Historia rodu Rothschildów powiązania nazwiska z kabałą i okultyzmem Wybieramy się w długą podróż śladami „dynastii”


Po tej dygresji powracamy do Rothschildów



Pobieranie 131.32 Kb.
Strona2/3
Data07.05.2016
Rozmiar131.32 Kb.
1   2   3

Po tej dygresji powracamy do Rothschildów.

Dynastia Hesse przetrwała do czasów współczesnych. Podczas drugiej wojny światowej popierali Hitlera, co w sumie nie było czymś szczególnie nagannym, jeżeli masowo popierała Hitlera oligarchia żydowskiej finansjery i przemysłu, choć w „Mein Kampf” Hitler zapowiadał Żydom krwawą łaźnię. Książę Filip Hesse pełnił zaszczytną funkcję zaufanego kuriera między Hitlerem a Mussolinim. Obecnie rodzina Hesse wywiera znaczące, jak zawsze zakulisowe wpływy na w Europie.


Mayer Amschel Rothschild rozpoczął osaczanie księcia Williama od przekupienia jego służących, aby donosili mu o wszystkim, co dzieje się na jego dworze, z kim utrzymuje bliskie kontakty. Był wtedy handlarzem antykami, kolekcjonerem monet, handlarzem walut. Niemcy były podzielone na małe państewka z odrębnymi walutami, co sprawiało, że handel nimi był bardzo intratny.

Generał zarekomendował Mayera Amschela księciu Williamowi i tak się to zaczęło. Mayer sprzedawał księciu po niskich cenach antyki, rzadkie monety, cenne kamienie szlachetne. W 1769 roku Mayer uznał, że owoc już dojrzał do spadania: zwrócił się do księcia z propozycją przyznania mu tytułu „Agenta Koronnego Księcia Hesse-Hanau”. Uzyskał ten tytuł. Dawał mu wspaniałą reklamę i glejt otwierający mu – dosłownie – drzwi do wielkich domów.

W 1770 Mayer poślubił Gutlę Schnapper, córkę bogatego żydowskiego kupca Wolfa Salomona. Od tego czasu Adam Weishaupt jest coraz hojniej wspierany finansowo przez „dom” Rothschildów, choć wtedy jeszcze nie byli finansowymi potentatami, jak kilkadziesiąt lat później.

W 1785 roku zmarł ojciec księcia Williama – landgraf Hesse-Cassel, a William zastał nowym landgrafem i najbogatszym księciem w Europie. W tym samym czasie teść Mayera Rothschilda – Wolf Salomon Schnapper przedstawił Mayera Carlowi Buderusowi – głównemu doradcy finansowemu księcia – landgrafa. Mayer zdołał przekonać Buderusa aby on, Mayer, został jego przedstawicielem. Okazało się to milowym krokiem w jego karierze lichwiarza- kanciarza. Landgraf stał się przysłowiową kurą znoszącą złote jaja, albo inaczej – owieczką do systematycznego strzyżenia. Do tej pory prowadził z księciem tylko dorywcze kolekcjonerskie interesy. Okazał na tym etapie wielki spryt żydowskiego kanciarza i szalbierza, smykałkę do coraz większych interesów, a wkrótce potem do brawurowych „przekrętów”. Zawsze ofiarą były finanse księcia, toteż nie możemy się zbytnio dziwić jemu, że w tym samym czasie i później, w podobny sposób Żydzi skubali polską arystokrację i szlachtę.

Mayer Amschel Rothschild nie miał żadnego wykształcenia, nawet nie opanował niemieckiego w stopniu poprawnej konwersacji – jego język był koślawą mieszanką jidisz. Chętnie dyskutował o średniowieczu, ale starannie ukrywał swoje okultystyczne preferencje. Jako kabalista trzykrotnie towarzyszył landgrafowi w wycieczkach do loży masońskiej. Rosnąca fortuna pozwoliła mu przenieść się do nowego domu. To właśnie w tym domu zamieszkiwał wspólnie z rodziną Schiffa, która miała potem odegrać wielką rolę w światowej lichwie, kreowaniu przyszłych wojen i rewolucji. Każdy korytarz i pokój tego domu miał ukryte półki i wymyślne schowki. Istniało tam tajemne przejście łączące ich z domem sąsiadów na wypadek potrzeby szybkiej „ewakuacji”.

Jego pięciu synów już nazywano „braćmi Mayer”, bowiem wszyscy nosili to samo drugie imię – Mayer, a więc: Amschel Mayer, Salomon Mayer, Nathan Mayer, Kaiman /Karl/ Mayer, Jacob /Jakub/ Mayer.



Każdy z nich pracował w rodzinnym interesie mając po 12 lat. To granica dorosłości, a w przypadku żydowskich dziewcząt – dojrzałości seksualnej,

Przygotowywana przez Iluminatów coraz jawniej Rewolucja Francuska budziła zrozumiały niepokój landgrafa. Całkiem słusznie obawiał się, że wirus rewolucji przeniesie się do Niemiec, a on straci w jej płomieniach ogromne sumy wyłożone na budowę wspaniałej rezydencji zwanej „Wilhelmshoe”, budowanej w latach 1791 – 1798.

Tymczasem wojna domowa we Francji stała się złotym interesem Mayera Rothschilda i jego dorastających synów. Kiedy Francuzi stanęli przeciwko świętemu Imperium Rzymskiemu /papiestwu/, ceny towarów, jak zawsze podczas wojny, gwałtownie wystrzeliły w górę, a import z Anglii stał się już domeną Rothschildów. Korzystając z pośrednictwa niezawodnego Buderusa w interesach landgrafa Williama, Mayer zbijał kasę za swoje pośrednictwo między Anglią a landgrafem w „handlu” wojskiem najemnym dla Anglii. Do końca dekady lat 90. XVIII w. Rothschildowie – zgrany gang pięciu kanciarzy plus „tate”, zdobył pozycję bardzo bogatej i jeszcze bardziej wpływowej rodziny bankierskiej. Na progu XIX wieku stali na jedenastym miejscu najbogatszych rodzin we Frankfurcie12.

Na początku XIX wieku Mayer wysłał najstarszego syna Nathana do Anglii, celem zainstalowania dynastii Rothschildów w Wielkiej Brytanii. Jego potomkowie opowiadali potem płatnym biografom rodu, zwłaszcza A. Muhlsteinowi, dyrdymały o tym, jak to Nathan pojechał do Anglii bez grosza przy duszy, konkurować z brytyjskimi handlarzami bawełną. Przybył do Londynu wprawdzie bez znajomości angielskiego, ale z ogromną sumą na rozkręcenie konkurencyjnego interesu. Wkrótce też stał się najbardziej wpływowym Rothschildem w Europie, ale dzielnie podążali za nim na ten Olimp pozostali młodsi bracia. Potęga Nathana wynikała z dominacji finansowej /lichwiarstwa/ w tym mocarstwie kolonialnym, nad którym, zgodnie z prawdą, „nigdy nie zachodziło słońce”.

W tym samym czasie Rothschildowe, zwłaszcza francuscy i niemieccy, stali się jeszcze mocniejsi dzięki opanowaniu usług pocztowych firmy/ klanu/ o nazwie „Thun – Taxis”. Sceptykom godzi się przypomnieć, że w tamtych czasach poczta rozstajnych dyliżansów była najszybszym środkiem komunikacji, przesyłania nie tylko korespondencji, ale co ważniejsze – tajnych informacji. Rodzina Thun-Taxis należała do elitarnej wpływowej loży masońskiej „Black Nobility” – „Czarnej Szlachty”. Już w 1516 roku władca cesarstwa rzymskiego Maksymilian I13 zlecił rodzinie Thurn-Taxis zorganizowanie konnych usług pocztowych między Wiedniem a Brukselą. Wkrótce ich usługi pokryły stolice zachodniej Europy. I właśnie centrala firmy znajdowała się we Frankfurcie. Dzięki temu monopolowi, w który Rothschildowie „weszli” prawie 300 lat później, stali się najszybciej informowanym klanem geszefciarzy, intrygantów. Jak? Zwyczajnie: nagminnie otwierali przesyłki kurierskie między ważnymi osobistościami, zwłaszcza władcami. Takie oszustwa były przedtem praktykowane przez cesarza Francisa, toteż Rothschildowie jedynie kontynuowali ten niecny proceder. Z czasem wielu nadawców listów, zwłaszcza ważnych korespondencji, nie mając już zaufania do firmy, zaczęło szyfrować swoją korespondencje. Żydzi w swoich tajnych Korespondencjach nie musieli uciekać się do szyfrowania, bowiem sam język jidisz był swoistym szyfrem dla gojow.

Mayer zajęty czytaniem cudzej korespondencji jednocześnie zabrał się do organizowania własnej firmy kurierskiej. Po jej uruchomieniu Rothschildowie stali się najlepiej i najszybciej poinformowanym gangiem lichwiarskim w Europie. To tak, jakby dysponowali własną Enigmą – aparatem do deszyfrowania super tajnych informacji swych potencjalnych, a najczęściej rzeczywistych konkurentów!

To właśnie interesy z „Thun-Taxis” pozwoliły Mayerowi Rothschildowi uzyskać w 1800 roku tytuł „Crown Agent” – Agent Koronny. Tytuł oznaczał przepustkę do wszystkich zakątków Cesarstwa Rzymskiego. Oznaczał także zezwolenie na noszenie broni, zwalniał od płacenia podatków i innych zobowiązań. Mayer kolekcjonował kolejne intratne i tyleż zaszczytne tytuły i przywileje, m.in. „German Order of St. John” - niemieckiego Zakonu Świętego Jana, zwanego potocznie Joannitami, będącego potem niczym innym jak lożą masońską o tej nazwie.

Kolejna dygresja jest w tym momencie wręcz niezbędna w kontekście polskim. Joannici, to inaczej „Zakon Kawalerów Maltańskich” czy „Zakon Rycerski Św.” zwany też „Szpitalnikami”. Zakon uznany za formalne państwo z siedziba na Malcie, nawiązał oficjalne stosunki dyplomatyczne z Polską 9 lipca 1990 roku. Podstawowych informacji o genezie i aktualnej sytuacji zakonu „Joannitów” dostarcza książka Jarosława Sozańskiego: „Tajemnice zakonu maltańskiego” Warszawa 1993/. Poprzestańmy na pierwszych śladach zakonu w Polsce: przybyli do naszego kraju z dwóch stron – z Moraw na Śląsku do Strzygłowa w 1147 roku i z Ziemi Świętej do Zagości, na ziemie Henryka Sandomierskiego, sprowadzeni przez niego w 1147 roku. W ciągu 200 lat powstało ponad 150 fundacji joannickich, ale nie to jest dla nas ważne. Współcześni Kawalerowie Maltańscy to super elitarna światowa loża masońska, która uwiła sobie gniazdo w Watykanie, stale udając pobożną charytatywną – „szpitalną” konfraternię, w istocie zaś jest to rozgałęziona siatka tajnych masońskich wpływów, zwłaszcza w świecie coraz bardziej rozmywanego katolicyzmu.


Po tych wstępnych informacjach, przejdźmy do prawdziwego oblicza „joannitów” na przykładzie aktualnego Niemieckiego Rycerskiego Zakonu Joannitów. Oto w 2000 roku tenże Niemiecki Rycerski /jakże by inaczej/ Zakon Joannitów /Johannitów/ wybiera „rycerza” Hansa Petera von Kirchbacha na swego Wielkiego Mistrza /Präsident der Johanniter-Unfall- Hilfe/. Pięć lat później – 26 lutego 2005 roku ponownie wybrano „rycerza” von Kirchbacha na Wielkiego Mistrza loży /„Zakonu”/ Joannitów niemieckich14.


Na zdjęciach obok możemy dostrzec symbolikę oraz powiązania rycerstwa z osobistościami III Rzeszy. Dobrze widać wzajemne przenikanie symboliki.

Kim jest Wielki Mistrz Niemieckiego Rycerskiego Zakonu Joannitów Hans Peter von Kirchbach? To jeden z czołowych niemieckich strategów wojskowych, który w latach 1990-2000 jako dowódca dywizji pancernej, a potem Generalny Inspektor Bundeswehry, razem z grupą sztabowców niemieckich i NATO-wskich, przygotował operację wojenną przeciwko Jugosławii, rozbitej z powietrza, potem rozszarpanej na kilka małych państewek. Masakra Jugosławii z wybitnym udziałem Herr „szpitalnika” generała Petera von Kirchbacha została zakończona w 1999 roku, czyli w tym samym czasie, kiedy gen. von Peter Kirchbach był Generalnym Inspektorem Bundeswehry15.

Proszę przyjrzeć się zdjęciu obok. Jest to odznaka "Orła Białego". Proszę zwrócić uwagę na zbiezność symboliczną do poprednich zdjęć. Podpowiem, że nie jest to przypadek a wręcz celowe działanie.


W cytowanej pracy Jana Marszałka widzimy Herr generała-szpitalnika w cywilu, na innym zdjęciu w mundurze za workami z piaskiem w czasie bombardowań Jugosławii. W książce autor wymienia prezydium / sztab?/ Niemieckiego Rycerskiego Zakonu Joannitów, a w jego składzie zastępcę Wielkiego Rycerza Petera Kirchbacha – Herr Christiana Grafa von Bassewitza. To „w cywilu” szef niemieckiego banku „Hamburg das Düsseldorfer”- własności niemieckiego koncernu „Oetker Konzern”. Inny członek Sztabu/ Prezydium/ Niemieckiego Rycerskiego Zakonu Joannitów, to Ralf Plettke. Jeszcze inny, to Rainer Lensing. Wśród nich wymienić należy zwłaszcza Wilhelma von Gottberga. Jak pisał Jan Marszałek w innej swojej książce: „Germańska Polska XX wieku”, tenże „von” Gottberg to czołowy niemiecki rewizjonista, wiceprezydent partii BDV, działacz partii CDU. Niemieccy „joannici” są rozstawieni we wszystkich partiach niemieckiej sceny politycznej, w rządzie, wojsku. Na przełomie XX i XXI wieku założyli oni kilkanaście swoich komturii na terenie Województwa Warmińsko- Mazurskiego, czyli dawnych Prus, które teraz „odzyskują” takimi właśnie metodami, wspieranymi przez wielką fmansjerę, przemysł wojskowy, partie polityczne i struktury NATO. Na całym świecie „joannici” posiadają ponad dwieście tysięcy swoich „wolontariuszy” czyli agentów świadomych i nieświadomych leninowskich „użytecznych durniów”. Zaraza niemieckiego rewanżyzmu roszczeniowego rozsiewa się m.in. poprzez agenturę „Joannitów” w Polsce, w Czechach, w Rosji Kaliningradzie/, na Litwie. Niemiecka geostrategia polega na zakładaniu takich „charytatywnych” agentur, aby Trzecia Rzesza rozbita w drugiej wojnie światowej, wróciła bez wystrzału do swoich granic z 1939 roku.

Znów powracamy do przeróżnych Mayerów z gangu Rothschildow. Synowie Mayera – seniora także nie gardzili orderami, tytułami. Amschel i Salomon /Solomon/ w 1801 roku zostali koronnymi przedstawicielami landgrafa Williama Hesse- Casseli. Ten skromnie brzmiący tytuł: „koronny przedstawiciel” był spośród innvch najważniejszy, oznaczał w swojej formule największe, bezdyskusyjne zaufanie landgrafa do nosiciela takiego tytułu. I dlatego również, że William był najbogatszym księciem – landgrafem i najbogatszym księciem w Europie Zachodniej.

Uwikłanie Williama w sieci Rothschildow weszło w nową fazę, kiedy w 1803 roku król duński poprosił go o pożyczkę. Za namową Rothschildow, William odmówił, rzekomo po to, aby król duński nie dowiedział się o bogactwie landgrafa. Tvmczasem Rothschild za pośrednictwem Buderusa potajemnie zaproponował królowi duńskiemu udzielenie mu pożyczki przez Williama lecz anonimowo, bez ujawniania prawdziwego pożyczkodawcy. Taki manewr przedstawili Williamowi. Ten był zachwycony: Europa nie dowie się o pożyczce i jego możliwościach finansowych! Pożyczka została przekazana do Dani za pośrednictwem Rothschilda i współpracującego z nim zaufanego Żyda – kuriera. Odsetki pobierał Rothschild. Sześć następnych pożyczek landgrafa dla Danii Rothschildowie transferowali w ten sam sposób, za każdym razem zgarniając olbrzymie prowizje : odsetkowe!

Podobnie wielkie pożyczki landgraf William Hesse-Cassel przekazywał . "szpitalnikom” z Zakonu Świętego Jana.

Napoleon Bonaparte doszedł do władzy pilotowany przez masonerię francuska, sterowaną przez Iluminatów Weishaupta. Czas było już kończyć z rewolucją, totalnym niszczeniem Francji, rzeziami, chaosem. Cel główny osiągnęli. Kościół był już rozbity, zbeszczeszczony dosłownie i doktrynalnie; tysiące księży, zakonników i zakonnic wymordowanych, a król stracony. Należało więc uprzątnąć to przerażające pobojowisko i pogorzelisko. Rewolucja wykonała powierzone jej zadanie z nawiązką. Napoleon doskonale nadawał się do roli poskromiciela motłochu, czego dowody dał wcześniej w Paryżu, otwierając ogień artylerii do tłumu.

Zwycięstwa Napoleona zaniepokoiły sąsiadów Francji, zwłaszcza małe państewka niemieckie, niezdolne bronić się każde z osobna przed armią francuską. Napoleon usiłował znaleźć w landgrafie Wilhelmie sprzymierzeńca, ale ten rozumiał, że tym sojuszem tylko przyłoży ręki do inwazji na swoje księstwo. Wymawiał sie wszelkimi sposobami. Nie potrzebował wojen. Połowa koronowanych głów w Europie była jego dłużnikami.

Napoleon w końcu zaatakował zbrojnie Niemcy. Landgraf szalał ze strachu o swoje skarby. Wreszcie uciekł z prowincji Hesse i zamieszkał na wygnaniu u swojego dłużnika, króla Dani. Francuscy agenci bez trudu odnaleźli większość ukrytych skarbów landgrafa. Na szczęście nie wszystkie.

Wtedy nadeszły złote dni dla Buderusa i Rothschilda. Musieli jednak działać szybko. Niektóre kosztowności księcia już zostały zrabowane i przepadły bezpowrotnie. Szybko jednak udało im się przekupić francuskiego generała Lagrange, który potajemnie zwrócił 42 kufry wysłańcom księcia i okłamał Napoleona co do prawdziwej ich zawartości i wielkości przejętego majątku landgrafa. Oszustwa te zostały jednak wykryte, Lagrange ocalił głowę, ale bogactwa landgraf odzyskał za pośrednictwem Rothschilda i Buderusa.



Można sobie tylko wyobrazić wdzięczność landgrafa dla tych hochsztaplerów.

Podczas gorączkowych dni poprzedzających najazd Francuzów na Hesse- Cassel, landgraf dał Buderusowi prawo pobierania procentów od Franciszka – cesarza rzymskiego z tytułu pożyczek. Buderus scedował to prawo Rothschildom. Tak oto Mayer zaczął prowadzić interesy landgrafa za plecami Napoleona. Działania te były popierane przez Karla von Dalberga – wyznaczonego przez Napoleona na władcę tych okolic. Łatwo się domyślić, jakim sposobem Rothschild zaskarbił sobie współpracę z Dalbergiem przeciwko Napoleonowi.

Von Dalberg stał się wypróbowanym przyjacielem Rothschilda i Buderusa. Prowadził z nimi liczne interesy. Napoleon mianował Dalberga szefem nowej Konfederacji Renu, obejmującej także Frankfurt.

Nastały dosłownie złote czasy dla Rothschilda i jego kumpla Buderusa. Musieli jednak działać szybko i bez pudła. Niektóre kosztowności księcia Williama zostały już zagrabione przez Francuzów i przepadły jakby bezpowrotnie, ale od czego „kiepełe” Rothschilda i jego łapówki! Szybko udało mu się przez wysłanników przekupić generała Lagrangeä, który potajemnie przed Napoleonem przekazał Rothschildom wspomniane 42 kufry cenności. Generał okłamał Napoleona co do wartości i ilości zagrabionych dóbr. Nie trzeba dodawać, że igrał z plutonem egzekucyjnym. Oszustwa te później zostały ujawnione, generał Lagrange jakoś ocalał, ale bogactwa zostały przekazane landgrafowi.

Wielkie żniwa nastały dla Rothschildow z chwilą, gdy Francja odcięła dostawy z Anglii. Ceny towarów importowanych wzrosły raptownie. W tę lukę weszli Rothschildowie osłaniani przez Dalberga, rozwijając nielegalny import na wielką skalę.

Jeden z biografów Rothschildow pisał, że „arcybiskup i Lord konfederacji Renu rządzący ponad 16 niemieckimi księstwami i cieszący się zaufaniem Napoleona, okazali dużo dobrej woli dla Żyda Mayera Rothschilda, który pomimo swego bogactwa, nie miałby prawa przebywać w tak wysokich kręgach.”

Pomimo komitywy z Dalbergiem, Mayer Rothschild prowadził dwie księgowości, jedną pod kontrolą Dalberga, drugą tajną, dla siebie. Różniły się sumami obrotów.

Nic dziwnego. Miał to wszystko w jednym palcu. Zaczynał w wieku 12 lat.

Mayer co jakiś czas odwiedzał swego „chlebodawcę” landgrafa przebywającego na wygnaniu. Będąc już w podeszłym wieku, zaczął się w tym wyręczać synami. Nie tylko z powodu wieku. Powoli wprowadzał ich na swoje miejsce i w rolę bezbolesnej pijawki. Tak oto „dom” Rothschildów przechodził w drugie pokolenie -opiekunów” bogactw księcia Hesse prawie pół wieku po tym, jak Mayer zaczął osaczać bogactwa księcia.

Satanistyczne preferencje jego synów i wnuków dobrze ilustruje ich zaangażowanie w żydomasońską ligę „Tugenbund”. Pierwsza taka liga Tugenbund pod nazwą „Liga Prawości” /Cnót/ powstała w 1786 roku, jako rodzaj towarzystwa seksu, co ładnie kontrastowało z samą nazwą tej „Ligi Prawości”. Grupa spotykała się w domu Żydówki Henrietty Hertz, której mąż był Żydem – Iluminatem, uczniem wpływowego okultysty Mojżesza Mendelssohna. Odwiedzało ten w istocie ekskluzywny sex-shop wielu Iluminatów. Kilka młodych Żydówek, których mężowie wyjeżdżali w interesach, przychodziło do domu Henrietty Hertz „udzielać się” seksualnie, przy czym dwie córki Mojżesza Mendelssohna były uczestniczkami i dawczyniami tych uciech. Bywalcami tego „salonu” byli m.in. rewolucyjny wolnomularz Mirabeau, William von Humbolt, Frederick von Gentz, który potem został agentem w interesach Rothschilda.16

W 1807 roku powstała druga liga „Tugenbund”. Jej programowym celem było uwolnienie Niemiec spod okupacji napoleońskiej Francji. Powołał ją baron Stern Członkami drugiego „Tugenbundu” zostawali także ludzie bardzo wpływowi, wyżsi oficerowie, znaczna liczba profesorów literatury, adwokaci, lekarze, ludzie nauki. Centrala ligi znajdowała się w Berlinie, kierowana tam przez von Steina. Członkowie nie mieli pojęcia o tym, kto naprawdę kieruje ligą, jednak dyrektywy programowe realizowali bez zastrzeżeń.

W tym drugim „Tugenbundzie” landgraf William Hesei miał silną pozycję za sprawą Rothschildów i Buderusa, zaangażowanych jako pośrednicy w tajnej korespondencji. Dokonywali też wpłat na potrzeby „Tugenbundu”. To wszystko stawia Rothschildów w roli liderów propagandy opozycyjnej przeciwko Napoleonowi. Wywiad Napoleona rozpracował prawdziwe oblicze „Tugenbundu” i usiłował go rozbić, ale wtedy liga zeszła do podziemia. Członkowie ukrywali się pod firmą loży masońskiej w Hanowerze. W końcu „Tugenbund” został rozwiązany, a jego członkowie rozpłynęli się w lożach „Czarnej Szlachty” i „Rycerzy Krolowej Prus”.

Wygnany landgraf coraz bardziej bezkrytycznie przyjmował poczynania Mayera. Rzadko podejmował ważne decyzje bez konsultacji z Mayerem. Prowadziło to do umacniania dominacji Rothschildów i tuczyło ich fortunę, wzmacniało ich międzynarodową pozycję.

W 1810 roku powstała firma „Mayer Amschel Rothschild and Sons”. Tego samego roku Mayer pożyczył olbrzymią kwotę Danii, a von Dalberg zaciągnął dużą pożyczkę u Rothschilda na chrzest syna Napoleona. Dzięki temu finansowe bezpieczeństwo Rotschildów zostało zabezpieczone od strony dyktatora.

Wobec starzenia się landgrafa Williama, Rothschildowie zaczęli dyskretnie rozglądać się za młodszym protektorem. Ich wybór padł na Clemensa Metternicha, który w 1809 roku został austriackim ministrem spraw zagranicznych. Metternich to zdecydowany wróg Napoleona. Landgraf przeniósł się do Austrii w nadziei, że duet Metternich – Rothschild pozwoli mu odzyskać suwerenność księstwa Hesse.
Tak oto wpływy Rothschildow i ich matactwa rozszerzyły się na Austrię.

W tym czasie Mayer zachorował i zmarł. Przed śmiercią sporządził testament, którego warunki kolejne pokolenia Rothschildow przestrzegały z żelazną konsekwencją. Testament został wprawdzie utajniony, lecz nie jego podstawowy zapis, widoczny w późniejszych działaniach synów i wnuków. Wykluczał on córki, ich mężów i potomków z dziedziczenia fortun i udziałów w interesach bankowych. Testament w pełni gloryfikował zasadę dziedziczenia potęgi rodu przez linię męską. To chroniło ich przed rozpraszaniem fortuny i rozmywaniem dynastii w obrębie nazwisk innych niż Rothschild.

Mayer zmarł 12 września 1812 roku. Wyretuszowana legenda hagiograficznych biografów głosiła, że u wezgłowia umierającego zgromadzili się wszyscy synowie, a on obdzielił ich Europą na strefy wpływów. W rzeczy samej śmierci ojca towarzyszyło tylko dwóch synów – Amschel i Karl. Natan przebywał w Londynie, Salomon i James w biznesowych rozjazdach.

Tu opuszczamy /nie na zawsze/ prześwietny ród Rothschildow i przenosimy się do Polski, wtedy już nieistniejącej od kilkudziesięciu lat, rozszarpanej w trzech kolejnych rozbiorach. Jak do tego unicestwienia tego wielkiego środkowoeuropejskiego państwa doszło, wiemy ze szkolnych lektur, lecz głębsza prawda była znacznie gorsza, bowiem w zagładzie Polski decydującą rolę odegrała masoneria i jej sternicy – Iluminaci, a nie wojska trzech zaborców, które jedynie dopełniła dzieła zagłady państwa polskiego.

Polska drugiej połowy XVIII wieku była całkowicie spenetrowana agenturalnie przez masonerię Prus, Holandii, Paryża, Wiednia. Bastionami antypolskiej międzynarodówki masońskiej stały się dwory książęce Potockich, Lubomirskich, Czartoryskich, Radziwiłłów, Branickich. Przyszły król Polski, Stanisław August Poniatowski, zdrajca i moralny zgniłek, został wtajemniczony w arkana wolnomularskie już jako młodzieniec około 1753 roku podczas swojego dłuższego pobytu na Zachodzie. Dwór jego ojca był także matecznikiem agenturalnej roboty zachodnich obieżyświatów spod ciemnej gwiazdy: masonów, agentów pruskich, francuskich: okultystów, magów, alchemików. Tych ostatnich w okresie pierwszego rozbioru uzbierało się około dwóch tysięcy w samej Warszawie!

Masonerię zawlókł do Polski król August II. Stanisław August Poniatowski dorastał w okresie apogeum tej epidemii. Masonami byli bez wyjątku najwięksi zdrajcy i zwyczajni agenci – słynny Brühl, August Mocny, ojciec Stanisława Augusta i wielu innych. Ojciec Stanisława utrzymywał na swoim dworze w Wołczynie Włocha- wróżbitę Formika, który ponoć wywróżył koronę Stasiowi już w kołysce. Formica pomagał ojcu Stanisława Augusta w doświadczeniach alchemicznych nad wynalezieniem „kamienia filozoficznego”. Tę tradycję poszukiwania „kamienia węgielnego” filozofii, który zamienił się w kamień grobowy Polski, przejął po ojcu król Stanisław, który jeszcze przed swoją elekcją obdarował stypendium zagranicznym znanego okultystę Toux de Salvertę, zaprzyjaźnionego z czołowym rolskim masonem – zdrajcą Moszyńskim. Król otaczał się wianuszkiem magów : komiwojażerów spod znaku pentagramu i różokrzyżowców, takich jak słynny Cagliostro, Casanowa, Piattoli, Eckert, Fortster, Bescamps, Boekler, Ghigiotti17. Z tej listy najsłynniejszymi w Europie, zarazem najbardziej szkodliwymi agentami byli: Balsamo Giuseppe Cagliostro i Giovanni Casanowa. Cagliostro /1743 – 1795/ – alchemik, mason, włóczęga do specjalnych poruczeń, „intrygant” jak go wtedy już nazywano. Według biogramu zawartego w Bernarda Baudouinâ „Dic-tionnaire de laFranc-Maconneire /Wyd. De Vecci, Paris 1995/ – był założycielem loży masońskiej rytu egipskiego – „Maçonne égyptienne”. Inicjowany do masonerii w kabalistycznym roku „trzech siódemek”- 1777 w loży LEsperance”; członek loży „Parfaite Egalité” z siedzibą w Liege; członek loży „L’mdissociable”, loży „Minerve aux Trois Palmiers”.

Z kolei Casanowa /1727 – 1798/ został przyjęty do masonerii rytu Różanego Krzyża”, czyli do Różokrzyżowców w Lyonie w 1750 roku.

Rozstrzygający wpływ na młodego Stanisława, na jego masońską inicjację wywarł jego pobyt na dworze Charlesa Hanbury Williamsa, angielskiego dyplomaty, :libertyna, wolnomyśliciela i birbanta, uczestnika tzw.. „kółka braci Foxów” słynnego z rozwiązłości, czegoś na wzór krypto-burdelu pani Henrietty Hertz. Williams : kazał się pierwszym, a tym samym najgorszym mentorem młodego Stasia, jego przyjacielem i wyrocznią.

Poniatowski wraz z Williamsem odbyli podróż do Holandii, dokąd niegdyś często wyjeżdżał również ojciec przyszłego króla Stasia, w celach nigdy nierozpoznanych przez polskich historyków tej epoki. Holandia była w stopniu jeszcze większym niż Frankfurt czy Hamburg zainfekowana wolnomularstwem, okultyzmem, magią. Była centralą słynnej loży masońskiej „Indissolubilis”, kontynuatorki rozwiązanego „Zakonu Palmowego”. W Hadze Williams zapoznał Poniatowskiego z wpływowym portugalskim Żydem sefardyjskim Sassonem – członkiem jednego z późniejszych trzynastu rodów Iluminatów, o których pisze Springmeier już wtedy arcybogatego, który to klan niegdyś udzielił jak zwykle „bezinteresownej” pożyczki dla zmiany dynastii brytyjskiej katolickich Stuartów na protestanckich Orano-Hanowerczyków. Inny z takich sefardyjskich Żydów – Samson Wertheimer finansował „polską” elekcję Augusta Sasa. Jeszcze inny Żyd, Tobiasz Boas ratował wtedy młodego Stasia pożyczkami w jego opresjach finansowych. Najlepiej czuł się przyszły grabarz Polski w domu hrabiego Bendincka, jednego z najbardziej wtedy wpływowych ludzi Holandii. Król pisał o nim w swoich pamiętnikach:



"Był on wielkim przyjacielem mojego ojca. Polubił mnie tak dalece, że ku zdumieniu wszystkich, co się go obawiali i skarżyli na jego mrukliwość, czułem się u niego prawie jak dziecię domu."

Tak się „przedziwnie” składało, że bywał na dworze hrabiego Bendincka, masona najwyższej rangi, tajemniczy obieżyświat hrabia de Saint Germain, o którym już słów kilka padło w tej pracy. Saint Germain to także bywalec przedrozbiorowych salonów warszawskich i nie tylko warszawskich z czasów Augusta II, potem zausznik i kochanek słynnej kurtyzany pani Pompadour.

Pobyty ojca przyszłego króla i jego samego już w wieku młodzieńczym na dworach wpływowych masonów europejskich przestaną dziwić z chwilą, kiedy przyjmiemy hipotezę, że przyszły król był formowany do swojej przyszłej roli grabarza Polski właśnie z „dalekiego rozbiegu”, otrzymywał formację masońską, która ukształtowała jego ambiwalentny stosunek do ojczyzny i jego nikczemną postawę w tragicznych latach przedrozbiorowych. Tak się właśnie „inwestuje” w kręgach masonerii, zwłaszcza żydomasonerii w jej przyszłych prezydentów, premierów, a wtedy królów. W wieku XX taką wylęgarnią przyszłych prezydentów, premierów, szefów wielkich korporacji przemysłowych i bankierskich był i pozostaje uniwersytet Yale, gdzie upatrzonych synali oligarchów inicjuje się do Zakonu „Czaszka i Piszczele”




1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna