Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego


Najważniejsze pojęcia wprowadzone w rozdziale



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona22/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   18   19   20   21   22   23   24   25   ...   47

Najważniejsze pojęcia wprowadzone w rozdziale

DYSKRYMINACJA: mniejsze szansę dostępu do wykształcenia, zawodu, majątku, praw politycznych, prestiżu i innych cenionych dóbr, z tej tylko racji, że ktoś jest członkiem grupy będącej przedmiotem przesądów czy negatywnych stereotypów i bez uwzględnienia jego indywidualnych kwalifikacji czy zasług.

EKSTERMINACJA: fizyczne eliminowanie członków grupy lub całej grupy postrzeganej za pomocą szczególnie nasilonych negatywnych stereotypów czy przesądów.

IDEOLOGIE: zbiory lub systemy idei, które dostarczają uzasadnienia, legitymizacji, wsparcia, jakimś partykularnym interesom grupowym lub utwierdzają grupową tożsamość.

JĘZYK: system powiązanych ze sobą symboli uznawanych w danej społeczności (inaczej: których znaczenie jest dla członków tej społeczności takie samo).

JĘZYK CIAŁA: poza, postawa cielesna, która w kulturze danej zbiorowości kojarzy się z jakimś stanem emocjonalnym, nastawieniem czy cechami osobowościowymi partnera.

JĘZYK NATURALNY: system symboli wytworzony spontanicznie przez daną zbiorowość w długim procesie historycznej akumulacji.

JĘZYK SZTUCZNY: system symboli skonstruowany celowo dla zapewnienia komunikacji międzyludzkiej w jakimś specyficznym zakresie.

MORALE GRUPY: silne więzi społeczne między członkami grupy, solidarność grupowa, wzajemna lojalność i zaufanie.

MYŚLENIE GRUPOWE: zupełna zatrata przez grupę poczucia rzeczywistości, przecenianie własnej siły i możliwości działania, samozadowolenie i arogancja, co związane jest z nadmierną spoistością i solidarnością w obrębie grupy, a także jej izolacją od otoczenia i zamknięciem się we własnym świecie.

PIKTOGRAM: obrazek, który ma w graficznym uproszczeniu symbolizować obiekt czy stan, z którym skojarzenie pragniemy wywołać.

PRZESĄD: negatywny stereotyp mocno zabarwiony emocjonalnie.

SEGREGACJA: prawnie lub zwyczajowo zagwarantowana izolacja jednostek należących do grup, których dotyczą przesądy i negatywne stereotypy (przeważnie mniejszości etnicznych czy rasowych).

STEREOTYP: uproszczony, jednostronny, skrajnie wyjaskrawiony obraz pewnej zbiorowości, traktujący wszystkich jej członków w sposób niezróżnicowany, niezależnie od ich przymiotów indywidualnych.

SYMBOL: wskaźnik pewnego stanu rzeczy oparty na przyjętej w danej zbiorowości dowolnej konwencji.

SZOWINIZM GRUPOWY: przeświadczenie o wyjątkowych zaletach własnej zbiorowości, któremu towarzyszy zaniżona ocena innych.

ŚWIADOMOŚĆ SPOŁECZNA: zbiór szeroko rozpowszechnionych i akceptowanych w danej zbiorowości poglądów, idei i przekonań, które stają się wzorcami czy schematami myślenia wpajanymi jej członkom i egzekwowanymi przez społeczny nacisk.

ZNAK: wskaźnik pewnego stanu rzeczy oparty na prawidłowościach przyrodniczych, w myśl których występuje on razem z tym stanem lub go poprzedza.

Książki godne uwagi

2, 9, 11, 32, 40, 63, 89 (patrz: STO KSIĄŻEK..., s. 633)

Rozdział


Kultura zaufania

Problematyka zaufania, tradycyjnie traktowana jako domena teologii, etyki, filozofii człowieka czy psychologii społecznej, wchodzi pod koniec dwudziestego wieku w krąg zainteresowań socjologii. Wiąże się to z odejściem od dominującego przez długi czas paradygmatu instytucjonalnego czy strukturalnego i przesunięciem akcentu na „miękkie zmienne" związane z kulturą, mentalnością zbiorową, więzią moralną, niuansami stosunków międzyludzkich.



Teorie i teoretycy zaufania

Wśród prekursorów socjologicznego ujęcia zaufania wskazać można klasycznych filozofów społecznych: Thomasa Hobbesa, Johna Locke'a, Adama Smi-tha czy Adama Fergusona, a później dziewiętnastowiecznych twórców socjologii: Georga Simmla, Ferdinanda Toenniesa czy Emile'a Durkheima. W socjologii pierwszej połowy dwudziestego wieku problematyka ta interesowała m.in. Talcotta Parsonsa i Davida Riesmana.

Jednakże dopiero od końca lat siedemdziesiątych zaczyna rozwijać się osobny nurt socjologicznej teorii zaufania, a studia empiryczne w tej dziedzinie uzyskują charakter kumulującego się „programu badawczego". I tak, w 1979 roku Nikłaś Luhmann publikuje bardzo głośny esej, w którym dowodzi, że zaufanie jest niezbędne w życiu społeczeństw nowoczesnych z uwagi na ich rosnącą złożoność, nieprzejrzystość, coraz szersze obszary niepewności i dominację ryzyka1. W 1983 roku Bernard Barber podejmuje analizę znaczenia i granic zaufania w różnych domenach instytucjonalnych - polityce, ekonomii, medycynie itp. - wiążąc pojęcie zaufania z ideą opieki, powiernictwa i reprezentacji2. W 1984 roku Shmuel Eisenstadt i Louis Roniger badają centralną rolę zaufania w stosunkach między patronami i klientami od starożytności do współczesności3. W 1988 roku Diego Gambetta publikuje analizy zjawiska zaufania z perspektywy wielu dyscyplin, a w pięć lat później ogłasza monografię o funkcjonowaniu zaufania w mafii sycylijskiej4. W 1990 roku James Coleman redefiniuje zaufanie w kategoriach rozwijanej przez niego „teorii racjonalnego wyboru"5. Tym samym torem idzie w licznych pracach Russell Hardin6. Do tradycji Luhmanna nawiązuje Anthony Giddens, który traktuje zaufanie jako charakterystyczny składnik fazy „późnej nowoczesności", kładąc nacisk na rosnącą złożoność, niepewność i ryzyko7. W 1995 roku Francis Fukuyama przeprowadza wnikliwą analizę zaufania jako niezbędnego czynnika transakcji ekonomicznych, także w epoce ekonomiki globalnej8. W 1997 roku Adam Seligman proponuje interpretację zaufania jako koniecznego efektu rosnącej liczby ról społecznych i ich specjalizacji, co prowadzi do płynności i nieostrości oczekiwań związanych z rolami9. W 1999 roku Piotr Sztompka ogłasza próbę sformułowania syntetycznej, socjologicznej teorii zaufania10. Elementy tej teorii zostaną przedstawione poniżej.

Zaufanie i nieufność: „zakłady" na temat przyszłości

Jak wiemy z rozdziału drugiego, wszelkie działania ludzkie są zorientowane ku przyszłości i kształtowane w swoim przebiegu przez antycypacje przyszłości. Skutki naszych obecnych działań zależą w istotnym stopniu od przyszłych i często od nas niezależnych okoliczności. Na okoliczności takie, obok różnych zdarzeń przyrodniczych nie związanych z aktywnością człowieka, składają się również zdarzenia społeczne, generowane przez działania jednostek, zbiorowości, organizacji, instytucji. Ludzie żyją i działają w świecie stworzonym w znacznej mierze przez innych ludzi i ich działania. Inni, podobnie jak my sami, są w pewnym zakresie wolni, są podmiotami zdolnymi do wyboru rozmaitych działań. Nie możemy wiedzieć z góry, jakie decyzje podejmą, jakie działania wybiorą. Istnieje zawsze ryzyko, że podejmą działania dla nas szkodliwe, a nie tylko korzystne. Ryzyko to rośnie, w miarę jak nasi potencjalni partnerzy stają się coraz bardziej liczni, zróżnicowani, odlegli w przestrzeni, mniej widoczni, słowem, kiedy nasze środowisko społeczne rozszerza się, komplikuje, staje się mniej przejrzyste i w mniejszym stopniu podlega naszej kontroli.

Ryzyka tworzonego przez skomplikowane środowisko społeczne nie da się uniknąć, na to bowiem aby żyć, musimy wchodzić w interakcje z innymi. Musimy więc nieustannie podejmować grę, czynić zakłady, stawiać na takie lub inne przyszłe działania naszych partnerów. Czynimy to, udzielając im lub odmawiając zaufania. Zaufanie i nieufność to swoiste zasoby, kapitał, który uruchamiamy w podejmowanych zakładach, w tym nieustannym hazardzie kontaktów z innymi. Zaufanie pozwala nam zredukować niepewność i założyć, że inni będą postępować korzystnie dla nas lub przynajmniej neutralnie. Możemy wtedy działać spokojniej, optymistyczniej, swobodniej, przyjmując, że świat jest lepszy, niż być może jest w rzeczywistości. Odwrotnie w przypadku braku zaufania. Tu zakładamy z góry, że świat jest gorszy, niż być może jest naprawdę. Nieufność dostarcza nam bariery obronnej przeciwko możliwym przyszłym zagrożeniom ze strony innych. Domniemanie, że inni będą działać na naszą niekorzyść, skłania nas do powstrzymania się od działań, zachowania dystansu i ciągłej czujności. Redukujemy w ten sposób niebezpieczeństwo, ale kosztem pasywności i utraty korzyści płynących z interakcji. I w pierwszym, i w drugim przypadku zaufanie i nieufność to sposoby radzenia sobie z niepewną przyszłością przez formułowanie pozytywnych lub negatywnych przewidywań i odpowiednie działanie lub zaniechanie. Zdefiniujmy więc: zaufanie i nieufność to swoiste zakłady na temat przyszłych, niepewnych działań innych ludzi. Słowo „zakład" w tej definicji ma podkreślić, że zaufanie to nie tylko kontemplacyjna nadzieja, ale oparte na tym zaangażowanie, podjęcie jakiejś nie dającej się odwrócić i obarczonej ryzykiem decyzji. Wierzę, że ta kobieta będzie uczciwa i wierna, z nią więc się żenię. Wierzę, że technicy i piloci PLL LOT są wysoko kwalifikowani, wsiadam więc do samolotu.

Podobnie jak w kasynie, w życiu też grać możemy ostrzej lub ostrożniej, podejmując większe lub mniejsze ryzyko. Nasze zakłady wyrażające zaufanie tworzą swoistą gradację, w zależności od typu oczekiwań wobec partnerów. Proponuję wyróżnić trzy kategorie oczekiwań. Stosunkowo najmniej wymagające oczekiwania określić można jako efektywnościowe; dotyczą one instrumentalnych właściwości działań podejmowanych przez partnerów. Oczekujemy tu, że działania innych będą regularne, prawidłowe, przewidywalne. Trochę mocniejsze jest już oczekiwanie racjonalności czy przemyślanej kalkulacji w działaniach innych. Jeszcze mocniejsze jest oczekiwanie kompetencji, sprawności, skuteczności czy wydajności działań. We wszystkich tych przypadkach chodzi jednak o pewne formalne właściwości działań z pominięciem ich treści. Nie bierzemy tu pod uwagę, ani kogo działania dotyczą, ani do czego zmierzają. Zupełnie inaczej w przypadku drugiej kategorii, którą określić można jako oczekiwania aksjologiczne, dotyczące właściwości działań. Obdarzając kogoś zaufaniem tego rodzaju, oczekujemy, że będzie działał odpowiedzialnie, sprawiedliwie, fair, pryncypialnie, prawdomównie itp. To już mocniejszy zakład, ludzi moralnych jest bowiem z pewnością mniej niż racjonalnych. Mówiąc potocznie: dużo łatwiej trafić na cwaniaka niż na świętego. Wreszcie trzecia kategoria obejmuje oczekiwania opiekuńcze, związane z takimi działaniami, które za Ralfem Dahrendorfem nazwać można „reprezentacyjnymi" lub za Bernardem Barberem „powierniczymi". W tym przypadku liczymy na to, że inni będą bezinteresownie dbać o nasze sprawy, że będą szlachetni, pomocni, altruistyczni, że będą nam pomagać. To jest zakład najmocniejszy, szlachetnych altruistów jest bowiem jeszcze mniej niż ludzi pryncypialnych czy racjonalnych. Szansa przegranej, doznania zawodu naszego zaufania, rośnie więc w miarę stawiania partnerom coraz mocniejszych wymagań wzdłuż tej swoistej „skali zaufania" - od efektywnościowych, poprzez aksjologiczne do opiekuńczych.

Odwrotna logika rządzi wyrażaniem nieufności. Najsłabszy i najmniej ryzykowny zakład to uznanie, że inni działać będą egoistycznie i interesownie, dbając przede wszystkim o własne sprawy. Ten typ nieufności (czy może realizmu) wydaje się całkiem usprawiedliwiony, ludzie bowiem rzeczywiście przeważnie kierują się własnymi interesami. Trochę przesadne jest jednak bardziej pesymistyczne oczekiwanie, że inni zawsze działać będą amoralnie, stronniczo, oszukańczo, kłamliwie, oportunistycznie. Są przecież także jednostki i zbiorowości o wysokim poziomie etycznym. Wreszcie, najbardziej nieuzasadnione (niemal paranoiczne) jest oczekiwanie, że inni działać będą irracjonalnie, przypadkowo i chaotycznie. W końcu jakiś typ porządku społecznego występuje w każdej ludzkiej zbiorowości. Szansa, że nasza nieufność okaże się bezzasadna rośnie więc w miarę odmawiania partnerom coraz bardziej powszechnych cnót - od opiekuńczych poprzez aksjologiczne do efektywnościowych.

Przegrana w pierwszym i drugim typie „zakładów" ma zupełnie przeciwną wymowę i następstwa. Jeśli inni zawiodą pokładane w nich zaufanie, stanowi to dla nas zdarzenie destruktywne, które łatwo może doprowadzić do ugruntowania się uogólnionej nieufności, rozszerzyć na inne osoby czy instytucje. Jeśli natomiast nie sprawdzi się wyrażana innym nieufność, stanowi to doświadczenie pozytywne, które może prowadzić do wytworzenia się uogólnionego zaufania, wiary w rzetelność innych ludzi i instytucji. Wydaje się, że nie ma tu jednak pełnej symetrii. Daleko łatwiej i szybciej można zawieść się w wyrażanym zaufaniu niż przełamać zakładaną nieufność. Nawet pojedyncze działanie sprzeczne z naszymi oczekiwaniami może doprowadzić do załamania się zaufania, potrzebujemy natomiast wielu konsekwentnych dowodów, aby uznać, że nasza nieufność była bezzasadna. Mówiąc inaczej: daleko łatwiej jest utracić zaufanie niż je zdobyć - przełamać nieufność. Jak powiada amerykański politolog Russell Hardin, zaufanie to dobro bardzo kruche.

Zaufanie lub nieufność - w swoich mocniejszych lub słabszych odmianach - mogą być kierowane ku różnym obiektom. Najprostszy przypadek to zaufanie osobiste w stosunku do konkretnych, znajomych osób. Nieco bardziej abstrakcyjny charakter ma zaufanie pozycyjne, kierowane do określonych ról społecznych, zawodów, stanowisk, urzędów, bez względu na to, kto je konkretnie zajmuje. Każdy, kto pełni rolę obdarzoną społecznym zaufaniem (np. lekarz, adwokat, duchowny), posiada z tego tytułu pewien wstępny „kredyt zaufania" niezależny od jego przymiotów osobistych. I odwrotnie, każdy kto pełni role obciążone społeczną nieufnością (np. „szalikowiec", spekulant, policjant, polityk), musi mozolnie przezwyciężać ten wstępny bagaż podejrzliwości. Inna odmiana zaufania to zaufanie komercyjne, kierowane do towarów: produktów określonej marki, firmy, pochodzących z określonego kraju - a pośrednio tylko dotyczące ich wytwórców. Dalej, spotykamy się z zaufaniem technologicznym - do rozmaitych skomplikowanych systemów technicznych (komunikacyjnych, telekomunikacyjnych, energetycznych, informatycznych), które stanowią coraz bardziej niezbędną infrastrukturę naszego codziennego życia. Takie zaufanie pośrednio tylko odnosi się do ich konstruktorów czy operatorów. Mamy jeszcze zaufanie instytucjonalne, do złożonych bytów organizacyjnych, angażujących liczne zbiorowości anonimowych uczestników (np. do uniwersytetu, banku, giełdy). Wreszcie, najbardziej abstrakcyjną postać zaufania stanowi zaufanie systemowe, kierowane pod adresem całego systemu społecznego i jego uczestników (ustroju, cywilizacji, gospodarki).

Zaufanie i nieufność mogą mieć charakter wybiórczy, zogniskowany tylko na pewnych obiektach lub osobach (ufam mojej rodzinie, ale nie ufam sąsiadom, ufam lekarzom, ale nie ufam adwokatom, ufam bankom, ale nie ufam biurom maklerskim, ufam demokracji, ale nie ufam rynkowi). Każdy ma swój własny prywatny bilans zaufania: zestaw obiektów i osób, którym ufa i którym nie ufa. Każdy obiekt czy każda osoba ma z kolei swoisty zestaw osób, które jej ufają, i takich, które żywią do niej nieufność (dla premiera lub prezydenta na przykład może być istotne, jak rozkłada się zaufanie wobec niego wśród różnych grup społecznych; dla producenta samochodów może być ważne, jak rozkłada się zaufanie do jego marki wśród różnych grup zawodowych, do których należą potencjalni nabywcy).

Zaufanie i nieufność mogą mieć jednak także charakter uogólniony, przybierać postać dominującej „atmosfery" czy „klimatu" zaufania, lub przeciwnie - nieufności, który zabarwia orientacje w stosunku do wszystkich kategorii obiektów i osób, niezależnie od ich typu. Takie uogólnione zaufanie może charakteryzować jednostkę (złośliwi nazwą ją wtedy naiwną lub łatwowierną). Ale może także stawać się cechą całej zbiorowości. Antycypując dalsze rozważania, powiemy, że pojawia się wtedy „kultura zaufania" lub przeciwnie - „kultura nieufności".

Zasadność zaufania lub nieufności

Podejmując „zakłady" wyrażające zaufanie lub nieufność wobec określonych osób lub obiektów, motywowani jesteśmy przez różne okoliczności. Najczęściej bierzemy pod uwagę pewne właściwości adresatów zaufania. Wyrażane przez nas zaufanie jest wtedy refleksem kwalifikacji adresatów do obdarzania ich zaufaniem, ich wiarygodności (a dokładniej naszej subiektywnej oceny, czy adresaci godni są zaufania, czy są wiarygodni). Ustalamy mianowicie, w drodze mniej lub bardziej drobiazgowych rozważań i kalkulacji, a czasem opierając się na intuicji, w jakiej mierze osoby czy obiekty same godne są zaufania, albo pośrednio - czy działają w kontekście strukturalnym lub sytuacyjnym wymuszającym postępowanie godne zaufania.

Kryteria immanentne (dotyczące bezpośrednio obiektów czy osób), jakie bierzemy pod uwagę, są trojakiego rodzaju. Pierwsze, stosunkowo najbardziej niezawodne, to reputacja, a więc znana nam historia działań wcześniejszych, konsekwentnie i w rozmaitych sytuacjach przejawiających oczekiwane przez nas walory. Im głębszy horyzont czasowy naszej wiedzy, a także im bardziej różnorodnych okoliczności i sytuacji ona dotyczy - tym pewniejsza reputacja danej osoby lub instytucji i tym bardziej zasadna ekstrapolacja zaufania w przyszłość. Drugie, bardziej już zawodne kryterium to aktualne osiągnięcia, które nie muszą reprezentować stałego profilu działań, mogą być sporadyczne lub przypadkowe, a więc mniej upoważniają do ekstrapolacji zaufania w przyszłość. Wreszcie trzecie, nader już niepewne kryterium to fizjonomia, różne rekwizyty zewnętrzne i symbole statusu stosowane przez osoby czy instytucje (garnitury, krawaty i rolexy biznesmenów, limuzyny handlarzy nieruchomości, marmurowe posadzki w bankach, skórzane fotele w gabinetach dyrektorskich). Tutaj pojawia się największe pole dla cynicznych manipulacji i stąd największe ryzyko udzielania zaufania na takich kruchych podstawach. Znane, nie tylko z filmów gangsterskich, są całe kunsztowne inscenizacje, mające uwiarygodnić oszukańczych kontrahentów. Ostatnio stosowały je skutecznie w Polsce pozorowane „biura podróży", a także „bankierzy" z Nigerii.

Inny rodzaj kryteriów, już nie immanentnych, lecz pośrednich, które mogą być jednak bardziej miarodajne, to charakter kontekstu strukturalnego czy sytuacyjnego, w którym działa osoba lub instytucja obdarzana przez nas zaufaniem. Chodzi o to, czy jej zachowanie jest skutecznie monitorowane i kontrolowane, a w konsekwencji zagrożone negatywnymi sankcjami w razie naruszenia zaufania. Inaczej mówiąc, czy istnieją agendy wymuszające działania godne zaufania i zmniejszające szansę arbitralności i nadużyć. Przykłady takich agend to niezawisłe sądy, prokuratura, trybunał konstytucyjny, rzecznik praw obywatelskich, niezależne media. Ustrój demokratyczny tym między innymi różni się od autokratycznego, że czyni obywateli i rządzących odpowiedzialnymi w równym stopniu za swoje działania przed wspólnie ich obowiązującym prawem. I dzięki temu wyzwala silniejsze zasoby uogólnionego zaufania a priori. Mogę ufać władcom wtedy, gdy wiem, że podlegają oni rządom prawa i okresowemu testowi zaufania publicznego podczas wyborów. Podobnie, mogę bezpieczniej zawierzyć kontrahentowi, jeśli wiem, że w razie czego w obronie moich interesów stanie bezstronny sąd. Mogę bezpieczniej zaufać urzędnikowi, jeśli wiem, że w razie czego mogę wyegzekwować moje prawa w trybunale administracyjnym, a przed nadużyciami bronić mnie będzie rzecznik praw obywatelskich. Ta sama logika odnosi się nie tylko do trwałych struktur, ale bardziej przelotnych sytuacji, w których działam. Z większym zaufaniem kupię samochód w eleganckim salonie dużej firmy niż od anonimowego sprzedawcy na giełdzie samochodowej. Z większym zaufaniem podpiszę kontrakt w biurze notarialnym niż przy stoliku w restauracji. Będę miał większe poczucie bezpieczeństwa, mijając nieznajomych przechodniów w dzień niż w nocy, większe w centrum miasta niż na peryferiach, większe zaufanie do wiernych w kościele niż do fanów na stadionie piłkarskim.

Główny nurt literatury na temat zaufania skupia uwagę na takich racjonalnych - choć prowadzonych mniej lub bardziej implicite, a czasem nawet intuicyjnych, podświadomych - kalkulacjach. Udzielane zaufanie jest tu traktowane jako proste odbicie wiarygodności adresata czy partnera, którego w naszej ocenie, z różnych powodów wskazanych wyżej, traktujemy jako godnego zaufania. I na tym teoria racjonalnego wyboru się zatrzymuje. Ale powody, dla których ufamy lub odmawiamy zaufania, nie zawsze i nie tylko są produktem racjonalnych kalkulacji. Mogą istnieć okoliczności skłaniające do zaufania lub nieufności, które nie mają nic wspólnego z cechami obiektów i osób obdarzanych zaufaniem.

Niezależnie od cech adresata czy partnera, istotnym czynnikiem decydującym o zaufaniu lub nieufności jest nasza własna skłonność do udzielania lub do odmowy zaufania, osobista ufność łub nieufność. Mówimy tu o stałej cesze osobowościowej określanej w literaturze jako „impuls zaufania" lub „zaufanie podstawowe". Zapewne taki rys osobowościowy nie jest wrodzony, lecz stanowi efekt sprzyjającego klimatu rodzinnego w okresie wczesnej socjalizacji, a także późniejszych pomyślnych doświadczeń w obcowaniu z innymi. Tak czy inaczej raz wytworzona i utrwalona gotowość do obdarzania innych zaufaniem może istotnie modyfikować kalkulacje racjonalne, a w skrajnych przypadkach prowadzić nawet do naiwności czy łatwowierności, a więc działań przeciwnych racjonalności i nie podatnych na nadchodzące sygnały ostrzegawcze. Odwrotnie - niepowodzenia socjalizacji, a także niefortunne późniejsze relacje społeczne, mogą ulec osobowościowemu zakodowaniu w postaci głębokiej nieufności. Także i wtedy dochodzi do modyfikowania kalkulacji racjonalnych, a w skrajnych przypadkach do ich całkowitego stłumienia przez paranoidalną, nieczułą na dowody przeciwne podejrzliwość.

Mówimy tu na razie o skłonnościach indywidualnych, psychologicznych. Ale tendencja do obdarzania zaufaniem lub odwrotnie - odmawiania zaufania, może przybrać charakter zbiorowy, społeczny. Ufność lub podejrzliwość stać się mogą „faktami społecznymi" w sensie Emila Durkheima - podzielanymi przez członków szerszej zbiorowości, zewnętrznymi wobec każdego z nich i wywierającymi przymuszający wpływ na ich orientacje ku innym. Zaufanie lub brak zaufania stają się wtedy społeczną regułą, a nie tylko osobistą rutyną, normatywnym oczekiwaniem, a nie tylko indywidualną predylekcją. Docieramy tu do trzeciego wymiaru zaufania - wymiaru kulturowego. Reguły kulturowe dotyczące zaufania to skumulowane historycznie efekty doświadczeń zbiorowych. Będąc zapisem dobrych lub złych doświadczeń z przeszłości danego społeczeństwa, mogą istotnie modyfikować aktualne kalkulacje, a także indywidualne skłonności osobowościowe. W skrajnych przypadkach imperatywy kulturowe mogą całkowicie tłumić wszelkie racjonalne argumenty, a także przeciwne im tendencje osobowościowe.

Kulturowo motywowane zaufanie lub nieufność mogą mieć charakter wybiórczy. Reguły kulturowe mogą wymagać zaufania lub nieufności w stosunku do obiektów pewnego określonego rodzaju. Polacy na przykład zdają się dość powszechnie sądzić, że godne większego zaufania są samochody zagraniczne niż krajowe, że należy ufać księżom, a nie ufać politykom, że można ufać wojsku, ale nie można policji, że trzeba ufać Amerykanom, ale nigdy Rosjanom, że bezpieczniej jest zaufać białym niż czarnym. Znaczenie czynnika kulturowego rośnie w odniesieniu do obiektów abstrakcyjnych: firm, urzędów, ról społecznych, instytucji, organizacji, ustrojów, narodów, przejawia się więc najmocniej w przypadku zaufania pozycyjnego, instytucjonalnego i systemowego. Mało kto bowiem posiada wystarczające informacje i kompetencje, aby samemu racjonalnie ocenić, czy takie niezwykle złożone obiekty są zaufania godne czy niegodne. Wtedy zgeneralizowane, tradycyjne orientacje kulturowe uzyskują największą doniosłość, przybierając często postać utrwalonych stereotypów i przesądów.

Kulturowe imperatywy oddziałują jednak nie tylko na nasz stosunek do wyróżnionych obiektów, na nasze zaufanie wybiórcze. Mogą także wymagać zaufania uogólnionego lub uogólnionej nieufności, narzucać „atmosferę" czy „klimat" zaufania lub nieufności w stosunku do wszelkich obiektów. Ten przypadek uogólnionej „kultury zaufania" lub uogólnionej „kultury nieufności" (czy inaczej „kultury cynizmu") jest szczególnie interesujący i brzemienny w następstwa.

Podsumowując dotychczasową analizę, zauważmy, że ugruntowanie zaufania lub nieufności opierać się może na relacjach dwojakiego typu. Kiedy podejmujemy nasze „zakłady" na temat przyszłego postępowania innych w oparciu o ocenę ich wiarygodności, relacja ma charakter epistemologiczny. Możemy oceniać trafnie, możemy się mylić. Błąd epistemologiczny prowadzi do naiwnej, sprzecznej z faktami łatwowierności lub przeciwnie - do niczym nie uzasadnionych paranoicznych obaw. Kiedy jednak podstawą naszego zaufania lub nieufności są predyspozycje osobiste albo nakazy kulturowe, relacja ma inny charakter. Nie tyle epistemologiczny, ile genealogiczny. Obecne orientacje -indywidualne (osobowościowe) lub podzielane przez zbiorowość (kulturowe) - wynikają z kumulatywnego kodowania przeszłych doświadczeń osobistych czy grupowych. Dopóki teraźniejszość stanowi kontynuację tendencji dawniejszych, nasze orientacje są uzasadnione. Błąd inercji pojawia się wtedy, gdy współczesność istotnie zrywa z przeszłością, staje się terenem radykalnej zmiany. Wtedy tradycyjna nieufność może trwać w nowych warunkach uzasadniających już odzyskanie zaufania (jak na przykład w postkomunistycznej Europie Srodkowo-Wschodniej). I odwrotnie - tradycyjne zaufanie może trwać w nowych warunkach wymagających już więcej ostrożności i nieufności (jak na przykład w zmodernizowanej po II wojnie światowej Japonii). Cynizm i naiwność to dwie strony takiej genealogicznej inercji. Także i tutaj występuje zauważona już wcześniej asymetria: daleko łatwiej zniszczyć dziedzictwo zaufania niż przezwyciężyć bagaż nieufności.

JURGEN HABERMAS (1929-)

Czołowy autorytet intelektualny współczesnych Niemiec. Niezwykle płodny teoretyk wielu dziedzin nauk społecznych, a także zaangażowany publicysta polityczny. W jego ogromnej bibliografii wyróżniają się: Legitimationsprobleme im Spatkapitalismus [Kryzys legitymizacji w późnym kapitalizmie] (1973), Theorie des kommu-nikativen Handelns [Teoria działań komunikacyjnych] (1981), Der philosophische Diskurs der Modernę [Filozoficzne założenia nowoczesności] (1985), Faktizitaet und Gertung [Fakty i normy] (1992). Dwa fundamenty żyda społecznego to praca (temat Marksa) i komunikacja międzyludzka. Praca kieruje się racjonalnością instrumentalną, strategiczną, zmierzającą do maksymalnej efektywności, komunikacja - racjonalnością komunikacyjną, dążeniem do wzajemnego zrozumienia i uzgodnienia poglądów w drodze otwartej, nieskrępowanej debaty między równymi partnerami („idealna sytuacja dyskursu"). Również przyjęcie norm moralnych czy stanowisk politycznych musi opierać się na dialogu i zgodzie wszystkich, których dotyczyć mogą ich konsekwencje („etyka dyskursywna"). Podobnie autonomia prawa występuje tylko wtedy, gdy procedury legislacji i stosowania prawa gwarantują niestronnicze formułowanie opinii. Warunków instytucjonalnych dla procedury uzgadniania dostarcza demokracja, a warunków pozainstytucjonalnych - rozbudowana „sfera publiczna", forum kompetentnej, precyzyjnej i bezstronnej potyczki na argumenty. Społeczeństwo ma dwa aspekty: „system" złożony z instytucji i „świat życia" złożony ze spontanicznych praktyk i znaczeń uznanych przez członków zbiorowości. Oświeceniowy projekt budowy społeczeństwa nowoczesnego poszedł w dwóch kierunkach: a) poprzez rynek, biurokrację, prawo „system" uległ racjonalizacji, instrumentalizacji i zdominowaniu przez pieniądz i władzę, b) czynniki te wkroczyły także do „świata życia", dokonując jego „kolonizacji" i niszcząc naturalne podstawy wspólnoty i tożsamości. Późny kapitalizm cechuje się także kryzysem legitymizacji politycznej i kulturalnej, gdyż władza skupia się tylko na pragmatycznym kierowaniu sferą makroekonomiczną. Nieuchronne kryzysy w tym obszarze łatwo podważają autorytet władzy, lojalność i zaangażowanie obywateli, a także ich tożsamość zbiorową.

Najnowsza faza rozwoju społecznego to „konstelacja postnarodowa" i zalążki „demokracji kosmopolitycznej": rodzenie się globalnej opinii publicznej, globalnego społeaeństwa obywatelskiego. Główny dylemat to tworzenie tożsamości zbiorowej w skali ponadnarodowej. Tu leży „druga szansa Europy", która była kolebką państw narodowych, a obecnie zmierza ku federalnemu państwu kontynentalnemu.

LITERATURA

J. Habermas, Teoria i praktyka: wybór pism, Warszawa 1983, Państwowy Instytut Wydawniczy

J. Habermas, Obywatelstwo a tożsamość narodowa, Warszawa 1993, Wydawnictwo IFiS PAN

J. Habermas, Teoria działania komunikacyjnego, 1.1, Warszawa 1999, PWN

J. Habermas, Postmodernizm a filozofia: wybór tekstów, Warszawa 1999, Wydawnictwo IFiS PAN

J. Habermas, Filozoficzny dyskurs nowoczesności, Kraków 2000, Universitas

A. Kaniowski, A. Szahaj, Wokót teorii krytycznej Jurgena Habermasa, Warszawa 1987, Prace Kolegium Otrydiego

Z. Krasnodębski, „Habermas", w: Encyklopedia Socjologii, 1.1, Warszawa 1998, Oficyna Naukowa, s. 270-23

Rozdział


: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania

Pobieranie 2.64 Mb.

1   ...   18   19   20   21   22   23   24   25   ...   47




©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna