John gray męŻczyźni są z marsa a kobiety z wenus



Pobieranie 0.87 Mb.
Strona1/22
Data09.05.2016
Rozmiar0.87 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   22
JOHN GRAY
MĘŻCZYŹNI SĄ Z MARSA
A KOBIETY Z WENUS

(Men are from Mars, Women are from Venus)

Przekład Katarzyna Waller-Pach


Wstęp | 1. Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus | 2. Pan Załatwiacz i Domowy Komitet Ulepszeń | 3. Mężczyźni zaszywają się w swoich jaskiniach | 4. Jak wpływać na płeć przeciwną | 5. Mówimy różnymi językami | 6. Mężczyźni są jak sprężynki | 7. Kobiety są jak fale | 8. Mamy różne potrzeby emocjonalne | 9. Jak unikać kłótni | 10. Zdobywanie punktów u partnera | 11. Jak wyrażać swoje uczucia | 12. Jak skutecznie prosić o pomoc | 13. Nie pozwolić, by miłość umarła

Książkę tę z najgłębszą miłością
i wzruszeniem dedykuję mojej żonie,
Bonnie Gray.
Jej miłość, wrażliwość, mądrość i sita
sprawiły, ze mogłem najlepiej, jak tylko umiem,
przedstawić to, czego się wspólnie
nauczyliśmy.


Podziękowania

Dziękuję mojej żonie Bonnie za to, że odbyła ze mną całą drogę, która doprowadziła do powstania tej książki. Jestem jej wdzięczny, że zgodziła się, bym uchylił rąbka naszej prywatności oraz że pomogła mi zrozumieć i docenić kobiecy sposób widzenia świata.

Dziękuję naszym trzem córkom - Shannon, Julie i Lauren - za ich niezachwianą miłość i zachętę. Wyzwanie, jakim była dla mnie rola ojca, pozwoliło mi pojąć, jakie trudności musieli pokonać moi rodzice. Dzięki temu, że sam mam dzieci, jeszcze bardziej kocham swoich rodziców. Będąc ojcem, lepiej zrozumiałem własnego ojca.

Dziękuję moim rodzicom za to, że z wielką miłością wychowali całą naszą siódemkę.

Jestem wdzięczny najstarszemu bratu, Davidowi, za to, że rozumie moje uczucia i pochwala sposób, w jaki je wypowiadam. Dziękuję mojemu bratu Williamowi za ustawiczne zachęcanie mnie do większego wysiłku. Dziękuję mojemu bratu Robertowi za pewną rozmowę, która trwała aż po świt i tak wiele wniosła do mojej pracy. Dziękuję mojemu bratu Tomowi za dodawanie mi otuchy i za jego wspaniały optymizm. Dziękuję mojej siostrze Virginii za to, że zawsze we mnie wierzyła i że wysoko ocenia moje seminaria. Zawsze pozostanę wdzięczny mojemu zmarłemu młodszemu bratu Jimmy'emu za jego miłość i podziw, które wciąż pomagają mi w trudnych chwilach.

Dziękuję mojej agentce, Patti Breitman, której twórcza pomoc i entuzjazm towarzyszyły tej książce od pierwocin aż po finał. Dziękuję Carole Bidnick za wsparcie, którego udzieliła mi w trudnych chwilach rozpoczynania pracy. Dziękuję Susan Moldow i Nancy Peske za poparcie i rady, których mi udzieliły. Dziękuję zespołowi HarperCollins za to, że zawsze mogłem liczyć na jego pomoc w swoich poszukiwaniach.

Pragnę też wyrazić wdzięczność tysiącom anonimowych uczestników moich seminariów, którzy dzielili się ze mną swoimi doświadczeniami i zachęcali do napisania książki. Przygotowując możliwie pełną prezentację rozległego tematu, jakim są problemy w porozumiewaniu się, czułem ich nie słabnące wsparcie.

Jestem wdzięczny moim pacjentom za to, że zaufali mi i opowiedzieli o swoich domowych zmaganiach. Dziękuję Steve'owi Martineau za jego mądre wskazówki, które wpłynęły na kształt tej książki. Dziękuję tym wszystkim, których serdeczność i wspaniałomyślność pozwoliły powołać do życia John Gray Relationship Seminars (właśnie seminaria były polem, na którym ulepszyłem i rozwijałem swoją pracę). Byli to: Elley i Ian Corenowie z Santa Cruz, Debra Mudd, Gary i Helen Francellowie z Honolulu, Bill i Judy Elbringowie z San Francisco, David Obstfeid i Fred Kliner z Waszyngtonu, Elizabeth Kling z Baltimore, Clark i Dottie Bartelowie z Seattie, Michael Najarian z Phoenix, Gloria Manchester z Los Angeles, Sandee Mac z Houston, Earlene Carrillo z Las Vegas, David Farlow z San Diego, Bart i Merrii Jacobsowie z Dailas oraz Ove Johhansson i Ewa Martensson ze Sztokholmu.

Dziękuję Richardowi Cohenowi i Cindy Black z Beyond Words Publishing za ich autentyczny i serdeczny wkład w powstanie mojej poprzedniej książki Men, Women, and Relationships, w której tkwił zalążek wszystkiego, co potem rozwinąłem, pisząc obecną książkę.

Dziękuję Johnowi Vestmanowi z Trianon Studios za znakomite nagranie całego mojego seminarium oraz Dave'owi Mortonowi i zespołowi Cassette Express za profesjonalizm, z jakim potraktowali dostarczony im materiał.

Spośród mężczyzn, których opowiadania szczególnie mnie wzbogaciły, osobne podziękowania składam Lenneyowi Eigerowi, Charlesowi Woodowi, Jacquesowi Early'emu, Davidowi Placekowi i Chrisowi Johnsowi, który wspomógł wydanie mojego rękopisu.

Dziękuję mojej sekretarce. Arianie, za to, że na cały czas mojej pracy nad książką wzięła na siebie odpowiedzialność za prowadzenie biura.

Dziękuję mojemu adwokatowi, który jest także przybranym dziadkiem moich dzieci, Jerry'emu Riefoldowi za to, że zawsze mogłem na niego liczyć.

Dziękuję Cliffordowi McGuire'owi za naszą dwudziestoletnią przyjaźń. Nie mógłbym sobie życzyć lepszego przyjaciela i doradcy.



Wstęp

W tydzień po narodzinach naszej córki Lauren moja żona Bonnie i ja byliśmy zupełnie wyczerpani. Lauren nie dawała nam zasnąć. Bonnie po porodzie prawie nie mogła chodzić i musiała brać środki przeciwbólowe. Przez pięć dni pozostawałem w domu, żeby jej pomóc, a potem wróciłem do pracy. Wydawało mi się, że Bonnie czuje się już lepiej.

Kiedy mnie nie było, skończyły się jej środki przeciwbólowe. Zamiast zadzwonić do mnie do pracy, poprosiła jednego z moich braci, który wpadł z wizytą, by poszedł do apteki. On jednak z jakiegoś powodu nie przyniósł jej tabletek. Bonnie przez cały dzień opiekowała się noworodkiem, cierpiąc okropnie.

Ja tymczasem nie miałem o niczym pojęcia. Kiedy wróciłem do domu, Bonnie była zupełnie wytrącona z równowagi.

Nie rozumiałem, o co chodzi. Miałem wrażenie, że mnie oskarża, gdy mówiła: "Cały dzień mnie boli. Skończyły się tabletki. Leżę zwinięta w łóżku i nikogo to nie obchodzi".

Zacząłem się bronić: "Dlaczego nie zadzwoniłaś do mnie?" A ona na to odpowiedziała: "Prosiłam twojego brata, ale zapomniał! Czekałam cały dzień, aż wróci. Co miałam zrobić? Ledwo chodzę. Czuję się taka opuszczona!"

Wtedy wybuchłem. Ja także byłem tego dnia poirytowany. Byłem zły, że do mnie nie zadzwoniła. Czułem wściekłość, myśląc o tym, że mnie oskarża, chociaż nawet nie wiedziałem, że cierpi. Powiedzieliśmy sobie kilka niemiłych słów i ruszyłem w stronę drzwi. Byłem zmęczony, zdenerwowany i dość już usłyszałem. Oboje doszliśmy do kresu wytrzymałości. I wtedy stało się coś, co odmieniło moje życie.

Bonnie powiedziała: "Poczekaj! Nie odchodź, proszę. Teraz najbardziej cię potrzebuję. Jestem cała obolała. W ogóle nie sypiam. Proszę, wysłuchaj mnie". Zatrzymałem się. Bonnie mówiła dalej: "John, póki jestem słodka i kochająca, jesteś przy mnie, ale kiedy tylko zaczynam być rozżalona, po prostu wychodzisz". Potem przerwała i z oczami pełnymi łez dodała: "Teraz bardzo mnie boli. Nie mam ci nic do ofiarowania. Właśnie teraz najbardziej ciebie potrzebuję. Proszę, chodź tutaj i przytul mnie. Nic nie musisz mówić. Wystarczy, że poczuję, jak mnie obejmujesz. Proszę, nie odchodź".

Zbliżyłem się i w milczeniu wziąłem ją w objęcia. Płakała, przytulona do mnie. Po kilku minutach podziękowała mi, że nie wyszedłem i że mogła popłakać na moim ramieniu. Tego dnia po raz pierwszy nie zostawiłem jej samej. Zostałem i czułem się z tym świetnie. W końcu dałem jej to, czego naprawdę potrzebowała. To chyba naprawdę była miłość: troska o tę drogą osobę, wiara w nasze uczucie, obecność drugiego człowieka. Byłem zaskoczony, jak łatwo udało mi się pomóc Bonnie, kiedy tylko wskazała mi właściwą drogę. Inna kobieta w tej sytuacji instynktownie wiedziałaby, czego Bonnie potrzeba, lecz ja jako mężczyzna nie miałem pojęcia, że to dotykanie, przytulanie i wysłuchiwanie żalów jest dla niej takie ważne.

Nigdy bym nie uwierzył, że tak łatwo rozwiążemy nasz konflikt.

W moich wcześniejszych związkach stawałem się w takich chwilach niechętny albo obojętny, po prostu dlatego, że nie wiedziałem, co właściwie mógłbym zrobić. Pewnie z tego powodu moje pierwsze małżeństwo było bardzo trudne i bolesne.

Incydent z Bonnie uświadomił mi, jak mógłbym zmienić swoje zachowanie. Zainspirował mnie także do podjęcia siedmioletnich badań, które w końcu doprowadziły do powstania tej książki.

Uświadomiłem sobie, jak bardzo kobiety różnią się od mężczyzn, i zdałem sobie sprawę, że małżeństwo nie musi być ciągłą walką. Pamiętając o dzielących nas różnicach, mogliśmy z Bonnie skutecznie, poprawić nasze sposoby porozumiewania się. Zrobiło nam się z sobą po prostu przyjemniej. Poznając i zgłębiając te różnice, uzyskaliśmy świadomość spraw, o których nigdy nie mówili nam rodzice, choćby dlatego, że podobnie jak my nie zdawali sobie dotąd sprawy z ich istnienia. Kiedy zacząłem się dzielić własnymi odkryciami z osobami przychodzącymi ze swoimi problemami do mojego gabinetu, zauważyłem, że moje rady przyniosły i w ich związkach znaczącą poprawę. Od tego czasu dosłownie tysiące par, które spotkałem na swoich seminariach, uznało, że w ich związkach nastąpiła cudowna odmiana.

Minęło siedem lat, a ja wciąż dostaję listy, zdjęcia uśmiechniętych małżeństw z dziećmi, kartki z podziękowaniami za uratowanie czyjegoś związku. Co prawda, to nie ja ratuję małżeństwa, lecz miłość, ale wielu z tych ludzi z pewnością rozwiodłoby się, gdyby nie nauczono ich w porę lepszego zrozumienia płci przeciwnej.

Susan i Jim byli małżeństwem od dziesięciu lat. Jak większość par oni także zaczynali wspólne życie, bardzo się kochając. Nadeszły jednak lata narastającej frustracji i rozczarowań, a wtedy, myśląc, że ich uczucie wygasło, zdecydowali się na rozstanie. Przed przeprowadzeniem rozwodu postanowili jeszcze przyjść na moje sobotnio-niedzielne seminarium. Susan powiedziała mi: "Próbowaliśmy wszystkiego, by ocalić ten związek, ale nic nie pomaga. Za bardzo się różnimy". W czasie seminarium ze zdumieniem dowiedzieli się, że te liczne różnice są zupełnie naturalne. Ucieszyło ich odkrycie, że inne pary przeszły dokładnie tę samą drogę.

W ciągu zaledwie dwóch dni Susan i Jim nauczyli się zupełnie nowego spojrzenia na naturę mężczyzn i kobiet.

Znowu się w sobie zakochali. Ich związek cudownie się przeobraził. Nie myśleli już o rozwodzie. Marzyli, by razem spędzić resztę życia. Jim powiedział potem, że to właśnie dzięki zrozumieniu dzielących ich różnic mogli się wzajemnie odzyskać.

Sześć lat później zaprosili mnie, bym zobaczył ich nowy dom i poznał całą rodzinę. Wciąż się kochali i dziękowali za to, że pozwoliłem im lepiej się zrozumieć i że się nie rozstali.

Chociaż większość ludzi wie, że mężczyźni i kobiety bardzo się różnią, to pozostaje dla nich niejasne, na czym ta różnica polega. Wielu specjalistów poruszało ten temat w swoich książkach, lecz prace te były zwykle jednostronne i pogłębiały tylko wzajemną niechęć i brak zaufania. Jedna z płci była zazwyczaj przedstawiana jako ofiara drugiej. Potrzebny był prosty podręcznik mówiący o tym, jak naturalne są różnice między kobietami a mężczyznami.

Aby wzbogacić i uleczyć kontakty między ludźmi przeciwnej płci, należy im pomóc w zrozumieniu dzielących ich różnic. Pozwoli to mężczyznom i kobietom na nowo się zaakceptować oraz umocnić poczucie własnej wartości, a jednocześnie obdarzyć partnera miłością, z całą jej niezmierzoną ufnością, chęcią współdziałania i podejmowaniem odpowiedzialności.

W wyniku ankiety, jaką przeprowadziłem wśród 25 000 uczestników moich seminariów, udało mi się zdefiniować zasadnicze różnice między kobietami a mężczyznami. Kiedy będziecie czytać o tych różnicach, poczujecie, jak wyrosłe między wami mury nieufności i urazy walą się w gruzy. Wszystkie zasady opisane w tej książce zostały wypróbowane w praktyce. 90 procent ankietowanych osób całkowicie utożsamiało się z uczuciowymi modelami mężczyzny i kobiety, jakie przedstawiłem.

Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus - to podręcznik o szczęśliwym związku z lat dziewięćdziesiątych XX wieku, Mówi głównie o tym, że mężczyźni i kobiety inaczej myślą, czują, postrzegają, reagują i kochają, innych rzeczy pragną i inne cenią. Zdaje się czasem, jakby pochodzili z różnych planet, których mieszkańcy mają odmienne potrzeby i mówią własnymi językami.

Ta książka pomoże wam uniknąć niezrozumienia i niewłaściwych oczekiwań. Jeśli będziecie pamiętali, że partner pochodzi z innej planety, to postaracie się, zamiast go zmieniać - jak bywało dotąd - rozpocząć współdziałanie oparte na zrozumieniu faktu, że musicie się różnić. Co ważniejsze, nauczycie się praktycznych technik rozwiązywania problemów płynących z waszej inności.

Tworzenie szczęśliwego związku jest czasami bardzo trudne. Oczywiście, że pojawią się problemy. Tylko że te problemy albo mogą się stać źródłem urazy i odrzucenia partnera, albo posłużyć do zbudowania głębszego wzajemnego zrozumienia, bliskości, zaufania i miłości. Wskazówki, które znajdziecie w tej książce, pomogą wam rozwiązywać problemy, jakie napotkacie w waszym wspólnym życiu. W ten sposób uzyskacie narzędzie, które pozwoli wam zdobyć miłość, jakiej pragniecie, i dać partnerowi swoją czułość i pomoc, na które zasługuje.

Naturalnie, książka ta zawiera wiele uogólnień i czasem niektóre stwierdzenia wydadzą się wam bardziej trafne, a inne mniej. Każdy z nas ma przecież własną osobowość. Czasami na moich seminariach spotykałem i takie pary, w których związku zachodziło swoiste odwrócenie ról - mężczyzna identyfikował się z tym, co mówiłem o kobietach, i odwrotnie. Jeżeli zauważycie, że coś podobnego dotyczy także waszego związku, pragnę was uspokoić, że nie ma w tym żadnej "nienormalności".

Radzę serdecznie, byście, jeśli natraficie na coś, co zupełnie do was nie pasuje, albo zignorowali to, albo wejrzeli głębiej w siebie.

Czasem mężczyźni, którzy pragną być bardziej kochający i lepiej trafiać w oczekiwania partnerki, zaprzeczają do pewnego stopnia swej męskiej naturze. Podobnie niektóre kobiety wyrzekają się swoich kobiecych cech, aby osiągnąć sukces w zawodzie wymagającym "męskiego" charakteru. Jeśli ten przypadek zaistniał w waszym związku, to, być może, lektura tej książki pozwoli wam przywrócić równowagę między waszą męską i kobiecą naturą.

Nie staram się natomiast odpowiedzieć w mej książce na pytanie, dlaczego mężczyźni i kobiety tak bardzo się różnią. Jest to zagadnienie dotyczące bardzo wielu kwestii: różnic biologicznych i wpływu rodziców, edukacji, uwarunkowań kulturalnych, społecznych, historycznych czy wreszcie oddziaływania mediów. (Sprawy te omawiam szerzej w publikacji Men, Women, and Relationships: Making Peace with the Opposite Sex).

Chociaż korzyści płynące z lektury mej książki są natychmiastowe, nie może ona zastąpić prawidłowo przeprowadzonej terapii ani porady specjalisty zajmującego się problemami rodzinnymi.

Książka ta pokazuje jedynie obraz szczęśliwego związku i pozwala poznać metody wzajemnego porozumiewania się.

Jestem przekonany, że każdy czytelnik może z niej czerpać wiele korzyści. Jedyna negatywna uwaga, jaką słyszałem na swoich seminariach, brzmiała: "Szkoda, że nikt mi wcześniej tego nie powiedział".

Nigdy nie jest za późno, by wprowadzać do swojego życia miłość. Musicie się tylko nauczyć nowego sposobu postępowania.

Jeśli pragniecie, by wasz związek był pełniejszy i bardziej satysfakcjonujący, przeczytajcie tę książkę.

Przedstawiając ją czytelnikom, czynię to z wielką radością. Niech rośnie w was miłość i mądrość. Życzę Wam wszystkim, by liczba rozwodów spadła, a szczęśliwych związków wzrosła. Nasze dzieci zasługują na życie w lepszym świecie.

5 listopada 1991
Mill Valley, Kalifornia


John Gray

ROZDZIAŁ PIERWSZY

MĘŻCZYŹNI SĄ Z MARSA,
KOBIETY Z WENUS

Wyobraźcie sobie, że mężczyźni pochodzą z Marsa, a kobiety z Wenus. Pewnego dnia, dawno temu, Marsjanie, patrząc przez teleskopy, odkryli Wenusjanki. Jeden rzut oka wystarczył, by obudziły się w nich nie znane wcześniej uczucia. Marsjanie zakochali się, szybko wymyślili podróż kosmiczną i polecieli na Wenus.

Wenusjanki przywitały Marsjan z otwartymi ramionami.Intuicyjnie przeczuwały, że ten dzień kiedyś nadejdzie. Ich serca otworzyły się na miłość, której nigdy wcześniej nie zaznały.

Miłość Wenusjanek i Marsjan była czarowna. Zachwycali się tym, że są razem, robią ze sobą różne rzeczy, wspólnie mieszkają. Chociaż pochodzili z innych światów, umieli się rozkoszować swoją odmiennością. Całe miesiące spędzali, ucząc się siebie nawzajem, badając i uznając swoje odrębne potrzeby, upodobania i sposoby zachowania. Przez całe lata żyli w miłości i harmonii.

Potem zdecydowali się polecieć na Ziemię. Z początku wszystko szło dobrze, ale oddziaływanie atmosfery ziemskiej spowodowało, że pewnego ranka wszyscy obudzili się z osobliwym rodzajem amnezji - amnezją wybiórczą.

Zarówno Marsjanie, jak i Wenusjanki zapomnieli, że muszą się różnić, bo pochodzą z innych planet. Tego ranka wszystko, czego dotychczas się dowiedzieli o swojej odrębności, zatarło się w ich pamięci. I od tego dnia mężczyźni i kobiety pozostają w konflikcie.


PAMIĘĆ O ODRĘBNOŚCI

Nieświadomi, że mężczyźni i kobiety muszą się różnić, żyjemy w niezgodzie. Często wpadamy w złość lub frustrację w zetknięciu z płcią przeciwną, ponieważ zapomnieliśmy o tej ważnej prawdzie. Spodziewamy się, że przedstawiciele odmiennej płci będą bardziej do nas podobni. Żądamy, aby "chcieli, czego my chcemy" i "czuli to, co my czujemy".

Mylnie sądzimy, że jeśli nasi partnerzy nas kochają, to będą reagować i zachowywać się w określony sposób. Ten sam, w jaki my reagujemy i zachowujemy się, gdy kogoś kochamy. Takie nastawienie prowadzi do wciąż nowych rozczarowań. Tracimy czas, który moglibyśmy poświęcić na wymienianie się informacjami na temat swoich odrębności.

Mylnie sądzimy, że jeśli nasi partnerzy nas


kochają, to będą reagować i zachowywać się
w określony sposób. Taki sam, w jaki my reagujemy
i zachowujemy się, gdy kogoś kochamy.


Mężczyźni niesłusznie oczekują, że kobiety będą myślały, wypowiadały się, reagowały tak, jak to robią mężczyźni; kobiety błędnie spodziewają się po mężczyznach uczuć, sposobów komunikowania i reakcji właściwych kobietom. Nasze związki są pełne niepotrzebnych utarczek i konfliktów, bo zapomnieliśmy, że mężczyźni i kobiety się różnią.

Jasne postawienie sprawy i respektowanie tych odmienności spektakularnie zmniejsza nieporozumienia w kontaktach między płciami. Jeśli się pamięta, że mężczyźni pochodzą z Marsa, a kobiety z Wenus, wszystko daje się wyjaśnić.

PRZEGLĄD DZIELĄCYCH NAS RÓŻNIC

W poszczególnych rozdziałach książki będę szczegółowo omawiał dzielące nas różnice. Kolejno uzyskamy wgląd w nowe i rozstrzygające sprawy. Oto główne odmienności, jakie zgłębimy:

W rozdziale drugim przeanalizujemy, czym różni się męska skala wartości od kobiecej. Spróbujemy też zrozumieć dwa największe błędy, jakie popełniamy w kontaktach z płcią przeciwną: mężczyźni błędnie ofiarowują rozwiązania i dezawuują uczucia, a kobiety dają rady i instruują. Dla tych, którzy zrozumieją nasze marsjańsko-wenusjańskie pochodzenie, stanie się jasne, dlaczego mężczyźni i kobiety nieświadomie robią pewne błędy. Pamięć o dzielących nas różnicach umożliwi nam uniknięcie tych błędów i reagowanie w sposób bardziej efektywny.

W rozdziale trzecim odkryjemy, w jak różny sposób mężczyźni i kobiety reagują na stres. Podczas gdy Marsjanie zwykle zamykają się i milcząc, rozmyślają o tym, co ich gnębi, Wenusjanki czują instynktowną potrzebę mówienia o trawiących je niepokojach. Poznamy nową strategię zdobywania tego, na czym nam w tym pełnym konfliktów czasie zależy.

Jak postępować z płcią przeciwną, dowiemy się w rozdziale czwartym. Mężczyzn pobudza wrażenie, że są potrzebni, a kobiety - że są traktowane z czułością. Omówimy trzy etapy ulepszania naszych związków i nauczymy się przezwyciężać największe wyzwania: mężczyźni muszą przełamać swój opór przeciw dawaniu miłości, podczas gdy kobiety muszą pokonać opór przeciw przyjmowaniu jej.

W rozdziale piątym dowiecie się, że mężczyźni i kobiety zwykle nie mogą się porozumieć, ponieważ mówią różnymi językami. Słownik wyrażeń marsjańsko-wenusjańskich zawiera tłumaczenia wypowiedzi, które najczęściej bywają błędnie rozumiane. Dowiecie się, że mężczyźni i kobiety mówią, a niekiedy przestają to robić z całkowicie różnych powodów. Kobiety mogą nauczyć się, co robić, kiedy mężczyzna milknie, a mężczyźni - jak można lepiej słuchać, nie poddając się frustracji.

W rozdziale szóstym odkryjecie, jak odmienna jest potrzeba intymności mężczyzn i kobiet. Mężczyzna dąży do zbliżenia, lecz potem nieuchronnie pragnie się odsunąć. Kobiety nauczą się, jak przebrnąć przez tę fazę zachowania dystansu, tak by partner jednym skokiem wracał do poprzedniego etapu. Dowiedzą się także, jakie chwile są najlepsze do prowadzenia z mężczyzną intymnych rozmów.

W rozdziale siódmym zbadamy, jak natężenie uczuć kobiety wobec obiektu miłości rytmicznie podnosi się i opada na podobieństwo fali. Mężczyźni nauczą się, w jaki sposób odpowiednio interpretować te czasem nagłe wahania emocji. Dowiedzą się też, jak się zorientować, kiedy są najbardziej potrzebni, i w takich przypadkach umiejętnie mogą służyć pomocą, bez konieczności poświęcania się.

W rozdziale ósmym odkryjemy, że mężczyźni i kobiety ofiarowują ten rodzaj miłości, jakiego sami potrzebują, nie zaś ten, którego oczekuje płeć przeciwna. Mężczyźni pragną w miłości przede wszystkim zaufania, akceptacji i docenienia. Kobiety szukają miłości niosącej zrozumienie, uwagę i szacunek. Poznacie sześć powszechnie, choć nieświadomie przez nas stosowanych sposobów odpychania partnera.

W rozdziale dziewiątym zbadamy, jakie są sposoby unikania bolesnych kłótni. Mężczyźni nauczą się, że zachowując się tak, jakby mieli zawsze rację, dezawuują uczucia kobiet. Kobiety dowiedzą się, że zdarza im się niechcący wysyłać sygnały dezaprobaty zamiast sygnałów niezgody i w ten sposób prowokować męskie mechanizmy obronne. Przeprowadzimy szczegółową analizę kłótni. Sformułujemy praktyczne rady dotyczące sposobów komunikowania się, pomocnych w podobnych sytuacjach.

Rozdział dziesiąty pokaże, że mężczyźni i kobiety prowadzą odmienne "zapisy zdobytych punktów". Mężczyźni dowiedzą się, że dla Wenusjanek każdy - niezależnie od wielkości - podarunek miłości liczy się tak samo (jest równie ważny). Przekonają się, że nie muszą skupiać się na jednym dużym prezencie, skoro maleńkie dowody uczucia mają tę samą wartość. Przedstawimy listę 101 sposobów "zdobywania punktów" u kobiet. Kobiety tymczasem nauczą się poświęcać energię tym sprawom, które "liczą się" u mężczyzn: dawać im to, czego oni oczekują.

W rozdziale jedenastym poznacie sposoby porozumiewania się w trudnych chwilach. Omówimy odmienne u mężczyzn i kobiet sposoby ukrywania uczuć, a także wagę dzielenia się swymi emocjami. "Technika Listu miłosnego" będzie naszym sposobem wyrażania negatywnych uczuć, jakie czujemy wobec partnera, metodą odnalezienia większej miłości, drogą do wybaczenia.

W rozdziale dwunastym dowiecie się, dlaczego Wenusjankom trudniej przychodzi prosić o pomoc, a także dlaczego Marsjanie zwykle odmawiają tej prośbie. Nauczycie się, dlaczego wyrażenia "czy mógłbyś" i "czy możesz" zniechęcają mężczyzn i co powiedzieć w zamian. Poznacie sekret, jak zachęcić mężczyzn, by dawali z siebie więcej. Odkryjecie moc drzemiącą w odpowiednio dobranych słowach, wypowiadanych zwięźle i wprost.

W rozdziale trzynastym odkryjecie cztery pory miłości. Realistyczne spojrzenie na to, jak miłość zmienia się i wzrasta, pomoże wam przezwyciężyć nieuniknione w każdym związku kłopoty. Dowiecie się, jak przeszłość wasza i waszego partnera wpływa na teraźniejszość waszego związku. Nauczycie się, jak utrzymać miłość.

W każdym z tych rozdziałów odnajdziecie sekrety budowania trwałych związków miłosnych. Dzięki tym odkryciom potraficie sprawić, by związki te dawały wam satysfakcję.




  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   22


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna