Capucci Flavio Tak, dziś również dzieją się cuda



Pobieranie 0.54 Mb.
Strona16/22
Data07.05.2016
Rozmiar0.54 Mb.
1   ...   12   13   14   15   16   17   18   19   ...   22

Trwałe uzdrowienie

Wieść o tym nagłym uzdrowieniu natychmiast dotarła do mediów, które informowały o tym zarówno w prasie, jak i w przekazach radiowo-telewizyjnych. Rada miejska ogłosiła Josepa człowiekiem roku. Zainteresowany jest tak przekonany, że otrzymał nadzwyczajną łaskę, że bez wątpienia poddał się badaniom klinicznym, radiologicznym i psychologicznym, mającym na celu naukowe potwierdzenie tego faktu.

Już 23 maja 1992 pewien lekarz wykonał kliniczne badania chorego i potwierdził wyzdrowienie. Opisuje go w następujący sposób: „pacjent o dobrej orientacji czasoprzestrzennej, chodzi bez kul, nie kuleje, zgina kończyny dolne do takiego stopnia, że może uklęknąć i podnieść się bez podpierania, posiada normalną ruchomość kręgosłupa”. W oświadczeniu sporządzonym pisemnie kilka miesięcy później lekarz ten czuje się w obowiązku dodać: „Miałem okazję spotkania się z dyrektorami ośrodków rehabilitacyjnych w Cerdanyola i Sabadell, do których uczęszczał Josep między rokiem 1982 a 1984. Pamiętają go jako inwalidę chodzącego o kulach, przyjeżdżającego zawsze karetką, który przestał przychodzić do ośrodka rehabilitacji, gdyż nie dostrzegał poprawy”.

W dwa miesiące po wyzdrowieniu Josep był badany przez specjalistę w dziedzinie chirurgii urazowej i ortopedii, który w swoim raporcie stwierdza nieobecność bolesnych punktów zarówno w kręgosłupie, jak i w kolanie, prawidłową ruchomość odpowiednią do wieku, zmiany zwyrodnieniowe stawów kręgosłupa szyjnego i lędźwiowego, poważną dyskopatię w odcinku krzyżowo-lędźwiowym, następstwo dawnego złamania zewnętrznej powierzchni stawowej piszczeli z niewielkimi zmianami zwyrodnieniowymi. Nie mamy tu więc do czynienia z wyzdrowieniem anatomicznym, gdyż zdjęcia RTG sprzed 17 maja i późniejsze są jednakowe, ale z wyzdrowieniem funkcjonalnym, być może tym bardziej zaskakującym właśnie ze względu na trwanie przyczyny kalectwa, którym Josep był dotknięty przez dziesięć lat. Dlatego lekarz ten stwierdza: „Dziwi nas, że przy stanie klinicznym pacjenta i tym, co mówią raporty sporządzone od 1982 roku, które ma ze sobą, jest on obecnie wolny od dolegliwości i w pełni zdolny do normalnego chodzenia bez pomocy kul”.

Półtora roku później sytuacja pozostawała stabilna. Na prośbę Postulacji profesor chirurgii ortopedycznej i urazowej Uniwersytetu Autonomicznego w Barcelonie, po ponownym zbadaniu byłego chorego i potwierdzeniu prawidłowości funkcjonalnej układu ruchowego, w swoim raporcie podkreśla te same wspomniane już patologie radiologiczne.

Psychologiczne badanie pacjenta wykonane pod koniec 1993 ukazuje również brak chorób typu psychicznego.

Oprócz zasięgnięcia tych wszystkich opinii Postulacja poddała ten przypadek badaniom trzech specjalistów włoskich. Profesor medycyny sądowej Uniwersytetu w Neapolu pisze: „Całkowite odzyskanie sprawności funkcjonalnej po dziesięciu latach używania kul nie jest wytłumaczalne zgodnie z obecnym stanem wiedzy, ze względu na swoją nagłość i ponieważ nie istnieją środki terapeutyczne zdolne naprawić utrwalone już następstwa. Do oceny medyczno-sądowej nie jest istotne trwanie miejscowych uszkodzeń anatomicznych, gdyż poważny defekt funkcjonalny ustał całkowicie”.

Ten wniosek potwierdzający niewytłumaczalny naukowo charakter wyzdrowienia Josepa Mása jest szczególnie ważny, gdyż lekarz (dziś już nieżyjący), który go formułuje był członkiem komisji lekarskiej Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych i dlatego znał bardzo dobrze kryteria rządzące osądami medyczno-sądowymi o domniemanych uzdrowieniach będących przedmiotem orzeczeń tej instytucji watykańskiej. Z jej punktu widzenia wystarczy udowodnić w sposób pewny wyzdrowienie funkcjonalne, żeby – nawet w przypadku nieobecności restitutio ad integrum (wyzdrowienia anatomicznego) – można było mówić o fakcie niewytłumaczalnym w sposób naturalny.

Inny chirurg urazowy z Rzymu, po uważnym zbadaniu zdjęć rentgenowskich, stwierdza: „W tych przypadkach naturalny przebieg choroby zmierza do stopniowego pogorszenia stanu klinicznego, albo w najlepszym razie i przy zastosowaniu odpowiedniego leczenia do powolnego, stopniowego i zawsze tymczasowego zmniejszenia objawów (…). Niewytłumaczalne jest więc samoistne i natychmiastowe ustąpienie bólu i niesprawności funkcjonalnej, takie jak to, które dokonało się w przypadku pana Josepa M., ze względu na rodzaj złamania i trwanie przez dziesięć lat powstałego w jego wyniku kalectwa, poświadczonego klinicznie i medycznie”.

W końcu inny lekarz, również członek komisji lekarskiej Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych, tak kończy swoje badanie: „Chciałbym podkreślić fakt podstawowy i zasadniczy, jakim jest nagłe ustąpienie poważnych i bolesnych objawów oraz oczywistej i powodującej kalectwo niesprawności funkcjonalnej, przy jednoczesnym trwaniu urazów anatomicznych. Wydaje się, że tego zasadniczego faktu nie można w żaden sposób przypisać symulacji ze strony pacjenta, który przez długie lata cierpiał na tak poważne kalectwo, które uniemożliwiło mu nie tylko aktywność zawodową, ale również spełnianie najbardziej podstawowych wymogów życia społecznego.

Trwanie urazów anatomicznych nie podważa w żaden sposób osądu o niewytłumaczalności tego wyzdrowienia z punktu widzenia naukowego, gdyż, moim zdaniem, w tym przypadku ważniejsze jest ustąpienie (…) poważnego kalectwa”.

Cztery lata po przedstawionych wypadkach Josep Más, pomimo podeszłego wieku (75 lat), zachowuje optymalną zdolność ruchową. Po tym długim czasie można stwierdzić, że wyzdrowienie funkcjonalne jego inwalidztwa było nagłe, całkowite i trwałe. Prowadzi to biegłych lekarzy do „wyrażenia osądu, iż niewytłumaczalne jest quoad modum (sposób – przyp. tł.) wyzdrowienia” chorego.



Wiara matki
Natychmiastowe wyleczenie ciężkiego naczynio-nerkowego nadciśnienia tętniczego (17 maja 1992)17
Niektóre łaski wykazują zadziwiające podobieństwo do cudów, które opisują nam Ewangelie. Ta, którą opisujemy poniżej, przypomina pod pewnymi względami uzdrowienie chłopca cierpiącego na epilepsję, jakiego dokonał Jezus na prośbę ojca rodziny (Mk 9,14-29).

Św. Marek opowiada, że po przemienieniu na Górze Tabor Jezus zszedł na dół i napotkał zbiegowisko ludzi i swoich uczniów, którzy starali się pomóc chłopcu znajdującemu się najwyraźniej w ciężkim stanie. Ewangelia uściśla, że choroba była spowodowana przez złego ducha. Apostołowie Chrystusa nie mogli nic zrobić, więc ojciec chłopca zbliżył się do Jezusa, prosząc go o łaskę uzdrowienia. Posłuchajmy jednak ich dialogu:



- Od jak dawna to mu się zdarza? – zapytał Pan.

Ojciec odparł:



- Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam!

Jezus mu odpowiedział:

­- Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy.

Ojciec tamtego chłopca, bojąc się, że jego mała wiara uniemożliwi wyleczenie syna, upadł na ziemię do stóp Pana, wołając:



- Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!

Wówczas, poruszony tym wspaniałym aktem wiary, Pan uzdrowił chłopca i oddał go zdrowego ojcu.

Chociaż okoliczności są w sposób oczywisty różne, w pewnym stopniu ten cud Jezusa wydaje się odzwierciedlać następująca łaska przypisana wstawiennictwu bł. Josemaríi Escrivy. Łączy je faktycznie coś, co w sposób szczególny rzuca się w oczy. W przypadku opowiedzianym w Ewangelii pełne wiary wołanie zasmuconego ojca porusza serce Chrystusa; w tym przypadku wołanie zasmuconej matki, zrodzone również z wiary, uzyskuje u Bożej wszechmocy niewytłumaczalne po ludzku uzdrowienie małego synka.




1   ...   12   13   14   15   16   17   18   19   ...   22


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna