Ewangelizacja I misja



Pobieranie 2.94 Mb.
Strona1/15
Data03.05.2016
Rozmiar2.94 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15


EWANGELIZACJA I MISJA

SPIS TREŚCI: I. Czasy Założyciela: 1. Źródła charyzmatu ewangelizacji; 2. Misje ludowe – pierwszy cel Zgromadzenia: a. Zaangażowanie w misje parafialne; b. Cel i kształt misji; 3. Misje zagraniczne – szczęśliwy zwrot w historii Instytutu: a. Misje zagraniczne – pogłębienie charyzmatu; b. Gorączka pierwszej ewangelizacji; c. Misje

– radykalne naśladowanie Apostołów; 4. Odwaga wobec nowych wyzwań; 5. Wizja Założyciela: a. Odpowiedzieć na potrzeby Kościoła; b. Jak Chrystus ewangelizator, którego jesteśmy współpracownikami; c. Przede wszystkim przez posługę Słowa; d. Poprzez świadectwo życia konsekrowanego; 6. Reakcja oblatów na punkt widze- nia Założyciela. II. Ewangelizacja po śmierci Założyciela: 1. Ewangelizacja w pierw- szym stuleciu po śmierci Założyciela: a. Kapituły generalne; b. superiorzy generalni;

2. Przełom soborowy i Reguły z 1966 roku; 3. Ankieta i studia na temat ewangeliza- cji w charyzmacie oblackim; 4. Wizja odgórna; 5. Kierunki przyjęte przez kapituły po Soborze; 6. Konstytucje i Reguły z 1982 roku. Zakończenie.





„Posłał mnie, abym głosił Dobrą No- winę ubogim. Dobra Nowina jest gło- szona ubogim” (Łk 4, 18; Mt 11, 5). Te dwa wyrażenia ewangeliczne stanowią hasło wyryte w herbie Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokala- nej i ich Założyciela Eugeniusza de Ma- zenoda. Wskazuje ono na misjonarski charakter charyzmatu oblackiego i jego priorytetową działalność. W nim odnaj- dują się oblaci pomimo różnorodności swych posług.

Może jeszcze bardziej upowszechni- ło się w Instytucie słowo: misja. Odnosi się ono faktycznie do samej nazwy i do podwójnego posłannictwa usankcjono- wanego przez Konstytucje, do misji lu- dowych i zagranicznych.

Niniejsze studium składa się z dwóch części: pierwsza dotyczy czasów Zało- życiela (nr 1-6), druga mówi o okresie, który nastąpił po jego śmierci.

I. CZASY ZAŁOŻYCIELA


1. ŹRÓDŁA CHARYZMATU EWANGELIZACJI
Doświadczenie doprowadziło Euge- niusza de Mazenoda do tego, że rozpo-

znał potrzeby związane ze zbawieniem ludzi. Pobyt we Włoszech i powrót do Francji po rewolucji pomógł mu je od- kryć, szczególnie wśród ludzi bied- nych. Nie cofa się przed nimi, lecz an- gażuje jako człowiek świecki. Pracuje wśród więźniów, katechizuje młodzież na wsiach, przeciwstawia się janseni- zmowi itd. „Nawrócenie” w Wielki Pią- tek wpływa na jego nowy stosunek do Chrystusa i ukazuje mu nową wizję Koś- cioła nabytego za cenę Jego Krwi. Jest gotowy opuścić wszystko, aby bezwa- runkowo oddać się Jego służbie.

Po formacji w seminarium Świętego Sulpicjusza w Paryżu, gdzie osobiście zetknął się z trudnościami, jakich dozna- wał papież i Kościół, powraca do rodzin- nego miasta Aix-en-Provence i oddaje się niezwykłemu apostolatowi. W bar- dzo prosty sposób głosi ciągle kazania ubogim, robotnikom i służącym, po- uczając ich o zasadniczych prawdach wiary. Gromadzi młodzież zróżnicowa- ną wiekiem, zapewniając jej rozrywki i chrześcijańską formację w założonym w Aix Stowarzyszeniu Młodzieży Chrześ- cijańskiej.

Gorączkowy apostolat tych trzech lat pozwolił księdzu de Mazenodowi






odkryć zakres potrzeb i niewystarczal- ność swej odpowiedzi na nie. Pod wpły- wem „dziwnego wstrząsu” decyduje się utworzyć wspólnotę z kilku kapłanami, aby ewangelizować opuszczoną lud- ność wsi poprzez posługę misyjną.

Intencje Eugeniusza są jasne, po- cząwszy od pierwszych dokumentów dotyczących fundacji. Świadczą o tym listy do księdza Henry’ego Tempie- ra i do wikariuszy generalnych diece- zji, Reguła z 1818 roku, wspomnienia osobiste i jego pierwszych towarzyszy. Z dokumentów tych wynika, że swo- je stanowisko prezentował, wychodząc od przedstawienia ówczesnej sytuacji i potrzeb związanych ze zbawieniem. Do księdza Henry’ego Tempiera pi- sze: „Proszę rozważyć dobrze sytuację mieszkańców naszych wsi, stan religii wśród nich, apostazję, która każdego dnia rozszerza się coraz bardziej i czyni straszne spustoszenia. Proszę przyjrzeć się słabości środków, jakie dotychczas przeciwstawiono temu zalewowi zła”1. Prośba o zatwierdzenie, skierowana do wikariuszy generalnych w Aix, utrzy- mana jest w tym samym tonie: „Niżej podpisani kapłani żywo przejęci opła- kaną sytuacją małych miast i wsi pro- wansalskich, które prawie całkowicie utraciły wiarę, wiedząc z doświadcze- nia, że zatwardziałość i obojętność tych ludzi czynią niewystarczającą i wręcz daremną zwyczajną pomoc, jaką słu- życie im, troszcząc się o ich zbawienie [...]”2.

Jako rozwiązanie proponuje głosze- nie misji. W ten sposób idzie za zalece- niami papieża i za przykładem duchow- nych z innych diecezji francuskich, szczególnie za wzorem swego towarzy- sza z czasów seminarium, Charlesa de Forbin-Jansona. Do księdza Tempiera pisze: „A zatem, mój drogi, bez więk- szego wdawania się w szczegóły mówię Księdzu, że Ksiądz jest koniecznie po- trzebny do dzieła, które Pan nam pole-

cił wykonać. Ponieważ głowa Kościo- ła jest przeświadczona, że w nieszczęs- nym stanie, w jakim znajduje się Fran- cja, tylko misje mogą sprowadzić lu- dzi do wiary, którą faktycznie porzuci- li, gorliwi duchowni z różnych diecezji jednoczą się, aby wspierać zamysł naj- wyższego Pasterza. Poczuliśmy nieod- zowną konieczność posłużenia się tym środkiem na naszych terenach i, pełni ufności w dobroć Opatrzności, położy- liśmy fundamenty pod dzieło, które sta- le będzie dostarczać naszym wioskom gorliwych misjonarzy”3. A do wikariu- szy generalnych: „Będąc przekonany- mi, że misje są jedynym środkiem, aby wyprowadzić z ogłupienia tych zbłą- kanych ludzi [...], misjonarze [...] będą przemierzali wioski, żeby tam głosić Słowo Boże”4.

Analiza potrzeby zbawienia i wola, aby odpowiedzieć na nie poprzez misje, uwidacznia się jeszcze bardziej w Przed- mowie do Konstytucji i Reguł, która jest postrzegana jako statut ideału misjonar- skiego Oblatów Maryi Niepokalanej. Eugeniusz de Mazenod proponuje od sa- mego początku nie tylko konkretną dzia- łalność misjonarską, ale również rodzaj wspólnego życia, wymagającego i okre- ślonego, wzór misjonarza stale poświę- cającego się nie tylko przygotowaniu do ważnego posłannictwa, ale również do tego, aby stać się świętym.
2. MISJE LUDOWE – PIERWSZY CEL

ZGROMADZENIA


Od czasu założenia Zgromadzenia Eugeniusz de Mazenod widział w gło- szeniu misji najbardziej skuteczny śro- dek, aby schrystianizować wioski połu- dniowej Francji, aby „na nowo ożywić wiarę gasnącą w sercach wielkiej liczby jego dzieci, [...] nauczyć ludzi, aby po- stępowali jak istoty rozumne, potem – jak chrześcijanie, a wreszcie dopomóc im stać się świętymi”5.




W liście, który skierował do biskupa Adinolfiego, sekretarza Kongregacji do spraw Zakonów, aby uzyskać zatwier- dzenie Konstytucji i Reguł, Eugeniusz de Mazenod pisze: „Nasze Stowarzysze- nie – jak to Ksiądz Biskup mógł zauwa- żyć w Regułach – pracuje w wioskach i tam poświęca się wszelkiego rodza- ju dobrym dziełom, ale na pierwszym miejscu – z całą gorliwością, na jaką je stać – oddaje się ewangelizowaniu opuszczonych dusz ubogich [...], rozpo- wszechnianiu znajomości Jezusa Chry- stusa i [...] rozszerzaniu Jego duchowe- go Królestwa w duszach”6.

W liście zatwierdzającym Reguły, podpisanym przez papieża Leona XII, czytamy: „Już około jedenastu lat temu nasz poprzednik Pius VII [...] wyraził pragnienie, aby zobaczyć po rewolu- cyjnych rozruchach misjonarzy, którzy sprowadzą na właściwą drogę zbawie- nia zbłąkane owce. W tym samym cza- sie, aby odpowiedzieć na to pragnienie, w diecezji Aix, na terenie południowych prowincji Francji, powstało małe stowa- rzyszenie księży, w celu poświęcenia się temu posługiwaniu [...].

Otóż Zgromadzenie to stawia sobie różne cele, z których pierwszym i naj- bardziej zasadniczym jest ten, aby jego członkowie, związani ślubami [...], po- święcali się szczególnie świętej sprawie misji, obierając zwłaszcza za przedmiot swojej gorliwości kraje pozbawione po- mocy i posługując się w przepowiada- niu językiem ludowym. Stowarzysze- nie to zamierza także przyjść z pomocą klerowi, bądź to przejmując prowadze- nie seminariów [...], bądź też pozostając bez przerwy do dyspozycji proboszczów i innych pasterzy, aby pracować nad od- nową obyczajów poprzez przepowiada- nie i inne ćwiczenia duchowe. Obejmuje również swoją opieką i troską młodzież, tę wybraną cząstkę ludu chrześcijańskie- go, którą zbiera w pobożnych związ- kach, by chronić ją przed współczesny-

mi pokusami. Wreszcie udziela sakra- mentów i rozdziela chleb Słowa Bożego więźniom [...]”7.

Papieski list zatwierdzający, zapew- ne zasugerowany przez Założyciela8, przypomina różne cele Instytutu: misje parafialne, pomoc klerowi, duszpaster- stwo młodzieży i więźniów. Misje zosta- ły uznane za pierwszy powód jego zało- żenia i za jego główny cel.

a. Zaangażowanie w misje parafialne
Ten priorytet przyznawany misjom został nakreślony w pierwszej Regu- le z 1818 oraz w Regule zatwierdzonej w 1826 roku, choć nie były one posługi- waniem wyłącznym9. Od 1818 do 1861 roku oblaci we Francji wygłosili oko- ło trzech tysięcy misji i rekolekcji10. Od czasów Założyciela stanowiły one głów- ny przedmiot posługiwania oblatów we wschodniej Kanadzie. W pierwszym roku przynajmniej 14 parafii skorzysta- ło z działalności pierwszej grupy misjo- narzy. Od 1842 roku oblaci głosili misje parafialne w USA, wychodząc z kana- dyjskiej bazy w Longueuil. Od 1856 do

1862 roku oblaci z Buffalo, pod kierun- kiem ojca Édouarda Chevaliera wygłosi- li 108 misji lub rekolekcji parafialnych, zwracając się do imigrantów pocho- dzenia irlandzkiego albo kanadyjsko- francuskiego.

Przepowiadanie, jakie praktykowano na misjach ludowych, stało się wzorem dla innych form posługiwania. Dlatego też w Kanadzie ewangelizacja Indian od- bywała się według tej metody. Byli oni wówczas jeszcze ludem koczowniczym. Oblaci ewangelizowali ich więc w miej- scach i w czasie ich zebrań, nauczając ich bez ustanku. Posługa wśród drwali w miejscach ich pracy prowadzona była również według tej metody. Parafie obję- te w Teksasie w celu zajęcia się Meksyka- nami były uważane za ustawiczne misje i za centra rozpowszechniania Ewangelii.




Obecność oblatów w sanktuariach maryj- nych dawała szczególną możliwość od- działywania poprzez głoszenie misji w re- gionie oraz przygotowania lub pogłębie- nia tego przepowiadania poprzez przyj- mowanie pielgrzymów.

Przez całe życie Założyciel kładł na- cisk na wagę i skuteczność misji para- fialnych. Ojciec Alfred Yenveux poświę- ca 144 strony komentarza do Reguły, na cytowanie licznych wypowiedzi Założy- ciela na ten temat11.



b. Cel i kształt misji
Eugeniusz de Mazenod wybrał prze- de wszystkim misje ludowe, aby ewan- gelizować najbardziej opuszczone dusze, te, które zwyczajne posługiwanie obej- mowało najmniej. Jego celem było dać im poznać Jezusa Chrystusa i rozwinąć w nich Jego Królestwo, sprowadzić ich do Kościoła i do praktyk chrześcijańskich przez pouczanie o podstawowych praw- dach wiary oraz o jej wymogach prak- tycznych. Misje stanowiły dość wydłużo- ną i intensywną formę przepowiadania, które zmierzało do chrześcijańskiej prze- miany obyczajów12. Zmierzały one nie tylko do pouczenia, ale i do nawrócenia13. Sakrament pojednania, czyli spowiedź, odgrywała w nich ważną rolę14.

Misje były starannie przygotowywa- ne przez misjonarzy, którzy w tym celu część czasu spędzanego we wspólnotach mieli poświęcać na studia, modlitwę i przygotowanie tematów konferencji.

Z zasady głoszono misję w parafii, którą należało ewangelizować. Po dniu modlitwy i postu misjonarze zazwy- czaj udawali się pieszo do wyznaczone- go miejsca, gdzie kapłani z ludem przyj- mowali ich ze specjalnymi obrzędami. Misja była prowadzona przez kilku mi- sjonarzy, co najmniej przez dwóch, a na ogół przez czterech lub pięciu. Trwała od trzech do sześciu tygodni. W czasie pierwszych dni nawiązywano kontakt

z ludnością, odwiedzając rodziny i za- praszając je do wzięcia udziału w misji.

Każdego dnia odbywały się dwa bar- dzo ważne ćwiczenia dla wszystkich. Wcześnie rano, zanim mieszkańcy wy- szli w pole, odprawiano Mszę z kateche- zą o obowiązkach chrześcijanina, o poda- nych w Credo prawdach wiary, o przy- kazaniach i o sakramentach. Wieczorem, w klimacie modlitwy, głoszono ważne ka- zanie misyjne. Całe nabożeństwo składało się z różańca, modlitwy do Ducha Świę- tego, kazania, modlitwy pokutnej, błogo- sławieństwa Najświętszym Sakramentem i ogłoszeń na temat misji. Kazanie trwało około 45 minut i mówiło o miłości i bo- jaźni Bożej, o zbawieniu i łasce, o grzechu i nawróceniu, o rzeczach ostatecznych (śmierć, sąd, piekło, niebo) i o Maryi...

W ciągu dnia kierowano również inne pouczenia do poszczególnych grup. Przez dwa lub trzy dni odbywały się re- kolekcje dla dzieci, które stawały się propagatorami misji w rodzinach. Osob- ne kazania były skierowane do młodzie- ży i kobiet, zwłaszcza w niedziele, gdy były wolniejsze do zajęć. Również męż- czyźni mieli pewne przystosowane dla nich pouczenia.

Specjalne ceremonie podczas misji stwarzały okazję do modlitwy, dokształ- cenia i refleksji. Oprócz otwarcia misji i jej zakończenia, kiedy ustawiano krzyż w centrum parafii, odbywała się ceremo- nia odnowienia przyrzeczeń chrzciel- nych lub ogłoszenia prawa Bożego, ob- rzędowa modlitwa za zmarłych z proce- sją na cmentarz i procesja pokutna.

Spowiedź stanowiła szczyt przebie- gu nawrócenia. Mogło się na nią składać wiele spotkań z kapłanem. Misjonarze przygotowywali ją troskliwie i byli go- towi przyjmować penitentów. Ustawicz- nie zachęcano do modlitwy o nawróce- nie grzeszników. Wieczorem przez 10-

15 minut biły dzwony. Cała wieś miała wtedy klękać i modlić się o nawrócenie grzeszników.




Misja zmierzała również do nawró- cenia wspólnoty i rozwiązania pewnych problemów moralnych społeczności. W ten sposób w pierwszych latach po re- wolucji powstawały trybunały, aby roz- strzygać problem dóbr nabytych w nie- dozwolony sposób. Tworzono kółka, aby przezwyciężyć takie powszechne wady jak uczęszczanie mężczyzn do knajp oraz młodzieży na bale. W następ- nych miesiącach jeden lub dwóch misjo- narzy wracało do tych miejsc, aby na nowo zapalić i umocnić odnowę wpro- wadzoną przez misje.

Można zauważyć kilka charaktery- stycznych cech misji parafialnych:

– Przede wszystkim centralne miej- sce zajmowało w nich Słowo Boże, gło- szone w sposób zrozumiały i dostępny dla ludzi; używano języka, jakim posłu- giwał się lud, i poruszano istotne proble- my, które miały wpływ na życie.

– Przeżywano je w kontekście wiary. Wzywano łaski Bożej, o którą należało prosić w modlitwie. Nalegano na nawró- cenie osobiste i wspólnotowe. Angażo- wano przy tym całą wspólnotę parafial- ną, poczynając od księży do świeckich, od dzieci po różne kategorie osób. Ko- rzystano z wielu sposobów, by zbliżyć się do siebie: poczynając od wizyt w ro- dzinach po dyspozycyjność w słuchaniu spowiedzi, od codziennego głoszenia kazań do specjalnych ceremonii.

– Świadectwo misjonarzy miało ta- kie samo znaczenie jak słowo, które gło- sili. Ich styl życia, modlitwa, dyspozy- cyjność, stanowiły integralną część mi- sji. Ich przepowiadanie Chrystusa i ich świadectwo miały źródło w ich doświad- czeniu Chrystusa.

3. MISJE ZAGRANICZNE – SZCZĘŚLIWY ZWROT W HISTORII INSTYTUTU


W 1840 roku, 25 lat po założeniu, Zgromadzenie charakteryzowała gorli- wość apostolska, ale napotykało ono na

trudności w rozwoju. Liczyło 55 profe- sów, z których 40 było kapłanami. Byli oni zgrupowani w sześciu wspólnotach misjonarskich, nie licząc dwóch innych zatrudnionych w seminarium w Marsylii i w Ajaccio. Przyjęcie misji zagranicz- nych w 1841 roku stanowiło dla Zgro- madzenia decydujący zwrot, który był początkiem jego ekspansji geograficz- nej, wzrostu liczebności i pogłębieniem charyzmatu ewangelizacyjnego. Dwa- dzieścia lat później, w chwili śmierci Założyciela w 1861 roku, ponad 400 ob- latów będzie pracowało na różnych kon- tynentach, a średnia ich wieku będzie wynosić 35,7 lat.

Wybór misji zagranicznych nie po- wstał z szaleńczego zrywu. Wynikał z logiki wizji Założyciela i pragnień ob- latów. W pierwszej Regule z 1818 roku Eugeniusz de Mazenod pisał: „Są oni powołani, aby być współpracownikami Zbawiciela, współodkupicielami rodza- ju ludzkiego; choć obecnie z uwagi na zbyt szczupłą ich liczbę oraz bardziej naglące potrzeby otaczającego ich ludu muszą na razie ograniczyć swą gorli- wość do ubogich naszych wiosek i miast, to jednak ich ambicje powinny ogarniać swymi pragnieniami rozległy obszar ca- łej ziemi”15.

Od czasu pierwszego zatwierdze- nia przez Rzym w 1826 roku, niektó- rzy towarzysze Eugeniusza de Mazeno- da – wśród których znajdowali się ojco- wie: Domenico Albini, Hippolyte Guil- bert, Pascal Ricard, Jean-Joseph Touche

– mówili, że są gotowi wyjechać. To po- zwoliło Założycielowi napisać do kar- dynała Pediciniego, który przedstawiał Regułę do zatwierdzenia: „Wielu człon- ków Zgromadzenia ma dobrą wolę, by głosić Ewangelię niewiernym. Gdy tyl- ko wzrośnie ich liczba, będą mogli sta- rać się, by superiorzy wysyłali ich do Ameryki, aby nieść pomoc biednym ka- tolikom, pozbawionym wielkiego dobra duchowego, aby dla naszej wiery zdo-




bywać nowe tereny”16. W 1831 roku ka- pituła przyjęła jednogłośnie wniosek, w którym prosiła superiora generalnego,

„aby niektórzy z nas zostali wysłani na misje zagraniczne, gdy tylko znajdzie on odpowiednią okazję”17. W roku następ- nym Założyciel bezskutecznie próbował otworzyć misję w Algierii. Odpowied- nia okazja miała się nadarzyć 10 lat póź- niej, gdy nowy biskup Montrealu, przy- bywszy do Europy, by szukać kapłanów, zniechęcony niepowodzeniem swych za- biegów, w drodze do Rzymu przejeżdżał przez Marsylię. Wtedy właśnie spotkał się z biskupem Eugeniuszem de Maze- nodem. Konsultowane Zgromadzenie odpowiedziało przychylnie i przeszło do działania.

Szesnastego listopada 1841 roku czterech kapłanów i dwóch braci wy- płynęło do Montrealu. W tym sa- mym roku postanowiono otworzyć placówkę w Anglii, wysyłając tam ojca Williama Daly’ego. Cztery lata później oblaci wyjechali do za- chodniej Kanady, do diecezji Saint-

-Boniface i natychmiast rozpoczę- li posługę wśród Indian, rozchodząc się w ciągu niewielu lat na całe teryto- rium prerii i lodów polarnych w poszu- kiwaniu plemion jeszcze koczujących. W 1847 roku postanowili założyć dwie nowe placówki: pierwszą w Stanach Zjednoczonych na wybrzeżu Pacyfiku, a drugą w Jaffnie na Cejlonie, obec- nie Sri Lance. W 1848 roku osiedlono się w Algierii, gdzie Założyciel bez- skutecznie usiłował otworzyć misję od

1832 roku. Niepowodzenie w Algierii pozwoliło w 1851 roku przyjąć propo- zycję Kongregacji Rozkrzewiania Wia- ry objęcia misji w Natalu. Tymczasem w 1849 roku dotarto aż do granic Mek- syku, a trzy lata później osiedlono się w Teksasie. Wyliczanie fundacji z tru- dem oddaje myśl o niezbędnej odwa- dze, gdy bierze się pod uwagę trudności z transportem i z integracją jak również

zadania podejmowane szybko na coraz bardziej rozległych terytoriach.



a. Misje zagraniczne – pogłębienie cha- ryzmatu
W liście wysłanym do pierwszych misjonarzy udających się do Montrea- lu, Założyciel wyraził ojcowską troskę i przeczucie, że otworzą oni nowe pole apostolatu i drzwi do zdobywania dusz w innych krajach. Kładzie nacisk na da- wanie świadectwa i na wewnętrzną mi- łość.

Wkrótce zdał sobie sprawę, że misje zagraniczne są pogłębieniem jego pierw- szej wizji ewangelizacji, darem z siebie, na wzór Apostołów i poszukiwaniem dusz najbardziej opuszczonych18.

Ewangelizacja na misjach zagranicz- nych polegała nie tylko na tym, aby bu- dzić uśpioną wiarę, ale także na przeka- zaniu jej w całym jej radykalizmie. Ós- mego stycznia 1847 roku Założyciel pi- sał do ojca Pascala Ricarda, wysłanego do diecezji Wala Wala w Stanach Zjed- noczonych: „Nie mówię wam nic o tym, jak wspaniała w oczach wiary jest posłu- ga, którą macie wypełnić. Trzeba sięgnąć aż do kolebki chrześcijaństwa, aby zna- leźć coś podobnego. Łączycie się z Apo- stołem i te same cuda, których dokony- wali pierwsi uczniowie Jezusa Chrystu- sa, ponowią się za naszych dni dzięki wam, moje drogie dzieci, które Opatrz- ność wybrała spomiędzy tylu innych, aby głosić Dobrą Nowinę tylu niewolni- kom demona, gnuśniejącym w ciemnoś- ciach bałwochwalstwa i nie znającym Boga. To prawdziwy apostolat, który się odnawia w naszych czasach. Dziękuje- my Bogu, że zostaliśmy uznani za god- nych, aby przyczyniać się do tego w tak aktywny sposób [...]”19.

Do tego samego ojca Ricarda cztery lata później napisze: „Misje zagraniczne, w porównaniu z naszymi misjami w Eu- ropie, należą do wyższego porządku, bo






jest to prawdziwy apostolat, aby zwia- stować Dobrą Nowinę narodom, które nie zostały jeszcze wezwane do pozna- nia prawdziwego Boga i Jego Syna, na- szego Pana, Jezusa Chrystusa [...]. Jest to misja Apostołów: »Euntes, docete omnes gentes!« (Mt 28, 19). Trzeba, aby to nauczanie prawdy dotarło do narodów najbardziej oddalonych, aby zostały od- nowione w wodach chrztu. Należycie do tych, do których Jezus Chrystus skie- rował te słowa, zlecając wam misję jak Apostołom, którzy zostali posłani, aby nawrócić naszych ojców. Z tego praw- dziwego punktu widzenia nie ma nic po- nad waszą posługę”20.

Misje zagraniczne nie były kopią tych, które głoszono we Francji dla ludu zaniedbanego przez zwyczajne dusz- pasterstwo. Były one skierowane prze- de wszystkim do niechrześcijan, aby im głosić po raz pierwszy Chrystusa i na- wrócić ich do Niego.



b. Gorączka pierwszej ewangelizacji
Do superiora misji w Jaffnie, wzglę- dem której od spotkania z biskupem Bet- tachinim żywił wielkie nadzieje, Zało- życiel pisze z pewną niecierpliwością:

„Nie podajesz mi wystarczającej licz- by szczegółów o waszym sposobie by- cia, mieszkania i posługiwania. Kiedy rozpoczniecie nawracać niewiernych? Czy na nowej wyspie nie jesteście tyl- ko proboszczami starych chrześcijan? Zawsze sądziłem, że idzie o nawracanie pogan. Jesteśmy do tego powołani jesz- cze bardziej niż do czego innego. W Eu- ropie jest dość dużo złych chrześcijan, aby nie jechać szukać ich aż tak daleko. Podaj mi na ten temat więcej informa- cji. Czy w tym względzie nadal są tylko nadzieje?”21 Dwa i pół roku później po- wraca do tego samego tematu: „Bądźcie cierpliwi, a kiedy będziecie mogli zaata- kować bałwochwalstwo, zobaczycie, że w tym napotkacie mniej trudności i do-

znacie więcej pociech niż w waszych zmaganiach z tymi zdegenerowanymi chrześcijanami, którzy napawają was tak wielkim zniechęceniem”22.

Do biskupa Jeana-François Allarda, wikariusza apostolskiego w Natalu, pi- sze: „Jest się czym smucić, widząc nie- powodzenie waszej misji wśród Kafrów. Mało jest przykładów podobnej jałowo- ści. Cóż! Ani jeden z tych biednych nie- wiernych, do których zostaliście posła- ni, nie otworzył oczu na światło, które im przynieśliście. Jestem niepocieszony, bo nie zostaliście posłani do kilku he- retyków, którzy mieszkają w waszych wsiach. Zostaliście wysłani do Kafrów. Kościół oczekuje ich nawrócenia po- przez wasze święte posługiwanie, któ- re wam powierzył. Do nich zatem po- winniście kierować wszystkie myśli i z nimi powinny się wiązać wszystkie wa- sze plany. Bardzo trzeba, aby wszyscy nasi misjonarze o tym wiedzieli i tym się przejęli”23.



Pobieranie 2.94 Mb.

  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15




©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna