EaFCd e adaE a Dym jałowcaDhga (A7) Ref. D fisgadhga przeogromna ziemioaCd e ref. F e F e łaniaCGafg c



Pobieranie 1.08 Mb.
Strona3/14
Data02.05.2016
Rozmiar1.08 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   14

Miłości nie obrażaj się


Za każdy grzech przeciwko Tobie
Wyrozumiała dla mnie bądź

Cierpliwa ze mną bądź jak z dzieckiem

Ja przecież tak nie wiele wiem

Dziewczynka ze mnie mała jeszcze


I wiedz to, biedronki ślę do nieba

Odkładam suchy chleb dla konia

Miłości wszędzie w koło szukam

Bo w sercu wiary jakoś nie mam


Miłości...

Z wielu pieców się jadło chleb
Z wielu pieców się jadło chleb, CGC

Bo od lat przyglądam się światu. FG

Nieraz czasem zabolał łeb CGC

I mówili zmiana klimatu. FG

Czasem zdarzył się wielki raut ed

Albo feta proletariatu. FG

Czasem podróż najlepszym z aut, ed

Częściej szare drogi powiatu. FG


Ale to już było FG

I nie wróci więcej, C

I choć tyle się zdarzyło e

To do przodu wciąż wyrywa głupie serce. FC

Ale to już było,

Znikło gdzieś za nami.

Choć w papierach lat przybyło,

To naprawdę, wciąż jesteśmy tacy sami.


Na regale kolekcja płyt

I wywiadów pełne gazety.

Za oknami kolejny świt,

A w sypialni dzieci oddechy.

One lecą drogą do gwiazd

Przez niebieski ocean nieba,

Przecież już za jakiś czas

Będą mogły same zaśpiewać.


Ale to już było...

Majster Bieda
Skąd przychodził, kto go znał, CF

Kto mu rękę podał, kiedy CFG

Nad rowerem siadał, wyjmował chleb, CG

Serem przekładał, dzielił się z psem. ea

Tyle wszystkiego, co z sobą miał GFG

Majster Bieda. C(FGC)


Czapkę z głowy ściągał, gdy

Wiatr gałęzie chylił drzewom.

Śmiał się do słońca, śpiewał do gwiazd,

Drogę bez końca, co przed nim szła

Znał jak pięć palców, jak szeląg zły

Majster Bieda.


Nikt nie pytał, skąd się wziął,

Gdy do ognia się przysiadał,

Wtulał się w krąg ciepła jak w kożuch

Znużony drogą wędrowiec boży,

Zasypiał, długo gapiąc się w noc,

Majster Bieda.


Aż nastąpił taki rok.

Smutny rok, tak widać trzeba,

Nie przysiadł Bieda; zieloną wiosną

Miejsce gdzie siadał, zielskiem zarosło.

I choć niejeden wytężał wzrok,

Choć lato pustym gościńcem przeszło,

Rudymi liśćmi, jesieni schedą,

Wiatrem niesiony odpłynął w przeszłość,

Majster Bieda.

Jest już za późno, nie jest za późno
Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć, CdC

Tęskność zawrotna przybliża nas. FCdG

Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet, CdC

Cudnie spokrewnią się ciała nam FCdG


Jest już za późno! e

Nie jest za późno! F

Jest już za późno! e

Nie jest za późno! F

Jest już za późno! e

Nie jest za późno! FG7


Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę

Z oknem na rzekę lub też na park,

Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem;

schodzić będziemy codziennie w świat.


Jest już...
Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić,

Siebie zachwycić i wszystko w krąg.

Wojna to będzie straszna, bo czas nas będzie chciał zniszczyć,

Lecz nam się uda zachwycić go.


Jest już...


Bardzo smutna piosenka retro
Lato było jakieś szare GD

I słowikom brakło tchu GD

Smutnych wierszy parę H7e

Ktoś napisał znów AD

Smutnych wierszy nigdy dosyć

I zranionych ciężko serc

Nie przespanych nocy,

Które trawi lęk


Kap, kap płyną łzy GD

W łez kałużach ja i ty GD

Wypłakane oczy GE7

I przekwitłe bzy DG

Płacze z nami deszcz

I fontanna szlocha też

Trochę zadziwiona

Skąd ma tyle łez


Nad dachami muza leci

Muza czyli weny znak

Czemuż wam poeci

Miodu w sercach brak

Muza ma sukienkę krótką

Muza skrzydła ma u rąk

Lecz wam ciągle smutno

A mnie boli ząb




Przechyły

Pierwszy raz przy pełnym takielunku eDe

Biorę ster i trzymam kurs na wiatr eDe

I jest jak przy pierwszym pocałunku- aH7e

W ustach sól, gorącej wody smak. aH7e
O-ho-ho, przechyły i przechyły, aH7e

O-ho- ho, za falą fala mknie,

O-ho-ho, trzymajcie się dziewczyny,

Ale wiatr, ósemką chyba dmie!


Zwrot przez sztag - O.K.- zaraz zrobię.

Słyszę jak kapitan cicho klnie.

Gubię wiatr i zamiast w niego dziobem,

To on mnie od tyłu, kumple w śmiech.


O-ho-ho, przechyły...
Hej, ty tam, za burtę wychylony,

Tu naprawdę nie ma się co śmiać.

Cicho siedź i lepiej proś Neptuna,

Żeby coś nie spadło ci na kark.


O-ho-ho, przechyły...
Krople mgły w tęczowym kropel pyle,

Tańczy jacht, po deskach spływa dzień.

Jutro znów wypłynę, bo odkryłem

Morze, wiatr, żeglarską, starą pieśń.


O-ho- ho, przechyły...


Szare Szeregi

Gdzie wichry wojny niesie wiatr a d

Tam za rogu stu E a

Stoi harcerzy szara brać a d

I flaga biało-czerwona E a
Szare Szeregi Szeregi a a d

Szare Szeregi G C E

W szarych mundurach a d

Harcerska brać E a


Nie straszny im już wojny czas

Ni strzał za rogu stu

Choć czarnych krzyży wokół las

Opaska biało-czerwona


Chwycił za butelkę pełną benzyny

I wybiegł na drogę z nią

Krzyknął do swoich "czuwaj chłopaki"

I zginął za biało-czerwoną


Złożyli go w ziemi tej

Za którą życie swe dał

A grób porosły kępy mchów

I flaga biało-czerwona


Harcerzu wspomnij wojny czas

I przyjdź na groby ich

Choć srogich zmagań minął czas

Ty wspomnij Szare Szeregi




Pieśń odchodzących
Wśród tylu naszych szalonych marzeń CGae

Wśród myśli nie poukładanych FCdG

Wchodzimy w życie niepewnie jak dzieci CEaF

Jak małe wątłe bańki mydlane dG


Kolejne lata odciśnięte na stopach

O zeszłych dniach nie dają zapomnieć

Jak zawsze rano dzień się budzi

Rośniemy tak dla innych ludzi


Pod naszym niebem na naszej ziemi FGC

W tym domu, który zbudujemy FGCa

Nigdy nie braknie nam siebie

Nigdy nie braknie nam siebie


Choć niebo czasem chowa swe gwiazdy

Gdy droga wciąż się wije bez celu

Gdy czasem sił nam zabraknie by szukać

Gdy ziemia pachnie zmęczoną ziemią


Wtedy ta jedna zostaje nadzieja

Że kiedyś jeszcze lepiej nam będzie

I z czterolistną koniczyną

Zdążymy złapać nasze szczęście



Czarny blues o czwartej nad ranem
Czwarta nad ranem A(E)

Może sen przyjdzie cis(fis)

Może mnie odwiedzisz DA(E)A
Czemu cię nie ma na odległość ręki AE

Czemu mówimy do siebie listami fis cis

Gdy ci to śpiewam-u mnie pełnia lata DA

Gdy to usłyszysz-będzie środek zimy DE


Czemu się budzę o czwartej nad ranem AE

I włosy twoje próbuję ugłaskać fis cis

Lecz nigdzie nie ma twoich włosów DA

Jest tylko blada nocna lampka DE

Łysa śpiewaczka fis
Śpiewamy bluesa bo czwarta nad ranem

Tak cicho żeby nie zbudzić sąsiadów

Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie

Myślał by kto, że rodem z Manhattanu


Czwarta nad ranem...
Herbata czarna myśli rozjaśnia

A list twój sam się czyta

Że można go śpiewać

Za oknem mruczą bluesa

Topole z Krupniczej

I jeszcze strażak wszedł na solo

Ten z Mariackiej wieży

Jego trąbka jak księżyc

Biegnie nad topolą

Nigdzie się jej nie spieszy


Już piąta

Może sen przyjdzie...





Pobieranie 1.08 Mb.

1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   14




©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna