Analiza społeczeństwa biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego


PARTYKULARYSTYCZNE KRYTERIA REKRUTACJI



Pobieranie 2.64 Mb.
Strona7/47
Data29.04.2016
Rozmiar2.64 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   47
PARTYKULARYSTYCZNE KRYTERIA REKRUTACJI: takie cechy kandydatów do określonej pozycji społecznej, które nie mają żadnego bezpośredniego związku z kompetentnym wykonywaniem związanej z tą pozycją roli.

PIERWOTNE STOSUNKI SPOŁECZNE: nieformalne, spontaniczne, bezpośrednie, rozproszone, autoteliczne, „gorące" emocjonalnie, intymne (przykład: przyjaźń).

POZYCJA SPOŁECZNA (STATUS): wyróżnione i nazwane w danej kulturze typowe miejsce w społeczeństwie, które zajmować może wiele różnych osób (np. zawód).

PRZYPISANE STOSUNKI SPOŁECZNE: takie, które nawiązuje się bez własnej decyzji i bez możliwości wyboru, a więc w które wchodzi się albo przez urodzenie, albo na mocy decyzji innych.

ROLA SPOŁECZNA: zbiór praw i obowiązków wiążących każdego, kto zajmuje daną pozycję społeczną, bez względu na cechy osobiste.

ROZPROSZONE (POJEMNE) STOSUNKI SPOŁECZNE: takie, które obejmują wiele różnorodnych treściowo interakcji.

STOSUNEK SPOŁECZNY: normatywnie określony schemat oczekiwanych interakcji między partnerami zajmującymi pewne pozycje społeczne i pełniącymi związane z nimi role.

STRUKTURALNIE WBUDOWANY CZASOKRES: przepisany z góry, normatywnie określony i egzekwowany czas trwania stosunku społecznego.

SYMETRIA STOSUNKU SPOŁECZNEGO (INACZEJ: PARTNERSTWO): sytuacja, w której pula praw i obowiązków obu partnerów jest jakościowo podobna, zrównoważona.

UNIWERSALISTYCZNE KRYTERIA REKRUTACJI: takie cechy kandydatów do określonej pozycji społecznej, które są bezpośrednio istotne dla kompetentnego wykonywania związanej z tą pozycją roli.

WTÓRNE STOSUNKI SPOŁECZNE: sformalizowane, zogniskowane, instrumentalne, „zimne" emocjonalnie, oficjalne (przykład: zatrudnienie).

WZAJEMNOŚĆ STOSUNKU SPOŁECZNEGO: fakt, iż w każdym stosunku społecznym określone są uprawnienia i obowiązki partnerów wobec siebie: to, co jeden musi czynić wobec drugiego, jest tym, czego drugi może oczekiwać, i to, czego pierwszy może oczekiwać, jest powinnością drugiego.

ZOGNISKOWANE STOSUNKI SPOŁECZNE: takie, które mają charakter wyspecjalizowany, jed-notematyczny, obejmują jeden tylko rodzaj interakcji.

Książki godne uwagi

23, 24, 75 (patrz: STO KSIĄŻEK..., s. 633)

Rozdział 5



Od stosunków społecznych do organizacji

W dotychczasowych rozważaniach ograniczaliśmy się do analizy pojedynczego stosunku społecznego, a więc relacji pomiędzy dwiema pozycjami społecznymi i związanymi z nimi rolami. Ale przecież w „przestrzeni międzyludzkiej" występuje wiele pozycjo-ról, w rozmaitych konfiguracjach i powiązaniach. W tym rozdziale omówimy główne rodzaje takich konfiguracji i powiązań.

Środowisko społeczne

Najprostszy przypadek polega na tym, że ludzie zajmują takie same pozycje i pełnią takie same role. Patrząc z takiej perspektywy na zbiorowość sportowców, lekarzy, artystów, profesorów, górników, księży itp., zauważymy, że ich pozycje zawodowe i role, jakie pełnią, są w istotnym stopniu jednakowe. Niezależnie od tego, kto konkretnie te pozycjo-role zajmuje, można mówić o ich jednorodnej wielości. Taki jednorodny zbiór takich samych lub przynajmniej istotnie podobnych pozycji i ról nazwiemy środowiskiem społecznym, w tym sensie, w jakim potocznie mówimy o środowisku artystycznym, lekarskim, adwokackim, politycznym, kościelnym lub robotniczym.

Jakie relacje wiążą takie same pozycje w obrębie środowiska społecznego? Francuski klasyk socjologii Emile Durkheim wyróżniał swoistą formę integracji zbiorowości, którą określał jako solidarność mechaniczną. Rozumiał przez to poczucie wspólnoty oparte na podobieństwie ról, funkcji, sytuacji życiowej, wykonywanego zawodu, a jako jej przykład podawał społeczności prymitywne z minimalnie rozwiniętym podziałem pracy, gdzie wszyscy członkowie żyją w zasadzie tak samo. Durkheim myślał, jak się wydaje, w kategoriach konkretnych, traktując solidarność raczej jako więzi między osobami niż stosunki między pozycjami. Czyli podobnie jak wiele lat później angielski socjolog David Lockwood, gdy mówił o integracji społecznej w odróżnieniu od integracji systemowej. Ale koncepcję Durkheima da się przenieść wprost na wyższy szczebel abstrakcji, mianowicie ową integrację systemową w terminologii Lockwo-oda, gdzie podobieństwo dotyczy nie osób, lecz pozycji (statusów).

Otóż, owa solidarność środowiskowa między takimi samymi pozycjami wynika z podobieństwa trzech atrybutów pozycji. Po pierwsze, oczywiście związanych z pozycjami ról, to znaczy właściwych sposobów zachowania. Charakterystyczny dla środowisk społecznych sposób i styl postępowania, inny np. wśród wojskowych, inny wśród artystów, inny wśród naukowców, wynika z realizowania takich samych reguł zawartych w odpowiednich dla nich rolach. Po drugie, z pozycjami społecznymi związane są także typowe kompleksy przekonań, poglądów, swoisty zasób wiedzy. Mówimy o mentalności środowiskowej czy ideologiach środowiskowych, w tym sensie że ludzie zajmujący takie same pozycje są jakby nosicielami i realizatorami podobnych koncepcji, ideologii, światopoglądu. Środowisko dziennikarskie, akademickie, polityczne ma - mimo wielu różnic między poglądami osobistymi jego członków - pewne jądro wspólnych przekonań wynikających z podobieństwa zajmowanych przez nich pozycji. Po trzecie, atrybutem pozycji społecznej są także charakterystyczne dla niej interesy albo, używając terminu Maxa Webera, „szansę życiowe". Mówimy o standardzie życiowym pewnego środowiska albo o prestiżu środowiskowym, albo o „sile przebicia" pewnego środowiska, albo o typowym dla niego poziomie intelektualnym, mając na myśli wynikający z podobieństwa pozycji podobny dostęp do społecznie cenionych dóbr i wartości, takich jak bogactwo, prestiż, władza czy wykształcenie. Oczywiście, konkretni przedstawiciele tych środowisk mogą pod tymi względami istotnie się różnić, ale niezależnie od miary ich osobistego sukcesu można mówić o typowych interesach czy szansach środowiskowych. Środowisko biznesu jest na ogół bogatsze od środowiska akademickiego, środowisko polityków jest z definicji bliższe władzy i wpływów niż owa, jak pisał Weber, „bezsilna elita" profesorów uniwersyteckich, środowisko artystyczne cieszy się na ogół większym prestiżem i sławą niż środowisko policjantów, a środowisko nauczycielskie dysponuje większym zasobem wiedzy niż środowisko barmanów.

Na solidarność środowiskową składa się kilka elementów. Jednym jest pewna doza zaufania a priori, którym darzymy innych tylko z tego tytułu, że są podobni do nas swoim statusem społecznym. Kiedy ktoś mi się przedstawia, mówiąc, że jest profesorem uniwersytetu, udzielam mu od razu, sam będąc profesorem, kredytu zaufania większego, niż gdyby był urzędnikiem, nawet jeśli nie wiem jeszcze nic o jego indywidualnych walorach. Kiedy słyszę, że ktoś jest z Krakowa, ufam mu łatwiej, niż gdy dowiaduję się, że jest warszawiakiem albo pochodzi z Lagos. Innym składnikiem solidarności jest lojalność środowiskowa. Unikam działania wbrew interesom mojego środowiska, powstrzymuję się od krytyki, a nawet aktywnie występuję w obronie środowiska, także wtedy gdy dostrzegam w zarzutach ziarno prawdy. Regułę taką ujmuje mądrość ludowa: „Zły to ptak, co własne gniazdo kala". Wreszcie środowiska cechują intensywne kontakty wewnątrzśrodowiskowe. Z samego podobieństwa pozycji społecznych wynika częstsze inicjowanie wzajemnych interakcji niż z przedstawicielami pozycji odmiennych, interakcje są też łatwiejsze, przebiegają bardziej bezproblemowo. Nastolatki częściej obcują z nastolatkami, studenci ze studentami, emeryci z emerytami. I łatwiej im „dogadać się ze sobą", mają bowiem wspólny język, podobne sytuacje życiowe, problemy, kłopoty, wyzwania. To samo dotyczy pozycji zawodowych. Naukowcy mają więcej znajomych i przyjaciół wśród naukowców, częściej rozmawiają o sprawach naukowych czy problemach środowiska, górnicy częściej spotykają się i dogadują z górnikami, wojskowi z wojskowymi, lekarze z lekarzami. Na ogół występuje też pewien stopień endogamii środowiskowej, to znaczy tendencja do zawierania małżeństw z partnerami o podobnej pozycji społecznej.

Krąg społeczny

Oczywiście ludzie wchodzą w interakcje nie tylko z przedstawicielami tych samych pozycji społecznych, ale także z zajmującymi pozycje odmienne. To banalne spostrzeżenie prowadzi nas do drugiego typu konfiguracji pomiędzy pozycjami. Otóż, jeśli weźmiemy dowolną pozycję, to jej atrybutem - czwartym w kolejności, po roli, otoczce ideologicznej i typowych interesach - jest zestaw typowych innych pozycji, z którymi jest powiązana, a zatem typowych kierunków interakcji i typowych partnerów, z którymi nawiązuje kontakt każdy, kto pozycję tę zajmuje. Lekarz, z racji swojego statusu, kontaktuje się i wchodzi w interakcje nie tylko z innymi lekarzami, ale z pacjentami, pielęgniarkami, rejestratorkami, laborantami, rehabilitantami, technikami rentgenowskimi, dyrekcją szpitala, agentami ubezpieczeniowymi, urzędnikami kas chorych itp. Profesor uniwersytetu, z racji bycia profesorem, wchodzi w stosunki społeczne nie tylko z innymi profesorami, ale także ze studentami, doktorantami, asystentami, sekretarkami, kwestorem, dziekanami, rektorami itp. Można by obrazowo powiedzieć, że każdą osobę zajmującą daną pozycję społeczną otacza krąg typowych partnerów. A bardziej abstrakcyjnie, że niezależnie od konkretnych osób, każdą pozycję społeczną otacza krąg innych pozycji powiązanych z nią typowymi dla niej stosunkami społecznymi. Proponuję, aby dla opisania tej konfiguracji pozycji przyjąć nazwę krąg społeczny, a każdą pozycję w obrębie kręgu społecznego nazywać pozycją perymetryczną.

Ważna konsekwencja istnienia kręgów społecznych wynika z tego, że - jak pamiętamy - każdy stosunek społeczny zakłada pewną wiązkę wzajemnych oczekiwań partnerów wobec siebie, mieszczących się w przypisanej pozycji roli. Otóż, często zdarza się, że oczekiwania rozmaitych partnerów zajmujących pozycje perymetryczne są odmienne, a nawet sprzeczne. Zobaczmy przykład profesora medycyny. Studenci oczekują od profesora pełnego oddania się dydaktyce, doskonale przygotowanych wykładów, wnikliwych konsultacji, łagodnego oceniania na egzaminach. Organy nadzorujące dydaktykę żądają rygoryzmu na egzaminach, licząc na niezbędny odsiew studentów. Koledzy naukowcy kładą większy nacisk na prowadzenie nowatorskich badań, liczne publikacje, udział w konferencjach i sympozjach. Liczą też na wnikliwe i szybkie recenzje ich dorobku, wspieranie wniosków awansowych, opiniowanie grantów. Pacjenci oczekują częstych wizyt na oddziale szpitalnym, głębokiej analizy ich przypadku, dokonanych ręką profesorską operacji, nowoczesnej terapii, osobistej troski i współczucia. Kierownictwo szpitala chciałoby, aby profesor konsultował jak najwięcej pacjentów, bo to przynosi efekty finansowe. Władze uniwersyteckie żądają udzielania się w rozmaitego rodzaju komisjach, członkostwa w radach wydziału czy posiedzeniach senatu, pełnienia funkcji dziekańskich czy rektorskich. Dyrekcja szpitala powierza funkcję ordynatora. Asystenci czy doktoranci liczą na łagodnego i wyrozumiałego mistrza, który zdobędzie dla nich stypendia i granty badawcze, a dyrekcja instytutu na twarde wymuszanie postępów naukowych i ustrzeżenie pracowników od rotacji. Mówiąc przenośnie, profesor medycyny musi tańczyć równocześnie do taktu różnych orkiestr albo grać naraz kilka różnych scenariuszy. A precyzyjniej - w jego roli związanej z pozycją profesorską mieści się w istocie cały kompleks różnych segmentów roli dyktujących pożądane relacje z różnymi pozycjami perymetrycznymi. Gdy wymagania różnych segmentów są niespójne, rozbieżne lub sprzeczne, mamy do czynienia z konfliktem w ramach pozycji społecznej, albo inaczej - konfliktem pomiędzy segmentami roli. Tworzy to u zajmującego taką złożoną pozycję poważne napięcie albo dlatego, że przy ograniczonym czasie, energii i motywacji musi sprzeniewierzyć się niektórym oczekiwaniom, nie dopełnić niektórych powinności, albo dlatego, że nie sposób równocześnie wywiązać się z oczekiwań wzajemnie sprzecznych i sprawienie zawodu niektórym partnerom jest logicznie nieuniknione.

Istnieją różne strategie radzenia sobie z taką sytuacją. Czasami pomocne są pewne ogólniejsze reguły kulturowe, można powiedzieć „meta-reguły", wprowadzające porządek preferencji wśród różnych partnerów pozycji, czy inaczej wśród pozycji perymetrycznych. Określają one, czyje oczekiwania powinny mieć pierwszeństwo. W czołowych uniwersytetach amerykańskich, nie bez powodu określanych jako „uniwersytety badawcze" (research unwersities), akcent pada przede wszystkim na badania naukowe i publikacje. Potem na kształcenie doktorantów, a dopiero na końcu na dydaktykę podstawową dla magistrantów. Najważniejsi są „równi" (peers), czyli środowisko innych badaczy. Ułatwia to rozwiązywanie konfliktów, ale zarazem prowadzi do obniżenia zaangażowania dydaktycznego i gorszych wyników kształcenia. Odwrotnie było na przykład w uczelniach radzieckich, oddzielonych od instytutów badawczych. Tam chodziło przede wszystkim o odpowiednią indoktrynację studentów. Podobnie do dzisiaj u nas w uczelniach niższej rangi kładzie się nacisk na kształcenie na poziomie elementarnym, ciągłe zwiększanie liczby studentów i obciążeń wykładowców. Prowadzi to do zmniejszenia lub nawet zaniku aktywności badawczej i w efekcie zmienia uniwersytet w placówkę szkolną, w której przekazuje się studentom zastaną, często już zdezaktualizowaną i powierzchowną, sumę informacji. Inna strategia ma charakter subiektywny. Każdy ustala sobie swoją prywatną hierarchię „istotnych innych" wśród partnerów swojej pozycji i stara się najlepiej realizować ten segment roli, który ich dotyczy. Mówiąc przenośnie, wybiera orkiestrę, do której rytmu tańczy. Są profesorowie, dla których najważniejsze są odkrycia badawcze i publikacje, oraz inni, których pasją jest kształtowanie młodych umysłów. Jeszcze inni samorealizują się w funkcjach administracyjnych. Bardziej radykalna strategia polega nie tylko na subiektywnej identyfikacji z pewnymi segmentami roli, ale na realnym odcięciu pewnych segmentów, przez zerwanie stosunków społecznych z niektórymi partnerami, czy inaczej pozycjami perymetrycznymi. Tak postępuje badacz, który bierze urlop dydaktyczny albo podejmuje pracę tylko na etacie badawczym. Albo przeciwnie, zapalony dydaktyk, który obejmuje etat starszego wykładowcy, uwalniając się od obowiązku własnej pracy badawczej. Podobnie czyni funkcjonariusz administracji uniwersyteckiej - dziekan czy rektor - który na czas kadencji uzyskuje zwolnienie od dydaktyki. Ma też wymówkę wobec siebie samego, gdy wstrzymuje prace badawcze, bo obowiązki oficjalne są niezwykle czasochłonne.



Konglomerat pozycji

Trzecia konfiguracja pozycji społecznych związana jest z równie oczywistym faktem, że każda konkretna jednostka zajmuje równocześnie nie tylko jedną, lecz wiele pozycji społecznych. Doktor Kowalski jest nie tylko lekarzem, ale także ojcem, mężem, czyimś synem, dyrektorem szpitala, krakowianinem, Polakiem, katolikiem, myśliwym i tenisistą, kierowcą, bywa też pacjentem. Tutaj wokół jednej osoby skupione jest wiele pełnionych przez nią pozycji i ról społecznych. Proponuję, aby mówić w tym przypadku o konglomeracie pozycji, a każdą z pozycji składowych określać jako pozycję cząstkową. Rzuca się w oczy, że wśród pozycji społecznych zajmowanych w naszym przykładzie przez doktora Kowalskiego nie wszystkie są równorzędne. Niektóre są ważniejsze od innych, a o tym które, decydować mogą dwa rodzaje kryteriów: kulturowe i subiektywne. Dana kultura, w ramach której żyje doktor Kowalski, może akcentować ważność pewnego typu pozycji, na przykład zawodowej, żądając, aby wymagania roli lekarza miały pierwszeństwo przed obowiązkami rodzinnymi. W społeczeństwach nowoczesnych - uprzemysłowionych, zurbanizowanych, kapitalistycznych - taki nacisk kulturowy na pracę jest dosyć typowy, choć występują tu także różnice pomiędzy kulturami narodowymi (porównajmy np. społeczeństwo japońskie i włoskie), a także pomiędzy kulturami środowiskowymi (porównajmy np. środowisko ludzi biznesu i środowisko artystów plastyków). W społeczeństwach tradycyjnych, pre-nowoczesnych, preferencje kulturowe mogą być rozłożone odmiennie. Na czele stać mogą na przykład pozycje rodzinne (jak w społecznościach prymitywnych, badanych przez antropologów społecznych) czy zajmowane w życiu religijnym lub organizacji wojskowej (jak w średniowieczu), czy w strukturze władzy i administracji (jak w wielkich imperiach). Podobnie jak wszystkie składniki kultury takie preferencje są dość stabilne, cechują się inercją i utrzymują przez pewien czas nawet w zupełnie zmienionych warunkach społecznych. Dziedzictwem kulturowym systemu autokratycznego w naszym kraju jest na przykład silny ciągle nacisk na wagę pozycji „kierowniczych". Dla doktora Kowalskiego w społecznym odbiorze może liczyć się ciągle bardziej, że jest dyrektorem szpitala, niż to, że jest znakomitym chirurgiem, a dla profesora uniwersytetu to, że jest dziekanem, niż to, ile napisał książek. Społeczeństwo odpowiada na takie kulturowe zapotrzebowania, kreując wielką liczbę stanowisk „kierowniczych". Jest u nas rzeczą zabawną, jak chyba co drugi urzędnik jest kierownikiem czy dyrektorem, nawet kiedy „kieruje" tylko jednym czy dwoma pracownikami. Taką pozycję społeczną, którą dana kultura desygnuje na najważniejszą, nazywać będziemy pozycją naczelną. Natomiast pozycje o mniejszej wadze kulturowej nazwiemy podrzędnymi.

O wyróżnieniu pewnej pozycji jako najważniejszej w konglomeracie pozycji danej osoby decydują nie tylko względy kulturowe, ale także subiektywne. Każdy ma własną hierarchię preferencji. W jej ukształtowaniu wielką rolę odgrywa kultura, często więc hierarchia taka stanowi indywidualną, uwewnętrznioną replikę preferencji kulturowych. Ale może być i tak, że jednostka ze szczególnych powodów osobistych rozkłada akcenty inaczej, kładzie nacisk na inny typ pozycji, niż dyktuje kultura (czyli niż pozycja naczelna). Pamiętam wywiad z wielkim tenisistą czeskim Ivanem Lendlem, który będąc u szczytu kariery zawodowej, wycofał się na jakiś czas z turniejów, bo - jak tłumaczył -urodziło mu się dziecko i jego wychowanie było dla niego ważniejsze niż kolejne sukcesy zawodowe i kolejne miliony dolarów. Dla każdej jednostki jest ogromnie istotne, jaką pozycję uważa dla siebie za najważniejszą, bo stanowi to wskazówkę, jak postąpić w przypadku konfliktu obowiązków czy oczekiwań związanych z wielością zajmowanych pozycji. Taką pozycję społeczną, którą jednostka wskazuje sobie jako najważniejszą, z którą się najbardziej identyfikuje, obojętne, czy jest to zgodne, czy rozbieżne z preferencjami kulturowymi, nazywać będziemy pozycją centralną. Natomiast inne, o mniejszym subiektywnym znaczeniu, nazwiemy peryferycznymi.

Kiedy subiektywne rozróżnienie pozycji centralnej i peryferycznych nie pokrywa się z kulturowo dyktowanym rozróżnieniem pozycji dominującej i drugorzędnych, staje się to dla jednostki źródłem napięcia, a może także wyzwalać presję społeczną (wyrażoną w różnych sankcjach) w kierunku podporządkowania się preferencjom kulturowym. Wyobraźmy sobie, że w społeczeństwie średniowiecznym, przenikniętym etosem rycerskim i wysuwającym na plan pierwszy służbę wojenną, ktoś uchyla się od tych powinności i dba tylko o własną zagrodę i rodzinę. Niechybnie potraktowany będzie co najmniej jako dziwak, czasem nawet jako zdrajca, i może to przypłacić głową. Podobnie dzisiaj prawnik niedługo zagrzeje miejsce we wziętej firmie adwokackiej, jeżeli odmawiać będzie udziału w rozprawach, przedkładając ponad obowiązki zawodowe grę w golfa albo działalność w Klubie Rotariańskim.

Fakt występowania złożonego i zróżnicowanego pod względem wagi konglomeratu pozycji, jakie nosi - mówiąc przenośnie - na ramionach każdy członek społeczeństwa, ma bardzo doniosłe implikacje. Najważniejszą jest możliwość wystąpienia konfliktu między pozycjami (krócej: konfliktu pozycji), albo inaczej - konfliktu między rolami (krócej: konfliktu ról) przypisanymi do tych pozycji. Jak pamiętamy, pozycja społeczna dyktuje - poprzez właściwą sobie rolę - pewne powinności i uprawnienia każdemu, kto pozycję tę zajmuje. Ponieważ każda jednostka zajmuje kilka pozycji, może się zdarzyć, że to, czego wymaga od niej jedna z nich, utrudnia lub uniemożliwia wywiązanie się z obowiązków nakładanych przez drugą. Albo że niemożliwe jest równoczesne zrealizowanie uprawnień płynących z każdej z zajmowanych pozycji, wykorzystanie jednej przekreśla bowiem szansę skorzystania z drugiej. Klasycznym przykładem konfliktu obowiązków jest w społeczeństwie nowoczesnym niemożność równie dobrego wywiązania się z powinności zawodowych i rodzinnych. Skończona pula czasu, energii, motywacji sprawia, że albo zaniedbujemy w pewnym stopniu jedno, albo drugie. Badania wskazują, że wynikające stąd napięcie jest jedną z przyczyn coraz częstszych dziś rozwodów czy ogólniej - kryzysu rodziny. Podobne napięcie odczuwać musiał rycerz średniowieczny żegnający się ze swoją niewiastą i potomkami, udając się na wojnę trzydziestoletnią. Tyle że wybór miał znacznie bardziej ograniczony niż dzisiaj. Przykładem konfliktu uprawnień, których nie można zrealizować równocześnie, może być sytuacja znanego uczonego, który może albo skorzystać z atrakcyjnego zaproszenia na fascynującą konferencję, albo z racji swoich pasji sportowych wziąć udział w wiosennych zawodach narciarskich w Alpach. Nie da się tego pogodzić, bo czas jest nierozciągły, a obie okazje zdarzają się w tym samym terminie. Pozycja zawodowa i pozycja w klubie narciarskim dają tu szansę, spośród których trzeba wybierać. To jest sytuacja stwarzająca napięcie, które opisuje Fredrowska bajka: „Osiołkowi w żłoby dano. W jeden owies, w drugi siano"1. Bardziej malowniczy przykład to bogata, udzielająca się towarzysko dama, która musi wybrać spośród kilku zaproszeń na przyjęcia, organizowane równocześnie przez kilka organizacji kulturalnych, filantropijnych i sąsiedzkich, do których należy. Napięcie tego rodzaju opisuje francuskie określenie embarras de richesse.

Konflikt między pozycjami zajmowanymi przez jedną osobę może polegać nie tylko na sprzecznościach ról (oczekiwań normatywnych), ale także na niemożności pogodzenia innych atrybutów różnych pozycji. Wystąpić może, po drugie, dysonans pomiędzy poglądami i przekonaniami narzucanymi przez każdą z nich (jest to społeczne źródło stanu psychicznego, który psychologowie określają jako dysonans poznawczy). Zobaczmy przykłady. Naukowiec uznający teorię ewolucji czuje się nieswojo w lansującej kreacjonizm sekcie religijnej. Bogaty biznesmen odczuwa pewien dyskomfort w radykalnej partii politycznej wzywającej do obalenia kapitalizmu. Socjolog, dla którego elementem credo zawodowego jest tolerancja, wstydzi się swego członkostwa w szowinistycznym ruchu społecznym. Artysta wcielony do armii nie potrafi pogodzić się ze swoistą mentalnością wojskową. Po trzecie, sprzeczność dotyczyć może charakterystycznych dla różnych pozycji interesów. Poseł, który winien służyć sprawom publicznym, wchodzi do rady nadzorczej prywatnej firmy. Minister jest właścicielem przedsiębiorstwa, któremu wydaje koncesję. Prokurator okazuje się członkiem gangu. Sędzina jest kuzynką oskarżonego. Mówimy w takich przypadkach o konflikcie interesów. Wreszcie, po czwarte, różne pozycje narzucają różne kierunki kontaktów społecznych i interakcji. Wskazują, z kim wypada się zadawać, jakie przyjaźnie i znajomości zawierać, w jakich kręgach się obracać. Znanym przykładem konfliktu w tym obszarze, który zyskał nawet osobną nazwę, jest mezalians. Zobaczmy przykłady. Biały plantator z południowych Stanów żeni się z Murzynką i wchodzi do rodziny dawnych niewolników. Subtelny arystokrata zakochuje się w prostytutce. Naukowiec wpada w środowisko alkoholików.

Również w odniesieniu do takich konfliktów między pozycjami ludzie stosują podobne strategie zaradcze jak te, które omawialiśmy przy okazji konfliktów w ramach pozycji, pomiędzy segmentami roli. Przede wszystkim pomocne są reguły kulturowe wskazujące pozycję naczelną, której nakazy winny być przede wszystkim przestrzegane, nawet kosztem pozycji podrzędnych. „Najbardziej liczy się praca", „Najważniejsza jest rodzina" - tak różne kultury pomagają swoim członkom rozstrzygać dylemat między powinnościami zawodowymi i rodzinnymi. W przypadku dysonansu przekonań i poglądów mogą się również pojawiać formuły kulturowe ułatwiające ich segregację i tym samym zamaskowanie sprzeczności. Taki charakter ma na przykład rozróżnienie nauki i wiary oraz przyjęcie, że nie można przenosić argumentacji z jednej do drugiej. Pozwala to np. astronomowi, który jest katolikiem, pogodzić uznawaną teorię wielkiego wybuchu (w domenie nauki) z wyznawaną wizją boskiej kreacji (w domenie wiary). W przypadku konfliktu interesów kultura wprowadzać może explicite, za pośrednictwem norm moralnych czy nawet przepisów prawnych, zakaz łączenia pewnych pozycji, prewencyjnie uwalniając od pokus i przeciwdziałając ewentualnym nadużyciom. Sędzia ma na przykład obowiązek wyłączenia się z rozprawy, gdy stosunki osobiste ze stronami zagrażają jego neutralności. Wreszcie w przypadku niezgodności oczekiwań interak-cyjnych mogą pojawiać się reguły kulturowe legitymizujące wychodzenie poza środowiskowe ograniczenia czy łamanie reguł endogamii. Taki charakter miała np. ideologia „wchodzenia między lud" („chłopofilstwo") w okresie Młodej Polski czy wzory osobowe w rodzaju Siłaczki czy doktora Judyma.

Obok łagodzącego konflikty wpływu kultury, każdy ma też własne subiektywne preferencje, identyfikuje się bardziej z pewnymi pozycjami niż z innymi: jeden z pracą, inny z rodziną, inny ze sportem, inny z życiem towarzyskim. Definiując dla siebie pozycję centralną, legitymizuje niejako zaniedbywanie pozycji peryferycznych. Bardziej radykalna strategia to eliminacja pewnych fragmentów konglomeratu pozycji i ról. Na przykład obsesyjnie pochłonięty pracą i karierą biznesmen rezygnuje z założenia rodziny. Zawodowy tenisista, nie mogąc sprostać presji ze strony rodziny odciągającej go od treningu i nie godzącej się z nieustannymi podróżami - rozwodzi się. Podobnie uniknąć można dysonansu przekonań i poglądów. Fabrykant występuje z partii radykalnej, a biolog ewolucjonista zostaje ateistą. W przypadku konfliktu interesów parlamentarzysta sprzedaje swoją firmę, sędzia prosi o wyznaczenie do rozprawy kolegi. A w przypadku konfliktu pożądanych kontaktów dziecko z dobrego domu zostaje siłą zabrane z gangu ulicznego, a bogata rodzina przeprowadza się do innej dzielnicy z powodu napływu mniejszości etnicznych.



: studia -> inzynierskie
inzynierskie -> Marketing przemysłowy literatura: T. Wojciechowski :”Marketing I logistyka na rynku środków produkcji” Białecki : „Marketing producenta I eksportera”
studia -> Matematyka zad. Opisz technikę sprytnego mnożenia przez: a 50, b 99 Za
studia -> Techniki decyzyjne – wykłady – dr Marek Sołtysik A. Podstawowe informacje egzamin pisemny, testowy – wtorek, 29 stycznia 2008 roku, J. Supernat: „Techniki decyzyjne”
studia -> Sylabus podstawowe informacje o przedmiocie
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> Tytuł projektu wpisany czcionką Times New Roman 14 pt pogrubioną, prostą, tekst wyśrodkowany, interlinia pojedyncza Imię i nazwisko Studenta, czcionka 12 pt., pogrubiona
studia -> `Kryterium jakości oprogramowania

Pobieranie 2.64 Mb.

1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   47




©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna