Biuletyn opinie de nr 2



Pobieranie 138.62 Kb.
Strona1/3
Data02.05.2016
Rozmiar138.62 Kb.
  1   2   3



BIULETYN OPINIE dE - Nr 2
Przedstawiamy Państwu styczniowo-lutowy Biuletyn OPINIE

Fundacji demosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej.

Publikujemy w nim teksty o:

prognozach dla UE w roku 2007 oraz wnioskach dot. przyszłego porozumienia UE-Ukraina.

Biuletyn zawiera także informacje o naszych pracach oraz planach na przyszłość.

Życzymy miłej lektury i zapraszamy do odwiedzania naszej strony internetowej www.demoseuropa.eu!






Unia Europejska w 2007 roku - wewnętrzne rozważania nabierają tempa

Alan Mayhew, Paweł Świeboda, Bolesław Woźniak




W roku 2007 Unia Europejska będzie musiała sprostać trzem próbom. Po trwającym miesiącami "okresie refleksji" nadejdzie chwila prawdy w odniesieniu do nowego Traktatu UE. Niemieckie przewodnictwo podejmie próbę wypracowania scenariusza pozwalającego na wyjście z kryzysu, będącego skutkiem porażki referendum we Francji i Niderlandach. Tylko w przypadku udzielenia jednoznacznej odpowiedzi przez wszystkie państwa członkowskie pojawi się szansa na uzgodnienie nowego traktatu przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2009 r. Są tacy, którzy chcieliby w tym czasie nawet jego ratyfikacji, co będzie trudne, lecz nie niemożliwe. Konieczny będzie także postęp dotyczący praktycznych metod służących procesowi integracji i udowodnienie wartości idei "Europy projektów". To będzie bardzo trudny rok dla Unii w dziedzinie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Sytuacje kryzysowe w najbliższym otoczeniu Unii są coraz trudniejsze do opanowania a długoterminowe wyzwania globalne wywierają coraz silniejsze piętno na gospodarcze i społeczne realia Unii. Tłem tych zjawisk jest coraz bardziej złożony proces decyzyjny w klubie składającym się dwudziestu siedmiu członków, w tym Bułgarii i Rumunii od 1 stycznia 2007 r.

1. Polityka: w poszukiwaniu kwadratury kołaNiemieckie przewodnictwo zamierza poświęcić pierwszych kilka miesięcy na wypracowanie doskonałej deklaracji, która zostanie przyjęta w ramach świętowania przez Unię 50 rocznicy Traktatu Rzymskiego 25 marca br. Ma ona odzwierciedlać dotychczasowe osiągnięcia integracji europejskiej i wnieść ożywczy powiew, pozwalający Unii na przygotowanie się do walki o zachowanie swojej pozycji na arenie światowej. Na płaszczyźnie operacyjnej tekst i wydarzenie uświetniające obchody mają stworzyć odpowiedni kontekst służący uzyskaniu odpowiedzi na zasadnicze pytanie- o przyszłość traktatu. Wyzwanie polegać będzie na stworzeniu deklaracji będącej nie tylko barwną prezentacją niekwestionowanego dorobku Unii, ale także tekstem zawierającym nowe pomysły na pójście do przodu i pozyskanie serc i umysłów Europejczyków. Niemieckie Przewodnictwo zapewne czytuje utwory Goethe'go, aby zaczerpnąć inspiracji, zatem "Chwilo trwaj, jesteś tak piękna!" może znaleźć się w berlińskiej deklaracji.

Jedyne wyobrażalne rozwiązanie dotyczące traktatu to pozbawienie istniejącego tekstu jego konstytucyjnych ozdobników, przesunięcie większości Części III i, być może, niestety również Części II

do aneksu oraz dodanie nowych zapisów w sprawach polityki społecznej, energii i ochrony środowiska w celu udzielenia właściwej odpowiedzi na oczekiwania i niepokoje zgłoszone przez obywateli w

trakcie kampanii ratyfikacyjnej oraz dostosowania dokumentu do zmienionej sytuacji politycznej roku 2007. Każde państwo członkowskie będzie samodzielnie podejmować decyzje w sprawie sposobu ratyfikacji nowego traktatu. Założenie od samego początku, że celem ma być uniknięcie nowych referendów byłoby jednak zbędne i szkodliwe. Ratyfikacja parlamentarna może być w istocie końcowym rezultatem w niektórych krajach planujących wcześniej referenda, jednak nie powinna być z góry planowana. Referenda nie zawsze wiążą się z przykrymi doznaniami.

Jeśli w czerwcu 2007 osiągnięty będzie konsensus w sprawie dalszego postępowania z nowym traktatem, niezwłocznie powinna zostać zwołana nowa Konferencja Międzyrządowa (IGC), przy pełnym zaangażowaniu Parlamentu Europejskiego oraz otwartych kanałach komunikacji z parlamentami krajowymi. Byłoby dobrze, gdyby IGC w szybkim tempie zakończyła prace tak, aby UE nie pogrążyła się w wewnętrznych pertraktacjach odstraszających opinię publiczną. Jednocześnie niemądre byłoby tworzenie "atmosfery zastraszania" i rysowanie katastroficznych wizji Unii w przypadku odrzucenia Traktatu.

W przypadku braku porozumienia w czerwcu 2007 r. pojawiłyby się daleko idące konsekwencje, choć trudno mówić, aby Unia pogrążyła się w niebycie. Najbardziej prawdopodobny scenariusz oznaczałby decyzję o połączeniu reform instytucjonalnych z przeglądem budżetu przewidzianym na lata 2008-2009. Stanowiłoby to zachętę dla niektórych rządów sceptycznych wobec Traktatu- na przykład dla rządu brytyjskiego- aby bardziej zaangażować się w proces. Miałoby to także sens uwzględniając konieczność odpowiedzi na publiczne oczekiwania związane ze skalą zadania i jego namacalnym, finansowym wymiarem. Pojawiłyby się naciski na nowe państwa członkowskie, takie jak Polska czy Czechy, aby opowiedziały się za nowym Traktatem. Równolegle na wadze zyskałyby projekty zakładające "zmienną geometrię", rozpoczynając zmiany w wewnętrznej dynamice Unii.

Istnieją liczne obszary, w których zmienna geometria może się rozwinąć jeśli postęp w gronie UE-27 okaże się trudny. Strefa euro i koordynacja makroekonomiczna to jedne z naturalnych sfer. Kolejną jest polityka zagraniczna. To właśnie w obszarze polityki zagranicznej format UE-27 przysparza największych trudności zważywszy na zróżnicowanie wielkości poszczególnych państw, z których wiele nie przejawia bezpośredniego zainteresowania problemami globalnymi. Pojawiać będą się grupy takie, jak UE3 -Francja, Niemcy i Wielka Brytania- w kwestii rokowań z Iranem. Alternatywnie można także poddać próbom belgijski pomysł dobrowolnych i otwartych grup współpracujących bliżej we własnym gronie. Obszar sprawiedliwości i spraw wewnętrznych będzie tematem zacieśnionej współpracy między "podobnie myślącymi" krajami, w szczególności w obszarze współpracy policyjnej i sądowniczej w sprawach karnych jeśli w dalszym ciągu Unia będzie stosować zasadę jednomyślności. Mogą się także pojawić próby bliższej współpracy dotyczącej polityki społecznej w celu połączenia elastyczności z bezpieczeństwem na rynkach pracy.

Rok 2007 będzie miał decydujące znaczenie dla przyszłości "Europy projektów" zainicjowanej dla wypełnienia luki po fiasku referendów konstytucyjnych oraz w celu poprawy kontekstu dla wznowienia prób przyjęcia tekstu. "Europa projektów" od początku była po prostu terminem określającym prowadzenie przez Unię jej codziennej działalności. Pomogła Unii poprawić komunikację z obywatelami, gdyż podkreślała namacalne efekty integracji, jednak ta koncepcja nie będzie obowiązywać wiecznie.

Polityka energetyczna będzie kluczowym elementem układanki. Plan działania, którego przyjęcie jest planowane podczas wiosennej Rady Europejskiej ma zapewnić rzeczywisty postęp w ustanawianiu jednolitego rynku energii poprzez dokończenie procesów liberalizacyjnych, poprawę połączeń sieciowych i stworzenie organu regulacyjnego nadzorującego operacje ponadnarodowe. Bilans energetyczny nie może być w dalszym ciągu tematem tabu, zaś Unia musi znaleźć sposób na konsultowanie, a także koordynowanie krajowych decyzji w sprawie źródeł energii oraz wyboru szlaków przesyłu węglowodorów. Ponadto Komisja Europejska powinna uzyskać silniejszą rolę w dialogu z krajami-producentami, wytyczając szlak dla reżimu wspólnotowego w dziedzinie energii, w ramach którego Komisja negocjowałaby kontrakty na dostawy surowców z krajów trzecich.
2. Gospodarka: czy lepsze czasy potrwają dłużej?
Najistotniejsze europejskie zagadnienia gospodarcze w 2007 r. dotyczą stanu unii walutowej, powodzenia reform ekonomicznych zawartych w Procesie Lizbońskim, zmieniającego się podejścia do porozumień handlowych oraz polityki energetycznej. Sprawą w najwyższym stopniu zajmującą ministrów finansów jest jednak stan krajowych gospodarek na przestrzeni tego roku.

Europejska gospodarka powinna w dalszym ciągu umacniać się w pierwszej połowie 2007 r., wpisując się w znacznie poprawiony obraz roku 2006 r. W zeszłym roku nowe państwa członkowskie odnotowały najwyższe wskaźniki wzrostu oscylujące wokół 5% realnego PKB. Godna odnotowania jest także dynamika gospodarki niemieckiej, która po wielu latach wyników bliskich stagnacji osiągnęła w roku 2006 mający szerokie podstawy wzrost rzędu 2,5%.

Wzrost gospodarczy w Niemczech w połączeniu z dość ostrożną polityką fiskalną przyniósł skutek w postaci ponownego obniżenia poziomu deficytu poniżej progu 3% PKB. Reformy rynku pracy wraz z silniejszym wzrostem gospodarczym doprowadziły do znaczącego spadku bezrobocia, choć wciąż znajduje się ono na poziomie 4 milionów osób. Zatrudnienie wzrosło po raz pierwszy od wielu lat. Inflacja pozostaje na umiarkowanym poziomie, a indeks cen konsumenckich jest o 1,5 % wyższy w 2006 r. Zważywszy, że gospodarka niemiecka jest największa w Unii, jej odrodzenie to bardzo optymistyczny sygnał dla gospodarki europejskiej. Źródła tego zjawiska znajdują się zarówno w korzystnych warunkach zewnętrznych, w tym we wzroście handlu światowego związanym z lepszymi wskaźnikami wzrostu gospodarczego w Azji i w Stanach Zjednoczonych jak i w przynoszących owoce reformach wewnętrznych.

Perspektywy dla światowego handlu w 2007 r. są mieszane. Nie jest jeszcze pewne czy popyt w Stanach Zjednoczonych wzrasta coraz wolniej czy też w rzeczywistości znacząco wyhamowuje. Jeśli prawdziwa jest druga z tych wersji, stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych będą maleć a wartość dolara będzie nadal spadać. W takim przypadku światowy handel będzie wzrastał w wolniejszym tempie w drugiej połowie 2007 r., gdyż niższy amerykański import wywrze skutki na Chiny oraz inne dynamiczne gospodarki światowe. Taki rozwój wypadków może wpłynąć negatywnie na europejski-a w szczególności niemiecki-eksport w drugiej połowie roku.

Reforma sektora publicznego w Niemczech miała na celu uelastycznienie rynku pracy i stworzenie systemu zachęt nakłaniających ludzi do powrotu do aktywności zawodowej. Reformy w sektorze prywatnym były równie istotne, czego przykładem działania licznych firm wydłużających tydzień pracy bez dodatkowego wynagrodzenia. Doprowadziło to do znacznego spadku kosztów pracy, szczególnie w przemyśle wytwórczym.

Zmiany te mają istotne znaczenie dla innych gospodarek państw członkowskich UE oraz na Unię Walutową. Podczas gdy koszty pracy w Niemczech nieco zmalały w latach 2002-2006, wzrosły one znacząco we Włoszech- roczna stopa wzrostu we Włoszech w tym okresie wyniosła 3,1% w przeliczeniu na jednostkę pracy, zaś spadek w Niemczech wyniósł 0,2%. Inne państwa należące do strefy euro , w tym Francja, zanotowały duży wzrost kosztów pracy. Tego rodzaju zmiany w poziomie konkurencyjności w ramach strefy euro nie mogą trwać przez lata bez pojawienia się poważnych trudności. Jest sprawą kluczowej wagi, aby reformy prowadzone w 2007 r. we Włoszech doprowadziły do odzyskania przez gospodarkę wysokiego stopnia konkurencyjności.

Różnice w wynikach gospodarek strefy euro sprawią, że Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego będzie poddana dużym naciskom przy podejmowaniu decyzji dotyczących polityki pieniężnej. Już obecnie dostrzegalne są próby podejmowane przez Francję, aby Rada Prezesów przyjęła bardziej kompromisowe stanowisko w sprawie polityki pieniężnej. O ile nacisk wywierany przez Paryż zapewne ma więcej wspólnego ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi w tym kraju niż ze zrozumieniem polityki gospodarczej, jest to zjawisko symptomatyczne dla trudności z zarządzaniem Unią Walutową, w której poszczególne gospodarki znacząco różnią się rezultatami a polityki fiskalne są w dużej mierze prowadzone ze szczebla krajowego.

Na poziomie UE zachęty do podejmowania reform gospodarczych, zarówno w odniesieniu do państw ze strefy euro jak i spoza niej, znajdują się w Agendzie Lizbońskiej. Postęp w realizacji celów zakreślonych w Lizbonie będzie ponownie przedmiotem spotkania wiosennej Rady Europejskiej w Brukseli. W przeszłości, tego typu spotkania podsumowujące przynosiły dość mizerne rezultaty, a reformach mówiono szeptem. Poleganie na analizie porównawczej rozwiązań (benchmarkingu) i presji partnerów (peer pressure)- tak zwanej otwartej metodzie koordynacji- w miejsce metody wspólnotowej jest wskazywane jako przyczyna braku postępów. Niewykluczone jednak, że przy nieco bardziej sprzyjającej koniunkturze 2007 r., otwarta metoda koordynacji powróci do łask. Postępy w niektórych czołowych gospodarkach będą przyhamowane przez wybory (np. we Francji), ale mając na uwadze przykład Niemiec, państwa członkowskie prawdopodobnie podejmą bardziej odważne wysiłki reformatorskie.

Częścią agendy lizbońskiej, która może uzyskać znaczący impuls- przynajmniej w trakcie pierwszej połowy 2006 r.- jest polityka lepszego stanowienia prawa (better regulation). Jest to termin oznaczający działania zmierzające do poprawy bilansu kosztów nowych i obowiązujących rozwiązań prawnych, usunięcia zbędnych regulacji i rozważenia mniej krępujących dróg realizacji celów niż stanowienie obowiązującego prawa. Wiele państw członkowskich podjęło działania w tym zakresie, w tym Polska. Celem przewodnictwa w pierwszej połowie 2007 r. - wspieranego przez Komisję Europejską- jest jednak wzmocnienie polityki na szczeblu europejskim poprzez wywieranie nacisku na sporządzanie ocen wpływu (impact assessment)wszystkich nowych projektów i polityk oraz przez wyznaczenie celów, jakie winny być spełnione przez wszystkie państwa członkowskie działające na rzecz obniżenia ciężarów administracyjnych. Sama Komisja Europejska zapowiedziała już opracowanie długiej listy unijnych aktów prawnych mogących trafić do kosza.

W sprawach z zakresu polityki handlowej, Komisja zaproponowała, że w świetle fiaska Rundy Rozwojowej z Dohy, Unia powinna zdecydować się na negocjacje dwustronnych porozumień handlowych z kluczowymi partnerami. Odwrócenie się od zasady multilateralizmu w pertraktacjach handlowych byłoby poważnym wydarzeniem na arenie światowej, a także do pewnego stopnia sukcesem merkantylistów w całej Unii. Taki scenariusz w 2007 r. wydaje się jednak prawdopodobny, w szczególności zważywszy na poparcie jakim się cieszy u niemieckiego Przewodnictwa w pierwszej połowie roku.

Również polityka energetyczna będzie wśród priorytetów 2007 r. pomimo faktu, iż nowy rok zaczyna się z cenami ropy na poziomie o 30% niższym niż w szczytowym okresie roku ubiegłego. Są liczne powody dla których polityka energetyczna będzie tak ważna, oprócz powszechnej oceny, że w dłuższej perspektywie ceny pozostaną wysokie z uwagi na rosnący popyt ze strony szybko rozwijających się obszarów Azji Południowo-Wschodniej.

Po pierwsze, istotna jest kwestia bezpieczeństwa energetycznego i dywersyfikacji źródeł. Wykorzystanie przez Rosję dostaw ropy i gazu jako broni politycznej i utrata wiarygodności jako kontrahenta (mimo licznych sprzeciwów zgłaszanych przez Moskwę wobec takich stwierdzeń) oznacza, że Unia będzie poszukiwać bardziej niezawodnych i zróżnicowanych źródeł energii. Malejące zaufanie do Rosji spadło jeszcze bardziej wraz z działaniami umacniającymi monopolistyczną rolę Gazpromu, jako producenta i dostawcy energii, nawet za cenę łamania ważnych kontraktów z zachodnimi inwestorami. Poszukując dywersyfikacji w 2007 r. niektóre państwa członkowskie powrócą do tematu energii nuklearnej, więcej uwagi będzie się też poświęcać źródłom odnawialnym. Dotychczasowe postępy w dziedzinie polityki energetycznej Unii były jednak niewielkie, w związku z czym państwa członkowskie mogą po prostu opowiedzieć się za wyznaczeniem celów w niektórych obszarach.

Unijna polityka konkurencyjności może mieć większy wpływ na sektor w 2007 r niż sama polityka energetyczna. Komisja jest zdeterminowana, aby nadać impuls liberalizacji rynków energetycznych, która postępuje w wolnym tempie. Dotychczasowe wysiłki były hamowane przez niektóre państwa członkowskie wspierające tworzenie narodowych liderów, które czerpiąc korzyści z liberalizacji w innych państwach członkowskich, na własnym podwórku pozostawały pod ochronnym parasolem przed wpływami konkurentów.

Najłatwiejszym sposobem na zmniejszenie ograniczeń dotyczących rynków energii jest promowanie wydajności energetycznej. Tak się szczęśliwie składa, iż jest to także najważniejszy środek mający na celu walkę ze zmianami klimatycznymi. Na przestrzeni roku ten temat będzie wysoko na liście politycznych priorytetów, zarówno w ramach Unii Europejskiej jak i G-8. Celem na pierwsze półrocze jest osiągnięcie zgody na szczeblu unijnym w sprawie pozycji negocjacyjnej dotyczącej redukcji zanieczyszczeń, tak aby niemiecka Prezydencja w G-8 uzyskała silną kartę przetargową w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi i innymi znaczącymi "trucicielami".

Obiecujący początek gospodarczy nowego roku dostarcza podstawę do budowy bardziej konkurencyjnej i dynamicznej Unii Europejskiej. Konieczne będzie zmierzenie się z kluczowymi problemami w ramach Unii Gospodarczo-Walutowej, polityki handlowej, reformy ekonomicznej oraz polityki energetycznej o ile 2007 r. ma być początkiem bardziej obiecującego, długoterminowego rozwoju gospodarki. Jeśli państwa członkowskie skorzystają z tej szansy, rozwijająca się gospodarka będzie solidną podstawą dla poszukiwania rozwiązań w innych dziedzinach, w tym kluczowej kwestii Konstytucji!

3. Europa w świecie- powoli, ale do przodu

Rok 2007 będzie ważnym, choć nie przełomowym rokiem dla ambicji Unii Europejskiej do odgrywania wiodącej roli na arenie międzynarodowej. Kusząco brzmi wizja, że w szczególności niemieckie Przewodnictwo w Unii zaowocuje nowym impulsem dla tego aspektu procesu integracji europejskiej, jednak należy mieć na uwadze, że okres sześciu miesięcy jest stanowczo zbyt krótki na wprowadzenie znaczących i jakościowych zmian. Zważywszy na ograniczenia budżetu- nigdy nadmiernie szczodrego dla zewnętrznych działań Unii, zwłaszcza Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa- oraz uwzględniając brak obiecujących uregulowań zawartych w Traktacie Konstytucyjnym, od UE-27 nie należy oczekiwać przełomu.

Instytucjonalne ramy stosunków Unii ze światem będą podlegać rozwojowi w mało spektakularny, choć znaczący sposób, wzdłuż szlaku przetartego przez Przewodnictwo austriackie w pierwszej połowie 2006 r. a następnie przez ich fińskich kolegów. Przed Radą Europejską w czerwcu 2006 r. Komisja zaproponowała zestaw praktycznych kroków mogących usprawnić zewnętrzne działania Unii. Szczególnie ciekawe propozycje padły w obszarze usprawnionego planowania i analizy czy też wzmocnionej współpracy między państwami członkowskimi i instytucjami wspólnotowymi. Przykładami takich zasługujących na uznanie inicjatyw jest wymiana personelu między służbami dyplomatycznymi państw członkowskich a kadrami instytucji, "podwójne umocowanie" (double-hatting) Szefów Przedstawicielstw KE i Specjalnych Wysłanników UE czy też poprawa wymiany informacji między służbami Komisji a Policy Unit Rady. W roku 2007 będziemy świadkami dalszego "dostrajania" instrumentów pozostających w dyspozycji, bez przekraczania czerwonej linii i otwierania w tym kontekście debaty na temat projektu konstytucyjnego.

Unia staje przed przynajmniej trzema kluczowymi wyzwaniami- zredefiniowaniem pozycji w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi i Rosją, możliwymi sposobami zapobiegania rosnącym wpływom radykalnych sektorów islamu, zwłaszcza w krajach sąsiadujących, oraz zachowaniem wiarygodności Unii w kontekście spadku entuzjazmu dla wcześniejszych zobowiązań dotyczących perspektyw europejskich dla kolejnych aspirantów. Będzie to także ważny rok dla rozwoju Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony zważywszy na zapowiedzi niemieckiego przewodnictwa dotyczące wzmocnienia współpracy wojskowej w długoterminowej perspektywie stworzenia europejskiej obrony oraz w kontekście utworzenia Grup Bojowych Szybkiego Reagowania, mających zdolność operacyjną od 1 stycznia 2007.

Unijni przywódcy będą z pewnością szczególnie interesować się stosunkami z Rosją. Nacisk będzie położny na pertraktacje w sprawie nowego porozumienia UE-Rosja, które zastąpi umowę o partnerstwie i współpracy po jej wygaśnięciu w grudniu 2007 r. Z punktu widzenia wewnętrznej perspektywy UE, ten pozornie techniczny proces będzie w istocie fascynującą rozgrywką składającą się z licznych elementów. Pojawi się w niej starcie między podejściem pragmatycznym i opartym na wartościach, dyskusja na temat realnego wpływu na zachowanie Rosji, wysiłki na rzecz mówienia przez UE wspólnym głosem, wrażliwości nowych państw członkowskich z Europy Środkowej czy też rozdźwięk między państwami mającymi- przynajmniej w swoim odczuciu- podejście strategiczne, a krajami wyznającymi filozofię twardego stąpania po ziemi. Współpraca w dziedzinie energii pozostanie fundamentem związku, choć podejmowane będą próby uzupełnienia jej innymi składnikami Czterech Wspólnych Przestrzeni uzgodnionymi w 2005 r. Strona unijna będzie w szczególności naciskać na bardziej efektywną współpracę w rozwiązywaniu "zamrożonych konfliktów" istniejących w sąsiedztwie Federacji Rosyjskiej. Podczas wewnętrznych rozmów w gronie UE na temat przyszłego kształtu stosunków z FR, nieuchronnie pojawią się pytania dotyczące sposobu postępowania z "post-Putinowską" Rosją. Mało jest sygnałów, aby kraj ten zmienił obecny kurs obliczony na częściowe przywrócenie statusu światowej potęgi realizowany poprzez zręczną dyplomację wspieraną przez sprzedaż zasobów energetycznych i sprzętu wojskowego. W sprawach takich jak przestrzeganie zasad demokratycznych, ochrona praw człowieka, ochrona środowiska naturalnego, wydajność energetyczna czy wielu innych, ważnych dla Unii, rozdźwięk między UE-27 a Moskwą nie będzie malał. Unia Europejska musi odnaleźć realistyczną równowagę w podejściu do partnerstwa z Rosją-być wystarczająco silna, aby upominać się o wartości, wystarczająco pragmatyczna, aby załatwiać interesy i wystarczająco mądra, by nie ulegać wewnętrznym podziałom.

Partnerstwo strategiczne ze Stanami Zjednoczonymi będzie podlegać dalszym napięciom w 2007 r., pomimo wysiłków Angeli Merkel, aby nadać mu silniejsze poczucie kierunku. Różniące się poglądy na kwestię Procesu Pokojowego na Bliskim Wschodzie i Iraku pozostaną kośćmi niezgody, przynajmniej do końca kadencji administracji Prezydenta Busha. Wielkim znakiem zapytania jest oczywiście program wzbogacania uranu rozwijany przez Teheran. Dotychczasowa współpraca dyplomatyczna prowadzona przez UE i USA działa dobrze, ale gdyby ziścił się prawdopodobny scenariusz kontynuacji programu nuklearnego przez reżim Ahmadinedżada a opcja militarna zostałaby poważniej wzięta pod rozwagę- przykładowo przez izraelski atak na irańskie instalacje nuklearne- drogi Europy i Stanów Zjednoczonych mogłyby ponownie się rozejść. Wewnętrzny krajobraz polityczny w Unii będzie podlegał interesującym zmianom, mogącym mieć wpływ na podejście do sojuszu transatlantyckiego. Przykładowo, zmiany na szczytach władzy we Francji i Zjednoczonym Królestwie będą ważnym czynnikiem. Nowe państwa członkowskie, Bułgaria i Rumunia, zwiększą szeregi państw "pro-atlantyckich" w łonie Unii Europejskiej. Nieco w cieniu zagadnień politycznych i z zakresu bezpieczeństwa międzynarodowego, rozwijać będą się stosunki gospodarcze między partnerami- którzy łącznie generują 40% światowego handlu i 60% PKB- na podstawie Transatlantyckiej Inicjatywy Ekonomicznej. Kwestie, które będą podjęte dotyczą współpracy regulacyjnej w niektórych obszarach, w tym rynków finansowych, energii, handlu i bezpieczeństwie, innowacyjności i technologii. Patrząc w perspektywie długoterminowej, są sygnały, że do łask powraca ambitny pomysł ustanowienia Transatlantyckiego Obszaru Wolnego Handlu i z pewnością będzie on dyskutowany w stolicach państw członkowskich oraz w Brukseli w 2007 r.

Proces rozszerzenia Unii Europejskiej będzie toczył się w wolnym tempie- jeśli w ogóle- w zgodzie z panującym klimatem politycznym kładzenia większego nacisku na "zdolność absorpcyjną" Unii. Niemniej, zwłaszcza Berlin uczyni wszystko, aby dokonania Procesu Stabilizacji i Stowarzyszenia na Bałkanach nie rozmyły się. Bardzo ważnym tematem będzie Kosowo, a misja Unii daleka jest od pomyślnego zakończenia. W 2007 r. wspólnota międzynarodowa, na czele z Martti Ahtisaarim, Specjalnym Wysłannikiem Sekretarza Generalnego ONZ, będzie usiłować doprowadzić do finału rozmowy na temat najbardziej delikatny ze wszystkich- statusu Kosowa. Uwzględniając sprzeciw Serbii wobec niepodległości Kosowa, przy wsparciu udzielanym Belgradowi przez Rosję, znalezienie trwałego rozwiązania będzie prawdziwym wyzwaniem. Nie ma realnej alternatywy dla niepodległości Kosowa: prawdziwe pytanie dotyczy zatem zachęt dla Serbii oraz zapewnienia praw mniejszości serbskiej w Kosowie. Sytuacja w Kosowie niesie w sobie potencjał poważnych niepokojów regionalnych i musi być traktowana z najwyższą powagą przez Unię. Nie należy oczekiwać dalszych decyzji w sprawie przyjęcia nowych państw członkowskich UE przed ustanowieniem nowych ram prawnych i instytucjonalnych UE, ku niezadowoleniu a nawet frustracji Zagrzebia. Negocjacje akcesyjne z Turcją nieraz znajdą się na czołowych miejscach europejskich mediów, najpewniej w konsekwencji nierozwiązanej kwestii cypryjskiej. Prawdopodobieństwo całkowitego zawieszenia lub zerwania rokowań jest niewielkie, jednak nie może być wykluczone. Nie należy oczekiwać większych zmian w tej materii przed tegorocznymi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi w Turcji.

W roku 2007 będziemy świadkami dalszych działań zmierzających do uatrakcyjnienia Europejskiej Polityki Sąsiedztwa w sytuacji braku najbardziej pożądanej "nagrody"- perspektywy członkostwa. Wschodni i Południowi Partnerzy EPS będą traktowani na równych zasadach i można oczekiwać ciekawego podziału zadań między dwiema Prezydencjami- niemiecką, koncentrującą się na Wymiarze Wschodnim oraz Morzu Czarnym oraz portugalską kierującą energię bardziej ku południowym wybrzeżom Morza Śródziemnego. Rok 2007 będzie miał kluczowe znaczenie dla Ukrainy zważywszy na rozmowy w sprawie zastąpienia obecnej umowy o partnerstwie i współpracy nowym "wzmocnionym porozumieniem", mogącym mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości europejskich aspiracji tego kraju.

"Gwiazdą roku" w stosunkach zewnętrznych UE będzie Azja Środkowa. Kulminacją działań Niemiec zmierzających do zwrócenia większej uwagi na ten region będzie przyjęcie unijnej strategii na Radzie Europejskiej w czerwcu 2007 r. Zważywszy na bliskość regionu do państw i obszarów niestabilnych, podatność na wpływy radykalnego islamu oraz biorąc pod uwagę zasobność w surowce naturalne, nadeszła właściwa pora, aby UE podjęła działania.

Banalnie brzmią już stwierdzenia, że Europa musi być przygotowana na gospodarczą konkurencję i wzrost politycznych wpływów kontynentu azjatyckiego. Rok 2007 dowiedzie jednak, że takie założenia są słuszne, choć wykaże także jednowymiarowy- gospodarczy i handlowy- status Europy na tym kontynencie. Dla przykładu, brak bezpośredniego zaangażowania Unii w poszukiwanie rozwiązań problemu nuklearnego stworzonego przez najbardziej "kłopotliwe" państwo azjatyckie, KRLD, jest sprawą równie bolesną co zrozumiałą. Zagadnieniem pierwszoplanowym będą stosunki z Chinami, w szczególności w kontekście rozmów w sprawie nowego porozumienia ramowego, które mają się rozpocząć w tym roku.

Ameryka Łacińska pozostanie kontynentem w dużej mierze nieobecnym na mapie politycznych priorytetów UE, choć nie dla każdego kraju i nie w każdym aspekcie. Dla przykładu, nieco uwagi europejskich kół decyzyjnych przykuwać będą wyniki gospodarki brazylijskiej i związane z nimi możliwości dla europejskich przedsiębiorstw, sytuacja polityczna na Kubie w kontekście prawdopodobnego oddania sterów władzy przez Fidela Castro, rosnący stopień militaryzacji Ameryki Łacińskiej (z interesującą rolą odgrywaną przez Rosję), czy też nieprzewidywalność działań Wenezueli. Wydarzeniem roku może być zawarcie Umowy Stowarzyszeniowej z Państwami Mercosur.

W odniesieniu do państw Afryki, Karaibów i Pacyfiku (AKP), agenda na 2007 r. będzie zdominowana przez rozmowy zmierzające do zawarcia umów o partnerstwie gospodarczym (Economic Partnership Agreement), których skutkiem będzie umożliwienie dostępu do rynku wewnętrznego UE. Ponadto, Unia Europejska będzie musiała zmierzyć się z ważkimi geopolitycznymi konsekwencjami bezprecedensowego wzmocnienia politycznych i gospodarczych więzów łączących państwa afrykańskie i Chiny. Nienasycony apetyt Chin na surowce naturalne, w tym przede wszystkim ropę, w połączeniu z wielkimi inwestycjami na kontynencie afrykańskim- bez żadnych warunków krępujących swobodę działań, czego dowodzi przykład związków z Sudanem- stanowią poważne wyzwanie dla opartego w większym stopniu na pewnym zbiorze zasad stanowisku Unii. Powodzenie w realizacji unijnej polityki afrykańskiej zależeć będzie, między innymi, od stopnia jej uzgodnienia z Waszyngtonem oraz jakości i szczerości dialogu UE-Chiny na temat Afryki.

Ten rok może przynieść dalsze niepokoje na Bliskim Wschodzie oraz pewną liczbę konfliktów mniejszej skali na innych kontynentach, w szczególności w Afryce. Europa musi precyzyjniej zdefiniować kierunki zaangażowania swoich ograniczonych wojskowych i cywilnych zasobów. Europejska Strategia Bezpieczeństwa (ESB) przyjęta ponad trzy lata temu nie daje wielu odpowiedzi na te dylematy i często można odnieść wrażenie, iż UE reaguje jedynie ad hoc na bieżący rozwój wypadków. Przegląd ESB byłby zatem wskazany, choć osiągnięcie zgody w kwestii priorytetów unijnego zaangażowania w operacje wojskowe czy policyjne będzie trudnym zadaniem. Z drugiej strony, bardziej racjonalne byłoby uporanie się w pierwszej kolejności z szerszym zagadnieniem dotyczącym nowego unijnego traktatu, tak aby jasne stały się podstawy prawne i instytucjonalne działań zewnętrznych. Rok 2007 powinien bez wątpienia przynieść prace przygotowawcze mające na celu zaktualizowanie Europejskiej Strategii Bezpieczeństwa.


  1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna