Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona36/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   32   33   34   35   36   37   38   39   ...   47

DYSKURS POSTĘPU: apoteoza zmienności społecznej jako jednoznacznie postępowej, przynoszącej zawsze poprawę, doskonalenie życia społecznego.

DYSKURS TRAUMY: zwrócenie uwagi na destabilizujące, dezorganizujące i dezorientujące konsekwencje zmian społecznych niezależnie od ich treści, a więc także zmian skądinąd postępowych.

KATASTROFICZNE WIZJE PRZYSZŁOŚCI: skrajnie pesymistyczne scenariusze rozwoju społecznego oparte przeważnie na prostej ekstrapolacji obecnych, negatywnych trendów.

MORFOGENEZA KULTURY: wyłanianie się, artykułowanie, krystalizowanie i rozprzestrzenianie nowych wzorów, reguł, norm, wartości, symboli, idei.

PANIKI MORALNE: gorące, masowe dyskusje, spory, a także wybuchy zachowań zbiorowych czy nawet organizowanie się ruchów społecznych jako reakcji na bulwersujące opinię publiczną zdarzenie, zazwyczaj jednostkowe i wyjątkowe.

PROCESY PARAMETRYCZNE: procesy ekonomiczne, polityczne czy demograficzne przebiegające niezależnie od sekwencji traumatycznej, ale wywierające istotny wpływ na kierunek rozwoju i szansę przezwyciężenia traumy.

SEKWENCJA TRAUMATYCZNA: proces pojawiania się, rozprzestrzeniania i zakorzeniania traumy, a następnie podejmowania strategii zaradczych prowadzących do przezwyciężenia traumy.

STRATEGIE INDYWIDUALNE: radzenie sobie z traumą przez indywidualne zabezpieczenie się lub adaptację do sytuacji traumatycznej.

STRATEGIE MASOWE: reakcje na sytuację traumatyczną podejmowane spontanicznie przez zbiorowość.

STRATEGIE ZBIOROWE: reakcje na sytuację traumatyczną podejmowane przez zbiorowość wspólnie, w sposób skoordynowany i zorganizowany.

TRAUMA KULTUROWA: wstrząs spowodowany zmianą społeczną, który dotyka domeny kultury, a w konsekwencji tożsamości zbiorowej i jednostkowej.

TRAUMY ZBIOROWE: doznawane i przeżywane wspólnie przez społeczność i dzięki temu stające się przedmiotem debat publicznych czy ekspresji artystycznej, a nawet prowadzące do epizodów zachowania zbiorowego czy mobilizacji ruchów społecznych.

Książka godna uwagi 77 (patrz: STO KSIĄŻEK..., s. 633)

Rozdział Czas w społeczeństwie

Dynamiczne ujęcie życia społecznego jako nieustannej aktywności ludzi, dokonujących się ciągle zmian i toczących się procesów nadaje dużą wagę zagadnieniu czasu. Czas jest w takim ujęciu niezbywalnym aspektem rzeczywistości społecznej. W odczuciu potocznym czas jest jakąś nieokreśloną substancją, w obrębie której toczą się ludzkie życie i wszelkie procesy. Jest kontekstem wszelkiej rzeczywistości, emanacją naturalnego porządku rzeczy. Filozofowie potraktowali czas nie tyle jako cechę świata, ile jako sposób myślenia o świecie, właściwą ludziom metodę organizowania obserwacji i doświadczeń, lub, jak określał to Immanuel Kant, „kategorię poznania". Socjologowie, a zwłaszcza przedstawiciele klasycznej francuskiej szkoły socjologicznej - Emile Durk-heim, Marcel Mauss, Henri Hubert, Marcel Halbwachs - przesunęli badanie czasu na jeszcze inną płaszczyznę. Uznali mianowicie, że czas jest „faktem społecznym", emanacją życia społecznego, wytwarza się dzięki kolektywnym ludzkim formom bytowania. Jest nie tyle uniwersalną kategorią poznania, ile kon-struktem społecznym. Ale równocześnie oddziałuje zwrotnie na ludzką zbiorową praktykę, regulując i ukierunkowując ludzkie działania. Czas wyraża rytm życia społecznego, ale równocześnie rytm ten wyznacza. Związany z rozmaitymi kulturami, czas przybiera różne postaci. Jest zrelatywizowany kulturowo, a zatem i historycznie. Różne społeczeństwa, jak mawiali twórcy szkoły francuskiej, „żyją w różnych czasach". Co więcej, dotyczy to także mniejszych całości w obrębie społeczeństw - grup, organizacji, a nawet różnych dziedzin życia społecznego - rodziny, ekonomii, polityki itp., które cechują się swoistym odczuwaniem czasu.

W takim ujęciu czas nie jest substancją, lecz siecią relacji odzwierciedlających, ale także kształtujących szczególne, temporalne zależności między zjawiskami, zdarzeniami czy działaniami społecznymi. Najważniejsze to relacje trzech typów: następstwa „przed i po", linearne sekwencje unikalnych i nie powtarzających się zdarzeń zmierzających w pewnym kierunku oraz cykle zdarzeń powtarzalnych, powracających po jakimś okresie do pierwotnego kształtu.

W rozdziale tym, przyjmując podejście Durkheimowskie, poddamy analizie socjologiczne pojęcie czasu, najpierw jako kontekst, w którym przebiegają wszelkie zjawiska społeczne, a następnie jako szczególnie istotny, definicyjny wręcz komponent zmiany społecznej.



Czas jako wymiar życia społecznego

Wszelkie zjawiska społeczne dokonują się w czasie: dzieją się w jakimś momencie i trwają przez pewien czas. Żadne zjawisko społeczne nie jest całkowicie izolowane, pojedyncze czy osobne. Wszystkie są jakoś powiązane z innymi. Jedną z form takiego powiązania jest sekwencja: łańcuch zjawisk następujących kolejno po sobie (jak pamiętamy z poprzedniego rozdziału, łańcuch zmian powiązanych przy czyn owo-skutkowo określamy mianem procesu). Takie sekwencje występują na wszelkich poziomach życia społecznego. W makroskali historycznej na przykład, po wojnie następuje kapitulacja, potem traktat pokojowy, potem odbudowa ze zniszczeń. Po wyborze prezydenta następuje zaprzysiężenie, objęcie funkcji, a potem rozmaite zdarzenia w toku kadencji. Kryzys ekonomiczny prowadzi do inflacji i bezrobocia, to z kolei do obniżenia poziomu życia, a następnie do różnych form masowych protestów, a niekiedy nawet rewolucji. W skali jednostkowej biografii po okresie dzieciństwa idzie się do szkoły, potem na uniwersytet, potem do pracy, potem na emeryturę. Zawarcie małżeństwa i założenie rodziny poprzedza urodziny dzieci, ich wychowanie, wprowadzenie w świat. A w najmniejszej, mikro-skali życia codziennego po wstaniu z łóżka, porannej toalecie, następuje śniadanie, potem dojazd do pracy, potem przerwa na obiad, potem powrót, oglądanie telewizji, kolacja, spanie. We wszystkich tych przykładach, jeśli weźmiemy jakieś pojedyncze zdarzenie, to jest ono zawsze ogniwem w jakiejś sekwencji, elementem jakiegoś procesu, zachodzi po jakichś zdarzeniach wcześniejszych i przed jakimiś zdarzeniami późniejszymi. A więc dokonuje się w jakimś momencie, jest usytuowane w jakimś miejscu czasowej sekwencji zdarzeń poprzedzających i następujących. A jeszcze inaczej, ma swoją czasową lokalizację, czas w którym zaszło, relatywnie do innych zdarzeń czy zjawisk: wcześniej, później lub równocześnie.

Ale kiedy przyjrzymy się bliżej każdemu zjawisku czy zdarzeniu społecznemu, zauważymy, że jest ono nie tylko zrelatywizowane wobec takiej zewnętrznej sekwencji, ale samo zawiera w sobie jakąś sekwencję. Trwa przez pewien czas, ma pewną rozciągłość w czasie, czyli da się rozłożyć na pewne następujące kolejno po sobie stadia czy fazy. To, co wcześniej traktowaliśmy, w pierwszym przybliżeniu, jako pojedyncze zdarzenie w ramach szerszej sekwencji - wojna, kryzys ekonomiczny, nauka szkolna, śniadanie, dojazd do pracy - jawi się teraz samo jako złożona sekwencja zdarzeń. Wojna, jak wiemy z historii średniowiecznej może trwać przez trzydzieści, a nawet sto lat. Recesja trwa nieraz przez dekadę. Nauka szkolna zajmuje całe dzieciństwo. Śniadanie z rodziną zajmuje pół godziny. Podróż samolotem może trwać wiele godzin. W przykładach tych skala czasowa ogromnie się różni, ale każde zjawisko społeczne ma jakiś okres trwania.

To, czy traktujemy je jako pojedyncze czy jako sekwencję zjawisk, zależy od przyjętej perspektywy. To, co z jednej perspektywy stanowi epizod, z innej jest rozciągłym procesem. Lot przez Atlantyk to pojedynczy fakt dla operatora linii lotniczych, ale długotrwały proces dla pasażerów. Bitwa to epizod dla wojskowego stratega, ale nie dla żołnierzy w okopach. Budowa fabryki to jednostkowa inwestycja z perspektywy wielkiej korporacji, a niezwykle złożony proces w skali wykonawców. Tak więc nie ma zjawisk społecznych pozaczaso-wych, zarówno w sensie lokalizacji w jakimś momencie, jak i w sensie jakiejś rozciągłości w czasie. Sekwencyjność i trwanie to dwie fundamentalne właściwości wszelkich zjawisk społecznych.

Trzecia właściwość jest określana metaforycznie jako nieubłagany „upływ czasu". Rozumiemy przez to, że cokolwiek byśmy sami robili albo czegokolwiek byśmy zaniechali, zmiany i procesy dokonują się wokół nas nieustannie i możemy najwyżej za nimi nadążać albo pozostać w tyle. Nasza pasywność nie może nas uratować przed „upływem czasu", bo różne sekwencje toczą się w otaczającym nas społeczeństwie niezależnie od nas i wyizolować się od nich nie możemy. Tak samo jak nie możemy powstrzymać biegu procesów biologicznych i co jakiś czas odkrywamy w nas samych ów nieubłagany „upływ czasu". A w wymiarze społecznym, interesującym socjologa, możemy nie mieć prawa jazdy, nie znać się na komputerach i nie uczyć języków obcych, ale tak czy inaczej znajdziemy się w środku cywilizacji samochodowej, świata Internetu i globalizacji. Możemy lekceważyć pęd industrializacji i destrukcji środowiska, ale nie uchroni nas to przed oddychaniem zatrutym powietrzem. Żebyśmy nie wiem jak chcieli pozostać w roli dzieci, pewnego dnia spadną na nas obowiązki dorosłych.

Czwarta właściwość to nieodwracalność takich sekwencji czasowych, albo, jak mówimy przenośnie, fakt, że „strzałka czasu" wskazuje tylko w jednym kierunku. Jak mówi się potocznie, „gdy coś się stało, to się nie odstanie". Kiedy coś się zdarzyło, to się zdarzyło i nie da się tego unieważnić. Kiedy coś zrobiliśmy, to nic już na to nie można poradzić. Można oczywiście starać się ograniczyć skutki naszych wcześniejszych działań, zrekompensować straty, jakie ponieśliśmy, wyrazić żal i skruchę, itp., ale to oznacza już inne, następne działania, które - podobnie jak tamto - są też nieodwracalne. Kiedy czegoś dowiedzieliśmy się, kiedy czegoś doświadczyliśmy, kiedy coś pomyśleliśmy, to już pozostaje w naszym skumulowanym doświadczeniu czy w naszej pamięci. Oczywiście możemy później zapomnieć, starać się wyprzeć ze świadomości, konstruować różne uzasadnienia czy racjonalizacje - ale to już są inne, następne procesy psychiczne, analizowane głęboko przez psychoanalityków, które nie unicestwiają naszych pierwotnych doznań. Życie ludzkie - a tym samym życie społeczne - biegnie więc w jednym kierunku, bo taką nieodwracalną sekwencją jest sam proces biologiczny i psychiczny, który jest jego podstawą. Nie można być młodszym, a tylko starszym, nie można być znów dzieckiem, nie można ponownie urodzić się, a za to każdego z nas czeka niepewna przyszłość i pewna śmierć. Jak poetycko wyraził to już w starożytności Heraklit: „nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki".

Implikuje to piątą właściwość każdej sekwencji społecznej: odróżnienie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości: tego, co się zdarzyło, co się dzieje i co się zdarzy. Różnica wiąże się z odmienną percepcją wśród członków społeczeństwa, odmiennym typem determinacji oraz odmiennym stopniem wpływu działających jednostek. I tak, po pierwsze, dla ludzi przeszłość jest przedmiotem pamięci, opowieści ustnych lub - od czasu wynalezienia pisma - zapisu, rejestracji. Teraźniejszość jest przedmiotem żywego doświadczenia. Przyszłość jest przedmiotem wyobraźni, zamiarów, planowania. Po drugie, przeszłość jest raz na zawsze zdeterminowana przez okoliczności, które już zaszły, niezależnie od tego, czy przyczyny te znamy, i jak historycy je zinterpretują. Teraźniejszość jest obszarem oddziaływania różnych czynników przyczynowych, których efekt wyłania się dopiero, „staje się". Przyszłość jest otwarta w tym sensie, że może potoczyć się w różnych kierunkach, według różnych scenariuszy. I po trzecie, na przeszłość wpływu nie mamy, historii w sensie zdarzeń, które zaszły, nie zmienimy, choć możemy pisać różne „historie" w sensie selektywnych relacji o przeszłych zdarzeniach. Teraźniejszość to efekt naszych działań i zaniechań, tworzy się z tego, co wszyscy razem i każdy osobno czynimy i myślimy. Na przyszłość mamy wpływ tylko potencjalny, to bowiem, który z możliwych scenariuszy zrealizuje się, zależy od tego, jakie działania w przyszłości podejmiemy sami, ale także jakie podejmą inni, a to jest dziś niewiadome.

I wreszcie szósta właściwość to ciągłość przejścia między tymi trzema dziedzinami czasu. Potoczne powiedzenie, że teraźniejszość to tylko „punkt spotkania przeszłości i przyszłości", niesie w sobie istotne spostrzeżenie o ciągłości wszelkich sekwencji społecznych. Chodzi mianowicie o to, że w każdym momencie to, co teraźniejsze, staje się już przeszłe, a to, co przyszłe, staje się teraźniejszością. Przyszłość przechodzi niepostrzeżenie w teraźniejszość, a teraźniejszość w przeszłość. Spójrzmy na najprostszą interakcję: kiedy rozmawiam, to, co w tej chwili powiedziałem, staje się już faktem przeszłym, a to, co powiem za chwilę, będzie realizacją jednej z możliwych przyszłych odpowiedzi na to, co mówi - a dokładniej: mówił przed chwilą - partner. Podobnie, kiedy skończyłem pisać to zdanie - stało się to już, ściśle biorąc, przeszłością, a to, co piszę w tej chwili, jest aktualizacją jednego z możliwych i wyobrażonych przeze mnie sformułowań na temat społecznej roli czasu.



Czas jako aspekt zmiany społecznej

Choć czas jest koniecznym wymiarem życia społecznego we wszelkich jego przejawach, to pojęcie czasu najbliżej wiąże się ze zmianami społecznymi. Jak pamiętamy z rozdziału dziewiętnastego, czas jest konstytutywnym, definicyjnym czynnikiem zmiany społecznej. Zmianę społeczną definiowaliśmy jako różnicę między dwoma stanami społeczeństwa (grupy, wspólnoty, organizacji, społeczeństwa globalnego itp.) zachodzącą w czasie. Inaczej, jako odmienność tego co przedtem, od tego co potem. Ściśle rzecz biorąc, zmiana zachodzi w społeczeństwie zawsze; nie do pomyślenia są dwa czasowo różne stany społeczeństwa, które byłyby dokładnie identyczne. Wszelka stabilność jest zawsze sprawą względną, zależną od przyjętej skali porównawczej i potrzeb, dla których ją definiujemy. Ale nawet kiedy mówimy o stabilności czy stagnacji, odnosimy to do jakiegoś okresu. Mamy na myśli niezmienność (czy przynajmniej względną niezmienność) pewnych czynników w jakimś odcinku czasowym. Historyk może określać niektóre społeczeństwa starożytne jako stabilne w tym sensie, że podstawowe warunki życia pozostawały podobne przez setki lat, ludzie rodzili się i umierali praktycznie w tym samym społeczeństwie, natomiast w społeczeństwie nowoczesnym zmiany cywilizacyjne, technologiczne, obyczajowe są tak niezwykle przyśpieszone, że w ciągu jednego życia otaczający świat społeczny może zmieniać się radykalnie i wielokrotnie. Antropolog społeczny mówi o społecznościach tradycyjnych, „zimnych", w których zmiany toczą się wolno, i społecznościach „gorących", ulegających gwałtownej zmienności. Dotyczy to także segmentów wewnątrz każdego społeczeństwa, instytucji, struktur, form organizacyjnych, składu grup itp. Prawo zmienia się na ogół szybciej niż technika, obyczaje wolniej niż polityka. Kościół katolicki zachowuje większą trwałość niż zmienne ustroje ekonomiczne. A społeczeństwo otwarte dla imigrantów, np. amerykańskie, zmienia swój skład etniczny czy rasowy szybciej niż społeczeństwo izolowane, autochtoniczne, np. Islandia, gdzie trwałość populacji pozwala biologom na prowadzenie unikalnych badań nad niewymieszaną pulą genetyczną.



Czas ilościowy i jakościowy

W odniesieniu do zdarzeń i zjawisk społecznych czas przybiera dwojaką postać, którą określa się jako „czas ilościowy" i „czas jakościowy", albo inaczej „czas zewnętrzny" i „czas wewnętrzny". Czas ilościowy służy jako zewnętrzna skala pomiaru zdarzeń i procesów, nadająca pewien ład ich chaotycznemu i spontanicznemu przebiegowi. Służy to lepszej orientacji w świecie społecznym i koordynacji różnych działań podejmowanych przez liczne jednostki. Jest to czas konwencjonalny, wyskalowany w sposób narzucany przez używane do pomiaru czasu instrumenty: zegary i kalendarze. Pozwalają one przypisać godzinę czy datę, a także określić porównawczo okres trwania, szybkość, interwały, rytm itp. różnych zdarzeń i procesów. Dzięki temu można stwierdzić, które są równoczesne, które następują po sobie i w jakich odstępach czasu. Inaczej mówiąc, pozwala to na czasową lokalizację zjawisk, a także na ich czasową koordynację. Czy możliwy byłby wykład akademicki, gdyby studenci i profesor nie spotkali się w tym samym momencie? Czy możliwa byłaby podróż koleją, gdyby maszynista nie przybył do pracy i nie podjechał na peron w tym samym czasie, w którym oczekują pasażerowie? Czy możliwa by była produkcja przemysłowa, gdyby robotnicy nie pojawili się przy taśmie produkcyjnej równocześnie? Im bardziej złożone jest społeczeństwo, tym większe znaczenie odgrywa czasowe porządkowanie i uzgadnianie działań. W społeczeństwie nowoczesnym żadna grupa czy organizacja nie może się obyć bez mierzenia czasu. Wyobraźmy sobie linie lotnicze bez rozkładów lotów, banki i sklepy bez godzin otwarcia, szkołę bez „podziału godzin", fabrykę bez określonego czasu pracy.

Mówimy tu o czasie zewnętrznym, ponieważ zjawiska czy zdarzenia, jakikolwiek byłby ich charakter, są tu po prostu umiejscowione w pewnej ramie nałożonej przez obserwatorów, koordynatorów czy uczestników, a do tego w pewnej ramie konwencjonalnej, nie wynikającej z istoty samych zjawisk. Historia zegarów i kalendarzy zaczęła się od poszukiwania punktów odniesienia, które pozwoliłyby na stwierdzenie równoczesności pewnych zdarzeń. W naturalny sposób takich punktów odniesienia dostarczały zjawiska astronomiczne, wschody i zachody Słońca, dzień i noc, fazy Księżyca, odpływy i przypływy mórz, cykle zmian klimatycznych. Jakaś prosta idea świtu, ranka, południa, popołudnia, wieczoru, nocy jako powtarzających się stale etapów każdego dnia musiała towarzyszyć ludziom nawet w najbardziej prymitywnych społeczeństwach. W starożytnej Grecji wprowadzono podział dnia na dwanaście godzin. Ale podział godziny na 60 minut i każdej minuty na 60 sekund to konwencja dopiero z połowy XIV wieku. Pojawienie się ogrodnictwa i rolnictwa uczuliło ludzi na cykl wegetacji roślin, związany z kolejnymi okresami roku. W społecznościach rybackich dostrzeżono rytm przypływów i odpływów skorelowany z 29-ipółdniowym cyklem faz Księżyca. Biologiczna potrzeba odpoczynku po pewnym okresie pracy dała początek idei tygodnia: ośmiodniowego w Imperium Rzymskim, siedmiodniowego w tradycji judeochrześci-jańskiej, dziesięciodniowego w Chinach, pięcio- i sześciodniowego w niektórych częściach Afryki i Ameryki Centralnej. Na takie przyrodnicze podstawy miar czasu nałożyły się konwencje społeczne, które wsparte długą tradycją, stały się równie wiążące i oczywiste, jak cykle przyrodnicze. Okres tygodniowy odpowiadał gospodarczym wymogom odbywania jarmarków czy targów, dla których przyjął się pewien dzień tygodnia. Dzień wypoczynku skojarzono z religijną potrzebą modlitwy i uczestnictwa w rytuałach religijnych: niedzielą w chrześcijaństwie, piątkiem w islamie, sobotą w judaizmie. Religia chrześcijańska narzuciła także podział tzw. roku liturgicznego, a w zbiorowościach klasztornych codzienny cykl modlitwy w różnych momentach dnia opisany tak barwnie w Imieniu Róży przez Umberto Eco.

Pozostało wynaleźć instrumenty, które odwzorowywałyby te przyrodnicze lub społeczne cykle, odrywając pomiar czasu od konkretnych obserwacji i zastępując to odczytywaniem miejsc na skalach. Najprostsze odwzorowanie ruchu Słońca dawał zegar słoneczny, znany w Babilonii i Egipcie tysiące lat temu. Równe okresy w krótszej skali odmierzało przesypywanie się piasku w klepsydrze, urządzeniu skonstruowanym także w głębokiej starożytności. Jednak zegar mechaniczny, ciężarkowy, pojawił się w Europie dopiero w połowie XIV wieku, zegar wahadłowy później, a dopiero w połowie XIX wieku wprowadzono na rynek szwajcarski i amerykański zegarek osobisty, który stał się po dziś dzień najbardziej masowym, powszechnym i często używanym urządzeniem technicznym. Brytyjski antropolog społeczny Jack Goody uważa, że zegar i kalendarz to techniczne fundamenty nowoczesnej formacji społecznej, o większym nawet znaczeniu niż maszyna parowa czy silnik elektryczny.

Związek między czasem zegarowym, ilościowym czy zewnętrznym, a rytmem odpowiednich zdarzeń i procesów został zerwany całkowicie. Patrząc na zegarek, odczytujemy liczbę na skali i wiemy, jak jeszcze daleko do końca pracy, niezależnie od tego, jak jesteśmy zmęczeni, ile pracy już wykonaliśmy, co nam jeszcze zostało do zrobienia. Patrzymy w kalendarz i wiemy, że jest wiosna, nawet gdy jakieś anomalie klimatyczne sprawiają, że pada gęsty śnieg.

Czym innym jest natomiast czas wewnętrzny albo jakościowy. Pewne zjawiska, zdarzenia i procesy mogą mieć bowiem szczególne, immanentne właściwości czasowe. Czas staje się wtedy ich cechą ontologiczną, a nie tylko zewnętrznie porządkującą. O ile dotąd mówiliśmy o „zdarzeniach dziejących się w czasie", o tyle teraz mówimy o „czasie zawartym w zdarzeniach". Czas ilościowy zegarów i kalendarzy nie dotyczy tylko zjawisk i zdarzeń społecznych. Służy tak samo pomiarowi zjawisk astronomicznych, fizycznych, reakcji chemicznych czy procesów biologicznych. Natomiast czas jakościowy jest odmienny dla różnych dziedzin rzeczywistości. Dopiero kiedy analizujemy czasowe, on-tologiczne właściwości zjawisk społecznych, mówimy w ścisłym sensie o czasie społecznym. O jakie właściwości ontologiczne chodzi?

Otóż zdarzenia czy procesy społeczne mogą przejawiać następujące, różniące je cechy czasowe. Po pierwsze, okres trwania: mogą być z natury rzeczy krótsze lub dłuższe. Porównajmy na przykład rozruchy uliczne i wojnę, zamach stanu i depresję ekonomiczną. Po drugie, tempo: mogą toczyć się szybciej lub wolniej. Porównajmy innowacje techniczne i proces emancypacji kobiet, reformy prawne i przemiany obyczajowe. Po trzecie, rytmiczność: mogą przebiegać w regularnych interwałach lub cechować się przypadkowością czy chaotycznością. Porównajmy uregulowany cykl prac rolnych i spontaniczną twórczość artystyczną, systematyczne fluktuacje ruchu drogowego w ciągu dnia ze stałymi „godzinami szczytu" i nieprzewidywalne wahania koniunktury giełdowej. Po czwarte, mogą dzielić się na naturalne fazy czy etapy, narzucone przez okoliczności przyrodnicze lub społeczne. Czas pracy i wypoczynku jest przeważnie skorelowany z fazami dnia i nocy. Wakacje większość spędza wtedy, gdy jest najlepsza pogoda, a więc w naszym klimacie latem. Prace rolne mają swoje etapy siewów, zbiorów itp. zależne od pór roku: zimy, wiosny, lata, jesieni. Kiedy indziej fazy mają charakter społecznie skonstruowany i normatywnie przepisany: na przykład czas świecki zwykłej codziennej aktywności i czas święty, okresów uroczystości religijnych, postu, adwentu, ramadanu, Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy itp. Na uniwersytecie jest czas wykładów i czas sesji egzaminacyjnych. W życiu rodzinnym: „miesiąc miodowy" i okres żałoby. W handlu - sezon zakupów i, jak mówią handlowcy, „czas martwy". W hotelarstwie sezon i okres poza sezonem. W sporcie: okres ligi piłkarskiej, inny niż hokejowej, a jeszcze inny niż żużlowej. A także cykl turniejów wielkoszlemo-wych w tenisie czy rozgrywek Ligi Mistrzów w futbolu.

Czas w świadomości społecznej i kulturze

Jako wszechobecny i istotny czynnik życia społecznego czas musiał znaleźć swoje odzwierciedlenie w świadomości - myśleniu, motywacjach, postawach ludzi. Percepcja czasu to zapewne doznanie uniwersalne. Jednakże ludzie różnią się bardzo „poczuciem czasu", czyli rozpoznaniem momentu czasowego (wiedząc np. bez zegarka, która godzina), określeniem upływu czasu, który minął od pewnych zdarzeń („to się zdarzyło trzy lata temu"), oceną czasu potrzebnego na realizację zadania („skończę pisać tę książkę za miesiąc"), umiejętnością podziału pewnego czasu na interwały (jak na przykład przy planowaniu dnia pracy). Jedni są obsesyjnie punktualni, inni notorycznie się spóźniają. Jedni „mają czas" na wszystko, innym stale brakuje czasu. Takimi indywidualnymi różnicami zajmuje się psychologia czasu.

Dla socjologa ważniejsze są różnice między społecznościami, wywołane odmiennym kulturowym odzwierciedleniem czasu w podzielanych zbiorowo symbolach, wartościach, regułach, wzorach czy normach. Mocne zaakcentowanie takiej kulturowej relatywizacji czasu zawdzięczamy Pitirimowi Soroki-nowi i Robertowi Mertonowi, którzy wprowadzają nawet określenie „czas społeczno-kulturowy"1. Rezultatem zróżnicowania kultur są mocno zakorzenione kulturowe „profile czasowe" występujące w różnych zbiorowościach. Odbijają się one na całym stylu życia społeczeństw, wspólnot lokalnych, grup społecznych. Żeby przekonać się o ich wielkim zróżnicowaniu, wystarczy porównać współcześnie kulturę amerykańską i meksykańską, Niemcy z Włochami, Szwecję z Nigerią. W perspektywie historycznej zaś wystarczy porównać tradycyjne społeczeństwo rolnicze z nowoczesnym społeczeństwem miejskim i przemysłowym. To kapitalizm wprowadził nacisk na maksymalne wykorzystanie czasu, ekonomię czasu, punktualność, co wyraża znane powiedzenie Benjamina Franklina - „czas to pieniądz".

Ale różnice „profili czasu" dotyczą nie tylko całych społeczeństw. Są takie zawody, dla których precyzja czasu jest sprawą centralną: piloci samolotów pasażerskich, maszyniści kolejowi, kontrolerzy ruchu powietrznego, menedżerowie przedsiębiorstw. Biegacze, pływacy i zjazdowcy trenują latami, żeby urwać setne części sekundy od rekordu. Są też inne profesje, które traktują czas daleko luźniej, np. bohema artystyczna, rolnicy, marynarze statków handlowych, kierowcy TIR-ów. Są takie zawody, które kładą nacisk na intensywność pracy i wykorzystanie każdego momentu dla zwiększenia efektywności i zarobków, np. prawnicy, lekarze, dziennikarze. I są takie, których przedstawiciele pracują w daleko luźniejszym rytmie, np. naukowcy, pisarze, poeci. Poza odmiennością wśród zawodów zaobserwowano różnice profili czasowych wśród grup wieku (emeryci w odróżnieniu od ludzi młodych, dorośli w odróżnieniu od dzieci), warstw i klas społecznych, kategorii płci itp. Zdajemy sobie też doskonale sprawę, nawet na podstawie obserwacji potocznych, że czas biegnie jakoś inaczej w ramach różnych organizacji: inaczej w szpitalu, inaczej w więzieniu, inaczej w biurze maklerskim i inaczej w domu starców.



1 R. K. Merton, P. Sorokin, „Social time: a methodological and functional analysis", w: „American Journal of Sociology", vol. 42/1937, s. 619-629.

Spróbujmy sprecyzować, na czym polegają różnice między kulturowo określonymi profilami czasowymi różnych społeczności. Po pierwsze, na co wskazywaliśmy w powyższych przykładach, chodzi o samą świadomość ważności czasu, upływu czasu, przemijania, braku czasu, strat czasu, nakaz oszczędzania czasu, potrzebę punktualności, precyzji pomiaru czasu itp. Ale to nie wszystko. Po drugie, kultura narzuca wizję czasu jako cyklicznego lub linearnego. Antropolog i filozof Mircea Eliade uważa, że koncepcja czasu u ludów prymitywnych była cykliczna, zgodna z naturalnym rytmem przyrody2. Liniowa koncepcja czasu jest produktem judaizmu i chrześcijaństwa, które wprowadziły ideę przyszłego odkupienia i zbawienia jako punktu docelowego, do którego zmierza zarówno każda indywidualna biografia, jak i każda społeczna historia. Choć w dzisiejszym uprzemysłowionym i zurbanizowanym świecie dominuje - oczywiście w wersji zseku-laryzowanej - idea liniowa, to jednak zachowały się istotne enklawy myślenia cyklicznego. Codzienne cykle pracy i wypoczynku, natężenia ruchu drogowego, a w dłuższej skali - aktywności zawodowej związanej z porami roku, roczny rytm rytuałów religijnych, kalendarza akademickiego czy sportowego, a także oscylującej koniunktury giełdowej czy, w jeszcze dłuższej skali, cykl wyborów parlamentarnych i prezydenckich w państwach demokratycznych - wszystko to podtrzymuje także dzisiaj cykliczne odczuwanie czasu.

Aspekt trzeci to nacisk na przeszłość, przyszłość lub teraźniejszość. Mówi się tutaj o „orientacjach czasowych" danej społeczności. Są takie, które zanurzone są głęboko w przeszłości, kultywują tradycje, celebrują rocznice i odsłonięcia pomników, pielęgnują pamięć zbiorową, nostalgicznie odnoszą się do dawnych czasów. Tak dzieje się w przypadku społeczeństw, które doznały zmian postrzeganych jako regres w stosunku do dawnej świetności. Albo w przypadku zdeklasowanych czy zdegradowanych grup, np. arystokratycznych. Mówimy o orientacji retrospektywnej. Są jednak również takie zbiorowości, które zorientowane są w przyszłość, ignorują tradycję, lekceważą pamięć zbiorową i odgradzają się od przeszłości. Przykładem społeczeństwa młode, ekspansywne, choćby społeczeństwo amerykańskie i australijskie. Podobną orientację reprezentują innowacyjne i przedsiębiorcze grupy zawodowe czy wreszcie na ogół młode pokolenie zaczynające dopiero z energią i optymizmem drogę życiową. Najczęściej orientacja ku przyszłości wiąże się z akcentem na osiągnięcia, sukces, karierę. Może też, w innej zupełnie odmianie, cechować sekty religijne oczekujące nadejścia mesjasza i odkupienia, a także radykalne ruchy polityczne, zmierzające do realizacji przyszłej doskonałej utopii. Mówimy w tych wszystkich przypadkach o orientacji prospektywnej. I są wreszcie takie zbiorowości, które przyjmują orientację prezentystyczną, żyją z dnia na dzień, nie zastanawiając się nad lekcjami przeszłości ani nie bacząc, co przyniesie przyszłość. Może tak dziać się albo z potrzeby przetrwania w warunkach nędzy i deprywacji, albo przeciwnie, w dążeniu do maksymalnego użycia, w warunkach zasobności i bogactwa. Ta ostatnia orientacja będzie więc paradoksalnie występować zarówno w grupach marginesu społecznego, wśród bezrobotnych czy bezdomnych, jak i wśród dekadenckich elit finansowych czy idoli kultury masowej.

2 M. Eliade, Aspects du mythe, Paris 1963: Galimard. Tenże, Cosmos and History: The Myth of Eternal Return, New York 1959: Harper.

Po czwarte, istotna różnica dotyczy wizji przyszłości. Dla jednych zbiorowości przyszłość jest czymś, co nadejdzie samo, na mocy jakichś fatalistycz-nych konieczności, niezależnie od tego, co zrobimy czy czego zaniechamy. Wystarczy zatem biernie wyczekiwać. Spotkamy taką postawę na przykład w niektórych społecznościach prymitywnych opisywanych przez antropologów, wśród warstw chłopskich w średniowieczu, w niektórych sektach religijnych. Inne zbiorowości przyjmują postawę woluntarystyczną, traktując przyszłość jako zadanie, projekt, wyzwanie, przedmiot aktywnego kształtowania czy konstruowania. Ten typ orientacji dominuje na przykład w reformatorskich czy rewolucyjnych ruchach społecznych. Niektórzy autorzy - Anthony Giddens czy Barbara Adam3 - traktują taką postawę, którą określają mianem „historyczności", jako wytwór społeczeństwa nowoczesnego, które w skali masowej uświadomiło ludziom, że nie tylko są przez historię ukształtowani, ale że sami są - a w każdym razie mogą być - twórcami historii. Orientację woluntarystyczną umacnia reżim demokratyczny, otwierający przed wszystkimi obywatelami szansę wpływania na bieg historii i przyszłość własnego społeczeństwa.

Piąta różnica ma szerszy charakter, odnosi się nie tylko do kwestii czasu, ale znajduje także odbicie w profilach czasowych. Chodzi o przeciwstawne systemy wartości, akcentujące zmianę, innowację i oryginalność, lub przeciwnie, podkreślające ciągłość, kontynuację i trwałość. Taka ogólna orientacja progresywna lub konserwatywna znajduje refleks w przyjmowanym stosunku wobec czasu. Dla progresywisty czas jest cennym zasobem, który należy maksymalnie wykorzystać i wypełnić nowatorskimi zmianami, dla konserwatysty jest zagrożeniem dla ustalonego porządku, któremu należy się przeciwstawić, powstrzymując jego tempo i zwalniając rytm zmian.

3 A. Giddens, The Conseąuences of Modernity, Cambridge 1990: Polity Press. B. Adam, Time and Social Theory, Cambridge 1990: Polity Press.


: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania


1   ...   32   33   34   35   36   37   38   39   ...   47


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna