdej, pojedynczej roli, a tym bardziej gdy pełni wiele ról równocześnie. Częsta niespójność normatywnych oczekiwań prowadzi do rozmaitych postaci antynomii, ambiwalencji i konfliktów w obrębie roli, konfliktów między rolami, a także wynikających z tego napięć, które jednostka musi jakoś rozwiązywać. Szczegółowo pisaliśmy o tym wcześniej w rozdziale piątym.

WILLIAM G. SUMNER (1840-1910)

Jeden z twórców socjologii amerykańskiej, profesor Uniwersytetu Yale. Ojciec tzw. „darwinizmu społecznego", czyli koncepcji rozciągającej zasady ewolucji postulowane przez C. Darwina na zbiorowości ludzkie. Do klasyki socjologicznej weszła jego książka folk-ways [Sposoby żyda] (1906). Zbiór innych prac socjologicznych został wydany pośmiertnie w czterech tomach pt. Science ofSocie-ty [Nauka o społeczeństwie! (1927).

Socjologię pojmował jako naukę o „życiu społecznym", czyli o wszystkich zjawiskach towarzyszących tworzeniu i funkcjonowaniu ludzkich zbiorowości. Zjawiska takie należy badać równie obiektywnymi metodami jak zjawiska przyrodnicze. Wynikają one bowiem z czterech naturalnych emocji i potrzeb ludzkich: głodu, seksu, próżności i strachu. Interes to warunki sprzyjające realizacji potrzeb. Interesy różnych ludzi są różne, stąd nieuchronny konflikt interesów, konkurencja życiowa i walka, w której wygrywają najsilniejsi. Istotnym czynnikiem determinującym natężenie walki jest gęstość przestrzeni społecznej, proporcja ludności do terytorium.

Aby prawa ewolucji - przetrwania najsilniejszych, doboru naturalnego itp. - działały bez przeszkód, pole walki musi być wolne od ingerencji państwa, która jest sprzeczna z naturą. Ci, którzy przegrywają w walce o przetrwanie - bezrobotni, bezdomni, analfabeci, nędzarze -sami są sobie winni i nie zasługują na pomoc ani współczucie.

Trzon społeczeństwa tworzą reguły społeczne, normatywne wzory postępowania rozpowszechnione w zbiorowości, które Sumner określał mianem folkways. Wskazują one właściwy sposób działania we wszystkich żydowych sytuacjach. Umacniają się stopniowo, przechodząc cztery stadia: najpierw są tylko próbami zaspokojenia potrzeb, potem stają się tym, „co się zazwyczaj robi", z kolei tym, co „powinno się robić", aż wreszcie „drugą naturą", bezrefleksyj-nym sposobem żyda. Dzięki tyranii folkways, z których wpływu nikt nie może się uwolnić, występuje porządek społeczny. Wyższa forma takiego porządku to ład moralny, oparty na takich regułach, które podporządkowane są wartościom wyższym: dobru i prawdzie. Często przybierają one postać silnie sankcjonowanych zakazów: tabu.

Każde społeczeństwo ma swoisty etos, czyli styl normatywny: kompleks charakterystycznych dla siebie zwyczajów i reguł moralnych. Wynikają one z lokalnych tradycji i nie mogą być uznawane za lepsze lub gorsze od innych. Prawo stanowione jest skuteczne tylko o tyle, o ile odpowiada lokalnemu etosowi, nie narusza wytworzonych spontanicznie' folkways i mores. Państwo może jedynie wspierać zwyczaje i reguły moralne, nie może zaś ich zmienić.

LITERATURA

W. G. Sumner, Naturalne sposoby postępowania w gromadzie, Warszawa 1995, PWN



: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania


1   ...   14   15   16   17   18   19   20   21   ...   47


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna