Capucci Flavio Tak, dziś również dzieją się cuda


Choroba powodująca niepłodność



Pobieranie 0.54 Mb.
Strona11/22
Data07.05.2016
Rozmiar0.54 Mb.
1   ...   7   8   9   10   11   12   13   14   ...   22

Choroba powodująca niepłodność

Pilar C. urodziła się w Chile w roku 1954. Wychowana w wielodzietnej rodzinie chrześcijańskiej – jej rodzice mieli dziewięcioro dzieci – pragnęła zbudować podobne ognisko domowe. W 1976 wzięła ślub z Alfredem C., należącym również do chrześcijańskiej rodziny. W rok po ślubie pełni radości otrzymali owoc swojej miłości – chłopca, którego ochrzcili, nadając mu imię ojca. „Mieliśmy nadzieję, że to będzie pierwszy z wielu – pisze Alfredo – ale rok później u mojej żony stwierdzono chorobę, która czyniła ją niezdolną do posiadania kolejnych dzieci. Bardzo ciężko było nam zaakceptować tę rzeczywistość, tak więc z nadzieją zwróciliśmy się do najlepszych w kraju lekarzy specjalistów. Diagnoza była zawsze taka sama. Pomimo tej niekorzystnej diagnozy Pilar poddała się kilku operacjom w nadziei rozwiązania problemu; wszystko jednak na próżno. Na jej chorobę nie było lekarstwa”.

Lekarze zdiagnozowali u niej endometriozę, chorobę o charakterze postępującym powodującą niepłodność, zarówno z powodu zmian hormonalnych, jakie ze sobą niesie, jak i ze względu na wywoływanie stanów zapalnych w macicy, jajnikach i jajowodach.

Pomimo leczenia choroba postępowała nieubłaganie. W kwietniu 1986 chora musiała być operowana. Jak mówi raport chirurga, dokonano wycięcia lewego jajowodu i jajnika, usunięto torbiel w prawym jajniku, trzeba było też uwolnić jelito od licznych zrostów, które łączyły je z prawym jajnikiem. W jajowodzie po tej stronie było poza tym patologiczne rozszerzenie, które ograniczało możliwość zatrzymania owocytu w momencie owulacji, co jest konieczne, żeby mogła nastąpić ciąża.

Po tej operacji praktycznie nie było możliwości, żeby Pilar i Alfredo mieli potomstwo w sposób naturalny; powiedział im to jasno lekarz, który zaproponował przeprowadzenie zapłodnienia in vitro z późniejszym przeniesieniem embrionu do macicy matki. Pilar i Alfredo, którzy byli praktykującymi katolikami i wiedzieli, że Magisterium Kościoła ma zastrzeżenia natury moralnej co do tej techniki, odrzucili taką możliwość i złożyli całą swoją nadzieję w Bogu, przyjmując z góry Jego Wolę.

Idąc za radami bł. Josemaríi

Pilar i Alfredo kierowali się przez cały czas radami, które w podobnych przypadkach zwykł dawać bł. Josemaría. W wywiadzie z 1968 zawartym w książce Rozmowy z Prałatem Escrivá, pewna dziennikarka zadaje Założycielowi Opus Dei następujące pytanie: „Jaki jest, Ojca zdaniem, sens, który winni nadać swemu małżeństwu katoliccy małżonkowie, jeśli nie mają potomstwa?” Warto przytoczyć sporą część jego odpowiedzi.

„Na pierwszym miejscu powiem im, że nie powinni zbyt łatwo dawać za wygraną. Trzeba prosić Boga, aby im dał potomstwo, żeby ich pobłogosławił – jeśli taka jest Jego Wola – jak pobłogosławił Patriarchów Starego Testamentu. Potem powinni udać się do dobrego lekarza, ona i on. Jeżeli mimo wszystko Pan nie da im dzieci, niech w tym nie widzą żadnego niepowodzenia i niech będą zadowoleni, odkrywając w tym właśnie fakcie Wolę Bożą. Bardzo często Pan nie daje dzieci, ponieważ «wymaga więcej». Żąda, aby włożyć ten sam wysiłek i to samo delikatne oddanie w pomoc naszym bliźnim, bez czystego, ludzkiego zadowolenia z posiadania dzieci. Nie ma więc powodu czuć się zawiedzionym lub poddawać się smutkowi.

Jeżeli małżonkowie mają życie wewnętrzne, zrozumieją, że Bóg ich przynagla, kieruje nimi, aby ze swego życia uczynili ofiarną służbę chrześcijańską, apostolstwo inne niż to, które realizowaliby ze swoimi dziećmi, ale równie cudowne.

Niech rozejrzą się wokół siebie i zaraz odkryją osoby, które potrzebują pomocy, miłosierdzia i dobroci. Jest poza tym dużo dzieł apostolskich, w których mogą uczestniczyć. I jeżeli będą potrafili włożyć serce w tę pracę, jeżeli będą potrafili oddać się szlachetnie innym, zapominając o sobie, będą mieli wspaniałą płodność, ojcostwo duchowe, które napełni ich dusze prawdziwym pokojem” (Rozmowy, 96).

Wbrew opinii lekarzy Pilar przez kilka lat nie traciła nadziei na urodzenie kolejnego dziecka. Uciekała się do wstawiennictwa Josemaríi Escrivy, jak tłumaczy „z powodu miłości, jaką darzę jego Dzieło, Opus Dei, jego samego jako kapłana, ponieważ miałam szczęście uczestniczyć w spotkaniach z nim, kiedy przyjechał do Chile. Również dlatego, że znam go poprzez jego książki i pisma i ponieważ (…) uważam się za jego duchową córkę”.

Wiele innych osób modliło się wtedy do Sługi Bożego w tej samej intencji, jak opowiada Bernardita J., jedna z przyjaciółek Pilar: „Siostry, rodzice, mąż, przyjaciele, nawet zakonnice klauzurowe, które prosiła o modlitwę w pewnej intencji polecały ks. Escrivie sprawę po ludzku niemożliwą”.

Mijały lata i upragnione dziecko nie przychodziło. Pilar przypomniała sobie nauczanie Założyciela Opus Dei: „A jeśli Bóg ma inne plany?”. Ona sama opowiada, że kiedy minęło osiem lat, od kiedy zaczęła modlić się w tej intencji, przestała to robić. „Zaakceptowałam to, że nie będę mieć więcej dzieci – pisze w swojej relacji – już się więcej w tej intencji nie modliłam. Pomyślałam, że Bóg chce ode mnie czegoś innego; na przykład, żebym poświęciła się innym, ponieważ mam na to czas, bo z jednym dzieckiem można to zrobić z większą łatwością”.

Jednakże nie taka była wola Boża. Wydaje się, jakby Pan czekał, aż Pilar uczyni akt pełnego poddania się Jego Woli, żeby udzielić jej tak upragnionej łaski.

Niewytłumaczalne narodziny

Wszystko wydarzyło się z największą naturalnością. W 1988 r. Pilar zaszła w ciążę. Zdziwienie jej i jej męża było ogromne; większe jednak, jeśli to możliwe, było zdziwienie ginekologa, który się nią opiekował: wiedział on, jak skrajnie nieprawdopodobne jest coś takiego. Ciąża przebiegała prawidłowo i 9 stycznia urodził się przy pomocy cesarskiego cięcia Juan José. Jeden ze świadków mówi, że po operacji lekarz „oświadczył dobitnie, że nie ma ludzkiego wytłumaczenia faktu, iż Pilar nadal była tak samo niepłodna, jak wówczas, kiedy zaczął ją leczyć”.

I rzeczywiście w protokole z operacji daje wyraz swojemu zdziwieniu w tych lapidarnych słowach: „Nie ma logicznego wyjaśnienia dla tej ciąży”. Motywy tak stanowczego stwierdzenia zostały wymienione w późniejszej relacji z czerwca 1989 r., w której specjalista ten opisuje stan jedynego jajnika i jedynego jajowodu pacjentki, zaobserwowany w czasie operacji: „Jedyny jajnik (…) jest prawie w całości pokryty tkanką bliznowatą, tak że widoczny jest tylko jego niewielki fragment. Poza tym nie można dokładnie zidentyfikować tego jajowodu, chociaż istnieje otwór, który może odpowiadać strzępkom jajowodu, unieruchomiony i oddalony od jajnika, co z punktu widzenia technicznego czyni niemożliwym zrozumienie, jak jajo mogło połączyć się z plemnikiem i zainicjować proces życiowy, który dał początek tej ciąży”.

Dla osoby znającej dobrze anatomię i fizjologię ciąża w takich okolicznościach jest absolutnie niewytłumaczalna. Do takiego wniosku dochodzi też profesor Luis Ch., ordynator oddziału ginekologii i położnictwa znanego szpitala w Madrycie, którego Postulacja poprosiła o raport w tej sprawie: „W obliczu dostępnych danych, opierając się na osobistym doświadczeniu oraz na literaturze przedmiotu, mogę postawić wniosek, że nie ma naukowego wyjaśnienia faktu dojścia do zapłodnienia w opisanych warunkach”.

Wypada jeszcze zaznaczyć jedno – urodziny Juana José wypadły w rocznicę urodzin bł. Josemaríi. Trzeba wyjaśnić, że chirurg nie miał najmniejszego pojęcia o znaczeniu tej daty, kiedy ustalił operację cesarskiego cięcia na 9 stycznia 1989 r. Kiedy rodzice dziecka zdali sobie z tego sprawę, odczytali to jako potwierdzenie faktu, że zawdzięczali to dziecko wstawiennictwu Założyciela Opus Dei przed tronem Bożym. Było to – jak wyraża się jeden ze świadków – „wspaniałe zakończenie” cudu, w którym ujawnia się cała wielkość Stwórcy życia.

Osoba, która otrzymała tę łaskę, mówi: „Mój cud polega na tym, że mam dziecko, kiedy z punktu widzenia medycyny nie było dla mnie żadnej możliwości poczęcia, z wyjątkiem «zapłodnienia in vitro», czego nigdy nie zrobiłam, ponieważ sprzeciwia się temu Kościół, a ja nie chciałam być nieposłuszna Kościołowi.

Nie poddawałam się żadnemu specjalnemu leczeniu; co więcej, dwa lata wcześniej poddałam się operacji chirurgicznej z następującą diagnozą: brak możliwości zapłodnienia drogą normalną i naturalną”.

Bez wahania przypisuje poczęcie i urodzenie syna wstawiennictwu Założyciela Opus Dei, ponieważ tak bardzo go o to prosiła. Dodaje poza tym pewien bardzo osobisty powód. Kilka miesięcy przed zajściem w ciążę napisała list do Wikariusza Regionalnego Opus Dei w Chile, mówiąc mu o swoim pragnieniu przynależenia do Prałatury. Jej prośba nie mogła zostać przyjęta, ponieważ Pilar mieszka w mieście bardzo oddalonym od najbliższego ośrodka i nie można byłoby zapewnić jej opieki duchowej. „Myślę, że Bóg dał mi tego syna – pisze – jako pociechę za to, że nie mogę należeć do Dzieła”.






1   ...   7   8   9   10   11   12   13   14   ...   22


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna