Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego


Kulturowa regulacja czasu



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona37/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   33   34   35   36   37   38   39   40   ...   47

Kulturowa regulacja czasu

Kulturowa regulacja czasu znajduje wyraz nie tylko w ogólnych orientacjach, ale w wielkiej liczbie szczegółowych reguł kulturowych. Przede wszystkim reguły takie wprowadzają istotne dystynkcje: czas pracy i czas wypoczynku, czas codzienny i czas odświętny, czas nauki w szkole i czas odrabiania lekcji, czas wakacji, czas posiłków, czas zakupów, czas snu itp. Takie reguły segregacji i alokacji czasu różnią się znacznie pomiędzy poszczególnymi społeczeństwami. I tak jak w przypadku wszelkich faktów kulturowych, wywierają na członków społeczności silny, przymuszający wpływ. Gdy podejmujemy pracę w niedzielę, możemy spotkać się z negatywnymi reakcjami zbiorowości. Toczą się u nas dyskusje, czy zakupy są odpowiednim zajęciem dla rodziny katolickiej w dni świąteczne, i wobec tego, czy w niedzielę powinny być otwarte supermarkety. We Włoszech nie sposób zjeść kolacji przed ósmą wieczór, kiedy dopiero otwierają się restauracje. We Francji ludzie biorą na ogół urlopy w lipcu, miasta pustoszeją, autostrady są zablokowane, a na plażach trudno dojść do morza przez tłum wczasowiczów.

Do opisania typowego dla danej społeczności rozkładu czasu przeznaczanego na różne czynności socjologowie, od czasu prekursorskich analiz węgierskiego badacza Aleksandra Szalaia, używają pojęcia budżetu czasu. Odmienne budżety czasu różnią nie tylko całe społeczeństwa, ale poszczególne grupy czy kategorie społeczne. Inaczej wygląda budżet czasu biznesmena, inaczej urzędnika, inaczej bezrobotnego, inaczej naukowca, a inaczej emeryta. Oczywiście indywidualne i różniące się wzajemnie budżety czasu mają też poszczególne jednostki. To nie jest już jednak domena zainteresowań socjologa, a raczej psychologa.

Reguły kulturowe dotyczące czasu mogą być jeszcze bardziej konkretne i szczegółowe; mogą odnosić się tylko do jakiegoś aspektu czasu. Robert Merton wprowadza pojęcie „społecznie oczekiwanych trwałości", które charakteryzują stosunki społeczne, pozycje społeczne, grupy czy organizacje4. Chodzi tu nie po prostu o to, że mają one de facto różną trwałość, ale o to, że mają trwałość normatywnie przypisaną, dla nich właściwą, a jakiekolwiek odchylenie od tej oczekiwanej trwałości wywołuje negatywne społeczne sankcje. Małżeństwo tym m.in. różni się od wakacyjnej „przygody", że zakłada długotrwałość związku. Ojciec czy matka to pozycje społeczne implikujące dożywotnią relację wobec dzieci, natomiast opiekun kolonii ma obowiązki tylko na czas turnusu. Rodzina to grupa bardzo trwała, krąg kolegów szkolnych rozpada się na ogół po maturze i nikt niczego innego nie oczekuje. Kościół czy armia to organizacje, z którymi wiąże się oczekiwanie znacznie większej trwałości niż w przypadku firmy czy drużyny sportowej.



4 R. K. Merton, „Socially expected durations", w: W W Powell, R. Robbins (red.), Conflict and Consensus, New York 1984: Free Press, s. 262-283.

Oczekiwana trwałość wpływa na charakter aktywności, a także stopień identyfikacji jednostek ze stosunkami społecznymi, pozycjami, grupami czy organizacjami. Na ogół gdy trwałość jest duża, są daleko bardziej zaangażowani, traktują uczestnictwo bardziej serio, poświęcają mu więcej zasobów i środków. Gdy trwałość jest niewielka, uczestnictwo przybiera charakter powierzchowny, luźny, marginalny wobec życiowych spraw jednostki. Porównajmy, jak postępuje matka w rodzinie i pasażer w gronie przypadkowych rozmówców w przedziale kolejowym. Wprowadzanie pozycji dożywotnich, na przykład w przypadku święceń kapłańskich czy nominacji profesorskich, ma właśnie wywołać najwyższy stopień zaangażowania, oddania i poświęcenia. Według wielu obserwatorów, gwarancja trwałości zatrudnienia w przedsiębiorstwach japońskich to tajemnica silnej identyfikacji pracowników z firmą, a w konsekwencji wysokiej wydajności i jakości pracy.

Szczególny przypadek wpływu oczekiwanej trwałości na postawy i działania to tzw. kadencja w przypadku niektórych stanowisk państwowych czy administracyjnych. Obserwując na przykład prezydentów, premierów, ministrów, parlamentarzystów, łatwo zauważyć, że aktywność, innowacyjność, gotowość do podjęcia ryzyka, aspiracje reformatorskie - są największe u początku kadencji. Natomiast u jej końca pojawia się zjawisko, które Amerykanie określają jako „syndrom kulawej kaczki", która już nie podrywa się do lotu. W oczekiwaniu zakończenia urzędowania pojawia się bierność, oportunizm, unikanie ryzyka, powstrzymywanie się od decyzji. W odwrotnym kierunku oddziałują oczekiwane terminy wywiązania się z jakichś zadań, na przykład termin oddania książki do wydawnictwa w przypadku naukowca czy pisarza (owa, jak powiadają Anglicy, deadline, czyli linia śmierci), termin premiery w przypadku grupy aktorów czy okres sesji egzaminacyjnej w przypadku studentów. Tutaj zwiększona aktywność, intensywność działań, przesunięcia w budżecie czasu na rzecz pracy czy nauki z zaniedbaniem rozrywki czy wypoczynku pojawiają się wyraźnie, kiedy termin się przybliża.

Inne niż trwałość aspekty czasu są również często regulowane kulturowo. Tempo pracy, a więc liczba pewnych czynności w jednostce czasu, bywa na przykład określane w regulaminach produkcji, a także, jak pokazują badania socjologów przemysłu, w nieformalnych, ale mocno egzekwowanych przez brygady robocze zwyczajowych normach wydajności, gdzie kary spotykają nadgorliwych. Dozwoloną szybkość określają przepisy ruchu drogowego; najczęściej maksymalną, ale na autostradach także minimalną. Normy mogą wskazywać właściwy rytm pewnych procesów, na przykład określać ilość i czas przerw w okresie pracy, czas na posiłki itp. Istnieją reguły określające czasowe wymogi awansu, np. odpowiednia „wysługa lat" na niższym stanowisku, a także niezbędny dla uzyskania emerytury okres pracy.



Społeczne funkcje czasu

Czas, zarówno ilościowy, jak i jakościowy, pełni w społeczeństwie ważne funkcje. Mają one charakter uniwersalny, istotny dla każdego społeczeństwa, jednakże ich waga różni się historycznie, co wynika przede wszystkim z postępującej złożoności społeczeństw i komplikowania się życia społecznego.

O niektórych funkcjach czasu wspominaliśmy już wyżej, wymieńmy je jednak teraz w sposób systematyczny. Pierwszy, uniwersalny wymóg życia społecznego, któremu służą wspólnie uznane systemy mierzenia czasu, to synchronizacja działań jednostek, grup lub organizacji. Wiele działań podejmowanych w społeczeństwie ma, jak pamiętamy, charakter zbiorowy. Na to, aby do takich działań doszło, znaczna liczba ludzi musi znaleźć się w tym samym czasie, w tym samym miejscu. Aby doszło do wiecu protestacyjnego, tłum musi przybyć na plac o tej samej porze. Żeby drużyna mogła rozegrać mecz, wszyscy zawodnicy muszą w porę pojawić się w szatni. Żeby parlament mógł odbyć sesję, posłowie muszą o tej samej porze znaleźć się w sali obrad. Żeby mógł odbyć się lot pasażerski, piloci, pasażerowie, stewardesy muszą o tej samej godzinie zjawić się na lotnisku przy odpowiednim wyjściu do samolotu. Nawet wtedy gdy współobecność przestrzenna nie jest konieczna, ludzie muszą działać równocześnie, żeby doszło do jakiejś formy zachowania zbiorowego. Muszą na przykład o tej samej godzinie włączyć telewizor, aby stać się publicznością danego serialu. To wszystko jest możliwe dzięki zegarkom. Pomiar czasu pozwala zapewnić równoczesność ich działań.

Nieco bardziej skomplikowany, drugi wymóg funkcjonalny to koordynacja. Synchronizacja, to wymóg minimalny. Ale żeby zbiorowa aktywność toczyła się gładko i prawidłowo, rozmaite działania podejmowane przez uczestników muszą być nie tylko równoczesne, ale wzajemnie uzgodnione. Jedną z metod takiej koordynacji dostarcza pomiar czasu. Pracownik przy taśmie produkcyjnej ma pewną ilość minut na wykonanie swojej pracy i dzięki temu następny pracownik może wykonać swoją. Dostawy części zamiennych następują w pewnych okresach zapewniających ciągłość produkcji. Transporty do sklepów spożywczych przybywają w pewne dni tygodnia, dzięki czemu zachowana jest ciągłość sprzedaży. Piloci otrzymują z wieży kontrolnej kilkunastominuto-we „okienko", w którym muszą wystartować, co zapewnia, że na pasie startowym nie zderzą się z innymi startującymi czy lądującymi samolotami. Maszyniści kolejowi ruszają według rozkładów jazdy. Wszędzie tutaj czas ilościowy, zewnętrzny wobec tych działań, oderwany od ich konkretnego przebiegu, jest niezbędny, aby nie wystąpił chaos.

Trzeci, spotykany często wymóg funkcjonalny to sekwencyjne uporządkowanie działań. Po pierwsze, wiele procesów społecznych przebiega według pewnej logiki, zgodnie z którą działania czy zmiany cząstkowe - etapy bądź fazy procesu - mają sens tylko wtedy, kiedy przebiegają w wyraźnie określonej kolejności. Jedne muszą być wykonane wcześniej, a inne później. Nie można najpierw lakierować nadwozia, a potem montować silnika. Nie można najpierw postawić murów, a potem robić wykopów pod fundamenty. Nie można najpierw siać, a później orać. Atak artyleryjski na okopy przeciwnika musi nastąpić przed ruszeniem piechoty, a nie odwrotnie. A po drugie, pewne działania mają sens tylko wtedy, gdy wykonane zostaną w pewnym momencie sekwencji. Trzeba czekać, gdy moment jeszcze nie nadszedł, albo śpieszyć się, gdy już mija. Dziecko może pójść do szkoły, dopiero gdy dorośnie do pewnego wieku, z siewami trzeba poczekać do wiosny, kartki z życzeniami noworocznymi można rozesłać dopiero w grudniu, a w lutym już będzie za późno. Zegar i kalendarz są tu niezbędne.

Czwarta funkcja czasu ilościowego to określenie terminów pewnych działań. Bywa tak, że działania mogą być w ogóle podjęte tylko wtedy, gdy dostępne są jakieś zasoby czy środki. A dostępność ta jest ograniczona czasowo. Dokonać zakupów można tylko w godzinach otwarcia sklepu. Podjąć pieniądze czy złożyć podanie - tylko w godzinach urzędowania banków czy biur. Zjeść obiad w restauracji - tylko wtedy, gdy jest otwarta. Nie można na ogół przeczytać dziennika w niedzielę, kiedy nie wychodzi, ani pójść na koncert symfoniczny o świcie, bo na ogół odbywa się wieczorem. Terminy takie są pewnymi kulturowymi konwencjami i ogromnie różnią się w różnych społeczeństwach. Nie bez powodu opanowanie ich jest jednym z pierwszych imperatywów dla turysty i przewodniki piszą o tym już na pierwszych stronach. Szczególny rodzaj terminów to takie, które nadają ważność pewnym czynnościom. Nokaut po gongu nie będzie się liczył w meczu bokserskim, zwrot towaru w sklepie będzie niemożliwy po upływie pewnej liczby dni, a odwołanie w sądzie nie zostanie uwzględnione, gdy minął właściwy termin zaskarżenia wyroku. Są wreszcie takie terminy, których niedotrzymanie sprowadza karę za tzw. „zwłokę". Na przykład: termin zapłaty podatku, czynszu czy rachunku za gaz.

Funkcja piąta, najbardziej oczywista, to pomiar okresu trwania pewnych czynności. Sprawą istotną dla organizacji życia codziennego jest określenie czasu pracy, długości urlopu, godzin spędzanych w szkole, długości kary więzienia. Krótko- czy długotrwałość może być miarą osiągnięć, związaną z nagrodami, płacą, awansem itp. Im czas krótszy, tym większy sukces biegacza, zjazdowca, kierowcy Formuły Jeden, studenta wypełniającego testy egzaminacyjne. Im więcej przepracowanych lat, tym większa „wysługa lat" pracownika i dodatek do pensji, a im więcej czasu spędzanego w pracy, tym więcej „godzin nadliczbowych" i szansa na premię. Czas trwania decyduje także o opłacie za pewne usługi: rozmowy telefoniczne, wynajęcie samochodu, korzystanie z Internetu. Jest wiele innych sytuacji, w których pomiar ich trwania jest sprawą istotną.

Wreszcie szósta funkcja to jakościowa alokacja czasu. Jest sprawą istotną dla przezwyciężenia monotonii i rutyny życia wydzielenie pewnych okresów dla określonych typów czynności, a nawet nadanie niektórym znamion niezwykłości, solenności, czy - używając pojęcia, którego Emile Durkheim używał nie tylko w kontekście religijnym - charakteru sacrum. Okres urlopów, świąt jest wyczekiwany z utęsknieniem przez większość pracowników. Boże Narodzenie to aktywizacja życia rodzinnego. Weekend stał się w wielu społeczeństwach czasem odpoczynku i zakupów. Niedziela i dni świąt kościelnych są okazją do udziału w modlitwie i rytuale religijnym. Środa, dzień, w którym w Europie odbywają się ważne mecze, stanowi centrum tygodnia dla kibiców piłkarskich. Karnawał to czas spontanicznej, zbiorowej zabawy, a kampania wyborcza to okres wzmożonej aktywności politycznej, propagandowej, publicystycznej. Wszystkie te jakościowo odrębne okresy charakteryzujące się swoistym natężeniem, intensywnością i rodzajem typowych działań wyznaczane są również przy pomocy miar czasu - zegarów i kalendarzy.

Znaczenie wszystkich powyższych funkcji zmienia się historycznie, równolegle z rozwojem społecznym. W społeczeństwie prymitywnym czy tradycyjnym czas jest produktem ubocznym codziennej egzystencji zbiorowości, refleksem naturalnych rytmów biologicznych czy przyrodniczych: cyklu życia pojedynczych ludzi, cyklu wegetacji roślin, cyklu klimatycznego związanego z porami roku, cyklu przypływów i odpływów. Pierwszymi kulturowymi źródłami czasu są rytmy powtarzających się ceremonii magicznych bądź religijnych, świąt plemiennych, później pierwszych targów, jarmarków i bazarów.

Percepcja czasu rodzi się w toku realizowania normalnych życiowych potrzeb i różni się swoją intensywnością. Antropologowie społeczni natknęli się na społeczności w ogóle pozbawione kategorii czasu. Przykładem opisane przez brytyjskiego antropologa E. E. Evans-Pritcharda plemię Nuerów w Sudanie5.

Sytuacja zmienia się radykalnie w społeczeństwie nowoczesnym, które charakteryzuje swoista obsesja czasu lub, jak powiadał Robert Mclver, „despotyzm czasu". Czas staje się głównym regulatorem, organizatorem, koordynatorem życia zbiorowego. Pojawia się, żeby użyć określenia Eviatara Zerubave-la, dominujący „porządek socjotemporalny"6, nakładający się na inne sieci relacji społecznych. Dzięki temu czas uzyskuje mistyczne niemal, autonomiczne właściwości, odrywając się od życiowych praktyk czy doświadczeń i stając wartością samą w sobie. Ulega reifikacji i fetyszyzacji. Zegar i kalendarz zaczynają rządzić światem. Ludzie przywiązują wielką wagę do dat, terminów, odczuwają powszechnie i bardzo wyraźnie upływ czasu, nieustannie się śpieszą. Wysoko cenioną cnotą staje się terminowość i punktualność. Budzik dzwoni w sypialni. W kuchni specjalny gadżet mierzy czas gotowania jajka. W szkole dźwięczą dzwonki na przerwę, wiszą rozkłady zajęć. W przedsiębiorstwach automatyczne zegary stemplują karty pracowników przybywających i wychodzących z pracy. Na dworcach kolejowych i lotniczych zapowiadane są nieustannie i wyświetlane na ogłoszeniowych tablicach godziny odjazdów czy odlotów. Policja mierzy radarem prędkość na drogach. Na boisku sędziowie włączają stopery. Zegary towarzyszą nam wszędzie i nieustannie.

Czas nabiera charakteru odrębnego zasobu, a nawet towaru, który można oszczędzić, stracić, zmarnować, zainwestować, wykorzystać, sprzedać i kupić. „Czas to pieniądz", jak mawiał cytowany już wcześniej ideolog kapitalizmu amerykańskiego Benjamin Franklin. Rozwijając tę przenośnię, można powiedzieć, że czas jest liczony w różnych walutach: najważniejsza różnica dzieli czas prywatny - życia rodzinnego, rozrywki, wypoczynku i czas publiczny -pracy, aktywności politycznej czy obywatelskiej. Liczymy, wymieniamy jeden na drugi, staramy się nim dobrze gospodarować, bo jedno jest pewne i od kultury niezależne, że mianowicie pula naszego czasu jest skończona.



5 E. E. Evans-Pritchard, The Nuer, Oxford 1940: Oxford University Press.

6 E. Zerubayel, Hidden Rhythms: Schedules and Calendars in Social Life, Chicago 1981: The Uniyersity of Chicago Press.

Najważniejsze pojęcia wprowadzone w rozdziale

ALOKACJA CZASU: przeznaczenie pewnych okresów dnia, tygodnia czy roku na czynności określonego typu, co wynikać może z konwencjonalnych zwyczajów (np. lunch w południe) lub przyrodniczych konieczności (siewy wiosną).

BUDŻET CZASU: typowy dla danej zbiorowości ilościowy rozkład czasu przeznaczanego na różne funkcje czy udział w różnych kontekstach społecznych (np. na pracę, rozrywkę, naukę, życie rodzinne).

CZAS ILOŚCIOWY (inaczej - zewnętrzny): czas konwencjonalny, wyskalowany w sposób narzucany przez używane do pomiaru czasu instrumenty - zegary i kalendarze - które pozwalają przypisać danemu momentowi godzinę czy datę, a także określić porównawczo okres trwania, szybkość, interwały, rytm itp. różnych zdarzeń i procesów.

CZAS JAKOŚCIOWY (inaczej - wewnętrzny): ontologicznie zakorzeniony w zjawiskach czy zdarzeniach okres ich trwania, swoisty rytm czy tempo.

KADENCJA: przepisany normatywnie, formalnie regulowany okres sprawowania pewnej funkcji, zajmowania urzędu czy pełnienia pewnej roli społecznej.

LOKALIZACJA CZASOWA: miejsce danego zdarzenia w sekwencji zdarzeń powiązanych z nim przyczynowo-skutkowo, wcześniejszych i późniejszych.

ORIENTACJA PREZENTYSTYCZNA: zakodowany w kulturze akcent na czas teraźniejszy, afirma-cja doznań i doświadczeń aktualnych.

ORIENTAGA PROSPEKTYWNA: zakodowany w kulturze akcent na czas przyszły- planowanie, projektowanie, antycypowanie i związane z tym aspiracje i nadzieje.

ORIENTACJA RETROSPEKTYWNA: zakodowany w kulturze akcent na czas przeszły, dotychczasowe dokonania czy tradycje.

PERCEPCJA CZASU (inaczej - poczucie czasu): subiektywne odczucie tempa, rytmu, trwania, różniące poszczególne jednostki, a także sytuacje, w jakich się znajdują.

PROCES: łańcuch kolejnych zmian powiązanych przyczynowo-skutkowo.

PROFIL CZASOWY: kulturowo zakodowany, specyficzny dla danej zbiorowości sposób traktowania czasu, w szczególności nacisk (lub brak nacisku) na punktualność, pośpiech, wykorzystanie czasu itp.

REIFIKACJA CZASU: traktowanie aasu jako autonomicznej wartości, którą można zdobyć, stracić, kupić, sprzedać, wymienić - co najlepiej wyraża powiedzenie „czas to pieniądz".

SPOŁECZNIE OCZEKIWANE TRWAŁOŚCI: normatywnie przepisany okres zajmowania pewnych pozycji społecznych (stanowisk), realizowania pewnych czynności, trwania stosunków społecznych czy przynależności grupowych.

SPOŁECZNOŚCI „GORĄCE": takie, w których zmiany toczą się szybko, osiągając poważne rozmiary już w skali wewnątrzpokoleniowej.

SPOŁECZNOŚCI „ZIMNE": takie, w których zmiany toczą się wolno, w zasadzie dopiero w skali wielopokoleniowej.

UPŁYW CZASU: niezależność toczących się w nas czy wokół nas, a istotnych dla nas, kierunkowych procesów - biologicznych, psychicznych, społecznych - od naszej woli i zamiarów, a w szczególności niemożność ich powstrzymania czy odwrócenia.

Książki godne uwagi

79, 96 (patrz: STO KSIĄŻEK..., s. 633)

Rozdział


Klasyczne wizje dziejów

W XIX wieku powstały trzy wielkie, klasyczne koncepcje zmian społecznych i historycznych: a) teoria ewolucjonistyczna, b) teoria cykli społecznych oraz c) Marksowski materializm historyczny. Zachowały one swoją żywotność po dziś dzień i w rozmaitych zmodyfikowanych postaciach są ciągle przedmiotem debat i kontrowersji.

Wszystkie przyjmują jedno wspólne założenie: że mianowicie całe dzieje ludzkości posiadają jakąś logikę, sens, formę - dadzą się ująć w jednolitym schemacie. Najczęściej jest to schemat rozwoju (postępu), a więc procesu kierunkowego i endogennego, przebiegającego w sposób prawidłowy i konieczny przez szereg etapów ku coraz doskonalszym formom życia społecznego. Kiedy indziej jest to schemat cyklu, a więc powracających kołowo, powtarzających się, prawidłowych i koniecznych faz. Zawsze jednak całokształt dziejów zamknięty jest we wspólnych ramach. Każde zdarzenie przeszłe jest nie tylko chronologicznie, ale przyczynowo powiązane ze zdarzeniami teraźniejszymi i przyszłymi. Odtwarzając tę konieczną i prawidłową sekwencję, socjolog odkrywa „Prawa Historii".

Jest to bardzo mocne założenie i wcale nie oczywiste. I stąd krytyka klasycznych teorii zmian skupiła się przede wszystkim na tym założeniu. Najmocniej sformułował tezy krytyczne brytyjski filozof Karl Popper w swojej słynnej pracy Nędza historycyzmu1, gdzie „historycyzm" to specyficzny, pejoratywny termin na oznaczenie deterministycznego, fatalistycznego i finalistycznego widzenia dziejów. Krytyka Poppera opiera się na argumentach logicznych, a w szczególności na niemożności naukowego przewidywania i konstruowania przyszłych stanów społecznych - co jest główną ambicją historycystów - ze względu na to, że niezbywalnym aspektem społeczeństwa jest wiedza, przewidywanie zaś przyszłej wiedzy to contradictio in adiecto. Mocny atak na leżącą u podstaw wielu teorii klasycznych biologiczną „metaforę wzrostu" przypuścił amerykański socjolog Robert Nisbet2, podkreślając, że wbrew teoriom rozwoju znaczna część zmienności społecznej wywodzi się z przyczyn egzogennych, pozaspołecznych, a nie tylko endogennych potencji rozwojowych. Z kolei „szkodliwe postulaty" XIX-wiecznych koncepcji zmian usystematyzował i odrzucił Charles Tilly3. Wreszcie najbardziej radykalną tezę o konieczności całkowitego przezwyciężenia XIX-wiecznego „paradygmatu zmiany" sformułował Immanuel Wallerstein, postulując, aby „zapomnieć wiek XIX"4.



1 K. R. Popper, The Poverty of Historicism, New York 1961 [1957]: Harper.

Pod wpływem takiej wielostronnej krytyki wyłania się w socjologii końca XX wieku nowa, czwarta koncepcja zmian społecznych i historycznych: d) teoria podmiotowości i stawania się społeczeństwa. Akcent przesunięty zostaje z poszukiwania formy, schematu dziejów, na mechanizm napędowy zmian. Zamiast bezosobowych tendencji historycznych dostrzega się aktywność indywidualną i zbiorową ludzi konstruujących świat społeczny. Zamiast deterministycznych konieczności podkreśla się rolę swobodnych wyborów i decyzji podejmowanych przez działające jednostki i grupy, a także znaczenie przypadku, emocji, kaprysu. Zamiast przesądzonego z góry kierunku czy oczekiwanego kresu historii widzi się otwartość, alternatywność i wielokierunkowość możliwych procesów. Jeżeli socjolog odkrywa prawa zmienności, to tylko „prawa dotyczące historii", prawa zdarzeń i ich konkretnych powiązań, w ograniczonej historycznie skali, a nie „Prawa Historii" jako jakiejś wszechogarniającej całości dziejów.

W tym rozdziale omówimy trzy koncepcje klasyczne, a w następnym zajmiemy się alternatywnym punktem widzenia związanym z ideą stawania się społeczeństwa.

2 R. Nisbet, Social Change and History, New York 1969: Oxford University Press. ' C. Tilly, Big Structures, Large Processes, Huge Comparisons, New York 1984: Russell Sagę Foundation.

4 I. Wallerstein, Unthinking Social Science: The Limits of Nineteenth-Century Paradigms, Cambridge 1991: Polity Press.

Klasyczny ewolucjonizm w socjologii

Ewolucjonizm to swoista koncepcja dziejów ludzkości, sformułowana w XIX wieku przez twórców socjologii. Wywarła ona ogromny wpływ na wiele nurtów XX-wiecznej teorii społeczeństwa i po dziś dzień zachowała dominujące znaczenie w myśleniu potocznym. Jej echa odnajdujemy w takich współczesnych kierunkach socjologicznych, jak neoewolucjonizm, teoria modernizacji, teoria społeczeństwa postindustrialnego, socjobiologia, a także w pewnym zakresie w Marksowskim materializmie historycznym.

Ewolucjonizm wywodzi się z atmosfery intelektualnej Oświecenia: poszukiwania ładu, sensu, porządku we wszystkich dziedzinach rzeczywistości, co odzwierciedlać miały prawa nauki. Należy do tych kierunków teoretycznych, które usiłują odnaleźć ład, sens, porządek w całych dziejach ludzkości, od powstania organizmów rozumnych po współczesną cywilizację przemysłową, i uchwycić to w jednolitej formule nomologicznej (prawie ewolucji).

Ojcami ewolucjonistycznego punktu widzenia w socjologii są Auguste Comte (1798-1857) i Herbert Spencer (1820-1903). Trzeba od razu podkreślić, że ich wersja ewolucjonizmu socjologicznego jest zupełnie odmienna, a ponadto chronologicznie wcześniejsza, od ewolucjonizmu w biologii, którego podstawy sformułował Karol Darwin (1809-1882). Do koncepcji Darwina nawiąże dopiero najnowsza odmiana neoewolucjonizmu w latach siedemdziesiątych XX wieku, znana pod nazwa „socjobiologii".

Zarówno Comte, jak i Spencer przyjmują, że społeczeństwo może być traktowane jako organizm, który ulega ustawicznemu wzrostowi. Wzrost organizmu społecznego (tak jak każdego organizmu) polega na stopniowym, powolnym ujawnianiu zawartych w nim od początku zalążkowych tendencji rozwojowych i przebiega: a) od prostoty do złożoności, b) od chaosu do artykulacji, c) od jednolitości do specjalizacji, d) od płynności do organizacji. Proces wzrostu da się podzielić na pewne charakterystyczne etapy, ma też swój punkt wyjściowy i punkt docelowy. Co więcej, wzrost oznacza, też postęp; doskonalenie funkcjonowania, ściślejszą integrację wewnętrzną, lepsze przystosowanie organizmu społecznego do otoczenia. Progresywizm jest niemal nieodłączny od ewolucjonizmu.

W ten sposób w połowie XIX wieku ewolucjoniści wprowadzają do socjologii pojęcie rozwoju społecznego. Wzrost organizmu społecznego jest przypadkiem rozwoju; jest to proces endogenny, kierunkowy i postępowy; stanowi aktualizację potencjalnych tendencji, prowadzi przez określone etapy do coraz doskonalszego stanu społeczeństwa. Kryterium kierunkowym jest różnicowanie się struktur i funkcji oraz związana z tym rosnąca zdolność adaptacyjna.

U podstaw takiej wizji rozwoju leży kilka ważnych przesłanek. Po pierwsze, założenie determinizmu: każdy stan społeczeństwa jest etapem szerszego procesu, w pełni zdeterminowanym genetycznie przez wcześniejszy przebieg procesu, wynikającym w sposób konieczny z tego, co było wcześniej. Po drugie, założenie fatalizmu: rozwój społeczny toczy się w sposób konieczny, nieuchronny i nieodwracalny, a ludzie swoimi działaniami nie mogą go ani powstrzymać, ani ukierunkować. Biegnie on niejako „ponad głowami" członków społeczeństwa, którzy mogą co najwyżej lepiej lub gorzej go zrozumieć i skuteczniej lub mniej skutecznie do niego się dostosować. Po trzecie, założenie finalizmu: rozwój społeczny zmierza w kierunku pewnego stanu docelowego, końcowego, którego ostateczną realizację przyniesie nieuchronnie w przyszłości. Po czwarte, założenie progresywizmu: każdy późniejszy stan społeczeństwa jest relatywnie lepszy od poprzedniego, a stan końcowy, docelowy, przyniesie pełną, absolutną realizację dobra i szczęścia. Po piąte, założenie unifor-mizmu: przedmiotem rozwoju jest społeczeństwo ludzkie jako całość, a nie jakieś wybrane, konkretne społeczności (np. plemiona czy państwa). Rozwój ogarnia całe społeczeństwo globalne. Jego prawidłowości, mechanizmy są wspólne dla wszystkich ludzi, uniwersalne. Po szóste, założenie jednoliniowości: rozwój biegnie zawsze tym samym torem, przechodzi tę samą sekwencję faz czy stadiów, nie może ominąć czy przeskoczyć koniecznych etapów. W historii nie ma „skrótów". Co najwyżej w danej chwili pewne społeczeństwa mogą być bardziej zaawansowane, a inne bardziej zacofane, ale te drugie będą musiały nieuchronnie przejść tę samą drogę, którą już przebyły te pierwsze. Obecny stan tych, które są najbardziej rozwinięte (dla ewolucjonistów - społeczeństw Zachodu), pokazuje, do czego kiedyś dojdą te mniej rozwinięte; a z kolei obecny stan mniej rozwiniętych jest ilustracją tego, gdzie kiedyś były społeczeństwa najbardziej rozwinięte. Mówiąc przenośnie, ruchome schody dziejów są jedne, tyle że różne społeczeństwa jadą na różnych ich stopniach.

Zupełnie inaczej pojmowano ewolucję w biologii, a głównym klasykiem kierunku był nie Herbert Spencer, lecz Charles Darwin. On to w swoim słynnym dziele O pochodzeniu gatunków (1859) przedstawił ewolucję jako proces zmian dokonujących się w całym gatunku, czy inaczej populacji osobników. Po pierwsze, każda populacja żyje w określonym środowisku naturalnym. Do przetrwania populacji niezbędne jest przystosowanie się do właściwego jej środowiska. Po drugie, populacja jest wewnętrznie zróżnicowana, składa się z osobników o różnych cechach. Niektóre z tych cech mają walor adaptacyjny, sprzyjają przystosowaniu do warunków środowiskowych, inne utrudniają lub uniemożliwiają takie przystosowanie. Po trzecie, dokonuje się swoisty „dobór naturalny": osobniki wyposażone w cechy adaptacyjne mają większe szansę przetrwania, reprodukcji i przekazania tych cech potomstwu, natomiast osobniki takich cech pozbawione zostaną ze znacznym prawdopodobieństwem wyeliminowane. W rezultacie skład całej populacji zmienia się, zawierając coraz więcej osobników optymalnie przystosowanych. Ale po czwarte, warunki środowiskowe nie są stałe, same mogą ulegać zmianie. Wtedy pojawia się „zapotrzebowanie" na inne cechy osobnicze. Te, które dawniej miały walor adaptacyjny, mogą go utracić, te, które dawniej przeszkadzały adaptacji, mogą zacząć jej sprzyjać. Poprzez dobór naturalny populacja ulega kolejnemu przekształceniu. I tak toczy się ewolucja gatunków, jako sekwencja kolejnych przystosowań (i kolejnych „przetasowań" w obrębie populacji), lub inaczej - jako seria adaptacji gatunkowych do zmiennego środowiska.

Od razu widać zasadnicze różnice w stosunku do Spencerowskiego modelu ewolucji: a) ewolucja „darwinowska" dotyczy populacji, zbioru osobników, a nie pojedynczego egzemplarza gatunku (jest teorią filogenezy, a nie ontoge-nezy). Nie ma tu miejsca na metaforę wzrostu, tak typową dla socjologicznego czy antropologicznego rozumienia ewolucji; b) ewolucja nie jest procesem deterministycznym, lecz probabilistycznym (stochastycznym); realizuje się w wielkiej masie przypadków, nie pozwala natomiast niczego przewidzieć na temat któregokolwiek konkretnego osobnika; c) ostatecznym, przyczynowym źródłem ewolucji są zmiany w środowisku, a nie jakieś zalążkowe, tkwiące w osobnikach tendencje rozwojowe; jest to więc proces egzogenny, a nie endogenny;

d) proces ten nie zmierza, do jakiegoś ostatecznego punktu, kierunek zmian nie jest przesądzony, przeciwnie, ewolucja toczy się w sposób niezdeterminowany i nieprzewidywalny, w ramach teorii ewolucji bowiem niezdeterminowane i nieprzewidywalne są zmiany środowiska naturalnego, na które ewolucja reaguje;

e) ewolucja nie jest równoznaczna z postępem; co najwyżej oznaczać może postęp w bardzo słabym, relatywnym sensie coraz lepszego przystosowania do danych warunków. Czy i o ile jednak zmiana warunków idzie ku lepszemu, tego w ramach teorii nie da się powiedzieć.

HERBERT SPENCER (1820-1903)

Filozof brytyjski, który podjął próbę zintegrowania całej wiedzy o świecie w oparciu o wspólną zasadę ewolucji. W dziesięciotomowej [Filozofii syntetycznej], która ukazywała się w latach 1860-1896, trzy tomy poświęcił [Zasadom socjologii], podsumowanym później i streszczonym w jednotomowej [Nauce socjologii] (1894). Świat, zarówno przyrodniczy, jak i społeczny, ulega nieustannej ewolucji, czyli kierunkowej i liniowej zmienności prowadzącej od stanów prostych do coraz bardziej złożonych, od nieoznaczoneści elementów do ich artykulacji, od jednolitości pełnionych zadań do różnicowania struktur i funkcji, wreszcie - od płynności do stabilności. Ewolucja społeczna wyraża się w taki sam sposób, a jej kierunek można uchwycić, przeciwstawiając społeczeństwo tradycyjne, które Spencer nazywał „militarnym", społeczeństwu nowoczesnemu, które nazywał „industrialnym".

O ile w pierwszym dominująca aktywność to walka o obronę i poszerzenie terytorium, o tyle w drugim - pokojowa wymiana dóbr i usług. O ile w pierwszym porządek społeczny opiera się na przymusie i silnych sankcjach, o tyle w drugim - na dobrowolnej kooperacji i kontraktach. Monopolistycznej dominacji państwa przeciwstawia się rozrost organizacji i stowarzyszeń dobrowolnych. Przypisaniu pozycji społecznych przez urodzenie i małej ruchliwości społecznej przeciwstawia się zdobywanie statusu własnym wysiłkiem i znaczna mobilność pionowa. A wśród czołowych wartości akcentowi na dyscyplinę, posłuszeństwo, lojalność, patriotyzm i odwagę przeciwstawia się podkreślanie niezależności, autonomii, inicjatywy, wynalazczości i prawdomówności.

Społeczeństwo może być w celach poznawczych porównywane z organizmem biologicznym, choć jest czymś innym niż organizm. Podobieństwo to przede wszystkim wzrost od stanów embrionalnych do dojrzałych, różnicowanie struktur (elementów) i funkcji (specjalizacja elementów), przystosowywanie się do nacisków środowiska oraz ciągłość i trwanie mimo nieustannej wymiany składników (komórek w organizmie, ludzi w społeczeństwie).

W każdym społeczeństwie muszą być realizowane pewne zadania (funkcje). Służą im wy-różnialne segmenty społeczeństwa. Podsystem regulacyjny złożony z instytucji politycznych i militarnych zapewnia koordynację, porządek wewnętrzny i obronę przed zagrożeniami zewnętrznymi. Podsystem wspierający złożony z instytucji ekonomicznych zapewnia produkcję dóbr niezbędnych członkom społeczeństwa. Podsystem dystrybucyjny podejmuje zadanie rozdziału zasobów społecznych między członków społeczeństwa, a także zapewnia komunikację i uzgadnianie poglądów i interesów pomiędzy nimi.

LITERATURA

L Kasprzyk, Spencer, Warszawa 1967, Wiedza Powszechna

J. Szczepański, Socjologia: rozwój problematyki i metod. Warszawa 1969, PWN, s. 122-1J. Szacki, Historia myśli socjologicznej, 11, Warszawa 1981, PWN, s. 296-3Różne wizje ewolucji

Koncepcja rozwoju społecznego stanowi najogólniejsze, wspólne ramy teorii formułowanych przez różnych autorów. Konkretne interpretacje ewolucji są natomiast bardzo rozbieżne. Różnie widzi się więc etapy, fazy ewolucji i jej podstawowy mechanizm napędowy. August Comte formułuje „prawo trzech stadiów": dzieje toczą się od stadium teologicznego, przez metafizyczne, do pozytywnego, a decyduje o tym postępujący rozwój umysłu ludzkiego i związanych z tym sposobów myślowego ujmowania świata. Wszystkie instytucje społeczne, formy organizacji społecznej, sposoby życia społecznego są pochodnymi od dominujących sposobów myślenia (dziś nazywamy taki punkt widzenia idealizmem historiozoficznym). W stadium teologicznym ludzie przywołują siły nadprzyrodzone, boskie - jako wyjaśnienie otaczających ich faktów i zdarzeń. W stadium metafizycznym uwalniają się od bogów, ale odwołują się za to do pewnych ogólnych pojęć, które mają chwytać naturalne prawa i tendencje (np. pojęcia „eteru wszechświatowego", „instynktów", „natury ludzkiej"). Dopiero w stadium pozytywnym podejmują badania naukowe, odwołują się do faktów empirycznych i obserwowalnych zależności między faktami. Społeczeństwo, które przenika nauka, jest najwyższą, najdoskonalszą postacią organizmu społecznego, niejako ukoronowaniem dziejów.

Herbert Spencer ujmuje fazy rozwoju inaczej, dychotomicznie - jako przeciwstawienie wcześniejszego społeczeństwa „militarnego" nowoczesnemu społeczeństwu „industrialnemu". To pierwsze jest nastawione na podbój i obronę, silnie scentralizowane, samowystarczalne ekonomicznie, zorientowane kolek-tywistycznie, podporządkowuje dobro jednostki ogółowi, stosuje przymus i represje, ceni lojalność, posłuszeństwo i dyscyplinę. To drugie jest nastawione na produkcję i handel, zdecentralizowane, powiązane ekonomicznie z innymi społeczeństwami, zorientowane indywidualistycznie, traktuje dobro jednostki jako wartość najwyższą, reguluje życie społeczne przez dobrowolne kontrakty, ceni inicjatywę, innowacyjność, niezależność. Przejście od społeczeństwa militarnego do industrialnego (np. od prymitywnego plemienia do współczesnego państwa przemysłowego) jest efektem ogólnego „prawa ewolucji", tendencji do różnicowania się struktur i funkcji w organizmie społecznym (pojawiania się coraz to nowych grup, instytucji, organizacji; pogłębiającej się specjalizacji czynności wykonywanych przez członków społeczeństwa).

Kolejny głośny przedstawiciel ewolucjonizmu to Lewis H. Morgan (1818-1881), antropolog amerykański, którego idee mocno oddziałały także na socjologię. Odchodzi on od wizji dychotomicznej i wprowadza znów schemat wieloczłonowy. Wyróżnia trzy epoki: dzikości, barbarzyństwa i cywilizacji, z których każda dzieli się jeszcze na mniejsze fazy. Granice między nimi, jak i granice podokresów, znaczone są doniosłymi odkryciami czy wynalazkami. W epoce dzikości przełomowe zdobycze technologiczne i cywilizacyjne to ogień, łuk, garncarstwo, w epoce barbarzyństwa - oswojenie zwierząt, uprawa roli, wytop rudy żelaza, w epoce cywilizacji - alfabet i pismo. Taki przebieg rozwoju ludzkości Morgan traktował jako uniwersalny, dopuszczający jedynie minimalne odchylenia. A motorem, siłą napędową historii był dla niego rozwój techniki. Zmiany w zakresie instytucji, form organizacyjnych, ideologii muszą być traktowane jako pochodne od tego podstawowego źródła postępu. Szczególny roz-głos teorii Morgana nadał Fryderyk Engels, który oparł na niej własną pracę O pochodzeniu rodziny, własności prywatnej i państwa (1884). Dla twórców marksizmu teoria ta potwierdzała ich przekonanie o decydującej roli czynników materialnych - ekonomicznych i technicznych - w kształtowaniu społeczeństw ludzkich.

Pod koniec stulecia idee ewolucjonistyczne kontynuuje kolejny z wielkich „ojców" socjologii - Emile Durkheim (1858-1917). Badając rozwój społeczeństw, stara się ująć go - podobnie jak Spencer - w schemat dychotomiczny. Społeczeństwo ludzkie ewoluuje od form organizacyjnych opartych na „solidarności mechanicznej" do takich, w których dominuje „solidarność organiczna". Ta pierwsza charakteryzuje się znacznym zatomizowaniem, małym stopniem integracji czy współzależności ludzi. Każdy jest w dużym stopniu samowystarczalny, wszyscy wykonują podobne czynności produkcyjne na własny użytek. Utrzymanie spoistości społeczeństwa wymaga silnego aparatu przymusu i represji, ostrych praw i stanowczych kar. Ta druga forma społeczeństwa przeciwnie, cechuje się wtopieniem jednostek we wspólny porządek społeczny, wysokim stopniem integracji i współzależności ludzi. Każdy jest w dużej mierze zdany na produkty wytwarzane przez innych, wszyscy wykonują bardzo zróżnicowane, ale wzajemnie niezbędne, komplementarne czynności, wymieniając wytwory, kooperując itp. Spoistość społeczeństwa utrzymuje się niejako automatycznie, przez ową „organiczną" więź współzależności i kooperacji zakodowaną w umowach i kontraktach. Przejście od „solidarności mechanicznej" do „solidarności organicznej" jest koniecznym efektem trzech powiązanych procesów: po pierwsze, wzrostu ludnościowego i, co za tym idzie, rosnącej gęstości zaludnienia, po drugie, rosnącej „gęstości moralnej", czyli coraz bardziej skomplikowanych, wielokierunkowych interakcji nawiązywanych przez ludzi stłoczonych na coraz gęściej zaludnionych terenach (inaczej mówiąc, komplikowania się struktur społecznych), oraz po trzecie - postępującego podziału pracy, specjalizacji zawodowej i koordynacji różnych czynności (inaczej mówiąc, różnicowania funkcjonalnego społeczeństwa). Dla Durkheima pogłębiający się podział pracy to naczelne kryterium postępu społecznego.

Koncepcja ewolucyjna silnie oddziałała na myśl amerykańską. Wśród pierwszych socjologów amerykańskich najciekawszym ewolucjonistą był Lester F. Ward (1841-1913). W zasadzie przejął on idee Spencera, wprowadził jednak do nich bardzo interesujące novum. Dla Spencera „prawo ewolucji" było stałą, uniwersalną i wszechogarniającą zasadą rozwoju świata - przyrody na równi ze społeczeństwem. Ward zauważa, że mechanizm ewolucji w świecie człowieka, w społeczeństwie, jest odmienny od ewolucji w przyrodzie, a to dlatego, że ludzie stawiają sobie cele i dążą do ich realizacji, w przyrodzie zaś taka świadoma celowość nie występuje. Przeciwstawia więc „telesis" (od greckiego telos = cel) jako formę ewolucji występującą w społeczeństwie i „genesis" (genezę) jako formę ewolucji występującą w przyrodzie. Dokładniej biorąc, w ewolucji występuje kilka faz, a w każdej z nich dominują odmienne mechanizmy. Faza pierwsza to kosmogeneza, powstanie i ewolucja całej przyrody. Pojawienie się życia oznacza jakościowy przełom, zaczyna działać nowy mechanizm ewolucji - biogeneza, która nakłada się na kosmogenezę, działając odtąd równolegle. Pojawienie się człowieka otwiera trzecią fazę, antropogenezy, w której centralną rolę odgrywać zaczyna umysł ludzki i podporządkowanie działań zamiarom. Antropogeneza nakłada się odtąd na kosmogenezę i biogenezę, biegnąc równolegle z nimi. I wreszcie, faza ostatnia to pojawienie się zorganizowanego społeczeństwa ludzkiego i jeszcze jeden mechanizm ewolucji - socjogeneza, polegająca na celowych, zbiorowych przedsięwzięciach reformatorskich, podporządkowanych wizjom, doktrynom, planom politycznym. Socjogeneza uzupełnia wszystkie trzy pozostałe mechanizmy, działa razem z nimi - społeczeństwo wszak składa się z ludzi, a ci są także istotami biologicznymi i częścią przyrody. Tym jednak, co najważniejsze w ludzkiej, społecznej fazie ewolucji, jest rozwój kierowany, w odróżnieniu od „ślepego", żywiołowego rozwoju przyrody, martwej i żywej. Stąd w fazie socjogenezy tak wielkie znaczenie odgrywa edukacja i nauka.

Wśród klasyków koncepcji ewolucyjnej trzeba jeszcze wymienić Ferdinan-da Toenniesa (1855-1936), autora głośnej pracy pt. Gemeinschaft und Gesell-schaft (Wspólnota i społeczeństwo), wydanej w roku 1887. Sygnalizowana już w tytule typologia dwóch przeciwstawnych form życia społecznego wskazuje na kierunek rozwoju społecznego. Biegnie on od tradycyjnej wspólnoty, wyrażającej naturalne tendencje ludzkie („wolę naturalną") i opartej na bezpośrednich, nieformalnych, intymnych stosunkach społecznych w ramach niewielkich zbiorowości, do współczesnego społeczeństwa, zorganizowanego w oparciu o zasady racjonalne („wolę racjonalną"), z dominacją instrumentalnych, pośrednich i sformalizowanych stosunków społecznych w ramach wielkich zbiorowości. Współczesny świat charakteryzuje tendencja do „uniwersalizacji", wchłaniania wszystkich lokalnych, niepowtarzalnych, specyficznych wspólnot w ogarniającą cały świat sieć bezosobowych stosunków handlowych i przemysłowych - Gesellschaft. Wraz z tym zatracona zostaje prawdziwie ludzka, naturalna jakość życia społecznego, które wymaga zakorzenienia w intymnych, emocjonalnych, osobistych więziach, w tradycyjnych wspólnotach.

Zwróćmy uwagę, że po raz pierwszy Toennies kwestionuje postępowość dokonującego się w społeczeństwie przełomu. Wskazuje na koszty rozwoju, które z perspektywy jednostki, jej życiowych satysfakcji, poczucia zakorzenienia, bezpieczeństwa, stabilizacji - mogą stanowić regres raczej niż postęp. To oznacza już wyraźne odejście od klasycznych kanonów ewolucjonistycznej wiary. W ten sposób Toennies staje się prekursorem neoewolucjonizmu.



: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania

Pobieranie 2.64 Mb.

1   ...   33   34   35   36   37   38   39   40   ...   47




©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna