Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona33/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   29   30   31   32   33   34   35   36   ...   47

Rozwój społeczny

Pewien rodzaj procesów kierunkowych stanął w centrum zainteresowania socjologów już w XIX wieku. Nazywamy je procesami rozwoju. Charakteryzują się, w porównaniu z innymi procesami kierunkowymi, dwiema jeszcze dodatkowymi cechami: a) kierunek procesu jest pozytywny, tzn. z upływem czasu zwiększa się poziom pewnej zmiennej lub kompleksu zmiennych, ze względu na które proces rozpatrujemy (np. rośnie liczba ludności - mówimy o rozwoju demograficznym; zwiększa się produkt globalny społeczeństwa - mówimy o rozwoju gospodarczym; rośnie liczba przestępstw - mówimy o rozwoju przestępczości itp.), oraz b) kierunkowa sekwencja zmian społecznych jest uruchomiona, popychana przez mechanizmy wewnątrzspołeczne (inaczej: immanentne, endogenne, czyli zamknięte w ramach rozważanego systemu). Przeciwieństwem czynników endogennych są egzogenne, czyli leżące poza systemem społecznym: np. zmiany klimatyczne, katastrofy przyrodnicze, epidemie chorób itp. Procesów wywołanych przez takie czynniki nie nazwiemy rozwojem, lecz raczej procesami reaktywnymi, adaptacyjnymi. Modelem myślowym dla procesów rozwojowych był wzrost organizmu biologicznego, od stanu zalążkowego (zakodowanej w organizmie, w genach tendencji), aż do osobnika dojrzałego. Pisząc o społeczeństwie, ciągle odwoływano się do metafory organicznej i wskazywano na dokonujące się także w społeczeństwie kierunkowe procesy różnicowania się struktur i funkcji - od prostoty do złożoności, od amorficzności do artykulacji, od chaosu do zorganizowania.

Odróżniamy rozwój jednoliniowy (unilinearny), gdy sekwencja zmian biegnie zawsze tym samym, jednym torem, po regularnej, wyznaczonej jakby z góry trajektorii (tak postrzegali historię ewolucjoniści, od Herberta Spencera do Talcotta Parsonsa), oraz rozwój wieloliniowy (multilinearny), gdy różne sekwencje zmian mają jedynie zbliżony ogólny kierunek, ale przebiegają w różny sposób, różnymi torami czy trajektoriami, w zależności od konkretnych warunków historycznych czy kulturowych danego społeczeństwa (tak na przykład traktowali rozwój społeczeństwa tzw. neoewolucjoniści w XX wieku).

Szczególną odmianą rozwoju różniącą się w swoim przebiegu od liniowego, choć w ostatecznym efekcie osiągającą podobne skutki, jest rozwój skokowy: po okresie kumulowania się zmian ilościowych, cząstkowych, dochodzi do pewnego progu nasycenia, po którego minięciu występuje zasadnicza zmiana jakościowa. Z kolei nawarstwiają się znów zmiany cząstkowe, ilościowe, by po pewnym czasie dotrzeć do następnego progu. Tak na przykład ujmował rozwój społeczeństwa w swojej dialektycznej koncepcji Karol Marks, który sądził, że biegnie on zawsze od wspólnoty pierwotnej, przez niewolnictwo, feudalizm, kapitalizm do komunizmu, a pomiędzy tymi fazami dochodzi do przełomowego nasilenia nagromadzonych napięć czy sprzeczności, co przez rewolucję - prowadzi do narodzenia się jakościowo nowej, kolejnej formacji społecznej. Inny przykład to zaproponowany w teorii „rewolucji naukowych" przez filozofa amerykańskiego Thomasa Kuhna obraz rozwoju nauki1, w którym paradygmaty naukowe, cechujące się gromadzeniem w rutynowych badaniach coraz bogatszych danych empirycznych i eksperymentalnych, w pewnym momencie ulegają radykalnej zmianie prowadzącej do zmiany całego obrazu świata, pojawienia się nowego paradygmatu.



Postęp społeczny

Pojęciem jeszcze bogatszym znaczeniowo jest postęp społeczny. Chodzi tu o taki proces rozwojowy, którego kierunek jest wartościowany, oceniany pozytywnie. Postęp przybliża nas nieustannie do takiego stanu społeczeństwa, który realizuje jakieś ważne społeczne wartości; jest uważany za dobry, sprawiedliwy, szczęśliwy, godny itp. Przeciwieństwem postępu jest regres, oddalanie się od takich wysoko cenionych wartości, i tym samym zbliżanie się do wartości przeciwnych.



1 T. Kuhn, The Structure ofScientific Revolutions, 2nd edition, Chicago 1970 (1962): The Univer-sity of Chicago Press.

Żadna zmiana nie jest postępem (ani regresem) sama w sobie; może natomiast uzyskać kwalifikację postępu, gdy stanie się przedmiotem rozpowszechnionej w jakiejś zbiorowości pozytywnej oceny, dokonanej w myśl pewnych kryteriów aksjologicznych. Postępem jest to, co za postęp jest przez społeczeństwo uważane (podobnie z regresem). Tak więc postępowość (regresywność) jest zawsze zrelatywizowana. Po pierwsze, do jakiejś zbiorowości, która takie oceny formułuje. To, co za postępowe uważa jedna grupa, klasa, naród, może nie być uważane za takie przez inną zbiorowość, a nawet stanowić w jej odczuciu regres. Odebranie ziemi wielkim właścicielom i uwłaszczenie chłopów było z pewnością postępowe z punktu widzenia mas wiejskich, ale nie z perspektywy arystokracji. Wprowadzenie progresywnych podatków i zmniejszenie tym samym różnic majątkowych jest postępowe z perspektywy najniżej zarabiających, ale nie z punktu widzenia dynamicznych przedsiębiorców. Po drugie, postępowość jest zrelatywizowana historycznie - to, co za postęp jest uważane dziś, mogło wcale nie być traktowane jako postępowe wczoraj, a nawet mogło uchodzić za regresywne. Nowe wynalazki i urządzenia techniczne, upowszechnienie edukacji, swoboda obyczajów, odformalizowanie stosunków międzyludzkich, równouprawnienie kobiet - te zmiany społeczne, z naszej perspektywy oczywiście postępowe, wcale nie wydawały się takimi, kiedy je wprowadzano. Najlepszy dowód, ile wysiłków i walki wymagało przełamanie oporów przeciwko nim. Po trzecie, postępowość (i regresywność) jest zrelatywizowana do przyjętych kryteriów postępu (uznawanych wartości) - to, co postępowe w myśl jednego kryterium, może nie być postępowe w myśl kryterium konkurencyjnego, a nawet może z tej perspektywy stanowić regres. I tak np. uprzemysłowienie jest postępem, gdy za kryterium przyjmujemy wzrost produkcji, ale nie jest postępem, gdy za kryterium uznamy przetrwanie naturalnego środowiska; urbanizacja jest postępem, jeśli za kryterium przyjmiemy bogate możliwości zatrudnienia, rozrywki, konsumpcji kulturalnej spotykane w miastach, ale jest regresem, jeśli za kryterium uznamy tradycyjne, wspólnotowe więzi międzyludzkie typowe dla środowiska wiejskiego. Nad zanikiem takich więzi ubolewał już w XIX wieku Ferdinand Toennies, dla którego przejście od tradycyjnej lokalnej wspólnoty (Getneinschaft) do nowoczesnej, uprzemysłowionej i zurbanizowanej społeczności (Gesellschaft) oznaczało zatratę jakości życia i sprzeniewierzenie się naturze ludzkiej.

Oczywiście nie oznacza to całkowitej dowolności na temat tego, czym jest postęp. Już samo wytworzenie się społecznego konsensu wokół pewnych kryteriów postępu (wybór pewnych wartości jako podstawowych przez większość członków społeczeństwa) stanowi swoiste sito czy filtr eliminujący kryteria oderwane czy przypadkowe. A ponadto są pewne dziedziny, gdzie kryteria narzucają się same i trudno je kwestionować. Gdy zmniejsza się umieralność niemowląt, gdy zwiększa się średnia długość życia ludzkiego, gdy wyeliminowana zostaje gruźlica, gdy znika groźba głodu, gdy zwiększa się szybkość transportu, gdy rozbudowuje się sieć telekomunikacyjna, gdy bogaci się wiedza przyrodnicza, gdy zmniejsza się groźba wojny - w tych i podobnych przypadkach trudno by było zaprzeczyć, że mamy do czynienia z procesami postępowymi. Chodzi tu bowiem o sprawy, które są w interesie uniwersalnym, wszystkich ludzi, i które są podobnie przez ludzi odczuwane, niezależnie od ich grupowych przynależności. Gorzej jednak, gdy kryteria postępu dotyczą interesów partykularnych, grupowych, klasowych, narodowych itp. Wtedy brak powszechnej zgody co do tego, co jest postępowe. Np. to, co jedni uznają za sprawiedliwe, inni odrzucą jako niesłuszne; to, co jedni uznają za równość szans, inni potraktują jako niezasłużone przywileje; to, co jedni akceptują jako demokrację, inni nazwą tyranią motłochu itp.

Łatwiej też na ogół zgodzić się na postępowość pewnych procesów, gdy kryteria postępu zdefiniowane są cząstkowo, jednowymiarowe (jak w przykładach powyżej), a znacznie trudniej, gdy są określone kompleksowo, wielowymiarowo. Ten drugi przypadek jest bardzo częsty w historii myśli społecznej; formułowane tu są różne „utopie społeczne", a więc wizje dobrego, szczęśliwego, doskonałego społeczeństwa przyszłości, ujmowane na tyle skrajnie, że aż nierealistycznie (Państwo Słońca i Arkadia, millenium i komunizm - to tylko niektóre przykłady). Wokół nich toczyły się zawsze (i toczą) wielkie spory, a nawet społeczne konflikty. A to właśnie dlatego, że wielość kryteriów uwzględnionych łącznie stawiać może jedne z nich w sprzeczności z drugimi. Np. dla kogoś ważniejsze jest, aby być bogatym, dla kogo innego - aby być szlachetnym; ktoś może chcieć żyć dostatnio, kto inny - twórczo; jak powiadał filozof Erich Fromm, jeden chce „mieć", a drugi chce „być". A to są rzeczy trudne nieraz do pogodzenia w jednym społecznym ustroju.

Bardzo nam się dzisiaj pomieszały kierunki i kryteria. Gdzie lewica, a gdzie prawica, gdzie rewolucja, a gdzie kontrrewolucja, gdzie awangarda, a gdzie ariergarda? Co jest postępowe, a co wsteczne? Czy w ogóle istnieje jeszcze sensowna miara pozwalająca określić jakieś społeczeństwo jako postępowe, jakichś ludzi jako reprezentantów postępu, jakąś teorię, ideologię czy doktrynę jako myślowy wyraz postępu? Wbrew dość powszechnym wątpliwościom sądzę, że pojęcie postępu zachowuje swój walor najważniejszego drogowskazu dla ludzkich działań. Tyle że na przełomie stuleci musi zostać radykalnie prze-formułowane, na miarę dwudziestego pierwszego wieku. Podejmę próbę takiego przeformułowania; zaproponuję nowe rozumienie idei postępu społecznego. Wymaga to jednak najpierw przypomnienia i uporządkowania dotychczasowych dziejów tego pojęcia.



Losy idei postępu

Idea postępu jest jedną z najstarszych, najtrwalszych, najbardziej uniwersalnych idei, jakie stworzyła ludzkość. Ma z górą 2500 lat - w wersji wyraźnie sformułowanej, wyartykułowanej, narodziła się, podobnie jak tyle innych treści naszej kultury, w starożytnej Grecji i Rzymie, ale należy sądzić, że istniała i wcześniej w spontanicznym myśleniu potocznym. Jej pierwsze sformułowanie przypisuje się Ksenofanesowi, a za ojca samego terminu uważa się Lukre-cjusza. A potem historia idei postępu to już prawie to samo co cała historia myśli społecznej. W Grecji więc znajdujemy rozważania o postępie u Ajschylo-sa, Protagorasa, Sokratesa, Platona; w Rzymie u Seneki; w średniowiecznym chrześcijaństwie przede wszystkim u św. Augustyna i Bernarda z Chartres; w myśli renesansowej u Machiavellego, Morusa, Bacona, Erazma z Rotterdamu; w Oświeceniu u Bodina, Vico, Leibniza.

Prawdziwy triumf tej idei przynosi jednak dopiero wiek XIX, zwany niekiedy „wiekiem postępu". Tutaj wizja postępu przenika nie tylko wszystkie niemal teorie społeczne - ewolucjonizm Saint-Simona, Comte'a, Spencera, Morgana, Durkheima; dialektyczną teorię dziejów Hegla i Marksa - ale staje się udziałem myślenia potocznego, dominuje w świadomości zwykłych ludzi. To wiek optymizmu: wiary w rozum, naukę, technikę, produkcję, wzrost ekonomiczny, ekspansję terytorialną, rozmach cywilizacyjny. Rozwój zdaje się nie mieć żadnych barier, potencjał człowieka zdaje się nieograniczony, przyszłość jest bezkresna, wspaniała i otwarta.

Przerwijmy na chwilę rozważania historyczne w tym momencie największego triumfu idei postępu, by zastanowić się, skąd bierze się jej zdumiewająca trwałość i powszechność. Myślę, że wynika to z pewnych fundamentalnych właściwości ludzkiej sytuacji w świecie: po pierwsze, z owego odwiecznego i nieprzezwyciężalnego rozziewu między tym, co jest, a tym, czego by się pragnęło - realiami i marzeniami, rzeczywistością i aspiracjami, bytem i powinnością; a po drugie, z owej odwiecznej i powszechnej nadziei na lepszą przyszłość, na zmniejszenie tej przepaści, zbliżenie się do światów upragnionych. Sądzę, że idea postępu ma, mówiąc językiem filozoficznym, mocne korzenie ontologiczne, wyraża podstawowy i nieuchronny dylemat ludzkiej egzystencji.

I otóż mimo tej bogatej i wspaniałej tradycji, mimo owych egzystencjalnych korzeni, koniec XX wieku przynosi załamanie się idei postępu, zarówno w powszechnej świadomości, jak i w teoriach społecznych. „Jest całkiem prawdopodobne - pisze wybitny amerykański historyk myśli społecznej Robert Nisbet - że w tych ostatnich dekadach XX wieku dogmat postępu znalazł się u wrót śmierci". Nawiasem mówiąc, nie jest to jedyny dogmat, który pod koniec stulecia załamuje się. Pisze się o końcu ideologii, o upadku religii, o „końcu historii". Jedni powiadają, że umarł Bóg, inni - że umarł Marks.

Wróćmy do wątku historycznego. Wiek XX to czas rozdwojony: wspaniały i straszny, cudowny i tragiczny. Z jednej strony przynosi niebywałe przyśpieszenie postępu naukowego, technicznego, medycznego, podniesienie poziomu życia, wzrost dobrobytu. Nawet największy sceptyk i relatywista przyznać musi, że wydłużenie okresu życia do siedemdziesięciu i więcej lat (przy trzydziestu w Średniowieczu), skrócenie czasu podróży transkontynentalnych z kilku miesięcy do kilku godzin, niebywały wzrost wydajności pracy, który pozwala np. 3% ludności wyżywić całą resztę (tylu jest procentowo farmerów w USA) czy też zbudować samochód w kilkanaście godzin (w Japonii), upowszechnienie edukacji i kultury, pomnożenie opcji konsumpcyjnych, ekspansja systemu demokratycznego, żeby wymienić tylko pierwsze z brzegu przykłady - to oczywiste znamiona postępu. Ale równocześnie, w tym samym XX wieku jakaś tragiczna ironia historii coraz częściej rodzi przeciwieństwa tego, co było upragnione. Skutki działań ludzi wymykają się spod ich kontroli i obracają przeciwko nim. Już u początków stulecia rozkwitający kapitalizm przeżywa nagle krach ekonomiczny; potem demokracja zachodnia wydaje z siebie faszyzm; humanistyczna idea socjalizmu wyradza się w zbrodniczy system stalinowski; koncepcja państwa narodowego rodzi szowinizm, nacjonalizm, dwie wojny totalne i niezliczoną ilość wojen lokalnych; pod hasła humanistycznych religii podszywa się dogmatyzm, nietolerancja, rozkwitają fundamentalizmy, prowadzi się krwawe wojny wyznaniowe; pod sztandarami postępowych ideologii rodzi się terroryzm; nauka ustępuje nieraz irracjonalizmowi, mistycyzmowi, obskurantyzmowi czy ignorancji; cywilizacja powoduje epidemie nowych chorób; technika i przemysł sprowadzają katastrofę ekologiczną, groźne zmiany klimatyczne i potencjalne zagrożenie nuklearne - całkiem realne szansę ostatecznego unicestwienia ludzkości. Rozum zastępuje przemoc, nadzieję - rezygnacja.

Nic dziwnego, że coraz trudniej wierzyć w postęp, a samą kategorię postępu coraz częściej zastępuje słowo „kryzys". Niezwykła jest kariera tego słowa. Daleko już dziś odeszło od swojego znaczenia pierwotnego, gdy oznaczało stan przejściowy, o kluczowym, decydującym znaczeniu dla dalszego rozwoju, jakieś szczególne zagęszczenie i wyostrzenie alternatyw przyszłości. Gdy w tym sensie używa się pojęcia kryzysu na przykład w medycynie, to chodzi o gwałtowne zaostrzenie stanu pacjenta, przesilenie, z którego są tylko dwa wyjścia -pacjent przeżyje lub umrze. Z kolei w literaturze, w dramacie, moment krytyczny to ten, w którym pojawia się konieczność wyboru, podjęcia przez pro-tagonistów decyzji, od których zależeć będzie dalszy bieg akcji. Tak czy owak, zawsze ma się na myśli jakąś fazę przejściową, krótkotrwałą i przede wszystkim niezwykłą, nietypową. A tymczasem gdy mówimy o kryzysie gospodarczym, politycznym, ekologicznym, społecznym, coraz częściej mamy na myśli sytuacje trwałe, ciągłe, chroniczne. Kryzys postrzegamy coraz częściej jako coś normalnego, typowego - zdziwiłoby nas bardzo, gdyby nagle przeminął. To odejście od optymistycznego myślenia w kategoriach postępu, na rzecz pesymistycznego myślenia w kategoriach kryzysu - to najbardziej charakterystyczny rys świadomości społecznej końca XX wieku i początku wieku XXI. ł to bynajmniej nie tylko u nas, ale i w najbardziej rozwiniętych, najlepiej prosperujących krajach Zachodu.

W świadomości potocznej znajduje to wyraz w postawach zwątpienia, rozczarowania, zagubienia, bezsilności, w zatracie sensu życia, zaniku myślenia perspektywistycznego, zerwaniu poczucia ciągłości z tradycją, w prywatyzacji celów, ignorowaniu spraw publicznych. W obszarze teorii społecznej - prowadzi do relatywizmu i subiektywizmu, zwątpienia w prawidłowości życia społecznego, podkreślania roli przypadku, emocji, zastępowania wartości etycznych przez powierzchowne przeżycia estetyczne. Wielka ekspansja tzw. koncepcji postmodernistycznych oznacza odrzucenie wszystkich wątków myślowych typowych dla XIX- i XX-wiecznej „moderny", czyli nowoczesności, a więc także i idei postępu. Jeszcze wyraźniej, bardziej wprost, negacja postępu występuje w różnych modnych wizjach katastroficznych czy futurologicznych. Wiara w postęp uważana jest coraz powszechniej za naiwną i anachroniczną, za przeżytek epok minionych.

Jak pisałem już wyżej, ten wyrok śmierci na ideę postępu wydaje mi się daleko przedwczesny. Sądzę, że idea ta zachowuje nadal doniosłość, wymaga jedynie racjonalnego przeformułowania. Co więcej, właśnie odrodzenie idei postępu jest jednym z niezbędnych warunków przezwyciężenia kryzysu współczesnej cywilizacji. Oczywiście warunkiem niewystarczającym, bo nie wszystko zależy od tego, co i jak ludzie myślą. Ale jednak zależy całkiem sporo. „Jestem przekonany - pisze wybitny filozof chrześcijański Pierre Teilhard de Char-din - że w ostateczności to właśnie idea postępu i wiara w postęp stanowić będą fundament, na którym ludzkość, tak dziś zagubiona, odnajdzie się znowu"2. By przeprowadzić taką rehabilitację pojęcia postępu, musimy po pierwsze wyraźniej sprecyzować jego sens, po drugie wyróżnić typowe wcielenia, formy, jakie dotąd przybierało, i wreszcie - naszkicować nowe, proponowane pojęcie postępu, które zdaje się bardziej użyteczne.

Od przedmiotowego do podmiotowego ujęcia postępu

Pojęcie postępu kojarzy się nieuchronnie ze zmiennością, dynamiką społeczną. Ma sens tylko o tyle, o ile traktujemy historię, dzieje, jako proces posiadający pewną wewnętrzną logikę. Inaczej - jako prawidłową sekwencję następujących po sobie zmian. Ale nie każdy proces da się przecież określić jako postępowy. Trudno odnieść to pojęcie do takich procesów codziennych, powtarzalnych, cyklicznych, które prowadzą tylko do odtwarzania, reprodukcji życia społecznego w jego dotychczasowej postaci. Postęp zakłada kierunkowość procesu, to znaczy zmiany prowadzące do coraz to innych, nowych stanów społeczeństwa, biegnące jakimś torem, przybliżające do jakiegoś określonego stanu idealnego. No właśnie - idealnego. Postęp zakłada bowiem także, że proces prowadzi ku czemuś lepszemu, doskonalszemu, szczęśliwszemu, że zmierza do spełnienia ideału. Tak więc trzy przesłanki leżące u samych podstaw idei postępu to: procesowość, kierunkowość i optymizm. A wobec tego najprostsza, ogólna definicja postępu brzmieć może tak: postęp to nieustanny, ciągły, prawidłowy ruch ludzkości ku coraz doskonalszym formom życia społecznego.



1 P. Teilhard de Chardin, L'Avenir de l'homme, Paris 1959: Editions du Seuil.

Taka ogólna definicja nasuwa natychmiast trzy pytania. Po pierwsze, kto jest sprawcą tego ruchu, kto popycha proces do przodu (jest to pytanie o podmiot postępu). Po drugie, jak ruch przebiega (jest to pytanie o mechanizm postępu). I po trzecie, w jakim kierunku, ku czemu zmierza (jest to pytanie o kryterium postępu). Na te trzy pytania bardzo różnie odpowiadano w historii. Z dużym uproszczeniem można wyróżnić trzy typowe odpowiedzi, trzy konkretyzacje, interpretacje ogólnego pojęcia postępu. Inaczej - trzy wizje postępu.

Wizja pierwsza może być nazwana sakralną. Zakłada bowiem, że sprawcą i twórcą (podmiotem) historii jest Bóg, dzieje przebiegają w sposób z góry przez Boga wyznaczony, w myśl pewnego schematu Opatrzności, nieuchronnego przeznaczenia, i zmierzają ku królestwu bożemu (millenium), które, jak powiada np. Ewangelia, jest „nie z tego świata" - a więc bardzo odległe w czasie i ulokowane poza realiami ziemskiej egzystencji.

Wizja druga może być nazwana mechanistyczną. Sekularyzacja idei postępu nakazuje za sprawcę, podmiot postępu uznać sam „organizm społeczny" czy „system społeczny", który zmienia się i rozwija na mocy własnych, wewnętrznych tendencji, niejako automatycznie, prawidłowo i nieuchronnie. Idea samorozwoju czy autodynamiki nawiązuje do metafory wzrostu organicznego, gdy w organizmie z zalążka rozwija się właśnie automatycznie, prawidłowo i nieuchronnie dojrzały osobnik. Podobnie do analogii z organizmem sięga się, wskazując jako kierunek, kryterium postępu rosnącą złożoność, podział i zróżnicowanie funkcji (np. rosnący podział pracy). Cel postępu zostaje sprowadzony na ziemię, a dystans czasowy dzielący od ideału ulega wielkiemu skróceniu. Różne utopie społeczne opisują kształt idealnego społeczeństwa już „z tego świata" i zwiastują jego nadejście niemal natychmiast.

Wizja trzecia może być nazwana humanistyczną. Za twórcę i sprawcę dziejów uznany zostaje człowiek. Najczęściej nie w pojedynkę, lecz razem z innymi, w jakiejś zbiorowości. Takie podmioty kolektywne to czasem narody, czasem klasy społeczne (np. Marksowski proletariat), czasem ruchy społeczne, niekiedy państwo, a nawet partia polityczna. Ale dostrzega się także rolę podmiotów indywidualnych - wybitnych przywódców charyzmatycznych, polityków, proroków, bohaterów, wodzów, a wreszcie i zwykłych ludzi, z których każdy, co prawda w niewielkim stopniu, ale w masie już w stopniu doniosłym, przekształca swoimi codziennymi działaniami własne społeczeństwo. Mechanizm procesu to tutaj sumowanie się działań i kumulowanie ich skutków, tak że w rezultacie tworzą pewną ciągłość historyczną - dzieje społeczne. A cele, kryteria postępu? W tej koncepcji ujmowane są najczęściej już nie jako realizacja, wcielanie w życie całościowej, utopijnej wizji idealnego społeczeństwa, lecz jako stopniowe doskonalenie jakiegoś istotnego wymiaru życia ludzkiego - emancypacja grup upośledzonych, wyzwalanie się z alienacji, zwiększanie wolności, autonomii, dobrobytu.

Propozycja nowego pojęcia postępu, które będę określał jako aktywistycz-ne albo podmiotowe mieści się w takim właśnie, humanistycznym nurcie, stanowi jego rozwinięcie. Myśl zasadnicza tej koncepcji to umiejscowienie kryterium, miary postępowości nie w jakiejś wyobrażonej przyszłości, lecz w realnej teraźniejszości; nie w tym, do czego społeczeństwo zmierza, lecz w tym, czym aktualnie jest. Oznacza to szukanie takich właściwości społeczeństw realnie istniejących, tu i teraz, które pozwolą określić je jako postępowe lub wsteczne. A także szukanie takich cech ludzi, które pozwolą nazwać ich działania postępowymi lub zachowawczymi. Wreszcie, szukanie takich rysów teorii społecznych (doktryn, ideologii), które pozwolą je traktować jako postępowe lub konserwatywne.

Społeczeństwo złożone z ludzi motywowanych do twórczej aktywności i zdolnych do uczenia się, dzięki nieustannym ludzkim działaniom, stale się przekształca. Otóż owa zdolność społeczeństwa do twórczego przekształcania się, przekraczania własnych granic, pokonywania przeszkód, samodoskonalenia się - to właśnie jego postępowość. A zanik lub ograniczenie takiej zdolności -to stagnacja czy wsteczność. Społeczeństwo, które posiada zdolność do samo-przekształcania się, a więc postępowe, może być określone jako społeczeństwo aktywne; a takie, w którym ta zdolność zanika - jako społeczeństwo pasywne. Od czego to jednak zależy, co decyduje o tej fundamentalnej własności, jaką okazuje się aktywność społeczeństwa prowadząca do twórczych przekształceń?

Decydują o tym, jak sądzę, cztery rodzaje czynników. Pierwszy to cechy jednostek, dominujący typ osobowości. Na społeczeństwo aktywne składać się muszą jednostki twórcze, innowacyjne, zorientowane na osiągnięcia; cechujące się znaczną wiedzą, wyobraźnią i realizmem; mające poczucie autonomii, integralności i niezależności. Druga grupa czynników to właściwości struktur społecznych, warunków, w których ludzie podejmują działania. Społeczeństwo aktywne musi otwierać najszersze pole dla swobodnej, twórczej aktywności. Oznacza to struktury pluralistyczne, heterogeniczne, otwarte, elastyczne, tolerancyjne wobec różnorodności i oryginalności. Trzecia grupa czynników to panujący w społeczeństwie stosunek do tradycji, przeszłości. Społeczeństwo aktywne jest zakorzenione w przeszłości, z ciągłości historycznej czerpie siły i środki do dalszego rozwoju, a własna oryginalna tradycja jest przedmiotem dumy i szczególnej lojalności jego członków. Czwarta grupa czynników to wizja oczekiwanej przyszłości. W społeczeństwie aktywnym panuje optymizm i nadzieja, poczucie mocy, przekonanie, że przyszłość zależy od ludzkich działań, a nie zrządzeń opatrzności, myślenie perspektywiczne i strategiczne, antycypowanie i planowanie w dalekim horyzoncie czasowym.

Przeciwstawny obraz społeczeństwa pasywnego, stagnacyjnego, łatwo skonstruować przez proste odwrócenie wszystkich powyższych cech. Między biegunami tych dwóch typów idealnych - społeczeństwa aktywnego i pasywnego - mieszczą się realne przypadki istniejących historycznie społeczeństw. Im bliżej dane społeczeństwo zbliża się do bieguna aktywistycznego, tym bardziej jest postępowe, w przyjętym tu nowym znaczeniu tego pojęcia.

Zwróćmy uwagę, że tak określona postępowość społeczeństwa wychodzi naprzeciw sceptykom i relatywistom. O postępowości decyduje tu bowiem nie absolutny, uzyskany już poziom osiągnięć, lecz zakodowana w społeczeństwie potencja, dążność do osiągania. W tym sensie społeczeństwo biedne, zacofane, na niskim poziomie rozwoju, może być postępowe, gdy przejawia wysoki stopień takiej społecznej mobilizacji, twórczej powszechnej aktywności. A społeczeństwo bogate, wysoce rozwinięte, może być regresywne, stagnacyjne, gdy społeczna mobilizacja zanika, gdy spada napięcie twórczych dążeń.

Czy tak rozumiana postępowość da się odnieść nie tylko do kształtu całych społeczeństw, ale także do postępowania pojedynczych ludzi, do ich indywidualnych działań? Kto będzie w tym sensie człowiekiem postępowym? Logika proponowanej koncepcji narzuca prostą odpowiedź. Otóż albo ten, kto przyczynia się do budowania warunków społecznych umożliwiających samoprzekształ-canie się społeczeństwa, kto buduje dla innych najszersze pole swobodnej twórczości, kto sprzyja powstawaniu lub umacnianiu społeczeństwa aktywnego; albo ten, kto warunki zastane, istniejące, w pełni wykorzystuje dla własnej twórczości i samorealizacji, starając się równocześnie maksymalnie je poszerzać. Wyróżniam tu, jak widać, dwa rodzaje uczestników życia społecznego. Pierwsi to organizatorzy, reformatorzy, rewolucjoniści, politycy, działacze, ale także ideologowie, moralizatorzy, kodyfikatorzy, intelektualiści, nauczyciele - wszyscy ci, którzy działają dla innych, w imieniu innych, na rzecz innych, mówiąc ogólnie - przedstawiciele społeczeństwa konstruujący reguły gry, struktury, w ramach których toczy się życie społeczne, i kształtujący umysły, postawy, dążenia członków społeczeństwa. Mówiąc metaforycznie - specjaliści od meblowania społecznego świata i od meblowania ludzkich głów. Dla tej kategorii miernik postępowości to, zgodnie z logiką przedstawionej koncepcji, budowanie takich struktur, w których zdolna by była rozkwitać ludzka twórcza aktywność, struktur otwierających, a nie zamykających pole działań, struktur emancypacji, a nie zniewolenia. W wymiarze politycznym sprowadza się to, jak sądzę, do trzech wymogów: podmiotowości, pluralizmu i demokracji. A w wymiarze psychologicznym - do ich odpowiedników: twórczości, tolerancji, świadomości historycznej i strategicznego, długofalowego myślenia.

Ale przedstawiciele - organizatorzy życia publicznego i konstruktorzy świadomości zbiorowej - to zawsze tylko elita. W czym wyrażać się może postępowość zwykłych ludzi, mas społecznych, działających na własny rachunek, dla siebie czy najwyżej własnej rodziny? Otóż w tym, aby podejmując każde działanie, wykorzystywać do maksimum istniejące pole możliwości, szans, środków, i nadawać działaniom jakieś znamiona oryginalności, twórczości, wkładać w nie całego siebie i tym samym rozwijać swoją własną osobowość, bezustannie się samodoskonalić. A ponadto aby zawsze „rozpychać się" trochę w polu możliwości, próbować poszerzyć jego granice, nie godzić się na nieracjonalne, arbitralne ograniczenia. Co to oznacza bardziej konkretnie? Posłużmy się przykładem pracy, tej najbardziej powszechnej ludzkiej aktywności. Otóż postępowość to tutaj tyle co rzetelność, wysoka wydajność, racjonalna organizacja, świadoma dyscyplina, ale i twórczy niepokój, stałe podnoszenie kwalifikacji, doskonalenie warsztatu pracy, innowacyjność. Postęp można więc wcielać w życie zarówno w działaniach przedstawicielskich - konstruujących pole gry społecznej, jak i w działaniach realizacyjnych - podejmujących na co dzień grę w tym polu.

Spytajmy na koniec, na czym - w myśl przedstawionej koncepcji - polega postępowość teorii, doktryn, ideologii. Wiadomo, że tym, co istotnie wpływa na ludzkie działania - mobilizująco lub paraliżująco, stymulujące lub hamująco - są także rozpowszechnione koncepcje społeczne; panujące poglądy na temat działań ludzkich i społecznych warunków, prawidłowości i mechanizmów historii, szans i perspektyw na przyszłość. Także więc różne koncepcje postępu oddziaływają zwrotnie na ludzką aktywność, a zatem na szansę realizacji postępu. Tym, co ludzi porusza do działania, są także teorie na temat tego, co ich do działania porusza.

Koncepcje sakralne oddające wszystko woli Bożej i lokujące realizację postępu w świecie pozaziemskim sprzyjają kwietyzmowi, kontemplacji, postawie: „módl się i bądź posłuszny". Naturalnym efektem ich panowania jest długotrwała stagnacja. Trudno o przykład doskonalszy niż starożytny Egipt. Koncepcje mechanistyczne postulujące automatyzm samorozwoju, ewolucyjnych konieczności czy „żelaznych praw Historii", prowadzą do bierności, fatalizmu, postawy „poczekamy, zobaczymy". Historia tzw. „realnego socjalizmu" budowanego na ideologicznym fundamencie Marksowskiego determinizmu i fatalizmu, dostarcza tu niestety bardzo wymownych przykładów. Koncepcje katastroficzne, prorokujące załamania i regres, wyzwalają aktywizm chaotyczny, anarchiczny, czasami destrukcyjny, pod hasłem „ratuj się, kto może". Łatwo stają się proroctwami samorealizującymi się, bo chaos i anarchia prędzej czy później prowadzą rzeczywiście do załamania i regresu. Koncepcje relatywistyczne i postmodernistyczne, w myśl których historia nie ma żadnej logiki, wszystko jest przypadkowe, dowolne i nie da się sformułować ani prawidłowości, ani przewidywań, prowadzą prostą drogą do egoistycznego hedonizmu, obsesyjnej konsumpcji, kultu użycia, pod hasłem „żyj dniem dzisiejszym, aby przeżyć najwięcej i najszybciej". Taka jest dziś diagnoza wielu krytyków społeczeństw najbardziej rozwiniętych.

Wspólną cechą wyróżnionych teorii postępu jest więc to, że postęp hamują. Obiektywnie prowadzą - często wbrew własnym intencjom - do społecznego regresu. Implikacje praktyczne nowego, postulowanego tu pojęcia postępu są zupełnie przeciwstawne. Mobilizuje ono do aktywności, wyzwala odpowiedzialność i optymizm. Nakazuje: „marz i walcz o spełnienie swoich marzeń".

Aktywistyczna koncepcja postępu jest więc sama postępowa w przyjętym przez siebie sensie - jako idea mobilizująca do działania, uzasadniająca potrzebę działania, ukazująca kierunek działań, zarówno dla organizatorów życia publicznego, jak i zwykłych obywateli. Jest więc ideą, która posiada wbudowany niejako mechanizm samorealizacji. Prowadzi do wytwarzania się i umacniania społeczeństwa aktywnego, a więc jedynego, przed którym otwierają się szansę twórczego samoprzekształcania się, samodoskonalenia, samorealizacji, krótko mówiąc - perspektywy społecznego postępu.



: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania


1   ...   29   30   31   32   33   34   35   36   ...   47


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna