Jesień Józef Czechowicz



Pobieranie 38.56 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar38.56 Kb.
Gazetka przedszkolna 1/2013/2014

Jesień


Jesień

Józef Czechowicz

Szumiał las, śpiewał las,

gubił złote liście, świeciło się jasne słonko

chłodno a złociście...

Rano mgła w pole szła,

wiatr ją rwał i ziębił;

opadały ciężkie grona

kalin i jarzębin...

Każdy zmierzch moczył deszcz,

płakał, drżał na szybkach...

i tak ładnie mówił tatuś: jesień gra na skrzypkach…








Jesień w wierszu, opowiadaniu i piosence.


Odloty
- Ptaszki, ptaki wędrowniki! Gdzie lecicie?- Do Afryki! Lecimy całą gromadą dalej, niż pociągi jadą! Będziemy machać skrzydłami nad górami, okrętami...I jaskółki, muchołówki, skowronki, kretogłówki, dudki, kukułki i jerzyki poleciały do Afryki.





Opowiadania „O WRÓBELKU ELEMELKU, O ZIEMNIAKU I BĄBELKU”
Raz wróbelek Elemelek znalazł w polu kartofelek. Nie za duży, nie za mały, do jedzenia doskonały. Lecz ziemniaki na surowo jeść niemiło i niezdrowo. Znacznie lepsze będą one, gdy zostaną upieczone.

Skrzesał iskrę Elemelek, suche liście wokół ściele, dwie gałązki kładzie blisko i już pali się ognisko. A kartofel - czy czujecie? - tak prześlicznie pachnie przecież, tak kusząco się nadyma, że nie sposób wprost wytrzymać.

Nie wytrzymał Elemelek, chce wyciągnąć kartofelek, zjeść go szybko, prędzej, zaraz...

- Ajajaj!...

To ci ambaras!

Macha łapką Elemelek, a na łapce ma bąbelek. Choć niewielki bąbeleczek, jednak boli, jednak piecze.

W lesie leśna jest apteka, Elemelek więc nie zwleka, wznosi skrzydła, mówi: „Lecę” - i za chwilę jest w aptece.

A w aptece siedzi wrona, bardzo mądra i uczona. W czystym, białym jest fartuchu, trąbkę trzyma tuż przy uchu i przez trąbkę chętnie słucha, bowiem jest troszeczkę głucha.

- Chciałbym maść na oparzenie...

- Hę? Coś dać na przeczyszczenie? Weź olejek rycynowy, jutro brzuszek będzie zdrowy.

- Ach, nie brzuszek, wrono miła! Łapka mi się poparzyła i wyskoczył brzydki bąbel.

- Plombę? W ząbek włożyć plombę? Lecz cóż - choć mam leków trzysta, plombę musi dać dentysta.

Więc wróbelek - trudna rada - hyc! wskakuje na stół, siada i wyciąga wprost do wrony swój pazurek poparzony.

Obejrzała wrona palec z każdej strony doskonale, przyłożyła siemię lniane i kazała pić rumianek, bo to ziółko znakomite. Wypisała potem kwitek, grzecznie mówiąc:

- Bardzo proszę wpłacić w kasie cztery grosze. Trzymał się ten bąbelisko chyba coś przez trzy dni blisko, lecz się w końcu zląkł okładów i gdzieś wyniósł się bez śladu.

Odtąd, jeśli Elemelek piecze sobie kartofelek, to cierpliwie z boku czeka, kiedy ziemniak się przypieka.





Październik

A. Nosalski 

 

Październik chodził drogą



w wyrudziałym kaftanie,

drzewom włosy malował

jesiennymi farbami.

 

Dobierał im kolory



odpowiednio twarzowe

jaskrawo-żółte klonom

osikom - malinowe.

Wystroił je paradnie

ale w tym cały kłopot,

że im wkrótce rozkradnie

wszystkie barwy listopad.

 

Opowiastka dla Szymka, czyli dlaczego drzewa jesienią zmieniają kolor liści.



Joanna Gornisiewicz

http://www.bajecznik.pl/bajki/04.html

         Dosyć dawno temu, jeszcze zanim Ty lub ja pojawiliśmy się na świecie, wszystkie drzewa miały zawsze zielone liście. Gdy przychodziła jesień, liście kurczyły się, usychały i z cichym szelestem spadały na ziemię: szyt, szyt... Ale wciąż były zielone. Drzewom to wcale nie przeszkadzało i w ogóle się nie zastanawiały dlaczego tak jest, ale na pewnej leśnej polanie rósł sobie młody dąbek. Nazywał się Żołędziowa Czapeczka. I taką miał naturę, że wszystko go interesowało i wciąż dopytywał się: a dlaczego tak? Któregoś dnia obudził się rano i zaraz przyszło mu do głowy takie pytanie:- A dlaczego ja mam zielone liście? Przecież niebo zmienia swój kolor i chmury są ciągle inne i nawet zając na zimę zmienia futerko z szarego na białe... A ja mam ciągle zielone liście - i postanowił to zmienić. Napił się czystej, źródlanej wody, przyczesał liście i wyruszył w drogę. (Drzewa potrafiły jeszcze wtedy chodzić, ale najczęściej im się nie chciało, więc wrastały zbyt mocno w ziemię i nie mogły się już nigdzie ruszyć.) Wędrował przez góry i równiny, a każdego kogo spotkał, pytał:- A dlaczego ja mam zielone liście? Oczywiście nikt mu nie umiał odpowiedzieć, aż w końcu spotkał starą, mądrą sosnę, która mu poradziła:- Idź wzdłuż Wielkiej Krętej Rzeki. U jej źródeł znajdziesz bożka Mitipata - pana tej krainy, jego zapytaj. Żołędziowa Czapeczka tak właśnie zrobił. Poszedł do źródeł Wielkiej Krętej Rzeki, a gdy zobaczył małego człowieczka w zielonym ubraniu, domyślił się, że to jest Mitipata. Pokłonił mu się, grzecznie przywitał, (bo to był dobrze wychowany dąbek) no i oczywiście zapytał: - A dlaczego ja mam zielone liście? Mitipata zamyślił się głęboko. W końcu powiedział:- Nie mogę ci odpowiedzieć tak od razu, muszę się nad tym dobrze zastanowić. (Bo Mitipata nigdy nie udzielał odpowiedzi bez namysłu). A ty rozgość się na mojej polanie. Mijały dni, a Mitipata wciąż myślał. Żołędziowa Czapeczka czekał cierpliwie, bo wiedział, że zadał trudne pytanie. Wiedział też, że trzeba cierpliwie czekać, bo lepiej dostać mądrą odpowiedź po długim oczekiwaniu, niż głupią - zaraz. Wreszcie gdy po wielu dniach nadeszła jesień, Mitipata wstał i powiedział: - Właściwie nie wiem, dlaczego ty i inne drzewa macie zielone liście, ale na pewno masz rację, to strasznie niesprawiedliwe i koniecznie to trzeba zmienić. Zaraz też przywołał trzy sroki i kazał im rozgłosić po całej krainie, że każde drzewo chcące zmienić kolor liści ma się zgłosić na jego polanie. Sroki odleciały, a wtedy Mitipata zwrócił się do Żołędziowej Czapeczki: - Zmianę koloru liści zaczniemy od ciebie. Jaki kolor najbardziej lubisz? - Brązowy, brązowy! - Żołędziowa Czapeczka aż podskoczył z radości. - Dobrze, niech będzie brązowy - i Mitipata zaczął się kręcić w kółko, a kręcił się tak szybko, że nie było widać ani rąk, ani nóg, ani zielonego ubrania, a całą polanę zasnuł siwy dym. W końcu dym opadł, Mitipata zatrzymał się, a Żołędziowa Czapeczka stwierdził ze zdziwieniem, że wszystkie jego liście mają piękny, brązowy odcień. Uszczęśliwiony ucałował Mitipatę w oba policzki i w nos i popędził do domu. Jeszcze przez wiele dni przychodziły na leśną polanę różne drzewa i prosiły o zmianę koloru liści, a Mitipata spełniał ich życzenia. Właśnie, dlatego jesienią jawor ma żółte liście w czarne kropki, klon łaciate z przewagą czerwieni, jesion żółtozielone, brzoza złociste, zaś modrzewiowe igiełki są żółtobrązowe. Nie wszystkim drzewom chciało się wyruszyć w tak daleką podróż i ich liście są cały czas zielone - wiesz, które to drzewa.

Piosenka „Jesienna poleczka”

1. Spotkały się listeczki

pod drzewem na polanie,

podały sobie rączki

na miłe powitanie.

Wtem psotny wietrzyk powiał

i wszystkie z nim listeczki

wirują już wesoło

w rytm jesiennej poleczki.

Ref: Hopsa hej tra la la

wiatr jesienną polkę gra.



2. Listeczki się zmęczyły,

przysiadły na polanie,

wiatr także chciał odpocząć

więc przerwał swe dmuchanie.

Lecz długo nie próżnował

i wszystkie z nim listeczki

wirują już wesoło

w rytm jesiennej poleczki.




Piosenka „Znaki jesieni


1.Pierwsze liście zerwał wiatr

i ze sobą niesie,

i to właśnie pierwszy znak

że nadeszła jesień x2
R ef. Złota i czerwona

wrzosami pachnąca

coraz więcej mokrych dni

i coraz mniej słońca x2



2. Na swym grzbiecie mały jeż

świeże jabłka niesie

i to jest następny znak,

że nadeszła jesień x2
3. Ptaki odlatują gdzieś

echo krzyk ich niesie

i to jest kolejny znak

że nadeszła jesień x2






Zagadki jesienne

Wiosna w zieleń wplotła
białych kwiatów liście.
Jesień dała korale,
a zabrała liście...
(jarzębina)

Sosnowy, dębowy, stary lub młody,


rosną w nim grzyby, rosną jagody. ...
(las)

Wiosną na drzewie


rozwija się z pąka,
jesienią złoty
po świecie się błąka. ...
(liść)

Nie las, nie park, choć się zieleni,


smaczne owoce znajdziesz tam w jesieni. ...
(sad)

Niedaleko od drzewa pada,


każdy je z ochotą zjada.
Okrąglutkie i rumiane,
na słoneczku dojrzewane. ...
(jabłko)

Gdy go rozłupiesz,


zawartość z przyjemnością schrupiesz. ...
(orzech)

Skórka fioletowa


a miąższ pod nią złoty.
Smakuje wybornie
wszyscy wiecie o tym....
(śliwka)

Taka jest z natury wścibska,


że nam z oczu łzy wyciska.
Od "C" nazwę swą zaczyna
Lecz to nie cytryna. ...
( cebula)

Jak król wśród grzybów stoję.
Mój widok wszystkich wzrusza.
Przed kapeluszem moim uchyl kapelusza. ... ( borowik)
Choć kapelusz go zdobi
kłaniać się nie myśli.
Czeka, niech się pochylą
Ci, co tu przyszli. ...
(grzyb)
Berecik czerwony ma w białe kropeczki.
Nie chcą go brać dzieci ani wiewióreczki.
Ale mech zielony gwarzy:-
patrzcie jak mi z nim do twarzy. ...
( muchomor)
Kwitną, gdy z wakacji
wracamy do szkoły,
a cały las staje się wtedy liliowy. ...
(wrzos)
Ma gruby brzuszek
i kolor żółto-zielony.
Będzie z niej w zimie
kompot wymarzony...
(gruszka)

Okrągła głowa zielona


z soczystych liści złożona. ...
(kapusta)
Dobra gotowana,
dobra i surowa.
Choć nie pomarańcza,
lecz pomarańczowa.
Kiedy za zielony
pochwycisz warkoczyk
i pociągniesz mocno-
wnet z ziemi wyskoczy. ...
(marchewka)



Uczymy się rysować   

KOLOROWANKI JESIENNE


















©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna