Geladooor! zawołał Dexal



Pobieranie 10.26 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar10.26 Kb.
NAUCZKA
- Geladooor! – zawołał Dexal1.

Minęła chwila zanim były Szpitalnik Warrosa wynurzył się z sąsiedniej kajuty.

- Czy dobrze zrozumiałem? – zapytał, nim kapłan zdążył pisnąć choćby słowo. – Zmierzamy na Acheron? Ten Acheron?

- Znam tylko jeden Acheron, synku – mruknął lamiończyk. – Acheron, na który bardzo nie chciałbym trafić. Bardzo. Ale musimy zaryzykować, by powstrzymać tego wszetecznego konstruktora. Wpierw wampirzy architekt i diabły, teraz konstruktor i Krzyżowcy Zagłady... dlaczego śmiertelnicy pchają ręce tam gdzie nie trzeba?... – pokręcił głową zrezygnowany. – O, a co do rąk wpychanych gdzie nie trzeba, nasza zadziorna tropicielka postanowiła ci oddać tą piękną laskę – to mówiąc zakręcił Geladorowi ozdobnym drągiem przed oczami. – Tą, którą wydobyła z grobu druida – dodał towarzyskim tonem. – Ma mnóstwo mocy, które na pewno ci się przydadzą. Proszę – rzekł, wyciągając ją ku niemu.

Gelador wyciągnął rękę, ale nagle wstrzymał ją w połowie drogi.

- Z grobu druida? – zapytał. – Miałem wrażenie, że zaliczyła za to klątwę – rzekł podejrzliwie.

- Tak, ale tylko ona – ciągnął Dexal, równie nonszalanckim tonem. – Tobie absolutnie nic nie grozi.

Zapadła chwila ciszy.

- To kolejna próba, tak? – wypalił wreszcie Gelador marszcząc brwi. – O nie, tym razem nie dam się nabrać. Nie będę używał broni z przeklętego grobu. Nie należy zakłócać odpoczynku zmarłych – wyrecytował. Wygląda na to, że lekcja z Thegirionem wreszcie wsiąkła w jego umysł. Albo przynajmniej dobrze szło mu udawanie...

- Świetnie, synku! – pochwalił rozpromieniony kapłan, po czym obrócił się rzuciwszy laskę w twoją stronę. Złapałaś ją odruchowo. – I w ten sposób załatwiliśmy dwie lekcje za jednym razem. Możesz ją sobie zatrzymać, córuniu – zakończył. – Choć raczej nie przyda ci się tam gdzie się udajemy. Tam – rzekł mrużąc oczy – liczy się tylko to – rzekł wyciągając zza tuniki święty symbol. – Wiara – powiedział – a nie magiczne zabawki. Mam nadzieje, że masz jej pod dostatkiem – dodał obserwując twoją twarz.

Gelador zniknął na powrót w swej kajucie, a Dexal szykował się już do odejścia, kiedy na odchodnym popatrzył na ciebie raz jeszcze, po czym pokręcił głową.

- I na miłość Filis, nie krzyw się tak na mój widok – podsumował. – Może różnimy się światopoglądami, ale przypominam, że jesteśmy po tej samej stronie. A poza tym daleko mi raczej do Mściciela i naprawdę nie wnikam jak nazywasz swoje zwierzątka... – przerwał na chwilę, a po jego twarzy przebiegł krótki uśmiech. – Cóóóż, sam nazwałem mojego klanowego Shiirka Che... Tyle że tamten nigdy się nie dowiedział.

I to mówiąc zostawił cię samą. Prawie samą.

ZObaczySZ, zamruczał Templar z rozkoszą w głosie. ZObaczysz ich, a wtedy przekonamy się, czy jesteś taka twarda, Żelazna DziewiCO.

Nie boję się!, odparłaś.

DO czasu, gdy ich zobaczysz, MiiiiiiTH, wymówił twoje imię jakby przejeżdżał nożem po szkle. Zamknęłaś oczy, gdy ostry ból w głowie niemal cię zamroczył. A Ja, ja będę miał im tyle do opowiedzenIA. I Tyle do zrobienIA. Z ToBĄ. BO wiem, gdzie boli najbardziEJ, zaszumiał.

Tylko ci się tak wydaje, warknęłaś.



- Ereinion?

- Mith... Co ja tu robię? Jestem... słaby. Zachorowałem?

- Ereinion...

- Ostatnie... pamiętam. Był wieczór, dostałem mdłości... a potem obudziłem się w lesie i byłem rany. Mith, co to? Ja lunatykuję?

- Przestań! – krzyknęłaś, próbując zagłuszyć głosy w swojej głowie.

ZMuś mnIE, parsknął Templar.

- Szkoda, że... odeszła.

Otworzyłaś oczy w zaskoczeniu, rozpoznając... jego głos.



- Przyjrzałem się jej dość dobrze – mówił Radius - i uważam, że nie pomyliłeś się w ocenie jej. Chciała do ciebie przyjść, ale nie przyszła. Równie bardzo chciała z tobą zostać, ale odjechała. Ona jest swoim największym wrogiem, Shain-lisse. Aż dziw, że wykończyły ją wilkołaki. Spodziewałbym się raczej jej sobowtóra.

JEdno macie wspólne. Ty też umierasz każdego dnIA. TYle że nieświadomIE, roześmiał się Templar po czym zamilkł usatysfakcjonowany.

1 Wcale nie naśladuję tu Nadrektora Ridcully’ego krzyczącego „Kwestooor!” ;)




©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna