Arcybiskup Józef Michalik Przemyśl Archikatedra, 06. 2006 r



Pobieranie 23.45 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar23.45 Kb.

Arcybiskup Józef Michalik
Przemyśl – Archikatedra, 4.06.2006 r.

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Homilia na święcenia kapłańskie

Czcigodni Bracia w posłudze biskupiej i kapłańskiej!

Kochani Neoprezbiterzy!

Drodzy Rodzice Neoprezbiterów!

Bracia i Siostry!
W opisie zesłania Ducha Świętego jest jedno bardzo charakterystyczne słowo: „wreszcie”. Kiedy wreszcie nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy (Dz 2,1) – oznacza ono niecierpliwe, intensywne oczekiwanie na Kogoś czy na coś bardzo ważnego. Tego rodzaju postawę można by nazwać umiejętnym, właściwym oczekiwaniem. Na czym ono polegało? – warto zapytać. Polegało na tym, że apostołowie gromadzili się w Wieczerniku, aby rozmawiać o wszystkim, co się wydarzyło, przypominać sobie to, co Pan Jezus im mówił. W ten sposób katechizowali się wzajemnie, utrwalali to, co już wiedzieli, a przy tym modlili się razem, bo tak polecił Pan; oczekiwali na przyjście Ducha Świętego, prosili o Niego i „wreszcie” doczekali się: wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym.

Duch Święty pozostał w Kościele i będzie przychodził i napełniał tych, którzy Go szczerze oczekują, modląc się o Niego, modląc się w Nim przez Jezusa, naszego Pana.

Drodzy Synowie – sześć lat waszego oczekiwania i modlitwy osiąga dziś swoje apogeum. 19 diakonów ma za chwilę przeżyć swoje „nareszcie”. Zostajesz kapłanem zjednoczonym w pełni z Chrystusem, w Jego kapłaństwie. W jednym, prawie niezauważalnym geście włożenia rąk, otrzymasz pełnię kapłańskiej władzy. Sam Jezus stanie tu, jak wtedy przed apostołami, i powie: „pokój wam”, pokaże swoje przebite, utrudzone ręce i ukaże otwarty bok – wskazując na przebite z miłości serce, aby raz jeszcze przypomnieć, że w kapłaństwie Jego i twoim (jedynym praw­dziwym kapłaństwie) liczy się trud rąk i ofiarna, prawdziwa miłość serca, że to, co najgłębsze, najbardziej intymne, najskryciej zamknięte w sercu i to, co zewnętrzne, widoczne na dłoniach, ma być jednakowe, jednako czytelne, przebite cierpieniem z miłości, dobrowolnie ofiarne, gorące i radosne. Wtedy dopiero będzie zbawcze, skuteczne, owocne.

Umiłowany Synu i Bracie – przyłóż, nieustannie przykładaj swe ręce do przebitych rąk Jezusa, przyłóż swe serce do Jego serca. Nie bój się przebicia, nie bój się ukrzyżowania wraz z Nim. Jeśli z Chrystusem umrzesz, z Nim zmartwychwstaniesz (por. Rz 6, 6-8).


1. Odpuszczać grzechy


Dopiero po ukazaniu swoich ran, po tej obrazowej katechezie cierpienia w miłości, dopiero po ukrzyżowaniu Chrystus może dokonać kolejnego znaku, zrealizować kolejne niezwykłe dzieło: Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: weźmijcie Ducha Świętego! którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. (J 20,22).

To samo nastąpi za chwilę. Ten sam Zbawiciel posłuży się twoim biskupem (jak kiedyś posłuży się Tobą), aby przekazać Ci Ducha Świętego, Ducha Bożej Wszechmocy po to przede wszystkim, abyś pokonywał grzech, a grzech jest pokonywany przez odpuszczenie. Grzech jest niewolą zaprzedania szatanowi, zemstą, częścią królestwa ciemności. Głoszenie miłosierdzia Bożego i przebaczenia jest kruszeniem potęgi Księcia ciemności. Grzechu nie da się pogodzić z Chrystusem i nadzieją zbawienia, dlatego trzeba go ujawniać i odpuszczać. Przebaczać ludziom ich grzechy to wielka misja Chrystusa, do której jesteś zaproszony, którą przyjmujesz i dlatego zostajesz umocniony Duchem Świętym.

Kapłańska posługa dzisiaj staje się szczególnie delikatna, dlatego że współczesny człowiek znalazł się w takich warunkach życia, które go często czynią niezdolnym do otwarcia się na Boga i na religię (ks. A. Delp, † 1944). Zanika dziś szacunek i bojaźń wobec tego, co święte, a tym samym zanika szacunek i bojaźń wobec tego, co święte w człowieku.

Kapłan nigdy nie może być obojętny na grzech, nie może się godzić ani milczeć, widząc grzech. Milczenie na zło jest grzechem zaniedbania, niewiernością wobec Boga.

Wielkie to dziś zadanie walczyć z grzechem w sobie, nie oszukiwać siebie, nie targować się o granice grzechu w swoim życiu. Zasmakować bólu przebitego, zranionego dla Chrystusa serca: mnie umrzeć to zysk (por. Flp 1,21), Z Chrystusem jestem przybity do krzyża (por. Ga 2,19.) Tylko ten, kto potrafi umrzeć sobie, umrzeć grzechowi, prawdziwie żyje dla Chrystusa i zjednoczony z Nim skutecznie pokonuje grzech, buduje Królestwo Boże. Choćbyś mówił językami ludzi i aniołów, (…) choćbyś góry przenosił, a miłości byś nie miał, (będziesz) byłbyś niczym… (por. 1 Kor 13). Pamiętaj, Bracie i Synu; miłość Chrystusa, miłość na Jego sposób ma być metodą i celem Twego kapłańskiego posługiwania i Twego chrześcijańskiego życia. Ale ta miłość jest nie do pogodzenia z grzechem, nienawiścią, interesem ludzkich przetargów. Granicą tej miłości jest miłość bez granic (św. Bernard).

2. Odkrywać obecność Ducha Świętego


Święty Paweł często wracał do prawdy o obecności Ducha Świętego w Kościele i uważał, że bez Niego nic się nie może dokonać w sferze naszej posługi. Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus (1 Kor 12,3). Głosić ewangelię to pomagać ludziom, aby uwierzyli, że Jezus jest Panem i Zbawicielem. Udzielać sakramentów świętych to budować żywe Ciało Pana, ale można to czynić dzięki Duchowi Świętemu. Kapłan i także każdy chrześcijanin powinien się mocno zaprzyjaźnić z Duchem Świętym, pogłębiać z Nim żywy kontakt wiary poprzez modlitwę, regularną, coraz dłuższą (tak, tak!), i coraz głębszą. Bez niej całe nasze kapłaństwo i całe nasze chrześcijaństwo staje się puste, anemiczne, formalne. Staje się tragiczne! Módlcie się, abyście nie weszli w pokuszenie (por. Łk 22,40). Pamiętajmy zawsze, że: modlitwa bez działania jest niekompletna. Działanie bez modlitwy nie przynosi owoców (Sł. B. Ks. L. Novarese).

Kapłan nie bierze sam sobie tej godności, lecz jest powołany przez Boga jak Aaron, jak Chrystus (Hbr 5,6). Jest wzięty z ludzi i dla ludzi bywa ustanawiany, aby był pośrednikiem do zbawienia, aby brał na siebie grzechy ludzi i wynagradzał za nie jak Chrystus. Będzie to możliwe, jeśli nauczy się posłuszeństwa jak On – przez to, co wycierpiał (tamże). Posłuszeństwo w duchu Jezusowym jest bardzo ważne, jest wyniszczeniem aż do śmierci krzyżowej (por. Flp 2,8).

Bez tego posłuszeństwa nie byłoby ofiary Chrystusa, bez twego posłuszeństwa nie będzie miłej Bogu twojej ofiary. A przecież po to stajesz się kapłanem, abyś składał Bogu dary i ofiary za grzechy (Hbr 5,1).

I pamiętaj, że im bardziej będą ludzie stronić od cierpień i modlitw, tym bardziej będzie im potrzebna twoja modlitwa i ofiara. Ta ofiara nigdy nie będzie pusta i bezowocna, jeśli będzie miała odniesienie do Boga i ludzi: to ze względu na słabość powinieneś jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiarę (Hbr 5,3).

Wyrazem ofiary będzie troska o zachowanie doskonałej, przejrzystej czystości, którą ślubu­jesz. Jeśli ma być ofiarą, szybko, już wkrótce odczujesz jej smak, jej trud i gorycz. Tym lepiej i zdrowiej, jeśli już wiesz, jak trudna jest czystość kapłańska i jak twórczą, potrzebną sprawą jest zwycięska ofiara nasza. Jeśli chcesz być pośrednikiem skutecznym, owoc przynoszącym, jeśli chcesz pokonywać szatana, musisz sam siebie pokonać, nieustannie, codziennie wspinać się na górę ofiarowania, brać swój krzyż na każdy dzień i naśladować Chrystusa (por. Mk 8,34).

Jest możliwa i dziś czystość piękna, twórcza i owocna, dlatego zdumiewa i przynosi owoce obfite. Nie tylko czystość księży i zakonnic. Także małżeńska czystość jest trudem zwyciężania pokus i dokonywania wyborów. Trzeba dziś o tym mówić, prowadzić bezpieczną drogą młodych, uczyć chłopców i dziewczęta zachowania czystości, bo bez niej nie ma pracy nad sobą, nie ma rozwoju w miłości, a przecież granicą miłości jest miłość bez granic.

Wielkim problemem kapłańskiego życia jest ludzka samotność. Jeśli jej nie zaakceptujesz, zagubisz się. Trzeba pokochać swą ludzką samotność i poprzez głębszy duchowy, osobowy kon­takt z Bogiem stać się przydatnym i bliskim ludziom. Kapłan jest człowiekiem żyjącym samotnie po to, aby inni nie byli samotni (Jan Paweł II). O świętym Józefie Sebastianie powiedziano, że był większy od siebie, bo zakorzeniony w Bogu - to wskazówka bardzo praktyczna i dla nas.

Od czasów starożytnych Kościół streszczał swoje posłannictwo w trzech słowach: martyria, diakonia, liturgia (świadectwo, służba, liturgia). Te trzy słowa mają i dzisiaj, i mieć będą zawsze, swą moc, swoją szczególną dynamikę ewangelizacyjną. Świadectwo życia zawsze potwierdza głoszone słowa i stawiane wymagania. Bez świadectwa życia głosiciel wiary i moralności staje się pusty, a jego słowa tracą moc Ducha. Dobry czyn, zauważone świadectwo trudu, ofiary czy poś­więcenia jest jak zdrowe ziarno rzucone w glebę, które zawsze przyniesie owoc.

Kapłaństwo jest służbą – diakonia, i dlatego całe życie trzeba będzie o tym pamiętać, zauważyć zgłodniałych, spragnionych i uwięzionych. Znaleźć dobre słowo i czas dla chorych i opuszczonych, zwłaszcza dla opuszczonych dzieci. Nieść ewangelię odartym z godności, czyli grzesznikom, szukając owiec, które także trzeba przyprowadzić do owczarni Chrystusowej.

Pierwszymi ubogimi na tym świecie są ludzie pozbawieni ewangelii. Papież Benedykt XVI przypomniał w swym orędziu na tegoroczny Wielki Post, że kto nie daje Boga, daje zbyt mało, pierwszym ubóstwem narodów jest nieznajomość Chrystusa (bł. M. Teresa z Kalkuty).



I wreszcie liturgia – kult i modlitwa wspólnotowa tak sprawowana, żeby była i służbą, i świa­dectwem, żeby była formacją wiary i uwielbieniem Boga bez sztuczności i pozy, w pełnej zgodzie, więcej; w pełnej jedności z Kościołem, z Twoim biskupem i braćmi, z Twoim Ludem, a właściwie z Ludem Pana. Liturgia jest świętym czasem, poświęconym Bogu. Warto pamiętać, że ochotnego dawcę Bóg miłuje, a ochotny dawca nie żałuje czasu na przygotowanie i przeżywanie świętych czynności. Dobre przygotowanie liturgii w epoce lawiny pustych słów to troska o godną posługę słowa, to pamięć, aby karmić ludzi tym, czym sam żyję, przez cały tydzień przygotowywać i na modlitwie rozważać to, co masz powiedzieć w niedzielę, to podążanie modlitwą i uwagą za słowem wypowiedzianym, jak za rzuconym w glebę ziarnem.
Drodzy Bracia!
Kapłaństwo jest niezwykłym darem miłości Boga, darem konkretnej, wieczernikowej miłości Jezusa. Przerasta nas, ale i uszlachetnia, motywuje do refleksji i wysiłków, i im jest trudniejsze, tym bardziej staje się piękne, twórcze, radosne. Trudności przyjść muszą, ale nie lękaj się ich niepotrzebnie. Jeśli rozumiesz, czym jest kapłaństwo, nigdy nie będziesz sam, zawsze obok Ciebie będą ludzie i Bóg. Tak jednak żyj, żeby Ci Bóg sam mógł wystarczyć. Święta Teresa z Avila przeżyła długotrwały dramat ciemności duchowej, a po wyjściu z tego stanu napisała przejmujące poetyckie wyznanie:

Nie trwóż się, nie drżyj

Wśród życia dróg,

Tu wszystko mija,

Trwa tylko Bóg

Cierpliwość przetrwa

Dni ziemskich znój

Kto Boga posiadł,

Ma szczęścia zdrój.

Bóg sam wystarcza!
Tak! Drodzy Bracia, modlimy się za was, modlimy się dziś za naszych kapłanów, szcze­gólnie za dzisiejszych Neoprezbiterów, aby w życiu wystarczył Wam Bóg. Wtedy przeżyjecie swe kapłaństwo godnie i owocnie. Amen.




: duszp -> data -> hom

Pobieranie 23.45 Kb.





©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna