Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego


Trzy wizje internalizacji kultury



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona29/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   25   26   27   28   29   30   31   32   ...   47

Trzy wizje internalizacji kultury

Wszystkie te treści, które społeczeństwo wpaja jednostce, zawarte są w obrębie kultury. Kultura stanowi taki wielki, bogaty arsenał wiedzy, wzorów, reguł, norm, wartości, symboli, z którego poza treściami wspólnymi dla całej zbiorowości (jak np. językiem) każdy korzysta selektywnie, w zależności od pozycji społecznych (ról), jakie pełni, i swoich przynależności grupowych. Inne treści przyswaja z kultury lekarz, inne adwokat, inne rolnik, inne marynarz. Czego innego uczy się dziecko, czego innego student, czego innego emeryt. Inne wzory są ważne dla księdza, a inne dla artysty.

MICHEL FOUCAULT (1926-1984)

Filozof i historyk francuski, który wywarł znaczny wpływ na niektóre najnowsze kierunki myśli socjologicznej. Najważniejsze książki: [Szaleństwo i cywilizacja] (1961), Archeologia wiedzy] (1969), Surveiller et punir [Nadzór i kara] (1975).

Działania i myślenie członków społeczeństwa są kształtowane przez ukryte i nieuświadomione struktury, które wytwarzają się historycznie i mają wielką trwałość. Działają one jakby „za plecami* podmiotów społecznych. Foucault określa je mianem „dyskursów" życia potocznego, oraz struktur poznawczych (epistemes) aktywności filozoficznej i naukowej. W pewnych momentach ciągłość dyskursów ulega radykalnemu zerwaniu i tworzą się nowe ramy działania i myślenia. Istotną rolę w tym procesie odgrywa nauka społeczna. W rezultacie tworzy się całkowicie nowy świat społeczny, wszystko bowiem w społeczeństwie jest zrelatywizowane do dyskursu. „Archeologia wiedzy" to wydobywanie na jaw, odgrzebywanie spod powłoki pozornej oczywistości i konieczności innych niż panujące aktualnie dyskursów, ukazywanie zarówno ich historycznej ciągłości, jak i dyskursywnych przełomów. W historii dyskursów ogromną rolę odgrywa przypadek, odkrycie, inicjatywa, decyzja. Archeologia wiedzy pozwala dostrzec, że „teraźniejszość nie była zawsze", a obecne instytucje, reguły i przekonania nie są ani jedyne, ani konieczne, ani odwieczne.

Dyskursy raz ustalone są ludziom narzucane i egzekwowane. Pojawienie się nowych znaczeń stanowi efekt walk i realizowania władzy. „Genealogia wiedzy" odkrywa moment narodzin nowych dyskursów, wiążąc je ze starciami sił społecznych dysponujących nierównymi zasobami władzy. Na przykład pozornie oczywiste dychotomie: szalony-normalny, chory-zdro-wy, przestępca-przestrzegajacy prawa - zrodziły się w jakimś momende historyanym jako efekt praktyk psychiatrycznych, medycznych i kryminologicznych. Wykluczenie pewnych kategorii ludzi poza obręb społeczeństwa (ekskluzja) jest efektem zastosowania pewnych schematów kategoryzacyjnych. Stają się one narzędziem władzy, której agentami są „sędziowie normalności": nauczyciele, lekarze, naukowcy, pracownicy socjalni. Stworzyli nam oni dzisiaj „społeczeństwo dyscyplinujące", w którym jesteśmy poddani obserwacji, badaniu, naciskowi konformizującemu, represjonowaniu. Swoją genealogię pełną przypadków, innowacji, błędów, efektów walki mają wszelkie systemy reguł społecznych, które dlatego są zawsze heterogeniczne i wewnętrznie niespójne.

Władza przenika całe życie społeczne, jest obecna we wszelkich stosunkach społecznych. Występuje wszędzie tam, gdzie ludzie zmuszani są czynić to, aego by inaaęj nie robili. Warunkiem istnienia władzy (w odróżnieniu od całkowitego uprzedmiotowienia poddanych) jest wolność podmiotów, które mogą władzy się przeciwstawić. Konfrontacja i kontestacja przeciw władzy to symptomy podmiotowości.

LITERATURA

M. Foucault, Historia seksualności, Warszawa 1995 (wyd. 2,2000), Czytelnik

M. Foucault, To nie jest fajka, Gdańsk 1996, Wydawnictwo Stowo-Obraz-Terytoria

M. Foucault, Nadzorować i karać narodziny więzienia. Warszawa 1998, Wydawnictwo Aletheia

M. Foucault, Narodziny kliniki. Warszawa 1999, Wydawnictwo KR

M. Foucault, Choroba umysłowa a psychologia, Warszawa 2000, Wydawnictwo KR

M. Foucault, Filozofa, historia, polityka: wybór pism, Warszawa 2000, PWN

Kultura, a dokładniej - jej wyselekcjonowane elementy oddziałują bezpośrednio na osobowość ludzi, zostają przez jednostki przyswojone czy, jak mówimy, ulegają internalizacji. Przekształcają się wtedy w prywatne, indywidualne przekonania, poglądy, motywacje, aspiracje, predyspozycje, kanony moralne, obyczajowe itp. Psycholog powie o ukształtowaniu się postaw, a więc tendencji do działania w pewien określony sposób. Ale na tym nie koniec, w życiu społecznym bowiem liczy się naprawdę to, co ludzie robią, nie tylko ich postawy, ale rzeczywiste działania stanowiące - jak pamiętamy - konstytutywny składnik społeczeństwa. Druga faza procesu socjalizacji to zatem przejawianie się zinternalizowanych w osobowości treści kulturowych w działaniach, czyli inaczej ich eksternalizacja. Socjalizacja w pełnym sensie to proces dwuetapowy kształtowania działań ludzi przez kulturę. Ostatecznym efektem socjalizacji są określone działania. Aborygeni w Australii inaczej się ubierają, co innego jedzą, inaczej budują domy, inaczej wychowują dzieci, inaczej spędzają wolny czas, inaczej się pozdrawiają, inaczej chowają zmarłych niż współcześni Polacy, dlatego właśnie, że w procesie socjalizacji ich działania ukształtowała odmienna od naszej kultura. Osobowość stanowi tu tylko ogniwo pośrednie, ale w pełnym procesie niezbędne.

Scharakteryzujmy dokładniej pierwszy etap procesu: kulturowe kształtowanie osobowości. Nie ma tu wśród teoretyków pełnej zgody. Można wskazać na trzy najważniejsze rekonstrukcje oddziaływania kultury na osobowość, których podstawowe różnice wynikają z odmiennego pojmowania osobowości. Jest to więc z natury rzeczy problematyka psychologii, a odwołam się tutaj do niej tylko w niezbędnym zakresie, w bardzo uproszczony sposób.

Pierwsza rekonstrukcja mieści się w obrębie kierunku behawiorystyczne-go, perspektywy silnie reprezentowanej w psychologii amerykańskiej, zapoczątkowanej w I połowie XX wieku przez Jamesa Watsona1. Osobowość rozumiana jest tutaj jako wyuczony repertuar zachowań, przez które jednostka reaguje na płynące z otoczenia bodźce. Podstawowy mechanizm socjalizacji to instrumentalne uczenie się, a więc dobór repertuaru zachowań w oparciu o efekty zachowań wcześniejszych. Człowiek, podobnie jak każdy inny gatunek zwierzęcy, ma pewną, genetycznie daną gamę zachowań typowych. Może zachować się w pewien sposób, a nie może w inny. Na przykład bez pomocy urządzeń technicznych nie może fruwać w powietrzu ani długo przebywać pod wodą, ani skakać dalej niż kilka metrów, ani żywić się planktonem. Może natomiast robić wiele innych rzeczy niedostępnych z kolei dla ptaków, lampartów czy wielorybów. Realizując te gatunkowo dostępne zachowania, człowiek osiąga pewne efekty; prowadzą one do pewnych skutków. Inaczej mówiąc, traktuje zachowania jako instrument realizacji swoich celów. Niektóre z osiąganych efektów są dla człowieka korzystne, zaspokajają jego potrzeby, dają przyjemność, satysfakcję, a inne przeciwnie - sprawiają przykrość, ból, przynoszą szkody. Powtarzając zachowania „metodą prób i błędów", człowiek po pewnym czasie uczy się odróżniać te, które przynoszą gratyfikacje, nagrody, od tych, które przynoszą deprywacje, kary. I zaczyna unikać zachowań wywołujących kary, eliminuje je z repertuaru zachowania, a pozostawia te, które przynoszą gratyfikacje. W wyniku instrumentalnego uczenia się, selekcji repertuaru zachowania, człowiek ukształtował swoją osobowość.

Do tego punktu opis procesu nie różni się od tego, co zachodzi w świecie zwierzęcym. Tak samo uczą się tresowane psy czy szczury w labiryncie psychologów eksperymentalnych. To co swoiste dla świata ludzkiego, to podejmowanie zachowań w otoczeniu innych ludzi, w środowisku społecznym. Ludzie większość swoich zachowań kierują ku innym ludziom. I ci inni różnie reagują na ich zachowania. Czasem odpowiadają uśmiechem, pochwałą, sympatią, życzliwością, udzielają pomocy, poparcia itp. A kiedy indziej reagują naganą, szyderstwem, bojkotem, izolacją, krzykiem, biciem, pozbawieniem wolności itp. Zachowanie spotyka się więc albo z pozytywnymi, albo z negatywnymi reakcjami otoczenia społecznego (socjologowie mówią o pozytywnych i negatywnych sankcjach). Reakcje pozytywne występują wtedy, gdy jednostka działa zgodnie z oczekiwaniami społecznymi, a więc uznanymi w zbiorowości wzorami, regułami, normami, wartościami. A reakcje negatywne, gdy nie spełnia takich oczekiwań, narusza społeczne reguły. Dążąc do społecznej akceptacji, która jest dla jednostki gratyfikująca, a unikając społecznego potępienia, które jest dla jednostki przykre, uczy się ona powtarzać zachowania akceptowane, a rezygnować z potępianych. W ten sposób internalizowała w swojej osobowości oczekiwania kulturowe.

W ujęciu teorii behawiorystycznej tajemnica socjalizacji polega więc na tym, że społeczeństwo nagradza zachowania kulturowo właściwe, a karze zachowania nie odpowiadające oczekiwaniom kulturowym. W wyniku takiej „tresury" człowiek przyswaja wzory i reguły kulturowe, czyni je swoją „drugą naturą", i następnie realizuje w swoim postępowaniu.

Bardziej skomplikowany obraz procesu socjalizacji odnajdujemy w teorii psychoanalitycznej związanej głównie z nazwiskiem Zygmunta Freuda, austriackiego psychiatry z I połowy XX wieku. Przede wszystkim inaczej postrzegana jest tu struktura osobowości człowieka. Jest to bardzo złożona całość składająca się z kilku warstw lub obszarów. Pierwszy obszar to suma biologicznie wyznaczonych, genetycznie nabytych potrzeb czy popędów, które łącznie określa się terminem „id". To są podstawowe sprężyny ludzkiej aktywności. Ale człowiek jest także obiektem społecznych, zewnętrznych nacisków. Te naciski społeczne odbijają się w drugiej sferze osobowości, którą określa się mianem „su-perego". Tutaj zapisuje się lekcja społeczna, przekaz kultury zbiorowości, na przykład moralność, obyczaj, niezbędne, aby zapewnić współistnienie, kooperację wielu ludzi, unikając „wojny wszystkich przeciwko wszystkim". Moralne postępowanie wymaga brania pod uwagę dobra czy interesów innych ludzi, a więc sprzeciwia się czysto egoistycznemu, hedonistycznemu zaspokajaniu popędów czy realizowaniu potrzeb. Ukształtowane superego (jak czasem potocznie mówimy - „sumienie") wchodzi więc w konflikt z id. Między tymi dwoma biegunami osobowości zachodzi nieuchronne napięcie, ponieważ superego blokuje, ogranicza, oswaja instynktowne, naturalne dążenia. Zachowanie amoral-ne, niezależnie od ewentualnych sankcji społecznych, z jakimi może się spotkać, rodzi przykre odczucia zwane poczuciem winy, wstydu albo wyrzutami sumienia. A równocześnie biologiczne popędy zawarte w id często popychają do zachowań amoralnych. Radząc sobie z tą sprzecznością, jednostka tworzy pewne własne, indywidualne kompromisowe rozwiązanie, swój specyficzny sposób postępowania, który zamyka się w trzeciej warstwie osobowości zwanej „ego". Ego dostarcza niezbędnej równowagi między tym, czego żąda natura, a tym, czego wymaga kultura, dwie siły, między którymi toczy się w nieuchronnym rozdarciu egzystencja ludzka.

W ujęciu psychoanalizy socjalizacja to zatem proces, poprzez który kultura internalizuje się w jednym tylko obszarze osobowości, w superego. Zinternali-zowane wzory kulturowe nie realizują się od razu i wprost w działaniach, lecz przechodzą skomplikowany proces uzgadniania z popędami biologicznymi, w wyniku czego ulegają kompromisowym modyfikacjom i przejawiają się w działaniach tylko częściowo.

Ujęcie trzecie wywodzi się już nie z psychologii, lecz z socjologii. Najsilniej podkreśla rolę czynników społecznych. Określamy je mianem symbolicznego interakcjonizmu, a jego twórcami byli amerykańscy socjologowie z początku XX wieku: znany nam już Charles Horton Cooley i George Herbert Mead. Zgodnie z tą perspektywą, człowiek w momencie urodzenia jest tylko organizmem biologicznym, reprezentantem pewnego gatunku zwierzęcego. Wszystko, co czyni człowieka człowiekiem, wywodzi się ze społeczeństwa, a ściślej z kontaktów i interakcji z innymi ludźmi, jest efektem zbiorowej, stadnej formy bytowania gatunku ludzkiego. Swoiście ludzka natura człowieka wytwarza się dopiero przez udział w zbiorowości, życie w środowisku innych ludzi.

Od społeczeństwa nabywamy nie tylko treści naszego myślenia, wiedzę, informacje, wzory, reguły, normy, wartości, ale także samą zdolność uczenia się, nabywania tych treści. To jest stanowisko bardzo radykalne. Tradycyjnie bowiem uczenie się pojmowano, stosując metaforę pustej tablicy (tabula rasa), z którą człowiek się rodzi i na której potem zapisuje się całe jego doświadczenie życiowe. Tablica jest dana biologicznie, a tylko to, co na niej zapisane, pochodzi z zewnątrz, z wykształcenia, wychowania, kontaktów społecznych. Tymczasem symboliczni interakcjoniści uważają, że sama tablica także wytwarza się w toku życia społecznego. Mówiąc mniej metaforycznie - że cały skomplikowany mechanizm psychiczny, zwany tu jaźnią (self), który umożliwia przyswajanie kultury, kształtuje się dopiero po urodzeniu, w kontaktach, interakcjach z innymi, przede wszystkich w ramach „grup pierwotnych": rodziny, grupy zabawowej i wspólnoty lokalnej. Mocnego argumentu za takim radykalnym stanowiskiem dostarczają wspomniane wcześniej przypadki dzieci pozbawionych naturalnego środowiska wychowawczego, które nie tylko nie nabyły kulturowych treści, ale nie mogły się już ich nauczyć, tak jakby zabrakło tego aparatu psychicznego umożliwiającego recepcję kultury.

Jak przebiega proces kształtowania się jaźni? Jaźń jest strukturą złożoną. Jedna jej sfera to „ja" („I"), druga określana jest przez Meada zaimkiem zwrotnym „mnie" („me"). „I" to spontaniczne, własne, indywidualne tendencje, zdolności, umiejętności bardzo różniące ludzi między sobą. Można tu mówić o jaźni autonomicznej. „Me" natomiast to refleks, odbicie społeczeństwa, w którym żyjemy. To są te lekcje, które nabyliśmy od społeczeństwa, to te ideały, reguły, wzory, które uznajemy dlatego, że żyjemy w pewnej zbiorowości. Można tu mówić o jaźni refleksyjnej. Ukształtowanie tej sfery jaźni, a także cała jej zawartość treściowa, są efektem socjalizacji.

W procesie socjalizacji dokonującej się w grupach pierwotnych można wyróżnić trzy etapy, w zależności od specyfiki zachodzących tam interakcji. Etap zabawy to kontakty i interakcje spontaniczne, chaotyczne, nie związane jeszcze z żadną refleksją na temat partnera ani samego siebie. Wyobraźmy sobie dzieci w piaskownicy. Są razem, ale jeszcze w istotnym sensie osobno, każde bawi się na własną rękę, a jedynie czasem dochodzi do przelotnych kontaktów, prostej imitacji zachowania drugiego. Wyższa forma interakcji to gra. Pojawia się tutaj świadomość partnera i pewna definicja mojej własnej roli, powiązanej z jego rolą. Ja kopię piłkę, a ty bronisz. Ja jestem Wilk, a ty Sierotka Marysia. Ja jestem doktor, a ty pacjentka. Jest tu już rozróżnienie odmiennych ról, a także spostrzeżenie ich wzajemnej niezbędności. Nie ma sensu strzelanie do bramki, gdy nie ma bramkarza, nie można być sensownym Wilkiem, jeżeli nie ma nikogo do pożarcia, ani lekarzem, jeśli pacjent nie daje się zbadać. Mam świadomość, że moje działania uzyskują sens dzięki temu, że są inni, którzy realizują ich działania. W przypadku gry mam już świadomość tej zależności od innych, tego interakcyjnego kontekstu, w którym sam działam. Co więcej, potrafię wyobrazić sobie, na czym polega rola, której sam nie wykonuję, postawić się w sytuacji partnera i popatrzeć na grę z jego perspektywy.

Etap trzeci to uogólnienie samych reguł gry niezależnie od konkretnych osób uczestniczących w grze czy od konkretnej sytuacji gry. Pojawia się świadomość, czym jest gra w futbol, a czym w koszykówkę, czym są obowiązki rodzinne, a czym zawodowe, niezależnie od konkretnego meczu czy konkretnej sytuacji rodzinnej lub zawodowej. Nawet nie grając w piłkę, można znać reguły gry, ogarniać w wyobraźni pewien właściwy sposób postępowania. Nawet będąc kawalerem czy bezrobotnym, można znać powinności rodzinne czy pracownicze. Pojawienie się tego abstrakcyjnego, refleksyjnego etapu pozwala na to, że człowiek może myślowo, abstrakcyjnie popatrzeć nie tylko na innych ludzi, ale na siebie samego. I zapytać: jak ja realizuję społeczne wzory, jak gram w te gry społeczne, czy idzie mi dobrze czy źle, czy mi się udaje, czy mam kłopoty, czy gram fair i realizuję regulaminy czy też nie? W tym trzecim etapie potrafię sam spojrzeć na siebie i ocenić swoje działania z punktu widzenia pewnych ogólnych reguł, społecznych oczekiwań. I w efekcie mogę być z siebie dumny albo mogę odczuwać wstyd.

Dopiero w tym momencie, kiedy pojawia się taka krytyczna refleksja o sobie samym, możemy powiedzieć, że wytworzyła się jaźń. Jaźń to zdolność zdefiniowania swojego miejsca w szerszej zbiorowości, roli, jaką się pełni, obowiązków i powinności, jakie z niej wynikają, nakazów i zakazów, jakie zbiorowość jednostce narzuca. Człowiek nie rodzi się z ukształtowaną jaźnią. Kształtuje się ona w wyniku długotrwałego procesu obcowania z innymi ludźmi. Kiedy jednak się ukształtuje, czyni człowieka uzależnionym od kulturowych imperatywów, poddanym ukierunkowującemu wpływowi zbiorowości. To jest właśnie efekt socjalizacji.

Odmiany socjalizacji

Niezależnie od podejścia teoretycznego, socjologowie wyróżniają rozmaite odmiany procesów socjalizacji. Przede wszystkim odróżnia się socjalizację początkową i socjalizację permanentną. Socjalizacja początkowa dokonuje się w rodzinie, a następnie w innych grupach pierwotnych - rówieśniczych i sąsiedzkich. Jednostka zostaje tu po raz pierwszy wprowadzona w świat wzorów, reguł, oczekiwań społecznych. Uczy się podstaw społecznego współżycia. Zyskuje świadomość, że nie jest sama i że musi się liczyć z innymi.

Ale proces socjalizacji na tym się nie kończy. Przeciwnie, w jakimś stopniu towarzyszy człowiekowi przez całe życie. Najpierw w sferze pracy, gdy przygotowuje się on do objęcia pozycji zawodowych i uczy związanych z nimi ról. Tu mieści się cała edukacja szkolna czy uczelniana. Często i później wymaga to ciągłego doskonalenia kwalifikacji lub nawet zdobycia nowych kwalifikacji w przypadku zmiany pracy. W dzisiejszym świecie jest to przypadek bardzo typowy z dwóch powodów: po pierwsze dużej fluktuacji zawodowej, częstego zmieniania miejsc pracy i rodzaju zatrudnienia, a po drugie ogromnego przyśpieszenia zmian technologicznych, wymagających coraz to nowych kompetencji nawet w tym samym zawodzie. Przypomnijmy sobie, jak nowych umiejętności i nawyków wymagała dla wielu pracowników rewolucja informatyczna czy komputerowa.

W sferze rodzinnej przyswojenia nowych wzorów i reguł życia wymaga objęcie roli męża czy żony, ojca czy matki. Czasem socjalizacja do takich ról podejmowana jest w formach zorganizowanych. W szkołach uczy się „przygotowania do życia w rodzinie", parafie urządzają kursy dla przyszłych małżonków. Naturalny proces przechodzenia z jednej kategorii wieku do drugiej, od dzieciństwa do lat młodzieńczych, a potem do dojrzałości czy wreszcie starości oznacza za każdym razem konieczność nauczenia się nowych praw i obowiązków, nowych norm i wartości, nowego stylu i sposobu życia. W wielu społeczeństwach te momenty graniczne w biografii są uważane za tak ważne, że towarzyszą im rozbudowane „rytuały przejścia", zbiorowe ceremonie, często o charakterze sakralnym, symbolizujące koniec jednej fazy życia i początek następnej. Antropologowie społeczni dostarczają wielu opisów przejścia od dziecka do wojownika w plemionach prymitywnych. Bogaty rytuał ma sygnalizować potrzebę nowych zupełnie umiejętności, nowych obowiązków, nowych relacji z innymi członkami plemienia. Konieczność socjalizacji występuje też przy przejściu do ostatniego etapu życiowego - emerytury, stanu spoczynku. Uroczystości urządzane z okazji odejścia pracownika z czynnego życia zawodowego podkreślają wagę tej zmiany, do której czasem niełatwo się przystosować i która wymaga opanowania nowych wzorów życia, przyzwyczajenia do odmiennego rytmu aktywności.

Czasami sytuacja życiowa człowieka może zmieniać się nie z powodu naturalnej sekwencji wieku, ale ze względu na jakieś inne okoliczności. W życiu rodzinnym śmierć kogoś bliskiego, rozwód, separacja - to sytuacje wymagające też przystosowania i swoistej socjalizacji. Ludzie zmieniają miejsce zamieszkania, emigrują i zdarza im się znaleźć w kręgu zupełnie odmiennej kultury. Tutaj konieczność resocjalizacji może być bardzo głęboka. Czasami dla opisania takiego przypadku używamy terminu akulturacja. Także i tu spotykamy formy zorganizowane: korporacje przemysłowe urządzają szkolenia dla pracowników wysyłanych do obcych krajów, mające zapoznać ich z subtelnościami tamtejszej kultury. Podobne kursy przechodzą dyplomaci. Może być i tak, że obca kultura przychodzi do jakiegoś społeczeństwa w wyniku podboju imperialnego czy kolonialnego, a także w bardziej łagodny sposób, w wyniku tak dzisiaj charakterystycznego procesu globalizacji kulturowej czy, dokładniej mówiąc, amerykanizacji kultury. Wtedy całe społeczeństwo może wymagać resocjalizacji: nauczenia się nowych stylów życia, obyczajów, ideałów.

Ważny obszar, w którym toczą się procesy socjalizacji, to polityka. Ludzie podlegają socjalizacji politycznej, to znaczy wdrażają się do pewnej kultury politycznej, reguł gry obowiązujących w sferze polityki. Roli czynnego politycznie obywatela uczymy się przeważnie raz w życiu. Ale w społeczeństwie ulegającym głębokim, przełomowym zmianom politycznym trzeba się często uczyć na nowo. Mówimy dziś w Polsce, że wszyscy uczymy się demokracji. Bo nie wystarczy wprowadzić wybory, parlament, urząd prezydencki. Potrzeba jeszcze demokratów, to znaczy obywateli gotowych do uczestnictwa w systemie demokratycznym, do korzystania z jego instytucji. Demokracja bez demokratów to stan kuriozalny. A reguł demokratycznego uczestnictwa trzeba się właśnie nauczyć, przyswoić je sobie, głęboko internalizować, zanim demokracja zacznie działać naprawdę. Trzeba wiedzieć, jak troszczyć się o sprawy publiczne, jak interweniować w obronie interesów czy wartości, jak i po co głosować, jakie ma się powinności wobec państwa, do kogo pisać petycje, gdzie protestować itp. To właśnie musi przynieść socjalizacja do nowego ustroju politycznego.

Szczególna odmiana socjalizacji to wdrożenie do ról dewiacyjnych czy przestępczych. Ludzie uczą się wzorów, norm i wartości kontrkulturowych, sprzecznych z dominującymi w społeczeństwie. Można tu mówić o kontrsocjalizacji. Żeby zostać przestępcą, trzeba przyswoić szczególne wartości i zawiesić normalnie obowiązujące. Trzeba wyrobić sobie pogardę dla dobra innych, zabić w sobie odruch współczucia dla czyichś strat czy cierpienia, zanegować nienaruszalność czyjegoś życia i zdrowia. Trzeba też nauczyć się szczególnych norm, wzorów działania, stylów życia, sposobów mówienia, jakie w świecie przestępczym obowiązują. Kontrsocjalizacja dokonuje się w środowiskach przestępczych przeważnie w sposób spontaniczny, przez naśladowanie tych, którzy cieszą się prestiżem czy sławą, i dla nowych adeptów stanowią życiowe ideały.

Kiedy omawialiśmy zagadnienie grup odniesienia, wprowadziłem jeszcze jedno pojęcie - socjalizacji antycypującej i jej odmiany - snobizmu. Przypomnę, że chodzi o taką sytuację, gdy ktoś, nie będąc jeszcze członkiem danej grupy czy nie zajmując jeszcze danej pozycji społecznej, identyfikuje się z nią subiektywnie na tyle silnie, że pragnie już z góry maksymalnie upodobnić się do członków tej grupy czy do osób zajmujących takie pozycje. Liczy na to, że przyniesie mu to łatwiejszy akces i akceptację. W tym przypadku kultura typowa dla grupy lub kategorii zawodowej zaczyna kształtować jego zachowanie, mimo że do nich jeszcze nie należy. Ulega socjalizacji niejako na wyrost, antycypując przyszłą przynależność. Przytaczaliśmy przykłady młodych ludzi pragnących akceptacji w gangach młodzieżowych czy świeżo bogacących się biznesmenów szukających uznania w środowiskach elitarnych. Często przedmiotem socjalizacji stają się powierzchowne elementy kultury: sposoby ubierania się, mówienia, rekwizyty materialne, formy rekreacji, upodobania artystyczne. Często też dochodzi do przejęcia wzorów w ich skrajnej postaci, przerysowania pewnych reguł w myśl powiedzenia: „bardziej papiescy niż sam papież". Wtedy efekt może być przeciwny do zamierzonego, prowadząc do pogardy, szyderstwa czy odrzucenia ze strony środowisk, do których się tak usilnie aspiruje.

Na koniec wspomnieć trzeba o ciekawej formie socjalizacji, która przebiega jakby w przeciwnym kierunku niż normalnie, i dlatego może być określona jako socjalizacja odwrotna. Zazwyczaj wpływ socjalizacyjny wywierają starsi w stosunku do młodszych. Rodzice socjalizują dzieci, nauczyciele uczniów, profesorowie studentów, oficerowie żołnierzy, weterani początkujących adeptów przestępczości. W dzisiejszym społeczeństwie pojawiają się jednak dwie okoliczności, które naruszają ten normalny tryb. Po pierwsze, zmiany społeczne i kulturowe dokonują się niezwykle szybko i młode pokolenie, z natury bardziej chłonne i otwarte na nowości, może być szybciej i w bardziej naturalny sposób wdrożone do nowych zwyczajów i obyczajów, stylów i sposobów życia niż pokolenie starsze. A po drugie, te nowe prądy kulturowe niesione są głównie poza osobistymi oddziaływaniami socjalizacyjny mi przez środki masowego przekazu i docierają do młodego pokolenia z pominięciem, a czasem nawet wbrew rodzicom czy nauczycielom. Młodzi ludzie mogą wtedy starać się przekonać do nowości bardziej trądy ej onalnie nastawionych starszych. Syn, który uczy ojca posługiwania się komputerem i surfowania w Internecie, córka, która zabiera matkę na dyskotekę, uczniowie, którzy zapraszają nauczycieli na koncert muzyki techno, studenci, którzy wciągają profesora do klubu ekologicznego, to przykłady tej paradoksalnej sytuacji, gdy starsze pokolenie ulega presji socjalizującej ze strony młodszego.


: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania

Pobieranie 2.64 Mb.

1   ...   25   26   27   28   29   30   31   32   ...   47




©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna