Capucci Flavio Tak, dziś również dzieją się cuda



Pobieranie 0.54 Mb.
Strona2/22
Data07.05.2016
Rozmiar0.54 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   22

Cud z beatyfikacji



Natychmiastowe, całkowite i trwałe uzdrowienie z odkładania się w skórze zwapniałych guzków tłuszczowych o charakterze nowotworowym (czerwiec 1976)
Rozpoczynamy tę książkę opisem uzdrowienia siostry Concepción Boullón Rubio, karmelitanki miłosierdzia, które miało miejsce w czerwcu 1976 roku. Uzdrowienie to jest szczególnie ważne ze względu na to, iż po rygorystycznym i szczegółowym badaniu, cudowny charakter tego wydarzenia został uznany przez Kongregację do Spraw Kanonizacyjnych, czyli instytucję Kościoła kompetentną w tych sprawach, co pozwoliło na beatyfikację Założyciela Opus Dei.

Postępowanie procesowe dotyczące tego cudu rozpoczęło się 6 listopada 1981 roku, w dniu, w którym Kongregacja – zgodnie z kierującymi nią przepisami – oficjalnie zezwoliła na instrukcję procesu kognicyjnego super miro. 16 tego samego miesiąca wysłano do arcybiskupa Madrytu – wówczas kardynała Vicente Enrique y Tarancón – instrukcje procesowe i formularze do badania świadków. W dniu 18 grudnia 1981 arcybiskup Madrytu wydał dekret ustanawiający trybunał, który miał zbadać sprawę. Proces kanoniczny trwał od 21 stycznia do 3 kwietnia 1982 roku, a w jego trakcie przesłuchano dziesięciu świadków: osobę uzdrowioną, lekarzy zajmujących się tym przypadkiem oraz jednego, który badał ją po uzdrowieniu, trzy zakonnice mieszkające w tym samym klasztorze, co siostra Concepción (przełożona i dwie inne, które z bliska śledziły jej chorobę i uzdrowienie) oraz trzy krewne uzdrowionej (dwie siostry i siostrzenica).

Dekret o ważności aktów procesowych wydała Kongregacja do Spraw Kanonizacyjnych 20 listopada 1984 r. Ponieważ w tym czasie trwały jeszcze procesy dotyczące życia i cnót Sługi Bożego, dokumenty odnoszące się do tego cudu zostały złożone w archiwach dykasterii.

Po uznaniu heroiczności cnót Josemaríi Escrivy przez dekret papieski z 9 kwietnia 1990 r. odpowiednie organy Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych rozpoczęły badanie tego cudu. Spotkanie zespołu biegłych lekarzy miało miejsce 30 czerwca 1990 r., a konsultorów teologów 14 lipca tego samego roku. Oba organy jednogłośnie wydały pozytywną opinię. Lekarze uznali, że natychmiastowe, całkowite i trwałe uzdrowienie siostry Concepción nie ma naturalnego wyjaśnienia; teologowie zaś byli jednomyślni w przypisaniu tego nadzwyczajnego faktu wstawiennictwu Założyciela Opus Dei.

Dekret papieski, przez który uznaje się ten cud, nosi datę 6 lipca 1991 r. We wrześniu tego samego roku Ojciec Święty ustalił datę beatyfikacji na 17 maja 1992 r. Tego dnia Założyciel Opus Dei został wyniesiony na ołtarze w czasie uroczystej ceremonii sprawowanej na Placu Świętego Piotra w Rzymie, w której uczestniczyło 300.000 osób pochodzących z całego świata5.

Podwójna choroba

Siostra Concepción Boullón urodziła się w prowincji Teruel (Hiszpania) 23 stycznia 1906 roku. W wieku dwudziestu trzech lat, idąc za głosem powołania, wstąpiła do Zgromadzenia Karmelitanek Miłosierdzia. W chwili uzdrowienia miała 70 lat i przebywała w klasztorze należącym do tej wspólnoty zakonnej w San Lorenzo de El Escorial koło Madrytu.

W historii jej choroby nie ma znaczących wydarzeń, poza kilkoma zaburzeniami typu reumatycznego i otyłością, która w odpowiednim czasie była leczona.

W 1972 roku zaczęła odczuwać dolegliwości żołądkowe, miała niedokrwistość, utratę masy ciała i ogólne osłabienie organizmu (znaczne poczucie zmęczenia). Dwa lata później pojawiło się u niej kilka bardzo bolesnych guzów, umiejscowionych na lewym ramieniu, na grzbiecie lewej stopy i na kciuku prawej dłoni. Guzy te stopniowo powiększały się, aż do momentu osiągnięcia największych rozmiarów na początku 1975 r.

Zgodnie z opisem doktora José W., lekarza rodzinnego zgromadzenia, badania radiologiczne wykonane w tym czasie wykazywały „na ramieniu guz zewnątrzkostny wielkości pomarańczy, otaczający kość ramieniową, z obszarami zwapniałymi o większej gęstości, utworzony, naszym zdaniem, kosztem torebki stawowej i części miękkich stawu. Na zdjęciach palca ręki widać również narośl nieco mniejszą od orzecha laskowego, umiejscowioną w dystalnym odcinku kciuka, z miejscowymi zwapnieniami. Na zdjęciach stopy widoczne są różne narośle umiejscowione na jej grzbiecie, które wydają się być utworzone kosztem części miękkich różnych stawów stopy. Ich wymiary wahają się od wielkości orzecha laskowego do migdała”.

W takiej sytuacji lekarz chciał przeprowadzić biopsję w celu poznania struktury guzów i sprawdzenia, czy są złośliwe czy nie. Jednakże „ogólny stan chorej był tak zły (…), że nie pozwalał nam na to: bałem się, że operowanie ramienia z takim obrzękiem, choćby tylko w celu pobrania tkanki niezbędnej do badania histopatologicznego, może wywołać krwotok, którego chora nie byłaby w stanie znieść”.

Ograniczył się więc do przepisania środków przeciwbólowych dla zahamowania silnych bólów wywołany przez chorobę.

Równolegle z rozwojem guzów nasiliły się też dolegliwości żołądkowe, na które cierpiała od 1972 roku. Badania radiologiczne wykonane na początku 1975 roku świadczą o istnieniu wrzodu żołądka oraz przepukliny rozworu przełykowego przepony, a także kamicy żółciowej. Współistnienie tych dwóch niezależnych chorób było przyczyną szybkiego pogarszania się stanu zdrowia siostry Concepción.

Jedna z zakonnic, siostra María del Pilar twierdzi, że „te obrzęki stały się bolesne do tego stopnia, że musiała nosić głowę przechyloną w drugą stronę z powodu bólu, jaki sprawiało jej trzymanie jej w normalnej pozycji (…). Ogólne osłabienie było znaczne, głos miała bardzo przygaszony i spędzała całe dnie siedząc w fotelu obłożona poduszkami”. Bóle były tak silne, że z ledwością mogła spać. Poza tym miała krwawienia z przewodu pokarmowego, które wywołały poważną niedokrwistość. W ciągu kilku miesięcy straciła dużo na wadze; na koniec ważyła 42 kg.

Przełożona streszcza swoje wrażenia w bardzo obrazowym zdaniu: „W najcięższej fazie choroby siostra Concepción wyglądała jak trup”.



Moment uzdrowienia

Wiosną 1976 roku chora znajdowała się w końcowej fazie choroby. Pozostałe zakonnice zdawały sobie dobrze z tego sprawę, zarówno dzięki bezpośredniej obserwacji stanu chorej, jak również dzięki uwagom lekarzy. Siostra María del Pilar wspomina słowa jednego z nich: „Kiedy przełożona powiedziała mu, że siostra Concepción folguje sobie czasami, jedząc rzeczy, których nie powinna jeść, lekarz odpowiedział: pozwólcie jej, biedaczce, bo już jej niewiele życia zostało”.

Przełożona opowiada, że ten sam lekarz powiedział jej pewnego razu, „żebyśmy jej [chorej] nie męczyły, bo ta siostra nie będzie z nami długo. Ponieważ była tak bardzo osłabiona – mówi dalej świadek – (…) a te guzy pojawiały się w różnych miejscach, obawiałyśmy się najgorszego, jeśli chodzi o życie chorej. Miała bardzo ziemistą cerę (…). Wszystkie myślałyśmy, że siostra Concepción umiera. Siostra Pilar też mogła to stwierdzić”.

Natomiast lekarz, który śledził rozwój choroby, oświadczył: „Rokowaliśmy, że ta choroba może przynieść jej śmierć. Ja sam to stwierdziłem i zakomunikowałem przełożonej i siostrom, które towarzyszyły chorej. Opieraliśmy się na tym, że ogólny stan chorej stale się pogarszał, zmiany w przewodzie pokarmowym były alarmujące, a opisany rozwój guzów sprawiał jej ogromny ból i powodował ogólny zły stan (wyniszczenie)”.

Lekarz radiolog był również tego zdania. W marcu 1976 r. musiał zrobić jej zwykłe prześwietlenie brzucha. Nieco później poproszono go o kolejne prześwietlenia w celu uzupełnienia badań radiologicznych w poszukiwaniu hipotetycznego nowotworu układu pokarmowego, który – jak wówczas sądzono – mógł być przyczyną wszystkich chorób, jakie ujawniły się u chorej. Specjalista ten zeznaje: „Chciałbym uściślić, że nie wykonałem dalszych badań ze względu na ciężki stan chorej; czułem się nawet niezręcznie wykonując te, które zrobiłem, ponieważ chora musiała bardzo cierpieć z powodu bólów, które jej dokuczały. Poza tym wiedziałem, że zarówno gastrolog jak i pozostali lekarze uważali, że mamy tu do czynienia z nieodwracalnym procesem nowotworowym z przerzutami”.

Mijały tygodnie. Siostra Concepción z pogodą ducha przygotowywała się na śmierć. Zaakceptowała w pełni swoją chorobę i oddała się z ufnością w ręce Boga. Wiarygodnym dowodem takiej postawy jest fakt, wielokrotnie powtarzany przez nią samą i potwierdzony przez inne osoby, że w żadnej chwili nie prosiła Boga o zdrowie. Jedna z zakonnic oświadczyła: „W zgromadzeniu też nie byłyśmy skłonne prosić o jej uzdrowienie, bo usposobienie siostry Conchi i jej pogodzenie się z Wolą Bożą było takie, że jej postawa była dla nas budująca (…). A ona nie prosiła nigdy o uzdrowienie, bo patrzyła na swój koniec, który zdawał się być już bliski, z właściwą sobie pogodą ducha i pokorą; dla niej była to sprawa Boga. Od momentu nadzwyczajnego uleczenia z choroby (…) myślała, że skoro Bóg przedłużył jej życie (…), to zrobił to po to, żeby Mu służyła dłużej i żeby się w pełni uświęciła”.

Jak widać, zarówno osoba zainteresowana, jak i pozostałe zakonnice ze zgromadzenia przyjęły z pogodą ducha myśl o jej rychłej śmierci. Nie taki jednak był zamysł Boga, który chciał uczcić ks. Josemaríę Escrivę poprzez cud dokonany za jego wstawiennictwem.

Ten nadzwyczajny fakt wydarzył się w nocy. Przedstawiamy go słowami osoby zainteresowanej wypowiedzianymi w czasie procesu kanonicznego.

„Zostałam uzdrowiona z guzów, o których mówiłam, w czerwcu 1976 r. Nie mogę podać dokładniejszej daty. Pamiętam, że tej nocy, kiedy poczułam się uzdrowiona, poczułam szczególne bóle i dokuczliwe pieczenie w lewym ramieniu i stopie. Nie zauważyłam [wtedy], że doszło do jakiegokolwiek wyleczenia guzów. Tamtej nocy spałam godzinę lub półtorej godziny”.

Jedna z osób będących świadkami tych wydarzeń mówi, że siostra Concepción opowiedziała jej, że była bardzo niespokojna do piątej nad ranem. „Koło piątej zasnęła, a o siódmej, kiedy zgromadzenie musiało wstać, poszła wziąć prysznic, myśląc, że to jej przyniesie ulgę”.

Siostra Concepción mówi dalej: „Wstałam i kiedy byłam pod prysznicem zauważyłam, że nie mam obrzęku na lewym ramieniu. Zdziwiłam się i poszłam sprawdzić do łóżka, czy została jakaś plama; ale nic nie zobaczyłam. Później się ubrałam i wkładając buty, spostrzegłam, że nic nie zostało też z obrzęku na lewej stopie. Szybko poszłam do przełożonej, żeby oznajmić jej, co się ze mną stało”.

Kiedy przełożona usłyszała o zniknięciu obrzęków, wywnioskowała, że pewnie popękały. Ale siostra powiedziała jej, że nie było żadnej plamy na pościeli. Tego dnia siostra Concepción mogła wziąć udział we Mszy zgromadzenia, czego od długiego czasu nie była w stanie robić. W zaawansowanym stanie choroby wstawała z łóżka o jedenastej lub dwunastej rano.

Nie należy się dziwić, że nie można dokładnie ustalić daty uzdrowienia. Jedna z zakonnic wyjaśnia, że siostry naprawdę żyją w oderwaniu od własnego zdrowia; w sposób szczególny zachowywała się tak siostra Concepción, jak to widzieliśmy wcześniej. To zawierzenie Bogu, naszemu Ojcu, sprawia, że dusze oddane nie śledzą z „kliniczną” uwagą rozwoju swojej choroby. I tak, mimo nagłego zniknięcia obrzęków, po których nie pozostał ślad, nikomu nie przyszło do głowy, by to rozgłaszać. Sam lekarz zajmujący się chorą dowiedział się o tym przypadkowo po kilku dniach, kiedy przyszedł w niedzielę na Mszę świętą do kaplicy sióstr. Siostra Concepción opowiada, że dopiero wtedy powiadomiła go o tym, że guzy zniknęły. „Powiedział, żebym następnego dnia przyszła na badanie. Zwlekałam z tym miesiąc czy dwa tygodnie”.

W każdym razie, dzięki świadectwom kilku sióstr, ten fakt można umiejscowić koło połowy czerwca 1976 r. I tak 20 lub 21 tego miesiąca przełożona poprosiła siostrę Concepción, żeby towarzyszyła siostrze Maríi del Pilar, która miała zrobić sobie prześwietlenie. Siostra Pilar relacjonuje: „Naprawdę się zdziwiłam, że przełożona wysyła ją ze mną, bo wiedziałam, jak bardzo była wcześniej chora, ale z całą pewnością mogłam zauważyć, że chodzi dobrze i nie zauważyłam poprzednich objawów choroby, mogłam tylko stwierdzić, że wygląd zewnętrzny jej twarzy był całkiem odmienny, miała taki żywy wyraz”.

Siostra María del Pilar dodaje jeden znaczący szczegół. Kiedy radiolog zobaczył siostrę Concepción w tak dobrej formie, zdziwił się, bo kilka miesięcy wcześniej, robiąc jej prześwietlenia, sam przekonał się o jej złym stanie. Nawiązała się między nimi następująca rozmowa, którą siostra streszcza w swoim oświadczeniu:


  • Siostro, co się siostrze stało?

  • Cóż, panie doktorze: zdrowieję i sama nie wiem dlaczego.

  • Gdybym ja był teraz naukowcem, zbadałbym tę sprawę, bo ten przypadek nadaje się do muzeum.



Przypisanie cudu bł. Josemaríi Escrivie

Z całą pewnością można stwierdzić, że siostra Concepción nie modliła się nigdy o swoje wyzdrowienie. Nie prosiły też o to pozostałe zakonnice. To Josefina i Felisa Boullón, jej rodzone siostry, zanosiły modły do Boga, naszego Pana i do Najświętszej Maryi Panny za wstawiennictwem Założyciela Opus Dei.

Obie siostry, niezamężne, mieszkały w Montalbán (prowincja Teruel), ale często rozmawiały przez telefon z siostrą Concepción, interesując się przebiegiem choroby. Poza tym, jako właścicielki apteki przesyłały jej regularnie środki przeciwbólowe, które stosowała.

Pod koniec 1975 r. zaczęły się modlić o zdrowie swojej siostry, polecając swoje prośby wstawiennictwu ks. Escrivy. One same opowiadają, że decyzję o zwróceniu się do Założyciela Opus Dei, zmarłego kilka miesięcy wcześniej, podjęły po przeczytaniu krzywdzącego artykułu o osobie ks. Escrivy, który pojawił się w jakimś czasopiśmie, a także po usłyszeniu niesprawiedliwych wobec Opus Dei komentarzy w czasie kolacji, która miała miejsce w dzień Bożego Narodzenia 1975 r. Felisa Boullón pisze: „Mimo, że nie żywiłam wielkiej sympatii dla Opus Dei, wydawało mi się, że te krytyki są mało sprawiedliwe i obiektywne. Zareagowałam wtedy, wzywając Matkę Bożą, bo Sługa Boży miał do Niej wielkie nabożeństwo, żeby stanęła w obronie prawdy o swoim synu, to znaczy o Słudze Bożym. I wtedy prosiłam ją przez wstawiennictwo Sługi Bożego za moją chorą siostrę, a także w innych intencjach, których nie mogę sobie przypomnieć”.

Od tamtego momentu modlitwy Felisy do ks. Escrivy z prośbą o uzdrowienie jej siostry stały się częste.

Druga siostra, Josefina, twierdzi: „Chciałyśmy, żeby była znana prawda o tym, kim był ks. Escrivá de Balaguer (…); bolało nas to, co o nim mówiono. W modlitwach, w których wstawiałam się za swoją siostrą, prosiłam, żeby – jeśli to możliwe - dał jej zdrowie, a jeśli nie – żeby dał jej dobrą śmierć. Te modlitwy zanosiłam prawie codziennie rano, kiedy sprzątałam w domu”.

Pewnego dnia, kiedy podróżowały samochodem z trzecią siostrą, odmawiały razem różaniec, modląc się za wstawiennictwem ks. Escrivy o zdrowie siostry Concepción i za jedną z siostrzenic. Felisa relacjonuje pewien bardzo ciekawy szczegół. „Tego dnia moja kuzynka dała mi książkę i obrazki Sługi Bożego. To miało miejsce w połowie albo w drugiej połowie czerwca [1976]. Od tamtego dnia, ilekroć odmawiałyśmy różaniec w rodzinie, prosiłyśmy w intencji mojej siostry, przez wstawiennictwo Sługi Bożego”.

Jak widać z tego świadectwa, właśnie w dniach uzdrowienia obie siostry podwoiły swoje modlitwy przez wstawiennictwo ks. Escrivy. O tym, że ich prośby zostały wysłuchane dowiedziały się jednak dużo później. Stało się to w bardzo zwyczajny sposób. Pewnego dnia, tak jak to robiły od czasu do czasu, zadzwoniły do El Escorial, żeby porozmawiać z siostrą Concepción. Przeczytajmy jednak opowieść Josefiny Boullón, która osobiście rozmawiała ze swoją siostrą.

„Pewnego razu, dzwoniąc do niej, zauważyłam, że ma normalny głos. Zapytałam ją, co się stało, bo mówi teraz dużo lepiej. A ona odpowiedziała: «Czuję się dobrze. Zniknął mi guz z pleców i ze stopy. Został mi tylko ten na dłoni». A ponieważ my spodziewałyśmy się usłyszeć któregoś dnia fatalną wiadomość, moja siostra Felisa, która przysłuchiwała się rozmowie, przerwała, mówiąc: «Spytaj ją, jakiemu świętemu się polecała». A ona odpowiedziała: «Żadnemu». Moja siostra Felisa odpowiedziała: «Powiedz, że ja tak, że ja ją polecałam ojcu Josemaríi Escrivie de Balaguerowi». Kiedy powiedziałam to siostrze Concepción, dodałam: «Ja też polecałam cię codziennie ks. Escrivie de Balaguerowi»”.

W ten prosty sposób siostra Concepción dowiedziała się, że zawdzięcza przedłużenie swojego życia wstawiennictwu Założyciela Opus Dei. Od tego momentu była mu bardzo wdzięczna. Lubiła wspominać, że w latach 40. pewien krewny prosił ją o modlitwę za Opus Dei, i że od tego czasu często modliła się w tej intencji. Siostra María del Pilar, która towarzyszyła jej z bliska w ostatnich latach życia, opowiada, że siostra Concepción była absolutnie przekonana, że zawdzięcza swoje uzdrowienie wstawiennictwu Założyciela Opus Dei. „Uznanie tego wstawiennictwa siostra uważała za wymóg sprawiedliwości: Pan wysłuchał prośby jej rodzonych sióstr poprzez wstawiennictwo ks. Josemaríi Escrivy de Balaguera; uważała to również za odpowiedź na jej wszystkie modlitwy w intencji Opus Dei zanoszone przez ostatnich czterdzieści lat jej życia”.






1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   22


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna