Dzieje zdrady w polsce



Pobieranie 151.62 Kb.
Strona1/3
Data07.05.2016
Rozmiar151.62 Kb.
  1   2   3
DZIEJE ZDRADY W POLSCE

Konferencja naukowa, Tarnów 25.11.2012r.



Wacław Prażuch

Prezes Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Tarnowskiej

Sesja naukowa „Dzieje zdrady w Polsce”

Sala Pospólstwa w Ratuszu Miejskim w Tarnowie, dn. 25.11.2012.

Kiedyśmy spali Polskę nam ukradli”


Adam Mickiewicz w dramacie „Jakub Jasiński” ustami starego szlachcica Stanisława, który z okien swego dworu na prowincji obserwował upadek Polski tak opisuje te czasy:
„Com miał przed oczyma,

To mi nie powiadało, że się Polska zmienia,

Że się zmieniła, czyli, że już Polski nie ma.

Jest to tak, jakby podczas nocnego uśpienia

Skradziono nam Polskę; a dzień po to się budzi,

Żeby oko patrzało na diabelskie sztuki,

Żeby widziało fraki, ogony, peruki –

Wojsko we frakach, w perukach; z ogonami ludzi”.



1.

W dniu 2 sierpnia 1762 roku rosyjska cesarzowa Katarzyna II napisała do stolnika litewskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego: „Wysyłam bezzwłocznie hrabiego Keyserlinga, jako ambasadora do Polski, aby zrobił ciebie królem po śmierci obecnego (Augusta III ) – jeśli mu się to nie uda, to życzę sobie, aby królem został książę Adam”.


Rok później, w październiku 1763 roku, umiera król Polski August III, który oddając ducha wyznał na łożu śmierci: „całe moje życie było jednym wielkim grzechem”. Miesiąc później, 6 listopada 1763 roku cesarzowa Rosji Katarzyna II – przesyła tajne instrukcje dla ambasadora rosyjskiego w Warszawie Karla von Keyserlinga. Pisze w nich:
„Po zgłębieniu wszystkich motywów jest prawdopodobne i nieodzowne, że osadzimy na tronie polskim przychylnego nam „Piasta”, użytecznego dla naszych rzeczywistych interesów, jednym słowem człowieka, który tylko nam zawdzięczać będzie swoje wyniesienie. W osobie hrabiego Poniatowskiego, stolnika litewskiego, znajdujemy wszystkie warunki niezbędne dla dogodzenia nam i skutkiem tego postanowiliśmy wynieść go na tron Polski [...]

Niech panowie użyją wszystkich pieniędzy, jakie macie w swoich rękach, wraz ze 100 000 rubli, zaciągniętymi na dom handlowy „Clifford syn i wspólnicy” w Amsterdamie, w celu zwiększenia liczby przywódców i stronników naszej partii. Nie chcemy wam przepisywać, komu, kiedy i ile macie przelać z tych pieniędzy, wiemy bowiem, że sami zrobicie z nich najlepszy użytek. Spuszczamy się w tym panie hrabio Kayserling na pańską roztropność, wierność w naszej służbie i wreszcie na doskonałą znajomość spraw tego państwa. Niemniej jednak zwracamy pańską szczególną uwagę na sejmiki, by posłowie tam wybrani działali całkowicie w naszym interesie. Jest więc ważne byśmy mieli tam swoich aktywnych emisariuszy wyposażonych w pieniądze. Dołączamy więc ich listę, dla każdego województwa, którą to listę hrabia Władysław Gurowski dostarczył niedawno naszemu tajnemu radcy Paninowi. Zweryfikuje pan skuteczność tego środka.[...]”


W dniu 11 kwietnia 1764 Rosja i Prusy podpisały porozumienie odnośnie przeprowadzenia w Rzeczypospolitej elekcji wspólnego kandydata, stolnika litewskiego Stanisława Poniatowskiego, który jako były kochanek Katarzyny II
i drugoplanowa postać Familii Czartoryskich, gwarantował uległość wobec Rosji.
Na prośbę przywódców Familii Czartoryskich: Andrzeja Zamoyskiego i Augusta Czartoryskiego w granice Rzeczypospolitej wkroczyły wojska rosyjskie i w dniu 7 września 1764, przy nielicznym udziale szlachty i zdecydowanym poparciu wojsk rosyjskich, Stanisław Poniatowski został wybrany królem Polski. Jego elekcję podpisało 5320 osób.

W dniu imienin carycy Katarzyny II, 25 listopada 1764, prymas Polski, Władysław Łubieński koronował go na króla Polski w kolegiacie św. Jana w Warszawie. Ku zgorszeniu zgromadzonej publiczności król wystąpił nie w stroju polskim ale w XVI wiecznym ubiorze hiszpańskim.


Jak pisał Tadeusz Korzon „Namaszczenie królewskie tej tylko dokonało w Stanisławie Auguście zmiany, że się czuł uprawnionym do żądania większych datków niż obywatele prywatni od ambasadorów rosyjskich. Przyjął wszelkie najszkodliwsze i najbardziej upokarzające warunki, jakie mu z groźbą podawano a przy obu rozbiorach kraju robił coś gorszego niż twórcy konfederacji targowickiej, mianowicie dnia 16 maja 1771 wystawił ambasadorowi rosyjskiemu Saldernowi rewers arcytajemny, bo o nim mogli wiedzieć oprócz imperatorowej Katarzyny II, tylko tajny radca Panin i Orłow z formalnym zobowiązaniem: „ radzić się we wszystkim Jej Cesarskiej Mości i działać w zgodzie z nią, nie wynagradzać bez jej przyzwolenia wspólnych naszych przyjaciół, nie rozdawać starostw i wakansów (czyli stanowisk państwowych)”.
Kiedy w roku 1768 Stanisław August wezwał pomocy Moskali przeciw konfederatom barskim król Szwecji Gustaw III tak pisał w swoim dzienniku: „W Warszawie odbyły się dwie rady; rezultat był taki, że król i senat oddali się pod opiekę do Imperatorowej. To hańba. Ach, Stanisławie Auguście, tyś nie król, a nawet nie obywatel! Umrzyj w obronie niezależności ojczyzny, lecz nie przyjmuj niegodnego jarzma w czczej nadziei zachować cień potęgi, którą zniesie jeden ukaz Moskwy”.
2.

I rozbiór Polski – rok 1773

Król Prus, Fryderyk Wielki, w liście do brata napisał: „Teraz, mój drogi bracie, skończyliśmy z najpoważniejszą rzeczą. Połączy się trzy wyznania: greckie, katolickie i kalwińskie, spożyjemy bowiem jedną hostię - Polskę, i jeżeli nie zbawi to naszych dusz, to z pewnością będzie z wielką korzyścią dla naszych państw."

Na żądanie ambasadora rosyjskiego von Stackelberga, posła pruskiego Gédéona Benoît i posła austriackiego Karla Reviczky`ego, został zwołany przez Stanisława Augusta, na dzień 19 kwietnia 1773 roku Sejm Rzeczypospolitej, na którym zamierzano przeprowadzić legalizację rozbiorów. Jednocześnie mocarstwa utworzyły wspólny fundusz korupcyjny, z kasy którego miano opłacać przychylność posłów i senatorów.

Z funduszu tego przekupiono 60 posłów i 9 senatorów, którzy zawiązali konfederację, by nie dopuścić do zerwania sejmu i łatwiejszego przeforsowania akceptacji traktatów podziałowych. Marszałkiem konfederacji koronnej został Adam Poniński, całkowicie oddany Rosji. Jako marszałka konfederacji Wielkiego Księstwa Litewskiego wyznaczono Michała Hieronima Radziwiłła. Obradom sejmu przewodniczył Poniński, który otrzymywał z ambasady rosyjskiej stałą roczną pensję w wysokości 24 000 dukatów tj prawie 15 mln obecnych złotych.

Sejm wyłonił ze swojego grona 99-osobową delegację, składającą się z całkowicie zaufanych i kontrolowanych przez państwa ościenne posłów i senatorów, której zadaniem było podpisanie traktatów cesyjnych. 18 września 1773 delegacja podpisała traktaty podziałowe z przedstawicielami Rosji, Prus i Austrii a 30 września sejm Rzeczypospolitej zatwierdził pierwszy rozbiór Polski.

Lista sprzedawczyków państwa jest długa. Otwiera ją „ płatny służalec” Stanisław August Poniatowski. Według dokumentów znalezionych w ambasadzie rosyjskiej, zdobytej podczas insurekcji kościuszkowskiej, za swoje wierne usługi dostał on w latach 1764-1771 154 000 dukatów. W czasie przeprowadzania I rozbioru Stanisław August wziął ponadto z kasy wspólnej dworów Rosji, Austrii i Prus, utworzonej na przekupienie posłów sejmu delegacyjnego sumę 6000 dukatów co razem daje 160 000 dukatów. Jest to obecnie równowartość 560 kg złota lub prawie 100 mln dzisiejszych złotych. (160 000 x 3,5g x 177,30 zł)

Po I rozbiorze Polski, jako nagrodę za zatwierdzenie traktatu rozbiorowego, król uzyskał spłatę swoich długów, których wysokość w znacznej mierze podał fikcyjną. Pieniądze te zostały wypłacone podstawionym przez niego fikcyjnym wierzycielom, którzy byli jego zausznikami. Uzyskał także wysokie honorarium za potajemne wyrzeczenie się, na rzecz carycy Katarzyny II, prawa do nadawania urzędów państwowych i dystrybucji starostw. Delegacja sejmowa w ramach rekompensaty za dobra królewskie zagarnięte przez państwa zaborcze przyznała jemu i jego dziedzicom starostwa białocerkiewskie, bohusławskie, kaniowskie i chmielnickie.

3.

Konfederacja Targowicka - 1792



Dokładnie 220 lat temu, 27 kwietnia 1792 r., w Petersburgu przeciwnicy reform Sejmu Czteroletniego, pod hasłem obrony zagrożonej wolności, zawiązali z inspiracji Rosji konfederację przeciw Konstytucji 3 Maja. Pod aktem konfederacji podpisy złożyli:

generał artylerii koronnej Stanisław Szczęsny Potocki, hetman wielki koronny Franciszek Ksawery Branicki, hetman polny koronny Seweryn Rzewuski, kasztelan przemyski ks. Antoni Czetweryński, kawaler orderów Jerzy Wielhorski, chorąży bracławski Adam Moszczeński, chorąży czerwonogrodzki Antoni Złotnicki, podczaszy włodzimierski Jan Zagórski, wojski wschowski Jan Suchorzewski, łowczy czernichowski Franciszek Hulewicz, pułkownik buławy polnej koronnej Michał Kobyłecki i wojewodzic podolski Jan Świejkowski.


Akt założenia konfederacji targowickiej. Petersburg - 27 kwietnia 1792.
„My senatorowie, ministrowie Rzeczypospolitej, urzędnicy, dygnitarze i rycerstwo widząc, że już dla nas nie masz Rzeczypospolitej [...] konfederujemy się i wiążemy się węzłem nierozerwalnym konfederacji wolnej:

przy:


wierze św. katolickiej, rzymskiej, przy równości i dawności dla wszystkich szlachty, a nie dla osiadłej tylko, przy całości granic państw Rzeczpospolitej

a przeciwko

sukcesji tronu, przeciwko powiększeniu władzy królów, przeciwko oderwaniu najmniejszej cząstki kraju [...] , przeciwko konstytucji 3-go maja w monarchię Rzeczpospolitą zamieniającej [...], na koniec przeciwko wszystkim tym, którzy by konstytucję 3-go maja utrzymywali i mocą popierać chcieli - i tym celem obraliśmy sobie za marszałka J.W. Szczęsnego Potockiego, generała koronnego artylerii [...], a za wodzów wojsk. przy konfederacji hetmanów Ksawerego Branickiego i Seweryna Rzewuskiego
A że Rzeczpospolita pobita i w rękach swych ciemiężycieli moc całą mająca, własnymi z niewoli dźwignąć się nie może siłami, nic jej innego nie zostaje, tylko uciec się z ufnością do Wielkiej Katarzyny, która narodowi sąsiedzkiemu, przyjaznemu i sprzymierzonemu, z taką sławą i sprawiedliwością panuje, zabezpieczając się tak na wspaniałości tej wielkiej monarchini, jako i na traktatach, które ją z Rzeczpospolitą wiążą. [...]
To są nasze zamiary, te abyśmy dokonać zdołali, dzielnej pomocy tej wielkiej monarchini wzywamy, która ozdobą i chlubą wieku naszego będąc, wzdrygając podłą zazdrością i chytrymi podstępy, których zawody dzielność jej kruszy i niszczy, szczęśliwość narodu cenić umie i im pomocną podaje rękę.”
W dniu 18 maja 1792 r. w granice Rzeczypospolitej wkroczyła 100 - tysięczna armia rosyjska. Początkowo wojska polskie odnosiły sukcesy, choć były o połowę mniej liczne. Jednak w dniu 22 lipca 1792 roku król Stanisław August przystąpił do konfederacji targowickiej i wydał rozkaz aby wojsko polskie złożyło broń. Rosjanie zajęli terytorium Rzeczypospolitej.

4.

II rozbiór Polski

II rozbiór Polski był następstwem konfederacji targowickiej. W liście do rosyjskiego ambasadora w Warszawie Sieversa Katarzyna II pisze m.in: „Wziąwszy pod uwagę niestałość i lekkomyślność narodu polskiego (...) osobliwie zaś ujawnioną skłonność do wyuzdania i szaleństw francuskich – przychodzimy do przekonania, że nie możemy w nim mieć sąsiada spokojnego i bezpiecznego, dopóki nie będzie doprowadzony do zupełnej bezsilności i niemocy.”

Toteż 16 stycznia 1793 r. poseł pruski w Warszawie Bucholz wręczył przywódcom konfederacji targowickiej notę o wkroczeniu wojsk pruskich do Polski, przeciwko czemu Targowica podniosła patetyczne lamenty, że „milczą na to sąsiedzi nasi, którzy niedawno mu tego zaboru zaprzeczali”. Marszałek konfederacji targowickiej, Szczęsny Potocki, pojechał aż do Petersburga, żeby nad „nieszczęściem Ojczyzny” lamentować przed samą Katarzyną. Dowiedział się od niej, że „pańska ojczyzna jest tutaj” – bo też większość dóbr Potockiego znalazła się już w obrębie zaboru rosyjskiego.

Teraz trzeba było tylko te aneksje terytorialne zalegalizować.

Zadanie formalno prawnego przeprowadzenia drugiego rozbioru Polski Katarzyna II powierzyła baronowi Sieversowi, no­wemu ambasadorowi Rosji, przybyłemu do Warszawy w lutym 1793 r. Sievers rozpoczął swoją działalność od nakłonienia króla polskiego do wyjazdu do Grodna, gdzie na polecenie imperatorowej zebrał się sejm Rzeczypospolitej. Stanisław August nie mógł nie wiedzieć, na co się zanosi. Jak zwykle wzdychał, płakał, czynił wymówki, przybierając szereg tragicznych póz i gestów. „O Boże — rozpaczał — czyżby oni chcieli zmusić mnie do podpisania tego świadectwa mojej hańby, traktatu rozbio­rowego? Niechaj wtrącą mnie do więzienia, niechaj ześlą na Sybir, lecz tego nie podpiszę nigdy."

Ale mimo tych heroicznych zapewnień król miał jeden nieodparty powód do uległości, który uczynił zeń w nadchodzącym tragicznym okresie powolne narzędzie w rękach Rosjan. Długi jego przekroczyły 30 mln ówczesnych złp tj. 1,5 mln dukatów ( 5 ton złota, ok. 1 mld dzisiejszych złotych) W obliczu takiej konieczności Stanisław August gotów był zejść raz jeszcze na dno poniżenia stając się pensjonariuszem Rosji. Tak więc w czasie rozmów z Sieversem król polski to wybuchał patriotycznym uniesieniem, to znów prosił o pomoc imperatorową w spłaceniu długów, na co ambasador odpo­wiadał, że problem zadłużenia króla można będzie rozważyć dopiero pod ko­niec obrad sejmowych, tzn. gdy uczyni już wszystko, czego imperatorowa od niego zażąda. Po miesięcznych wahaniach i żałosnych wykrętach Stanisław August zgodził się wyjechać do Grodna, przyjmując od Sieversa 5.000 dukatów na tzw. koszty podróży. Powiedział wówczas jednemu ze swych zaufanych dwo­rzan, niejakiemu Littre-Page, że „z pewnością podpisze przedstawiony mu traktat rozbiorowy, chociaż publicznie nie przestanie przy każdej okazji oświadczać, że nigdy tego nie uczyni”. O tym wyznaniu dowiedział się niezwłocznie od powiernika generał Igelstrom i nie omieszkał donieść ambasadorowi rosyjskiemu Sieversowi. Warto w tym miejscu zacytować fragment listu Sieversa, który pisał do carycy Katarzyny II : „ Nie mogłem mu (królowi) odmówić 5 tysięcy dukatów, które dziś dostał ode mnie, a których potrzebuje koniecznie na pierwsze wydatki podróży. Całą sumę 20 tysięcy dukatów mam już w swojej szkatule. Przewiduję, że król, który ciągnie ze sobą wielki tabor, wkrótce nie będzie mógł zapłacić za chleb, za wino i mięso dla siebie. Po wydaniu uniwersałów i odbytych wyborach czybym nie mógł zrobić mu nadziei na 10 000 dukatów, rozumie się na wspólny koszt z Prusami, i na drugie tyle w ciągu sejmu, jeżeli się okaże, że król się do niczego nie miesza.”


Wybory posłów na Sejm Grodzieński zostały zaplanowane przez Sieversa z wielką starannością, przy użyciu całego doświadczenia zdobytego przez Rosjan w Polsce. Ambasador zgromadził wokół siebie nieoficjalny komitet swych polskich „przy­jaciół" do których należeli między innymi szambelan królewski Karol Boscamp, hetman koronny Piotr Ożarowski, bracia Kossakowscy, z którymi ustalił szczegóły kampanii, listę posłów, którzy mieli zostać wybrani, oraz instrukcje, jakie należało im przekazać. Kandydatów szukano spośród tych , którzy jak to określił jeden z posłów przed Deputacją Indagacyjną (ówczesny IPN) „ chcieli coś zarobić na upadku Ojczyzny”. Z kandydatami nie robiono sobie wiele ceregieli. Generał rosyjski Igelstrom zapraszał ich na obiad, rozmowę zaczynano od omówienia stanu majątkowego kandydata a kończono na tym, że informowano go, że znajduje się na liście kandydatów i posłować musi wraz z udzieleniem mu instrukcji sejmowej, że „położenie Rzeczpospolitej wymaga teraz uleganiu wszystkiemu, co wyjdzie od posła rosyjskiego”(Korzon). Wybrano też agentów elekcyjnych, w większości Polaków, polecając im wyreżyserowanie obrad poszczególnych sejmików; oddziały rosyjskie postawiono wszędzie w stan pogotowia; nie zaniedbano żadnych środków poczynając od perswazji, a koń­cząc na przekupstwie i gwałcie. Zawsze usłużna Targowica pomagała jak mogła wydawaniem dekretów zabraniających udziału w wyborach wszyst­kim tym, którzy nie „wyparli się" uchwał Sejmu Czteroletniego, brali udział w ustanowieniu Konstytucji 3 maja, nie przyłączyli się do konfederacji targowickiej lub przyłączywszy się do niej ośmielili się później protestować prze­ciwko jakiejkolwiek decyzji targowiczan.

Nie można się dziwić, że po tak szeroko zakrojonych przygotowaniach i przy całkowitej apatii społeczeństwa wybory posłów na sejm grodzieński przebiegły gładko i bez niepokojów. W okresie pierwszego rozbioru, w r. 1773, patrioci usiłowali protestować, uniemożliwiając wybór posłów, w re­zultacie czego przynajmniej połowa sejmików została zerwana, ale teraz większość uczciwych obywateli stroniła po prostu od zebrań, na których obecność nie mogła już przynieść krajowi żadnego pożytku i gdzie mogli na­razić się jedynie na wszelkiego rodzaju obelgi i gwałty. W wielu wypadkach podejrzani opozycjoniści byli usuwani z sejmików przy pomocy oddziałów rosyjskich


i internowani we własnych domach. Na tak „oczyszczonych" sejmikach tłumy biednej szlachty, przekupione za cenę 10, 20 lub 30 złp na głowę, wybierały bez jakiejkolwiek dyskusji posłów desygnowanych uprzed­nio przez rosyjskich agentów i śpiesznie uchwalały instrukcje zaaprobowane przez ambasadora rosyjskiego Sieversa, aby jak najszybciej znaleźć się przy suto zastawionych stołach, gdzie przy akompaniamencie wystrzałów z armat rosyjskich pito i wi­watowano na cześć króla i imperatorowej.
Ówczesny austriacki charge d'affaires stwierdził, że wielu spośród wybranych posłów to „ludzie po­zbawieni majątku, wpływów i reputacji, po których można się spodziewać jedynie ślepego posłuszeństwa i dbałości tylko o własne interesy". Przywódcy tego zgromadzenia: hetman Kossakowski, jego brat, biskup inflancki Józef Kossakowski; dwóch marszałków konfederacji targowickiej Pułaski i Zabiełło, marszałek sejmu Bieliński, hetman Ożarowski, szambelan królewski Karol Boscamp i pozostali — to ludzie, którzy zajmowali się uprzednio reżyserią sejmików i którzy przez cały czas trwania obrad sejmowych brali ogromne sumy ze wspólnej wówczas rosyjsko-pruskiej kasy. Przynajmniej siedemnastu posłów korzystało z tego samego źródła dochodów, podczas gdy większa liczba niepozornych i biednych deputowa­nych sprzedała swe głosy za sumy nieco skromniejsze już w czasie wyborów albo otrzymywała sporadyczne „zasiłki" w późniejszym okresie. Sievers chciał załatwić sprawę jak najoszczędniej, tak aby wybór jednego posła nie kosztował więcej niż 500 dukatów. Dla wielu z nich Sievers przygotował bezpłatne wyżywienie, mieszkanie i pojazdy, a przy jego stole nieustannie kłębił się tłum głodnych najemników. Krótko mówiąc, nie popełniamy omyłki stwierdzając, że od połowy. do dwóch trzecich posłów miało finansowe zobowiązania wobec mocarstw, których żądaniom powinni się przeciwstawiać. Sam król polski dawał tu najgorszy przykład; w czasie obrad sejmowych Stanisław August otrzymał z rąk ambasadora rosyjskiego nie mniej niż 35 000 dukatów (Robert Howard Lord). Posłowie z partii królewskiej brali pieniądze za pośrednictwem Stanisława Augusta, który na odjezdnym z Grodna wyliczył każdemu z nich po kilkaset złotych a gdy w kasie królewskiej były pustki petent otrzymywał czysty blankiet na królewski order św. Stanisława (nazywany orderem zdrajców), za który można było dostać 300 dukatów.
W Grodnie, w chwilach wolnych od obrad sejmowych, nastał czas zabaw i rozrywek. Chociaż miasto żyło nieomal w stanie oblężenia, ulice pełne były Kozaków i żołnierzy rosyjskich, a wszędzie widziano biwaki, pikiety i patrole, w domach grodzieńskich mieszczan bawiono się i ucztowano bez przerwy. Przywódcy większości sejmowej okazywali — za rosyjskie pieniądze — przysłowiową polską gościnność. Posłowie tłumnie peregrynowali między salą obrad a salami bankietowymi. Pochlebstwa, którymi zasypywano Sieversa, przechodziły wszelkie wyobrażenie. Pod koniec lipca 1793 r. Grodno przez osiem dni uroczyście świętowało z okazji imienin człowieka, który właśnie wydarł Rzeczypospolitej połowę jej terytorium. Na pewnym przyjęciu oświetlono transparent z napisem: „Vivat Jakób Sievers, co przyniósł spokojność i rząd, a wolność narodowi polskiemu". Trudno byłoby upaść niżej. „Uważają tutaj — pisał jeden z przejętych odrazą świadków tych wydarzeń — iż żaden naród nie oddał swoich ziem i ludzi z taką wesołością jak Polacy." Rzeczpospolita ginęła wśród zabaw i iluminacji.
Tak o tych czasach pisał w XIX w. w swej pracy „Warszawa w roku 1794 powstaniec styczniowy, wieloletni więzień Schlissenburga - Bronisław Szwarce:

„Od przystąpienia króla do targowickiego spisku (23 września 1793 r) do powstania Kościuszki (24 marca 1794) stan Polski, jej poniżenia, niestety shańbienia przez zdrajców targowickich, był taki, jakiego w żadnym kraju przedtem nigdy nie widziano. Trudno nawet pojąć, jakim sposobem w Polsce mogło się znaleźć tylu najnikczemniejszych zdrajców, ludzi bez czci i wiary. Wszystkiego składać na Moskali nie można. Oni tylko korzystali z tych wyrodków Ojczyzny (szulerów, krętaczów i łotrów publicznych -słowa Igielstroma), wydobywali ich jakby z pod ziemi, jakby z piekła i stawiali ich na czele narodu, dając im wsparciem swoim moc przewodzenia w kraju — na zgubę kraju. Bez tych pomocników Moskale sami nic by nie zrobili. Chociaż z drugiej strony przyznać należy, że gdyby nie Moskale, to te szumowiny z czasem, powoli bez śladu po sobie by przepadły.”

W trakcie obrad sejmowych król Polski Stanisław August zwracając się do posłów chwalił patriotyzm tych, których nie trwożyła ani śmierć, ani więzienie, lecz — dodawał — „czyż takie osobiste poświęcenie- może zbawić kraj? Ponieważ nic już nie można uczynić dla rodaków, którzy znaleźli się pod obcym panowaniem, należy uczynić wszystko dla obrony praw pozostałych. Byłoby szaleństwem mówić Rosjanom: Zniszczcie i przemieńcie w niewolników trzy i pół miliona Polaków, których tu reprezentujemy.”
W rezultacie sejm wybrał deputację, która w jego imieniu podpisała traktat rozbiorowy z Rosją a poseł Staniszewski złożył z tej okazji wniosek o wysłanie uroczystego poselstwa dziękczynnego do Imperatorowej Rosji (Korzon). Po podpisaniu traktatu cesyjnego z Rosją, jak pisze w swych pamiętnikach ambasador rosyjski Sivers, „ król uściskał mnie dwa razy, tulił do piersi i wylewał łzy radości”. Wspominając rolę, jaką król odegrał na sejmie grodzieńskim w 1793 roku, który zatwierdził II rozbiór Polski, Jacob Sievers napisał również w swym pamiętniku „król był zbyt nikczemny i rozkoszy chciwy, ażeby mimo wszelkie przeciwne zachcianki, gróźb się nie ulęknął.”
Następnie deputacja sejmowa podpisała traktat rozbiorowy z Prusami. Zanim to nastąpiło projekt tego traktatu przedstawili marszałkowi, do procedowania sejmowego, dwaj przekupieni posłowie – Podhorski i poseł wołyński Miączyński. Okazało się jednak, że projekt ten, jako nie podpisany przez wnioskodawców, jest nieważny. Wówczas – jak pisze Franciszek Karpiński, świadek tego zdarzenia – „Zdrajca - marszałek sejmowy chciał dać pióro i kałamarz kolegom swoim , zdrajcom, do podpisania się, ale poczciwi posłowie kałamarz i pióra pochowali, że nie było sposobu podpisania się. Wtenczas król, na tronie siedzący, w oczach narodu zgromadzonego dobył z kieszeni ołówek i Miączyńskiemu z Podhorskim oddał, ażeby się na swoim projekcie podpisali”.
Za drugi rozbiór Polski Stanisław August otrzymał 58 000 dukatów – tj 35 mln dzisiejszych złotych ( T. Korzon)
O ile w roku 1772 traktatowi zatwierdzającemu I rozbiór Polski sprzeciwiło się 3 posłów, których nazwiska warto tu wymienić, Tadeusz Rejtan, Samuel Korsak i Stanisław Bohuszewicz, to w roku 1793 nie znalazł się ani jeden, który by zaprotestował przeciwko traktatom zatwierdzającym II rozbiór Polski, czyli de facto likwidacji państwa polskiego. Mało tego - rozbiory Rzeczpospolitej zostały zaakceptowane niemal jednomyślnie przez samych reprezentantów narodu.
Wyglądało to tak:

Marszałek Bieliński zwrócił się do zgromadzenia z pytaniem: „Czy izba zgadza się, by deputacja podpisała traktat z Prusami przedłożony sejmowi przez ambasadora rosyjskiego? Nikt nie odpowiedział. Pytanie to marszałek dwukrotnie powtórzył z tym samym skutkiem. Natenczas Bieliński oświadczył, że milczenie to jest oznaką zgody i wniosek został uchwalony jednogłośnie. Wyrzekłszy zaledwie kilka słów Stanisław August zamknął sesję, a posłowie w milczeniu opuścili salę.” (T. Korzon).

Po podpisaniu traktatu z Prusami, Pułaski, jeden z marszałków konfederacji targowickiej, wydał z tej okazji uroczysty bal w Grodnie na Horodnicy. „Oni tam śpiewali i tańcowali a ja to słysząc – płakałem” pisze w swych wspomnieniach Franciszek Karpiński.

Jeden z posłów, Wilanowski, tak zeznawał przed Deputacją Indagacyjną działającą w czasie insurekcji kościuszkowskiej: „We wszystkim szedłem za wolą Moskwy, widząc, że znikąd protekcji nie mamy a sami nie jesteśmy silni. Językiem 100 tysięcznego wojska wszelako pobić nie można ani uporem ich pretensji odeprzeć. Dla słabego zawsze jest cios nieuchronny, ale gdyby się wzmógł naród, wszystkie ratyfikacje mniemałem być nic znaczącymi” (Tokarz, Milczkowie sejmowi).


Po dokonaniu nowego rozbioru, przywódcy konfederacji targowickiej pośpiesznie opuścili tonący okręt, a ci, którzy pozostaliz nielicznymi wyjątkami bez najmniejszych skrupułów wykorzystywali położenie kraju dla pomnożenia własnych majątków, ochoczo wypełniając wszystkie polecenia ambasadora rosyjskiego w Warszawie.



  1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna