Dłonie i Słowo Magazyn Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym



Pobieranie 374.31 Kb.
Strona3/5
Data07.05.2016
Rozmiar374.31 Kb.
1   2   3   4   5

Nic dziwnego, że dla obserwatorów z zewnątrz stajemy się ludźmi z pasją, od których można się wiele nauczyć, np. aktywności i skutecznego działania.

Wyzwanie, któremu staramy się sprostać – Angelika Rejs, Muzeum Warmii i Mazur

Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie już od pięciu lat jest współorganizatorem Festiwalu Twórczości Wszelakiej Osób Głuchoniewidomych. Działamy razem od samego początku i myślę, że dla każdej ze stron jest to współpraca bardzo ciekawa i jednocześnie mobilizująca do dalszych wysiłków. Dyrekcja oraz pracownicy muzeum decydują się na współpracę przy festiwalu, ponieważ jest to dla nas szansa, aby poznać osoby głuchoniewidome oraz zaprezentować nasze zbiory im i innym uczestnikom festiwalu. Nasza placówka od kilkunastu lat wprowadza w życie ideę „muzeum otwartego”, dostępnego jak najszerszej publiczności. Festiwal jest dla nas okazją dotarcia do odbiorcy, który nie zawsze sam trafi do muzeum.

Muzeum Warmii i Mazur ma siedzibę w gotyckim zamku. Infrastruktura tego miejsca powoduje, że zanim przystąpimy do działania, szczególnie z osobami niepełnosprawnymi, musimy omówić wszelkie sprawy techniczne, dokładnie przemyśleć scenariusz imprezy. Zależy nam, jako instytucji kultury, aby muzeum było dostępne nie tylko dla tych, którzy mogą się po nim swobodnie poruszać, ale także dla tych, którzy mają pewne ograniczenia uniemożliwiające pełną percepcję przygotowanej przez nas oferty. Współorganizacja festiwalu jest dla nas wyzwaniem, któremu staramy się sprostać. Stanowi okazję do poznania ludzi z całej Polski, których łączy nie tylko to, że są głuchoniewidomi, lecz także to, że są obdarzeni wyjątkową wrażliwością, mają szereg zdolności manualnych. Prezentowane w muzeum prace uczestników imprezy świadczyły o wysokim poczuciu estetyki i świetnie wkomponowywały się w eksponowane wystawy. W trakcie festiwalu muzeum było udostępnione dla zwiedzających, dzięki czemu twórczość osób głuchoniewidomych mogła być poznana przez szerszą publiczność.

Słuchać i rozumieć – Izabela Dyguła, rzecznik prasowy pomorskiego oddziału PGNiG SA

Współpracę z TPG podjęliśmy już kilka lat temu. Wspólnie zrealizowaliśmy m.in. warsztaty szkoleniowe „Nie widzę, nie słyszę, jak znaleźć wspólny język?”. Spotkania prowadzone były przez osoby niepełnosprawne, podczas których zamieniliśmy się rolami. Osoby z dysfunkcjami wzroku i słuchu na czas zajęć były pracownikami Biur Obsługi Klienta, my natomiast, korzystając ze specjalnych okularów i stoperów, próbowaliśmy wejść z świat osób głuchoniewidomych. Warsztaty były nowatorskim przedsięwzięciem, niecodzienną płaszczyzną do wymiany doświadczeń i wrażeń. Uczestnictwo w nich wzbogaciło naszą wiedzę i pozwoliło zyskać nowe umiejętności.

PGNiG jest firmą odpowiedzialną społecznie. W ramach przejętej strategii zrównoważonego rozwoju realizujemy szereg projektów, które mają na uwadze potrzeby i oczekiwania społeczności lokalnych. Nasze relacje z partnerami budujemy w oparciu o zaufanie i zrozumienie. Można to osiągnąć, wspierając takie inicjatywy jak Festiwal Twórczości Wszelakiej Osób Głuchoniewidomych, podczas którego uczestnicy pod okiem instruktorów i ekspertów, mogli rozwijać swoje talenty oraz nabywać nowe umiejętności. Tego typu przedsięwzięcia przynoszą wymierne skutki. Każda ze stron uczy się słuchać i rozumieć racje i styl działania partnera.

Rubryka: z regionów

Tytuł: Dotknęliśmy nieba

Autor: Natalia Jaruta, wolontariuszka w Lubuskiej JW TPG; Iwona Wróblak, dziennikarka zaprzyjaźniona z TPG

„Jaka to sztuka dotykać nieba

Ile wysiłku Twojego potrzeba

żyjesz tą chwilą, często się smucisz

Gdy dziś nas poznasz, jutro powrócisz…”

Relacja Natalii Jaruty

Słowami refrenu hymnu naszej jednostki chciałabym zacząć tę refleksję – moją retrospekcję z 7 czerwca oraz dni poprzedzających koncert Dotknąć Sztuką Nieba w wykonaniu Lubuskiej JW TPG. Stał się on dla mnie naprawdę szczególnym przeżyciem, nie tylko ze względu na rangę wydarzenia... Były to moje początki w TPG. Nigdy tego nie zapomnę.

Dobry miesiąc przed startem całego zamieszania Asia Rybarczyk, moja serdeczna koleżanka i koordynatorka naszej jednostki TPG, zabrała mnie na spotkanie. Szczerze powiedziawszy, bardzo się wahałam – w nowej grupie czuję się strasznie niepewnie, szczególnie obawiałam się grona o takiej specyfice. Nie wiedziałam, czy byłam właściwym człowiekiem w odpowiednim miejscu – niesienie pomocy innym to jednak ogromna odpowiedzialność, ja zaś jestem nieźle zakręconą młodą osobą. Czy ktoś taki nadaje się na opiekuna? A co, jeśli nikomu nie przypadnę do gustu? Z tymi i innymi pytaniami kotłującymi się w głowie szłam posłusznie za Asią, aż dotarłyśmy na miejsce.

Już w pierwszej sekundzie zachwyciła mnie wspaniała, swobodna i radosna atmosfera grupy. Było bardzo wielu młodych wolontariuszy, ale też osoby starsze, wszyscy jakoś magicznie zintegrowani, cudownie połączeni w powołaniu – prostym czynieniu do bra i sprawiedliwości. Choć z początku byłam bardzo speszona, to już po chwili poczułam klimat i nawiązałam mnóstwo znajomości. Trwają one zresztą do dziś!

Piszę o tym spotkaniu dlatego, że było to moje pierwsze i jedyne spotkanie przed całym zamieszaniem z koncertem! Rzucono mnie na głęboką wodę – do pomocy przy organizowaniu dekoracji i przeprowadzaniu prób. Niesamowite, jak wspólnymi siłami, krok po kroku stawialiśmy na nogi wielkie piękne dzieło – zarówno scenerię, jak i kostiumy oraz muzykę do spektaklu. Każdy miał przydzielone zadanie, z czego z reguły sumiennie się wywiązywał. Niektórzy byli odpowiedzialni za drobniejsze rzeczy, aby jako początkujący wolontariusze nabrać wprawy, „starszakom” częściej przypadały trudniejsze obowiązki i nadzór nad młodszą grupą. Mimo fizycznego wysiłku (bo w TPG robi się wszystko samemu) i dużej presji było też mnóstwo zabawy, a poza tym towarzyszyła nam ogromna satysfakcja, gdy wszystko układało się po myśli. Naturalnie, nie udało się uniknąć sprzeczek, ale zawsze udawało nam się znaleźć kompromis.

Nasze przedstawienie zostało przygotowane na trzech weekendowych spotkaniach warsztatowych – każde z nich było okupione dużym zaangażowaniem i ciężką pracą. Przygotowywaliśmy na regularnych spotkaniach młodzież gimnazjalną z naszego miasta do wspólnego wymigania piosenki „Miasto budzi się” Yugopolis, co było dość niecodziennym, a zarazem bardzo ciekawym pomysłem.

Świetnie jest współpracować z młodymi, zaangażowanymi ludźmi! Ewa, nasza szefowa, oraz inne zaangażowane w to wolontariuszki jeździły do gimnazjów i uczyły młodzież, jak wymigać poszczególne znaki w każdej zwrotce. Wszystkim, którzy chcieli się dołączyć (była to naprawdę spora grupa) – serdecznie dziękujemy! Także osoby głuchoniewidome dały z siebie wszystko! Uczyły się tekstów na pamięć, tworzyły, pomagały dosłownie przy każdej możliwej okazji i były z nami – ciałem i duchem!

Sam koncert, co tu dużo mówić, udał się znakomicie – jestem dumna z całej ekipy. Montaż muzyczno-słowny bardzo przypadł do gustu zarówno młodszym, jak i starszym widzom. Cudownie było widzieć tyle przyjacielskich uśmiechów i zrozumienia dla naszej pracy. Świetnie spisali się utalentowani aktorzy, wolontariusze i tłumacze-przewodnicy. Ile towarzyszyło nam emocji!

Ekipo, dziękuję, że mogę z Wami pracować! Ewo – jesteś NIESAMOWITA! Dla takich chwil naprawdę warto było rzucić się na tę TPG-owską głęboką wodę. Dla takich chwil po prostu WARTO ŻYĆ!

Paulina Skrzek, wolontariuszka: Bardzo się cieszę, że mogłam uczestniczyć w tak ciekawym przedstawieniu. Dowiedziałam się […], jaki talent mają osoby głuchoniewidome, […] poznałam wiele wspaniałych osób, z którymi dobrze się współpracuje i dogaduje.

Tomasz Malaika, beneficjent: Było świetnie, fajnie było się spotkać ze znajomymi z TPG, występ podobał się publiczności. Ciekawie było też poznać legendę o Międzyrzeczu, której wcześniej nie znałem.

Krzysztof Bokłach, beneficjent, odtwórca głównej roli: Dotknąć Sztuką Nieba to nasze święto. Podczas koncertów możemy przedstawić swoje umiejętności, pokazać, że nie jesteśmy gorsi od innych, zdrowszych. Miałem tremę, ale w trakcie występu uleciała. Byłem zadowolony z siebie, gdy dowiedziałem się, że wszystko poszło dobrze! Moja rola była bardzo fajna. Wcielenie się w postać Romka to […] duże przeżycie. Ciążyła na mnie duża odpowiedzialność za powodzenie przedstawienia. Musiałem postarać się, aby być twórczym. To ważne dla mnie doświadczenie, które wymagało koncentracji, odwagi, przełamania własnych barier.

Karolina Szulga, beneficjentka, piosenkarka: W tym roku była ładna scenografia i chwilami zabawna. Dla mnie najważniejsza jest muzykoterapia. Jest czymś pięknym, koi wszystkie niedogodności.

Ela Prędkiewicz, beneficjentka, poetka: Przedstawienie […] bardzo mi się podobało. Przyznam szczerze, iż miałam pewne obawy, czy uda nam się odtworzyć przebieg zdarzeń bez przeszkód. Wychodząc na scenę, byłam bardzo stremowana. Moje obawy okazały się na szczęście niesłuszne. Przedstawienie wyszło znakomicie […]. Jednakże należy zaznaczyć, że to dzięki pomocy wolontariuszy, za co należą im się gorące podziękowania. Ogromnie cieszymy się, że mieliśmy komu to pokazać i udowodnić, iż my – pomimo swej niepełnosprawności, też możemy... dotknąć nieba naszą sztuką.

Jaka to sztuka dotykać nieba? Iwona Wróblak

Spotkania oraz koncerty członków i sympatyków Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym to święta przyjaźni i empatii. Ich celem jest wydobycie z cienia i ciszy osób z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu. Zaproszeni jesteśmy do poznania tych osób i ich twórczości, zawarcia przyjaźni i znajomości. Chodzi też o przełamanie barier i przeszkód w komunikacji związanych z ich niepełnosprawnością.

W holu Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Międzyrzeczu można ujrzeć wytwory rąk Jurka Godynia, który mimo postępującej utraty wzroku nadal modeluje w glinie piękne rzeźby. Na wystawie są malowane na płótnie pejzaże, dziergane serwetki; mimo niedowidzenia można jeszcze z powodzeniem dać upust swoim twórczym pasjom. Prace Ewy Grad, Elżbiety Grad-Trochimiuk, Marka Gembalskiego, Danuty Brandenbura, Henryka Woźniaka, Karoliny Szulgi. Dla nas, widzących, to intymny wgląd w świat wyobraźni i psychiki ludzi niedowidzących i niedosłyszących.

Jest to także zupełnie zwyczajne poznanie drugiego człowieka, którego – oprócz niesprawności zmysłów – nic od nas nie różni. A osobowości mają bardzo ciekawe, doświadczenia zaś tak odmienne od naszych.

Ewa Skrzek-Bączkowska, pełnomocnik wojewódzki TPG, przekonała do siebie duże i wierne grono oddanych jej i sprawie pomocy osobom głuchoniewidomym wolontariuszy. To przeważnie młodzi ludzie, choć są też wysoko kwalifikowani specjaliści od rehabilitacji, znajomi i współpracownicy Ewy. Klarowność intencji, zdolności organizacyjne Ewy i jej ogromna pracowitość czynią tę ważną społecznie działalność bardzo efektywną dla środowiska głuchoniewidomych i sprawiają, że wiele daje ona lokalnej społeczności – w sferze integracji i przełamywania barier.

To, co wie Ewa, co czują jej wolontariusze, próbowano nam przekazać na tegorocznym koncercie-spektaklu. Mówi się tam o wielkiej i naglącej potrzebie złapania chwili – zintegrowania się ze sobą i z miejscem, gdzie się mieszka, zastanowienia się nad kształtem i formułą naszego życia przy okazji niedzielnego spaceru do międzyrzeckiego zamku. Taka przechadzka tworzy odpowiedni dystans do świata, sprawia, że widzimy sprawy codzienne we właściwych barwach i w odpowiedniej skali. Legendy, z których zaczerpnięto pomysł na przedstawienie, sięgają tematyką do czasów pogańskich. Głuchoniewidome przywdziewają szatę kapłanki, można posiedzieć nad ogniskiem w chramie, jako boginka odpędzać złe czary, leczyć chorych mocą uzdrawiania.

To fajna zabawa być aktorem. Podziwialiśmy kreacje sceniczne Eli Grad-Trochimiuk, Grażynki Wachowskiej, Andrzeja Kozłowskiego, Tomka Malaiki, Krzysztofa Bokłacha, recytacje Elżbiety Prędkiewicz oraz wokalne popisy Karoliny Szulgi, tego fenomenu śpiewania trudnych muzycznie piosenek, interpretowanych za każdym razem inaczej – niewyuczonych bynajmniej na pamięć; jak nasza Karolina słyszy szczątkowym słuchem muzykę przez duże „M”? To jej twórcza tajemnica, o której jeszcze ktoś na pewno napisze naukowy esej.

Przedstawienie, scenografia, gra aktorska osób głuchoniewidomych, wszystko to przyciąga widzów swą atrakcyjnością. Główny bohater, współczesny żyjący szybko młody człowiek, odnajduje sens egzystencji, poznając historię swojego miasta. Po raz pierwszy przygląda się rzeczywistości wokół siebie, czerpiąc z niej radość. Natchniony wspaniałą historią o dwóch kapłankach – Pakli i Obrze, które przemieniły się w rzeki, aby strzec swojej małej ojczyzny – zaczyna myśleć o potrzebie pomocy innym. Odnajduje TPG, gdzie spotyka przyjaciół, zaczyna się rozwijać, czuć potrzebny. Aktywnie uczestniczy w życiu organizacji, wraz z innymi przygotowuje „bicie rekordu” we wspólnym miganiu piosenki. W spektaklu występującym udało się scalić przeszłość i teraźniejszość. Wsłuchanie się w lokalną ojczyznę, w ziemię, z którą jesteśmy, czy tego chcemy, czy też nie, niejako zrośnięci, to wstęp do poznania dostępnych nam jej innych cennych wymiarów. Proces ten generuje bezpieczne dla nas, stabilizujące zakorzenienie się w czasy obecne. Może nie będzie się w nas wtedy srogo wpatrywało „wrogie bóstwo” – samotność, niepewność, alienacja, wrażenie nieprzydatności i braku celu w życiu. Nasze miasto zbudzi się (wolontariusze migają piosenkę, która jest elementem całości spektaklu), kiedy my będziemy przebudzeni; społeczność składa się z ludzi, to oni tworzą świat.

Wszystkie empatie, dobre działania są wielką mocą mogącą uszczęśliwić – poprawić los jednostki. Warto pracować, by stworzyć to wielkie dzieło pomocy. A jaką dają siłę! Spytajcie wolontariuszy, dlaczego poświęcają tyle swojego czasu dla innych, z jakiego powodu są uśmiechnięci.

Koszulki wolontariuszy z alfabetem Lorma, znakami daktylografi i wspólne miganie piosenki, Zuzia Marzol na bieżąco tłumacząca miganiem treść spektaklu, Paweł Reszela – artysta kabaretowy zaproszony na występ – z dwoma mikrofonami (aby głuchoniewidomi mogli lepiej słyszeć) to znaki KONTAKTU mimo i obok uszkodzeń zmysłów, niejako im wbrew…

Spotkanie TPG było trzydniowe. Następnego dnia rano głuchoniewidomi uczestnicy z województw lubuskiego i wielkopolskiego udali się do pobliskiego Rokitna. W ogrodzie Domu Pomocy Społecznej nr 38 na dzieci i młodzież czekało wiele atrakcji, które pod przewodnictwem Sylwestra Suchockiego przygotowali miłośnicy airsoftu. Dzięki współpracy z katechetą Januszem Rutkowskim uczestnicy spotkania i zaprzyjaźniona grupa z Polskiego Związku Niesłyszących mogli wziąć udział w mszy świętej poprowadzonej przez księdza Mariusza Szafryka z parafi i Świętego Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu. Oprawę mszy przygotowali wolontariusze pod przywództwem Andrzeja Pałki, instruktora harcerskiego z Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie.

„Jaka to sztuka dotykać nieba?”… Piękny wiele dający do myślenia motyw piosenki TPG, bardzo filozoficzny… Pytający o rodzaj sztuki – ekspresji, która lekko tylko dotyka zmysłów, one – jeśli już są uszkodzone, to trudno, musimy i obejdziemy się – może bez nich. Też – bez nich – jesteśmy ludźmi… Nasze dłonie są złączone.

W ramce: Organizatorzy koncertu dziękują za okazaną pomoc następującym osobom i instytucjom: zaproszonym artystom Pawłowi Reszeli i Krzysztofowi Kamyszkowi, Powiatowemu Centrum Pomocy Rodzinie (wsparcie w ramach środków z PFRON), gminie Międzyrzecz, Gospodarczemu Bankowi Spółdzielczemu w Międzyrzeczu, Magdalenie Mleczak, dyrektor Domu Pomocy Społecznej nr 38 w Rokitnie (za gościnę podczas sobotniej części imprezy), Ewie Wołyńskiej, Bartkowi Orłowi, Justynie Pietrzak i Elżbiecie Szafrańskiej (za wsparcie przy tworzeniu hymnu oraz przygotowaniu montażu muzyczno-słownego), Marcie Marzol, Monice Jesionowskiej i Marcinowi Dziobkowi z Rejonowego Sztabu Ratowniczego, którzy czuwali nad bezpieczeństwem imprezy, Sylwestrowi Suchowskiemu, Tadeuszowi Suchowskiemu, Rafałowi Bugajowi i Danielowi Andrukiewiczowi z grupy airsoftowej, Natalii Jarucie, która pomagała tuż przed koncertem, w najgorętszym czasie przygotowań, Ewie Hasek, psycholog, która służy wsparciem wszystkim potrzebującym, zarówno głuchoniewidomym, jak i wolontariuszom, pomagając tworzyć silną grupę.

Organizatorzy koncertu dziękują sponsorom: Jackowi Różyckiemu prowadzącemu piekarnio-cukiernię Baczyna w Międzyrzeczu, Jackowi i Beacie Bełz prowadzącym hotel i restaurację Duet w Międzyrzeczu, Krystynie Kuik i Ewie Szaracie z Biura Kreśleń z Międzyrzecza, Maćkowi Czekałowskiemu z MC Studio Reklamowe w Sulechowie, a także firmom Robert Czekała – Ogrodnictwo oraz EWE – Gaz Ziemny.

Organizatorzy koncertu dziękują patronom medialnym: „Gazecie Powiatowej”, Radiu Zachód oraz portalowi społecznościowemu Ziemia Międzyrzecka.

Rubryka: wydarzyło się

Tytuł: Warsztaty dla self-adwokatów

Autor: Tomasz Malaika, Klub Głuchoniewidomych w Międzyrzeczu; Robert Schab, Klub Głuchoniewidomych we Wrocławiu

W dniach 14–17 marca 2013 roku w Łucznicy odbyły się warsztaty dla głuchoniewidomych self-adwokatów. To pierwsze takie wydarzenie w historii TPG.

Jak mówi artykuł 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka „Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi w swej godności i w swych prawach”. Self-adwokat zna swoje prawa, działa na rzecz ich przestrzegania oraz podejmuje samodzielne decyzje na temat swojego życia. Taka osoba lub grupa osób, wykorzystując odpowiednie narzędzia, może w zgodzie z normami prawa wpływać na podejmowane decyzje przez instytucje społeczne.

W trakcie warsztatów mogliśmy się przekonać, jakie prawa posiadają niepełnosprawni i jakie mają możliwości ich zastosowania w praktyce. Niestety, dostęp do tych informacji wśród głuchoniewidomych jest stosunkowo mały, niewiele osób wie, jak ze swoich praw korzystać. Stąd właśnie zrodziła się idea self-adwokatury, która funkcjonuje też w innych organizacjach zrzeszających osoby niepełnosprawne.

Szkolenie prowadziły Justyna Dubanik i Magdalena Kocejko. Tematyka obejmowała m.in. zaznajomienie się z Konwencją Praw Osób Niepełnosprawnych i jej wykorzystaniem oraz umiejętność argumentowania swoich praw. Począwszy od pierwszego dnia zgłębialiśmy tajniki bycia self-adwokatem. Zajęcia odbywały się w formie wykładów, dyskusji oraz ćwiczeń.

Zadania praktyczne były dobrą okazją do zdobycia nowej wiedzy oraz do sprawdzenia tej dotychczasowej. Podzieleni na grupy zajmowaliśmy się rozwiązywaniem sytuacji znanych nam z życia codziennego. Zapisy z konwencji posłużyły nam jako narzędzie, które można wykorzystać do obrony własnych praw. Pracowaliśmy m.in. nad problemem braku tłumacza języka migowego w urzędzie miasta, w związku z czym osoba niesłysząca nie mogła wziąć udziału w spotkaniu z burmistrzem. Zostało tu złamane prawo, które nakłada obowiązek przydzielenia tłumacza w instytucjach pożytku publicznego. Takie sytuacje wpływają na wycofywanie się niepełnosprawnych z aktywności samorządowej.

Dowiedzieliśmy się, jak pisać apele, petycje do władz z prośbą o przystosowanie urzędów czy szpitali do potrzeb osób głuchoniewidomych. Self-adwokaci czynią starania o przyznanie osobnego symbolu niepełnosprawności „13-G” dla głuchoniewidomych. Istotną rzeczą jest, by niepełnosprawni uczestniczyli w tworzeniu prawa, które ich dotyczy.

Skład grup wciąż się zmieniał, dzięki temu nawzajem przekazywaliśmy sobie wiedzę i doświadczenia. Wpłynęło to korzystnie na integrację uczestników oraz zachęcało do twórczych debat nad danym zagadnieniem.

Przekonaliśmy się, że takie warsztaty są potrzebne i należy je kontynuować. Wiedza nabyta w ten sposób daje możliwość swobodnego funkcjonowania, wyrażania własnych opinii i godnego reprezentowania siebie w społeczeństwie. Poza tym miło spędziliśmy cały czas, korzystając z pięknej zimowej scenerii w Łucznicy i bawiąc się np. na karaoke.

Rubryka: z regionów

Tytuł: Z życia klubów

Autor: Anna Podgórna, tłumacz języka migowego w Zachodniopomorskiej JW TPG; Anna Jurkowska, pełnomocniczka Pomorskiej JW TPG

W Regionalnych Klubach Głuchoniewidomych spotykamy się z różną częstotliwością. W niektórych miastach raz w miesiącu, w innych raz w tygodniu. Tematy tych zebrań też są różne…

Klub w Szczecinie: praktyczni w domu - Anna Podgórna

Jedno z czerwcowych piątkowych spotkań w Zachodniopomorskiej JW TPG dotyczyło obszaru niezwykle ważnego w życiu każdego człowieka, a mianowicie porządku. Jak mówi popularne porzekadło: porządek w domu, to porządek w życiu. Temat spotkania objął nie tylko porady, w jaki sposób panować nad porządkiem w domu, lecz także był wymianą doświadczeń dotyczących naturalnych (a co za tym idzie ekologicznych) środków czystości. Opowiadaliśmy m.in. o tym, jakie zastosowanie w domowych porządkach mogą mieć sok z cytryny, soda oczyszczona i ocet oraz jak przy ich użyciu zminimalizować wydatki na standardowe środki czystości.

Rozważania rozpoczęliśmy od opisania, czym dla nas są porządki – codziennością czy znienawidzonym obowiązkiem – stwierdzenia, ile czasu im poświęcamy oraz wskazania sposobów na systematyczne utrzymanie porządku w domu. Mówiliśmy o potrzebie planowania porządków, czyli rozdzielania czynności takich jak pranie, prasowanie i odkurzanie na dni tygodnia, oraz o tym, jak bardzo może nam pomóc w sprzątaniu regularność, np. ścielenie łóżka zaraz po wstaniu, odkładanie butów na miejsce, zmywanie naczyń zaraz po ich użyciu czy wycieranie kabiny prysznicowej/wanny zaraz po kąpieli.

Informacje zebrano w prezentacji, po zapoznaniu się z którą miała miejsce wymiana doświadczeń wszystkich praktycznych pań i panów domu na temat ich własnych sposobów na zachowanie czystości oraz planowanie porządków. Dyskusja była gorąca i dotyczyła m.in. sposobów na odplamianie białych tkanin, prania i usuwania brzydkich zapachów z dywanów oraz czyszczenia lodówek. Oto nasze wnioski:

• aby usunąć plamę z wina, trzeba ją posypać grubą warstwą soli, a następnie materiał uprać w gorącej wodzie i na koniec przepłukać w zimnej wodzie;

• aby usunąć żółte plamy z białych i jasnych ubrań, należy nanieść na nie czysty sok z cytryny i pozostawić do wyschnięcia na słońcu przez cały dzień, a wieczorem wyprać odzież w pralce lub ręcznie;

• aby usunąć plamę z długopisu, należy podłożyć pod zaplamione miejsce kawałek waty, polać je łyżką wody ze szczyptą kwasku cytrynowego, a po 20 minutach uprać tkaninę;

• aby usunąć nalot na szklankach i kubkach po kawie albo herbacie, należy umyć zabrudzone miejsce gąbką lub zmywakiem skropionym kwaskiem cytrynowym;

• aby wyczyścić zabrudzoną toaletę, należy wlać na noc do muszli pół szklanki octu, a rano umyć ją szczotką i spłukać;

• aby zdezynfekować deskę do krojenia, trzeba co jakiś czas przecierać ją ściereczką zwilżoną octem;

• aby usunąć nieprzyjemny zapach z butów, należy wsypać do nich na noc łyżeczkę sody oczyszczonej, a rano wytrzepać.

Najważniejszą do zapamiętania myślą spotkania jest jednak to, iż praktyczni pani i pan domu to szczęśliwi pani i pan domu.

Klub w Gdańsku: sobota pełna niespodzianek - Anna Jurkowska

W sobotę 29 czerwca wybraliśmy się do wsi Babidół, około 30 km od Gdańska. Główne cele na ten dzień to nastawienie się na dopieszczanie naszych zmysłów – poczucie wiatru we włosach i dreszczyku emocji, zapachu czerwcowej łąki, smaku kiełbaski prosto z ogniska – oraz zaznanie prawdziwej gościnności i atmosfery dobrej zabawy…

I czasem zdarza się tak, że wszystko się udaje, a niespodzianka goni niespodziankę. Największą był przejazd sportowymi kabrioletami marki Mazda. Takich wrażeń nikt się nie spodziewał! Ryk silnika, ostre wiraże i wiatr we włosach… Kolejne niesamowite przeżycia zapewnili nam gospodarze, którzy zorganizowali i poprowadzili zawody sportowe w trzech konkurencjach: strzelanie z łuku do kostki siana, strzelanie z wiatrówki oraz rzuty kulami zwanymi „bule”.

Doping, emocje, wyrównana walka oraz świetna zabawa – tak w wielkim skrócie można podsumować ten fragment popołudnia. Niezwykłe doświadczenie stanowił dla nas również kontakt ze zwierzętami przebywającymi w azylu prowadzonym przez naszych gospodarzy – 17 końmi, które miały szczęście tutaj trafić, towarzyszącymi nam wszędzie kozami Andzią i Przekrętem, pięcioma kotami, a także królikami oraz przesympatyczną świnką o imieniu Lechia, która zachowywała się jak pies i ważyła 200 kg. Dosłownie każdy chciał ją pogłaskać, zrobić jej zdjęcie i spędzić z nią trochę czasu! Skąd Lechia się wzięła w Babimdole i dlaczego tak się nazywa – to materiał na inną opowieść…




1   2   3   4   5


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna