Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego


Od świadomości indywidualnej do społecznej



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona21/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   17   18   19   20   21   22   23   24   ...   47

Od świadomości indywidualnej do społecznej

Za pomocą języka, który stanowi czerpane z kultury narzędzie, formułujemy idee, przekonania, poglądy. Nie oznacza to, że wszystkie stają się automatycznie elementami kultury. Wiele z nich stanowi nasze przeświadczenia prywatne, które zachowujemy dla siebie, nie dzieląc się z innymi. Nawet tomik poezji, który chowamy do szuflady i nie pokazujemy nikomu, nie staje się elementem kultury. Nie wchodzi bowiem - jak powiadamy - do „obiegu społecznego", nie staje się dostępny dla innych.

Dopiero wtedy, gdy pewne idee, przekonania, poglądy są ujawnione publicznie, mają szansę wejść do kultury. Ale tylko szansę, bo publiczna widoczność nie wystarczy; trzeba jeszcze, aby zostały uznane, akceptowane przez innych członków węższej lub szerszej zbiorowości. Dopiero gdy są podzielane przez innych, gdy są przedmiotem pewnego konsensu, zyskują status Durkheimowskich „faktów społecznych" czy inaczej - kulturowych. Bo dopiero wtedy odrywają się od tych, którzy je sformułowali, stają się czymś zewnętrznym wobec świadomości jednostkowych. A ponadto dopiero wtedy zaczynają wywierać na członków zbiorowości pewną presję, jako idee powszechnie uznawane, z którymi nie wypada się nie zgadzać. Określają to, w co się w danej społeczności wierzy, co się uważa, co się sądzi. Powracają wtedy niejako do świadomości jednostkowych, już nie swoich twórców, ale wszystkich innych członków zbiorowości, którzy przejmują je jako swoje, gotowi są za nimi argumentować i bronić ich. Oczywiście w ostatecznym rachunku myślą i formułują przekonania tylko jednostki. Ale gdy ich przekonania przejmowane są i akceptowane przez innych, gdy ulegają agregacji i uzgodnieniu, stają się ponadjednostkowymi wzorcami, schematami myślenia, które zaczynają zwrotnie oddziaływać na myślenie jednostkowe. Tylko w tym sensie mówić można o świadomości społecznej czy grupowej, a oczywiście nie w tym, że społeczność czy grupa są podmiotami myślącymi.

Gdy pojawia się zbiorowy konsensus, dla każdego członka zbiorowości z osobna argumentem podstawowym staje się, że tak myśli wielu innych, z którymi, jako członkami naszej społeczności, identyfikuje się i utożsamia. Ponieważ taka argumentacja stosowana jest przez wszystkich, ulega wzajemnemu wzmacnianiu, i dzięki temu rozpowszechnione w społeczeństwie poglądy cechują się dużą inercją i odpornością na zmianę. Robią też wrażenie poglądów niewątpliwych, co do których nie może być alternatywy, a więc ulegają do-gmatyzacji. Tym tłumaczyć należy, dlaczego niektóre przekonania trwają w świadomości społecznej przez całe epoki, nie ulegając zmianie nawet w zderzeniu z oczywistymi faktami czy doświadczeniami przeciwnymi. Są bowiem dla ludzi zobiektywizowane, w sensie inter-subiektywności, zgodności z tym, co sądzą wszyscy. A taki sens obiektywności ma dla ludzi nieraz mocniejszą wymowę niż ten, w którym obiektywność oznacza zgodność z rzeczywistością, z tym, jak rzeczy się mają naprawdę.

Mówiąc o tym, że świadomość ma charakter społeczny, wskazujemy, że pewne idee, poglądy, przekonania rozpowszechniają się i obiektywizują w ramach pewnych zbiorowości. Ale mogą to być zbiorowości bardzo różne charakterem i skalą. Poczynając od zbiorowości największej, społeczeństwa globalnego, można wysunąć hipotezę, że mimo ogromnego zróżnicowania społeczności ludzkich dzisiejsze środki telekomunikacji i komunikacji, a także wielka ruchliwość przestrzenna, umożliwiają wytwarzanie się zalążkowej świadomości globalnej, ogólnoludzkiej - jak niektórzy powiadają - planetarnej. Także i w tym sensie rozumieć można tezę angielskiego socjologa Petera Worsleya, że dopiero w erze globalizacji społeczeństwo ludzkie, ludzkość jako taka, stało się pewną całością realną. Taka świadomość globalna nie jest z pewnością udziałem wszystkich, ograniczona jest do elit intelektualnych, naukowych, politycznych, środowisk studenckich, uczestników nowych ruchów społecznych. Wyraża się w trosce o losy całej planety: problemy takie jak przeludnienie, wyczerpanie surowców, zniszczenie ekosfery, ocieplenie klimatu, endemiczne choroby, masowa nędza i bieda, konflikt „północy i południa", szansa nuklearnej samodestrukcji itp. W tym zakresie upowszechniają się informacje, diagnozy, teorie, prognozy futurologiczne, propozycje przeciwdziałania.

Daleko powszechniejszym i historycznie dawniejszym terenem krystalizowania się świadomości społecznej są narody. Świadomość narodowa ma pewną swoistość stylistyczną: wyróżnia ją bogactwo symboli, mitów, stereotypów i przesądów. Jest też mocno nasycona emocjonalnie, mieszcząc uczucia patriotyczne czy nacjonalistyczne. Łatwo ulega dogmatyzacji, tracąc racjonalny dystans do własnej zbiorowości i opierając się krytyce czy korekcie. W swojej treści obejmuje przede wszystkim przekonania o własnej zbiorowości etnicznej: jej genealogii, dziejach, tradycji, heroicznych momentach, traumatycznych klęskach, bohaterach, ale także o jej dzisiejszej kondycji i potencjale lub jutrzejszych perspektywach. Tutaj mieszczą się też powszechne niepokoje, dostrzegane problemy i krytyczne opinie p aktualnej polityce, a także programy naprawy. Inny fragment świadomości narodowej dotyczy porównawczej oceny miejsca czy znaczenia własnego narodu w szerszym świecie, wśród innych narodów: w sąsiedztwie, w regionie, na kontynencie, na całym globie. Jeszcze inny zawiera opinie o innych narodach, przyjaznych, konkurencyjnych albo wrogich. Wiążą się z tym poglądy na temat właściwego ułożenia relacji z innymi narodami, ich intencji, ewentualnych zagrożeń z ich strony, nadziei na pomoc i wsparcie, a także pożądanej polityki międzynarodowej.

Inny typ zbiorowości wytwarzający wspólną świadomość to klasy społeczne. W ujęciu Karola Marksa i jego kontynuatorów, np. Gyórgy Lukacsa, klasa społeczna jest w pełni skrystalizowana, dopiero gdy posiada świadomość klasową. Jest to poczucie wspólnej sytuacji w społeczeństwie, wspólnego losu, wspólnej niedoli, wspólnych perspektyw. Jest to także identyfikacja sprawców czy winnych tej sytuacji zbiorowości, a także strategii walki o swoje prawa. Wreszcie, obejmuje wizje innych klas i ich definicje jako sojuszników lub wrogów. W podobny sposób postrzegał specyficzną mentalność warstw społecznych Max Weber, mieszcząc ich sposoby myślenia, typowe idee i przekonania w ramach szerszej kategorii stylu życia. Dzisiaj taką analizę w odniesieniu do warstw czy środowisk społecznych prowadzi np. Pierre Bourdieu. Ważnym składnikiem emocjonalnym świadomości ukonstytuowanej na podstawie klasowej czy stratyfikacyjnej jest poczucie honoru, typowe zwłaszcza dla warstw wyższych, arystokracji lub elit.

Również kategorie czy grupy zawodowe cechują się niekiedy charakterystyczną świadomością zbiorową. Robert Merton przedstawił wnikliwą analizę mentalności urzędniczej, biurokratycznej, Howard Becker - środowiska muzyków jazzowych. Wspólnymi typowymi przekonaniami wyróżniają się tzw. wolne zawody: adwokaci, artyści, lekarze. Odrębne sposoby myślenia cechują pracowników nauki. W wielu badaniach stwierdzano swoisty syndrom świadomościowy wśród zawodowych wojskowych. Charakterystycznym czynnikiem emocjonalnym świadomości zawodowej jest duma zawodowa. W ramach pewnych organizacji, korporacji lub firm, przybiera ona postać dumy z konkretnego, sławnego miejsca pracy: czy to będzie Uniwersytet Jagielloński, czy korporacja SONY, czy Bank Handlowy itp.

Bogatą i swoistą dziedzinę wspólnych wierzeń kultywuje Kościół czy sekta. Składają się te wierzenia na właściwą dla danej religii teologię, w przypadku wielkich, światowych religii - chrześcijaństwa, islamu, buddyzmu, konfucjanizmu - bardzo rozbudowaną i złożoną. Z samego, charakteru idei religijnych dotyczących rzeczywistości ponadnaturalnej, pozaziemskiej wynika, że przesycone są one symboliką i metaforą, a ich ezoteryczność czyni je niedostępnymi bezpośrednio dla myślenia potocznego wiernych, wymagając wtajemniczonych interpretatorów i pośredników - kapłanów, księży.

Wreszcie, podobnie jak w przypadku wielu innych kategorii socjologicznych, świadomość społeczną odnosić można i do zbiorowości mniejszej skali: stowarzyszenia, klubu, wspólnoty lokalnej, kręgu towarzyskiego, rodziny itp. Jednakże z uwagi na stosunkowo ubogą zawartość tego, co na tym poziomie swoiste, w porównaniu z emanacją treści ogólniejszych, płynących z szerszych grup, do których członkowie rodziny, sąsiedztwa czy grupy przyjaciół równocześnie należą, wartość takiej analizy jest mniejsza.



Odmiany świadomości społecznej

Świadomość społeczna krystalizuje się w wielu różnorodnych formach. Pierwszą jest myślenie potoczne albo zdroworozsądkowe, czyli rozpowszechnione w danej zbiorowości rozproszone, spontaniczne, intuicyjne przeświadczenia. Stanowią zapis różnorodnych doświadczeń, jakie w życiu codziennym napotykają członkowie społeczeństwa. Nie są one uporządkowane ani usystematyzowane, nie wynikają logicznie jedne z drugich, a co więcej często mają wzajemnie sprzeczne implikacje. Nie są też wyprowadzone w systematyczny sposób ani poparte systematyczną argumentacją. Często wynikają z pochopnego uogólnienia jednostkowych doświadczeń lub jednostronnej interpretacji zdarzeń. Nie znaczy to, że nie chwytają czasem trafnie jakichś prawd o świecie. Nie potrafimy jednak powiedzieć na pewno, czy są prawdziwe i w jakich granicach dają się stosować, nie mamy bowiem metody ich sprawdzenia. Dlatego też trudno je zakwestionować czy obalić. Są trwałym, inercyjnym i dogmatycznym elementem folkloru zbiorowości. Wiele przykładów odnajdziemy w porzekadłach, powiedzonkach czy przysłowiach ludowych.

Drugą formę świadomości społecznej stanowią bardzo rozbudowane w każdym społeczeństwie, od prymitywnych do współczesnych, idee i wyobrażenia na temat świata nadnaturalnego i spraw ostatecznych. Jak określał to Emile Durkheim, ich przedmiot to sfera sacrum, tajemnicza, budząca respekt, podziw i strach, a różna od sfery profanum, obejmującej przyziemne, zwyczajne zjawiska i zdarzenia. Odpowiadają na uniwersalne zapotrzebowanie wynikające z niepewności, nieprzewidywalności, nieprzejrzystości ludzkiej egzystencji, a w szczególności powszechnego i budzącego grozę doświadczenia śmierci. Zaliczamy tu mit, magię i religię. Ich cecha swoista to to, że z założenia nie poddają się sprawdzeniu ani zakwestionowaniu, ponieważ opierają się na wierze. Nie są to prawdy stwierdzone, lecz objawione, czerpią swoją moc nie z jakiejkolwiek argumentacji, ale z autorytetu tych, którzy je konstatują i „dają do wierzenia", a więc samego Boga, jego ziemskich wcieleń, wysłanników, proroków, namiestników. Utrwalane i umacniane są rozbudowanym, kolektywnym rytuałem, a także silną, wzajemnie utwierdzającą się w wierze wspólnotą wierzących - w obrębie kultu, sekty czy Kościoła.

Trzeci składnik świadomości społecznej to ideologie. Wyróżnia je nie tyle szczególna treść, co funkcja jaką pełnią wobec pewnych zbiorowości. Są to takie zbiory czy systemy idei, które dostarczają uzasadnienia, legitymizacji, wsparcia jakimś partykularnym interesom grupowym, lub utwierdzają grupową tożsamość. Zawierają też na ogół pewne negatywne przekonania na temat innych grup, które postrzegane są jako zagrożenie dla takich interesów czy tożsamości. Definiując w ten sposób ideologię, nie wypowiadamy się z góry co do jej prawdziwości lub fałszywości. Nie przyjmujemy więc konwencji typowej dla marksizmu, w myśl której ideologia to tyle co „świadomość fałszywa". Ideologia w naszym ujęciu może zawierać przekonania prawdziwe (np. adekwatnie opisane heroiczne zdarzenia z historii danego narodu jako element ideologii narodowej). Jednakże instrumentalna, legitymizująca rola ideologii sprawia, że jest ona szczególnie podatna na wszelkie patologiczne formy myślenia - stereotypy, przesądy, idealizacje, konfabulacje - o których będzie mowa osobno. Zbiorowości legitymizowane przez ideologię mogą być najrozmaitsze, od narodów czy grup etnicznych wytwarzających ideologie nacjonalistyczne, poprzez klasy społeczne z ideologią klasową (zwaną też w konwencji mark-sowskiej „świadomością klasową"), ruchy społeczne, warstwy i środowiska społeczne, kategorie zawodowe, aż po mikroskalę ideologii firmy czy nawet rodziny. Dzisiaj, w kontekście postępującego procesu globalizacji, zbiorowością coraz bardziej realną staje się ludzkość, społeczeństwo globalne, i stąd coraz większe znaczenie uzyskują ideologie związane z interesami uniwersalnymi, takie jak pacyfizm, ekologia czy obrona praw człowieka.

Poglądy i przekonania ideologiczne są artykułowane w różny sposób. Wprost formułują je programy polityczne, deklaracje partyjne, manifesty, pamflety, publicystyka, czasem rozbudowane doktryny. Taki charakter miały np. ideologie rewolucyjne, leżące u podstaw „Wielkich Rewolucji": brytyjskiej, francuskiej, amerykańskiej, rosyjskiej, chińskiej. Ale funkcje ideologiczne mogą też pełnić, pośrednio, inne wytwory myśli ludzkiej. Legitymizacja własnych grup i delegi-tymizacja obcych jest często przesłaniem literatury (przykład: patriotyczne dzieła „ku pokrzepieniu serc" wieszczów naszej poezji romantycznej czy Sienkiewicza). Bardzo mocne treści ideologiczne niesie twórczość teatralna i filmowa (przykład: polskie filmy wojenne czy dzieła Wajdy, od Popiołu i diamentu po Człowieka z żelaza). Osobny dział to satyra i kabaret. Ideologia bywa implikacją religii, niekiedy konserwatywną, afirmującą istniejące instytucje polityczne czy nierówności społeczne jako niewzruszalne, bo dane od Boga (przykład: katolicyzm w Średniowieczu), ale niekiedy rewolucyjną lub reformatorską, poprzez definiowanie aktualnego porządku politycznego i ekonomicznego jako sprzecznego z boskim planem (przykład: kościelna doktryna wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej albo bardziej umiarkowana krytyka niektórych aspektów kapitalizmu i cywilizacji konsumpcyjnej w tzw. „społecznej doktrynie Kościoła"). Wymowę ideologiczną przypisuje się niektórym działom nauki, zwłaszcza naukom historycznym, społecznym i humanistycznym. Funkcje ideologiczne może pełnić także muzyka (przykład: hymny narodowe, pieśni patriotyczne, niektóre opery, cały Chopin), a nawet malarstwo czy rzeźba (przykład: historyczne obrazy Matejki czy twórczość okresu socrealizmu).

Ze względu na związek z życiowymi interesami grup ludzkich i ich zbiorową tożsamością ideologia wyzwala szczególnie silne emocje i mobilizuje do działania. Leży u podstaw wielu przejawów zachowań zbiorowych - buntów, manifestacji, demonstracji. Jest też podstawową siłą integrującą ruchy społeczne i nadającą im impet do walki o zmiany społeczne. Ze względu na wielość grup i rozbieżność interesów grupowych ideologie są terenem silnych kontestacji i konfliktów. Mimo dwukrotnych deklaracji o zanikaniu sporów ideologicznych, pierwszej zawartej w tezie o „końcu ideologii", w ramach teorii społeczeństwa postindustrialnego Daniela Bella, i drugiej - w tezie o „końcu historii" Francisa Fukuyamy wyrażającej triumfalistyczne nastroje po upadku komunizmu - ferwor ideologiczny bynajmniej się nie zmniejsza.

Zbliżony nieco do ideologii jest czwarty składnik świadomości społecznej - opinia publiczna. Jest to charakterystyczny dla danej zbiorowości kompleks poglądów na sprawy publiczne, a więc polityczne, ekonomiczne, społeczne, międzynarodowe itp. Sam termin wprowadził w latach trzydziestych XX wieku publicysta amerykański Walter Lippman, dostrzegając rosnącą rolę prasy w zwiększaniu widoczności sceny publicznej: dostarczaniu obywatelom informacji o problemach ponadlokalnych oraz pewnych schematów czy standardów oceniających. Dzięki temu obywatele otrzymują bogate tworzywo dla kształtowania własnego poglądu. Ale także coś więcej: zaczynają zdawać sobie sprawę, w jakim stopniu ich opinie są odosobnione i wyjątkowe, a w jakim są terenem szerokiego konsensu. Pozwala to przełamać stan, który, jak pamiętamy, Gordon Allport określał mianem „pluralistycznej ignorancji", a który jest paraliżujący dla wszelkiego obywatelskiego aktywizmu. Dopiero poczucie wspólnoty opinii skłania do zbiorowego działania czy partycypacji politycznej, co jest niezwykle istotne dla społeczeństw demokratycznych. Oczywiście w naszych czasach taką rolę opiniotwórczą zapewne silniej i powszechniej od prasy pełni telewizja. Stosunkowo nowy fenomen wspomagający kształtowanie opinii publicznej i przełamywanie „pluralistycznej ignorancji" to rozpowszechnienie się publikowanych szeroko sondaży opinii. W sondażach, niczym w zwierciadle, obywatele otrzymują kolektywny portret samych siebie. Sama artykulacja pewnych kwestii w pytaniach i odpowiedziach sondażowych mobilizuje do myślenia, a informacja o tym, ilu współobywateli myśli tak samo jak my, a ilu inaczej, wyzwala poczucie siły, gdy jesteśmy w większości, albo mobilizację w obronie swoich przekonań, gdy stanowimy mniejszość.

W dzisiejszym świecie ogromny obszar świadomości społecznej zajmuje piąty jej składnik - wiedza naukowa. Są to takie przekonania i poglądy, które oceniamy w kategoriach prawdziwości i fałszywości, żądając ich uzasadnienia przy pomocy systematycznie stosowanej metody, w toku badań naukowych. Myślenie współczesne jest pod przemożnym wpływem nauki, a naukowość - rzeczywista lub pozorowana - traktowana jest jako najwyższa nobilitacja idei. Nic dziwnego, że legitymizację naukową usiłują pozyskać poglądy nie mające z nauką nic wspólnego. Niezwykle dziś wyspecjalizowany charakter nauki, ezoteryczne na pierwszy rzut oka problemy, nieprzejrzysta dla niefachowca procedura badawcza, hermetyczny język ułatwiają pozorowanie naukowości i utrudniają zarazem kompromitację naukowej szarlatanerii w oczach szerszego społeczeństwa. Obserwujemy dziś rozrost sektora paranaukowego, zwłaszcza w tych dziedzinach, w których nauka odpowiada na jakieś palące ludzkie potrzeby i nadzieje. Przykłady najczęstsze pochodzą dlatego z medycyny, farmakologii, genetyki, psychiatrii, psychologii, ale także ekonomii czy socjologii.

Ostatni, niezwykle bogaty, powszechny i obecny od czasu społeczeństw prymitywnych, dział świadomości społecznej stanowią sztuka, literatura i muzyka. Odpowiadają na jakąś niezwykle silną ludzką potrzebę kreacji, ekspresji, eksternalizacji swoich przeżyć emocjonalnych i estetycznych. Wystarczy przejść się po którymś z wielkich, wielotematycznych muzeów - Luwrze, Prado, Watykanie, Muzeum Brytyjskim - czy po jakiejkolwiek wielkiej bibliotece, aby zdać sobie sprawę, jak kolosalne zasoby czasu, energii, pracy ludzie poświęcali przez stulecia na twórczość artystyczną i jak wielką wagę przywiązywali do takich wytworów ich odbiorcy, szeroka publiczność. Homo creator to jeszcze jedno określenie natury człowieka, obok tych wielu wspominanych wcześniej, które chwyta jakąś ważną prawdę o naszym gatunku.

Niektóre dzieła artystyczne mają charakter dyskursywny, formułowane są w języku naturalnym, inne posługują się jako środkiem wyrazu dźwiękiem czy obrazem. W dzisiejszym społeczeństwie, dzięki pojawieniu się nowych technik rejestracji i przekazu, zachodzi swoista eksplozja audiowizualnych form artystycznych, dzieł filmowych, telewizyjnych, reklamowych, plakatu, nagrań muzycznych, wideoklipów. Pojawiają się zupełnie nowe kanony estetyczne i nowe formy wrażliwości odbiorców. Niektórzy autorzy zwiastują narodziny nowej „cywilizacji wizyjnej" w miejsce cywilizacji słowa.

Jak widzimy, świadomość społeczna, czyli idealny aspekt kultury, to dziedzina ogromnie bogata i złożona. Wytwarza się ona w niezwykle skomplikowanym współgraniu dwóch procesów, które można metaforycznie określić jako oddolny i odgórny. Z jednej strony zachodzi spontaniczne formułowanie idei, przekonań i poglądów przez zwykłych ludzi, w toku i przy okazji ich normalnego, codziennego życia. Dzieląc się tymi ideami z innymi, poddając dyskusji, sporom, wysuwając argumenty, broniąc własnych i kontestując poglądy przeciwne - ludzie nadają im status ponadindywidualny. Idee wchodzą w obieg grupowy, stają się udziałem innych przekonanych, umacniają we wzajemnych interakcjach. Ale ludzie różnią się oczywiście pomysłowością, spostrzegawczością, wyobraźnią, zdolnościami wyrażania myśli. Niektórzy więc bardziej niż inni przejmują rolę inicjatorów czy wyrazicieli idei, liderów opinii czy twórców sztuki. Z czasem wyłania się profesjonalna grupa twórców, artykulatorów czy manipulatorów świadomości społecznej; mędrców, proroków, pisarzy, artystów, ideologów. I wtedy procesowi oddolnego kształtowania świadomości zaczyna towarzyszyć proces odgórny. W nowoczesnym społeczeństwie uzyskuje on znaczenie dominujące. Świadomość społeczna jest coraz wyraźniej terenem działania specjalistów, a masy społeczne przekształcają się w odbiorców profesjonalnie sformułowanych treści: gazet i programów telewizyjnych, reklam i filmów, przedstawień i widowisk, książek i komiksów. Bogactwo tych propozycji intelektualnych czy estetycznych bombardujących dzisiejsze społeczeństwo, a także łatwość, z jaką dzięki mass mediom docierają do odbiorców, są przez jednych traktowane jako postęp i wzbogacenie ludzkiej egzystencji, a przez innych jako zagrożenie dla samodzielności myślenia, prowadzące także do stępienia wrażliwości i rozmycia kryteriów pozwalających odróżniać to, co naprawdę wartościowe.

Patologia świadomości społecznej

Niezależnie od oceny tej najnowszej tendencji w obrębie świadomości społecznej występowały zawsze pewne zjawiska patologiczne. Kiedy mówimy „patologiczne", mamy na myśli, po pierwsze, zniekształcenia poznawcze, a więc poglądy uproszczone, jednostronne lub wręcz fałszywe, a po drugie - szkodliwe konsekwencje społeczne pewnych idei, np. wywoływanie napięć społecznych, konfliktów, a nawet destrukcji społeczności. Na ogół obie te okoliczności występują razem. Wyróżnimy trzy odmiany takich patologicznych przejawów świadomości społecznej.

Pierwsza to stereotypy1. Stereotyp to uproszczony, jednostronny, skrajnie wyjaskrawiony obraz pewnej zbiorowości, traktujący wszystkich jej członków w sposób niezróżnicowany, niezależnie od ich przymiotów indywidualnych. Tworzy się najczęściej na podstawie jakichś jednostkowych doświadczeń z reprezentantami zbiorowości, które zostają następnie uogólnione w sposób nieuprawniony na całą zbiorowość, by wreszcie zostać zastosowane zwrotnie, bezkrytycznie i „automatycznie" do każdego kolejnego członka zbiorowości. Wykluczają a priori możliwość, że ktoś należący do zbiorowości mógłby mieć inne cechy. Przypisują mu cechy wspólne bez dowodu i bez możliwości kontr-dowodu. Tak więc stereotypy przejaskrawiają różnice między grupami, ignorują wewnętrzne zróżnicowanie w obrębie grup i odnoszą rzekome ogólne cechy całej grupy do każdego jej członka. Najczęstszym tematem stereotypów są cechy zbiorowości etnicznych, narodowych i rasowych. Przykłady są niezliczone: Skandynawowie są zimni, Anglicy są flegmatyczni, Francuzi są najlepszymi kochankami, Murzyni są leniwi, Chińczycy są przebiegli i chytrzy, Żydzi mają największe talenty do interesów. Oczywiście przedmiotem stereotypów mogą być również zbiorowości mniejszej skali: krakowianie w odróżnieniu od warszawiaków czy poznaniaków, górnicy w odróżnieniu od rolników, lekarze w odróżnieniu od adwokatów itp. Stereotyp czyni wrażenie wiedzy obiektywnej, sam w sobie bowiem nie zawiera jeszcze wartościowania. Stwierdza jedynie pewne uogólnione cechy grupowe, nie wyrażając ich oceny.

Szczególne niebezpieczeństwo stereotypów pojawia się wtedy, gdy implikują one wyraźnie negatywną ocenę opisywanej grupy, a także gdy traktują takie negatywne cechy jako nieusuwalne i nienaprawialne, bo związane z samą naturą grupy, niezależną od dobrych chęci i starań poszczególnych jej członków. Czarna rasa jest po prostu z natury leniwa i dlatego żaden Murzyn nie będzie dobrym pracownikiem. Żydzi to z natury oszuści i lichwiarze i dlatego żadnemu Żydowi nie można zaufać. Politycy to z natury ich zawodu środowisko do głębi skorumpowane i żaden polityk nie działa w interesie obywateli. Tego rodzaju negatywne stereotypy nazywamy przesądami. I znów najczęstsza kategoria to przesądy rasowe czy etniczne, choć spotykamy także przesądy regionalne, zawodowe lub grupowe. Przesądy formułowane są wobec grup obcych, innych niż nasza. Ale często towarzyszy im przeciwny stereotyp naszej własnej grupy, jednostronnie i uogólniające pozytywny. Nazwiemy to megalomanią albo szowinizmem grupowym, a jego szczególną formą jest opisywane przez nas wcześniej zjawisko zawyżonej samooceny grupy na skali porównawczej z innymi grupami (aggrandizement effect). Polacy to naród szczególnie tolerancyjny, bogobojny i waleczny. Krakowianie to środowisko wyrafinowane intelektualnie i artystycznie. Kobiety są wrażliwsze i mądrzejsze od mężczyzn. Nasza firma jest najlepsza w branży (podczas gdy obiektywnie jest piąta w rankingu).

Niezależnie od wadliwości poznawczej: jednostronności, selektywności, przejaskrawienia, nieprawomocnego uogólnienia, co przesądy dzielą ze stereotypami, niosą one w sobie, zwłaszcza w powiązaniu z szowinizmem grupowym, element dodatkowy: emocje niechęci, wrogości i odrzucenia wobec obcych. A to ma już bardzo groźne konsekwencje społeczne. Po pierwsze może prowadzić do separowania się od obcej grupy, powiększania dystansu społecznego, czyli ograniczania puli wspólnie podejmowanych interakcji (np. unikania mieszanych małżeństw), a w końcu całkowitej nawet segregacji, czyli zwyczajowo lub prawnie zagwarantowanej izolacji: pełnej endogamii małżeńskiej, osobnych dzielnic zamieszkania czy nawet zamkniętych gett, wydzielonych terenów konsumpcji i rozrywki. Skrajnym przykładem segregacji rasowej był tzw. apartheid w Afryce Południowej. Inny - to żydowskie getta w miasteczkach Europy Wschodniej przed II wojną światową.

Następny krok to już nie tylko pasywne izolowanie się czy unikanie, ale aktywne, gorsze traktowanie członków obcej grupy. Nazywamy to dyskryminacją. Dyskryminacja to mniejsze szansę dostępu do wykształcenia, zawodu, majątku, praw politycznych, prestiżu i innych cenionych dóbr, z tej tylko racji, że ktoś jest członkiem jakiejś grupy będącej przedmiotem przesądów i bez uwzględnienia jego indywidualnych kwalifikacji czy zasług. W momencie pojawienia się dyskryminacji zaczyna działać pewien złowieszczy mechanizm społeczny, który Robert Merton określał jako samorealizujące się proroctwo. Otóż przypuśćmy, że akceptujemy przesąd, iż Murzyni są leniwi i nie nadają się do pracy. Wówczas oczywiście nie będziemy Murzynów zatrudniać, woląc pracowników białych. W rezultacie Murzyni pozostaną bezrobotni, a fakt, że procent Murzynów wśród bezrobotnych będzie wielokrotnie przewyższał procent białych, potraktowany zostanie jako dowód, że Murzyni są niezdolni do pracy. Albo inny przykład: przypuśćmy, że w danym społeczeństwie istnieje stereotyp kobiety jako gospodyni domowej i przesąd, że kobiety nie nadają się do polityki. Wówczas będą bardzo rzadko wystawiane w wyborach, jeszcze rządzie) wybierane, a fakt, że parlament będzie zdominowany przez mężczyzn, posłuży jako argument umacniający antykobiecy przesąd i męską megalomanię.

Mocno ugruntowane przesądy, którym towarzyszy segregacja i dyskryminacja, mogą przerodzić się w bezpośrednie ataki wobec grup dyskryminowanych. Ich członkowie stają się przedmiotem szykan, prześladowań, wysiedlania, „czystek etnicznych", wandalizmu, aktów przemocy fizycznej. Stąd już niedaleko do eksterminacji, a więc eliminowania najpierw poszczególnych członków, czego tragicznym przykładem są lincze i pogromy, a później nawet całej obcej społeczności, co podjął np. Hitler jako tzw. „ostateczne rozwiązanie" kwestii żydowskiej. W ogóle antysemityzm dostarcza tragicznego przykładu eskalacji od stereotypów, poprzez wszystkie stopnie pośrednie, aż do ludobójstwa. Drogę tę można przedstawić na diagramie:

Polski socjolog emigracyjny Zygmunt Bauman interpretuje mechanizm masowej zagłady Żydów przez reżim nazistowski jako efekt dwóch procesów. Po pierwsze, pogłębiające się przesądy antysemickie, rozniecane przez propagandę nazizmu i ujęte nawet w kształt quasi-naukowej doktryny, dostarczały motywacji do ludobójstwa, a równocześnie, po drugie, długotrwała segregacja i separacja od tej społeczności (obyczajowa, religijna, wreszcie przestrzenna, w gettach) unicestwiała hamulce moralne, elementarny impuls współczucia, pozwalając traktować Żydów już nie tylko jako gorszych i obcych, ale jako nieludzi, których wyeliminowanie jest tylko problemem technicznym, takim jak oczyszczenie pola z chwastów czy wytrzebienie insektów2.

Historia XX wieku, przynosząca obok Holocaustu, stalinowskie łagry, masowe morderstwa czerwonych khmerów w Kambodży, rzezie plemienne w Ru-andzie, masakrę muzułmanów w Srebrenicy, czystki etniczne w Kosowie - pokazuje dowodnie, jaka niszcząca siła kryć się może w wykrzywionych ideach i chorej świadomości zbiorowej. Skąd ta choroba się bierze? Czasami rodzi się spontanicznie, oddolnie. Jest tak najczęściej wtedy, gdy obcy zagrażają interesom ekonomicznym, stwarzają konkurencję na rynku pracy, wykazują jakieś przewagi uzdolnień. Wywołana tym niechęć lub zawiść sprawia, że jako częściowo nieświadoma racjonalizacja grupę zaczyna razić odmienność sposobów życia, ubierania się, obyczajów, praktyk religijnych. Zaczynają krążyć plotki, bulwersujące opowieści, tworzą się mity o jakichś złowieszczych zamiarach obcej grupy. Szczególnie podatna atmosfera dla poczucia grupowego zagrożenia pojawia się w sytuacji kryzysu ekonomicznego, pogorszenia warunków życia. Wtedy działa sformułowana i potwierdzona eksperymentalnie przez psychologów amerykańskich Dollarda i Millera hipoteza „frustracji-agresji". Naturalnym obiektem agresji staje się grupa obca. I tak powstaje przesąd, rozpoczynając narastającą sekwencję konfliktu.

Często jednak geneza przesądów nie jest oddolna, lecz odgórna. Stereotypy i przesądy są szczególnie podatne na celową manipulację. Stają się narzędziem cynicznej polityki, gdy znalezienie „kozła ofiarnego" w postaci obcej grupy spełnia aż kilka użytecznych funkcji. Po pierwsze, pozwala obarczyć tę grupę winą za niepowodzenia władzy czy trudności, jakie przechodzi społeczeństwo. Po drugie, przekonanie o zagrożeniu ze strony takiej grupy wywołuje - zgodnie ze znanym nam już prawem Simmla-Cosera - pełniejszą integrację zbiorowości, „zwarcie szyków" i skupienie się wokół liderów, którzy zyskują w ten sposób dodatkową legitymizację. Po trzecie, konflikt staje się tematem zastępczym, na którym skupia się uwaga zbiorowości, zapominającej o innych problemach, które władza stara się ukryć czy zatuszować. Nie bez powodu za zbrodniami inicjowanymi przez stereotypy i przesądy stoją często konkretne postaci: Hitler, Stalin, Poi Pot, Idi Amin, Karadżić, Milośević.

Zmieńmy teraz skalę analizy i popatrzmy na interesującą patologię świadomości zbiorowej w małych grupach. Amerykański psycholog społeczny Indng Janis zidentyfikował i opisał syndrom, który nazwał „myśleniem grupowym" (groupthink)3. Jak wskazywaliśmy wcześniej, silne więzi społeczne między członkami grupy, solidarność grupowa, wzajemna lojalność i zaufanie, czyli to, co określamy czasem jako morale grupy, jest niezmiernie istotne z dwóch powodów. Po pierwsze, zwiększa atrakcyjność grupy dla jej członków, ponieważ przynosi autoteliczne satysfakcje z uczestnictwa, daje poczucie wsparcia, zakorzenienia, bezpieczeństwa. Jednostka silnie identyfikuje się z grupą spoistą, czyni przynależność do grupy istotnym fragmentem swojej tożsamości. Po drugie, silne więzi społeczne w grupach spoistych sprzyjają mobilizacji do działania, ułatwiają koordynację i tym samym zwiększają efektywność grupy w tym obszarze, w którym działa kolektywnie. Jak wie każdy trener i każdy kibic piłkarski, aby zwyciężać, nie wystarczy kupić najlepszych zawodników, trzeba jeszcze z nich stworzyć zgrany zespół, czyli właśnie wytworzyć w drużynie wysokie morale. To samo dotyczy oddziału wojskowego, komitetu naukowego, wyprawy himalaistów albo jakiejkolwiek innej grupy zadaniowej.

Janis zauważył jednak, że są zagadkowe przypadki, gdy te dwie konsekwencje spoistości grupy - atrakcyjność i efektywność - rozchodzą się. Grupa jest ogromnie atrakcyjna dla jej członków, identyfikują się z nią bardzo silnie, przynależność do niej traktują jako najważniejszą dla własnej tożsamości, a mimo to efektywność grupy spada, ponosi ona niepowodzenia czy nawet klęski. Przykłady Janisa zaczerpnięte zostały ze świata amerykańskiej polityki. Badał on dokładnie warunki dochodzenia do katastrofalnej w skutkach decyzji o inwazji na Kubę w Zatoce Świń, decyzji podjętej przez najbliższe otoczenie prezydenta Kennedy'ego. Przykład późniejszy, bardzo podobny, to decyzja o włamaniu do sejfów konkurentów politycznych w Hotelu Watergate, podjęta przez współpracowników prezydenta Nixona, prowadząca w efekcie do usunięcia prezydenta z urzędu. Jeszcze nowszy przykład to aneksja Kuwejtu zamierzona przez Saddama Hussajna, a zakończona sromotną porażką militarną. A wychodząc poza świat polityki, opisana przez łona Krakauera w słynnym bestsellerze tragedia grupy zdobywającej Mount Everest może również być zinterpretowana w tych kategoriach. We wszystkich tych przypadkach spoistość grup decyzyjnych była niezwykle silna. Za silna, twierdzi Janis, bo także i w tej dziedzinie okazuje się, że zbyt wiele tego, co skądinąd dobre, może prowadzić do katastrofalnych skutków. Istnieje jakiś optymalny, średni poziom spoistości, który zapewnia grupie sukces. Poniżej tego, w przypadku demoralizacji, ale i powyżej, w przypadku nadmiernie rozbudowanego morale, grupa jest niezdolna do efektywnego działania.



Myślenie grupowe polega, mówiąc najprościej, na zupełnej zatracie przez grupę poczucia rzeczywistości, dzięki jej izolacji od otoczenia i zamknięciu się we własnym świecie. Na syndrom myślenia grupowego składają się następujące elementy. Po pierwsze, złudzenie nieograniczonej siły i bezkarności, dające poczucie pełnego bezpieczeństwa. Po drugie, lekceważenie wszelkich potencjalnych zagrożeń, sygnałów ostrzegawczych, realistycznych informacji płynących z zewnętrznego świata, poprzez wzajemnie wzmacniające się w interakcjach członków grupy racjonalizacje. W ten sposób członkowie grupy umacniają się w swoich przekonaniach, grupowym samozadowoleniu i arogancji. Po trzecie, niepodważalna wiara w swoją wyższość moralną, słuszność własnych wartości, celów czy sprawy, o którą się walczy. A równocześnie budowanie stereotypów i przesądów na temat oponentów, przeciwników i wrogów, jako wcieleń zła, co usprawiedliwiać ma stosowanie wobec nich wszelkich, nawet najbardziej amoralnych metod. Po czwarte, traktowanie przywódców grup zewnętrznych jako słabych, niekompetentnych czy wręcz głupich, co dyskwalifikuje ich jako partnerów do ewentualnych negocjacji i kompromisów. Po piąte, silne akcentowanie lojalności wobec grupy jako najwyższej cnoty i stąd bezwzględna presja w kierunku konformizmu. Odmienność poglądów to nie jest sprawa intelektualna, lecz moralna, a więc każdy dysydent jest traktowany jako niegodny odszczepieniec lub zdrajca. Po szóste, autocenzura powstrzymująca przed wyrażaniem wątpliwości czy kontrargumentów w obawie przed moralnym potępieniem grupy, przez przekonywanie samych siebie o ich niewielkiej ważności czy trafności. Po siódme, pojawienie się najbardziej gorliwych, samozwańczych cenzorów, którzy kontrolują przepływ informacji spoza grupy i izolują grupę, a zwłaszcza jej przywódcę, od wszelkich opinii, które mogłyby zachwiać jednomyślnością i pewnością ich racji. Po ósme, wytworzenie się złudzenia pełnej jednomyślności, dzięki założeniu, że milczenie narzucone przez autocenzurę oraz brak odmiennych opinii zewnętrznych, skutecznie ukrytych przez cenzorów, oznacza pełną zgodę wszystkich członków z decyzjami czy polityką grupy. W sytuacji myślenia grupowego, w rezultacie takiej samonapędzającej się i samowzmacniającej się spirali coraz głębszej izolacji grupy we własnym wyimaginowanym świecie, dochodzi do całkowitego zafałszowania obrazu zewnętrznego otoczenia, w którym grupa działa, do nierealistycznej oceny własnych możliwości i w efekcie do działań przynoszących niepowodzenie czy klęskę. Biały Dom prezydenta Kennedy'ego nie docenił determinacji i siły oporu Kubańczyków, przeceniając zarazem swoje możliwości militarne. Biały Dom prezydenta Nixona nie docenił roli mediów i opinii publicznej jako „trzeciej władzy" w społeczeństwach demokratycznych, a także przecenił swoje szansę zatuszowania afery i manipulowania organami wymiaru sprawiedliwości. Otoczenie Saddama Hussajna nie doceniło zaangażowania amerykańskich interesów ekonomicznych w Kuwejcie oraz nie dostrzegało słabości własnej techniki wojskowej, podejmując próbę aneksji, która zakończyła się klęską militarną. A zblazowani wcześniejszymi sukcesami przewodnicy himalajscy nie docenili możliwości zmiany pogody i przecenili siły swoich komercyjnych klientów-amatorów, doprowadzając do tragedii.

: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania

Pobieranie 2.64 Mb.

1   ...   17   18   19   20   21   22   23   24   ...   47




©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna