Dĕjiny Nyského knižectvi



Pobieranie 0.69 Mb.
Strona9/22
Data07.05.2016
Rozmiar0.69 Mb.
1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   ...   22

Źródło Karola



Powstanie źródła
Nie zawsze diabeł potrafił przeforsować swoją wolę, o czym opowiada następująca legenda.

W miejscu, gdzie obecnie leży śliczne uzdrowisko Źródło Karola, stała kiedyś tylko mała brzydka kapliczka pod wezwaniem św. Huberta, patrona myśliwych. Zbudował ją pobożny pustelnik, który mieszkał w pobliżu.

Pustelnikowi przyśnił się pewnego razu dziwny sen. Objawił mu się św. Hubert i obiecał mu spełnić jedno życzenie. Eremita przypomniał sobie o swoich chorych sąsiadach i poprosił świętego, żeby w pobliżu jego pustelni powstało lecznicze źródło. Gdy się drugiego dnia z rana obudził, niedaleko pustelni zobaczył źródło z czystą wodą. Trzeba było tylko wypróbować jego leczniczą moc. Najpierw przyszedł chory drwal. Pustelnik leczył go wodą ze źródła i uzdrowił go. Później spotkał przed pustelnią ciężko rannego burmistrza miasta Wrbna, którym uprzejmie się zaopiekował. Po chwili leczenia cudowną wodą wstał i mógł biegać jak sarna.

Z wdzięczności kazał burmistrz zbudować obok źródła uzdrowisko.

Wkrótce zaczęli przyjeżdżać chorzy z bliska i z daleka, żeby w pobliżu źródła odnaleźć utracone zdrowie. Dzięki uczciwej postawie pustelnika sława nowego uzdrowiska szerzyła się bardzo szybko. Wiele ludzi, pogan z pochodzenia, poprosiło pustelnika również o chrzest, więc poza uzdrowieniem ciała otrzymali też porcję zdrowia dla duszy. Wśród ludzi powiada się, że uzdrowisko odwiedził także polski król Zygmunt Waza ze swoim orszakiem. Uzdrowisko pomyślnie się rozwijało. Ludzie leczyli tu swoje chore ciała, a po zbudowaniu kapliczki również dusze.

Wtedy diabeł zaczął się obawiać, że przez działalność pustelnika straci wiele dusz i wymyślił sobie, że zniszczy źródło i uzdrowisko. Najpierw spróbował otworzyć nowe źródło w lesie powyżej pierwszego, żeby go zatopić. Woda jednak odmówiła posłuszeństwa i stworzyła sobie koryto z wodospadem w innym miejscu, gdzie znajdowało się złoto. W ten sposób powstała Biała Opawa. Gdy diabeł zobaczył, że jego próba nie powiodła się, kombinował dalej. Wziął ogromny głaz, uniósł go w powietrzu i zamierzał rzucić nim w kapliczkę, w której wierni właśnie odprawiali nabożeństwo. Pobożny śpiew było jednak słychać tak daleko, że nie mógł się zbliżyć do kaplicy. Czekał jeszcze przez chwilę, czy śpiewanie się skończy, ale w końcu się zmęczył i rzucił kamieniem w dół. Kamień z potwornym hukiem spadł na ziemię obok kaplicy, która nie doznała żadnego szwanku. Ludzie powracający z nabożeństwa zobaczyli tylko ogromny głaz, którego wcześniej nie było i uświadomili sobie, jakie niebezpieczeństwo im groziło. Przychodziło tu potem wiele osób, żeby ten cud obejrzeć. Skała znajduje się do dziś na górce na północ od uzdrowiska.

Opr. Sotiris Joanidis, tłumaczenie: Centrum Języków Obcych „HIT”


Żulowa

Skarb w Kaltensztejn


Na małym pagórku w Kaltensztejn niedaleko Żulowej znajduje się stary, dawno zburzony zamek. Wśród ludzi opowiada się, że w zamku ukryta jest wielka kadź złota, której pilnuje zaklęta księżniczka. Pewnego razu dwójka młodych ludzi z Kaltensztejn postanowiła, że spróbuje skarb odnaleźć. Na drogę zabrali ze sobą korzeń rącznika, żeby móc pokonać złe czary. Gdy dotarli pod zamek i dotknęli rącznikiem drzwi, te natychmiast otworzyły się z głośnym trzaskiem. Gdy niezdecydowanie weszli do środka, ujrzeli od razu wielką kadź, na której siedział brzydki pudel, który gniewnymi oczkami obserwował nieproszonych gości. Gdy zbliżyli się do kadzi, pudel zmienił się w potwornego węża, który gniewnie syczał. Obydwu poszukiwaczy opanował strach, rzucili się do ucieczki i jak najszybciej opuścili to straszliwe miejsce.

Następna legenda opowiada o tym, że podczas Pasji wielkopiątkowej brama zamku może się otworzyć. Ponoć wystarczy zapukać i zawołać: „Piękna Szpredo, otwórz!” Każdy, kto potem wejdzie do środka, może w ciemnym korytarzu zbierać skarby. Po jakimś czasie potem zabrzmi trzykrotnie z przerwami wołanie: „Raf! Raf! Raf!” I biada temu, kto na trzecie zawołanie jeszcze znajduje się w korytarzu. Brama w tej chwili zostanie zamknięta i nieszczęśnik zgubiony będzie na wieki.

Opr. Sotiris Joanidis, tłumaczenie: Centrum Języków Obcych „HIT”


Mikulowice



Mikulowicki dzwon
Dawno temu stał w Mikulowicach piękny zamek, który należał do starej bezdzietnej wdowy. Ponieważ była samotna, jej serce przywiązało się do małego pieska, którym się opiekowała i rozpieszczała go jak matka jedynego syna. Niestety stary piesek zachorował i na przekór całej opiece umarł. Śmierć psa starą panią bardzo przygnębiła. Dlatego zdecydowałal, że ostatnim dziełem jej miłości do psa będzie wielki dzwon, który ufunduje dla kościelnej wieży. Dźwięk dzwonu powinien całej okolicy oznajmiać śmierć jej ulubieńca – zwykłego pieska.

Jednak miejscowy proboszcz nie chciał się na coś takiego zgodzić, bo traktował to jako grzech. Kto kiedykolwiek słyszał, żeby psu okazywać taki honor. Przecież to jest sprzeczne z wolą Boga. Po wielu prośbach wdowy jednak zgodę wyraził i dzwon został wciągnięty na wieżę mikulowickiego kościoła. Proboszcz niemniej odmówił poświęcenia dzwonu i gdy po raz pierwszy pociągnęli za linę, żeby zadzwnonić, urwał się i wypadł przez okno w wieży prosto do rzeczki Białej. Nikt go od tej pory nie zobaczył. Dopiero po długim czasie, gdy o sprawie dawno zapomniano, ujrzał jeden pasterz świń w korycie rzeki wielką bryłę metalu. Gdy ją odkopali, okazało się, że jest to dzwon, który spadł z wieży wskutek grzesznego postępowania szlachcianki z mikulowickiego zamku. Nikomu już do głowy nie przyszło, żeby dzwon ponownie spróbować umieścić w wieży kościoła. Metal odwieźli do Głuchołaz, gdzie został przetopiony na inny dzwon, który do dzisiaj zwołuje pobożnych mieszkańców na nabożeństwa.


Opr. Sotiris Joanidis, tłumaczenie: Centrum Języków Obcych „HIT”

Lipowa



Dziewiczy skok
Nad uzdrowiskiem Lipowa znajduje się skała, na którą można wejść tylko z jednej strony, ponieważ pozostałe są zbyt strome. Ludzie nazwali skałę Dziewiczy Skok. Dlaczego? O tym opowie następująca legenda.

Pewnego razu wyszła jedna zgrabna wiejska dziewczyna do lasu nakosić trawy. Śledził ją młody myśliwy, który przez długi czas się do niej zalecał. Ponieważ jej serce już należało do innego, nie chciała z myśliwym nawet słowa zamienić. Gdy zauważyła, że jest śledzona przez myśliwego, zaczęła uciekać, lecz młodzieniec był tuż za nią. Zatrwożona dotarła aż na opisaną skałę i gdy za nią zaczął się wspinać również myśliwy, nie pozostało jej nic innego, jak skoczyć w przepaść, jeżeli chciała zachować swoją cnotę. Gdy myśliwy zobaczył, że jego wybranka skoczyła, skoczył za nią. Cudem dziewczynie nie stało się nic, lecz myśliwy przez swoje grzeszne myśli zginął.

Opr. Sotiris Joanidis, tłumaczenie: Centrum Języków Obcych „HIT”
Skaly Olbrzyma
Nad Górną Lipową na stoku Szeraka wypina się wysoka skała, która wygląda jakby była przepołowiona. Legenda mówi, że rzucił ją tutaj olbrzym Amik, który mieszkał w okolicy. Kiedyś miał zmierzyć swe siły z sąsiednim olbrzymem, który się chwalił, że jest o wiele silniejszy. Więc zaczęli zawody. Zwyciężyć miał ten, kto dorzuci dalej olbrzymim głazem. Weszli na górę Świerk naprzeciwko Szeraka i stamtąd rzucali. Amik wziął ogromny głaz, zamachnął się i rzucił. Skała spadła na miejsce, gdzie znajduje się dzisiaj, pod Szerakiem. Potem rzucał rywal. Wziął taki sam głaz i rzucił o wiele, wiele dalej, aż za górę Pradziad. W ten sposób powstały Kamienie Piotra. Zwycięstwo sąsiada Amika tak zdenerwowało, że wyciągnął swój miecz i skałę pod Szerakiem przeciął na pół.

Jeszcze dzisiaj możemy w Skałach Olbrzyma nazywanych również Kamień Amika, zobaczyć miejsce, gdzie miecz głaz przepołowił.

Opr. Sotiris Joanidis, tłumaczenie: Centrum Języków Obcych „HIT”




1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   ...   22


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna