Estetyka zespołU



Pobieranie 23.04 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar23.04 Kb.
14

ESTETYKA ZESPOŁU

Na estetykę zespołu składa się nie tylko ogólny wygląd, a więc ubiór, uczesanie, ale także sposób bycia i zachowania się na scenie. A „na scenie” jest się już w momencie wychodzenia na nią i trwa do chwili jej całkowitego opuszczenia. Wszystkie te czynności, a więc wejście na scenę, zaśpiewanie piosenki i zejście z niej - muszą być wykonane estetycznie, aby publiczność patrzyła na to (nie tylko na wykonanie samej piosenki) z przyjemnością. Trzeba więc wiele treningu, aby zespół uzyskał tę umiejętność.


Widziałem takie zespoły, które dobrze to robią, ale widziałem też i takie, które na scenę „zwalają” się w wielkim nieładzie, a jeszcze gorzej ją opuszczają. Oglądając takie właśnie grupy, zastanawiałem się: czy tego nikt nie widzi? No, na litość boską, czy aż tak trudno ustawić dzieci za kulisami gęsiego, aby na scenę wchodziły najpierw te, które stoją w ostatnim rzędzie, potem te, które są w drugim od tyłu, następnie te, które są bliżej proscenium i wreszcie te, które będą stały w pierwszym rzędzie? Czy tak trudno jest schodzić ze sceny w odwrotnej kolejności?
Spójrzcie na schemat „wejścia” i spróbujcie przećwiczyć to z zespołem; natomiast „zejścia” zespołu odbywa się w odwrotnej kolejności, czyli: rozpoczyna dziecko z numerem 16-tym, a kończy dziecko z numerem 1-wszym. Pamiętać trzeba jednak, aby po scenie dzieci nie chodziły na ukos, lecz zawsze pod kątem prostym - inaczej Wasz wysiłek nie da spodziewanego rezultatu.





























Bywają i takie piosenki, w których dzieci będą gromadnie wbiegać na scenę albo gromadnie ją opuszczać, ale będą to piosenki charakterystyczne z pewnymi elementami zabawy, wyreżyserowane pod względem scenicznym czy choreograficznym i takie piosenki będę omawiać oddzielnie, wówczas, kiedy do takich utworów dojdziemy. Najczęściej jednak, w taki szablonowy (jak na rysunkach) sposób, będą musiały się dzieci poruszać na scenie.


Ale nawet te zdobyte umiejętności pójdą w niwecz, jeśli na otwartej scenie, a więc takiej, na której nie ma kurtyny albo jest, ale jest odsłonięta - będą się dzieci poszturchiwały, rozpychały, rozmawiały, zwracały sobie nawzajem uwagę... Nawet jeżeli jeden drugiemu zrobi cokolwiek czy to przez przypadek, czy nawet po złości - osoba pokrzywdzona musi „zachować twarz”, nie może się nawet dąsać. Po występie mogą sobie skoczyć do oczu i nawet je wydłubać (tak żartem swojemu zespołowi często tłumaczyłem), ale z chwilą, kiedy są na scenie, w momencie, kiedy publiczność już na nie patrzy - trzeba zachować się poprawnie, być uśmiechniętym, pogodnym. Do publiczności nie mogą dotrzeć żadne dąsy i chimery.
Co z uczesaniem?
Sądzę, że z chłopcami nie ma problemów, natomiast dziewczęta - dobrze jeśli uczesane są w warkocze, kitki... Nie wszystkie jednak mają długie włosy. No, cóż, tym nie doprawimy ani nie obetniemy tym, które mają włosy długie. Można np. zakupić warkocze różnego koloru i długości od perukarzy, jednak trzeba je dopasować kolorystyką do włosów danego dziecka. Takie przedłużanie własnej czupryny stosują przede wszystkim zespoły folklorystyczne. Dla naszego zespołu dziecięcego o diametralnie innym profilu i charakterze, zbędny staje się tego rodzaju zakup. Dziewczynki muszą być jednak uczesane skromnie tak, jak na zwykłą dziewczynkę przystało.
Makijaż jest niepotrzebny
Czasami, zwłaszcza dziewczynki, chcąc podkreślić (?) swoją urodę - malują się. I może nawet nie tyle one same do tego dążą, co bardziej ich matki; chcą ze swoich córek zrobić „gwiazdy”. Nie wolno na to pozwolić - nigdy, pod żadnym pozorem nie malujcie dzieci - żadnego tuszu, ani pomadki, żadnego malowania brwi, rzęs, ust, policzków - nic z tych rzeczy; dzieci posiadają w sobie tyle własnego, niekłamanego uroku i wdzięku, że niczego im nie potrzeba. Wyjątkiem może być tylko charakteryzacja, która jest konieczna dla celów wzbogacenia widowiskowości zespołu; widowiskowości - nie upiększania zespołu, a to jest zasadnicza różnica.
Co zrobić z rękoma podczas śpiewu?
Podczas występu nie bardzo wiadomo, co robić z rękoma i oczami, przede wszystkim w piosenkach „statycznych”, a więc takich, podczas których dzieci nie grają na instrumentach ani nie wykonują żadnego układu choreograficznego, nie tańczą ani nie robią żadnych gestów.
Sprawę rąk najczęściej rozwiązuje się poprzez zakładanie ich za siebie. Taką metodę zwykle stosują chóry. Jest to najprostszy sposób rozwiązania tego problemu, ale powoduje pewne napinanie mięśni klatki piersiowej i przepony - o czym wspominałem w rozdziale 11.
Nie zalecam więc chociażby z tego powodu zakładanie rąk do tyłu (za siebie), tym bardziej, że utwór żywy, rytmiczny, a więc taki, podczas którego słuchacz, a tym bardziej wykonawca chce się poruszać - śpiewając z rękoma założonymi do tyłu, automatycznie usztywnia się, pozbawia się tej swobody, tak bardzo potrzebnej na scenie.
Proponuję zatem swobodne opuszczenie rąk wzdłuż tułowia tak, aby dzieci czuły się „na luzie”, aby ich zachowanie było naturalne. Proszę zwrócić jednak uwagę na to, aby podczas śpiewu dzieci niepotrzebnie nie zaciskały pięści, nie „miętosiły” swojej odzieży (spódniczki, spodni), co można zaobserwować, zwłaszcza u małych dzieci, bo jest to oznaka zdenerwowania. Tego trzeba unikać, a w każdym razie nie pokazywać publiczności swojej tremy.
Skutecznym rozwiązaniem „ręcznego” problemu jest trzymanie w dłoni mikrofonu. Nie zawsze jednak będzie możliwość występu przy aparaturze, a o ile będzie - dla zespołu kilkunasto, a nawet chociażby tylko 8 - 10 osobowego - na pewno zabraknie mikrofonów dla wszystkich.
Co zrobić z oczami podczas występu?
Trema powoduje u niektórych piosenkarzy, że ich oczy „biegają” wokół swoich orbit. Patrzą wszędzie - gdzieś w bok, gdzie nie ma publiczności, „oglądają” sufit, lampy, kinkiety na ścianach - tylko nie publiczność. A przecież śpiewa się do niej, więc na nią trzeba patrzeć i z nią poprzez kontakt wzrokowy nawiązywać łączność.
Bywa, że piosenkarz widząc z bliska ludzi siedzących w pierwszych rzędach na widowni - tremuje się, a już całkowicie się peszy, gdy dostrzeże ludzi szepczących coś do siebie, a nie daj Boże - śmiejących się podczas występu. Myśli wówczas, że jest obgadywany i wyśmiewany. A przecież ci widzowie śmiać się mogą zupełnie z innego powodu. Dlatego mało obytym z publicznością wykonawcom, a przede wszystkim takim, których trema „zjada” przy lada okazji podpowiadam, aby stojąc na scenie nie patrzyli na publiczność siedzącą w pierwszych rzędach, lecz na tę w ostatnich. Tak skierowany wzrok stojącego na scenie powoduje, że patrząc na ludzi siedzących daleko, częściowo zasłoniętych przez osoby w poprzednich rzędach, nie widzi ich w szczegółach, a więc nie widzi nawet śmiejących (może właśnie z wykonawcy). A jeżeli nawet jest to widoczne - fakt ten nie peszy tak bardzo, bo przestrzeń (odległość), jaka dzieli wykonawcę od tamtej publiczności, pozbawia go tego bezpośredniego wzrokowego spięcia.
Ukłon na scenie.
Ukłon jest także ważny podczas występu i też trzeba wiedzieć, jak to zrobić, żeby był elegancki.
Co to takiego ten ukłon i kiedy go robić?
Czy będąc dzieckiem chodziliście do przedszkola? Jeśli nie – to do szkoły na pewno. Jak pamiętacie, Wasza pani uczyła, że zanim powiecie wierszyk albo zaśpiewacie piosenkę - musicie się ukłonić. Po zadeklamowaniu lub zaśpiewaniu robiliście to samo. Zasady te były jednak błędne.
Nauczony takiego „bycia” na scenie, kiedy w 1960 r. mając wówczas niespełna 16 lat stanąłem do konkursu piosenkarskiego - po wyjściu na scenę ukłoniłem się. Potem mój instruktor - Zenon Jaruga (aktor, piosenkarz, reżyser) - wyjaśnił mi, że przed występem nie należy się kłaniać, gdyż ukłon jest podziękowaniem publiczności za oklaski. I tak też jest w rzeczywistości.
Powiecie: a dlaczego piosenkarze zawodowi kłaniają się, gdy wychodzą na scenę?
Tak, tak, oczywiście, tylko, że im, z chwilą wyjścia na scenę, publiczność bije brawo, bo są znani i lubiani, i publiczność wie, czego się może od nich spodziewać. Artyści więc swoim ukłonem dziękują za oklaski, jakie widownia przysyła im niejako na wyrost, niejako a conto.
Co ma więc robić zespół lub solista, jeżeli po występie nie pojawią się brawa?
Oczywiście - ukłonić się. Ukłon wówczas będzie podziękowaniem publiczności za to, że była tak cierpliwa, iż w trakcie naszego występu nie opuściła sali, lecz wysłuchała nas do końca.
Spotkałem się także z opinią dotyczącą ukłonu przed występem, iż jest to powitanie publiczności przez danego wykonawcę.
Koncert najczęściej jednak prowadzi konferansjer, gospodarz programu, który słowem wiążącym łączy poszczególne punkty programu i on na początku imprezy wita publiczność w imieniu wszystkich wykonawców - na koniec imprezy w ich imieniu ją żegna.
Jeszcze jest problem, jak się kłaniać.
Chłopcy robią skłon głową przytrzymując ją w tym skłonie 1 - 2 sekundy. Dziewczęta zaś wykonują charakterystyczny „dyg”, przytrzymując ten delikatny, ale wdzięcznie wykonany „przysiad” również 1 - 2 sekundy.
Z solistami pod względem ukłonu nie ma większego problemu - gorzej z zespołem, który musi wykonać ukłon równo. Nic fatalniejszego, jak każde z dzieci kłaniające się kiedy chce i jak chce. Dlatego też na próbach trzeba trochę poświęcić czasu i wyćwiczyć, aby już na scenie ukłonił się zespół ładnie, równo, aby i ten moment był wykonany estetycznie.
Zespół nie musi się kłaniać po każdej zaśpiewane piosence. Może to robić tylko po ostatniej, po której schodzi ze sceny. Starajcie się tak dobierać utwory na występ, aby ostatni w bloku śpiewanych utworów był takim utworem, z którego niejako wynika, iż to już koniec występu (bloku piosenek). A takimi piosenkami w przypadku moich zespołów były: „Świat dorosłych”, „Nie pytaj mnie”, „Malowany wózek”, „Wyliczanki - odliczanki” (podaję tylko niektóre piosenki zamieszczone w niniejszym podręczniku). Niektóre utwory nie wymagają wręcz ukłonu, chociaż będą kończyły występ. Bo np. „Zimowa piosenka” kończy się obrzucaniem śniegowymi kulkami - w trakcie tej zabawy w śnieżki dzieci wycofują się ze sceny i chowają za kulisy; w „Parasolach od łez” na zakończenie piosenki zespół schodzi pod parasolami ze sceny; ukłonem w „Rano wstaję - pada deszcz” będzie zasłonięcie się parasolem; w „Na majówkę’ - będzie uniesienie ręki w górę wraz z kapeluszem i okrzyk: „O le!”
Dobierajcie zatem tak utwory, aby takimi właśnie kończyła swój występ grupa, wtedy unikniecie kłopotliwego ukłonu. Radzę jednak wyćwiczyć ukłon z zespołem, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się może przydać.




©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna