Bio-terroryzm – listy z wąglikiem w związku z wydarzeniami z 11-go września 2001



Pobieranie 151.41 Kb.
Strona1/3
Data29.04.2016
Rozmiar151.41 Kb.
  1   2   3
Bio-terroryzm – listy z wąglikiem w związku z wydarzeniami z 11-go września 2001.

(Fragmenty z książki Dmitrija Khalezowa pod tytułem: “V for Vendetta and R for Reality. The “third” truth about 9/11, or Defending the US Government, which has only the first two…” - tytuł można po polsku opisać, jako V for Vendetta and R for Reality trzecia prawda o wydarzeniach 9/11, lub w obronie Rządu USA, który podaje pierwsze dwie prawdy… - mowa tu o oficjalnej wersji wydarzeń i drugiej prawdzie - wersji dla oficjeli funkcjonującej, jako nieoficjalna, lecz wciąż rządowa wersja wypadków z 11-go września – dodane przez tłumacza).

Prawie zapomniano już o pojawieniu się listów z wąglikiem, związanych bezpośrednio z wydarzeniami z 11-go września 2001, były one częścią planu ataków 9/11 i choćby z tego powodu nie można o nich nie wspomnieć.


Krótka informacja o prawie zapomnianej już dziś części planu 9/11 wzięta z Wikipedii: ataki wąglikowe w USA z 2001. Znane również, jako „Amerithrax” z akt sprawy FBI, trwały przez kilka tygodni zaczynając od 18-go września 2001.
Listy zawierające przetrwalniki wąglika wysłano pocztą do kilku biur agencji informacyjnych i do dwóch senatorów partii Demokratycznej. Zginęło pięć osób, a zarażonych zostało siedemnaście innych. Atak nastąpił w dwóch falach. Pierwsza partia listów nadana została w Trenton w stanie New Jersey, datownik na znaczkach – 18-ty wrzesień 2001 – dokładnie tydzień po wydarzeniach z 9/11. Uważa się, że zostało wtedy nadanych pięć listów do ABC News, CBC News, NBC News i do New York Post, wszystkie znajdujące się w Nowym Jorku, oraz jeden do National Enquirer at American Media, Inc.(AMI) w Boca Raton na Florydzie. Robert Stevens, pierwsza ofiara ataków, pracował dla brukowca „The Sun” wydawanego przez AMI.
Tylko dwa listy, te wysłane do The New York Post i do NBC zostały faktycznie znalezione, istnienie pozostałych trzech listów wywnioskowano z faktu, że wśród pracowników agencji ABC, CBS i AMI doszło do zarażenia wąglikiem.
Naukowcy badający odnalezione w New York Post i NBC News listy opisują, że zawierały one chropowaty granulowany brązowy materiał. Dwa inne listy nadane z Trenton na Florydzie, miały stemple pocztowe z 9 października, trzy tygodnie po wysłaniu pierwszych pięciu listów. Listy zostały zaadresowane do dwóch Senatorów z partii Demokratycznej – Toma Daschle – Senatora Dakoty Południowej i Patricka Leahy – Senatora stanu Vermont. Materiał w listach do senatorów był o wiele groźniejszy i zawierał wyrafinowany suchy proszek, w którym było około jednego grama przetrwalników wąglika. Wcześniejsze raporty dotyczące listów do Senatorów mówiły, że zawierał on materiał o gradacji „bojowy”, lub o gradacji „broni biologicznej”.
Jednak, we wrześniu 2006, Washington Post poinformowała, że FBI nie uważa już, że materiał zawierający wąglika w listach miał gradację bojowy. Listy zawierały przynajmniej dwie różne formy materiału biologicznego; chropowaty brązowy granulat wysłany do mediów, oraz wysoko oczyszczony drobniutki puder wysłany do Senatorów. Brązowy granulat wysłany do agencji informacyjnych w nowym Jorku powodował tylko odczyny skórne, wąglik skórny. Wąglik wysłany do Senatorów spowodował bardziej groźne infekcje(: postać płucną) będącą następstwem wdychania przetrwalników wąglika, tak samo jak list wysłany do AMI na Florydzie. Pomimo, że substancje zawierające wąglika miały dwie różne postacie i gradacje, to jednak materiał biologiczny pochodził z tego samego szczepu – znanego, jako szczep Ames.
Kilka budynków zostało zainfekowanych wąglikiem w związku z wysłaniem listów. American Media Inc. przeniesiono do innego gmachu. Odkażanie terenu poczty Brentwood trwało 26 miesięcy i kosztowało 130 milionów dolarów. Teren poczty The Hamilton w Nowym Jorku był zamknięty do marca 2005, odkażanie kosztowało 65 milionów dolarów. Agencja – The United States Environmental Protection Agency wydała 41,7 mln. dolarów na odkażanie budynków rządowych w Waszyngtonie. Pewne dokumenty w FBI sugerują, że ogólne szkody szacuje się na ponad 1 miliard dolarów. Sprawa pozostaje nierozwiązana1.

NAGRODA SPECJALNA DO 2.5 mln DOLARÓW

Za informacje prowadzące do aresztowania i oskarżenia osób, odpowiedzialnych za wysłanie listów zawierających wąglika do Tom’a Brokaw z New York Post, Senatorów Tom’a Daschle i Parick’a Leahy;
Z POWODU KONTAKTU Z WĄGLIKIEM 5 OSÓB ZMARŁO.

Osoba winna tych śmierci:

- Prawdopodobnie posiada wykształcenie/ doświadczenie zawodowe związane z badaniami nad wąglikiem

- swobodnie porusza się po Trenton New Jersey, lub posiada tam dobre kontakty

Każdy, kto posiada informacje na ten temat proszony jest o kontakt z America’s Most Wanted 1-800-Crime TV, lub z FBI e-mail amerithrax@fbi.gov

Zapewniona anonimowość. Nagroda wypłacona będzie zgodnie z warunkami Postal service Reward Poster 296 z lutego 2000r. Źródła finansowania nagrody: U.S Postal service wraz z FBI 2mln dolarów; ADVO, Inc 500tyś dolarów.



Autor tej książki nie jest ani specjalistą w dziedzinie bakteriologii, ani broni biologicznej – ma natomiast podstawową wiedzę byłego oficera armii ZSSR (wszyscy oficerowie zawodowi mieli oczywiście szkolenia w zakresie broni biologicznej, obrony przed atakiem biologicznym, jak i wojskowa wiedzę medyczną). Autor spotkał się jednak z człowiekiem, który posiada wiedzę i jest specjalistą w dziedzinie użycia wąglika w znaczeniu broni biologicznej.
Dlatego mój wywód nie może być traktowany, jako wiedza eksperta, jednak autor jest specjalistą w dziedzinie logiki, która może być pomocna w zrozumieniu aspektów ataków wąglikowych, przynajmniej do pewnego stopnia.
Wydaje się, że przy odrobinie wiedzy i wysiłku będziemy mogli zbliżyć się do prawdy stojącej za zapomnianymi już atakami z użyciem wąglika, zaraz po atomowym wyburzeniu World Trade Center.
Przyjrzyjmy się krótko broni biologicznej, jako takiej, inaczej trudno będzie zrozumieć zagrożenia realne lub potencjalne wynikające z użycia wąglika, jako broni, oraz przypuszczalnych motywów, tych, którzy w rzeczywistości użyli jej w bezpośrednim następstwie ataków na WTC i Pentagon.
Po pierwsze, trzeba pamiętać, że wąglik nie jest najgroźniejszym typem broni biologicznej. O wiele bardziej groźne są ospa prawdziwa i dżuma. Dlaczego?
Dżuma (: “Pasteurella pestis” lub “Yersinia pestis”) od czasów starożytnych uważana jest za najgroźniejszą chorobę zakaźną. Dawniej nazywana „Czarną Śmiercią” z łatwością jest w stanie zmieść z powierzchni ziemi całe populacje. Najgroźniejsza jej forma plague-pneumonic (: dżuma płucna) wywołuje śmiertelność bliska 100% pomimo współczesnych metod leczenia. Dżuma – zwłaszcza forma płucna, jest wysoce zakaźna i szybko zmienia się z lokalnego ogniska zakaźnego w epidemię. Co więcej, nie potrzeba dużej ilości kultur bakterii by wywołać epidemię. - Niewielka próbka, mała fiolka wystarczyłaby do wywołania epidemii w dużym mieście. Tak śmiertelny atak mógłby być wystarczający, żeby zagrozić całemu krajowi, biorąc pod uwagę jak wiele osób i jak często podróżuje samolotami, super-szybkimi pociągami, w porównaniu do czasów wcześniejszych, gdy nosiciel choroby nie był w stanie dostać się do innego kraju, bo umarłby po drodze.
Szczepienie przeciw dżumie jest samo w sobie groźne i nie zawsze efektywne, w najlepszym razie zabezpieczy przed chorobą na rok maximum. Pałeczki dżumy uważane są, również za najtrwalsze mikroby znane współczesnej nauce. Mikroby pałeczek dżumy mogą przetrwać w tkankach martwego ciała do 24 dni, co znacznie utrudnia odkażanie w przypadku infekcji.
Dżuma nie przez przypadek uznawana jest za jedna z najgroźniejszych chorób zakaźnych.
Co więcej, pozyskanie bakterii dżumy nie byłoby trudne nawet dla kogoś z podstawową wiedzą w tym temacie. Z obawy przed możliwymi działaniami „szaleńców”, nie będę tu podawał szczegółów na temat jak i gdzie zdobyć w dzisiejszych czasach szczepy bakterii dżumy. Zapewniam jednak, że dla kogoś, kto poważnie myślałby o wojnie biologicznej, uzyskanie ich nie byłoby wielkim problemem – tego możemy być pewni.
Gdyby prawdziwi, współcześni tzw. „bio-terroryści” istnieli na tym świecie, zwłaszcza tacy, którzy nie mieli by dostępu do nowoczesnych laboratoriów w ramach tajnych programów finansowanych przez państwo, z pewnością rozważyliby użycie starej znanej „Czarnej Śmierci”. Nawet, jeśli epidemia nie zabiłaby całej populacji (zastosowanie szybkich akcji kwarantanny, podjęcie natychmiastowych działań profilaktycznych, leczenie objawów itd.), jednak w zależności od okoliczności i nazwijmy to „szczęścia” skutki użycia takiej broni byłyby wstrząsające.
Użycie dżumy, jako broni biologicznej znacznie zakłóciłoby normalne funkcjonowanie kraju na długie tygodnie, jeśli nie miesiące powodując niesamowitą panikę. Rozwój wypadków musiałby się dramatycznie odbić nie tylko na finansach, ale dotknąłby prawie każdą dziedzinę życia społeczeństwa. Śmierć poniosłoby tysiące, dziesiątki tysięcy, może nawet setki tysięcy osób. W przypadku „sprzyjających” okoliczności w konsekwencji takiego ataku, straty w ludziach mogłyby być liczone w milionach.
Inna śmiertelna choroba, ospa prawdziwa, inaczej - czarna ospa (“Poxvirus variolae” lub “Variola vera”). Uważa się, że w samym tylko 20-tym wieku zabiła 300 – 500 milionów ludzi (: śmiertelność w 30% przypadków; z pozostałych 65% ocalonych u 30% występuje utrata wzroku).
Powszechne jest przekonanie, że u rdzennych mieszkańców obu Ameryk, śmiertelność ospy może osiągnąć nawet 95%. Tak wielka siła oddziaływania wirusa na populację tym rejonie przyczyniła się do prawie zupełnej eksterminacji rdzennej ludności Ameryki od czasów kolonizacji.
Pomimo, że tradycyjnie stawia się czarna ospę na trzecim miejscu najgroźniejszych chorób zakaźnych (pierwsze dwa – dżuma i cholera), to wciąż, jeśli chodzi o potencjalną broń biologiczną – należy do najgroźniejszych.

Na początek zauważmy, że nie istnieje procedura ani żadne leki do leczenia czarnej ospy. Wyłącznie od organizmu pacjenta zależy czy przeżyje, czy też nie i cała nasza współczesna medycyna nic nie może na to poradzić.


Szczepień profilaktycznych przeciwko ospie nie wykonuje, się na świecie od lat - starsze osoby, które były zaszczepione przeciwko ospie mają lub też już nie mają nabytej odporności – zależy to od cech ich organizmu. Wygląda na to, że ludzie we współczesnym świecie celowo powinni być nieodporni na czarna ospę. Co więcej, dzięki „osiągnięciom” w genetyce, producenci broni biologicznej mają możliwość dysponowania wyjątkowo zjadliwymi odmianami wirusa ospy, nadającymi się do użycia przeciwko „siłom wroga”.
Biorąc pod uwagę, że wirus ospy (: szczególnie po modyfikacjach genetycznych) bardzo łatwo się przenosi i przemieszcza, iż nie istnieją żadne leki ani sposoby leczenia, a śmiertelność wynosić może 100%, że okres wylęgania choroby mieści się w granicach 12 dni (: przypadek zachorowania możemy zauważyć najwcześniej w 13 dni po zakażeniu), z łatwością można sobie wyobrazić, co mogłoby zostać użyte, gdyby jakiś „szalony” przywódca planował atak biologiczny przeciwko innemu krajowi.
Trzeba jednak wiedzieć, że wirus czarnej ospy, szczególnie w swoich najbardziej niebezpiecznych formach, jest absolutnie niedostępny dla zwykłego śmiertelnika. Nie jest możliwe by jakakolwiek „organizacja terrorystyczna” mogła posiadać, przechowywać, czy modyfikować wirusa czarnej ospy. Jest to w zasięgu możliwości tylko kilku bogatych państw, jako część finansowanych przez rząd programów badawczych.
Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dla grupy osób, takich jak te „wredne” typy z tzw. „Al – Kaidy” najlepszym wyborem, byłoby użycie dżumy, oczywiście gdyby chcieli zastosować broń biologiczną. Jeżeli zaś jakiś wrogi ludzkości rząd bogatego państwa zdecydowałby się na użycie broni biologicznej, to możemy się spodziewać, że wybrałby czarną ospę.

W każdym razie, gdyby jacyś „bio-terryści” planowali śmiertelną akcję skierowaną przeciwko niezbywalnym „prawom i wolnościom” obywateli Stanów - nie wybraliby by wąglika. -Użycie zarazków cholery byłby już bardziej uzasadnione.



Co to jest wąglik?
Wąglik to ostra choroba, klasyfikowana, jako jedna z dziesięciu najbardziej niebezpiecznych chorób zakaźnych pod względem jej śmiertelności. Występuje u zwierząt i ludzi, spowodowana jest przez bakterię “Bacillus anthracis”. Bakterie te wytwarzają przetrwalniki (endospory), które mogą przetrwać w glebie lub wodzie przez wiele lat a nawet stuleci ( w USA uważa się, że przetrwalniki wąglika mogą przetrwać w glebie do 10 lat, podczas gdy w byłym ZSRR uważano, iż mogą pozostać aktywne przez tysiąclecia). Endospory wąglika przetrwają w warunkach tlenowych jak i beztlenowych, są bardzo odporne na warunki fizyczne - mogą wytrzymać temperaturę gotowania przez 30 minut ( w USA uważa się, że wytrzymują gotowanie przez 10 minut). - Są w stanie wytrzymać działanie słabych środków dezynfekcyjnych przez 40 dni, a nawet wystawione na działanie najsilniejszych środków bakteriobójczych, wciąż są w stanie przetrwać, co najmniej godzinę. Stosunkowo łatwo jest hodować kultury wąglika poza żyjącym ciałem (- zaleta dla tych, którzy zajmują się produkcją broni biologicznej). Jednakże to nie łatwość w hodowaniu spowodowała zainteresowanie się wąglikiem ze strony tych „szaleńców”.
Śmiertelność z powodu zachorowania na najbardziej pospolitą - skórną odmianę wąglika to rząd wielkości 1-2%, gdy choroba jest leczona, a do 20% w przypadku nieleczenia. W postaci jelitowej śmiertelność u chorych może wynieść 70-90% lub nawet 100% u osób nieleczonych. Postać jelitowa wąglika w warunkach naturalnych zdarza się rzadko i dotyczy tylko tych miejsc na świecie, w których ludność spożywa mięso padłych zwierząt, nieodpowiednio długo gotowane czy smażone, albo przygotowywane z pominięciem elementarnych zasad higieny.
Jedyną formą wąglika, która odpowiada wymaganiom broni biologicznej jest postać płucna, znana dawniej w pewnych krajach, jako woolsorter’s disease (- woolsorter: ten, który czesze, sortuje wełnę owczą, disease: choroba) a powodowana bezpośrednim wdychaniem endospor wąglika. W tym wypadku zwykle 100% zakażonych umiera w ciągu 24 godzin, skuteczna terapia - nie istnieje.
W warunkach naturalnych ta postać zakażenia wąglikiem jest niezmiernie rzadka i występuje WYŁĄCZNIE wśród ludzi wykonujących pewne określone zawody, jak np. praca przy owczej wełnie (: 95% przypadków zachorowań, to skórna forma zakażenia wąglikiem).
Wąglik nie jest sam w sobie wysoce zakaźną chorobą, uważa się, że ludzka skóra musi mieć kontakt z dziesięcioma różnymi kulturami bakterii wąglika, żeby doszło do wywołania zakażenia. Ponad to bakterie te nie są w stanie penetrować nieuszkodzonej skóry ludzkiej. Naukowcy oceniają, że potrzeba 2 500 przetrwalników wąglika, które dostaną się do płuc, żeby wywołać postać płucną zakażenia (- według innych źródeł: potrzebna ilość endospor to 20 000). W dodatku wąglikiem nie można się zarazić od drugiego chorego - jedna chora osoba nie zarazi drugiej. Do wystąpienia choroby potrzebny jest kontakt z przetrwalnikami wąglika, a nie spowoduje tego kontakt z osoba zarażoną, która może rozsiewać tylko „żywe” bakterie w ich wegetacyjnej formie. Jako choroba zakaźna, wąglik nie wywołuje epidemii.
No i w ten sposób doszliśmy do tego, jakie właściwości wąglika spowodowały zainteresowanie się nim, przez tych, co pracują nad rozwojem broni biologicznej. To właśnie omówione wyżej fakty spowodowały, że wąglik jest badany i testowany, jako broń biologiczna. Zwłaszcza, jeśli ktoś chce zabić wielu ludzi, bez powodowania niekontrolowanych niebezpiecznych infekcji.
W tym wypadku broń biologiczna oparta na ładunku wąglika daje te możliwości w odróżnieniu od dobrze znanych, opartych na ładunku ospy, dżumy, Ebola, taluremii, nosówki czy innych. Powtórzę jeszcze raz: wąglik jest atrakcyjny dla producentów broni biologicznej nie dlatego, że łatwo go hodować poza żyjącym organizmem, ale dlatego, iż nie daje wtórnych infekcji oraz nie powoduje powstawania epidemii. Jest więc bronią precyzyjną.

Jak wąglika przerobić na broń?
Najpierw trzeba przygotować bakterie wąglika tak, żeby wywołał on najbardziej niebezpieczną – płucną formę choroby (- wywołanie łatwo leczonej i mało groźnej postaci skórnej mijałoby się z celem).
Jedyna „bojowa” forma wąglika to forma aerozolu. Jednak bakterie te są stosunkowo ciężkie i duże, a w formie przetrwalników (endospor) nawet cięższe i nie istnieją w naturalnie lotnej postaci. Nawet, jeśli przetrwalniki rozpylisz na wietrze to i tak opadną one na ziemię, więc potencjalne ofiary nie inhalują 2 500 sztuk endospor na każdą osobę.
W związku z tym przetrwalniki wąglika MUSZĄ zostać odpowiednio przygotowane, to oznacza, iż każda jedna cząstka pyłu zawierać będzie przetrwalnik wąglika połączony z dodatkową substancją, która spowoduje, że:



  1. endospory wąglika będą unosić się w powietrzu tak długo jak to tylko możliwe, zamiast natychmiast opadać;




  1. zapobiegnie zbijaniu się przetrwalników, co z spowodowałoby zlepienie się endospor w bezużyteczną ciężką nielotną formę;




  1. przeciwdziałanie w maksymalnym stopniu efektom elektrostatycznym, co zwiększy ilość cząstek lotnych, nie osiadających na elementach otoczenia jak zwykły kurz;




  1. substancja dodatkowa musi być tak dobrana a jej ilość dokładnie obliczona, żeby nie spowodować zmian w samych przetrwalnikach.

Po wydarzeniach z 11-go września wielu czcigodnych i sławnych ekspertów od broni biologicznej natychmiast zabrało głos, strasząc zwykłych, prostych ludzi, udowadniając im, że wąglik to podstawowa broń, którą używają tak zwani „bio-terroryści”.


Ci „jajogłowi” posunęli się w swoich wywodach do tego stopnia, iż wymyślili określenie dla nowego zagrożenia: „bio-terroryzm”. Kolejne nowe słowo dodane do słowników języka angielskiego a używane na całym świecie od roku 2001 – 2002. Najśmieszniejsze jest to, że słowo bio-terroryzm pojawiło się w słownikach w tym samym czasie, w którym usunięto z nich sformułowanie „ground zero” – rozumiane, jako miejsce eksplozji nuklearnej. W każdym razie słowo „bio-terroryzm” pojawiło się w słownikach angielskich ewidentnie w związku z listami z wąglikiem, wysłanymi bezpośrednio po atakach z 11-go września przez rzekomych bio-terrorystów - wcześniej nie istniało takie sformułowanie.
Oto przykład jak ci „eksperci” straszyli zwykłego, prostego człowieka z ulicy: (przytoczony jest fragment artykułu z rosyjskojęzycznej prasy):2
“…Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przeprowadziła kalkulację efektu rozpylenia 50kg przetrwalników wąglika, z wiatrem wiejącym w kierunku miasta liczącego 500 000 mieszkańców. Wywołana w ten sposób smuga patogenu długa na 2 kilometry spowodowałaby zakażenie 125 tys. mieszkańców (25% populacji), po trzech dniach doszłoby do 95 tys. zgonów. Biorąc pod uwagę fakt, że akty terroru są tak częste, a dodatkowo, co najmniej 5 państw posiada przetrwalniki wąglika w formie pyłu…itd.”
Przestraszyłeś się? Nie ma, czego się bać. Trzeba zrozumieć, że ci “eksperci” z WHO oszukują nas – wierzą w to, że nie jesteśmy w stanie logicznie myśleć. Ale żeby w pełni zrozumieć jak tzw. “eksperci” kreują nasze wyobrażenia, żeby zrozumieć, do jakiego stopnia uważają ciebie i mnie za prostaczka, wprowadzimy pewne zmiany do tego tekstu. W cytowanym tekście zamień 50 kilogramów na 50 gramów, słowo “wąglik” na słowo “dżuma”. Następnie “2 km długa smuga patogenu” zastąp “pojedynczy klimatyzator w dużym supermarkecie”, wtedy “25% mieszkańców” zamieni się w 95% a nawet 100%, gdyż forma płucna dżumy jest nieuleczalna.
Śmiem twierdzić, że ci tzw. „eksperci” świadomie okłamują społeczeństwo.

Żaden tak zwany współczesny bio-terrorysta (- jeśli w rzeczywistości jakiś istnieje na tym świecie), nie użyje z wyboru wąglika, użyje dżumy. Nikt, kto ma jakiekolwiek pojęcie w tym zakresie nie da się zwieść i użyć świadomie wąglika, jako broni z wyboru.



Należy zrozumieć, mimo iż stosunkowo łatwo jest wyhodować kultury wąglika, to wyhodowanie kultur przerażającej “Pasteurella Pestis” (pałeczka dżumy) też nie jest trudne. Jeśli ktoś posunąłby się do tego, by hodować wąglika, czemu nie miałby hodować kultur dżumy zamiast tego?
„Eksperci” straszący prostych ludzi wąglikiem nie potrafią odpowiedzieć na logiczne, proste pytania. Po pierwsze bakterie dżumy nie wymagają żadnych modyfikacji, ani „wzbogacania” po prostu mała fiolka wysypana do jakiegoś zbiornika wody i sprawa załatwiona. Po nieznacznych modyfikacjach bakterii, można też wywołać epidemie dżumy płucnej.
Kultury bakterii dżumy wymagają tylko niewielkich modyfikacji, żeby mogły być przenoszone przez współczesne nośniki, takie jak rakiety balistyczne czy bomby lotnicze. Jednak, jeśli chodzi o typowo „terrorystyczne” podejście do sprawy, to biologiczna broń masowego rażenia w postaci kultur pałeczki dżumy – „domowego wyrobu” – jest gotowa do użycia bez specjalnego zachodu.
Z wąglikiem sprawa wygląda zupełnie inaczej. Jest łatwy do wyhodowania poza żywym organizmem, ale bardzo trudno jest nadać kulturom wąglika formę skutecznej broni i zmienić hodowle domowego wyrobu w broń masowego rażenia.
Oczywiście teoretycznie jest to możliwe, iż jakiś „szaleniec” ogarnięty obsesyjną ideą zabijania potomków Adama, wyłącznie za pomocą pudru z wąglikiem i tylko tak a nie inaczej, mógłby starać się wyprodukować bojowy proszek z wąglikiem, w swoim garażu, albo w swojej jaskini w Afganistanie. Jasne, że jest teoretycznie możliwe, iż po kilku latach wysiłków byłby w stanie zrobić coś przypominającego broń biologiczną (- o ile nie zaraziłby się wcześniej sam i nie zszedł podczas swoich zwariowanych eksperymentów).
Jednak czy to mądre z naszej strony przypuszczać, że coś takiego mogłoby mieć miejsce w rzeczywistości? Żadna osoba, czy nawet spora organizacja nie jest w stanie w praktyce produkować broni z wykorzystaniem wąglika, a poza tym nie ma takiej potrzeby. - To pewnik.


Jakie są podstawowe różnice w militarnym zastosowaniu bojowego ładunku z wąglikiem, a zastosowaniu, jako broni biologicznej, powiedzmy ospy?
Jak wiemy zakażenie wąglikiem nie przenosi się z chorego nosiciela na osobę zdrową, tak jak inne choroby zakaźne. Gdyby ktoś chciał zaatakować duże miasto, najlepsze, co może zrobić to rozpylić proszek z wąglikiem nad gęsto zaludnionymi miejscami i czekać na efekty. Choroba wystąpi tylko u tych nieszczęśników, którzy wchłoną po kilka tysięcy przetrwalników wąglika z wdychanym powietrzem. Choroba nie rozprzestrzeni się bardziej, a gdy wszystkie cząstki z wąglikiem w końcu opadną na ziemie – atak się skończy, a efektywność spadnie niemal do zera. Oczywiście, że będzie kilka dodatkowych przypadków zachorowań nawet później w związku z przedostaniem się drobin z wąglikiem, prawdopodobnie do wody pitnej, może do żywności, ale to już będą izolowane wypadki, a odpowiednie służby zdąża już podjąć działania dezynfekcyjne i profilaktyczne. Co więcej, trzeba w tym celu użyć znacznych ilości materiału z ładunkiem wąglika. Załóżmy, że zdecydowałeś się zrzucić kilkaset kilogramów pudru zawierającego wąglika nad gęsto zaludnionym miastem, bo chcesz spowodować śmierć kilkuset tysięcy ludzi. Będziesz potrzebował samolotu z jakimś osprzętem, który pozwoli ci rozpylić ten proszek w miarę równomiernie, będziesz potrzebował kombinezony ochronne(- przynajmniej dla siebie i pilota), szczepionki i mnóstwo innych rzeczy, no chyba, iż wyobrażasz sobie, że przeprowadzisz tego typu atak wysypując puder z worków, stojąc na dachu jakiegoś budynku. Zapewniam, że wtedy efekt będzie marny.
Dla porównania, gdybyś rozpylił (nawet w jednym punkcie miasta) tylko sto gramów bojowego ładunku opartego na ospie – mógłbyś zabić mieszkańców całego miasta i dodatkowo mieszkańców kilku sąsiednich miast.

Dżuma byłaby pewnie mniej efektywna w porównaniu z ospą, lecz wciąż – w szczęśliwym wypadku (szczęśliwym dla ciebie, nie dla mieszkańców), efekty takiego ataku byłyby dramatyczne dla populacji.


Widzisz różnicę? Czy naprawdę myślisz, że gdyby tzw. “bio-terroryści” zdecydowali się na atak biologiczny (zakładając, że takowi w ogóle istnieją, poza tymi, których twarze oglądasz czasem w wiadomościach), to nie pokusiliby się najpierw o zebranie potrzebnej wiedzy? Oczywiście, że tak i dlatego nigdy w życiu nie zdecydowaliby się na użycie wąglika, jako broni biologicznej.

Myślę, że logicznie myśląca osoba widzi teraz, że puder wąglikowy jest raczej bliżej broni chemicznej niż biologicznej. Podstawowym założeniem broni biologicznej jest to, iż nie trzeba dużych ilości materiału do wywołania strat o skali masowej (- tzw. „brudna broń biedaków”). Wszystko, co musisz zrobić to wybrać miejsce ataku – pierwszą grupę zarażonych, reszta zrobi się sama.


Broń chemiczna jest inna – potrzebujesz więcej materiałów żeby zabić więcej ludzi.
Jak jest pewnie wiadome niektórym osobom, które czytały trochę w tym temacie, kraje, które rozwijają produkcję wąglika, jako broni biologicznej, nie ograniczają się tylko do laboratoryjnych ilości materiału. Te kraje produkują proszek wąglikowy na skale przemysłowa – kilka czy kilkaset kilogramów to po prostu zbyt mało.


  1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna