Capucci Flavio Tak, dziś również dzieją się cuda



Pobieranie 0.54 Mb.
Strona10/22
Data07.05.2016
Rozmiar0.54 Mb.
1   ...   6   7   8   9   10   11   12   13   ...   22

Nadzwyczaj ciężki stan

Kiedy 27 grudnia 1985 r. po zamachu terrorystycznym Wolfgang przybył do szpitala, zdiagnozowano u niego następujące obrażenia: 1) perforacja lewego płuca z obfitym wylewem krwi do jamy opłucnej; 2) kontuzja prawego płuca; 3) rana w brzuchu zadana bronią palną, z przebiciem jelita krętego i bez otworu po wylocie pocisku; 4) rany bronią palną połączone z inkrustacją pocisków w prawej piszczeli i w szczęce.

Prawidłowo wykonana operacja miała na celu powstrzymanie najważniejszych obrażeń, to znaczy tych, które dotyczyły brzucha, klatki piersiowej i piszczeli. Jednakże dwadzieścia cztery godziny później pojawiły się poważne komplikacje, co było do przewidzenia przy tak licznych i poważnych obrażeniach: niewydolność płuc, z powodu której trzeba było zastosować pacjentowi sztuczne oddychanie; niewydolność nerek, z izostenurią i silnym wielomoczem (wskazującymi na uszkodzenie funkcji nerek); niewydolność wątroby z zastojem żółci.

Statystyki pokazują, że przy urazach z licznymi obrażeniami, kiedy następują ostre niewydolności jakiegoś narządu lub układu, śmiertelność wynosi 20% w przypadku niewydolności jednego organu (chociaż zwiększa się do 30-40%, jeśli tym organem jest płuco) i wzrasta o 10-20% dla każdego kolejnego zaatakowanego układu lub narządu. W opisywanym przypadku przewidywana śmiertelność wynosiła 50-80%. W podobnej sytuacji zazwyczaj wymagana jest trzy- lub czterotygodniowa intensywna terapia, oczywiście o ile nie pojawią się inne powikłania (zakażenia, rozerwanie płuca, zator płucny). Po tym okresie przez kolejne dwa tygodnie pacjent jest poddawany zwykłemu leczeniu w szpitalu, a na koniec przechodzi czterotygodniową rehabilitację.

Podsumowując: pomyślny przebieg operacji po urazach tak wielu narządów przewiduje minimum cztery lub pięć tygodni hospitalizacji (w tym trzy lub cztery na oddziale intensywnej terapii) i kilku tygodni rehabilitacji. W przypadku, którym się zajmujemy, pacjent przebywał tylko dwanaście dni na oddziale intensywnej terapii i tydzień na zwykłym oddziale szpitalnym. Jak widać czas odzyskania zdrowia był nadzwyczaj szybki: to, co zwykle wymaga kilku tygodni, dokonało się w ciągu kilku dni.

Krewni i przyjaciele Wolfganga zgodnie przypisują ten bardzo szybki i pozytywny powrót do zdrowia wstawiennictwu sługi Bożego Josemaríi Escriváy do którego od samego początku wiele osób modliło się, prosząc o pomoc.



Zadziwiająca poprawa po dziewięciu dniach

Jedna z siostrzenic rannego, zaraz po usłyszeniu wiadomości o zamachu i o ciężkości ran odniesionych przez jej wuja, zaczęła modlić się do Założyciela Opus Dei. Ponieważ znała opinię świętości Josemarii Escrivy, spontanicznie zwróciła się do niego z prośbą o wstawiennictwo. Do tej modlitwy dołączyli się wkrótce inni krewni i przyjaciele. W ciągu tygodnia następującego po zamachu, kiedy stan pacjenta był krytyczny, wiele osób modliło się nieustannie i gorliwie do Sługi Bożego. Profesor Friedrich K., brat chorego, wykładowca medycyny wewnętrznej na Uniwersytecie Wiedeńskim i ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych jednego z wiedeńskich szpitali, mówi: „Jego żona i wielu krewnych modliło się nieustannie. Również duża liczba wiernych Opus Dei, świeckich i kapłanów, którzy znali mojego brata, odprawiło nowenny do Sługi Bożego (…). Dziewiątego dnia stwierdzono zadziwiającą poprawę, tak że w dwanaście dni po wypadku ranny mógł zostać przeniesiony z oddziału intensywnej terapii do szpitalnego oddziału medycyny wewnętrznej”.

Rzeczywiście, 4 stycznia (dziewiąty dzień po wypadku) odłączono choremu respirator. Ponieważ zdjęcia RTG wykazywały jeszcze niedodmę (miejsce zapaści) górnego płatu lewego płuca, a także stwierdzono hipoksemię (niedotlenienie krwi), lekarze zdecydowali się na okresowe podawanie tlenu w czasie kolejnych trzech dni. Nie zaszła jednak żadna z komplikacji, których się obawiano, a które zazwyczaj pojawiają się w takich przypadkach (zwłaszcza rozerwanie płuca), pomimo naprawdę groźnego stanu płuc, a zwłaszcza lewego.

W kolejnych dniach poprawa była jeszcze bardziej spektakularna. 10 stycznia chory mógł już wstać z łóżka (minęło niewiele ponad dwa tygodnie od zamachu), a 15 opuścił szpital – jak już powiedzieliśmy – za kierownicą własnego samochodu. Na razie chodził z pomocą laski (nie należy zapominać, że doznał również urazu piszczeli). Jednakże po tygodniu wziął udział w spotkaniu towarzyskim z tańcami, a miesiąc później zapisał się na zawody w narciarstwie alpejskim, w których zajął czwarte miejsce wśród dwudziestu uczestników.

Wszyscy przyznają, że to bardzo szybkie odzyskanie wszystkich funkcji, które były poważnie upośledzone należy przypisać modlitwom zanoszonym do Boga za pośrednictwem Założyciela Opus Dei. Brat rannego, profesor i ordynator oddziału chorób wewnętrznych, nie waha się powiedzieć: „To szybkie i trwałe wyzdrowienie, w sytuacji, kiedy zagrożone było jego życie, trzeba przypisać temu, że nasze modlitwy zostały wysłuchane dzięki wstawiennictwu sługi Bożego Josemaríi Escrivy”.


Rok później

Rok po zamachu Wolfgang poddał się badaniom, których jedynym celem było stwierdzenie prawidłowego funkcjonowania narządów, które tyle ucierpiały w czasie zamachu. Subiektywnie czuł się dobrze: podjął na nowo w pełni swoją pracę dydaktyczną i naukową, jak również swoją normalną, intensywną działalność sportową: tenis, gimnastyka, narty. Ale badania lekarskie wykazały nowy element, zupełnie niezwiązany z wypadkiem sprzed roku, który znowu poważnie zagrażał jego życiu.

Zdjęcia rentgenowskie płuc wykazały bowiem liczne zacienienia, mogące odpowiadać przerzutom raka o nieznanym punkcie wyjścia. Zaalarmowani lekarze próbowali zlokalizować pierwotną zmianę nowotworową przy pomocy różnego rodzaju badań. Radiologiczne badanie szkieletu z zastosowaniem izotopów radioaktywnych wykazało istnienie innych przerzutów we wszystkich kościach miednicy. Badania specyficznego antygenu prostaty (PSA), pozwalające poznać aktywność prostaty, ujawniły, że była ona 80 razy wyższa niż normalnie. Późniejsze badania pozwoliły postawić ostateczną diagnozę: „wysoce złośliwy rak prostaty z licznymi przerzutami do płuc i kości”. Według międzynarodowej klasyfikacji tego rodzaju nowotworów rak odpowiadał poziomowi D2 (z odległymi przerzutami).

Natychmiast rozpoczęto chemioterapię i leczenie hormonalne, które trwało cztery miesiące. W tym okresie pacjent dalej normalnie pracował. Na koniec stwierdzono, że plamy na płucach zupełnie znikły ze zdjęć RTG, nie było oznak przerzutów kostnych, a wskaźniki hematologiczne były prawidłowe. Wynik testu na aktywność prostaty okazał się całkowicie prawidłowy. W związku z tym przerwano chemioterapię i zdecydowano się kontynuować wyłącznie leczenie hormonalne.

Lekarze twierdzą, że mamy tu do czynienia z bardzo wyjątkowymi wynikami, zważywszy na fakt, że nastąpiły przerzuty na narządy już poważnie uszkodzone w zamachu. Poza tym doświadczenie kliniczne pokazuje, że rak o takich cechach, po początkowej pozytywnej reakcji pacjenta na leczenie, w 40% przypadków ma nawroty i w ciągu dwóch lub trzech lat powoduje śmierć u 80% chorych. W przypadku Wolfganga natomiast badania wykonane cztery lata później wykazują, że wyzdrowienie było całkowite i trwałe. „Taki przebieg choroby jest taką rzadkością – twierdzi cytowany już profesor medycyny wewnętrznej – że zdecydowano się na sprawdzenie dokładności wyników pierwszej diagnozy. Mimo wszystko potwierdzono słuszność tamtej diagnozy i stadium, jakie wówczas osiągnęła choroba”.

Również krewni i przyjaciele Wolfganga są przekonani o nadprzyrodzonym wstawiennictwie Założyciela Opus Dei, do którego wiele osób odprawiło nowenny, jedną po drugiej, kiedy dowiedziało się o wykryciu raka i złych rokowaniach choroby.



Cud o posmaku biblijnym
Naturalne zajście w ciążę kobiety niepłodnej (kwiecień 1988)12
Stosunkowo częste są w Starym Testamencie opowieści o niepłodnych kobietach, które uzyskują od Boga cud poczęcia i narodzenia dziecka dzięki swej ufnej i pełnej wiary modlitwie, która czasami trwa wiele lat. Wśród Hebrajczyków – i w ogóle wśród ludów starożytnych – liczne potomstwo stanowiło wyraźny znak Bożego błogosławieństwa. Dlatego niepłodność była uważana wśród nich za hańbę.

W tym kontekście wzorcowa jest historia Anny, żony Elkany, przedstawiona w pierwszej Księdze Samuela. Anna była niepłodna i co roku, kiedy chodziła ze swoim mężem do Świątyni, druga żona Elkany dokuczała jej z powodu jej niepłodności. Anna więc płakała i nie jadła. I rzekł do niej jej mąż, Elkana: «Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu twoje serce się smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?» (1 Sm 1,7-8). Ale Anna nie odpowiadała. Pan zamknął jej łono – jak wyraża to Pismo Święte – i nic na tej ziemi nie mogło jej pocieszyć.

Anna była jednak kobietą pobożną. W czasie jednej z tych dorocznych podróży do Świątyni, po złożeniu rytualnej ofiary, zanosiła do Pana modlitwy i płakała nieutulona. Uczyniła również obietnicę, mówiąc: «Panie Zastępów! Jeżeli łaskawie wejrzysz na poniżenie służebnicy twojej i dasz mi potomka płci męskiej, wtedy oddam go Panu po wszystkie dni jego życia» (1 Sm 1,11). Jej modlitwa została wysłuchana i po upływie roku Anna poczęła i wydała na świat syna. Kiedy chłopiec urósł, zaprowadziła go do Świątyni Pana, żeby służył Bogu przez wszystkie dni swego życia. Tym chłopcem był Samuel, jeden z wielkich proroków Izraela. Potem Anna miała jeszcze trzech synów i dwie córki, ponieważ dla Boga nie ma nic niemożliwego (Łk 1,37): jest Panem życia i śmierci.

Również w naszych czasach Bóg nadal działa cuda o wydźwięku biblijnym, takie jak ten: niepłodna kobieta w naturalny sposób poczyna i wydaje na świat dziecko. Błogosławiony Josemaría napisał: „Bóg zawsze jest ten sam. – Potrzeba ludzi wiary, a powtórzą się cuda, o których czytamy w Piśmie Świętym. – Ecce non est abbreviata manus Domini – Ręka Boża, jej moc, nie zmniejszyła się!” (Droga, 586).

Przedstawiona dalej historia jest kolejnym dowodem na tę moc i majestat Boga, który wysłuchuje najzuchwalszych nawet próśb, kiedy są one do Niego zanoszone z wiarą i miłością, z pełnym poddaniem Jego najmilszej Woli.




1   ...   6   7   8   9   10   11   12   13   ...   22


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna