Jarosław Syrnyk (Wrocław) Kwestia wyznaniowa wśród ludności ukraińskiej na Dolnym Śląsku w latach 1945 1989



Pobieranie 302.5 Kb.
Strona1/4
Data08.05.2016
Rozmiar302.5 Kb.
  1   2   3   4
Jarosław Syrnyk

(Wrocław)
Kwestia wyznaniowa wśród ludności ukraińskiej na Dolnym Śląsku w latach 1945 - 1989
Przed 1945 r., na Dolnym Śląsku funkcjonowały duszpasterstwa greckokatolickie1 oraz prawosławne2. Nie można jednak mówić o ciągłości pomiędzy strukturami cerkiewnymi sprzed i po tej dacie. Zmiana przynależności państwowej oraz znacznie liczniejsza niż dotychczas, szczególnie po 1947 r., liczba wiernych obu wyznań, nadała kwestii funkcjonowania prawosławia i grekokatolicyzmu na Dolnym Śląsku zupełnie nowego wymiaru. W okresie sprawowania w Polsce władzy przez partię komunistyczną, mimo trudności na jakie napotykali głównie grekokatolicy lecz również wyznawcy prawosławia, na Dolnym Śląsku stopniowo uformowały się, trwałe, a nie misyjne, choć przy tym, charakterystyczne dla skupisk diasporalnych (ze względu na liczbę wiernych, sieć placówek duszpasterskich, otoczenie), struktury obu cerkwi.

Po zakończeniu wojny, ramy prawne, w jakich działały obydwie struktury cerkiewne ukształtowały się odmiennie. Cerkiew prawosławna działała w okresie II Rzeczypospolitej na podstawie autokefalii przyznanej jej w 1924 r. przez Patriarchę Konstantynopolitańskiego. Wraz z zakończeniem działań wojennych, władze rozpoczęły wywieranie presji na kierującym Cerkwią metropolicie Dionizym, aby ten zrzekł się autokefalii nadanej w 1924 r., na rzecz nowej, którą miał nadać Patriarchat Moskiewski. Żądaniom tym metropolita się nie poddał, za co zapłacił odsunięciem od sprawowania swojej posługi. W pełni zaakceptowało je natomiast, i to już w 1948 r., Tymczasowe Kolegium Rządzące Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego3. W dniu 5 czerwca 1946 r. utworzono tzw. Prawosławną Administrację Ziem Odzyskanych, przekształconą w nieco ponad miesiąc później w Diecezję Ziem Odzyskanych4. Na jej czele stanął ks. Aleksander Kalinowski5.

W przypadku struktur greckokatolickich, po wywiezieniu biskupów przemyskich do ZSRR, które, choć de iure nie likwidowało diecezji przemyskiej, to de facto pozbawiało ją odpowiedniej struktury kanonicznej, papież Pius XII, jako najwyższy zwierzchnik Cerkwi Greckokatolickiej, w sprawach związanych z jej funkcjonowaniem w Polsce, nadał pełnomocnictwa kardynałowi Augustowi Hlondowi. Tuż przed początkiem akcji „Wisła”, kardynał Hlond ustanowił dwóch wikariuszy generalnych: dla diecezji przemyskiej ks. Bazylego Hrynyka, a dla Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny (AAŁ) ks. Andrzeja Złupkę, któremu, z racji choroby, przydzielił dwóch pomocników, w osobach ks. Pawła Szuflata i ks. Włodzimierza Hajdukiewicza6.

W państwie budowanym w oparciu o ideologię komunistyczną, religię częstokroć przedstawiano jako „opium dla mas”. Jednak głównymi cechami charakteryzującymi politykę komunistycznego państwa polskiego wobec obu wyznań wschodnich nie były sprawy ideologiczne, ani też kwestie związane np. z sekularyzacją dóbr kościelnych. Dominującym jej kryterium był czynnik narodowy. Władze państwowe traktowały oba wyznania w sposób instrumentalny, co objawiało się m.in. w inicjowaniu oraz wspieraniu działań antagonizujących środowisko prawosławne z greckokatolickim, a także w negacji, początkowo całkowitej, a od 1956 – 57 r. częściowej, potrzeb wiernych obrządku greckokatolickiego.

Ukraińcy, których los rzucił po II wojnie światowej na Dolny Śląsk, w niemal stu procentach, byli wyznawcami dwóch odłamów chrześcijaństwa – prawosławia i grekokatolicyzmu. Zdarzali się wśród nich także nieliczni protestanci (przy czym trudno jednoznacznie określić moment przyjęcia tego wyznania, tj. czy nastąpił on przed, czy po wysiedleniu). Spośród protestantów w urzędowych dokumentach wymienia się babtystów7 i metodystów8, choć trudno ocenić, czy autorzy tych informacji zdawali sobie sprawę z różnic dzielących obie grupy wyznaniowe. Na metodystów, pod przewodnictwem Michała Rudza, zamieszkujących w powiecie Góra Śl., założone zostało w październiku 1949 r. rozpracowanie o kryptonimie „Płomień”. Na 39 rozpracowywanych osób, znalazło się w nim jednak aż 28 Polaków9. Ponadto UB rejestrowało „sekty metodystów” również w Szprotawie i powiecie wołowskim10. Poza chrześcijanami, wśród Ukraińców zupełnie sporadycznie pojawiali się w późniejszym okresie także Świadkowie Jehowy11.

Przesiedlona ukraińska ludność prawosławna pochodziła głównie z zachodniej części Łemkowszczyzny a także z okolic Hrubieszowa i Włodawy. Także wśród nich znaleźli się duchowni: ks. Stefan Biegun, przesiedlony początkowo do Ścinawy12 oraz ks. Dymitr Chylak, przesiedlony do ówczesnego pow. Szprotawa13. Przesiedleńcy wyznania greckokatolickiego, pochodzili w większości z terenów, które do 1947 r. podlegały jurysdykcji diecezji przemyskiej i AAŁ. Znaleźli się wśród nich również duchowni, według jednego z opracowań w liczbie jedenastu14. Prawdopodobnie było ich więcej, a znaleźli się tu np.: ks. Andrzej Złupko – administrator generalny AAŁ15, przesiedlony do Kostomłotów, ks. Włodzimierz Hołyński16, ks. Aleksander Styczek17, na terenie pow. Wołów dwóch księży, w tym prawdopodobnie ks. Eugeniusz Chylak18, a także ks. Jan Syrotyński i ks. Rużycki19. Do powiatu milickiego zostali przesiedleni: ks. Jan Jurczyński20, ks. Piotr Sobin i ks. Apolinary Wodała21. Do Środy Śl. został początkowo przesiedlony ks. Jarosław Wodonos22. Do Legnicy trafił ks. Michał Werhun23, przeniesiony potem do Szprotawy, do której trafił też ks. Włodzimierz Hajdukiewicz24. Ks. Jan Polański25, przybył na teren Dolnego Śląska jeszcze w styczniu 1946 r. W związku z obejmowaniem stanowisk na placówkach rzymskokatolickich liczba księży greckokatolickich rejestrowanych przez władze na Dolnym Śląsku uległa z czasem zmniejszeniu. Według wykazu sporządzonego w maju 1954 r. na terenie ówczesnego województwa wrocławskiego przebywało 6 duchownych greckokatolickich: ks. Paweł Szuflat, ks. Hipolit Orawski, ks. Konstanty Daćko, ks. Aleksander Styczek, ks. Józef Chylak, ks. Jan Czyczuła. Ponadto w Szprotawie przebywali nadal przebywali ks. M. Werhun i ks. W. Hajdukiewicz, zaś w parafii Kwielice pracował ks. Jarosław Wodonos26.

Władze administracyjne, a przede wszystkim organa bezpieczeństwa, doskonale orientowały się w strukturze wyznaniowej wśród przesiedleńców i przywiązywały do tej wiedzy dużą wagę. Na aspekt ten zwracano uwagę jeszcze w trakcie trwania akcji „Wisła”. Ustalenie pełnej struktury wyznaniowej przesiedlonej ludności nie jest możliwe ze względu na brak pełnych danych. Dzięki zachowanym dokumentom wiemy na przykład, że do gminy Chobienia przybyło 310 grekokatolików i 155 prawosławnych, w gminie Chocianów notowano 242 prawosławnych, do wsi Stodołowice (późniejsze Studzianki) w powiecie Wołów przybyło 50 prawosławnych i 31 grekokatolików27, w Zimnej Wodzie i Lisim Młynie na 376 osób przywiezionych – 270 było obrządku greckokatolickiego28. W gminie Jawor było 30 prawosławnych29, w Jeleniej Górze w 1948 r. – 92 osoby tego wyznania30, w powiecie oleśnickim - 18431. W powiecie legnickim, na ogólną liczbę 1.938 zamieszkujących tu w 1954 r. Ukraińców, 1.472 stanowili grekokatolicy32. Uwzględniając, cytowane powyżej, dane szczątkowe pochodzące z lat 1947 – 1954, dane z 1953 r. dotyczące ludności prawosławnej33 oraz późniejsze, bo pochodzące z końca lat 60-tych dane Urzędu ds. Wyznań Prezydium WRN we Wrocławiu34, a także ogólną wiedzę o kierunkach przesiedlania ludności ukraińskiej w 1947 r. i jej strukturze wyznaniowej sprzed akcji „Wisła35, można dojść do wniosku, że ok. ¾ przybyłej tu, w latach 40-tych XX wieku ludności ukraińskiej, tj. ok. 15 tys. osób, stanowili grekokatolicy36.

Przy uwzględnieniu całej specyfiki sytuacji panującej na Ziemiach Odzyskanych, działalność Cerkwi Prawosławnej na Dolnym Śląsku została zainicjowana stosunkowo szybko, bo w 1946 roku. We Wrocławiu organizatorem pierwszych nabożeństw (dla początkowo 15 osób) był ks. Aleksy Znosko. Z pewnością wśród wiernych znaleźli się już wówczas Ukraińcy. W roku następnym utworzona została we Wrocławiu parafia prawosławna (ok. 200 – 300 wiernych), która otrzymała kaplicę przy ul. Dąbrowskiego37. W uroczystości poświęcenia cerkwi wzięli udział przedstawiciele miejscowego Wydziału Społeczno-Politycznego38. W kwietniu 1947 r wrocławska parafia liczyć miała 500 osób39.



W związku z napływem ludności wysiedlonej w akcji „Wisła”, został powołany w połowie 1947 r., w Warszawie, Prawosławny Metropolitalny Komitet Niesienia Pomocy Przesiedleńcom na Ziemie Odzyskane. W jego skład wszedł m.in. ks. Stefan Biegun, sam wysiedlony z Florynki, jeden z najaktywniejszych duszpasterzy prawosławnych w tamtych latach na Dolnym Śląsku. Niektórzy badacze zwracają uwagę na niespójność działań prowadzonych wobec prawosławnych przez lokalną, dolnośląską administrację, z kierunkami polityki władz centralnych40. Miałaby się ona przejawiać w utrudnianiu powstawania parafii prawosławnych na Dolnym Śląsku, na dowód czego przytacza się pismo z Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu do Starosty w Wołowie z 9 października 1947 roku, którego fragment tu zacytujemy:
(...) Urząd Wojewódzki prosi o (...) podanie narodowości osób zapodanych w wykazach, a mianowicie czy są to Polacy, czy też Ukraińcy przesiedleni (...) w ramach akcji „W”. W przypadku drugim należy zasięgnąć opinię Powiatowego Urzędu Bezp.[ieczeństwa] Publ.[icznego] odnośnie obecnego zachowania się przesiedlonych i celowości utworzenia parafii prawosławnej.(...)”41.
W piśmie z 19 stycznia 1948 r. skierowanym przez Wojewodę Wrocławskiego do Ministerstwa Ziem Odzyskanych pisano zaś:
(...) W związku z powyższym [liczba wyznawców, baza lokalowa – przyp J.S.] podaję, iż nie jest celowym i koniecznym tworzenie parafii prawosławnej w w/w miejscowościach z uwagi na to, że wszyscy wyznawcy wyznania prawosławnego są pochodzenia ukraińskiego i przesiedleńcami (...) z akcji „W”.(...)”42
Kluczową rolę w utrudnianiu powstania placówek prawosławnych w tym okresie odgrywało wszakże Ministerstwo Ziem Odzyskanych w Warszawie. Urzędnicy MZO opierali się przy tym na przepisach prawnych pochodzących z 1938 r.43 Wydaje się więc, że istoty, podejmowanych na przełomie 1947 i 1948 r., działań ograniczających powstawanie parafii prawosławnych, nie należałoby upatrywać w niezrealizowaniu przez urzędników wrocławskich zarządzeń władz centralnych, ale w obawie, aby powstające placówki prawosławne nie stały się miejscem integrującym przesiedloną ludność ukraińską. Wskazywać by na to mogło pismo Wojewody do MZO z dnia 24 czerwca 1948 r. w sprawie utworzenia parafii w Jaworze:
(...) Ze względu na narodowość polską wyznawców prawosławnych nie stawiam przeszkód w kierunku utworzenia parafii prawosławnej w Jaworze. (...)”44
Mimo trudności, w dość krótkim czasie odprawione zostało pierwsze nabożeństwo dla wysiedlonych. Zorganizował je w Zimnej Wodzie (19 sierpnia 1947 r.) ks. Jan Lewiarz. W Michałowie pierwsze nabożeństwo odbyło się 26 sierpnia 1947 r. dzięki staraniom ks. Stefana Bieguna. W 1949 r. posługę duszpasterską pełnił tu ks. Władysław Kocyłowski. W Stodołowicach (Studziankach), inauguracyjna msza miała miejsce 14 listopada 1947 r. Dojeżdżali tu 81-letni wtedy ks. Dymitr Chylak, a także ks. Stefan Biegun. W Jeleniej Górze pierwsze nabożeństwo prawosławne po wojnie odprawił również ks. St. Biegun, a miało to miejsce 27 listopada 1947 r., choć próby podejmowane były już wcześniej, bo już w 1946 r. (w mieście mieszkało wówczas 99 osób prawosławnych)45. W Wałbrzychu, w 1948 r. utworzony został punkt duszpasterski, przemianowany z czasem na parafię46. W tym samym roku, w mieszkaniu prywatnym, odbyło się dla 19 osób pierwsze nabożeństwo prawosławne w Legnicy. Jej proboszczem został ks. Jarosław Tyczyno. W roku następnym założono placówki w Lipinach (ks. prot. Michał Popiel) i Lubinie (początkowo jako filia parafii w Zimnej Wody; założył ją ks. Jan Lewiarz, w parafię została przekształcona w 1958 r.; jej pierwszym proboszczem został ks. Michał Rydzanicz)47. Także w 1949 r. odbyła się pierwsza liturgia prawosławna w Przemkowie. Odprawił ja ks. Wiktor Masik48. W 1950 r. powstała parafia w Malczycach, gdzie pierwszą liturgię odprawili tu ks. St. Biegun, ks. Mikołaj Proniński i ks. Jarosław Tyczyno49. Parafia w Starym Wołowie powstała w 1952 r. 50.

W ramach nowego podziału terytorialnego PAKP, który nastąpił w 1951 r., erygowana została diecezja wrocławska-szczecińską. W roku 1952 wchodzący w jej skład dekanat wrocławski liczył 19 placówek. Posługę kapłańską prowadziło w niej 10 duchownych (7 proboszczów, 2 wikariuszy i 1 diakon), przy czym dla całej diecezji liczba ta wynosiła 17. W latach 1951 – 1954, w Seminarium Duchownym w Warszawie kształciło się 4 przyszłych księży pochodzących z terenu województwa wrocławskiego. Sześć lat później w województwie wrocławskim było 16 placówek prawosławnych. Istniały one w następujących miejscowościach: Chojnów, Jawor, Jelenia Góra, Lubin, Malczyce, Michałów, Oleśnica, Rudna Miasto (powstała w 1958 r.), Studzianki, Sambórz, Wrocław, Wałbrzych, Wińsko, Wołów, Zimna Woda, Żmigród51. Poza dekanatem wrocławskim funkcjonowały parafie w Buczynie i Przemkowie.

W latach 1947 – 1957 nie było na Dolnym Śląsku żadnego ośrodka, w którym odprawiane byłyby legalnie greckokatolickie msze, chociaż już w 1947 r. z prośbą o stosowne zezwolenie do władz wojewódzkich we Wrocławiu zwrócił się, nie wymieniony z nazwiska i imienia duchowny52. Zgody rzecz jasna nie udzielono, przeto msze odbywały się potajemnie, czego dowodem przykład z Wołowa (odnoszący się do jesieni 1949 r.53). Można przypuszczać, że nieregularne msze greckokatolickie, odprawiane przez ks. W. Hajdukiewicza odbywały się w gromadzie Leszno Dolne w 1954 r.54 Według S. Stępnia na Dolny Śląsk docierał z kapłańską posługą ks. B. Hrynyk55. Jako ciekawostkę można podać fakt, że w Modle, tuż po przesiedleniu, rzymskokatolicki ksiądz Kukiełczyński odprawiał msze w greckokatolickie święta, pozwalając przesiedlonym śpiewać „po swojemu56, co można zinterpretować jako próbę przeciwdziałania akcji misyjnej prowadzonej przez prawosławnych57.

Jakkolwiek pozbawienie Cerkwi Greckokatolickiej jej własnych struktur, jak również rozproszenie ludności ukraińskiej na nowych miejscach osiedlenia były niewątpliwie elementami prowadzonej przez państwo polityki wobec ludności ukraińskiej, nie były to jednak wszystkie czynniki decydujące o powojennym kształcie tego obrządku w Polsce. Równie ważnym elementem w tym zakresie była postawa hierarchii rzymskokatolickiej. Ze wspomnień ks. Stefana Dziubyny wynika, że przychylna postawa niektórych biskupów rzymskokatolickich mogła, o czym świadczą przykłady z terenu Pomorza Środkowego i Kaszub, już nawet w latach 40-tych i na początku 50-tych, umożliwić grekokatolikom na pewien czas sprawianie własnego kultu, przynajmniej w większe święta cerkiewne58. Na Dolnym Śląsku z takim zjawiskiem się jednak nie spotykamy.

W większości miejsc, dokąd przesiedlono ukraińskich grekokatolików, ci spośród nich, dla których ważniejsza była wiara katolicka od obrządku wschodniego, chrzcili swoje dzieci, chowali zmarłych, brali śluby w kościołach rzymskokatolickich59. W warunkach, w jakich znaleźli się po wysiedleniu Ukraińcy, ta swego rodzaju „walka o dusze”, nabrała nowego rozmachu. Motywacją działań kleru rzymskokatolickiego mogły być także względy narodowe lub poczucie wyższości, zawierające się w powiedzeniu „greca fides nulla fides60. Wg ks. B. Hrynyka, do greckokatolickich duchownych nieprzychylnie nastawiony był pierwszy rządca diecezji wrocławskiej ks. dr K. Milik61. Masowe były szykany ze strony księży rzymskokatolickich, szczególnie pochodzących z dawnych kresów62. W latach 40-tych i 50-tych zgrzytało również w stosunkach pomiędzy „łacinnikami” i prawosławnymi63, bardziej chyba jednak z powodów różnic narodowych, niż religijnych64. Pamiętać przy tym należy, że w kościele katolickim znaczące zmiany w podejściu do prawosławia rozpoczęły się dopiero po Soborze Watykańskim II.

Po śmierci kard. Hlonda, delegatem papieskim ds. kościołów wschodnich w Polsce został kard. S. Wyszyński. Do 1952 r. nie zezwalał on jednak na celebrowanie mszy w obrządkach wschodnich, zaś wydaną w tymże roku zgodę, pod naciskiem władz, po pewnym czasie cofnął. W związku z zaistniałą po przesiedleniu sytuacją, niektórzy duchowni greckokatoliccy czasowo odstąpili od sprawowania posługi kapłańskiej. Należeli do nich również przesiedleni na Dolny Śląsk ks. J. Syrotyński i ks. Rużycki65. Większość podjęła posługę w kościele rzymskokatolickim, na mocy nadanych uprawnień przez kard. Hlonda. Należeli do nich m.in. ks. J. Jurczyński, ks. P. Sobin i ks. A. Wodała66, ks. P. Szuflat (jako wikary w parafii w Strzelinie), ks. Konstanty Daćko (proboszcz parafii Różanka w pow. Bystrzyca Kłodzka), ks. A. Styczek (proboszcz w Piławie Dolnej), ks. W. Hajdukiewicz, ks. J. Wodonos, ks. M. Werhun.

Istnienie rozdziału religijnego między przesiedleńcami, większy kosmopolityzm Cerkwi prawosławnej, wynikający, po części tylko, z racji większego zróżnicowania narodowego wśród wyznawców, sprawiły, że władze państwowe zdołały z kwestii religijnych, z niezłym – dodajmy – skutkiem, uczynić narzędzie prowadzonej przez siebie polityki wobec mniejszości narodowych. Dla przykładu, zgodnie właśnie z zasadą dziel i rządź, jednego ze zwerbowanych księży greckokatolickich wykorzystywano na Dolnym Śląsku do inwigilacji kleru rzymskokatolickiego, z kolei, informator o pseudonimie „Buk”, pozyskany jeszcze w 1949 r.67, będący księdzem prawosławnym, przez kolejne kilkanaście lat wprost „produkował”, niezliczoną ilość donosów na księży greckokatolickich. W sumie, w przypadku Dolnego Śląska można udokumentować co najmniej jeden przypadek zwerbowania duchownego greckokatolickiego do współpracy przez organa bezpieczeństwa68 (choć próby pozyskania agentury wśród księży greckokatolickich oraz w ich najbliższym otoczeniu czynione były niemal bez przerwy69) i przynajmniej czterech duchownych prawosławnych70.

Duchowni obu wyznań wschodnich i osoby z ich najbliższego otoczenia znajdowały się pod stałą obserwacją aparatu bezpieczeństwa. W latach 40-tych i 50-tych zagadnieniem tym bezpośrednio zajmował się referat V71. Prawosławnego księdza, Stefana Bieguna rozpracowywano w 1948 r., gdyż utrzymywał kontakty z wysiedlonymi, co samo w sobie było dla władz faktem podejrzanym72, zaś ks. Aleksego Znoskę skazano w 1949 r. na karę pozbawienia wolności73. Zdecydowanie większą uwagę organa bezpieczeństwa kierowały na duchownych greckokatolickich. Byli oni pod ciągłą obserwacją organów bezpieczeństwa74. Systematycznie monitorowano „oddziaływanie kleru” greckokatolickiego (częstokroć określanego jako „reakcyjno – nacjonalistyczny75) na społeczność ukraińską76.

Przejawem działań władz była niewątpliwie, prowadzona także na Dolnym Śląsku, akcja misyjna. O inspirującej roli władz w opisywanym procesie może świadczyć fakt, że jednym z głównych organizatorów akcji na terenie Dolnego Śląska był tajny współpracownik UB o pseudonimie „Buk77. Oczywiście, do przechodzenia przesiedlonych grekokatolików na prawosławie78 lub raczej tylko, do ich uczestniczenia w bliższej kulturowo liturgii prawosławnej dochodziło już od 1947 r. Nie ulega kwestii, że parafie prawosławne były naonczas jedynymi, legalnie funkcjonującymi „instytucjami”, w których przesiedlona ludność znajdowała duchowe oparcie, jedynymi, w których można było modlić się po „swojemu” (tzn. w języku starocerkiewno-słowiańskim)79. Akcja misyjna polegała na organizowaniu w skupiskach grekokatolików parafii prawosławnych80. Warszawski Konsystorz Prawosławny opracował specjalny terminarz – „Kalendarz wyjazdów w teren księży proboszczów dekanatu wrocławskiego dla organizacji życia kościelno-religijnego”, zgodnie z którym duchowni prawosławni mieli: rozeznać rozmieszczenie ludności greckokatolickiej, odprawić nabożeństwa i wytypować ewentualne siedziby parafii prawosławnych, wreszcie podjąć w przyszłości kroki w kierunku erygowania parafii i przydziału świątyń81.

Warto podkreślić, że akcja misyjna na Dolnym Śląsku nie miała szerokiego zasięgu, gdyż większość placówek prawosławnych powstała tu przed 1950 r. Świadczy to, być może, o skuteczności przeciwdziałania kleru rzymskokatolickiego, rywalizującego w tamtym okresie z klerem prawosławnym o „dusze” grekokatolików. Według biskupa Makarego, również współpracujący z władzami ksiądz prawosławny przejawiał „wyraźną niechęć” do tej sprawy82. Tak czy inaczej, prowadzone działania doprowadziły do wielu konfliktów między grekokatolikami, a prawosławnymi, szczególnie uwidocznionych w Legnicy83.

Księża greckokatoliccy sprawujący posługę w obrządku rzymskokatolickim, podobnie jak duchowni polscy, zmuszani byli do okazywania posłuszeństwa władzom państwowym. Pod koniec lat 40-tych powstała przy ZBOWiDzie tzw. Komisja Księży, mająca stać się zalążkiem przyszłego „kościoła narodowego84. Do „księży patriotów”, w ramach Okręgowych Komisji Księży (OKK), zaliczało się przynajmniej kilkunastu duchownych greckokatolickich w Polsce, w tym przynajmniej trzech z terenu Dolnego Śląska. W ramach wydanego w lutym 1953 r. dekretu, narzucającego Kościołowi państwową kontrolę, duchowni zmuszeni zostali do składania ślubowania na wierność PRL. Ponadto zmuszano ich do składania podpisów pod różnego rodzaju deklaracjami, jak Apel Sztokholmski, Karta Plebiscytu Pokoju i in., stanowiącymi narzędzie propagandowe w rękach komunistycznych władz. Na duchowieństwo nałożony został też swego rodzaju podatek w formie deklaratywnej subskrypcji Narodowej Pożyczki Rozwoju Sił Polski85.

Do 1956 r. władze państwowe konsekwentnie odmawiały Cerkwi greckokatolickiej prawa do istnienia na terenie Polski. Nawet w dokumencie rozpoczynających okres liberalizacji w stosunku do mniejszości ukraińskiej, tj. w uchwale Biura Politycznego KC PZPR z kwietnia 1952 r. zawarte zostało zadanie zwalczania agentury podziemnej wyznania greckokatolickiego. Aż do drugiej połowy 1956 r. jakimkolwiek ustępstwom wobec grekokatolików sprzeciwiał się Urząd ds. Wyznań86. Ponadto, jakakolwiek ewentualna zmiana polityki państwa wobec grekokatolików nie mogła się odbyć w sytuacji, gdy stosunki państwa z Kościołem rzymskokatolickim, zaognione w 1953 r., do końca 1956 r. nadal były stosunkami nieakceptowanymi przez stronę kościelną. Proces normalizacji relacji władz państwowych z Kościołem został zapoczątkowany po uwolnieniu z internowania kardynała Stefana Wyszyńskiego w październiku 1956 r. i potwierdzony w podpisanym 8 grudnia tegoż roku porozumieniu rządu z Episkopatem87.

Kwestia restytucji obrządku greckokatolickiego została podniesiona przez działaczy UTSK na Wojewódzkiej Konferencji we Wrocławiu w dniu 4 listopada 1956 r. W liście skierowanym do KC PZPR i Prezydium Rządu, jej uczestnicy żądali zaprzestania dyskryminacji grekokatolików88. Zarząd Towarzystwa skierował w tej sprawie pismo do władz 27 listopada 1956 r. Pismo zawierało wykaz projektowanych parafii na terenie województwa wrocławskiego (Wrocław, Legnica, Ścinawa, Bolesławiec, Głogów) oraz wykaz księży, którzy przebywać mieli na tym terenie (w sumie ośmiu: z wcześniej wymienianych ks. ks. Czyczuła, Daćko, Orłowski, Werhun, nowymi postaciami były zaś ks. ks. Jarosław Hrebeniak, Michał Huk, Antoni Kowalski i Teodor Markiw)89. W styczniu 1957 r. na telefoniczne żądanie Urzędu ds. Wyznań, wrocławski odpowiednik przekazał tu charakterystyki duchownych90. Żądania ukraińskie ponowiono w Deklaracji poszerzonego Plenum ZW UTSK we Wrocławiu z lutego 1957 r.91

Jednocześnie, jesienią 1956 r. podjęte zostały u prymasa Wyszyńskiego, przez ks. Bazylego Hrynyka, ks. Mirosława Ripeckiego, starania o uruchomienie parafii greckokatolickich. Memoriały w tej sprawie datowane na 14 i 26 listopada 1956 roku pozostały bez odpowiedzi. Co ciekawe, w drugim z nich ks. Hrynyk, zawarł informację o potrzebie utworzenia na terenie województwa wrocławskiego pięciu parafii greckokatolickich92, zapewne tych samych, które wymieniał dokument UTSK. Akcentowano przy tym, że „należy tworzyć parafie, nie zaś ekspozytury93. Rzeczywiście w latach 1956 - 1957 powstało pięć placówek greckokatolickich: we Wrocławiu94, Legnicy, Wołowie95 oraz Modle96 i Żmigrodzie97. Mimo starań, nie były to jednak parafie sensu stricte, lecz placówki funkcjonujące formalnie „przy” parafiach rzymskokatolickich.

Dosyć intrygująca jest informacja o stosunku proboszcza kościoła parafii rzymskokatolickiej w Rudnej, który miał rzekomo w 1957 r. oponować przeciwko użyczaniu świątyni grekokatolikom, gdyż ci ją tylko zanieczyszczają, nie łożąc na utrzymanie98. Potwierdzenia odnośnie odprawiania nabożeństw greckokatolickich w Rudnej nie znaleziono w żadnym innym dokumencie. Być może chodziło o kościół w Studziankach, gdzie według urzędowej informacji miały być odprawiane msze w drugiej połowie lat 60-tych99. Możliwe też, że autorzy cytowanych powyżej urzędowych informacji nie do końca orientowali się w odmiennościach pomiędzy grekokatolikami, a prawosławnymi. Zarówno w Rudnej, jak i Studziankach istniały bowiem z całą pewnością placówki prawosławne.

Pierwsze oficjalne nabożeństwa greckokatolickie były dla ich uczestników ogromnym przeżyciem. W Legnicy „(...) było bardzo dużo ludzi i był jeden wielki płacz100. Ze względu na zbyt rzadką sieć placówek, większość wyznawców miała do pokonania nieraz po kilkadziesiąt kilometrów, by uczestniczyć w swoim obrządku. Ten sam problem dotyczył obsługującego zazwyczaj kilka parafii duchownego. Problemem dla wiernych był również, obowiązujący grekokatolików, podobnie jak i prawosławnych, kalendarz juliański. Zakłócało to możliwość pełnego udziału w liturgiach, szczególnie w Boże Narodzenie i zazwyczaj w Wielkanoc.

Warto zwrócić uwagę, że stosunki pomiędzy grekokatolikami, a łacinnikami w drugiej połowie lat 50-tych nadal nie były dobre. Bardzo długo trwały szykany ze strony kleru rzymskokatolickiego, towarzyszyły na przykład powstawaniu placówek greckokatolickich po 1956 r., jak chociażby w Legnicy, we wrześniu 1957 r., gdzie jeden z księży z kościoła pw. Św. Jacka oświadczył, że nie otworzy świątyni dla grekokatolików, gdyż:
(...) ludność polska nie życzy sobie, aby w ich kościele Ukraińcy śpiewali ukraińskie pieśni i robili tutaj drugą Ukrainę. (...)101
Po tych zajściach grekokatolicy dogadali się z ewangelikami i przez pewien czas nabożeństwa greckokatolickie odbywały się u nich, jeden raz w miesiącu102. Także ks. Jarosław Wodonos, duszpasterz greckokatolicki w Wołowie i we Wrocławiu wspominał, że stosunki z księżmi rzymskokatolickimi układały się „różnie103. Lekceważące lub wrogie wypowiedzi wobec przesiedlonej ludności padały nierzadko z ambony104, podgrzewając niewątpliwie i tak nadal napięte stosunki między ludnością polską, a ukraińską.

Pojawienie się możliwości restytucji obrządku greckokatolickiego wywołało u niektórych duchownych prawosławnych wyraźne zaniepokojenie. Ks. J. Lewiarz np. zawiadamiał kierownika Wydziału ds. Wyznań we Wrocławiu Witolda Skórczyńskiego o działaniach podejmowanych na Dolnym Śląsku przez ks. S. Dziubynę105. Co ciekawe, ten sam duchowny był, w tymże 1956 r., posądzony przez władze Wydziału o „utwierdzanie Łemków w przekonaniu, że Ziemie Odzyskane stanowią ich czasowe miejsce pobytu106. Niewątpliwie, wskutek wydarzeń mających miejsce na przestrzeni kilku lat (od 1956 do 1960 r.) takich jak umożliwienie ludności wysiedlonej w akcji „Wisła” ograniczonych powrotów na dawne ziemie, przyzwolenie na odprawy w obrządku greckokatolickim na Dolnym Śląsku spadła liczba parafian prawosławnych. Warto przy tej okazji zaznaczyć, iż liczby dotyczące prawosławnych w dekanacie wrocławskim powstałe w oparciu o dane Wydziału ds. Wyznań prezydium WRN we Wrocławiu znacząco odbiegają od deklaracji samych zainteresowanych. Np. dla roku 1953, w danych cerkiewnych podawano liczbę 35 tys. wiernych prawosławnych, dla 1969 r. zaś 16,9 tys.107


Tabela 1: Liczba prawosławnych w dekanacie wrocławskim w latach 1951 – 1969 wg Urzędu ds. Wyznań

Lata

1951

1953

1958

1969

Liczba prawosławnych

5.393

4.580

2.700

3.670


Źródło: K. Urban, Kościół Prawosławny w Polsce 1945 – 1970. (Z zagadnień stabilizacji życia kościelnego), Kraków 1992, s. 73 – 81.
Innym zjawiskiem, które niewątpliwie niepokoiło hierarchię prawosławną był obserwowany na początku lat 60-tych spadek liczby duchownych prawosławnych w dekanacie wrocławskim. W roku 1960 posługę swą kontynuowało tu zaledwie 5 księży. Sytuacja powróciła do normy jak się wydaje w 1964 r., gdyż znów ich liczba wyniosła 10. Biorąc pod uwagę liczbę parafian przypadających na jednego duchownego należy stwierdzić, że większość parafii prawosławnych na Dolnym Śląsku w żaden sposób nie byłaby w stanie się sama utrzymać bez wsparcia z zewnątrz. Kwestie ekonomiczne stanowiły jeszcze jeden punkt sporny pomiędzy duchowieństwem prawosławnym, a greckokatolickim. Należy je przy tym rozpatrywać w szerszym aspekcie, tj. w korelacji z działaniami prowadzonymi (szczególnie na terenach południowo-wschodniej Polski), przez Kościół rzymskokatolicki108.
Tabela 2: Prawosławni w poszczególnych parafiach dekanatu wrocławskiego w roku 1968/69 i 1970

Parafia

1968/69

1970 (szacunki)

Rudna Miasto

241

363

Legnica

300

300

Stary Wołów

220

150

Ząbkowice Śląskie

143

37 rodzin

Żmigród

*

40

Wrocław + filia Świdnica

680

*

Malczyce + filia Sambórz

200

234

Studzianki

300

368

Zimna Woda

230

120

Michałów

280

98

Lubin

108

123

Jelenia Góra + filia Wałbrzych

130

110

Oleśnica

220

180

RAZEM

3.052

x


Źródło: K. Urban, Kościół Prawosławny w Polsce 1945 – 1970 (Z zagadnień stabilizacji życia kościelnego), Kraków 1992, s. 79.
W roku 1970 prawosławna diecezja wrocławsko-szczecińska nadal dzieliła się na 4 dekanaty. Na terenie ówczesnego województwa wrocławskiego spadła liczba zarejestrowanych parafii – było ich 14, ponadto istniały i 3 filie. Posługę duszpasterską niosło 9 osób. W połowie lat 80 – tych w czterech województwach istniejących na obszarze Dolnego Śląska istniały 22 placówki prawosławne, z tego 18 o statusie parafii, 4 – jako filie109.

Mniej więcej bowiem od końca lat 60-tych następowała dalsza modyfikacja stosunku hierarchii łacińskiej do zagadnienia greckokatolickiego. W 1967 r. kard. Wyszyński mianował ks. B. Hrynyka wikariuszem generalnym dla wiernych obrządku greckokatolickiego. Niewątpliwie sprawą nie cierpiącą zwłoki było zapewnienie wiernym nowych duchownych. Mogli się oni wówczas kształcić jedynie w uczelniach rzymskokatolickich.




Fot. 1: Ks. mitrat B. Hrynyk, październik 1972 r.
W odniesieniu do Dolnego Śląska, szczególnie dobrze w relacjach wewnątrz obrządków katolickich zapisał się okres sprawowania posługi arcybiskupiej w archidiecezji wrocławskiej przez ks. abpa kardynała Henryka Gulbinowicza, który został włodarzem prowincji wrocławskiej w 1976 r. i okazywał grekokatolikom wiele przyjaźni i zrozumienia110. Jego przychylna postawa wobec grekokatolików była przedmiotem wielu spekulacji niższego duchowieństwa rzymskokatolickiego z terenu woj. legnickiego, szczególnie urażonego faktem, że pierwsze po ingresie publiczne wystąpienie nowego arcybiskupa wrocławskiego, miało mieć miejsce w kościele pw. Św. Jacka w Legnicy, tj. w kościele, w którym swoje msze odprawiali również grekokatolicy111. Trzech księży rzymskokatolickich (z Rokitek, Legnicy i Gromadki) miało nawet pisemnie interweniować w sprawie rzekomego faworyzowania grekokatolików na terenie woj. legnickiego u kardynała Wyszyńskiego112.

Od połowy lat 70-tych doszło rzeczywiście na Dolnym Śląsku do aktywizacji działań prowadzonych przez duchownych greckokatolickich, polegająca w tym czasie na dążeniu do zwiększenia ilości placówek, w których odprawiane byłyby na stałe nabożeństwa, zwiększaniu liczby nabożeństw oraz w organizacji stałych punktów katechetycznych. W latach 70-tych i 80-tych, powstały kolejne parafie greckokatolickie na Dolnym Śląsku: w Zamienicach (według różnych danych w 1975 lub 1976 r.), Lubinie (podobnie, jak w poprzednim przypadku, podawane są różne daty powstania parafii – 1975 lub 1981 r.), Głogowie (1982 r.),113 Oławie (1985 r.)114 i Chobieni (1988 r.)115. Stało się tak za sprawą dwóch czynników: zmiany w podejściu hierarchii rzymskokatolickiej oraz w zmianie pokoleniowej w szeregach duchowieństwa greckokatolickiego.

Również Wydział ds. Wyznań w Legnicy zaobserwował w drugiej połowie lat 70-tych, wzrost aktywności grekokatolików. W lutym 1977 r., dyrektor Wydziału Mieczysław Przenzak, przesłał w tej sprawie do Warszawy notatkę służbową116. Dużo uwagi poświęcono w niej działalności nowego „parocha” legnickiego, przybyłego tu w lipcu 1975 r. ks. Jana Martyniaka.

Ks. Jan Martyniak ukończył w 1964 r.Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu. W latach 1964 – 1965 pracował jako wikary w parafii rzymskokatolickiej w Wałbrzychu. W 1968 r. obronił na ATK pracę magisterską i podjął studia doktoranckie, których przedmiotem miało być prawosławie. W latach 1972 – 1973 pracował jako wikary w parafii w Międzyrzeczu, zaś od 1973 do 1975, jako wikary w katedrze w Gorzowie Wlkp. W lipcu 1975 r. rozpoczął pracę w obrządku greckokatolickim w Legnicy. W grudniu tego roku otrzymał od Prymasa dekret ustanawiający go dziekanem greckokatolickiej kapituły w Przemyślu117. W notatce sporządzonej na jego temat w legnickim Urzędzie Wojewódzkim, Wydziale ds. Wyznań czytamy m.in.:


(...) Ksiądz Jan Martyniak, swoje przejście do obrządku greckokatolickiego uzasadnia tym, że do diecezji gorzowskiej został przeniesiony wbrew swojej woli. (...) Wiele wskazuje na to, iż nacjonalizmu nie popiera, w prywatnych rozmowach wyrażał niezadowolenie z postaw niektórych nauczycieli IV LO oraz kazania wygłoszonego przez goszczącego tu księdza z Przemyśla. (...) Ma zwyczaj dziękowania wiernym za udział w nabożeństwach i podkreśla, że udział wyznawców obrządku rzymskokatolickiego w nabożeństwach greckokatolickich świadczy o jedności chrześcijan. (...)118
Warto zauważyć, że już w drugiej połowie lat 70-tych, były rozpowszechniane plotki o tym, że ks. J. Martyniak ma zostać biskupem pomocniczym przy Prymasie Wyszyńskim dla wiernych wyznania greckokatolickiego119. Zważywszy na niedawną wizytę abpa Poggi, mającą rzekomo zalegalizować wreszcie Cerkiew greckokatolicką na terenie PRL oraz sygnały o wspólnych działaniach duchowieństwa greckokatolickiego i hierarchii rzymskokatolickiej na terenie województw legnickiego i nowosądeckiego (próby przejęcia cerkwi w Gładyszowie) Urząd ds. Wyznań przygotował projekt pisma do Episkopatu Polski w formie noty Pro Memoria, opisującym nacjonalistyczne przejawy działalności duchownych greckokatolickich i z żądaniem ukrócenia takowej. Planowano również przeprowadzenie rozmów z miejscową hierarchią rzymskokatolicką, m.in. z abpem Gulbinowiczem120. Trudno orzec, na ile te działania odniosły skutek, w każdym bądź razie po śmierci ks. B. Hrynyka, nowym wikariuszem generalnym dla grekokatolików został ks. S. Dziubyna.

Wobec grekokatolików wzmożone działania podjęły także organa bezpieczeństwa. W 1976 r. w związku ze spotkaniem, do jakiego doszło na terenie Polski, pomiędzy arcybiskupem Poggi z Watykanu, a jednym z greckokatolickich duchownych – ks. Deńką, legnicka SB, zintensyfikowała rozpracowywanie wszelkich rzeczywistych i domniemanych kontaktów ludności ukraińskiej z Watykanem. Ten wątek pojawił się np. w trakcie rozpracowywania dyrektor IV LO w Legnicy – I. Snihur, w związku korespondencją prowadzoną przez nią z ks. M. Pryszlakiem, domniemanym „emisariuszem” kard. Josyfa Slipyja121. Kardynałowi Slipyjowi, będącemu zwierzchnikiem Cerkwi Greckokatolickiej, przypisano przekazanie na potrzeby grekokatolików w Polsce, za pośrednictwem jednego z duchownym z Dolnego Śląska, znacznych sum w latach 1978 – 79122. Pomoc materialna w rzeczywistości tu docierała, gdyż przy ówczesnym systemie dystrybucji dóbr, zakup samochodu bez wsparcia dewizowego byłby dla poszczególnych parafii praktycznie niemożliwy.



W październiku 1978 r. nowy wikariusz generalny ks. mitrat Dziubyna przyjechał do Legnicy. Zaniepokojony tym faktem, prawosławny ks. Jerzy Krysiak, poinformował Wydział ds. Wyznań, że przyjazd Dziubyny ma mieć charakter „intronizacji biskupa greckokatolickiego”. W rzeczywistości nic takiego nie miało miejsca, a same uroczystości nie miały nawet, według urzędników, zbyt okazałego charakteru. W wysłanej do Urzędu ds. Wyznań informacji służbowej w tej sprawie, znalazło się również świadectwo ignorancji urzędników zajmujących się sprawami greckokatolickimi, gdyż mitrę, którą ks. Dziubyna miał na głowie, uznali za atrybut władzy biskupiej123.



Fot. 2: Wizytacja ks. mitr. S. Dziubyny we Wrocławiu, 21 lutego 1979 r. (pierwszy z lewej stoi ks. P. Kryk, pośrodku ks. mitrat Stefan Dziubyna)
W tym samym miesiącu, z chwilą rozpoczęcia pontyfikatu przez papieża Jana Pawła II, doszło wszakże do wydarzenia, które przyczyniło się w niedalekiej przyszłości do radykalnej zmiany w funkcjonowaniu nie tylko Cerkwi greckokatolickiej w Polsce, lecz całego oblicza tej części świata. Mimo nowej sytuacji nie osłabło zainteresowanie władz problematyką greckokatolicką. W „Informacji o sytuacji wśród wyznawców grekokatolicyzmu na terenie woj. legnickiego” z 29 kwietnia 1980 r.,. czytamy:
(...) Do niedawna nabożeństwa dla grekokatolików na naszym terenie odprawiane były w Legnicy, Zamienicach, Modłej i Przemkowie. Stały punkt katechetyczny istniał tylko w Legnicy. Ostatnio zorganizowano stałą placówkę greckokatolicką w Lubinie i podejmowane są działania zmierzające do zorganizowania takich placówek w Polkowicach i Głogowie. Punkty katechetyczne utworzono we wszystkich działających placówkach. (...)”124
Przytaczany dokument wymienia trzech duchownych pracujących podówczas na terenie woj. legnickiego, tj. ks. Jana Martyniaka, ks. Piotra Kryka i ks. Andrzeja Rożaka125. Ponadto punkt katechetyczny w Przemkowie miała prowadzić siostra zakonna ze zgromadzenia Bazylianek (córka ks. W. Hajdukiewicza – Oksana)126. Autorzy notatki zwracali uwagę na ofensywną postawę duchownych greckokatolickich wobec prawosławnych:
(...) Charakterystyczna dla działalności duszpasterzy greckokatolickich jest ich nietolerancja w stosunku do prawosławia, a nawet wyznania rzymskokatolickiego (...). Księdzu Piotrowi Krykowi, który prowadzi placówkę w Lubinie udało się pozyskać szereg wiernych ze wsi Mleczno, Juszowice, Pielgrzymów i Rynarcice, którzy do tej pory należeli do parafii prawosławnej w Rudnej.(...) wierni (...) w miejscowości Łagoszów, parafia prawosławna Buczyna doprowadzili (..) do likwidacji prawosławnego punktu katechetycznego. (...) ksiądz Martyniak w ostatnim czasie zachowuje dość agresywną postawę wobec parafii prawosławnej w Legnicy np. (...) zabronił kategorycznie wiernym uczęszczania na jakiekolwiek uroczystości do cerkwi prawosławnej (...) nazywając ją ‘schizmatycką cerkwią rosyjską’(...) Obserwując rozwój grekokatolicyzmu na naszym terenie należy stwierdzić, że rozwija się on równolegle do parafii prawosławnych i jest w dużej mierze nastawiony na przechwytywanie wiernych z tych parafii. Niektórzy obserwatorzy zgodnie stwierdzają, że rozwój grekokatolicyzmu i odradzanie się tendencji nacjonalistycznych wśród Ukraińców po dojściu do łask kardynała Slipyja w Rzymie.127
Wydaje się, że kluczem do odczytania tej, skądinąd urzędowej notatki, byli wymieni w niej „niektórzy obserwatorzy”, którymi w istocie rzeczy byli księża prawosławni z Rudnej, Legnicy i Lubina. Oto kilka fragmentów, odnoszących się do ich wypowiedzi:
(...) Ks.[iądz] (...) z Rudnej stwierdza jednoznacznie, że od szeregu miesięcy (...) systematycznie zmniejsza się ilość wiernych czynnie biorących udział w nabożeństwach prawosławnych. (...) Ks.[iądz] (...) w Lubinie oświadczył, że jakkolwiek nie zaobserwował, aby w jego parafii zmniejszyła się ilość ludzi biorących udział w nabożeństwach, to jednak wie, że wielu spośród jego parafian uczęszcza również na nabożeństwa greckokatolickie. (...) Ks.[iądz] (...) w Legnicy stwierdza, że w ostatnim czasie wszelkie rozróby prowadzone przez grekokatolików w parafii prawosławnej w Legnicy ustały. Zdaniem księdza (...) dzieje się tak dlatego, że cele jakie założyli sobie grekokatolicy nie zostały osiągnięte tj. nie zdołali oni przechwycić żadnego z dwóch znajdujących się we władaniu parafii prawosławnej obiektów (...) ani też rozbić jedności parafii. (...)128
Gdyby przyjąć wszystkie powyższe informacje za prawdziwe, mielibyśmy do czynienia u schyłku lat 70-tych z kolejną akcją misyjną, tym razem skierowaną na odebranie wiernych Cerkwi prawosławnej. Co ciekawe, na taki stan spraw prawosławnych w województwie miał wpływ według cytowanych duchownych również fakt utrzymywania przez prawosławnego biskupa Aleksego bezpośrednich kontaktów z ks. Martyniakiem. Do jednego ze spotkań obu duchownych miało dojść w prywatnym mieszkaniu w Legnicy w lutym 1980 r.129 Wiarygodność podanych przez legnicki Urząd informacji zmniejsza wszakże fakt, iż ówczesny proboszcz prawosławny w Legnicy, którym nadal był ks. Jerzy Krysiak, „uwiarygadniał się” przed władzami wyznaniowymi w różny sposób. Według jednej z informacji służbowych przekazanych przez Wydział w Legnicy do Warszawy, ksiądz ten informował np. o posiadaniu przez jednego z księży prawosławnych [sic!], administratora parafii prawosławnej we Wrocławiu, „wydawnictw o treści niemarksistowskiej”, przy czym chodziło o czasopismo „Żyzń z Bogom”. Z kolei o administratorze parafii w Przemkowie (w 1978 r.) informował, że przed wyjazdem na urlop do USA był u niego jakiś gość z Ukrainy, który prawdopodobnie przekazał duchownemu jakieś materiały do przewiezienia za ocean130.

Również stwierdzenia o nietolerancji wobec wyznania rzymskokatolickiego pochodziły z ust osoby bezpośrednio zainteresowanej. Aktywność ks. Martyniaka, przejawiająca się choćby w próbach uruchomienia nabożeństw w Lubinie, czy znalezieniu innego miejsca dla nabożeństw w Legnicy (odbywały się tu one o niekanonicznej porze, popołudniu o godz. 14-stej) na dobrą sprawę nie była niczym zdrożnym. Dawała mu wręcz świadectwo „sumiennego księdza”. A jednak, według cytowanej wcześniej charakterystyki personalnej, księża rzymskokatoliccy, po przeniesieniu z Legnicy jednego z niezadowolonych z postępowania ks. Martyniaka duchownych, ledwie „tolerowali go w obawie przed sankcjami131.

Sierpniowy protest robotników, powstanie NSZZ „Solidarność” wprowadziły niewątpliwie stan wyczekiwania i nadziei na zmiany w kraju. Jednakże należy pamiętać, że społeczność ukraińska Dolnego Śląska była świeżo po doświadczeniach, zintensyfikowanych w stosunku do niej w latach 1976 – 1980, działań aparatu państwowego, z SB na czele. W tym sensie nie dziwi informacja, iż w latach 1980 – 1983, księża greckokatoliccy z Wrocławia, tj. ks. Kryk i ks. Wodonos, który przeszedł na emeryturę i pozostał we Wrocławiu, mieli przestrzegać swoich parafian, aby ci nie angażowali się w toczące się sprawy polityczne, uznając, że nie dotyczą one społeczności ukraińskiej132.



Fot. 3: Liturgia żałobna po śmierci s. Oleksiji, 11 maja 1985 r. Od prawej stoją: ks. P. Kryk, ks. J. Wodonos, ks. J. Martyniak

W strukturze Cerkwi greckokatolickiej u progu lat 80-tych zachodziły kolejne istotne zmiany. W grudniu 1981 r. nowy prymas – kard. Józef Glemp, jako ordynariusz dla grekokatolików podzielił obszar Polski na dwa „wikariaty generalne”: północny i południowy. Jednym z powołanych wówczas wikariuszy generalnych został ks. J. Martyniak133. Ponadto, obszar wikariatu południowego podzielono na dwa dekanaty: przemyski i wrocławsko-legnicki. Warto zwrócić uwagę, że kard. Glemp odwiedził w 1984 r. legnicką placówkę greckokatolicką i wziął udział w tutejszym nabożeństwie134. Tymczasem, w oficjalnych publikacjach nadal konsekwentnie nie dostrzegano istnienia grekokatolików, choć w samym tylko Wrocławiu naliczono, w 1985 r., 18 wyznań135.


Tabela 3: Parafie i filie parafii prawosławnych w dekanacie wrocławskim (stan na rok 1986)

Miejscowość

Parafia

Proboszcz

Wrocław

Katedra Narodzenia Najświętszej Marii Panny

Ks. prot. Jan Romańczuk

Wrocław

Św. Cyryla i Metodego i Św. Anny

Ks. prot. Eugeniusz Cebulski

Głogów

Wszystkich Świętych

-

Jelenia Góra

Św. Apostołów Piotra i Pawła

Ks. Sławomir Chwojko

Legnica

Zmartwychwstania Pańskiego i św. Mikołaja

Ks. Bazyli Litwiniuk

Lubin

Świętej Trójcy

Ks. prot. Michał Żuk

Malczyce

Zwiastowania Najświętszej Marii Panny

Ks. Michał Szlaga

Michałów

Św. Michała Archanioła

-

Oleśnica

Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny

Ks. prot. Jan Zbirowski

Rudna Miasto

Podwyższenia Krzyża Św.

Ks. prot. Anatol Fedasz

Sambor

Św. Paraskiewy

-

Studzianki

Św. Kosmy i Damiana

-

Świdnica

Św. Mikołaja

Ks. Sławomir Troc

Wałbrzych Podgórze

Wszystkich Świętych

-

Wołów Stary

Św. Dymitra z Tessaloniki

-

Ząbkowice Śl.

Św. Jerzego

-

Zimna Woda

Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny

Ks. Jan Pietruczuk

Żmigród

-

-


Źródło: Церковний календар на 1986 р., Видавництво Перемисько-Санчівської Єпархії, Sanok 1987 (Dodatek)

Tabela 4: Liczba placówek, duchownych i świątyń prawosławnych w roku 1986 wg poszczególnych województw dolnośląskich

Województwo

Liczba placówek

Liczba duchownych

Liczba świątyń

wrocławskie

11

11

12

wałbrzyskie

1

2

1

legnickie

9

6

9

jeleniogórskie

1

1

1

Razem

22

20

23



  1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna