Aspekt poznawczy nowego paradygmatu zarządzania organizacjami usługowymi i procesu jego formułowania



Pobieranie 53.05 Kb.
Data09.05.2016
Rozmiar53.05 Kb.
Dariusz Oczachowski

Politechnika Koszalińska



Aspekt poznawczy nowego paradygmatu zarządzania organizacjami usługowymi i procesu jego formułowania

1.Paradygmat (także w usługach): jak go rozumieć ?

Termin,,paradygmat” funkcjonuje we współczesnej nauce już od ponad czterdziestu lat. Tym, który wprowadził go do nauki w przyjętym dziś znaczeniu był amerykański uczony Thomas S. Kuhn, który w 1962 roku opublikował pracę zatytułowaną ,,Struktura rewolucji naukowych1. W nim to zaprezentował koncepcję nauki rozwijającej się zarówno w sposób ciągły jak i skokowo. Owe skokowe zmiany, dokonujące się co jakiś czas , w przeciwieństwie do ciągłych, mają charakter rewolucyjny, polegający na zmianie paradygmatu naukowego- zastąpieniu dotychczasowego nowym, „lepszym”.

Dla Kuhna paradygmat był pewnym powszechnie uznanym osiągnięciem naukowym, mogącym stanowić swego rodzaju model dla określonej dziedziny nauki- model dla dalszego rozwoju wiedzy w tej dziedzinie. Możliwe było także „ rozciągnięcie” owego modelu - wzorca na inne pokrewne dziedziny wiedzy. Rozważania Kuhna koncentrowały się na rozwoju nauk przyrodniczych, zwłaszcza fizyki. To na tym obszarze wyróżnił pewne modelowe rozwiązania jak: teoria kopernikańska, mechanika newtonowska, czy einsteinowska teoria względności2.

Paradygmat w „ pierwotnym” znaczeniu był więc dokonanym już osiągnięciem (w formie teorii, a nie pojedynczego twierdzenia),które z racji jego znaczenia i zdolności do wskazywania kierunku dalszym odkryciom, uzyskało status modelowego wzorca. Paradygmatu nie tworzyło się więc celowo, lecz uznawało za taki.

Dziś termin ten zdaje się zatracać swoje pierwotne wąskie znaczenie, które odpowiadało historii nauk przyrodniczych, lecz już nie społecznych, czy szerzej pojmowanej humanistyki, gdzie trudno o takie wzorcowe długotrwałe osiągnięcia w nauce, jak ma to miejsce np. w fizyce. W naukach społecznych mamy niejednokrotnie do czynienia z próbami ”kreowania” paradygmatów, konstruowania ich z pewnych gotowych elementów przynależnych czasem do różnych teorii.

W kunowskim rozumieniu paradygmat „ zawiera w sobie”(jest przecież uznanym osiągnięciem naukowym) zarówno to co tradycyjnie przynależy do ontologii jak i komponent epistemologiczny. W pracy naukowej realizowanej w naukach przyrodniczych (zwłaszcza w fizyce, która stworzyła podstawę do stworzenia teorii paradygmatu) rozwój wiedzy w obrębie uznanego paradygmatu, czy nawet zastąpienie go nowym, to przede wszystkim zmiany ontyczne (wzbogacenie wiedzy o bycie, jakkolwiek przesadne może wydać się to słowo) „innowacyjność” epistemologiczna, a więc poznawcza w przypadku zaawansowanych nauk empirycznych, z rozbudowana i uznana teorią i praktyka procesów poznawczych, sprowadza się przede wszystkim do wzbogacenia ich o nowe technologie. W dyscyplinach społecznych (włącznie z ekonomią, do której w znacznym zakresie zalicza się także wiedzę o usługach), także przecież należących do nauk empirycznych, lecz nie o tak jednoznacznej i „niekontrowersyjnej” metodologii, składnik poznawczy nowego paradygmatu jako warunek jego przyjęcia zdaje się, zdaniem autora, mieć większe znaczenie niż w naukach przyrodniczych .Przyczyną są zmiany społeczne, które konstruują nowe przedmioty procesu poznawczego, wymagające odrębnych instrumentów, a nawet metod badawczych. W przyrodoznawstwie także dochodzi do takich zmian, lecz są one zdecydowanie powolniejsze. Usługi, tu ograniczone do procesów ekonomicznych, również należą do tego obszaru badawczego i formułowany na ich aktualne potrzeby paradygmat musi to uwzględniać


2.Po co (nowy ) paradygmat zarządzania organizacjami?

Pytanie postawione w tytule tylko pozornie wydaje się zbędne. Czy rzeczywiście bowiem jest sens i możliwości tworzenia paradygmatu zarządzania organizacjami usługowymi, i to w dodatku nowego paradygmatu? Można bowiem przewrotnie zapytać: czy jest obecnie jakiś paradygmat, który się na tyle „zużył”, że wymaga niezwłocznej wymiany? Odpowiedź zdaje się oczywista: jest przecież paradygmat industrialny, „wielkoseryjny”, antyindywidualistyczny, „siłą narzucony” usługom przez dawniej potężny przemysł. Autor tylko na pozór zadając takie pytanie stawia się w roli ,,advocatus diaboli”, gdyż jego zdaniem proste przeciwstawienie kultury produkcji fabrycznej i wymogów jakie stawia współczesne zarządzanie organizacjami usługowymi, nie jest uprawnione. O tym jednak nieco później. Na razie wypada odnieść się do innej kwestii: argumentacji na rzecz takiego paradygmatu. Jako że usługi różnią się od wytwarzania dóbr, zwłaszcza metoda wielkoseryjną (otwarta pozostaje natomiast kwestia: na ile w obecnych i przyszłych warunkach ekonomicznych?), od co najmniej kilkunastu lat podejmowane są próby zdobycia uznania dla ich „wyjątkowości” zwłaszcza, w świecie szeroko rozumianej ekonomii jako nauki. Owo uznanie miałoby przejawiać się nie tylko w uzyskaniu przez usługi niezależności jako samodzielny obszar badań i praktyki, ale jako w pełni autonomiczny przedmiot naukowej refleksji, w tym sensie ,że dysponujący także i tym co można by nazwać swoistym paradygmatem, a tym samym uniezależniony od paradygmatu mu narzuconego i dziś jednak wyraźnie go krepującego. Zwolennicy owej zmiany podają całkiem racjonalne argumenty na jej rzecz. I tak E. Gummensson afirmując relacyjność w marketingu, szczególnie przydatną właśnie w usługach podkreśla konieczność stosowania mniej sformalizowanej metodologii pozyskiwania wiedzy, która służąc właśnie owemu marketingowi, służy przede wszystkim (choć bynajmniej nie wyłącznie) wszystkim uwikłanym w świadczenie usług3. Już ów postulat zmian (prób wzbogacenia metodologii) stanowi argument na rzecz nowego fundamentu, na którym miałoby wspierać się zarządzanie organizacją usługową, a więc, choć w tym kontekście nie użył on tego terminu- dla nowego paradygmatu.Za uznanie wyraźnej odrębności usług, dające im prawo do własnej podmiotowości w sferze teorii (nieograniczonej wyłącznie do samej metodologii badawczej opowiada się także K. Rogoziński4. S. Vargo& Lusch zdają się iść w swoich przemyśleniach jeszcze dalej, głosząc pogląd, że właściwie zawsze mamy do czynienia wyłącznie ze świadczeniem usługi; nawet w procesie fabrycznym, który nie jest niczym innym jak łańcuchem usług spełnianych przez człowieka wyposażanego w potrzebne zasoby intelektualne (wiedze i umiejętności) wobec pasywnej materii. Przy takim rozumieniu wszelkiej produkcji waga ustanowienia stosownego paradygmatu dla usług5. Wymienione tu nazwiska to zaledwie skromny wybór wskazujący na poważne głosy na rzecz takiego paradygmatu zarządzania organizacją usługową, który pozwoliłby jej ,,rozwinąć skrzydła, wyzwolić się z gorsetu ograniczeń narzuconych przez dominująca w ekonomii metodologie z preferowaniem jakże często pozornej ścisłości.

Oprócz wymienionych jest jeszcze wielu innych, którzy bezpośrednio bądź choćby tylko pośrednio postulują jak najgłębszą autonomie usług i wyznaczenie wyraźnej granicy miedzy nimi a masową produkcja fabryczną. Ich argumenty brzmią racjonalnie, jednak droga do celu , jakim byłby w pełni zadawalający paradygmat zarządzania organizacja usługowa jest trudna. Występują na niej przeszkody, z których niejedna może okazać się niełatwa do pokonania. Pierwszą z nich stanowi brak w usługach takiego znaczącego wyróżniającego je osiągnięcia naukowego, które samo wystarczałoby za paradygmat. Gdyby było, mogłoby zostać, namaszczone” i uznane za wzorzec - model dalszego rozwoju teorii i praktyki usług. Taki stan rzeczy wymusza podejście ,,konstruktywistyczne’’ sprowadzające się do budowy owego paradygmatu z kawałków wydzielonych z różnych koncepcji teoretycznych odnoszących się do usług, co o czym wspomniano wcześniej, nie wydaje się zgodne z pierwotnym rozumianym terminem ,,paradygmat”. Problem ten można próbować obejść uznając za paradygmat także zbór spójnych (spełniających także dodatkowe warunki) dyrektyw, a nie gotową teorię jak to rozumiał Kuhn i co jest możliwe w naukach przyrodniczych, a nie koniecznie w społecznych, a więć i w wiedzy (oraz praktyce) o usługach. Pojawią się bezwątpienia także problemy natury poznawczej (epistemologiczne), zdaniem autora trudniejsze do pokonania niż te wywołane przez własności obiektów poddane w usługach badaniom bądź zmieniane w praktycznym działaniu (ontologia) I tej właśnie kwestii poświęcono dalsza część wywodu.


3. Skąd „przewaga” epistemologii nad ontologią?

Rozwijając myśl wyrażona wcześniej - o ścisłych związkach ontologii z epistemologia ,także w procesie tworzenia paradygmatu, tu na potrzeby zarządzania organizacja usługową- wypada przedstawić argumenty na rzecz preferencji dla jednej z nich , którą zdaje się być jednak epistemologia . Na początku warto posłużyć się porównaniem, zdaniem autora, dobrze obrazującym samą pracę nad nowym paradygmatem usługowym jak i jego wykorzystaniem później w rozwoju wiedzy o usługach i jej aplikacji w praktyce.

Oto sam proces tworzenia i wykorzystywania paradygmatu jako wzorca można, bez nadmiernej przesady, porównać do pracy nad takim aktem prawnym, jakim we współczesnych państwach jest ich konstytucja. Także korzystanie z paradygmatu może zostać porównane do posługiwania się konstytucją jako swoistym miernikiem poprawności (tu rozumianej jako niesprzeczność) aktów prawnych niższego rzędu (np. ustaw) z nią. Aby konstytucja właściwie wpisywała się w społeczeństwo, któremu służy i sumiennie jej służyła, jej stworzenie i uchwalenie wymaga należytej wiedzy o owym społeczeństwie, a tę zdobywa się korzystając z odpowiedniej metodologii. Późniejsze stosowanie tak samej konstytucji jak i niższych aktów prawnych także wymaga owej wiedzy, czasem dotyczącej nieco innych problemów, lecz pozyskanej takimi samymi metodami (z zakresu przede wszystkim nauk społecznych, ale także i przyrodniczych). Mamy więc do czynienia z „ jednością metody” na poziomie tworzenia fundamentalnego aktu prawnego, jego dalszych konsekwencji oraz aplikacji prawa – metody (metod) poznawania człowieka (obywatela) i jego postaw.

Paradygmat, zdaniem autora, podlega tej samej prawidłowości w tym sensie, że kompetencje niezbędne do jego tworzenia nie mogą zanadto ustępować, tym niezbędnym do jego wykorzystania. To zaś oznacza, że jego tworzenie powinno być procesem na tyle „ blisko ziemi „ by mógł pełnić role wzorca, którym potrafią się posługiwać inni- czy to badacze rozwijający wiedze o usługach czy praktycy.

I w tym miejscu wypada odnieść się do kwestii prerogatyw (tu rozumianych jak należy, czyli jako pierwszeństwo) wiedzy dotyczącej poznania (a wiec epistemicznej, a nawet epistemologicznej) względem wiedzy o „bycie usługowym”(ontologii). Jak zaznaczono wcześniej ontologia i epistemologia są ze sobą zespolone. By podjąć decyzję o wyborze instrumentu pomiarowego (tu rozumianego jak najogólniej), trzeba „coś” wiedzieć o własnościach, które chce się zmierzyć. I na odwrót- owa własność (jej sens- konotacja) decyduje o tym, jaki instrument może posłużyć do jej zmierzenia, o ile w ogóle daje się zmierzyć. W filozofii sprawę pierwszeństwa rozstrzyga się różnie, i to nawet na gruncie tych samych (prawie) teorii. Jako przykład można choćby podać fenomenologię uważana przez jej twórcę – Edmunda Husserla, za prawdziwa filozofię naukową. Husserl „stawiał” na epistemologię, jej przypisując pierwszeństwo. Natomiast jego bodaj najwybitniejszy uczeń i kontynuator, Martin Heidegger, postulował rozpoczynanie pracy filozoficzne od bytu (bardziej precyzyjnie- bycia), a więc od ontologii6. Brak miejsca by rozwijać ten wątek, już to jednak wystarczy aby uświadomić sobie, ze kwestia pierwszeństwa w tej sprawie jest daleka od oczywistości. Autor skłania się ku epistemologii (a więc poznaniu) preferując domniemaną zasadę zgodności kompetencji niezbędnych do budowy paradygmatu usługowego z tymi potrzebnymi do jego stosowania. Przy takim założeniu (może fałszywym) lepiej „wyjść” od poznania i kierować się ku temu co poznawane niż podążać w odwrotnym kierunku. Zresztą zarówno „ poznawanie” jak i „to co poznawane” należy ująć w bardzo duży cudzysłów gdy myśli się o ich odrębności względem siebie. Kolejna kwestia odnosząca się do problemu poznawczego tworzeniu paradygmatu usługowego, a zarazem do „przewagi” epistemologii to stan obecnej wiedzy o usługach i jej perspektywy. Wiedza ta to zarówno fundament jak i warunek sine quo non jego istnienia.

Fałszywość ludzkich przekonań znana jest myślicielom chyba od zarania refleksji nad światem. Już czterysta lat temu Francis (Franciszek) Bacon, filozof i jeden z twórców nowożytnej nauki, wyraził ów problem w swoim dziele,, Novum Organum” w postaci tzw. idoli, więc fałszywych wyobrażeń o świecie, jakie żywią ludzie7. Owe idole: plemienne jaskini, rynku i teatru odnosił co prawda do wiedzy potocznej, przeciwstawnej postulowanej przez siebie wiedzy nowej- naukowej. Niestety także wiedza naukowa, w tym również ta o usługach nie jest wolna od takich idoli, z których szczególnie dotkliwe są idole teatru, tu rozumiane jako uległość wobec panujących „mód” w świecie nauki i presja środowiska naukowego, a więc nieco inaczej niż to rozumiał Bacon; kwestia ta została rozwinięta szerzej w dalszej części pracy. Walkę z wciąż żywymi,, idolami usług” można podjąć na gruncie metodologicznym, nie zaniedbując zarówno prac na rzecz usprawnienia narzędzi badawczych jak i lepszego pojmowania kategorii ontycznych przynależnych do usług ów. I ów stan rzeczy, zdaniem autora, także preferuje epistemologię, czy to w fazie formułowania paradygmatu czy później.

Przedstawione powyżej wybrane poglądy filozoficzne na rzecz preferencji dla procesu poznawczego mogą wydawać się nazbyt subiektywne, czego zresztą autor nie ukrywa. Zresztą każdy wybór byłby dotknięty tą „ skazą”. Przyjęte założenie, że marsz ku nowemu paradygmatowi w usługach należy rozpocząć właśnie od poznania i jemu przypisać wyróżnione miejsca w owym paradygmacie, tylko w nieznacznym stopniu umniejsza znaczenie ,,ontologii” w tym dziele. Można więc powiedzieć, tym razem odwołując się do porównania do boksu, że mamy tu do czynienia nie z „knock-outem” ale raczej skromnym zwycięstwem ze ,,wskazaniem”’.

Gwoli sprawiedliwości wypada raz jeszcze przypomnieć, że wyróżnione podejście jest usprawiedliwione wyłącznie przy przyjętych założeniach. Można wyobrazić sobie jednak i taka sytuację gdy owe założenia zastąpione zostały innymi. Chodzi o zdecydowane wyróżnienie procesów formułowania paradygmatu od jego wykorzystania. W takim przypadku uprawnione byłoby uznanie za początek właśnie ontologię (może nawet tak fundamentalną, jak ta heideggerowska z jej ,,byciem” jako początkiem). Takie podejście wydaje się szczególnie kuszące dla tych bardziej biegłych nie tylko w wiedzy o usługach, ale także i filozoficznej,. Stwarza jednak zagrożenie dla usług gdyż może skutkować nazbyt ,,elitarnym’’ rezultatem, niezrozumiałym dla mniej zaawansowanych, co może podważać sens ,,uprawiania” teorii usług jako mimo wszystko,, służebnicy praktyki gospodarczej”(odpowiednik średniowiecznej formuły: philosophia ancilla theologiae), a tak chyba w naukach ekonomicznych (na więc i w usługach?) rozumiana jest zależność ,,teorii” od ,, praktyki” (cudzysłowy są jak najbardziej uprawnione, gdyż popularne przeciwstawianie sensu obu terminów nie jest poprawne we współczesnych warunkach). Preferencja dla epistemologii, by wywód zakończyć, to zdaniem autora cena, jaka należy zapłacić za uczynienie ewentualnego paradygmatu powszechnie zrozumiałym i stosowanym oszczędzając mu losu ,,krótkotrwałego wybryku natury”.


4.,,Idole ‘’w usługach a nowy paradygmat usług.

Stając na stanowisku,, jedności poznawczej” w fazie formułowania paradygmatu usługowego i ,,korzystania’’ z niego w dalszej pracy badawczej na rzecz usług oraz aplikacji nowo powstałej wiedzy, autor uznaje iż dobrym argumentem na rzecz trudności epistemologicznych na drodze budowy owego paradygmatu będzie przywołanie niektórych przykładów z zakresu obecnego stanu wiedzy o usługach. Wiedza ta to przecież rezultat posługiwania się poprawną (jakże by inaczej!) metodologią i powszechny stan świadomości właściwie wszystkich, którzy zajmują się usługami. Tymczasem zdaje się, że jest w niej więcej mitów niż prawdy; stanowi rezultat działania efektu złudzenia żywo przypominającego ten baconowski. Skoro to co wydaje się łatwiejsze do rozpoznania przysparza takich trudności narzucając błędna ,,epistemologiczna optykę”, to cóż dopiero bardziej zaawansowane prace nad wzorcem także i samego poznania. Przywołane wybrane ,,mity” usługowe ilustrujące problemy poznawcze na obszarze usług (a znacznie szerzej – nauk społecznych, w tym szczególnie politologii i ekonomii) to: szczególna pozycja usług we współczesnych gospodarkach krajów rozwiniętych oraz postępująca indywidualizacja tych usług.

Co do pierwszego poglądu, to wydaje się on pozornie oczywisty. Przecież we właściwie każdej gospodarce rozwiniętej usługi dominują, a ich udział w tworzeniu PKB znacznie przekracza 60%, sięgając nawet około 75 %, jak w Stanach Zjednoczonych. Podobnie duży jest odsetek pracujących w usługach w stosunku do ogółu pracujących. Świadczyć to ma o sile usług. Tymczasem można mówić o ich słabości. Przytoczone liczby dowodzą bowiem niezdolności usług do takiego zwiększenia wydajności jakim w ostatnich dziesięcioleciach cieszyła się produkcja materialna. Ten bardzo szybki wzrost produktywności przemysłu pozwolił w okresie powojennym ( a krajach takich jak Anglia czy USA nawet wcześniej) na przesunięcie zasobów produkcyjnych( ludzie) właśnie do usług, przy jednoczesnym wielokrotnym wzroście produkcji materialnej. Poza tym prawie wszystkie rodzaje usług zawdzięczają wzrost wydajności właśnie przemysłowi, to on bowiem uczynił je nowoczesnymi. Bez wyposażenia technicznego zapewnianego przez przemysł nie byłoby innowacji z zakresu zarządzania organizacjami usługowymi a ich stan byłby taki jak przed dziesięcioleciami. Jaka byłaby dziś na przykład służba zdrowia gdyby nie osiągnięcia fizyki i wiedza inżynierska zapewniające lekarzom urządzenia niezbędne w nowoczesnej diagnostyce, leczeniu i tworzeniu nowych leków?

Czy nie mieliby za całe swoje wyposażenie skrzynki z prostymi metalowymi narzędziami jak starożytny egipski lekarz Sinuhe ze słynnej powieści Miki Walkariego8?

Co do drugiego powszechnie obowiązującego poglądu: postępującej indywidualizacji usług – to można żywic wobec niego także poważne zastrzeżenia. Nie sposób zaprzeczyć, ze ma ona miejsce, tyle, ze nie wydaje się ,,endemiczną” własnością samych usług lecz, podobnie jak wzrastająca wydajność w usługach , zapewniana jest przez osiągnięcia właśnie w przemyśle wspierającym usługi. Owa indywidualizacja ma bowiem bardzo,, selektywny ‘’ charakter i występuje nieomal wyłącznie tam, gdzie można ją relatywnie tanio zapewnić. Nie można mieć z reszta o takie postępowanie pretensji do organizacji usługowej, podobnie jak do przemysłowej, taka jest bowiem,, uroda”’ kapitalizmu z jego ,,bogiem” zysku i kultem wysokiej wydajności (niskich kosztów). Indywidualizacja w usługach, gdy przyglądamy się procesom zachodzącym choćby w usługach finansowych, to mit, o ile przypisujemy ją wyłącznie wewnętrznym predyspozycjom usług do niej. Zresztą pod względem stopnia zróżnicowania efektów procesów produkcyjnych( wachlarz produktów) dzisiejsza produkcja materialna niewiele różni się od usług (vide samochody ,sprzęt elektroniczny powszechnego użytku), co odbiera usługom przywilej wyjątkowości.

Przytoczone tu dwa przykłady poglądów na usługi uświadamiają jak trudno jest wyrobić sobie na ich temat właściwy pogląd pomimo stosowania naukowych metod ich rozpoznawania. Brak miejsca na wyjaśnienie tego fenomenu, należałoby tu bowiem odnieść się zarówno do psychologii poznawczej jak i nawet teorii polityki. To co z nich wynika i jest ważne dla prowadzonych rozważań, to ułomność procesów poznawczych w usługach i całej ekonomii. Można zadać pytanie: czy wynika to ze słabości metodologii czy niewiedzy tych, którzy badają usługi? Obarczenie wina badaczy byłoby wygodniejsze, gdyż łatwo dałoby się temu zaradzić. Wydaje się jednak, że winna jest właśnie metodologia i …,,ideologia” (baconowski idol teatru, tu rozumiany jako podporządkowanie się wpływom dominujących środowisk naukowych).

Praca nad paradygmatem, więc wzorcem, wymaga większej ,,precyzji metodologicznej’’ niż codzienne czynności poznawcze badacza usług. Tak jak większej precyzji wymaga wykonanie dokładnego przyrządu pomiarowego niż posługiwanie się nim w trakcie dokonywania pomiarów. Te powyżej i inne argumenty wskazują, że z wiedzą o pozyskiwaniu wiedzy, także w usługach, nie jest dobrze, co rodzi obawy, że niełatwo będzie sprostać zadaniu. Nazbyt słaby, a wiec wymagający wzmocnienia, potencjał poznawczy to zarazem kolejny argument na rzecz komponentu ,,poznawczego’’ w usługach. I to nie dlatego, że możliwe jest poznanie bez orientacji (intencji ku) poznawanemu z tej przyczyny, że ontologia to także przecież poznanie, i to zazwyczaj wysoce abstrakcyjne, dla którego trudno będzie znaleźć zrozumienie wśród nieprzygotowanych do tego badaczy. Z drugiej strony nie sposób obejść się bez takich czynności w usługach; bez dalszej refleksji zorientowanej właśnie ontycznie nie można bowiem poznawać,, nowego’’ w usługach i wzbogacać ich terminologii, tak by nadążały za realnymi zmianami. Na obecnym etapie wiedzy badaczy usług i ich zwłaszcza metodologicznych predylekcji, ale także i ogólnej wiedzy o usługach, lepiej jest zacząć od poznania niż od bytu, jeśli chce się wzbudzić zainteresowanie tematem nie tylko wśród filozofów. Zresztą ci ostatni rzadko orientują się w sprawach usług, co zapewne tez byłoby przyczyną braku ich zainteresowania paradygmatem usługowym. Zrozumienie i upowszechnienie to wartości na tyle cenne, że warto dokonać dla nich niewielkiego w gruncie rzeczy, ,,poświęcenia”.
5.Propozycja,, założeń epistemologicznych” do nowego paradygmatu usługowego

Poczynione wcześniej rozważania miały w swej intencji uświadomić różne wybrane zagrożenia, jakie,, czają” się na drodze wiodącej do nowego paradygmatu usługowego. Ograniczono się wyłącznie do tych związanych z samym poznaniem, choć oczywiście nie oznacza to, że nie pozostają w związku z tym, co należy jeszcze poznać by ów paradygmat miał sens. W związku z wymienionymi zagrożeniami jak najbardziej aktualne pozostaje więc pytanie: co uczynić aby zminimalizować, jeśli nie wręcz całkowicie usunąć ich wpływ?

Wydaje się, że najrozsądniej, przynajmniej na teraz,(usługi przecież ewaluują, a wraz z nimi ewoluuje paradygmat) jest oprzeć się na tym, co zdaje się oczywiste w odniesieniu do usług konfrontowanych z produkcją materialną - ich ,,antropiczności”, tu rozumianej jako szczególne miejsce człowieka w całym procesie usługowym(od fazy ,,przedusługowej” aż po fazę ,,pousługową”, w odniesieniu do obu aktorów relacji usługowej). Koncepcja preferencji dla ,,an tropiczności”(która zwykle występuje pod innymi nazwami - ,,szyldami’’) nie jest w usługach oryginalna, co może wskazywać na konserwatyzm proponowanych rozwiązań. I w pewnej przynajmniej mierze tak się niestety sprawy mają. ,,Antropizm” w usługach można rozumieć jednak wielorako. Dla autora łączy się on nierozłącznie z koncepcja holistyczna (a może organiczną, choć każdy z tych terminów zdaje się mieć jednak inny sens), z określonymi konsekwencjami w obszarze poznawczym.

Badacz usług przypomina nieco lekarza, który ustalając przyczyną jakiegoś schorzenia musi brać pod uwagę, że mieścić się ona może w dowolnej części organizmu, co rzecz jasna nakłada na niego obowiązek dysponowania solidna wiedzą z obszaru biologii i biochemii całego ludzkiego ciała. Z takiej oceny usług wynika, przy uwzględnieniu rozlicznych praktycznych ograniczeń sytuacyjnych, konieczności stosowania w ich poznaniu swoistej metody ,,migawkowej”; ale to właśnie pozostaje w związku z ,,holizmem” usługi. Termin ,,holizm’’ można zastąpić innym -,,uniwersalizmem”. Jednak z racji jego nazbyt wszechstronnego wykorzystania tak w nauce jak i poza nią, lepszym rozwiązaniem wydaje się pozostanie przy ,,holizmie”, który także niestety ma swój specyficzny sens (choćby w filozofii). Bez względu na przyjęte nazewnictwo, nie może zostać zatracony sens koniecznej organicznej współzależności komponentów usługi, i konsekwencji tego stanu rzeczy dla procesu poznawczego. Drugim elementem fundamentu (raczej materiałem do jego zbudowania) nowego paradygmatu usługowego, obok wymienionego holizmu (,,organicyzmu”) usługi, jest to co można by, z braku właściwej nazwy, uznać za ,,sytuacyjność. Należy ten termin rozumieć jako konsekwencję ,,niedookreślności” i ,,transformowalności” usługi, co uniemożliwia długotrwałe ,,cieszenie” się wynikami jednego pomiaru jej parametrów. Usługę (usługi) trzeba badać (mierzyć) często, o ile chce się mieć o niej wartościową wiedze. Wymóg częstego badania to zarazem wyższe koszty, co tylko częściowo może zrekompensować podejście ,,migawkowe’’. Wobec oczywistego faktu, że organizacje usługowe są w przeważającej mierze niewielkie, o ograniczonym potencjale wiedzy z zakresu poznawania usług i możliwości ,,zakupu’’ usług badawczych (agencje badawcze, firmy konsultingowe), a paradygmat usługowy powinien uwzględniać usługi świadczone zarówno przez małe firmy jak i wielkie korporacje usługowe , szczególnej wagi nabiera uwzględnienie takich metod poznawczych, jak intuicja i doświadczenie , a nawet w pewnym zakresie- retrospekcja i rozumienie (jako metoda badawcza)Na wartość intuicji i zdrowego rozsądku w poznaniu uwagę zwrócił cytowany już wcześniej E. .Gummesson .



Podsumowując wypada stwierdzić, ze usługi nie są łatwym obszarem formułowania paradygmatu. Zresztą sama konieczność właśnie jego zbudowania i brak gotowego idealnego wzorca już stosowanego w usługach jako swoistego,, produktu ubocznego’ ’poznawania zaspakajającego ciekawość uczonego, świadczy o niewątpliwej słabości usług. Autor skłania się ku szczególnemu uwzględnianiu w ewentualnym paradygmacie właśnie wymiaru poznawczego i optuje za ,,antropizmem ‘’ sprowadzonym do holizmu oraz ,,sytuacyjnością”. Jak zapewne każda propozycja , i ta ma swoje słabości , tym bardziej że wciąż pozostaje ,,in statu nascendi”.


Abstrakt

Artykuł dotyczy jednego z najistotniejszych zdaniem autora aspektów tworzenia nowego paradygmatu usługowego,- problemu poznawczego przynależnego temu paradygmatowi. Punktem wyjścia stały się rozumienie koncepcji paradygmatu w naukach przyrodniczych i społecznych (włącznie z ekonomią i usługami) oraz kwestia sensu jego formułowania właśnie w usługach.

Dalsza cześć tekstu poświecona jest rozważaniom nad przewagą komponentu poznawczego (epistemologicznego) nad ontologicznym w możliwym paradygmacie oraz błędną ontologią (,,idole” w usługach). Rezultat końcowy to propozycja uwzględnienia w paradygmacie idei holistycznej i (organicznej) i sytuacyjnej.

Słowa kluczowe: paradygmat, zarządzanie organizacją usługową, poznanie, epistemologia i ontologia.
Abstract

Cognitive Aspect of New Paradigm Of Managing Services Organizations and the Process of its Formulations

The paper touches on one of the most critical, in its author’s opinion, aspects of formulating new services paradigm – cognitive problem belonging to this paradigm. The starting point has been the understanding of the concept of paradigm in natural and social sciences (including economics and services) and the sense of creating it in services. Further part of the paper contains reflections on the advantages of the cognitive component (epistemology) over the ontological one in the possible paradigm and false ontology in services(,,idols’’ in services). The final result is the proposition of including in the paradigm the ideas of holistic (organic concept) and situational thinking

Key words: paradigm, managing services, organization, cognition, epistemology, ontology.
Bibliografia:

  1. Galewicz W., Husserl E. – Program filozofii fenomenologicznej w: Filozofia współczesna, Tom 1, Wiedza Powszechna, Warszawa 1983.

  2. Gummensson E., Relathionship Marketing- The Emperor’s New Cloth or the Paradigm Shift, Marketing and Research Today, Vol.25, No. February 1997.

  3. Heidegger M., Bycie i Czas, PWN (Biblioteka Współczesnych Filozofów), Warszawa 1994..

  4. Helsztynski S., Specimens of English Poetry and Prose, PWN, Warszawa 1976, Pełny tekst ,,Novum Organum” w języku polskim: Bacon F., Novum Organum, PWN (Biblioteka Klasyków Filozofii), Warszawa 1955.

  5. Popularna Encyklopedia Powszechna, Fogra Oficyna Wydawnicza, Kraków 1996.

  6. Rogozinski K., Nowy marketing usług ,Wydawnictwo AE w Poznaniu, Poznań 1998.

  7. Vargo S. L. & Lusch R. F., Evolving to a New Dominant Logic for Marketing, Journal of Marketing, Vol 68 (January 2004).

  8. Waltari M., Egipcjanin Sinuhe, Czytelnik 1966.



1 Popularna Encyklopedia Powszechna, Fogra Oficyna Wydawnicza, Kraków 1996, tom 13, s. 86.

2 Koncepcję zaproponowaną w „ Strukturze rewolucji naukowych” Kuhn rozwinął w opublikowanym później dziele ,,Dwa bieguny :tradycja i nowatorstwo w badaniach naukowych” ( przyp. aut.).

3 E. Gummensson, Relathionship Marketing- The Emperor’s New Cloth or the Paradigm Shift, Marketing and Research Today, Vol.25, No. February 1997.

4 K. Rogozinski, Nowy marketing usług ,Wydawnictwo AE w Poznaniu, Poznań 1998.

5 S. L. Vargo & R. F. Lusch, Evolving to a New Dominant Logic for Marketing, Journal of Marketing, Vol 68 (January 2004), s.1-17.

6 W. Galewicz, E. Husserl – Program filozofii fenomenologicznej w: Filozofia współczesna, Tom 1, Wiedza Powszechna, Warszawa 1983, s. 156- 177; M. Heidegger, Bycie i Czas, PWN (Biblioteka Współczesnych Filozofów), Warszawa 1994.

7 S. Helsztynski, Specimens of English Poetry and Prose, PWN, Warszawa 1976, s.291-2. Pełny tekst ,,Novum Organum” w języku polskim: F. Bacon, Novum Organum, PWN (Biblioteka Klasyków Filozofii), Warszawa 1955.

8 M. Waltari , Egipcjanin Sinuhe, Czytelnik 1966.





Pobieranie 53.05 Kb.





©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna