I. Aprioryzm lub empiryzm



Pobieranie 142.02 Kb.
Strona1/3
Data06.05.2016
Rozmiar142.02 Kb.
  1   2   3

I. Aprioryzm lub empiryzm

(Przepisano z brudnopisu , grudzień 1969 – autor: Franz Grittner , Sławięcice)



Wstęp: Człowiek współcześnie zaangażowany nie może uchylić się od samodzielnych rozważań światopoglądowych. Wszakże przyświęcała mi zawsze myśl przewodnia, aby nie dać się unieść przez aktualne prądy myślowe tylko dlatego, iż są one manifestacją „ducha czasu”, lecz aby zrozumieć, dlaczego i jak zmieniają się kolejno poglądy na świat. Próbuję ustrzec się od przedwczesnych rozstrzygnięć arbitralnych jak też nie poddać się wyrokom inkwizycji bez względu na czas i formę jej praktykowania.

1) Istotę wszechrzeczy pragnie rozum ludzki pojąć jako współzależności logiczne. Uporządkowane pojęcia stały się podstawą określonych kierunków filozoficznych. Te zaś opierają się o podstawy poznawcze.

Empiryzm jako podstawa poznawcza leży u podstaw niektórych nauk – np. przyrodniczych. Nauki te zdeterminowały określone poglądy na świat (np. światopogląd materialistyczny).

Aprioryzm jako podstawa poznawcza leży również u podstaw niektórych nauk (np. matematycznych), lecz ponadto z uwagi na częstą urojoność pojęć „a priori” metoda ta zapoczątkowała również metafizyczne (idealistyczne) poglądy na świat.

2) Światopogląd materialistyczny jest kierunkiem filozoficznym zakładającym empirycznie poznawalny samoistny i niezniszczalny byt materii. Byt materii stanowi tu jedyną i wyłączną rzeczywistość.


  1. Światopogląd idealistyczny jest kierunkiem filozoficznym zakładającym „a priori” istnienie pozamaterialnej rzeczywistości, zaś fizykalna rzeczywistość jest jednym z możliwych stanów istnienia.

  2. Uporządkując dualistycznie pojęcia pierwotne, należy umiejscowić na jednym biegunie fizykalną czasoprzestrzeń i materię, czyli fizykalne continuum, na drugim biegunie urojoną rzeczywistość, czyli pozafizykalne continuum. Szczytową gałęzią poglądu idealistycznego jest deizm, jego przeciwstawieniem ateizm. Deizm jest szczególnym przypadkiem z uwagi na nadrzędne ustawienie nad „continuum” - fizykalnym czy urojonym – dodatkowej formy bytu nie będącej continuum, z woli której istnieją lub znikają wszelkie możliwe formy bytu.

  3. O prawdziwości poglądów nie decydują subjektywna wola lub negacja poglądów przez zbiórowość ludzką, lecz „prawda absolutna”. Czy „prawda absolutna” poddaje się zdefiniowaniu czy też nie, spróbuję zbadać.

  4. Jest naturalnym biegiem rzeczy, że istota rozumna (człowiek) stanowiąca skończoną sumę ilościowo-jakościowych stanów materii, pragnie czy też musi opierać się o podstawę poznawczą opartą o realia poznawalne i sprawdzalne. Akty świadomości i poznawania jak też pojmowania są pochodnymi funkcjami materii. Rzec można, że materia nie wychodzi poza ramy własnego bytu, otaczającą ją rzeczywistość interpretuje przy pomocy modeli poglądowych pozostających w związku przyczynowym z nią. Ale czy tylko?

  5. Fascynuować musi zdolność tejże materii do wytwarzania pojęć urojonych. Nie chodzi tu o urojenia będące następstwem zaburzeń psychopatycznych, lecz o pojęcia urojone wykraczające poza „zdrowy rozsądek” człowieka a zarazem stanowiące budulec potężnych konstrukcji abstrakcyjnych. Wymieńmy kilka z nich:

  • w algebrze -- liczby urojone

  • w geometrii – punkt, prosta

  • w fizyce – próżnia, układy inercjalne.

Cechą wspólną pojęć urojonych jest możliwość opisu fizykalnej rzeczywistości przy pomocy „cegiełek urojonych”. Jedyny warunek „urzeczywistnienia” się pojęć urojonych jest zadośćuczynienie zasadzie dualizmu, która tu żąda, aby każde pojęcie uznane za rzeczywiste zawierało „a priori” co najmniej dwie cegiełki urojone, (moja interpretacja pojęcia „a priori”)

np.:


  1. liczby zespolone wypełniają cały zbiór liczbowy. W szczególnym przypadku otrzymamy liczby rzeczywiste. (a+bi) gdy b = 0. Lecz można założyć, że ׀a׀ = ± xi2, zatem każda liczba rzeczywista zawiera dwie „cegiełki urojone”.

  2. Euklides zdefiniował punkt jako bezwymiarowy twór geometryczny. W opisie zjawisk (rzeczywistości) nie można go zatem obarczyć wielkościami fizycznymi (nie daje o sobie znać). Lecz dwa (i więcej) punkty – vide: niewłaściwe – tworzą prostej, obrót prostej tworzy płaszczyznę, obrót płaszczyzny tworzy przestrzeń. Z pojęć urojonych (punktów – vide: niewłaściwych) można skonstruować gmachy różnych geometrii. (aprioryzm)

    1. Do opisu zdarzenia (najprostsze pojęcie fizykalne) potrzebne jest, aby przestrzeń, przyjmijmy na razie euklidesowa, „ujawniła się”. Newton zakładał wobec tego, że przestrzeń „działa”. Do sprawy tej powrócę. Zauważmy jeszcze, że „działanie” zawiera w sobie człon czasu.

    2. Można sądzić, że u podstaw teorii opisujących istotę świata materialnego leżą pojęcia urojone. Myślenie abstrakcyjne pozwala skonstruować idealne modele poglądowe, np.

  • gaz idealny (doskonały)

  • ciało idealne (sprężyste)

  • próżnia idealna (absolutna)

  • wahadło matematyczne itp.

10) Człowiek pojmuje otaczającą rzeczywistość metodą analogową. Myśli biegły od otaczających człowieka zjawisk ku zjawiskom nieznanym. Czy może być odwrotnie? Czy mógł np. człowiek dojść do wniosku, że odległe mgławice, to zbiór galaktyk, te zaś tworzą skończony zbiór układów słonecznych itd. itd, nie mając przed sobą pierwowzoru analogii w postaci rodzimej planety? Okazuje się, że tak, bowiem człowiek znał już kształt innych ciał niebieskich (okrągłość, skończoność), nim w kolejności odwrotnej transformował te modele na najbliższe otoczenie. Podobno było z odkryciem helu.

Czy więc prawdziwość światopoglądu zbadać należy z pozycji aprioryzmu czy też empiryzmu?

Można w tym miejscu oponować, nie widząc więzy metodologicznej, gdyż człowiek wnioskujący z podobieństwa galaktyk analogię modelową Ziemi mógł tak postąpić dopiero po przyjęciu założenia, że wszechświat jest jednorodny. A więc prawa rządzące mgławicami są prawami rządzącymi jego planetą, zatem pozycja wyjściowa obserwatora może być dowolna.

Pozostaje jednak analogia, to jest sprzężenie pojęć rzeczywistych i urojonych służących do opisu zjawisk. Vide: liczby zespolone.

11) U podstaw światopoglądu materialistycznego leży przyroda. Ona zdeterminowała ten pogląd, co natychmiast wynika z jego samookreślenia. Światopogląd materialistyczny sprowadza opis wszelkich zjawisk fizycznych (bo tylko takie są tu możliwe) do opisu materii i jej pochodnych. Opis musi mieć znaczenie empiryczne. Pytanie typu, co istnieje prócz materii, pozbawione tu jest sensu. Pierwsze sensowne pytanie, to pytanie, co jest materią?

U schyłku XVIII wieku zwyciężył mechanistyczny pogląd na świat. Pogląd głosi, że jedyna istniejąca rzeczywistość, to realny świat fizyczny – pusta przestrzeń wypełniona tu i ówdzie materią. Materię zdefiniowano jako wzajemnie oddziaływujące atomy (pogląd atomistyczny). Atomom przypisano kształt mikrokuleczek. Nie jest istotna dalsza ewolucja poglądów na model atomu od czasów Demokryta do obecnego stanu wiedzy o cząsteczkach elementarnych (elektron, proton, neutron, hiperon itp) tak długo, dopóty materię utożsamiać się będzie jako zbiór mikrokuleczek posiadających masę spoczynkową. W tym ujęciu materia jest „ważka”, jest określonym tworem geometrycznym, „nieściśliwym” w odróżnieniu od „nieważkiej” przestrzeni. Kulistość i ważkość elementarnych cząstek materii spełniają rolę modelu poglądowego zrozumiałego dopiero po obraniu modelu poglądowego dla przestrzeni.

12) Budowniczowie poglądu mechanistycznego nie trwonili sił na zbadanie zjawisk „a priori” i przyjęli w oparciu o „fakty” i doświadczenia:


  • istnienie materii w sensie atomistycznym,

  • euklidesową geometrię przestrzeni,

  • występowanie ruchu i jego przyczyny (siły),

Wszelkie zauważalne zjawiska miały następujące wspólne cechy:

  • zjawiska pozostawały zawsze w związku przyczynowym z materią,

  • zjawiska zachodziły zawsze w scenerii czasoprzestrzennej,

  • ruch (siły) spowodowany był zawsze wzajemnym oddziaływaniem oddzielnych skupisk materii.

Liczne obserwacje pozwoliły na uszeregowywanie zdarzeń, po zdarzeniu A nastąpiło zdarzenie B, co doprowadziło do zasady przyczynowości. Każdy skutek miał swoją przyczynę. Czyli zdarzenie B nie tylko, że nie mógło zajść bez uprzedniego zdarzenia A, ale nie mógło je wyprzedzić ani zajść jednocześnie, jeśli pozostało ze zdarzeniem A w związku przyczynowym. (Zasada bezwzględności). Ta sama przyczyna spowodować miała zawsze taki sam skutek bez względu na ilość powtórzeń. (Zasada oznaczoności).

Lecz Einstein udowodnił, że pojęcie zdarzeń jednoczesnych jest względne z uwagi na brak absolutnego czasu i absolutnej przestrzeni. Kolejność zdarzeń A, B, w sensie chronologii zależy od pozycji i ruchu obserwatora. Powstała pokusa racjonalnego opisu rzeczywistości w oparciu o mechanistyczne modele poglądowe sprowadzające się do maszynerii poruszających się cząsteczek. Pogląd taki pozwolił na abstrakcyjne przedłużanie procesów w czasie i przestrzeni. Matematyk znający chwilowe stany wszechmaterii i ruchy (siły) odtworzyć mógł całą przeszłość i przyszłość wszechświata. (racjonalizm). Nie wnikając w trudności warsztatowe owego matematyka-racjonalisty przyjąć musimy za słuszny taki pogląd pod warunkiem, że założenia dotyczące struktury materii, czasu, przestrzeni i ruchu są słusznie zdefiniowane. Założenia są następujące:



  • materia jest niepodzielna, niezniszczalna,

  • masa cząstek stała,

  • przestrzeń ma strukturę odpowiadającą geometrii euklidesowej i jest absolutna,

  • bieg czasu jest nieodwracalny i absolutny,

  • te same siły powodują zawsze identyczne zmiany (pęd = constans)

Wszystkie znane w czasie tworzenia poglądu mechanistycznego zjawiska pozornie nie przeczyły temu. Lecz już Galileusz, formułując twierdzenie ciała poruszającego się ruchem jednostajnym lub pozostającego w spoczynku, odnieść musiał te pojęcia (spoczynek, ruch jednostajny) do układu inercjalnego, w którym prawo to byłoby ważne. Inercjalny układ odniesienia prowadził do transformacji Galileusza. Inercjalny układ odniesienia (układ będący w bezwzględnym spoczynku) nasuwał uporczywe pytanie, wobec jakiego punktu odniesienia układ inercjalny pozostaje w bezwzględnym spoczynku?

Newton, odkrywając prawo powszechnego ciążenia, zmuszony był przypisać przestrzeni pewne właściwości, mianowicie zdolność przenoszenia sił grawitacji. Abstrakcyjna dotychczas przestrzeń nabrała odtąd właściwości fizykalne. Obrona absolutności czasu wymagała zaś, aby siły grawitacji działały natychmiast i wszędzie, nie rozpatrywano sposobu i czasu przemieszczenia się sił grawitacji w przestrzeni ze skończoną prędkością. Rozważania typu: - w czasie ‘t’ siły grawitacyjne obiektu materialnego X dotarły do punktu A wszechświata, po upływie czasu t+’t’ dotrą do punktu B, ulegając zmniejszeniu proporcjonalnie do kwadratu odległości – nie wypływały z równania grawitacji. Człon czasowy nie był obecny. Zgodność masy bezwładnej i masy grawitacyjnej ciała była zaskakująca lecz niewytłumaczalna.

Zakończony gmach poglądu mechanistycznego opierał się na:


  • prawie zachowania „ważkiej” materii,

  • prawie zachowania „nieważkiej” energii,

  • transformacji Galileusza (układzie inercjalnym),

  • absolutności czasu,

Jednoczesna obrona wszystkich wymienionych zasad wymagała jednak, aby euklidesowa przestrzeń wypełniona była wszechobecnym eterem, co wymagał mechanistyczny opis natury światła. Niepokój budził dualizm natury światła oraz momentalne rozchodzenie się sił grawitacji. Moment powstania lub zniknięcia obiektu materialnego (gwiazdy) zauważalny miał być natychmiast w najodleglejszych miejscach wszechświata jako zaburzenia stanów materii.

13) Ładunki elektryczne oddziaływują wzajemnie zgodnie z prawem Coulumba nie różniącym się postacią matematyczną od prawa grawitacji Newtona. Lecz siły grawitacji działają tylko jednokierunkowo. Wektory sił (tensory 2. rzędu) zawsze skierowane są ku punktom ciężkości mas grawitacyjnych. Wektory sił ładunków elektrycznych mogą mieć kierunek zgodny z siłami grawitacyjnymi ale też zgoła odwrotny w wypadku jednoimiennych ładunków. Do sił grawitacji mas doszły siły ładunków elektrycznych. Faraday odkrył, że ładunkom elektrycznym towarzyszą zjawiska magnetyczne. Nastąpiła pilna potrzeba wprowadzenia pojęcia pola. Pole zdefiniowano jako przestrzeń, w której zachodzą zjawiska elektromagnetyczne. Natychmiast też rozszerzono owe pojęcie na pole grawitacyjne, zachowując jednak strukturalną odrębność pól. Niedawne rozważania nad siłami wiązania jądra atomu wprowadziły pojęcie pola mezonowego, charakteryzującego się podobnymi, co pole grawitacji, własnościami. Ale w odróżnieniu od dowolnej „rozciągłości” (zasięgu) pola grawitacji pole mezonowe ma ściśle ograniczony zasięg i w promieniu rzędu średnicy atomu siły mezonowe są 1039 razy silniejsze od sił grawitacyjnych! U podstaw teorii pól leżą zjawiska falowe. Poświęćmy im szczególną uwagę, gdyż chodzi o zupełnie odmienny charakter modelu poglądowego.

Istota zjawiska falowego wiąże się z modelem drgającego oscylatora jako źródła zjawiska. Zakładam, że oscylator (substancja) drga na skutek obecności lub zanikania sił zewnętrznych. Analogia: Struna drga na skutek wprowadzenia sił zewnętrznych, wykonując odchylenia wokół stanu równowagi. Miejsca, które wykazują inne położenie niż stan równowagi, są miejscami obecności obcych sił. Struna drgająca ma określone miejsca równowagi. Miejsc takich jest conajmniej dwóch (punkty zamocowań). Inne miejsca równowagi znajdują się gdzieś pomiędzy punktami zamocowań na strunie i nazwane są węzłami. W węzłach obce siły zrównoważyły się z siłami wewnętrznymi (sprężystości). Mówimy więc o lokalnych zaburzeniach lub braku zaburzeń. Nie jest to jednak cała istota pojęcia falowego. Sam oscylator drgający nie jest jeszcze falą. Falą nazywamy przemieszczanie się zaburzeń w czasie i przestrzeni. Np. wagon kolejowy niech zderzy się z rzędem stojących przed nim wagonów. Zjawisko zderzenia przechodzi kolejno z wagonu na wagon, (zanikanie efektu na skutek tarcia, wyzwalania ciepła itp celowo pomijam), i kończy się na ostatnim, gdy pierwszy wagon już przestał uczestniczyć w opisanym procesie. Zatem zjawisko falowe, to przemieszczanie się zjawisk zaburzeń w czasie i przestrzeni.

Rozróżniamy fale podłużne → kierunek rozchodzenia się fali równoległy jest do kierunku sił zaburzeń (wagony), fale poprzeczne → kierunek rozchodzenia się fali jest prostopadły do kierunku sił zaburzeń. Nas szczególnie interesować będą fale poprzeczne z uwagi na identyczny obraz fal elektromagnetycznych. (Opis fal płaskich pomijam).

Przykład: Mamy kulę zanurzoną w gęstej cieczy wirującą wokół własnej osi ruchem postępowo-wstecznym, to znaczy raz w lewo, raz w prawo. Ciecz w najbliższym otoczeniu kuli naśladuje dwukierunkowy ruch rotacyjny przekazując z powodu lepkości coraz dalszym fragmentom cieczy pewne zaburzenia. Wektory sił zaburzeń leżą na obwodach kół współśrodkowych z środkowym miejscem geometrycznym kuli–oscylatora Kierunek rozchodzenia się fal zgodny jest z promieniami kół współśrodkowych, a więc prostopadły do wektorów sił zaburzeń. Chodzi o fale poprzeczne. Stwierdzono, że fale elektromagnetyczne są falami poprzecznymi, co od razu ogromnie utrudniło obronę hipotezy eteru, bowiem musiałby to być gęsty, galaretkowaty i zarazem nieważki ośrodek.

14) Badania nad ładunkami elektrycznymi prowadziły do pojęcia pola elektrycznego. Było to pole o charakterze statycznym. Polu elektrycznemu towarzyszy pole magnetyczne. Gwałtownym zaburzeniom pola elektrycznego towarzyszą podobne gwałtowne zaburzenia pola magnetycznego. Zauważono, że zjawisk tych nie sposób rozdzielić (istota dualistyczna fal elektromagnetycznych). Kiedy ładunek elektryczny był statyczny, obecność pola magnetycznego pozostała nie zauważona. Jakiekolwiek przemieszczenie ładunku elektrycznego w przestrzeni, a zatem przemieszczenie się jego pola elektrycznego, ujawniło natychmiast obecność pola magnetycznego. Im gwałtowniejsze zmiany pola elektrycznego, tym gwałtowniejsze są zmiany pola magnetycznego. Zauważono też, że to, co określano prądem elektrycznym i zrozumiano jako ruch ładunków elektrycznych może być wywołane z zewnątrz drogą zaburzeń magnetycznych, nawet gdy obwód elektryczny pozostał w (względnym) spoczynku i od źródła magnetycznego dzieliła go (idealna) próżnia. (Indukcja elektromagnetyczna). Prowadziło to Maxwella na trop zbadania struktury pola elektromagnetycznego. Oscylator poglądowy Maxwella był abstrakcyjnym ładunkiem punktowym o zerowej masie spoczynkowej. Z równań Maxwella wynikało, że fala elektromagnetyczna rozchodzi się z prędkością skończoną „c” (prędkością światła), co póżniej eksperymentalnie potwierdzono. Światło stało się odtąd członkiem rodziny fal elektromagnetycznych. Fale elektromagnetyczne różnią się między sobą częstością (Hertz) lub inaczej mówiąc długością λ. Częstość jest to ilość drgań w określonym czasie (miara czasowa), długość fali natomiast jest to odcinek dzielący „lokalne zaburzenia” w przestrzeni (miara przestrzenna). Zachodzą adekwatne współzależności pomiędzy miarami czasową i przestrzenną, co pozwoli na tożsamowe używanie dwuch skal pomiarowych (Hz → m, cm itp)

15) Równania Newtona były niezmiennicze względem transformacji Galileusza. Równania Maxwella okazały się zmiennicze względem transformacji Galileusza. Zmusza to nas do zajęcia się problemem transformacji. Wyobraźmy sobie dwa układy odniesienia o współrzędnych x, y, z oraz x’, y’, z’ o wspólnym punkcie 0. Przypuśćmy, że jeden z układów uchodzi za nieruchomy, drugi poruszać się będzie względem pierwszego prostoliniowo ze stałą prędkością wzdłuż osi x. Zależności zachodzące między współrzędnymi układów odniesienia nazywać będziemy transformacją (przekształceniem) Wielkości niezależne od wyboru układów odniesienia nazywać będziemy niezmiennikami. Jeśli w chwili t oba układy pokrywały się, zachodzą po upływie czasu t’ następujące zależności:

x’ = vt’


y’ = y’

z’ = z


Konsekwencją tych przekształceń jest prawo składania prędkości przy założeniu, że miary czasowa i przestrzenna są niezmiennikami, np. że czas biegnie we wszystkich układach odniesienia jednakowo bez względu na prędkości, z jakimi te układy się poruszają względem siebie. Równania mechaniki Newtona są względem takich przekształceń niezmiennicze. Oprócz zjawisk opisanych z pozycji poglądu mechanistycznego istnieją jednak zjawiska spełniające równania Maxwella. Te jednak okazały się zmiennicze względem transformacji Galileusza. Prawo składania prędkości zawiódło. Prędkość światła dodana do prędkości układu poruszającego się nie równała się v+c, lecz nadal równała się c = 108 · 2,997929(±8)m· sek-1 w próźni. (Michelson). Posługując się modelem eteru Lorentz wyprowadził wzór transformacyjny, wobec którego równania Maxwella są niezmiennicze. Musiał jednak przyjąć, że miary przestrzeni i czasu w ciałach poruszających się związane są ze stałą „c” jak następuje: x´ = √1 – (v/c)2 ; t’ = t .

x √1 – (v/c)2

Oznacza to, że dla obserwatora zewnętrznego jego miary jednostkowe przeniesione do układów poruszających się z prędkością światła tracą sens fizyczny. Przestrzeń maleje do zera, czas jest nieoznaczony.


  1. W roku 1905 Albert Einstein wypowiedział pogląd, że transformacja Lorentza nie wymaga istnienia eteru, lecz jest wyrazem czterowymiarowego continuum, to jest czasoprzestrzeni i mas grawitacyjnych, bowiem:

  • nie istnieje „absolutna” prędkość układu, przestał zatem niepokoić układ inercjalny,

  • prędkość światła w próźni w układach poruszających się względem siebie ruchem jednostajnym i

  • prostliniowym jest stała,

  • masa zależy od prędkości

Einstein zakwestionował zatem jednocześnie wszystkie trzy „a priori” przyjęte jako absolutne wielkości mechaniki klasycznej

  • absolutność przestrzeni,

  • absolutność czasu,

  • absolutność masy

nie odrzucając empirycznie ważnej stałej „c”. Czyżby więc upadło fundamentalne prawo zachowania materii? Nie, gdyż Einstein podał równoważność układu energii i masy w postaci E = mc2 z czego wynika, że ubytkowi masy towarzyszy przyrost energii i odwrotnie. Dla wszystkich układów i dowolnych zmian zachodzi

Σ(E + mc2) = constans. „Nieważka” energia i „ważka” masa materialna stały się różnymi postaciami materii.

17) Wróćmy do modelu poglądowego ciała korpuskularnego. Złożona natura atomu ujawniła się po raz pierwszy w zjawisku elektrolizy badanym przez Faraday’a. Pierwszy model atomu podał Thomson (ciągły przestrzenny ładunek elektryczny dodatni, w którym tkwić miały elektrony jak rodzynki w cieście. Rutherford podał model atomu (układ planetarny) w wersji: dodatnie jądro → słońce, ujemny elektron → planeta.

Różnica jest zasadnicza. Model Thomsona jest ciągły w określonej przestrzeni, wypełniając ją całkowicie. W modelu Rutherforda ujemne elektrony krążą po ściśle wyznaczonych orbitach oddalonych od jądra, przestrzeń pomiędzy jądrem i elektronami jest pusta. Wydaje się na pierwszy rzut oka, że model Rutherforda jest dobitnie przekonywujący i tylko dziwić się należałoby, dlaczego podany został dopiero w roku 1911 jako hipoteza, ponadto wymagał wówczas przewidującej odwagi naukowej ze strony Rutherforda. O co chodziło? Analiza promieniowania ciała doskonale czarnego doprowadziła do hipotezy Plancka (1900), że oscylatory promieniujące nie mogą posiadać dowolnych wartości energii, lecz tylko określone nieciągłe (skokowe) wartości będące całkowitymi wielokrotnościami kwantu działania E = h

Hipoteza robocza była konieczna, aby usunąć t. zw. katastrofę nadfiołkową → oscylatory promieniujące w myśl klasycznej mechaniki wypromieniowałyby energię dopóty, dopóki temperatura ich nie spadłaby do bezwzględnego zera, co pozostało w jaskrawej sprzeczności z doświadczeniem. Powstała teoria kwantowa, to jest zasadnicze odstąpienie od praw fizyki klasycznej, wg której oscylatory mógły znajdować się w dowolnym stanie pobudzenia, a zatem wypromieniować w sposób ciągły energię. Wtedy jednak model Rutherforda (model mechaniki klasycznej) pozostałby w sprzeczności z hipotezą kwantową Plancka (vide; Planck – 1900r, Rutherford – 1911r). Elektron krążący wg Rutherforda po dowolnie dozwolonej orbicie: a) wg prawa grawitacji, b) wg prawa Coulumba, doznawszy przyspieszenia na skutek sił zewnętrznych, spaść musi na jądro. Teoria elektronu poruszającego się ruchem przyśpieszonym wymaga bowiem wypromieniowania fali elektromagnetycznej, co w rezultacie prowadziłoby do zderzenia elektronu z jądrem.

Bohr podał kompromisowy wzór modelu atomu zawierający ideę układu planetarnego i kwantów działania. (Poziomy energetyczne). Kolejny model atomu Bohra-Sommerfelda opisany już był przy pomocy reguł kwantowania układów drgających posiadających n-stopni swobody (vide: liczby kwantowe, np. elektronu) Mechanika falowa zapoczątkowana przez Broglie’a i rozwinięta przez Schrödingera szła w kierunku utorowania priorytetu pojęciom falowym. Równoległe trwały poszukiwania nad obroną natury korpuskularnej. Zjawiska efektów fotoelektrycznych i Comtona wymagały znów zmodyfikowany powrót do korpuskularnej ideii Newtona. Mechanika kwantowa Heisenberga równie dobrze opisuje prawa mikroświata jak mechanika falowa. Materia ukrywa w dalszym ciągu istotę dualistyczną.

18) Początkowo sądzono, że uda się wyjaśnić budowę kolejnych atomów-pierwiastków jako skończone układy kombinacyjne protonów, neutronów i elektronów. Obecnie znamy kilkadziesiąt cząstek elementarnych takich, jak:

- foton, neutrino, elektron, mezony μ, π, π0, τ, θ, χ, ζ, proton, neutron, hiperony λ, Σ, Σ0 i przypuszczamy, że istnieją ich anty-odpowiedniki jak:

- pozyton, mezony μ-- , π-- , antyneutrino, hiperon Σ-- , antyproton, antyneutron.

Stan elektronu na orbicie określają cztery liczby kwantowe,

n – liczba określająca poziom energetyczny

nτ – liczba azymutalna

m – liczba magnetyczna

ms - liczba określająca własny moment pędu (spin)

W myśl zakazu Pauli’ego w atomie nie mogą znajdować się dwa elektrony posiadające zgodny zespół 4 liczb kwantowych. Jądro atomu ma średnicę rzędu 10-12 cm, jego pole mezonowe zasięg rzędu 10-10 cm.

Niezakończona penetracja jądra atomowego wymagała coraz subtelniejszych uzupełnień modelu planetarnego przenoszonego z orbit elektronów w głąb jądra, gdyż również strukturę jądra określają liczby kwantowe, zjawiska wału potencjału, zjawiska tunelowe, bariery, moment pędu itp., których opis zapoczątkował nowy model poglądowy.

19) W roku 1929 Broglie postawił hipotezę, że swoisty dualizm światła jest zjawiskiem uniwersalnym w mikroświecie i podlegają mu wszystkie mikrocząstki, nawet takie jak protony, neutrony, całe atomy itd. Im fala jest krótsza, tym bardziej ruch cząstki rozpatrywać można klasycznie (mechanistycznie). Dla dużych długości fal charakter falowy będzie dominował, pominąć go więc nie można. λ = h/p = h/m v , gdzie h = stała Plancka, m = masa spoczynkowa, v = prędkość, p = pęd cząstki. Początkowo sądzono, że cząstka jest paczką fal opisaną funkcja F(Ψ) Schrödingera. Obecnie stosuje się statyczną interpretację fal, czyli prawdopodobieństwo znalezienia cząstki w określonym miejscu.

Jak wynika z powyższego, nie potrafimy obecnie rozstrzygać, czy mikroobiekty posiadają naturę czysto kor- puskularną czy czysto falową i w zależności od badanego zjawiska stosujemy bądź to interpretację mechaniki kwantowej bądź to mechaniki falowej.

Niemożność określenia położenia cząstki w przestrzeni oraz określenia prędkości jednocześnie wyklucza zasada nieoznaczoności Heisenberga w postaci Δpx· Δx ≥ ~ h; Δpy· Δy ≥ ~ h, Δpz· Δz ≥ ~ h, gdzie: Δp Δx,y,z oznaczają odpowiednio niepewności pędu i współrzędnych położenia cząstki, h = stałą Plancka. Foton o prędkości ściśle określonej v = c posiada zupełnie nieokreślone położenie ( Δp = 0, Δx = ∞)

20) Antymateria. Teorię powstawania par e+ , e- sformułował Dirac na podstawie relatywistycznej postaci mechaniki kwantowej. Energia w mechanice relatywistycznej dana jest przez kwadrat E2 = c2p2 + m2c4 stąd dla p = 0 → E = ± m· c2 (wartość dodatnia lub ujemna). W mechanice klasycznej (nierelatywistycznej) cząstka o energii ujemnej a zatem i masie ujemnej nie miała sensu fizykalnego, tak, jak w geometrii euklidesowej nie ma sensu ujemna (urojona) przestrzeń. Aby cząstka o masie -mc2 „ujawniła” się w naszym realnym świecie, należy dostarczyć kwant o energii równoważnej 2mc2 , co wobec ciągłości procesów fizyki klasycznej było pozbawione sensu. Dirac przyjął, że wszystkie poziomy energetyczne ujemne są zajęte przez elektrony. Tak więc nie dają się zaobserwować. Gdy jednak elektron zostanie trafiony przez foton o energii ≥2mc2 elektron pojawi się, pozostawiając w dawnym miejscu „dziurę” energetyczną posiadającą właściwości e+ (pozytronu). Odwrotnie: dwie cząstki e+ e- zderzywszy się, znikają całkowicie, na ich miejsce pojawi się foton o energii ≥2mc2 (anihilacja materii). Obraz taki przenoszony na układy makroskopowe pozwala na dopuszczenie możliwości istnienia antygwiazd, antygalaktyk itd.

21) Zarówno Broglie → falowa natura cząstek korpuskularnych – jak też Einstein → korpuskularny charakter fal – usilnie próbowali uwolnić się od dwoistości materii. Ironią losu nazwać można, że „udowodnili” na odmianę takie cechy materii, jakie najbardziej przeszkadzały im w podjętych próbach jednolitego opisu zjawisk. Np. myślą przewodnią Einsteina było znalezienia ogólnej teorii pola, w której cząstki korpuskularne (całe układy gwiezdne) stanowiłyby większą lub mniejszą koncentracją pól. Taka koncepcja wymaga jednak znalezienie wspólnego wzoru matematycznego dla pól grawitacji, mezonowych oraz elektromagnetycznych. Nie tylko: Sądzimy, iż taka ogólna teoria polowa wymaga definitywnego rozstrzygnięcia kwestii „otwartego” lub „zamkniętego”, „skurczającego” lub „rozszerzającego”, wreszcie „pulsującego” wszechświata, stanowiace dziś kardynalne pojęcia astralne. Ponadto w ogólnej teorii polowej mieścić musiałyby się materia i antymateria. Trudności scalające nie zostały dotychczas pokonane.

Podsumując należy stwierdzić, że poznawalność istoty materii w sensie fizycznym ograniczona jest zasadą nieoznaczoności Heisenberga,



  • dualizm materii pozostał niewyjaśnioną osobliwością,

  • urojone wielkości pozwalają na „matematyczny” opis realnego bytu.

N.B. Relatywistyczna mechanika tak dalece zrewolucjonowała dziedzinę fizyki, iż nie nadążały za nią niektóre szkoły filozoficzne, które w swoich poglądach na świat oparły się na interpretacji materii w ujęciu klasycznym. Zauważmy, że aktualne jeszcze dziś światopoglądy powstawały w okresach „przedrelatywistycznych” – i do roku 1948 niektóre szkoły filozoficzne traktowały teorię względności jako czystą spekulację umysłową przypadkowo zgodnie opisującą niektóre zjawiska. Dopiero po objęciu fizyki teoretycznej przez fizykę stosowaną, gdy okazało się, iż nie sposób ominąć jej przy konstrukcjach urządzeń wyzwalających energię nuklearną, rozwój filozoficzny dokonał niezbędnych już korektur, o czym będzie mowa w innej części.

22) Wrócę więc do niektórych pojęć typu „a priori” i spróbuję dedukować, czy urojone wielkości nie pozwoliłyby na odmienny opis scenerii continuum. W tym celu należałoby sprawdzić, jak pojęcia te przeniknęły do naszego systemu logicznego i kiedy pojawiają się jako osobliwości naszego realnego bytu.

W zakresie geometrii:

Piąty aksjomat Euklidesa głosi, że przez punkt nie leżący na danej prostej przeprowadzić można jedną i tylko jedną prostą równoległą do danej prostej. Twierdzenia nie można udowodnić ani obalić przy pomocy aksjomatów prostszych od aksjomatu rozważanego. „Szkolnego dowodu” pomijam, gdyż opiera się na pewnikach pochodnych a zatem zawierających już lukę zwartości logicznej. Wobec braku dowodu Lobaczewski założył, że przez punkt nie leżący na danej prostej przeprowadzić można dowolną ilość prostych równoległych do danej prostej. (Pamiętajmy, że dwie proste równoległe jak też dowolne ich ilości przecinają się w punkcie niewłaściwym – (Monge). Pozostał trzeci „aksjomat” – przez punkt leżący poza prostą nie można przeprowadzić żadnej prostej równoległej do danej prostej.

Wszystkie trzy „aksjomaty” obrane oddzielnie „a priori” pozwalają na logicznie zwartą konstrukcję systemów geometrycznych i ich rozwinięcie tak długo, jak raz obrany aksjomat nie zostanie odrzucony. Twierdzenia w jednym systemie geometrycznym ważne będą nieważne w drugim. Np. jeśli twierdzenie Euklidesa orzeknie, że suma kątów w dowolnym trójkącie wynosi 180º, to w innym systemie analogiczne twierdzenie orzeknie, że suma kątów wynosi < 180º lub > 180º itd. Nie są to wszakże osobliwości, o jakie mi chodzi, lecz konsekwencje różnie obranych aksjomatów. Są to konstrukcje myślowe mogące być empirycznie potwierdzone (trójkąty sferyczne, pseudosfera itp). W geometrii euklidesowej pojęcie przestrzeni powstaje z pomnożenia odcinków długości obranych na trzech wzajemnie prostopadłych prostych o wspólnym punkcie przecięcia i ma sens w zakresie trójwymiarowym ( np. m, m2, m3 ). Natomiast n-wymiarowa przestrzeń dla n > 3 pozbawiona tu jest sensu. Osobliwość tę usunęła Riemannowska n-wymiarowa geometria. Istnieje jednak pewna osobliwość występująca we wszystkich systemach geometrycznych. Jest nią twierdzenie Pitagorasa o postaci a2 + b2 = c2 . Zauważmy, że t. zw. Wielkie Twierdzenie Fermata głosi, że nie zachodzi równość xn + yn = zn dla n > 2 naturalnego. Trop prowadzi znów do liczb zespolonych. Rożważania nad osobliwością twierdzenia Fermata stanowiłyby odrębny temat. Naszkicuję tylko niektóre trudności udowodnienia lub obalenia twierdzenia. Wszystkie „trójki pitagorejskie” równości a2 + b2 = c2 wyznaczamy za pomocą liczby zespolonej (a + bi)2 Prościej jeszcze, gdy podstawiamy:

a = 2nm + m2

b = 2(n2 + mn)

c = 2(n2 + mn) + m2 , gdzie: n, m – dowolne liczby rzeczywiste lub urojone. 2nm + m2 lub 2(n2 + nm) tworzą ciąg kolejnych liczb naturalnych 0, 1, 2.... poszukiwanych w twierdzeniu Fermata. Następnie: wszystkie pierwiastki równania x2 + y2 = zn w liczbach naturalnych otrzymamy dla zn = (a + bi)n , ściślej: wszystkie rozwiązania x2 + y2 = zn w liczbach naturalnych x, y, z, gdzie x, y są liczbami względnie pierwszymi, otrzymać można z tożsamości

[ (a + bi)n + (a – bi)n ]2 + [ (a + bi)n - (a – bi)n ] = (a2 + b2 )n

2 2i


gdzie a, b, są liczbami naturalnymi względnie pierwszymi, jedna jest parzysta, i = √-1

Dalej: Pierwiastki równania (a/c)2 + (b/c)2 = 1 leżą na okręgu, zaś pierwiastki równania

(a/c)n + (b/c)n = 1 leżą na krzywej nie będącej okręgiem.

Wykazałem, że kolejne liczby naturalne 0, 1, 2, 3.... otrzymamy, kładąc a = 2nm + m2

bądź b = 2(n2 + nm). Niech: a lub b w równości xn + yn = zn będą kolejnymi wartościami z = 1, 2, 3, ... Dla zn czyli dla dowolnej potęgi postaci an = ( 2nm+m2)n lub bn = (2n2 +2nm)n istnieją pierwiastki x2 + y2 na mocy równości x2 + y2 = zn . Dalszy tok analizy pomijam z uwagi na odrębność tematu.

Moim zdaniem twierdzenia Pitagorasa i Fermata łącznie rozważane zawierają głęboki sens dotyczący poprawnej konstrukcji jakichkolwiek systemów geometrycznych.

Geometria wykreślna Monge’a, Steinera i innych operuje pojęciem punktów właściwych i niewłaściwych. Proste równoległe przecinają się w punktach niewłaściwych.Doprowadzi to między innymi do takich twierdzeń:


  • prosta jest okręgiem o nieskończonym promieniu,

  • wszystkie okręgi współśrodkowe mają conajmniej dwa (a zatem nieskończoną ilość) punkty wspólne, z których jeden jest właściwy – itp.

Powyższe rozważania ( 1 – 22) prowadzą do wniosków:

23) Pogląd na istotę materii uległ ewolucji od czasu sformułowania światopoglądu materialistycznego. Ewolucja trwa nadal i nie sposób prognozować jej zakończenia.



  • absolutne poznanie istoty materii z pozycji materialistycznej jest ograniczone zasadą nieoznaczoności Heisenberga, (empiryczna granica),

  • granice pomiędzy koncepcjami materialistycznymi (realnymi) a urojonymi (idealistycznymi) są coraz trudniej wyznaczalne.

Czy wobec tego możliwy jest opis realnego bytu z pozycji światopoglądu idealistycznego? Gdyby ktoś był nawet najżarliwszym wyznawcą tego poglądu, opis z tej pozycji równałby się wysiłkowi rozwiązania równania o dowolnej liczbie niewiadomych, wszystkie wyniki byłyby jednakowo możliwe lub nie. Rozważania tego typu nie mają sensu. Możemy jednak postąpić inaczej. Nie negując np. „z góry” przydatność wybranych pojęć światopoglądu idealistycznego, postąpić możemy jak matematyk badający niektóre niewiadowe przy założeniu, że zachodzą określone współzależności pomiędzy wiadomymi i niewiadomymi. Nb. Matematyk nieraz wbrew założeniu uzyskuje nieraz wyniki „urojone” odrzucając je w wypadku braku sensu fizycznego (ujemna objętość itp)

Trudno negować, że św. Augustyn (choć nie jest to pewnik) był reprezentantem światopoglądu idealistycznego. Jego rozważania nad problemami nieskończoności i wieczności (vide: Pascal i inni) doprowadziły do rozróżniania nieskończoności aktualnej od potencjalnej . Doniosłość tego kroku stanie się jasna, jeśli uświadomimy sobie, że pozwoliło to na rozwiązanie tysiącletnich problemów takich, jak problem Zenona (czy Archilles dogoni żołwia) itp, stało się podwaliną współczesnych pojęć granic funkcji, a więc umożliwiło budowę aparatu wyższej algebry. Bez pojęć granic funkcji rachunek różniczkowy, a więc i całkowy, nie mógł się rozwinąć, co najlepiej uświadomimy sobie z wysiłków Archimedesa, Fermata i innych będących blisko zrozumieniu rachunku całkowego (metodą wyczerpywania) lecz nie posługiwujących się narzędziem nieskończoności aktualnej i potencjalnej. Przykład ten ilustruje, jak „idealista” wbrew własnej woli (?) stać się może promotorem „zdrowego rozsądku”.

24) Entropia: Świadomie dotychczas nie było mowy o najbardziej zaskakującym zjawisku fizycznym i opisującym go aparacie matematycznym. Chodzi o entropię i statystykę (rachunek prawdopodobieństwa). Wszystkie zjawiska odbywające się w nas czy wokół nas, ściśle biorąc, są nieodwracalne. Biegu rzeczywistego czasu nie możemy odwrócić. Tej nieodwracalności nie ma w prawach mechaniki. Np. po odwróceniu kierunku prędkości w ruchu planet otrzymalibyśmy ruch taki sam, lecz w odwrotnym kierunku. (Inny przykład: maszyny rotacyjne). Również zasada zachowania materii nie wyróżnia kierunku czasu. W prawach pól i fizyce atomowej (cząstek elementarnych) nic nie przemawia za nieodwracalnością czasu i zjawisk. Tylko jedne znane nam dziś twierdzenie fizyki nie dopuszcza do odwracalności czasu i zjawisk, mianowicie II zasada termodynamiki. Matematyczne ujęcie tej zasady prowadzi do definicji fizycznej wielkości zwanej entropią. Nieodwracalność zjawisk znajduje swój wyraz w tym, że entropia układu izolowanego może przy wszelkiego rodzaju przemianach tylko wzrastać lub pozostać niezmienną, nigdy nie malec. Proces, w którym entropia się nie zmienia, jest odwracalny, kiedy zaś wzrasta – nieodwracalny. Ściśle biorąc, żaden proces w układzie izolowanym nie jest odwracalny i zawsze następuje choć mały wzrost entropii. Od czasów Galileusza → układ inercjalny – potrafimy jednak conajmniej abstrakcyjnie oderwać się od układów wyróżnionych. Wyobrażmy sobie zatem, że świat nasz jest układem izolowanym (zamkniętym) i znika wzrost entropii, która stała się podstawą naszego bytu. W świecie takim „działyby się cuda”. Kamień przyparty do Ziemi na mocy prawa Newtona nagle uniósłby się, poczyniając samodzielną wędrówkę w kosmosie. Szklanka wypełniona wodą w jednej chwili opróżniłaby się (woda wyparowałaby nagle bez przyczyn zezwnętrznych). Zycie nasze, zatrzymawszy się, przebiegłoby odtąd wstecz na wzór wstecznie posuwającej się taśmy filmowej – itp itp.

Ujawniliśmy jedyną podstawę naszej pewności bytu (entropię) i tylko od każdego z osobna zależy, w jakim stopniu uważać będzie subjektywnie swój byt za dostatecznie pewny. Jest to pewność marginesu, że w każdym układzie izolowanym nastąpi choć mały wzrost entropii.



Wyobrażmy sobie dalej, że skoro nie wiemy, dlaczego stała grawitacji równa się 6.665·10-8cm3g-1s-2 , mógłaby np. kwantowo zmienić się do wartości n-krotnej. Wtedy jednak układami planetarnymi, galaktykami jak i całą materią rządziłyby inne prawa, które idealista nazwałby „siłami nadprzyrodzonymi”. Widzimy, że nasza „realna rzeczywistość” zależy od pewnych wielkości fizycznych, które swoją stałością determinują bieg procesów fizycznych. Czy bieg ten jest wiecznie uporządkowany, nieodwracalny? Co decyduje, że conajmniej w naszym aktualnym „izolowanym układzie (wschechświecie)” zjawiska zachodzą z taką miarą rytmiczności i regularności, iż pozwoliły na wykluczenie możliwości cudów w przyrodzie? Przypuśćmy, że mamy dwie jednakowe objętości gazu o tym samym ciśnieniu i temperaturze. Zawarte w nich cząsteczki gazu mogą wykonywać zupełnie różne ruchy, a przecież przy obserwacji makroskopowej, t.zn. przy pomocy grubych przyrządów laboratoryjnych, wykazywać ten sam stan ( V, p, t). Mówimy, że są w tym samym stanie makroskopowym. Gdybyśmy jakimś idealnym mikroskopem mógli obserwować ruchy poszczególnych cząsteczek, wówczas znalibyśmy mikroskopowy stan gazu. Znając dokładnie stan mikroskopowy móglibyśmy znaleść i stan makroskopowy, ale nie na odwrót. Każdemu stanu mikroskopowemu odpowiada jeden stan makroskopowy, danemu stanu makroskopowemu natomiast odpowiada bardzo wiele stanów mikroskopowych. Mamy odpowiedź, dlaczego nasz świat (obserwowany przez nas jako stan makroskopowy) mimo wciąż zachodzących w nim zmian stanów mikroskopowych wydaje nam się stabilny. Stabilność ta zostałaby zachwiana, gdyby np. wszystkie stany mikroskopowe uczestniczące w danym procesie fizycznym uzyskały pełnej zgodności parametrycznej. Zakrawa na ironię, że nasz świat „makroskopowy” (np. Ziemia) trwa w pozornej stałości dzięki chaosu (turbulencji) mikrostanów. Vide: ciśnienie gazu. Chcąc być konsekwentnym, ten chaos mikrostanów zachodzi też wewnątrz „makroskopowego” atomu. Rozpad połowiczny niektórych pierwiastków lub ich izotopów oznaczałby wtedy uzyskanie zgodności parametrycznych przez określoną ilość cząstek elementarnych, co doprowadziłoby do rozpadu makrostanu. Wydawałoby się, że interpretacja ruchu burzliwego (turbulencji) prowadzi do sprzeczności z II zasadą termodynamiki. W rzeczywistości u podstaw nieodwracalności zjawisk leży nie mechanika, lecz statystyka. Prawdopodobieństwo jest to ilościowe ujęcie pojęcia możliwości zdarzeń, czyli zdarzeń losowych. Prawdopodobieństwo, że małpa, uderzywsza bezwiednie i chaotycznie w czasie nieskończonym w klawisze maszyny do pisania, wystuknie bezbłędnie wszystkie dzieła literackie i naukowe napisane dotychczas przez ludzi w „alfabecie maszyny”, równa się jedności. Nie martwimy się o tego rodzaju plagiaty z uwagi na nieskończony czas niezbędny do zajścia tegoż prawdopodobieństwa. Na to, aby kamień samorzutnie wzniósł się w górę, trzeba by czasu dłuższego od wieku Ziemi. W jednym i drugim przypadku prawdopodobieństwo wyraża praktycznie rzecz biorąc „niemożliwość”. W tym sensie twierdzić możemy, że „zmartwychwstanie” jest niemożliwe. Jeśli jednak ktoś upierał się będzie, że taka możliwość istnieje, to statystycznie możliwość tę dopuszczamy, lecz skala czasowa tego typu prawdopodobieństwa nie mieści się w granicach czasu trwania naszego układu słonecznego, zmniejsza się zatem możliwość zajścia tego zjawiska do zera. Świadomie w sposób banalny ująłem pewne zagadnienia światopoglądu metafizycznego z pozycji światopoglądu materialistycznego, rozumiejąc, że idealistom o takie zawężenie problemu nie chodzi – stanowi to tylko próba zrozumienia bezskuteczności argumentacji z pozycji odmiennie obranych światopoglądów. Obalenie pojęć urojonych przy pomocy pojęć rzeczywistych nie jest możliwe. Jakie stąd wnioski wypływają:

  • światopogląd materialistyczny konieczny i wystarczający jest do opisu i zrozumienia poznawalnej części bytu – „definitio ad absurdum”,

  • światopogląd idealistyczny może być konieczny do tworzenia pojęć urojonych, pamiętając, że nie wszystkie pojęcia urojone muszą być „produktami” nauk matematyczno-fizycznych, np. urojenia filozoficzne, -

  • „definitio pro absurdum” – uzupełnia światopogląd materialistyczny tam, gdzie ten z uwagi na swoje założenia wyklucza sensownych poszukiwań. –

  • „współistnienie” światopoglądów nie wpływa na bieg wydarzeń w sensie kosmologicznym, a jedynie może wywołać określone skutki w formach bytu społeczności ludzkiej. Jest jednak rzeczą względną, czy skutkom przypisywać się będzie wartości pozytywne czy negatywne, gdyż w kosmologii wszechświata istnienie i działalność człowieka nie może być zakwalifikowane do jednej z tych wartości. (vide: wpływ człowieka na otaczającą go przyrodę raz uznany jako pozytywny, raz jako negatywny.)

25) Dotychczasowa ewolucja form życia daje podstaw do wnioskowania, że materia realizuje jakiś bliżej nie znany „plan”. Rozumiem to tak, iż w bezładnym chaotycznym cyklu przemian materii rozróżniamy stany jakby pożądane. Stany pożądane z koleji nabierają cechy trwania i łączenia się. Tak ujmując zagadnienie, trwanie atomów, układów słonecznych itd traktować można jako warianty „realizacji planu”. Rozpad połowiczny atomów i przejście materii w stan promieniowania uznać możemy za stan niższego rzędu. Od momentu rozpadu atomu, przejście pewnej części materii w stan promieniowania i powrotu do ponownych mas grawitacyjnych upłynąć może dowolny czas, wszakże dłuższy od czasu wymaganego przy realizacji planu o wariancie H2O → H2 + O → H2O. Czas potrzebny na utworzenie się cząsteczki H2O, nie wnikając w wymagane warunki reakcji, jest bez porównania krótszy od pulsacji atom → promieniowanie → atom, gdyż miejścić się musi w „skali życia” uczestniczących w strukturze wody atomów. W tym sensie cząsteczki aminokwasów są kolejno wyższego rzędu, geny odpowiednio wyższego rzędu itd.

Czy móglibyśmy się pokusić o znalezienie „klucza planu” lub też odrzucić istnienie klucza? Odpowiedź na to pytanie sądzę znaleść wśród mikrozjawisk (najprostszych). Wiąże się to moim zdaniem ze zglębieniem istoty dualizmu fotonowego. Pogodziliśmy się w oparciu o zasadę nieoznaczoności Heisenberga, że wymagane tu są jednak inne kryteria poznawcze. Chodzi o to, czy Descartes mylił się, oddzielając materię res extensa od świadomości res cogitans. Obecny stan fizyki przeczy temu. Obecnie uznajemy pogląd, że żadna hipoteza opisująca zjawiska fizyczne nie dająca się doświadczalnie sprawdzić, nie może być uznana za prawdziwa. Chodziłoby jednak o przyjęcie hipotez roboczych z dziedziny czystej abstrakcji. Chodzi mianowicie o znaną rzecz, iż raz obrane aksjomaty pozwalają na coraz subtelniejszą rozbudowę systemu logicznego, lecz nie pozwalają zejść z raz obranej drogi. W którym miejscu zatem zapoczątkować kroki? Drogą obrania innych aksjomatów lub odmiennego interpretowania ich. Wykażmy to na przykładach:



    1. Twierdzimy, że prędkość światła jest stała równa c. Jakiekolwiek doświadczenie nie dałoby dowodu negatywnego. Einstein rzekomo jako chłopiec zastanawiał się nad skutkiem dogonienia fali świetlnej przez ciało materialne i to prowadziło go na trop szczególnej teorii względności. Upadło pojęcie „układu absolutnie spoczywającego”. Obróćmy ten aksjomat, twierdząc, że foton jest układem inercjalnym spełniającym warunki Galileusza, co daje dwie absolutne wielkości – absolutność czasu ∆l = ∞ , - absolutność przestrzeni - ∆x,y,z = 0.

2. Twierdzimy, że pola elektromagnetyczne (sądzimy, że również pola grawitacyjne słabe i silne) posiadają strukturę „kwantów działania” zdeterminowane przez stałe Plancka i grawitacji oraz „najmniejsze odcinki czasoprzestrzenne spełniające równość ∆x2 + ∆y2 + ∆z2 + ∆l2 = 0 gdzie: x,y,z → współrzędne przestrzenne, l = it, i = √-1

3. Założmy, że znaleźliśmy dla układu inercjalnego ∆l = ∞ , ∆x,y,z = 0 prawa obowiązujące w nim metodą rozważań św. Augustyna. Wtedy teorie kwantów działania i najmniejszych odcinków byłyby kolejnymi coraz dokładniejszymi przybliżeniami praw układu inercjalnego ∆l = 0, ∆x,y,z = 0.

Inny przykład: Twierdzenie Fermata prowadzi nas na trop, że geometria euklidesowa jest geometrią układu inercjalnego. Teoria względności przemawia natomiast za niemożnością opisu continuum „niezakrzywionego” w wypadku obecności mas grawitacyjnych. W „zakrzywionym” continuum obowiązuje geometria nieeuklidesowa. Również i ten problem nie może być rozstrzygnięty przy obecnej interpretacji aksjomatów fizycznych.

Kolejny przykład: Istnieją urojone pierwiastki spełniające niektóre tożsamości. Liczby urojone wg interpretacji zaproponowanej przez C.F. Gaussa leżą poza zbiórami rzeczywistymi. Lecz liczby rzeczywiste współrzędnych x, y, z wypełniają całą przestrzeń rzeczywistą. Czy zatem liczby urojone leżą w continuum „urojonym”?

Dalszy przykład:

Continuum ∆x2 + ∆y2 + ∆z2 + ∆l2 = 0 sprzężone jest zwrotnie poprzez ∆l2 z urojoną wielkością „i” . Istota tego sprzężenia jak wogóle dualistyczne formy bytu (światło, materia-antymateria, energia-masy grawitacyjne, pulsacja wszechświata, i.t.p. wymagają wyjaśnienia.

26) Reasumując należy stwierdzić:

Obecny stan wiedzy wyklucza konfrontację dwóch zasadniczych poglądów filozoficznych z podaniem wyroku skazującego. Wyrok skazujący bezsensowności poglądów idealistycznych byłby obarczony



      1. przyjęciem empirycznej podstawy poznawczej za „prawdę absolutną”

      2. zawężeniem podstawy poznawczej oponenta do koncepcji – minimum.

Ilustruję to na przykładzie: Po zgłoszeniu projektu budowy „machiny latającej” Francuska Akademia Nauk odrzuciła pomysł jako niewykonalny, bo sprzeczny z ówczas uznanymi prawami przyrody, wg których ciała cięższe od powietrza nie mógły unosić się w nim. Stan wiedzy kazał pomysł zakwalifikować jako „machinę diabolis” uważając go tym samym za dostatecznie skompromitowany. Obecnie również wydaje nam się za dostatecznie i naiwnie skompromitowane takie pojęcia jak: siły wyższe, przeznaczenie itp., nie zważywszy, iż są to proste konstrukcje myślowe idealisty poruszającego się w świecie o wiele trudniej do zdefiniowania, bo w świecie pojęć urojonych. Jeśli empiryczne podstawy poznawcze od czasów prymitywnych poglądów na świat idą nieprzerwanie naprzód, to tylko dzięki łatwiejszemu przyswajaniu przez „zdrowy rozsądek” zjawisk sprawdzalnych od pojęć „a priori”, co wcale nie oznaczać musi, iż pojęcia „urojone” uznać można za dostatecznie i naiwnie skompromitowane. Możliwość udoskonalenia aparatu logicznego musi być dozwolona w obu poglądach. Nie wiemy, co było powodem kryzysów logicznych (zabarwienia idealistycznego) u takich myślicieli jak Kant, Hegel, Feuerbach, zajmujących się przede wszystkim „czystą abstrakcją”. Wolno jednak sądzić, iż nie była to uległość wobec zmiennych i nietrwałych koncepcji mystyczno-religijnych.


  1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna