Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego


Najważniejsze pojęcia wprowadzone w rozdziale



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona44/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   ...   39   40   41   42   43   44   45   46   47

Najważniejsze pojęcia wprowadzone w rozdziale

CZŁOWIEK NOWOCZESNY: syndrom osobowościowy uważany za wytwór warunków spotecz-nych, jakie stwarza społeczeństwo nowoczesne, a równocześnie za niezbędny czynnik dobrego funkcjonowania takiego społeczeństwa.

DEHUMANIZACJA: utrata cech ludzkich, np. twórczych, czy prospołecznych nastawień w wyniku nieludzkich społecznych warunków egzystencji.

INDUSTRIALIZACJA WOJNY: masowa skala liczebna obejmująca ludność cywilną, zastosowanie najnowocześniejszych technik destrukcji, czysto instrumentalna, efektywnościowa racjonalność działań, zawieszenie wszelkich racji moralnych - w prowadzeniu konfliktów zbrojnych.

INDYWIDUALIZM: podkreślanie znaczenia jednostki, wolnej od narzuconych więzi grupowych i uzależnień, obdarzonej godnością i niezbywalnymi prawami nie tylko jako obywatel, członek społeczeństwa, ale jako osoba ludzka, decydującej samodzielnie o kształcie swojej biografii, mającej do dyspozycji wiele wzorów życia czy kariery, a także ponoszącej wyłączną odpowiedzialność za swoje sukcesy czy porażki.

MODELE BIEGUNOWE (inaczej - dychotomiczne): charakterystyka przeciwstawnych stanów społeczeństwa ujmowanych jako przejaskrawione, skrajne typy idealne, różniące się radykalnie według kilku cząstkowych kryteriów.

OSOBOWOŚĆ BIUROKRATYCZNA: syndrom osobowościowy wytwarzający się pod wpływem zdepersonalizowanej, sformalizowanej, zrytualizowanej, nadmiernie spoistej wewnętrznie organizacji biurokratycznej.

POCZUCIE MOCY PODMIOTOWEJ: przekonanie, że wyzwania i problemy zarówno osobiste, jak i społeczne pozwolą się rozwiązać pod warunkiem podjęcia w pojedynkę lub wspólnie odpowiednich działań.

PÓŹNA NOWOCZESNOŚĆ: faza rozwoju formacji nowoczesnej, w której wszystkie jej cechy konstytutywne uzyskują najbardziej ostrą, skrajną postać.

PROGNOZY OSTRZEGAWCZE: czarne scenariusze możliwych przyszłych wydarzeń, mobilizujące przeciwdziałania i przyczyniające się tym samym do zdezaktualizowania zawartych w nich pesymistycznych wizji.

REFLEKSYJNOŚĆ: zdolność społeczeństwa do krytycznego myślenia o samym sobie, dostrzegania zjawisk negatywnych, patologicznych, definiowania przyszłych zagrożeń i podejmowania na podstawie takiej diagnozy prewencyjnych środków zaradczych powstrzymujących lub odwracających niekorzystne trendy.

SPOŁECZEŃSTWO RYZYKA: sytuacja typowa dla najbardziej rozwiniętych społeczeństw nowoczesnych, w których uwydatniają się wyraźnie i stają się przedmiotem powszechnej troski wielorakie nowe formy ryzyka wytworzonego przez cywilizację, technologię, przemysł, życie miejskie, eksploatację przyrody.

WARTOŚCI POSTMATERIALISTYCZNE: związane z samorealizacją i jakością życia, zdrowiem, sprawnością fizyczną, bogactwem doświadczeń i doznań duchowych, kontaktów społecznych, życia towarzyskiego itp.

WIELOŚĆ NOWOCZESNOŚCI: koncepcja różnorodnych scenariuszy historycznych, według których społeczeństwo nowoczesne wytwarzało się w różnych częściach świata i w różnych epokach.

Książki godne uwagi

5, 6, 13 (patrz: STO KSIĄŻEK..., s. 633)

Rozdział


Globalizacja

W naszej analizie, którą rozpoczęliśmy od najmniejszego i najprostszego elementu życia społecznego - pojedynczego działania ludzkiego, doszliśmy na piętro najwyższe. W tym ostatnim rozdziale naszym przedmiotem jest społeczeństwo globalne, ludzkość po prostu, wszyscy razem mieszkańcy planety Ziemia. To jest oczywiście ostateczna granica analizy socjologicznej, dalej już pójść nie można. Stoimy tu wobec największego rozmiarami i najbardziej skomplikowanego obiektu społecznego, jaki można sobie wyobrazić.



Od izolacji do globalizacji

Filozofowie od czasów starożytnych posługiwali się ogólną kategorią ludzkości, poeci pisali, że „żaden człowiek nie jest samotną wyspą", ideolodzy i politycy odwoływali się do solidarności ogólnoludzkiej, statystycy obliczali rozmiary ludzkiej populacji. Również klasyczni XIX-wieczni socjologowie, od Comte'a czy Spencera począwszy, postrzegali ewolucję czy rozwój społeczny jako proces, którego przedmiotem było społeczeństwo ludzkie jako całość. Także późniejsi socjologowie zdawali sobie sprawę z tego, że wszelkie fenomeny społeczne - działania, grupy, instytucje, organizacje itp. - istnieją nie w próżni, lecz w szerszym kontekście otaczających całości społecznych, w tym owej całości najbardziej pojemnej. Ale dopiero pod koniec XX wieku idea społeczeństwa globalnego i tendencji, która prowadzi do wytworzenia się takiego społeczeństwa - procesu globalizacji - stary się dominującymi wątkami teorii socjologicznej. Ukazują się niezliczone publikacje na ten temat, odbywa się mnóstwo konferencji, na dwóch ostatnich światowych kongresach socjologicznych - w Bie-lefeld w 1994 i w Montrealu w 1998 roku - wśród tematów podejmowanych w paru tysiącach wygłaszanych tam referatów zdecydowanie najczęściej pojawiał się termin „globalizacja". Pojęcie globalizacji weszło do języka codziennego, nie ma dnia, by politycy, publicyści, dziennikarze nie odwoływali się do globalizacji albo jako źródła kłopotów współczesnego świata, albo przeciwnie - jako szansy na ich przezwyciężenie. Pojawiły się terminy pokrewne, metaforyczne, zabarwione humorystycznie lub pejoratywnie, które robią wielką karierę w myśleniu potocznym: macdonaldyzacja, coca-colizacja, amerykanizacja, westernizacja, imperializm kulturowy. Na przełomie stuleci ujawniła się w gwałtownych protestach w Seattle, Waszyngtonie, Pradze, Davos, Genui nowa fala radykalnych ruchów społecznych skierowanych przeciwko globalizacji.

Wszystko to nie jest sprawą mody intelektualnej, mistyfikacji ideologicznych czy nastrojów społecznych, choć oczywiście i takie elementy można odnaleźć. U podstaw fascynacji globalizacja leży jednak realny proces społeczny związany z ekspansywnym rozwojem nowoczesnej formacji społecznej. Nowoczesność - jak twierdzi Anthony Giddens - z samej swojej istoty globalizuje się. Wybrane aspekty globalizacji jako zjawiska towarzyszącego późnej nowoczesności będą przedmiotem analizy w tym rozdziale.

Jeden z pierwszych, którzy podjęli problematykę globalizacji, amerykański socjolog Roland Robertson definiuje ją jako „zbiór procesów, które czynią świat społeczny jednym"1. W jakim sensie jednym? Wyraża się to na kilka sposobów. Po pierwsze, nowoczesne technologie oplatają świat siecią połączeń komunikacyjnych i telekomunikacyjnych, a najbardziej wyrazistym tego przejawem staje się komputerowa „sieć ogólnoświatowa", Internet. Wystarczy rzucić okiem na mapy linii lotniczych albo schematy łączy internetowych, aby zdać sobie sprawę, jak gęsty jest ten splot kanałów, którymi przemieszczają się po całym świecie ludzie, informacje, obrazy. Technologia telewizyjna i radiowa umożliwia ogromnym masom rozproszonym po świecie równoczesne, wirtualne uczestnictwo w tych samych „globalnych zdarzeniach": Olimpiadzie, piłkarskich pucharach, pielgrzymkach Jana Pawła II, koncertach Rolling Stonesów. W tym sensie sprawdza się przepowiednia kanadyjskiego teoretyka mass mediów Marshalla McLuhana, że świat zmienia się w „globalną wioskę"2.



1 R. Robertson, „Globality, global culture, and images of world order", w: H. Haferkamp, N. J. Smelser (red.), Social Change and Modernity, Berkeley 1992: California University Press, s. 395-411. Tenże, Globalization: Social Theory and Global Culture, London 1992: Sagę.

2 M. McLuhan, Understanding Media: The Extensions ofMan, New York 1964: Signet Books.

Po drugie, społeczności ludzkie stają się coraz mocniej powiązane rozbudowaną siecią zależności ekonomicznych, finansowych, politycznych, strategicznych, kulturalnych. Zdarzenia w jednej części świata wywierają natychmiastowy wpływ na to, co dzieje się w krajach najbardziej odległych. Krach na giełdzie w Hong Kongu odbija się echem w kantorach w Warszawie. Spadek produkcji ropy w Iraku decyduje od razu o zwyżce cen benzyny w Islandii. Wypowiedź szefa amerykańskiego banku centralnego kształtuje decyzje inwestorów w Brazylii. Wizyta rosyjskiego prezydenta w Chinach wywołuje alarm wśród strategów NATO. Muzyka rybaków karaibskich, via nowojorskie wytwórnie płytowe, trafia do dyskotek w Radomiu. Mini-hulajnogi czy buty na koturnach pojawiają się niemal równocześnie w sklepach Berlina, Mediolanu, Londynu i Łomży.

Po trzecie, pojawiają się nowe formy organizacji ekonomicznych, politycznych, kulturalnych, o charakterze ponadnarodowym, oderwane od jakiegokolwiek konkretnego kraju czy państwa. Najbardziej oczywistym przykładem są wielkie korporacje przemysłowe, banki, firmy handlowe. Niektóre zachowują jeszcze symboliczny związek z krajem, z którego się wywodzą: Sony, Toyota, Microsoft, Boeing, inne istnieją już w czysto międzynarodowej przestrzeni: Coca-Cola, McDonalds, Carrefour, General Motors, Citibank itp. Skala ich operacji przekracza rozmiary ekonomii niejednego państwa. W polityce zjawiskiem daleko wcześniejszym, ale zyskującym dzisiaj nowe formy, były organizacje międzynarodowe typu ONZ, UNESCO, Interpol itp. Novum polega na tym, że organizacje takie czy podobne przejmują dziś pewne atrybuty suwerenności państwowej, uzyskując uprawnienia do podejmowania decyzji władczych wiążących kraje członkowskie (np. Komisja Europejska, Parlament Europejski) czy prawo jurysdykcji ponad sądami krajowymi (np. Trybunał ds. Zbrodni Przeciwko Ludzkości w Hadze czy Trybunał Praw Człowieka w Stras-burgu). Typowo ponadnarodowy charakter mają tzw. nowe ruchy społeczne i wyłaniające się z nich trwalsze organizacje czy stowarzyszenia: np. ruch ekologiczny i Greenpeace, ruch praw człowieka i Amnesty International. W świecie mass mediów istnieją ponadnarodowe sieci telewizyjne, np. CNN, i międzynarodowe czasopisma, np. „International Herald Tribune" czy „Time". W dziedzinie sportu najsłynniejsze kluby piłkarskie przestają reprezentować swoje kraje, bo czyż można uważać za holenderską albo brytyjską drużynę, w której gra tylko jeden Holender czy tylko trzech Anglików, a reszta to tzw. internacjonałowie? Niestety globalizują się także organizacje przestępcze, z przemytem narkotyków i handlem tzw. „żywym towarem" na czele.

Po czwarte, pojawiają się całe kategorie społeczne, których życie i praca odrywają się zupełnie od konkretnego miejsca. Kiedyś byli to tylko dyplomaci, dzisiaj dołączyło środowisko biznesu, menedżerowie, finansiści, personel lotniczy, zawodowi sportowcy, artyści, w pewnym stopniu naukowcy. Nieustannie zmieniają oni miejsce pobytu, krążą po świecie, spędzają sporo życia w hotelach, mają biura i mieszkania w wielu metropoliach, nie wysiadają z trans-kontynentalnych samolotów. Na wielkich lotniskach przygotowane są dla nich sale konferencyjne, by mogli się spotkać i załatwić interesy, nie jadąc w ogóle do miasta. Niedawno w związku z uruchomieniem nowej trasy lotniczej z Nowego Jorku do Tokio przez Biegun Północny, pojawił się problem wzmożonej radiacji nad biegunem, która może być groźna dla zdrowia pasażerów, przemierzających tę trasę częściej niż trzy razy w tygodniu.

Efektem tego rodzaju zmian staje się postępująca uniformizacja świata. Kapitalistyczny rynek ekonomiczny - z charakterystycznymi dla siebie formami transakcji, organizacjami, instytucjami, etosem konkurencji, mentalnością konsumpcyjną - opanował świat najwcześniej. Jak twierdzi amerykański teoretyk Immanuel Wallerstein, już od XV wieku kapitalizm stał się „systemem światowym". Ważny krok w stronę kompletnej dominacji tego systemu ekonomicznego stanowił upadek gospodarki planowej wraz z załamaniem się systemu komunistycznego w ZSRR i krajach Europy Wschodniej. W polityce kolejna „trzecia fala demokratyzacji" (jak określa to amerykański politolog Samuel Hun-tington) przeszła przez świat w latach osiemdziesiątych i pozostawiła jedynie enklawy systemów autorytarnych czy totalitarnych. Typowe demokratyczne instytucje i formy życia politycznego: parlamenty, wybory, kampanie, aktywna opinia publiczna itp., są dziś takie same w większości krajów świata.

Homogenizacja obejmuje także dziedzinę kultury. Dotyczy to najpierw jej trzonu, to znaczy języka. Coraz bardziej intensywne i powszechne kontakty ponadnarodowe wymagają wspólnego języka. Idea esperanto czy innych języków sztucznych nie przyjęła się. Natomiast takim światowym narzędziem komunikowania się staje się coraz wyraźniej język angielski, którego kariera międzynarodowa rozpoczęła się od środowiska pilotów i kontrolerów ruchu powietrznego, przechodząc do dziedziny turystyki, nauki, techniki, programowania komputerowego, biznesu itp. Dzisiaj znajomość angielskiego staje się coraz powszechniejszym wymogiem edukacyjnym, a wiele krajów staje się praktycznie dwujęzycznymi (Skandynawia, Holandia). Upodabnia się ogromnie kultura materialna i dziedzina konsumpcji, moda, styl życia. W sklepach na całym świecie można kupić takie same produkty, styliści projektują takie same samochody, architekci - podobne budynki, stolarze - podobne meble, krawcy - podobne stroje. Czyta się te same książki, chodzi na te same filmy, ogląda takie same mecze piłkarskie, słucha tych samych przebojów. Upodabniają się obyczaje, nawet w dziedzinach tak mocno osadzonych w lokalnych tradycjach jak rodzina czy religia.

Psychologiczny refleks tych wszystkich zjawisk w świadomości zbiorowej jest ambiwalentny. Z jednej strony ludzie zaczynają coraz częściej myśleć w kategoriach wspólnego losu, wspólnych zagrożeń czy nadziei. Kategoria „my" rozszerza się poza ramy wspólnoty lokalnej i państwa narodowego. Pojawia się tożsamość regionalna - np. „my Europejczycy", a także zalążki rzeczywistej solidarności światowej. Najmocniejszym tego wyrazem jest idea praw człowieka, o zasięgu uniwersalnym, nie ograniczonym - jak prawa polityczne - do obywateli jakiegoś kraju, lub - jak prawa społeczne - do klas i grup upośledzonych. Z drugiej jednak strony globalizacja mobilizuje świadomość obronną na rzecz traconej odrębności kulturowej, własnych zwyczajów, obyczajów, wierzeń, sposobów życia. Wzmocnieniu ulegają lojalności i tożsamości lokalne, etniczne i religijne. Francuski socjolog Michel Maffesoli pisze o narodzinach nowej „mentalności plemiennej". Starcie tych dwóch przeciwstawnych tendencji: z jednej strony rozszerzenia horyzontu myślenia i wyobraźni poza wioskę, miasto, kraj, region, kontynent, na cały glob, a z drugiej mocniejszej identyfikacji z lokalnymi kulturami - stanowi fakt świadomościowy, który może mieć najbardziej rewolucyjne implikacje dla przyszłości społeczeństwa ludzkiego.

W takim świecie dzisiaj żyjemy. Ale nie było tak zawsze. Jak pisze socjolog brytyjski Peter Worsley, „prawie do naszych dni społeczeństwo ludzkie nigdy realnie nie istniało"3. Istniała rozproszona po kuli ziemskiej populacja zwana ludzkością, ale realna, ontologiczna całość tworzy się z ludzi, dopiero gdy pojawia się między nimi więź obiektywna wzajemnych zależności i więź subiektywna wzajemnej solidarności. To właśnie stało się w skali światowej dopiero w naszych czasach, w epoce nowoczesnej. Zobaczmy dla kontrastu nie tak dawne jeszcze przecież społeczeństwo tradycyjne. Stanowiło ono niezwykle zróżnicowany konglomerat, heterogeniczną, pluralistyczną mozaikę rozmaitych obiektów społecznych różnej skali. W wymiarze politycznym mieliśmy hordy, rody, plemiona, królestwa, imperia, aż po dominującą dopiero od kilku wieków formę państwa narodowego. W wymiarze ekonomicznym jeszcze w XX wieku antropologowie społeczni odnajdywali zupełnie izolowane i samowystarczalne społeczności wyspiarskie. Zamknięte w sobie autarkiczne i wzajemnie izolowane gospodarki są typowym zjawiskiem przez wiele tysiącleci w historii. Pluralistyczne i zupełnie od siebie odmienne kultury autochtoniczne długi czas zachowywały izolację i odrębność. „Ale już w początku XX wieku - jak pisze Daniel Chirot - pozostało w świecie bardzo niewiele społeczności tradycyjnych. Prawie wszystkie ludy, z wyjątkiem nielicznych izolowanych grup w najodleglejszej Amazonii, pewnych obszarach Afryki i niedostępnych częściach Azji, doświadczyły już długotrwałego i niezmiernie destabilizującego kontaktu z wysoce zmodernizowanym, zindustrializowanym i politycznie dominującym światem Zachodu"4.



3 E Worsley, The Three Worlds: Culture and World Development, London 1984: Weidenfeld and Nicolson, s. 960.

4 D. Chirot, Social Change in the Twentieth Century, New York 1977: Harcourt Brace Jovano-vich, s. 7.

Rzeczywiście, w okresie późnej nowoczesności żyjemy już wszyscy w jakościowo nowych czasach. Rozpoznanie tej swoistości odbija się na sposobie uprawiania wielu nauk społecznych. Historycy formułują koncepcję „historii globalnej"5. Twierdzą, że globalizacja zmienia samą istotę procesów dziejowych. W erze globalnej historia biegnie inaczej, ma inne podmioty sprawcze, nowe mechanizmy stawania się, nowe kierunki, w których zmierza. Skala narodowa, typowa dla historiografii tradycyjnej, czy nawet skala regionalna, w której obracają się niektórzy współcześni historycy (np. Norman Davies w swojej monumentalnej historii Europy6) - nie pozwala uchwycić wszystkich istotnych aspektów zdarzeń. Niezbędna jest skala globalna, uwzględniająca najszerszą determinację kontekstową, a także skupienie uwagi na takich procesach, które przekraczają granice tradycyjnych jednostek analizy (państw czy regionów). Socjologowie postulują podobną rewizję myślenia socjologicznego. Norbert Elias twierdził, że socjologia jest w ogóle możliwa tylko jako nauka o społeczeństwie światowym7. Anthony Giddens pisze swój systematyczny wykład pt. Sociology, przyjmując globalizację jako główny wątek, którego oddziaływanie i ślady odnajduje we wszystkich dziedzinach życia społecznego8.



Prekursorzy teorii globalizacji

Zanim globalizacja stała się takim dominującym tematem socjologii najnowszej, jej zalążki i fazy wcześniejsze dostrzegali już różni autorzy od początku XX stulecia. Trzy nurty teorii społecznej mogą być potraktowane jako prekursorskie wobec współczesnych ujęć globalizacji. Pierwszy to wspomniana w poprzednim rozdziale teoria imperializmu, zarysowana przez brytyjskiego autora J. A. Hobsona już w 1902 roku, ale najbardziej znana w wersji Włodzimierza Lenina i Mikołaja Bucharina. Imperializm to w ujęciu tych autorów najwyższa faza rozwoju kapitalizmu, kiedy kryzysy nadprodukcji i spadająca stopa zysku wymagają posunięć obronnych. Taką strategią obronną staje się ekspansja kolonialna, bezpośredni podbój, a także pośrednie podporządkowywanie sobie słabszych krajów. Pozwala to eksploatować tanią siłę roboczą, daje dostęp do surowców i otwiera nowe rynki zbytu dla nadwyżek własnych towarów. W rezultacie świat dzieli się asymetrycznie na kraje panujące i podporządkowane. Wizja walki klasowej w obrębie społeczeństwa zostaje przeniesiona w wymiar globalny, cały świat staje się areną starcia kilku centrów kapitalistycznych z mnogością słabiej rozwiniętych czy nierozwiniętych społeczeństw peryferycznych. W wyniku jednokierunkowego przepływu zasobów i zysków przepaść między bogatymi i biednymi krajami pogłębia się, zgodnie z zasadą akumulujących się korzyści i przewag. Bogaci stają się jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. Zdaniem Lenina, tylko światowa rewolucja może przerwać ten zaklęty krąg degradacji. Kontynuacją tej koncepcji, z podobnym radykalnym i lewicowym przesłaniem, jest pojawiająca się w połowie XX wieku „teoria zależności". Dotyczy ona okresu postkolonialnego, kiedy bezpośrednia podległość polityczna krajów zacofanych została co prawda zniesiona, ale w to miejsce powstało silne neokolonialne uzależnienie ekonomiczne. Teoria zależności odnosi się do relacji tzw. Pierwszego i Trzeciego Świata, ale czerpie głównie z doświadczenia Ameryki Łacińskiej i dlatego ma pewne rysy bardzo partykularne. Prekursor tej koncepcji Paul Prebisch9 wprowadził modne później rozróżnienie „centrum" i „peryferii", w którym centrum stanowią najbardziej rozwinięte kraje uprzemysłowione, a peryferie - ubogie kraje rolnicze. Wychodząc z tego rozróżnienia, teoria zależności poszła w dwóch, nieco odmiennych kierunkach. Jeden jest pesymistyczny, a nawet katastroficzny. Drugi zawiera więcej optymizmu. Czarny obraz sytuacji rysuje Andre Gunder Frank10. Perspektywa Ameryki Łacińskiej to trwałe i nieodwracalne zacofanie, petryfikacja, a być może nawet intensyfikacja eksploatacji i zniewolenia przez potęgę Stanów Zjednoczonych i wielonarodowych korporacji bazujących w USA. Ma tak być z kilku powodów. Po pierwsze, zyski z eksploatacji lokalnych surowców i siły roboczej są natychmiast transferowane na zewnątrz, do centrum. Po drugie, do takiego trwałego układu ekonomicznego adaptują się elity lokalne - przedsiębiorcy, menedżerowie, politycy - starając się zabezpieczyć przy jego pomocy swoje własne interesy. Jedną z metod jest inwestowanie za granicą, w centrum i korzystanie z zagranicznych rynków konsumpcyjnych. W ten sposób elity ulegają kooptacji przez obcy kapitał, stają się realizatorami interesów obcych korporacji, z którymi wiążą własne szansę życiowe. Ich aspiracje, lojalności i tożsamość są już jakby na zewnątrz, poza własnym krajem. Tworzy się „łańcuch zależności". Elity „kompradorskie" w sojuszu z obcym kapitałem umacniają podporządkowanie, a jedyni, w których interesie byłaby suwerenność ekonomiczna, to znaczy eksploatowane masy pracownicze są zbyt słabe, aby doprowadzić do zmiany sytuacji.

5 W. Schafer, „Global history: conceptual feasibility and environmental reality", Stony Brook 1991: State University of New York paper.

6 N. Davies, Europe: A History, London 1997: Pimlico (wydanie polskie, Kraków 1999: Znak).

7 N. Elias, „The retreat of sociologists into the present", w: „Theory Culture of Society", vol. 4, nr 2-3/1987, s. 223-248.

8 A. Giddens, Sociology, Cambridge 1989: Polity Press.

9 R Prebisch, The Economic Development of Latin America and Its Problems, New York 1950: UN Publications.

10 A. G. Frank, Latin America: Underdevelopment of Revolution, New York 1969: Monthly Review Press.

Bardziej optymistyczny scenariusz kreślą Enriąue Cardoso i Eduardo Faletto w koncepcji „zależnego rozwoju"11. Główny problem krajów zależnych to, według nich, brak własnych technologii oraz słabość sektora dóbr kapitałowych. Ale sytuacja nie jest beznadziejna. Zależność wytwarza pewne efekty uboczne, które mogą powoli podważyć jej dalszą kontynuację. Napływ obcych inwestycji tworzy w morzu zacofania i tradycjonalizmu enklawy nowoczesnej sprawności, organizacji i dyscypliny, przynosi wzorce nowoczesnej kultury pracy. Powstaje teren edukacji wykwalifikowanych pracowników, lokalnej elity menedżerskiej. Otwierają się szansę dla lokalnych firm kooperujących. Postrzeganie sukcesu ekonomicznego nowoczesnych, obcych firm mobilizuje własną przedsiębiorczość. Rodzą się lokalne inicjatywy, powoli rozrasta klasa średnia, dokonuje akumulacja rodzimego kapitału. W jakimś momencie te powolne, ewolucyjne zmiany mogą doprowadzić do jakościowo nowego etapu: startu do własnego rozwoju ekonomicznego, coraz mniej uzależnionego od zasobnej zagranicy. Przeciwnie, dawne powiązania międzynarodowe mogą zacząć ułatwiać rozwój, otwierając rynki dla eksportu towarów oraz kredyty na dalszy rozwój produkcji rodzimej;'

Trzecia i najbardziej rozwinięta koncepcja socjologiczna podejmująca analizę w wymiarze globalnym to „teoria systemu światowego" autorstwa Imma-nuela Wallersteina12. Wyróżnia on trzy stadia historii ludzkości. Pierwsze to epoka „mini-systemów", stosunkowo niewielkich społeczności, ekonomicznie samowystarczalnych, cechujących się pełnym wewnętrznym podziałem pracy i jednolitym kompleksem kultury. Dominują one w okresie ekonomii łowiecko-zbierackiej, a także odgrywają wielką rolę jeszcze w okresie gospodarki ogrodniczej i rolniczej. Następny etap to epoka „imperiów światowych". Wchłaniają one znaczną liczbę „mini-systemów", oparte są na gospodarce rolnej, a metodą koordynacji ekonomicznej jest silna władza polityczna i militarna, rygorystyczna administracja, bezwzględny pobór danin i podatków oraz obowiązkowy zaciąg do wojska. W centrum ich aktywności są wojny i podboje. A ich kryzys nadchodzi z uwagi na przerosty aparatu biurokratycznego i zbytnie komplikowanie się zadań administracyjnych wraz z rozrostem terytorium. Przykładem starożytny Egipt czy Rzym, a także Chiny.

11 F. Cardoso, E. Faletto, Dependency andDevelopment in Latin America, Berkeley 1969: Cali-fornia Uniyersity Press.

12 I. Wallerstein, The Modern World-System I, New York 1974: Academic Press. Tenże, The Modern World-System II, New York 1980: Academic Press. Tenże, The Capitalist World-Econo-my, Cambridge 1983 [1979]: Cambridge Uniyersity Press. Tenże, The Modern World System III, San Diego 1989: Academic Press.

Epoka trzecia, „systemu światowego", zaczyna się w XVI wieku z narodzinami wczesnego kapitalizmu. Powoli państwo ustępuje jako agenda regulująca gospodarkę na rzecz rynku ekonomicznego. Jedyną ekonomiczną funkcją państwa pozostaje ochrona własności, nadzór nad regułami wolnej przedsiębiorczości, wolnego rynku i wolnej konkurencji. System kapitalistyczny ma niezwykłą moc ekspansji. Jego samonapędzająca się dynamika i zdolność dostarczenia wielości dóbr czynią go atrakcyjnym dla znacznych segmentów ludności. Siła ekonomiczna przekłada się na siłę militarną i pozwala na dominację w coraz szerszym obszarze. Rozwój technicznych środków transportu i komunikacji ułatwia jego rozprzestrzenianie się w świecie. W rezultacie świat ulega hierarchicznemu rozwarstwieniu na trzy grupy krajów: centra, peryferie i semi-peryferie. Jest to zbieżne z wizją trzech światów, Pierwszego, Trzeciego i Drugiego, usytuowanego gdzieś pośrodku. Za Drugi Świat uważano najczęściej po II wojnie światowej industrializujące się, urbanizujące i po swojemu modernizujące, ale pozostające mimo to w tyle, kraje socjalistyczne.

Ze swojej kolebki w Europie zachodnio-północnej kapitalizm sięga ku peryferiom i semi-peryferiom. Zostają one powoli wciągnięte w orbitę gospodarki kapitalistycznej. W ciągu XX wieku coraz większe części świata włączone zostają w system ogólnoświatowych zależności gospodarczych i finansowych. Nawet kraje ubogie czy zamożniejsze kraje socjalistyczne zaczynają być uzależnione od tendencji w obrębie kapitalizmu, choć pozostają ciągle na jego obrzeżach. „Arena zewnętrzna" krajów pozostających poza wpływami kapitalizmu kurczy się. Ostateczne załamanie się gospodarki planowo-nakazowej wraz z upadkiem komunizmu prowadzi do monopolu systemu kapitalistycznego w całym świecie. Pozostaje on systemem asymetrycznym, o nierównym tempie wzrostu, silnych nierównościach i utrwalonym podziale na świat wysoce rozwinięty, słabiej rozwinięty i nierozwinięty.

Nowatorstwo teorii Wallersteina polegało na zmienieniu perspektywy normalnych, wewnętrznych analiz ekonomicznych, w stronę ukazania światowych powiązań gospodarczych. Pewną słabością była absolutyzacja czynników ekonomicznych i zaniedbanie innych aspektów życia społecznego, a także mechaniczne przeniesienie schematów nierówności klasowych - o niewątpliwie marksistowskiej proweniencji - na teren społeczności globalnej. Teoria systemu światowego szybko pokazała, że jest niewystarczająca dla zrozumienia wszystkich komplikacji współczesnego globalizującego się społeczeństwa. Zainteresowanie teoretyków przesunęło się od ekonomii do kultury.



: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania

Pobieranie 2.64 Mb.

1   ...   39   40   41   42   43   44   45   46   47




©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna