Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego


Najważniejsze pojęcia wprowadzone w rozdziale



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona24/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   20   21   22   23   24   25   26   27   ...   47

Najważniejsze pojęcia wprowadzone w rozdziale

BILANS ZAUFANIA: charakterystyczny dla danej jednostki lub instytucji zestaw obiektów, wobec których przejawia zaufanie, oraz zestaw podmiotów, które wyrażają zaufanie wobec niej.

DZIAŁANIA REPREZENTACYJNE (inaczej - powiernicze): takie, które podejmowane są w imieniu innych osób i kierowane ich interesem.

IMPULS ZAUFANIA: dyspozycja osobowościowa w różnym stopniu rozwinięta u różnych osób, skłaniająca do udzielania zaufania a priori.

KULTURA NIEUFNOŚCI (inaczej - kultura cynizmu): rozpowszechniona i uogólniona podejrzliwość w stosunku do osób i instytucji, nakazująca nieustannie monitorować i kontrolować ich działania w obawie przed oszustwami, nadużyciami, kłamstwami, nierzetelnością, spiskami i konspiracją.

KULTURA ZAUFANIA: uogólnione zaufanie przenikające całą zbiorowość i traktowane jako obowiązująca reguła postępowania (metaforycznie: klimat czy atmosfera zaufania w społeczności).

MIĘKKIE ZMIENNE: trudne do empirycznej operacjonalizacji, ale bardzo istotne czynniki życia społecznego z dziedziny kultury, mentalności zbiorowej, świadomości społecznej, tożsamości kolektywnej, więzi międzyludzkiej, emocji i nastrojów społecznych, itp.

REPUTACJA: znana nam historia wcześniejszych działań danych osób czy instytucji, konsekwentnie i w rozmaitych sytuacjach przejawiających oczekiwane przez nas walory - efektywność, racjonalność, rzetelność, szlachetność itp.

RYZYKO: prawdopodobieństwo negatywnych konsekwencji działania podejmowanego w warunkach niepewności.

UOGÓLNIONE ZAUFANIE: gotowość do podejmowania działań, oparta na oczekiwaniu a priori, że większość ludzi i instytucji będzie działać w sposób dla nas korzystny.

ZAUFANIE: wyrażone w działaniu wobec partnera oczekiwanie, że jego reakcje będą dla nas korzystne. Inaczej: podejmowany w warunkach niepewności zakład na temat tego, co uczyni partner.

ZAUFANIE INSTYTUCJONALNE: kierowane ku wielkim organizacjom, a pośrednio masom anonimowych funkcjonariuszy i reprezentantów takich organizacji, pełniących w nich zróżnicowane role społeczne.

ZAUFANIE KOMERCYJNE: wyrażone w decyzji kupna przekonanie o niezawodności, jakości, użyteczności towarów, a pośrednio o rzetelności i kompetencji ich producentów.

ZAUFANIE OSOBISTE: kierowane ku konkretnym, znanym nam osobom.

ZAUFANIE POZYCYJNE: kierowane a prań'ku każdemu, kto zajmuje określoną, godną zaufania pozycję społeczną (pełni określoną rolę).

ZAUFANIE SYSTEMOWE: poczucie bezpieczeństwa egzystencjalnego, oparte na przekonaniu o efektywności, rzetelności, sprawiedliwości systemu społeczno-politycznego czy ustroju, w obrębie którego żyjemy.

ZAUFANIE TECHNOLOGICZNE: wiara w niezawodność systemów technicznych, które nas otaczają we współczesnym świecie i których wykorzystywanie jest dla nas niezbędne do życia, a równocześnie tajniki ich funkcjonowania są nam nieznane. Pośrednio jest to zaufanie do konstruktorów i operatorów takich systemów.

Książki godne uwagi

44, 62 (patrz: STO KSIĄŻEK..., s. 633)

Część IV


PODZIAŁY SPOŁECZNE

Rozdział



Nierówności społeczne

Problem nierówności społecznych jest bardzo bliski myśleniu i odczuwaniu potocznemu. Zwykli ludzie, którzy, jak podkreślaliśmy, są zawsze w pewnym stopnia amatorskimi socjologami, zapewne od najdawniejszych czasów dostrzegali i przeżywali fakt, że jedni są nierówni drugim. Wyrażało się to w różny sposób: w definiowaniu różnic międzyludzkich jako sprawiedliwych lub niesprawiedliwych; w ideologiach świeckich i religijnych, które uzasadniały lub przeciwnie - sprzeciwiały się nierównościom; w doktrynach i programach politycznych, które albo podkreślały konieczność nierówności, a nawet jej pożyteczne funkcje społeczne, albo przeciwnie - formułowały idee egalitarne domagające się zrównania szans życiowych; w rozbudowanych koncepcjach filozoficznych szukających źródeł nierówności w fundamentalnych cechach gatunku ludzkiego czy warunkach społecznej egzystencji; w koncepcjach etycznych traktujących równość lub nierówność jako wartości moralne. Problem nierówności i niesprawiedliwości był tematem, wokół którego krystalizowały się bunty masowe, ruchy społeczne, rewolucje. Wskazuje to, że nierówność stanowi niezwykle istotną cechę społeczeństwa ludzkiego.



Nierówność a nierówność społeczna

To, że indywidualni, konkretni ludzie są innym ludziom nierówni, to jest spostrzeżenie banalne. Już omawiając problematykę grup społecznych, przytaczaliśmy myśl Clyde'a Kluckhohna, że ludzie są pod pewnymi względami podobni do wszystkich innych ludzi, pod pewnymi względami do niektórych innych ludzi, a pod pewnymi względami niepodobni do nikogo innego, wyjątkowi i niepowtarzalni. Każdy z nas ma wiele cech tego trzeciego rodzaju. Są ludzie wyżsi i niżsi, chudzi i grubi, mądrzejsi i głupsi, zdolni i tępi, starsi i młodsi. Każdy ma niepowtarzalny układ genów, niepowtarzalną biografię i niepowtarzalną osobowość. To jest oczywiste, ale nie o takie nierówności chodzi, gdy mówimy o nierównościach społecznych. Nie takich nierówności dotyczą te powszechne społeczne odczucia, przekonania czy doktryny, o których pisaliśmy wyżej. Nie z takimi nierównościami walczą ruchy społeczne i rewolucje. Chodzi tam tylko o nierówności społeczne, a więc nierówności pod względem cech społecznych, a nie indywidualnych. A najważniejsze cechy społeczne człowieka to charakter grup, do których należy, i charakter pozycji, jakie zajmuje (ról, jakie spełnia).

Nierówności społeczne dotyczą więc nie cech indywidualnych, lecz tego innego rodzaju cech, tych cech pośrednich, które upodabniają do siebie pewne tylko zbiorowości - grupy społeczne, albo pewne tylko lokalizacje w społecznej strukturze - pozycje społeczne (statusy). Inaczej, nierówności społeczne dotyczą sytuacji, gdy ludzie są nierówni sobie nie z racji jakichkolwiek cech cielesnych czy psychicznych, lecz z powodu ich przynależności do różnych grup albo zajmowania różnych pozycji społecznych.

Nie każda jednak różnica tego rodzaju musi oznaczać nierówność. To, że pewne grupy są odmienne od innych, trzeba odróżnić od tego, że są nierówne. I to, że pewne pozycje (statusy) są odmienne od innych, trzeba też odróżnić od tego, że są nierówne. Wielość grup i pozycji społecznych, jakie spotykamy w społeczeństwie, oznacza przede wszystkim różnicę. Grupa studencka różni się od drużyny sportowej, brygada robocza od oddziału wojskowego, rodzina od grupy przyjaciół. Podobnie status studenta jest inny niż status rolnika, pozycja lekarza różni się od pozycji nauczyciela, pozycja pilota od pozycji marynarza. Żeby móc mówić o nierówności, wystąpić musi coś więcej niż tylko różnica. Z członkostwem w pewnej grupie lub z zajmowaniem pewnej pozycji wiązać się musi mianowicie nierówny - łatwiejszy lub trudniejszy - dostęp lub przynajmniej nierówna - mniejsza lub większa - szansa dostępu do pewnych cenionych społecznie dóbr.



Dobra generujące nierówności społeczne

Cóż to są cenione społecznie dobra? Ano takie, których ludzie pragną, które zaspokajają jakieś ich ważne potrzeby czy aspiracje, przynoszą im satysfakcje.

A poza tym, których zdobycie nie jest całkowicie bezproblemowe, nie ma ich bowiem dość dla wszystkich chętnych. Inaczej mówiąc, są to dobra powszechnie upragnione, których zasób jest ograniczony. Trzy rodzaje takich dóbr są najważniejsze: bogactwo, władza i prestiż.

Posiadanie dóbr materialnych (bogactwa) jest upragnione po pierwsze dlatego, że są one niezbędne do zaspokojenia elementarnych i uniwersalnych wymogów życiowych - pożywienia, ubrania, schronienia itp., czyli mają wartość naturalną, a po drugie dlatego, że wymaga ich posiadania kultura, definiując pewne obiekty jako pożądane, a więc nadając im wartość kulturową. Kultura może także zdefiniować samo posiadanie jako wartość autonomiczną, bez względu na użytek czyniony z posiadanych przedmiotów. To, że trzeba się ubrać, stanowi potrzebę naturalną, to, że trzeba się ubrać u Giorgio Armanie-go, stanowi potrzebę kulturową, a to, że trzeba mieć w szafie kilkanaście garniturów, których się w ogóle nie nosi, stanowi kulturową fetyszyzację samego posiadania. Społeczeństwa współczesne, przeniknięte ideologią konsumpcjo-nizmu, ilustrują dobrze tę kulturowo wytworzoną presję posiadania. Wartość dóbr materialnych polega także na tym, że pomagają one zdobyć inne cenione przez ludzi wartości - także panowanie nad innymi czy sławę. Jak powiadają cynicy, kupić można wszystko, jest tylko kwestia ceny.

Dobra materialne są ograniczone w swoim zasobie albo, jak powiadają ekonomiści, stanowią „dobra rzadkie" nie tylko dlatego, że nigdy nie ma ich dość dla wszystkich, ale przede wszystkim dlatego, że w miarę zaspokajania potrzeb kultura dyktuje ludziom coraz to wyższe aspiracje, aż po ową nigdy nie nasyconą autonomiczną aspirację posiadania. Dobra materialne są nie tylko ograniczone w sensie absolutnym, bo jest ich skończona ilość, ale przede wszystkim w sensie relatywnym, w stosunku do stale rosnącego na nie zapotrzebowania. Zasób tego, co ludziom dostępne, nigdy nie nadąża za tym, czego by chcieli. Gdy ludzie zaspokoją nawet swoje elementarne potrzeby materialne, to na to miejsce zaraz pojawiają się inne aspiracje, wyższe dążenia. To jest zapewne jakaś cecha samej natury ludzkiej, że ludzie nigdy nie są do końca zaspokojeni, że zawsze dążą do posiadania więcej niż mają. Niektórzy sądzą, że w tym właśnie kryje się tajemnica nieustannej dynamiki i ekspansji gatunku ludzkiego, inni krzywią się na ludzką obsesję posiadania.

Drugim dobrem powszechnie cenionym jest władza, panowanie, wpływ na innych ludzi. Po co to jest ludziom potrzebne? Częściowo z przyczyn autote-licznych: posiadanie władzy daje poczucie siły, przewagi, potęgi, znaczenia. Daje także poczucie bezpieczeństwa. Ale co ważniejsze, z przyczyn instrumentalnych: władza jest wymienialna na inne dobra, przede wszystkim ekonomiczne, przynosi lepsze szansę dostępu do tych rzadkich dóbr materialnych, tak przez ludzi cenionych - przez wyższe zarobki, łatwiejsze możliwości manipulacji, lepsze informacje, kontakty osobiste, a także możliwości szantażu czy korupcji. Władza po prostu na ogół przynosi korzyści. Im bardziej absolutna, im mniej kontrolowalna, tym łatwiej jest wymienialna na pieniądze. Skrajnym i najbardziej widowiskowym dowodem są losy różnych dyktatorów, których konta bankowe w Szwajcarii, odkrywane na ogół dopiero wtedy, gdy tracą władzę, sięgają miliardów dolarów i rzadko już wracają do ograbionych społeczeństw. Niedawno okazało się, że prezydent Filipin Estrada w ciągu zaledwie dwóch lat, zanim został obalony, zdołał odłożyć osiemdziesiąt milionów dolarów. Władcy dożywotni, spotykani jeszcze tu i ówdzie w świecie, mają możliwości znacznie większe.

Władza z samej swojej definicji jest dobrem rzadkim, może istnieć jedynie wtedy, gdy mają ją tylko niektórzy wobec tych, którzy władzy są pozbawieni. Muszą być ci, którzy rządzą, i ci, którzy są rządzeni, ci, którzy wydają rozkazy, i ci, którzy słuchają rozkazów, ci, którzy mają wpływ, i ci, którzy ulegają wpływom innych. Cały sens, cała wartość tego dobra bierze się stąd, że nie mają do niego dostępu wszyscy. Władzę ma się nad kimś, w stosunku do kogoś innego. Gdyby wszyscy mieli władzę, władza z samej definicji nie istniałaby.

Trzecie dobro, które ludzie również powszechnie sobie cenią i które jest także dobrem rzadkim, to prestiż - szacunek, uznanie społeczne, akceptacja, aplauz, sława. Ludzie przywiązują do tego wagę z dwóch powodów. Pierwszy wiąże się z przedstawioną wcześniej koncepcją jaźni odzwierciedlonej. Ludzie wyrabiają sobie mniemanie o sobie, patrząc na to, jak cenią ich inni. Podwyższanie samooceny daje satysfakcje autoteliczne. Dlatego ludziom sprawia przyjemność, gdy inni ich chwalą, oklaskują, wiwatują, rzucają kwiaty, mdleją z zachwytu. Ale prestiż ma też walor instrumentalny, jest dobrem wymienialnym na inne. Reputacja przekłada się na szansę znalezienia dobrej pracy i wyższe zarobki. Sława pozwala wybitnym sportowcom lub aktorom dyktować wysokość gaży czy zawierać intratne kontrakty reklamowe, wybitnym pisarzom -uzyskiwać wielkie honoraria, noblistom negocjować pensję w uniwersytetach, w których pracują. Prestiż jest też wymienialny na władzę. Dlatego tak bardzo dbają o prestiż, akceptację czy zaufanie społeczne politycy, zwłaszcza w systemie demokratycznym, gdzie muszą od czasu do czasu wygrać wybory, czyli przejrzeć się w owym zwierciadle społecznego uznania.

Prestiż to także dobro rzadkie, ponieważ sama idea prestiżu opiera się na tym, że niektórzy są postrzegani jako lepsi, wyżej oceniani od innych. Gdyby wszyscy byli sławni, to nie byłby sławny nikt. Prestiż ma dla ludzi wartość dlatego, że są idole i są przeciętni, są wielcy słynni muzycy, śpiewacy, zespoły rockowe i takie, które grają w remizach strażackich i w gospodach, są znani uczeni o światowej renomie i wykładowcy prowincjonalnych szkół, wybitni politycy i mierni biurokraci.

Te trzy dobra - bogactwo, władza i prestiż - dzielą ludzi najbardziej, są najważniejsze przy generowaniu nierówności społecznych. Ale ludzie cenią sobie jeszcze inne wartości, które są w społeczeństwie nierówno rozdzielone. Jednym z nich jest wykształcenie. Wartość wykształcenia też wynika z podwójnych okoliczności. Po pierwsze, z satysfakcji autotelicznych, jakie daje wiedza zaspokajająca typowy dla ludzi impuls ciekawości. Ale po drugie, wykształcenie ma istotną wartość instrumentalną, pomocniczą w stosunku do wszystkich trzech wartości podstawowych. Wykształcenie jest w nowoczesnym społeczeństwie jednym z najważniejszych i uznanych społecznie mechanizmów awansu majątkowego: uzyskania lepszej pracy, lepszych zarobków, wyższego standardu życiowego. Wykształcenie istotnie pomaga w uzyskaniu władzy (choć oczywiście nie jest warunkiem ani jedynym, ani niezbędnym). W teorii przywództwa wskazuje się na jego ważną odmianę - „władzę eksperta" (expert power). Posiadanie specjalistycznej wiedzy, pełniejszej od innych informacji, lepszej orientacji w sprawach istotnych dla zbiorowości, stanowi jedno z kryteriów przy wyłanianiu przywódców, a także istotny czynnik legitymizujący władzę uzyskaną. Pozwala zdobywać i utrzymywać wpływy, manipulować podległymi władzy, prowadzić efektywną politykę. Wśród znanych postaci w polityce były takie, które wyróżniały się wyjątkowo wysokim wykształceniem ekonomicznym, politologicznym czy prawniczym: niemiecki kanclerz Erhard, brytyjski premier Wilson, francuski prezydent Giscard d'Estaing, prezydent Clinton. Jeszcze częściej wybitnych ekspertów spotkać można na niższych, operacyjnych szczeblach władzy. Nie przypadkiem spora liczba ministrów we współczesnych rządach nosi tytuły profesorskie. Wykształcenie - zwłaszcza jeśli rozumiemy je szeroko, nie tylko jako formalną edukację „książkową", ale trening umiejętności praktycznych - jest kluczowym warunkiem zdobycia prestiżu i sławy. Bardzo rzadko pojawiają się talenty całkowicie samorodne, genialność wrodzona. Ale nawet wtedy, aby zdobyć widoczność i uznanie społeczne za wybitne osiągnięcia, potrzebne jest na ogół mozolne kultywowanie zdolności: wiele lat uczenia się w przypadku uczonego, długie studia i jeszcze dłuższa praktyka w przypadku uznanego lekarza czy adwokata, lata terminowania w przypadku sławnego pianisty czy śpiewaka operowego, niekończący się trening wybitnego sportowca itp.

Co jest w tym przypadku ograniczone i rzadkie? Urządzenia, organizacje, instytucje kształceniowe, dające dostęp do wiedzy i umiejętności. Szkoły i uniwersytety, biblioteki i księgarnie, laboratoria i aplikacje adwokackie, ośrodki treningowe i siłownie, baseny i bieżnie. Ograniczenia dotyczą także indywidualnych możliwości psychicznych i fizycznych, zasobów motywacji i energii, które pozwalają jednostce przyswoić czy wykorzystać tylko minimalny fragment z tej puli wiedzy i umiejętności, jaka jest potencjalnie obecna w danym społeczeństwie, w danej epoce. Motywacje i mobilizacja do zdobywania wykształcenia to jednak nie tylko sprawa indywidualna; są one też przedmiotem regulacji kulturowej. Różne społeczności różnią się akcentem kładzionym na wykształcenie jako wartość, naciskiem na uczenie się, czytanie, kontakt z książką, chodzenie do teatru, zwiedzanie muzeów itp. Jest to istotny aspekt fenomenu, który francuski socjolog Pierre Bourdieu określa jako „kapitał kulturowy"1, i który w różnym stopniu nabywają członkowie różnych grup. Porównajmy pod tym względem zamieszkałą w niewielkiej wiosce rodzinę rolnika i zamieszkałą w wielkim mieście rodzinę lekarską, adwokacką czy profesorską.

Dobrem powszechnie pożądanym jest także zdrowie i sprawność fizyczna. W oczywistym sensie jest to wartość autoteliczna: dobre samopoczucie jest źródłem bardzo silnej samoistnej satysfakcji. Ale jest to także warunek sine qua non wszystkich pozostałych wartości: bogactwa, władzy, prestiżu i wykształcenia. Na ogół choroba lub niesprawność uniemożliwiają osiągnięcie tych dóbr, a w każdym razie ich skonsumowanie czy wykorzystanie. Podobnie jak w przypadku wykształcenia, tym, co tutaj ograniczone i rzadkie, są urządzenia, organizacje czy instytucje służące ochronie i pielęgnowaniu zdrowia: szpitale i przychodnie, apteki i ośrodki rehabilitacyjne, centra profilaktyki, masowego sportu i rekreacji. Istotnie zróżnicowana jest zdrowotność warunków pracy czy zamieszkania. A wreszcie społeczności i grupy kładą różny kulturowy nacisk na podtrzymywanie sprawności i zdrowia: ćwiczenia fizyczne, prawidłowe odżywianie, badania okresowe, zdrowy tryb życia, higienę i czystość, warunki środowiska itp. Jest to jeden z sensów tego, co nazywamy poziomem kultury fizycznej danej zbiorowości. Na przykład, bardzo wyróżnia się pod tym względem kultura amerykańska, a w stopniu skrajnym społeczność Kalifornii. Podobny akcent napotkamy w krajach skandynawskich. Parafrazując Bourdieu, można by mówić o kapitale kultury fizycznej w danej grupie.



Idea stratyfikacji społecznej

Wszystkie omówione dobra czy wartości - bogactwo, władza, prestiż, wykształcenie i zdrowie - mają charakter stopniowalny czy, jak czasem powiadamy, gradacyjny. Można je posiadać w większym lub mniejszym stopniu. Od najwyższych do najniższych zasobów przebiega pewna ciągła skala, „drabina" czy hierarchia. Są więc hierarchie bogactwa, od milionerów do bezdomnych, hierarchie władzy od cesarzy do niewolników, hierarchie prestiżu od idoli do żebraków, hierarchie wykształcenia od noblistów do analfabetów, hierarchie sprawności od olimpijczyków do inwalidów. Można według tych skal uporządkować poszczególnych ludzi. Co więcej, można policzyć, ilu ich jest na każdym szczeblu hierarchii. Otrzymamy wówczas pewne kategorie statystyczne: np. bardzo bogatych, bogatych, zamożnych, średnio zamożnych, biednych, najbiedniejszych. Można to robić nawet precyzyjniej, określając jakieś liczbowe przedziały zarobków. Proponuję mówić w tym przypadku o warstwach statystycznych.

Ale usytuowanie na określonym szczeblu każdej z tych hierarchii może różnić nie tylko jednostki, także grupy społeczne lub pozycje (statusy), niezależnie od tego, kto do tych grup wchodzi czy kto te pozycje zajmuje. Pewne społeczne lokalizacje - grupowe czy statusowe - dawać będą każdemu, kto do tych grup należy lub te pozycje zajmuje, wyższe lub niższe miejsce na każdej z drabin. Inaczej - większy lub mniejszy stopień uczestnictwa w powszechnie pożądanych, a rzadkich dobrach i wartościach. Grupy i pozycje różnią się dostępem lub szansami dostępu do bogactwa, władzy, prestiżu, wykształcenia i zdrowia. Max We-ber powiedziałby, że różnią się szansami życiowymi. Dopiero w tym wypadku zróżnicowanie pojedynczych ludzi staje się strukturalną nierównością społeczną, realnym fenomenem społecznym, a nie artefaktem statystycznym.

Proponuję stosować termin stratyfikacja społeczna albo uwarstwienie społeczne tylko do opisania takich grupowych lub pozycyjnych - a nie indywidualnych - różnic dostępu do cenionych społecznie celów. Każde dobro czy wartość z pięciu analizowanych konstytuuje własną drabinę stratyfikacji. Grupy i pozycje zajmują pewne szczególne miejsca na każdej z nich. Na przykład w stratyfikacji zarobkowej lekarz znajdzie się wyżej od pielęgniarki. W stratyfikacji według władzy - dyrektor wyżej od robotnika. W stratyfikacji prestiżowej -spiker telewizyjny wyżej od nauczyciela. Czy jednak te drabiny stratyfikacyjne są osobne, wzajemnie niezależne? Już omawiając poszczególne dobra „stratyfi-kujące", wskazywaliśmy, że jedne mogą być pomocne w zdobywaniu innych. Bogactwo może dawać władzę i prestiż. Władza może pomagać w zdobywaniu majątku, a także dostarczać prestiżu. Prestiż może prowadzić do wpływów i władzy, a także wysokich zarobków. Jeżeli takie współgranie zachodzi, efektem będzie sytuacja, w której ta sama grupa czy pozycja jest podobnie usytuowana na wszystkich trzech drabinach stratyfikacji. Prezydent Stanów Zjednoczonych to pozycja związana z dużym majątkiem, ogromną władzą i znaczną sławą. Powiemy w tym przypadku o zbieżności czynników czy aspektów stratyfikacji. Ale daleko częstszy jest przypadek pewnej dysharmonii między drabinami stratyfikacyjnymi, polegający na tym, że jedna i ta sama grupa lub pozycja jest odmiennie usytuowana na różnych z nich. Profesor uniwersytetu w Polsce ma wysoki prestiż, średnie zarobki i niewielką władzę. Polityk przeciwnie - wysokie zarobki i władzę, ale fatalny prestiż. Piłkarz - spory prestiż, wysokie zarobki, ale nie ma władzy. Policjant - dużą władzę, kiepskie zarobki i niski prestiż. Kombinacji tego rodzaju może być wiele. Mówimy w tym przypadku o rozbieżności czynników albo aspektów stratyfikacji.

Taka rozbieżność może mieć różne konsekwencje. Wśród członków danej grupy lub zajmujących daną pozycję społeczną może wywoływać poczucie pewnego dysonansu lub swoiście pojmowanej niesprawiedliwości. Na przykład pojawia się takie rozumowanie: jestem taki bogaty, tyle osiągnąłem, a ludzie pokazują mnie sobie palcami i mówią o mnie „badylarz" i „nuworysz". Albo takie: mam tak wysoką pozycję w rządzie, taką wysoką pensję, jeżdżę lancią, a ludzie na moje nazwisko pukają się w czoło albo chwytają za kłonice. Niektórzy rozumują inaczej, w tym duchu, że nie można mieć wszystkiego naraz, traktując wysokie miejsce na jednej drabinie jako kompensatę niskiego miejsca na innych. Na przykład profesor uniwersytetu może sobie powiedzieć: co prawda średnio zarabiam i mam niewiele władzy, ale za to należę do elity prestiżowej. Taka myśl nieco rozładowuje frustrację. Ten sam fakt, ale w zupełnie innej intencji, bierze zapewne pod uwagę rząd, dyskutując sprawę podwyżki dla profesorów albo szafując tytułami profesorskimi dla terminujących jeszcze pracowników naukowych. Prawdopodobnie jest to takie rozumowanie: skoro profesorowie mają taki wysoki prestiż, to niech im to wystarczy, a skoro młodsi pracownicy nauki tak mało zarabiają, to dajmy im zamiast pieniędzy tytuły profesorskie.

Warstwy społeczne

Podobne miejsce na drabinie stratyfikacyjnej może implikować i inne cechy: podobny styl życia, gusty i upodobania, zwyczaje i obyczaje, praktyki religijne, poglądy ideologiczne, rozrywki itp. Na przykład ludzie bogaci żyją i myślą podobnie jak inni ludzie bogaci, a zupełnie inaczej niż biedni. Budują podobne rezydencje, jeżdżą podobnymi samochodami, ubierają się u tych samych „dyktatorów mody", latają na te same wyspy na wakacje i jedzą ciągle łososia z szampanem. Pod wieloma względami upodabnia się sposób życia polityków czy menedżerów. Osobny jest świat życia codziennego idoli telewizyjnych, filmowych czy muzycznych. Zwykli ludzie zaglądają do niego nieśmiało za pośrednictwem kolorowych tygodników.

Zwróćmy uwagę, że to podobieństwo nakłada się niejako na swoistość grup czy pozycji, które te jednostki reprezentują. Ludzie bogaci tworzą pewne realne środowisko społeczne, swoistą wspólnotę, choć wchodzą do niego i lekarze, i adwokaci, i biznesmeni, i politycy, i prezenterzy telewizyjni, i bossowie mafii z Pruszkowa. Podobieństwo majątkowe, czyli, jak powiedziałby Max Weber, to samo „położenie rynkowe", wyraża się w podobnych interesach (np. obronie przed podatkami). Podobieństwo możliwości konsumpcyjnych - w podobnym stylu życia. A podobieństwo, jak pamiętamy z teorii „solidarności mechanicznej" Durkheima, to silny czynnik grupotwórczy. Z kolei więc wytwarza się między nimi pewna więź społeczna, kontakty towarzyskie, interakcje czy nawet trwalsze stosunki społeczne, zwłaszcza instrumentalne, związane z tzw. załatwianiem interesów. Odmienne typy więzi, sposobów bycia, gustów konsumpcyjnych charakteryzują środowisko menedżerów czy tzw. kadry kierowniczej. Jeszcze inne - tę szeroką zbiorowość ludzi zwanych klasą średnią, zatrudnionych w bardzo różnych wymagających kwalifikacji i wykształcenia zawodach, a także prowadzących własne niewielkie firmy lub przedsiębiorstwa i z tego tytułu posiadających godziwy, choć nie elitarny standard materialny. Takie swoiste wspólnoty - środowiska czy grupy - złożone z ludzi podobnie usytuowanych w hierarchiach stratyfikacji społecznej i powstające ponad i w poprzek ich innych przynależności grupowych czy zajmowanych pozycji nazwiemy warstwami społecznymi. Max Weber podobnie stosował pojęcie klasy i stanu. W takim rozumieniu warstwy to nie tylko statystyczne zbiory podobnych pod jakimś względem jednostek, ale realne, zintegrowane w pewnym stopniu całości społeczne, nowe formy strukturalizacji społeczeństwa.


: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania


1   ...   20   21   22   23   24   25   26   27   ...   47


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna