Droga śW. Teresy od dzieciątka jezus do ogłoszenia patronką misji



Pobieranie 111.42 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar111.42 Kb.

DROGA ŚW. TERESY OD DZIECIĄTKA JEZUS

DO OGŁOSZENIA PATRONKĄ MISJI

I NIEGASNĄCA AKTUALNOŚĆ

JEJ MISYJNEGO PATRONATU



Materiały z Sesji upamiętniającej 75-lecie patronatu misyjnego

św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Wyższym Seminarium Duchownym Misjonarzy Oblatów w Obrze (13 grudnia 2002)

Kuria


Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych

Kraków 2003

Od Redakcji
Z inicjatywy o. dra Wojciecha Kluja OMI, wykładowcy misjologii w Wyższym Seminarium Duchownym Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Obrze (filii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu) odbyła się 13 grudnia 2002 r. sesja upamiętniająca 75-lecie ogłoszenia św. Teresy od Dzieciątka Jezus patronką misji. Ogłoszenie to nastąpiło 14 grudnia 1927 r. Dokonał go papież Pius XI na prośbę biskupów misyjnych, wśród których prym wiedli Oblaci Maryi Niepokalanej pracujący wśród Eskimosów w północnej Kanadzie, na czele ze sługą Bożym Owidiuszem Charlebois.

Prelegentami sesji byli: N.O. Prowincjał dr Szczepan T. Praśkiewicz, który wygłosił odczyt pt. Duchowość misyjna św. Teresy od Dzieciątka Jezus, oraz ks. dr Kazimierz Lubowicki OMI, który przedstawił referat pt. Droga ogłoszenia św. Teresy Patronką Misji1.

Seria wydawnicza Kurii Prowincjalnej naszej Prowincji Życie i Misja Karmelu Terezjańskiego udostępnia zainteresowanym tekst obydwu prelekcji, włączając się tym samym w obchody wymownej rocznicy.

br. Rafał Wilkowski OCD


I. Droga św. Teresy Z Lisieux

do ogłoszenia patronką misji i misjonarzy
o. Kazimierz Lubowicki OMI
Mija 75 lat od chwili, gdy 14 grudnia 1927 r. papież Pius XI ogłosił św. Teresę z Lisieux patronką misji i misjonarzy. Jest to owoc konkretnych działań, których inicjatorem był sługa Boży Ovide Charlebois OMI, biskup Bérénice, wikariusz apostolski Keewatin w Kanadzie. Aby uchwycić rzeczywisty sens tego aktu, nie wystarczy prześledzić kronikę wydarzeń, lecz trzeba spojrzeć na to w perspektywie communio sanctorum. Ogłoszenie św. Teresy patronką misji nie jest bowiem jedynie jakimś zaszczytnym tytułem przyznanym jej w nagrodę, lecz ukazuje i potwierdza jej posłannictwo w Kościele. Dekret papieski poprzedziła wewnętrzna droga św. Teresy, która pozwoliła jej to posłannictwo odkryć i zinterioryzować.
1. Droga wewnętrzna św. Teresy
Droga do zaangażowania misyjnego św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza to nie kolejne etapy intelektualnych odkryć, lecz wewnętrzna droga dojrzewania w wierze. Jej ontologiczny początek stanowi osobiste spotkanie z Ukrzyżowanym, które prowokuje w Teresie kolejne odpowiedzi i wprowadza ją na coraz to głębsze płaszczyzny odpowiedzialności – a raczej współodpowiedzialności z Chrystusem – za zbawienie świata.

Spotkanie z Ukrzyżowanym

W niedzielę, pod koniec lipca 1887 r., czternastoletnia Teresa oglądała obrazek Ukrzyżowanego. Nagle uderzył ją i poruszył do głębi widok Jego krwawiącej ręki. Ta ręka objawiła jej powołanie, aby być współpracowniczką Zbawiciela: „Zaczął nieustannie rozbrzmiewać w mym sercu krzyk Jezusa na krzyżu: „Pragnę!” (zob. J 19,28). Te słowa rozpaliły we mnie żar nieznany mi dotąd i gwałtowny. Chciałam dać pić memu Umiłowanemu i czułam równocześnie, że i mnie samą pali pragnienie dusz. Pociągały mnie dusze wielkich grzeszników. Rozpalało mnie pragnienie, by wyrywać ich z wiecznych płomieni”2.



Ratować grzeszników

Wkrótce nadarzyła się okazja, by rozpocząć walkę o zbawienie: Otóż 31 sierpnia 1887 r. miano wykonać wyrok śmierci na Pranzinim, który w nocy z 16 na 17 marca tegoż roku popełnił potrójne morderstwo. Wszystko wskazywało na to, że umrze, nie okazując żalu. Teresa przypuściła szturm na niebo i... wygrała. Oto jej relacja: „Nazajutrz po jego egzekucji wpadł mi w ręce dziennik La Croix. Otworzyłam go pośpiesznie i co zobaczyłam?... Ach! Łzy zdradziły moje wzruszenie i byłam zmuszona pójść się ukryć... Pranzini bez spowiedzi wstąpił na szafot i gotował się do włożenia głowy w ponury utwór, gdy nagle, poruszony niespodziewanym natchnieniem obrócił się, chwycił Krucyfiks ukazywany mu przez kapłana i ucałował trzy razy Jego święte rany!”3. Tak oto po raz pierwszy Teresa doświadczyła namacalnie potęgi modlitwy w dziele ewangelizacji.

Gdy jako czternastoletnia dziewczyna pojechała do Rzymu, aby wybłagać u papieża pozwolenie na wstąpienie do Karmelu w piętnastym roku życia, natknęła się na Roczniki Sióstr Misjonarek. Wciągnęły ją. Jednak w pewnym momencie przerwała lekturę, mówiąc do swojej siostry: „Nie chcę tego więcej czytać. Już i tak bardzo pragnę zostać misjonarką. Do czego by więc doszło, gdybym się jeszcze przyglądała obrazkom tego apostolatu. Ja chcę być karmelitanką”4. Czy mogła przewidzieć, że ponieważ „Bóg nie daje pragnień, których nie chce spełnić”5, będzie naprawdę karmelitanką i misjonarką...?

Być apostołką apostołów

Dnia 9 kwietnia 1888 r. wstąpiła do Karmelu w Lisieux. Gdy zapytano ją, po co przyszła, odpowiedziała: „Przyszłam zbawiać [fr.: sauver] dusze, a przede wszystkim modlić się za kapłanów”6. „Moje powołanie zrozumiałam we Włoszech... W ciągu tego miesiąca [mojej pielgrzymki] spotkałam wielu świętych kapłanów i widziałam, że chociaż ich wzniosła godność wynosi ich ponad aniołów, to jednak pozostają ludźmi słabymi i ułomnymi... Jeśli nawet święci kapłani, których Jezus nazywa w swojej Ewangelii solą ziemi, przez swój sposób życia pokazują, jak bardzo potrzebują modlitwy, to co powiedzieć o oziębłych. Czyż Jezus nie powiedział: Jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? (Mt 5,13). Jakże piękne jest powołanie mające na celu zachowanie soli przeznaczonej dla dusz! A to jest właśnie powołanie Karmelu, gdyż jedynym celem naszych modlitw i ofiar jest to, abyśmy jako apostołki apostołów błagały za nimi, podczas gdy oni głoszą Ewangelię słowem, a nade wszystko przykładem. No, ale dosyć tego. Nigdy bym nie skończyła mówić na ten temat”7.

Po wstąpieniu do Karmelu, zawładnęły nią oschłości i roztargnienia; cała szczęśliwa spontaniczność jej modlitwy przekształciła się w walkę: „Nie było duszy mającej mniej pociech na modlitwie niż ona. Zwierzyła mi się, że jej całkowicie oschła modlitwa trwała siedem lat [w Karmelu była dziewięć...]. Jej coroczne rekolekcje i comiesięczne dni skupienia były dla niej męczarnią”8. Teresa jednak tę ciemność, niemoc i poczucie bezsensu uczyniła swoją modlitwą. „Czyż apostolat modlitwy nie jest niejako wznioślejszy od apostolatu słowa? Naszą misją, jako karmelitanek, jest kształtowanie robotników ewangelicznych, którzy zbawią miliony dusz, a my będziemy ich matkami... Naszym powołaniem nie jest praca żniwiarza na łanach dojrzałego już zboża. [...] nasza misja jest daleko wznioślejsza. Oto słowa Jezusa: Podnieście oczy wasze i patrzcie... Patrzcie, jak wiele w moim niebie jest miejsc pustych. Waszym zadaniem jest zapełnić je... Jesteście moimi Mojżeszami modlącymi się na górze”9. „Dusze giną, jak płatki śniegu... Żyjmy dla dusz. Bądźmy apostołami... Ratujmy dusze, zwłaszcza dusze kapłanów. One powinny być bardziej przeźroczyste niż kryształ... Módlmy się, ofiarujmy nasze cierpienia...”10.

W sercu Kościoła będę Miłością

„Odczuwam powołanie Apostoła – zanotowała Teresa, mając 23 lata. Chciałabym przebiegać ziemię, głosić Twe Imię i umieszczać w ziemi niewiernych Twój chwalebny Krzyż. Ale, Ukochany mój, nie starczy mi jedno posłannictwo. Chciałabym w tym samym czasie głosić Ewangelię w pięciu stronach świata, aż po najbardziej odległe wyspy. Chciałabym być misjonarzem (...) Przede wszystkim, o mój Ukochany Zbawicielu, chciałabym przelać za Ciebie moją krew aż do ostatniej kropli"11. Pragnienia potężniały. Teresa czuła, że ją przerastały, ale nigdy nie uważała ich za niemożliwe. Wytrwale, z Pismem św. w ręku, szukała sposobu ich realizacji. Któregoś dnia znalazła swoje miejsce w Kościele. Pisze o tym tak:

„Otwarłam listy św. Pawła, by szukać tam odpowiedzi. Mój wzrok padł na dwunasty i trzynasty rozdział pierwszego listu do Koryntian (...) Miłość dała mi klucz do mego powołania (...) Zrozumiałam, że Kościół posiada serce i że to serce płonie Miłością, że jedynie Miłość pobudza członki Kościoła do działania i gdyby przypadkiem zabrakło Miłości, Apostołowie przestaliby głosić Ewangelię, Męczennicy nie chcieliby przelewać swej krwi... Zrozumiałam, że Miłość zamyka wszystkie powołania, że Miłość jest wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i wszystkie miejsca... Jednym słowem – jest wieczna. Zatem, uniesiona szałem radości, zawołałam: O Jezu, Miłości moja... Nareszcie znalazłam swoje powołanie. Moim powołaniem jest Miłość! Tak znalazłam swoje miejsce w Kościele. Sam mi je, Chryste, ofiarowałeś. W sercu Kościoła, mojej matki, będę Miłością... W ten sposób będę wszystkim i marzenie moje zostanie spełnione”12.

Kapłan i misjonarz – mój brat

W październiku 1895 r. przełożona powierzyła duchowej opiece Teresy kleryka Maurycego Bellière (10.06.1874 - 14.07.1907). Spełniło się marzenie jej serca, aby mieć brata kapłana: „Matko moja! Nie potrafię ci powiedzieć, jak bardzo jestem szczęśliwa. Moje pragnienie spełnione w tak nieoczekiwany sposób zrodziło w mym sercu radość, którą nazwałabym radością dziecka, gdyż musiałabym wrócić do dni mego dzieciństwa, by odnaleźć wspomnienie radości tak żywych, że dusza jest zbyt mała, aby je pomieścić. Nigdy, od lat, nie przeżywałam tego rodzaju szczęścia. Czułam, że pod tym względem coś nowego zrodziło się w mojej duszy. To było tak jakby pierwszy raz dotknięto strun instrumentu muzycznego, które aż dotąd pozostawały zapomniane”13. Teresa jest gotowa towarzyszyć mu całym sercem, modlitwą i cierpieniem: „Wiesz, Panie, że jedyną moją ambicją jest przyczyniać się do tego, abyś był bardziej znany i kochany. I oto spełnia się moje pragnienie. Mogę wprawdzie tylko modlić się i cierpieć, ale kapłan, z którym chcesz mnie złączyć szczególnymi więzami, pójdzie na pole walki, aby zdobywać dla Ciebie dusze. Ja zaś... będę Cię błagać o zwycięstwo dla niego”14.

30 maja 1896 r. Teresa otrzymuje drugiego brata duchowego – o. Adolfa Roulland (13.10.1870 - 12.05.1934) z Misji Zagranicznych, który dwa miesiące później odpływa do Chin. „A więc w taki oto sposób jestem duchowo złączona z apostołami, których Jezus dał mi za braci. Cokolwiek do mnie należy, jest własnością każdego z nich”15.

Była im naprawdę siostrą. Uczyła ich swojej drogi: „Błagam Cię – pisała do ks. Bellière – nie czołgaj się już dłużej u Jego nóg, ale idź śmiało za tym pierwszym porywem, który Cię skłania, byś rzucił się w Jego objęcia. Tam jest Twoje miejsce. [...] Nie wolno ci iść inną drogą do nieba niż tą, jaką idzie Twoja biedna siostrzyczka”16. Misjonarze cieszyli się, odpisywali, a często traktowali ją jak młodziutką siostrę zakonną, która wielu rzeczy nie rozumie...



Moja misja dopiero się rozpoczyna...

W ostatnich miesiącach życia Teresa bardzo często zapewniała, że po śmierci będzie jeszcze bardziej aktywna w działalności misyjnej. 17 lipca 1897 r., siedemdziesiąt pięć dni przed śmiercią, powiedziała: „Czuję, że wkrótce odejdę odpocząć... Czuję jednak przede wszystkim, że moja misja dopiero się rozpocznie. Moja misja, aby sprawiać, że Dobry Bóg będzie kochany tak, jak ja Go kocham, i uczyć dusze mojej małej drogi. Jeśli Dobry Bóg spełni moje pragnienia, spędzę moje niebo na ziemi, aż do końca świata. Tak, chcę spędzić moje niebo, czyniąc dobro na ziemi... Nie mogę urządzić sobie radosnego święta, nie mogę odpoczywać, dopóki będą dusze do zbawienia”17. Czas potwierdził, że nie były to czcze obietnice. Tak zaangażowała się w pomoc misjonarzom, że papież Pius XI ogłosił ją patronką misji i misjonarzy na całym świecie.


2. Droga administracyjna

Misjonarka Eskimosów

Administracyjna droga do ogłoszenia Teresy patronką misji i misjonarzy rozpoczęła się wśród lodów polarnych, na misjach powierzonych Misjonarzom Oblatom Maryi Niepokalanej.

Piętnaście lat po śmierci Teresy, 3 września 1912 r., ojcowie Turquetil i Leblanc wylądowali w Chesterfield, na zachodnim brzegu Zatoki Hudsona. Eskimosi przyjęli ich z nieufnością. Jeżeli przychodzili do domu misjonarzy, gdzie znajdował się Najświętszy Sakrament, to często tylko po to, aby kpić z Chrystusa i modlitwy. Misjonarze musieli nie tylko żyć wśród heroicznych wysiłków, lecz ginąć w wiośnie życia, nie nawróciwszy nawet jednego Eskimosa. Niektórych z nich zarżnięto jak dzikie karibu, odrąbując głowę, ręce i nogi i zjadając jeszcze gorącą wątrobę! Tak zamordowano ojców Rouvière i Leroux. 21 września 1915 r. zmarł o. Leblanc. Został sam o. Arsène Turquetil ... W takiej sytuacji biskup Owidiusz Charlebois OMI wydał formalny nakaz zamknięcia misji, jeśli w ciągu najbliższego roku nie będzie żadnych nawróceń.

Właśnie wtedy, gdy chcieli już opuścić te misje, przypuszczając, że „ten naród nie da się nawrócić”, przyszła im z pomocą św. Teresa z Lisieux. Znów wyglądało to całkiem zwyczajnie: Późną jesienią 1916 r., jeden z myśliwych, których grupka przybyła z Południa, dał o. Arsène Turquetil dwie koperty. W jednej była kilkustronicowa broszura opowiadająca o Teresie, karmelitance, która kochała śnieg i dużo modliła się za misjonarzy. W drugiej papier złożony na czworo, a w nim trochę ziemi z jej grobu. Nigdy nie dowiedziano się, kto był ich nadawcą. O. Arsène Turquetil – bez wiedzy Eskimosów – rzucił z ufnością tę ziemię na teren swej bezowocnej pracy. Skutek był natychmiastowy. W roczniku Misjonarzy Oblatów M. N. pt. Missions18, można znaleźć oficjalne sprawozdanie biskupa Owidiusza Charlebois OMI. Czytamy tam: „Oto w najbliższą niedzielę nie mógł uwierzyć swym oczom, bo chmara Eskimosów ciągnęła do kościoła.



  • Dawno wiedzieliśmy, że mówisz prawdę – powiedzieli, podchodząc do niego. Nie chcieliśmy tylko cię słuchać. Ale teraz ciążą nam nasze grzechy, a ty możesz je zabrać.

  • Tak, mogę, gdy was ochrzczę.

  • Więc szybko nam wszystko wyjaśnij. Pokaż nam, jak się poprawnie czyni znak krzyża. Chcemy, by Jezus był z nas zadowolony.

O. Arsène Turquetil zrozumiał, kto mu pospieszył z pomocą. Ale pod wieczór czekała go rozmowa pełna jeszcze większych niespodzianek. Przyszedł do niego Tuni, szef wioski i powiedział krótko:

  • Trzech z nas chciałoby się jutro, koniecznie jutro, ochrzcić wraz z rodzinami.

  • Jutro – odpowiedział misjonarz – to niemożliwe. Musimy się przygotować.

  • Kiedy więc będzie możliwe?

  • Nie wiem. Przecież musicie pójść na polowanie, potem na połów ryb, a potem...

  • My nie pójdziemy nigdzie – przerwał mu Tuni w pół zdania. Nieważne teraz łowy ani ryby. Zostaniemy tutaj, abyś nas przygotował do chrztu!

  • Z czego będziecie żyć? – zapytał misjonarz. Ryby ani karibu samo do was nie przyjdzie.

Tuni spojrzał mu prosto w oczy.

  • Czy to prawda, co nam kiedyś mówiłeś, że jest taki dobry ktoś, do kogo mówimy "Ojcze nasz"?

  • Prawda.

  • On jest ojcem dla nas i dla wszystkich?

  • Jest dla nas ojcem...

  • On nas kocha?

  • Bez wątpienia.

  • A zatem wszystko jest bardzo proste. Ty nauczysz nas mówić do Niego w ten sposób, by się Mu to podobało, a On nam pomoże, nie zginiemy z głodu i będziemy ochrzczeni.

W sercu misjonarza rozbłysła iskierka nadziei, choć jeszcze wczoraj myślał, że wszystko, co tutaj przecierpiał pójdzie na marne.

  • Dobrze, Tuni. Masz tyle wiary, że możemy rozpocząć od jutra – powiedział krótko.

Nawet na niego nie spojrzał, bo bał się rozpłakać ze szczęścia, wiedząc, że Eskimosi wykpią i wzgardzą każdym mężczyzną, w którego oku dostrzegą choć jedną łzę. Rozpoczęła się katechizacja. Trwała 8 miesięcy. Przychodzili każdego dnia. Chłonęli każde słowo. Od tej pory wszystko zmieniło się na dobre. W 1923 r. ochrzcił 50 osób. W 1924 r. trzeba było założyć następną misję. Oczywiście pod wezwaniem św. Teresy. Kilka miesięcy później Ojciec Święty złączył misje eskimoskie w osobną prefekturę, której przełożonym mianował o. Arsène Turquetil. Wśród Misjonarzy Oblatów M.N. umacniało się powszechne przekonanie, że św. Teresa współpracuje z nimi w szczególny sposób19.
Starania
W 1925 r. papież Benedykt XV kanonizował Teresę Martin. Gdy pan Paul Bernard z Quebeku zaproponował biskupowi Owidiuszowi Charlebois OMI, by podpisał zbiorowy list dziękczynny za tę kanonizację, biskup postanowił skierować do papieża prośbę o ogłoszenie św. Teresy patronką misji i misjonarzy i właśnie panu Paul Bernard powierzył zebranie podpisów pod tą petycją od biskupów misyjnych Kanady20. Bp Charlebois OMI zamierzał przekazać tę petycję Ojcu Świętemu przez o. Esteve OMI, ówczesnego prokuratora Misjonarzy Oblatów M.N. przy Stolicy Apostolskiej. Pan Bernard wolał jednak, aby ks. Leonidas Perrin PSS poprosił o pośrednictwo swego przyjaciela, kardynała Sincero21.

Gdy kardynał Sincero uczynił to w marcu 1926 r., papież Benedykt XV przyjął propozycję bardzo życzliwie, ale polecił porozumieć się z kardynałem Van Rossum, prefektem Kongregacji Rozkrzewienia Wiary. Ten zasugerował, aby była to prośba z misji prowadzonych na całym świecie, a nie tylko w Kanadzie22. Ostatecznie zebrano 224 petycje od arcybiskupów, biskupów, wikariuszy i prefektów apostolskich ze Szwecji, Norwegii, Danii, Finlandii, obu Ameryk, Azji, Afryki i Oceanii, nie tylko obrządku łacińskiego, ale również obrządku greko-malachickiego oraz syro-malabarskiego23.

W lipcu 1927 r. petycje oprawione w jeden wolumen zostały przekazane do Rzymu biskupowi Perrin. Najprawdopodobniej 14 października 1927 r. kard. Sincero przekazał ten tom Ojcu Świętemu. Oto relacja biskupa Perrin: „Kardynał Sincero przed trzema dniami wrócił do Rzymu. Następnego dnia po jego powrocie przekazałem mu ten drogocenny tom i wczoraj, podczas specjalnej audiencji, oddał go on do rąk Ojca Świętego. Papież powiedział, że wolumen jest bardzo piękny, oglądał go z zainteresowaniem i powiedział, że przeczyta go osobiście w całości. Być może już to zrobił wczoraj w nocy. Papież przyjął tę prośbę bardzo chętnie i powiedział kardynałowi Sincero, że to nie on, ale sam papież przedstawi prośbę Kongregacji Rytu, dołączając własną opinię. Kardynał Sincero przyszedł do mnie dzisiaj rano cały radosny, by podzielić się ze mną tymi radosnymi wiadomościami. Przygotował on telegram do przeoryszy w Lisieux, który przetłumaczyłem na francuski i który już wysłałem do Lisieux. Prosiłem kardynała, by osobiście popychał sprawę w Kongregacji Rytów i w Kongregacji Rozkrzewiania Wiary. Kiedy będziemy mieli dekret? Nie potrafię powiedzieć, ale mam nadzieję, że wkrótce”24.

Wkrótce tę prywatnie przekazaną wiadomość potwierdził oficjalnie kardynał Gasparri, przesyłając biskupowi Charlebois OMI oficjalne zawiadomienie o bardzo życzliwym przyjęciu prośby przez Ojca Świętego25.

Nic dziwnego, że biskup Charlebois, pewny pozytywnego załatwienia sprawy, dzieli się swą radością z panem Bernard26 oraz wydaje entuzjastyczny list pasterski na ten temat: Najpierw ukazuje w nim sens tego aktu: „Dzieło misji jest piękne, wielkie i wzniosłe. Budzi podziw całego świata. Jest ono jednak bardzo trudne zarówno pod względem fizycznym, jak i duchowym. Misjonarze muszą stawić czoła konieczności przeróżnych wyrzeczeń i cierpień. Równocześnie muszą walczyć z ludzką przewrotnością i najróżniejszymi przeciwnościami wzbudzanymi przez szatana. Nie można zwyciężyć w tej gigantycznej walce bez szczególnej pomocy z nieba. To właśnie dlatego już dawno Kościół dał misjonarzom szczególnego patrona w osobie wielkiego apostoła, św. Franciszka Ksawerego.

W ostatnich latach papież Benedykt XV oraz Jego Świątobliwość Pius XI dali nowy impuls życiu apostolskiemu. Ten zapał, by rozszerzyć Królestwo Chrystusa, zakłada jednak wzrost energii i zapału w walce. To zaś wymaga nowej pomocy z nieba. Trzeba nam było patronki misji obok patrona.

Otóż, moi drodzy Współpracownicy i Bracia, jestem tak szczęśliwy, że bardziej już nie można, gdyż mogę wam ogłosić, że dostąpiliśmy tej łaski. Odtąd będziemy mieli nie tylko patrona, ale także patronkę w niebie. Jestem pewny, że będziecie tryskali radością, gdy wam powiem, że tą patronką jest kochana mała święta Teresa od Dzieciątka Jezus. Tę właśnie dobrą nowinę przyniósł mi osobisty list Jego Eminencji kardynała Gaspari z 30 października”27.

W ostatniej partii listu wydaje natomiast konkretne zarządzenia duszpasterskie: „Naszym obowiązkiem jest stać się godnymi jej opieki. Kochajmy ją zatem, wzywajmy, zapoznajmy z nią tych, którzy jej jeszcze nie znają. Niech jej obraz będzie w każdym pomieszczeniu na honorowym miejscu, obok obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej. Nośmy jej medaliki i innych zachęcajmy do ich noszenia. Zapoznawajmy z jej życiem tak pięknym i tak budującym. Uciekajmy się do niej w naszych potrzebach. Nie zapominajmy ogłaszać szczególnych łask otrzymanych za jej wstawiennictwem. Byłoby dobrze nauczyć ludzi odprawiać nowennę do tej kochanej patronki. Pragnę, aby we wszystkich misjach przygotowywano się do jej święta poprzez nowennę odprawianą publicznie w kościele. Niech jej święto obchodzi się bardzo uroczyście i bardzo pobożnie”28.


Przeciwności i osobista interwencja papieża
Podczas gdy bp Charlebois dzieli się swoją radością, w dykasteriach watykańskich powstają trudności. Wstyd przyznać, ale najpoważniej-szym zarzutem przeciw ogłoszeniu św. Teresy patronką misji było to, że jest kobietą. Kongregacja Rozkrzewienia Wiary głosowała jednomyślnie przeciw, a w Kongregacji Rytów jedynie jej prefekt był za, a wszyscy pozostali przeciw.

Bp Perrin wysłał do pana Paul Bernard list informujący go o tej beznadziejnej sytuacji. List jednak opóźnił się, dziwnym zbiegiem okoliczności, i wcześniej pan Bernard otrzymał wysłany później triumfalny telegram: „Święta Teresa patronką misjonarzy i misji. Perrin”29.

Po prostu papież Pius XI unieważnił decyzję Kongregacji Rozkrzewienia Wiary oraz Kongregacji Rytów i osobiście zredagował dekret ogłaszający „św. Teresę od Dzieciątka Jezus szczególną patronką misjonarzy (mężczyzn i kobiet) oraz misji, na równi ze św. Franciszkiem Ksawerym”30. Dekret został ogłoszony 14 grudnia 1927 r.31, a opublikowany w Acta Apostolicae Sedis z 4 maja 1928 r.32.

Bp Charlebois 27 grudnia 1927 r. otrzymał z Watykanu oficjalne zawiadomienie o spełnieniu petycji33. Tego samego dnia otrzymał też podziękowanie od matki Agnieszki od Jezusa, przeoryszy Karmelu w Lisieux, rodzonej siostry św. Teresy: „Nie wiem jak wypowiedzieć Ekscelencji całą moją wdzięczność płynącą z głębi serca za nowy promień, który Ekscelencja dodał do aureoli naszej drogiej małej świętej. W rzeczywistości to przecież Księdzu Biskupowi zawdzięcza ona ten jakże chwalebny tytuł patronki misji! Równocześnie jestem pewna, że ten anioł najpierw właśnie wobec Ekscelencji, wobec Ekscelencji diecezji i dzieł pokaże słuszność tego tytułu. Zresztą, to jej obowiązek. Zechce Ekscelencja pobłogosławić mnie i całą wspólnotę oraz przyjąć wyrazy naszej żywej wdzięczności wraz z zapewnieniem o naszych modlitwach. Waszej Ekscelencji najpokorniejsza służebnica w Panu naszym”34.


A wszystko zaczęło się całkiem zwyczajnie, gdy na śnieg dalekiej Północy, o. Arsène Turquetil OMI, późniejszy prefekt apostolski Zatoki Hudsona, rzucił trochę ziemi z grobu św. Teresy od Dzieciątka Jezus...
II. Duchowość misyjna św. Teresy od Dzieciątka Jezus
o. Szczepan T. Praśkiewicz, OCD

Wstęp

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza było ostatnio w Kościele i w świecie bardzo głośno. Obchodziliśmy bowiem w 1997 r. jubileusz stulecia jej śmierci lub lepiej: jej „wejścia w życie”, jak wyraziła się sama; jubileusz, w ramach którego, podczas Światowego Dnia Młodzieży w Paryżu, Ojciec Święty Jan Paweł II, sędziwy Piotr naszych dni, zapowiedział, że 19 października tegoż samego 1997 roku zaliczy ją w Rzymie w poczet doktorów Kościoła.

Zapowiedź ta ucieszyła wszystkich. Stała się ona jednak szczególną radością misjonarek i misjonarzy, albowiem 19 października przypadała właśnie Niedziela Misyjna. Papież wybrał ten dzień świadomie, pragnąc niejako podkreślić aktualność misyjnego patronatu i misyjny wymiar duchowości nowego doktora Kościoła.

Jubileusz stulecia śmierci Świętej z Lisieux i nadanie jej tytułu doktora Kościoła stały się bodźcem do światowej peregrynacji jej relikwii, urny z jej doczesnymi szczątkami, które były już i w Stanach Zjednoczonych, i w Rosji, i w Australii, i w Ameryce Łacińskiej, i na Filipinach, a ostatnio także w Iraku. Żywimy nadzieję, że relikwie Świętej przybędą też do Polski, za 3 lata, tj. w 2005 r., na jubileusz czterechsetlecia osiedlenia się karmelitów bosych w naszym kraju. Rozpoczęliśmy już starania w tym kierunku...

Powiedziałem przed chwilą, że kiedy Teresa Martin, wyczerpana gruźlicą, kończyła swą doczesną egzystencję w infirmerii Karmelu w Lisieux, skreśliła genialne słowa: „Ja nie umieram, wstępuję w życie” – i złożyła obietnicę, której dotrzymuje: „Czuję, że moje posłannictwo się rozpocznie; posłannictwo pociągania dusz do kochania Boga. Moje niebo spędzać będę, czyniąc dobrze na ziemi”.

I rzeczywiście. Święta nie przestaje być obecna w wielu dziedzinach życia dzisiejszego Kościoła i świata. Wywiera swój wpływ na świętych i na grzeszników, na teologów i na filozofów, na duchownych i na świeckich, na prostych ludzi i na artystów, na chrześcijan i na wyznawców innych religii. Duchowe jej przesłanie stało się wspólnym dziedzictwem Kościoła i chrześcijańskiej duchowości XX wieku. Autobiograficzne rękopisy Świętej - Dzieje duszy - przetłumaczono na ponad 60 języków. Nietrudno dostrzec tajemniczy wpływ jej orędzia na naukę ostatniego Soboru Powszechnego. Uprzedzając czasy – a jest to charakterystyczna cecha świętych, ustawicznie otwartych na głos Ducha Świętego – nauczyła ona chrześcijan korzystać (zanim rewaloryzowano przesłanie biblijne) ze skarbów słowa Bożego zawartego w Piśmie świętym; uwolniła katolików od pesymistycznej idei jansenizmu, wskazując w Bogu bardziej miłosiernego Ojca, źródło i cel miłości, aniżeli surowego Sędziego; przeżyła dogłębnie rzeczywistość eklezjalnej komunii (nie znając jeszcze doktryny encykliki Mystici Corporis z 1943 r.) i udowodniła, że dla rozwoju Królestwa Bożego szczególną wartość posiada modlitwa i ofiara oraz że każdy chrześcijanin wezwany jest do świętości, która nie polega na czynieniu rzeczy nadzwyczajnych, ale na nadzwyczajnym przeżywaniu codzienności. Dowodem jej szczególnego wpływu na wiarę Kościoła naszych dni jest także fakt obecności jej myśli w nowym Katechizmie Kościoła Katolickiego, który aż sześć razy odwołuje się do orędzia terezjańskiego35.


1. Misje w życiu św. Teresy z Lisieux
Tematem mojego przedłożenia jest duchowość misyjna naszej Świętej. Syntetyzując przed chwilą (gwoli wprowadzenia) całościowo jej duchowe orędzie, nie omieszkałem podkreślić już owego wątku misyjnego, stwierdzając m.in., iż „Teresa udowodniła, że dla rozwoju Królestwa Bożego szczególną wartość posiada modlitwa i ofiara”. Potwierdził to w orędziu na Niedzielę Misyjną z 1997 r. Ojciec Święty, który napisał m.in.: „Nie może istnieć prawdziwa misja bez intensywnego życia modlitwy i głębokiej komunii z Panem i z ofiarą Jego Krzyża (...), jak to uczy przykład i nauka św. Teresy, które podkreślają głęboki związek między misją i kontemplacją”36.

By sprostać zadaniu, postaram się wykazać najpierw, jakie miejsce missio ad gentes zajmowała w życiu św. Teresy od Dzieciątka Jezus, aby potem skoncentrować się sensu stricto na jej misyjnej duchowości.

Otóż na temat misji w życiu naszej Świętej pisze obszernie m.in. o. Sylwan Zieliński OCD, nota bene długoletni misjonarz w Afryce, który stwierdza, że Teresa jest dzieckiem swoich czasów i przejmuje wiele z ówczesnego klimatu misyjnego Francji, kiedy to „na trzech misjonarzy pracujących ad gentes, dwóch było Francuzami”37. Szeroko też były znane (i czytano je z wielkim zainteresowaniem) listy pisane z terenów misyjnych i drukowane w misyjnych czasopismach. Rodzice Teresy pragnęli bardzo – i wiedziała ona o tym – mieć syna misjonarza. Duchem misyjnym był także naznaczony Karmel w Lisieux, z którego 27 lat przed wstąpieniem Teresy, a więc w 1861 r. (ona wstąpiła w 1888) cztery mniszki wyjechały na fundację do Sajgonu, a na 2 lata przed śmiercią Teresy powstała, podjęta już przez klasztor sajgoński, fundacja w Hanoi. Mniszki z Lisieux wspomagały obydwie fundacje, często wśród sióstr rozmawiało się o misjach, podejmowano misjonarzy i korespondowano z nimi.

Teresa, wiemy to dobrze, była w kontakcie z Karmelem od 9 roku życia, tj. od wstąpienia doń jej siostry Pauliny. I chyba zaraziła się duchowością Karmelu, a nawet doktryną św. Jana od Krzyża, który poucza, że „odrobina czystej miłości jest bardziej wartościowa przed Bogiem i więcej przynosi pożytku, niż wszystkie inne dzieła razem wzięte”38. Albowiem, gdy miała 14 lat i trafiły do jej rąk Roczniki Misyjne, zachwyciła się pracą Sióstr Misjonarek, ale odłożyła lekturę z komentarzem: „Nie chcę więcej czytać na ten temat; mam już i tak mocne pragnienie zostania misjonarką. Co się stanie, jeżeli jeszcze ożywię je przez obrazy tego apostolstwa? Chcę być karmelitanką”39. I wyjaśniła nam też ona powód tej decyzji: „Chcę bardziej cierpieć i przez to zbawić więcej dusz”40. Nadto po latach, w 1896 r., swemu duchowemu bratu, misjonarzowi Adolfowi Roulland, udającemu się do Chin, Teresa wyznała: „Będę doprawdy bardzo szczęśliwa, współ-pracując z tobą dla zbawienia dusz. W tym celu przecież wstąpiłam do Karmelu i, nie mogąc być misjonarką czynną, chciałam być nią mocą miłości i pokuty”41.

Śmiem przypuszczać – i czyni to też wspaniale w swoich publikacjach o. Kazimierz Lubowicki OMI – że zaważyło tutaj najwięcej słynne nawrócenie zbrodniarza Pranziniego, które Teresa wymodliła, tj. doświadczyła namacalnie potęgi modlitwy i ofiary, utwierdzając się w swym misyjnym powołaniu, ale rozumianym właśnie w ten sposób: być misjonarką, tj. kochać Jezusa i sprawiać, aby był On kochany, ale czynić to poprzez modlitwę, ofiarę i cierpienie42.
2. Misyjna duchowość Teresy w świetle wytycznych Magisterium Kościoła
Ideał misyjny św. Teresy od Dzieciątka Jezus nie zamarł nigdy. Więcej, wyniesiony z domu rodzinnego (gdzie, powtórzmy, świątobliwi rodzice, czcigodni słudzy Boży Zelia i Ludwik Martin, pragnęli mieć syna misjonarza) i harmonizujący z całokształtem przychylnego misjom ukierunkowania ówczesnego katolicyzmu francuskiego, osiągnął on w jej życiu szczególną dojrzałość. Już przy przekraczaniu w piętnastym roku życia drzwi klauzury powiedziała: „Przyszłam tu, aby zbawiać dusze i modlić się za kapłanów”. A w Dziejach duszy napisze za kilka lat: „Jak piękne jest nasze powołanie..., ofiarujemy nasze modlitwy za apostołów Pańskich, podczas gdy oni swymi słowami i przykładem ewangelizują naszych braci”. Teresa z Lisieux płonęła ustawicznie zapałem apostolskim i miała tylko jedno pragnienie: „Kochać Jezusa i sprawiać, aby był On kochany”. Zamknęła się dobrowolnie za kratą klauzury tylko po to, aby przez tę, po ludzku mówiąc, trudną miłość, kontynuować razem z Chrystusem dzieło zbawienia43.

A jej pragnienia były tu bardzo wielkie, ogromne: „Odczuwam powołanie apostoła” – zanotowała mając 23 lata. „Chciałabym przebiegać ziemię, głosić Twe imię i umieszczać w ziemi niewiernych Twój chwalebny Krzyż. Ale, o mój Ukochany, jedno posłannictwo mi nie starczy, chciałabym w tym samym czasie głosić Ewangelię w pięciu częściach świata aż po najbardziej odległe wyspy..., chciałabym być misjonarzem nie tylko przez przeciąg kilku lat, lecz od stworzenia świata aż do dokonania się wieków. (...) Przede wszystkim, o mój ukochany Zbawicielu, chciałabym przelać dla Ciebie moją krew aż do ostatniej kropli”44. Pragnienia potężniały. Teresa czuła, że ją przerastają, ale nigdy nie uważała ich za niemożliwe. Wytrwale, z Biblią w ręku, szukała sposobu ich realizacji. Któregoś dnia, czytając dwunasty i trzynasty rozdział Pierwszego Listu do Koryntian, Teresa – jak sama wyznaje – znalazła odpowiedź na zagadnienie, które od dawna ją niepokoiło. Odczuwała w sobie liczne powołania: wojownika, kapłana, misjonarza, doktora, męczennika... I zrozumiała, „że wszyscy nie mogą być apostołami, doktorami, prorokami, itd., że Kościół składa się z różnych członków i że oko nie może być zarazem ręką”45. Zrozumiała, „że Kościół posiada serce i że to serce płonie miłością..., że jedynie miłość pobudza członki Kościoła do działania”46. I nareszcie znalazła swoje powołanie: „Moim powołaniem jest miłość (...). W sercu Kościoła będę miłością! W ten sposób będę wszystkim i moje pragnienia zostaną spełnione”47.

Aby zrealizować swe pragnienia „większe niż wszechświat” Teresa była gotowa wyjechać do odległych krajów, ale równocześnie zdawała sobie sprawę, że przed Panem znikają wszelkie odległości, a wszechświat cały jest jak jeden punkt, wszystko zaś można osiągnąć przez miłość. Wyśpiewuje to w swej poezji: „Ach, czym dla Stwórcy bezkresne przestrzenie! Świat ten jest tylko jako kropla mała! Wszystko zniewala, radość czy cierpienie, abym miłością dla Pana gorzała”48.

Po odkryciu swojego miejsca w Kościele – być miłością w jego sercu – Teresa nie zajmuje się już niczym innym: „Kocham Ciebie, mój Jezu, kocham Kościół święty – matkę moją i pamiętam, że najmniejszy akt czystej miłości jest dlań bardziej użyteczny niż wszystkie inne dzieła razem wzięte49. To właśnie „bycie miłością” sprawiło, że wyraziła gotowość wyjazdu do misyjnego klasztoru karmelitanek w Sajgonie, że wszystkie swoje modlitwy i wyrzeczenia ofiarowała za zwiastunów Ewangelii, że kore­spon­dowała z misjonarzami, a w czasie nieuleczalnej choroby gruźlicy, która w wieku niespełna 25 lat wyrwała ją z tego świata, ofiarowała za nich każdy stawiany z trudem krok.

Zatytułowałem ten paragraf: misyjna duchowość Teresy w świetle wytycznych Magisterium Kościoła. Otóż w encyklice Redemptoris Missio czytamy, że „duszą wszelkiej działalności misyjnej jest miłość (...). Miłość jest źródłem i kryterium misji (...), jedyną jej pobudką”50. Nieco dalej Ojciec Święty dodaje, że „misjonarzom musi towarzyszyć modlitwa (...), która powinna być złączona z ofiarą”51.

Wiele lat wcześniej, w encyklice Evangelii Nuntiandi, Paweł VI przypomniał wielką wartość „modlitwy, milczenia, pokuty i ofiary” dla skutecznej ewangelizacji52, która zawsze powinna wypływać z miłości53.

Takie skądinąd jest przecież ukierunkowanie samego Soboru, który zapraszając wszystkich członków Kościoła, „aby poświęcili swe siły dziełu ewangelizacji”54, przypomina przede wszystkim potrzebę autentycznego życia wiarą, która nakłania do tego, by „składać Bogu w spontanicznej ofierze modlitwy i uczynki pokutne, aby użyźniał swoją łaską dzieło misyjne”55. Czyż nie tak właśnie czyniła patronka misji, nasza Święta, której misyjny patronat, po 75-ciu latach od jego ogłoszenia, dziś wspominamy?

Uprzedzając czasy – a jest to, powtórzmy, charakterystyczna cecha świętych, otwartych na głos Ducha Świętego, który wieje kędy chce (J 3,8) – już u schyłku wieku XIX żyła ona tym, co zostało przez głos Magisterium stawione przed oczy nam, ludziom przełomu XX i XXI wieku.

W odniesieniu do misyjnego patronatu Teresy, przemawiając do Zgromadzenia Generalnego Papieskich Dzieł Misyjnych w maju 1997 r., Ojciec Święty powiedział: „Miłość, modlitwa i ofiara: oto aspekty życia chrześcijańskiego, które Teresa od Dzieciątka Jezus wskazuje naszym czasom. (...) Święci nigdy się nie starzeją, nie podlegają przedawnieniu. Stosownym jest, aby budując Królestwo Boże w ramach codzienności, i dzisiaj położyć nacisk na potrzebę miłości, modlitwy i ofiary, niezależnie od swego powołania. (...) Jakkolwiek wezwana do życia kontemplacyjnego, [Teresa] żyła w pełnej harmonii z misyjną rzeczywistością Kościoła powszechnego. Największym jej pragnieniem było kochać Jezusa i sprawiać, aby był On kochany, pracując na chwałę Kościoła św. i dla zbawienia dusz – jak stwierdziła w modlitwie, w której ofiarowała się jako żertwa ofiarna Miłości Miłosiernej. Doświadczenie małej Teresy przedstawia szczególną drogę poświęcenia się sprawie ewangelizacji, zakorzenioną w dążeniu do świętości, które jest nieodzownym warunkiem każdego misyjnego powołania”56
* * *
W wirze dzisiejszego świata, nadmiernego aktywizmu, zalewu liberalizmu, pornografii, permisywizmu, oportunizmu prowadzących często wiele osób do zagubienia, indyferentyzmu, konsumpcjonizmu, znieczulicy społecznej, ta nadprzyrodzona motywacja, jaką oferuje św. Teresa z Lisieux poprzez swoje życie pełne miłości, modlitwy i ofiary, jawi się nie tylko nader aktualna, ale wprost niezbędna i opatrznościowa. Orędzie terezjańskie, poprzez nadanie jego autorce tytułu doktora Kościoła, otrzymało szczególną pieczęć autentyczności. Teresa w tym duchowym orędziu uczy wszystkich ludzi, że winni być misjonarzami poprzez modlitwę, ofiarę i miłość, tę wielką, ewangeliczną, bezinteresowną miłość. To są bowiem zasadnicze cechy jej świętości i jej doktoratu w Kościele. Jej mądrość jest właśnie ową mądrością miłości, jak mówi bulla papieska Divini amoris scientia; jej mądrość jest świętością życia, zdobytą nie w auli uniwersyteckiej, ale na kolanach, przed tabernakulum...

Oddajmy jeszcze głos Janowi Pawłowi II, sędziwemu Piotrowi naszych dni. „Prawdziwy misjonarz – pisze on w Redemptoris Missio – to święty, a pierwszą formą ewangelizacji, a zatem misji, jest świadectwo”. A w życiu i w orędziu św. Teresy od Dzieciątka Jezus jednoczą się i harmonizują się ze sobą modlitwa, kontemplacja i świadectwo, zapał miłości o chwałę Boga i gorące pragnienie zbawiania ludzi. To doskonałe zharmonizowanie obydwu wymiarów życia chrześcijańskiego osiągnięte w stopniu nadzwyczajnym, to wielkie świadectwo wiary, które dała przykładem swego życia i uwieczniła w swoich Pismach, uczyniły z niej misjonarkę zawsze żywą i działającą pośród ludzi wszystkich kontynentów i wszystkich czasów.



1 Nie zapominajmy, że jest on m.in. autorem książki Mała Teresa wielka Misjonarka, wydanej w 2001 r. przez nasze Wydawnictwo w Krakowie.

2 Manuscrit A, 45v.

3 Manuscrit A, 46r.

4 Rady i wspomnienia, w: Pisma, t. 2, s. 310.

5 Manuscrit A, 84v, 5.

6 Manuscrit A, 69v.

7 Manuscrit A, 56r-56v.

8 Rady i wspomnienia, w: Pisma, t. 2, s. 284.

9 List do Celiny, 15 VIII 1892.

10 List do Celiny, 14 VII 1889.

11 Manuscrit B, 3r.

12 Manuscrit B, 3v.

13 Manuscrit C, 32r.

14 Prière pour l’abbé Bellière, w: Prières, CERF 1988, s. 43.

15 Manuscrit C, 33v.

16 List do ks. Bellière, 26 VII 1897.

17 J’entre dans la Vie. Derniers entretiens, CERF 1990, s. 85.

18 Le rôle de Ste Thérèse de Lisieux dans la conversion des Esquimaux

[Rola św. Teresy z Lisieux w nawróceniu Eskimosów], w: Missions

des Missionnaires Oblats de Marie Immaculée 81(1954), s. 199-237.



19 Zob. G. Lesage, Monseigneur Charlebois et Sainte Thérèse de l’Enfant Jésus, w: Etudes Oblats 10(1951) s. 8-9; Bp O. Charlebois OMI, Notes pour une retraite a des Oblats, b.m., b.d., oryginał AELP [Archives de l’Evéché, Le Pas, Manitoba].

20 Zob. Bp O. Charlebois OMI, List do Paul Bernard, 24 V 1925. Oryginał w CPBB [Collection du Paul Bernard, Beloeil, Quebek]

21 Zob. L. Perrin PSS, List do P. Bernard, 14 I 1926. Oryginał w CPBB.

22 L. Perrin PSS, List do P. Bernard, 8 IV 1926. Oryginał w CPBB.

23 Bp O. Charlebois OMI, List do papieża, 19 III 1927, kopia w AELP.

24 Bp L. Perrin PSS, List do Paul Bernard, 15 X 1927, oryginał w CPBB.

25 Kard. P. Gaspari, List do bpa O. Charlebois OMI, 30 X 1927, oryginał w AELP.

26 Zob. Bp O. Charlebois, List do P. Bernard, 22 XI 1927, oryginał w CPBB.

27 Bp O. Charlebois OMI, List okólny nr 26, 30 XI 1927, oryginał w AELP.

28 Tamże.

29 P. Bernard, List do bpa M. Lajeunesse OMI, 16 III 1936, kopia w CPBB.

30 Tenże, List do bpa O. Charlebois OMI, 8 VI 1936, kopia w CPBB.

31 P. Bernard, Telegram do bpa O. Charlebois OMI, 8 I 1928, oryginał w AELP.

32 Oto jego pełny tekst: „Rozszerzający się po całym świecie kult św. Teresy od Dzieciątka Jezus ukazuje, z jaką radością wierni katolickiego świata przyjęli jej kanonizację. Nie ma zakątka, aż po najbardziej odległe i pogańskie regiony, gdzie ta karmelitanka nie zsyłałaby obiecanego przez nią deszczu róż.

Liczni biskupi byli zatem przekonani, że można by zebrać obfitsze owoce w winnicy Pańskiej, gdyby św. Teresa od Dzieciątka Jezus – która płonęła gorliwością, by rozszerzać wiarę, i której cudowne działanie w krajach misyjnych zna każdy – została ogłoszona patronką wszystkich misjonarzy w jakiejkolwiek pracują oni misji.

Biskupi misyjni pokornie przedstawili zatem naszemu Ojcu Świętemu papieżowi Piusowi XI petycje zebrane z całego świata, aby mocą najwyższej władzy apostolskiej zatwierdził ich wspólne życzenie.

Jego Świątobliwość – wysłuchawszy sprawozdania niżej podpisanego kardynała prefekta Kongregacji Rytów – przychylając się z największą życzliwością do próśb tak wielu biskupów zechciał ogłosić św. Teresę od Dzieciątka Jezus szczególną patronką wszystkich misjonarzy, mężczyzn i kobiet, oraz misji na całym świecie.



Staje się ona zatem główną patronką, na równi ze św. Franciszkiem Ksawerym, ze wszystkimi prawami i przywilejami, jakie daje ten tytuł. Znosząc wszelkie przeciwne zarządzenia. Rzym, 14 grudnia 1927. Antoni Kard. Vico”.

33 Bp O. Charlebois OMI, List do Paul Bernard, 28 XII 1927, kopia w AELP.

34 Matka Agnieszka od Jezusa, List do bpa o. Charlebois OMI, 27 XII 1927, oryginał w AELP.

35 Por. Praśkiewicz Szczepan T., Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Patronka Misji, Doktorem Kościoła, Rzym 1997, s. 7-8.

36 L’Osservatore Romano, ed. quotidiana, 29.05.1997, s. 6.

37 Zieliński Sylwan, Misje w życiu św. Teresy od Dzieciątka Jezus, w: Św. Teresa z Lisieux słowem Boga dla świata, Kraków 1998, s. 234 (z przypisami).

38 Św. Jan od Krzyża. Pieśń duchowa, 29,2. Dzieła, Kraków 19955, s. 563.

39 Cytat za: Zieliński Sylwan, dz. cyt., s. 236.

40 Tamże.

41 Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Pisma, t. 1, Kraków 1971, s. 677.

42 Lubowicki Kazimierz, Misyjne drogi, 1997, nr 4, s. 21-22; Mała Teresa wielka misjonarka, Kraków 2001, s. 8.

43 Zob. Radzewicz Mieczysława – Praśkiewicz Szczepan T., Audycje Radia Watykańskiego o św. Teresie z Lisieux, Rzym 1997, s. 26.

44 Rękopis B 3r.

45 Rękopis B 3v. Por. 1 Kor 12,29.

46 Tamże.

47 Tamże.

48 Błogosławionemu Teofanowi Vénard, 2.02.1897, strofa 6 (Pisma, t. 2, s. 73).

49 Rękopis B 4v.

50 Redemptoris Missio, nr 60.

51 Tamże, nr 78.

52 Evangelii Nuntiandi, nr 69.

53 Por. tamże, nr 79.

54 Ad Gentes divinitus, nr 36.

55 Tamże.

56 Przemówienie do Zgromadzenia Generalnego Papieskich Dzieł Misyjnych, 15 maja 1997. L'Osservatore Romano, ed. quotidiana, 16.05.1997, s. 4.







©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna