Koncepcje społeczeństwa obywatelskiego w filozofii społecznej liberalizmu I komunitaryzmu


Rozdział 1. Od idei obywatelstwa do idei społeczeństwa obywatelskiego



Pobieranie 0.91 Mb.
Strona4/15
Data07.05.2016
Rozmiar0.91 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15

Rozdział 1. Od idei obywatelstwa do idei społeczeństwa obywatelskiego




    1. Starożytne koncepcje państwa i kryteria obywatelstwa: Platon, Arystoteles, Cyceron

Filozofia społeczna Platona oraz jego poglądy polityczne są zrozumiałe dla współczesnego czytelnika jedynie wówczas, gdy uświadomi sobie sytuację polityczną, w jakiej żył filozof. Jego dzieciństwo i młodość przypadły na okres wojny peloponeskiej (431-404 p.n.e.), a więc był świadkiem nie tylko klęski Aten, lecz także upadku demokracji. Miał 24 lata, gdy krwawe rządy sprawowało „trzydziestu tyranów” (404-403 p.n.e.). W 399 roku, nauczyciel Platona, Sokrates został skazany na śmierć, a sam Platon musiał opuścić miasto. Polityczny chaos, skazanie wielu przyjaciół, a wśród nich ukochanego nauczyciela na śmierć, musiało wpłynąć na poglądy polityczne Platona, a także przyczyniło się do podejmowania prób czynnego uczestnictwa w życiu politycznym. W Liście VII pisał: „Ongiś w młodości przeżyłem to, co przeżywa wielu młodych ludzi. Zamierzałem, skoro tylko stanę się panem samego siebie, poświęcić się niezwłocznie służbie politycznej”36. Znane są zabiegi Platona na dworze tyranów Syrakuz: Dionizosa I i Dionizosa II, aby zrealizować własne koncepcje polityczne.

Z dużym prawdopodobieństwem możemy przypuszczać, że owa sytuacja społeczno-polityczna miała wpływ na Platona, gdy formułował ideę państwa doskonałego. Oto w Liście VII pisał: „Psuło się ustawodawstwo i obyczajność publiczna, i to z siłą wzmagającą się w sposób wprost zdumiewający, tak iż ja, pełen będąc z początku wielkiego zapału do działalności publicznej, patrząc na to, i widząc jak wszystko wszędzie gna i pędzi na zatracenie, zacząłem wreszcie odczuwać, że mnie już ogrania zawrót głowy. [...] Wreszcie zrozumiałem, że wszystkie państwa obecne, wszystkie razem wzięte, ile ich jest, źle się rządzą. Prawa ich mianowicie, jeśli nie zastosować tu jakichś wprost nadzwyczajnych zabiegów i jeżeli los nie przyjdzie z pomocą, są już niemal w beznadziejnym stanie”37.

Platon nie był pierwszym myślicielem, który sformułował ideę państwa doskonałego. Arystoteles wspomina w Polityce o dwóch poprzednikach Platona: o Faleasie z Chalcedonu i o Hippodamosie z Miletu. O Faleasie pisze Arystoteles, że „pierwszy wystąpił z pomysłem, że posiadłości obywateli powinny być równe”38 i dodaje, że owa równość powinna dotyczyć także wychowania. Natomiast o Hippodamosie Arystoteles pisze, iż „był pierwszym, który nie będąc czynnym mężem stanu, pokusił się o to, by coś powiedzieć o najlepszym ustroju”39.

Swoje poglądy dotyczące idealnego państwa Platon przedstawił w dziele pt. Państwo. Jako przyczynę powstania państwa autor wskazuje naturalną skłonność każdej jednostki do wspólnego życia: „państwo tworzy się dlatego, że żaden z nas nie jest samowystarczalny, tylko mu potrzeba wielu innych”40. Brak samowystarczalności prowadzi, używając terminu Emilé Durkheime’a, do „społecznego podziału pracy”, o którym Platon pisze: „bierze jeden drugiego do tej, a innego do innej potrzeby, a że wielu rzeczy potrzebujemy, więc zbieramy wielu ludzi do jednego siedliska, aby wspólnie żyli i pomagali jeden drugiemu, i to wspólne mieszkanie nazwaliśmy imieniem państwa”41.

Według Platona podział pracy prowadzi do wyróżnienia w idealnym państwie trzech klas obywateli: rządzących, strażników oraz klasę obejmującą rzemieślników, rolników, kupców i innych. Filozof porównuje owe trzy klasy społeczne do trzech władz duszy: rozumu, odwagi i pożądania. Rządzący są rozumem państwa i dlatego autor porównuje ich do pasterzy ludzkiej trzody. To porównanie często pojawia się w różnych dialogach: rządzący są pasterzami, strażnicy psami, a pozostała ludność stanowi trzodę. Platon pisze, że „rządzący i lud [...] wszyscy razem będą siebie nawzajem nazywali obywatelami”42.

Ważnym zagadnieniem dla Platona jest majątek, który dzieli ludzi na dwie klasy: bogatych i biednych, a co za tym idzie jest przyczyną demoralizacji i konfliktów oraz źródłem wojny. Posiadanie rodziny jeszcze bardziej komplikuje ten stan, obywatele zaczynają dbać bardziej o własny majątek i poświęcają się swojej rodzinie, zaniedbując sprawy państwowe. Zdaniem Platona warunkiem dobrze funkcjonującego państwa musi być zniesienie własności prywatnej i instytucji rodziny.

Wspólnota powinna objąć nie tylko dobra materialne, ale także kobiety i dzieci. Kobiety miałyby otrzymywać takie samo wychowanie i wykształcenie jak mężczyźni. Te spośród nich, które będą najdzielniejsze i najrozumniejsze, będą pełnić służbę żołnierską na równi z mężczyznami. A zatem kobiety w idealnym państwie będą pełnoprawnymi obywatelami i będą spełniać te same funkcje, co mężczyźni. Rodzicielska rola kobiet będzie kończyła się w momencie narodzin dziecka, po urodzeniu, dzieci będą odbierane matkom i wychowywane przez specjalnie przystosowane do tego celu instytucje państwowe. Chwilowy związek dwojga ludzi nie będzie oparty na uczuciu, lecz na losowaniu. Platon dopuszcza możliwość stosowania podstępów i oszustw, tak by łączyć w pary ludzi posiadających „najlepsze cechy”, a co za tym idzie, aby z takich związków rodziły się doskonałe dzieci.

Warunkiem istnienia idealnego państwa jest powstrzymanie wszelkich zmian. Sądzę, że ten warunek stawiał Platon na podstawie własnego doświadczeni. Szczególne dlań znaczenie miała z pewnością walka klasowa rozgrywająca się wówczas w Atenach, panujący chaos, a także przekonanie, że ówczesny świat się rozpada i dąży ku zagładzie. Stworzenie doskonałego państwa i utrzymanie status quo zatrzymałoby postępującą degenerację świata. Stąd osobliwy pomysł Platona, by wygnać z idealnego państwa poetów, których twórczość mogłaby przyczynić się do zmian obyczajowości, a ta z kolei prowadziłaby do rozkładu państwa.

Platon uważa, że idealne państwo nie powinno być zbyt duże i ustala liczbę obywateli na 5040 osób, która będzie stosowna „dla potrzeb wojskowych, jak też przy zawieraniu w czasie pokoju wszelkich umów i układów, przy rozkładaniu podatków oraz przeprowadzaniu przydziałów różnych dostaw”43. Kolejnym ważnym warunkiem funkcjonowania każdego państwa, a w szczególności państwa idealnego jest panowanie filozofów, o czym pisze Platon w Liście VII: „Widziałem się zmuszony hołd oddać prawdziwej filozofii i uznać, że z jej wyżyn dopiero można zobaczyć, jak wygląda wszelka sprawiedliwość w polityce i życiu jednostek; od nieszczęść przeto nie wyzwoli się wcześniej ród ludzi, zanim albo ludzie należycie i prawdziwie miłujący mądrość [filozofowie] nie przyjdą do władzy, albo ci, którzy rządzą w państwach, jakimś bożym ulegając wyrokom, nie umiłują istotnie mądrości”44. Natomiast w V księdze Państwa Platon pisze, iż „Jak długo albo miłośnicy mądrości nie będą mieli w państwach władzy królewskiej, albo ci dzisiaj tak zwani królowie i władcy nie zaczną się w mądrości kochać uczciwie i należycie, i pokąd to się w jedno nie zleje: wpływ polityczny i umiłowanie mądrości, a tym licznym naturom, które dziś idą osobno, wyłącznie tylko jednym albo wyłącznie drugim torem, drogi się nie odetnie, tak długo nie ma sposobu, żeby zło ustało, kochany Glaukonie, nie ma ratunku dla państw, a uważam, że i dla rodu ludzkiego”45. Stwierdzenie to oznacza, że zarówno władca, który nie jest filozofem, bądź nie posiada takowego przygotowania, jak i filozof, który nie jest obeznany z tajnikami władzy, nie mogą dobrze sprawować władzy.

Platon stwierdza, że „O miłośniku mądrości [tj. o filozofie] powiemy, że on namiętnie pożąda mądrości i to nie: jednej tak, a drugiej nie, tylko wszelkiej”46. Jest to człowiek, który miłuje mądrość i do niej dąży - tym różni się od innych ludzi, że posiada wiedzę, a inni tylko mniemanie. Wiedza odnosi się do bytu, czyli tego, co jest, bo to, co nie jest, nie może być przedmiotem żadnej wiedzy. Filozof, który poprzez swą duszę dostrzega poza różnymi zjawiskami ich idee, będzie lepiej od innych wiedział czym jest sprawiedliwość, dobro, szczęście. Wiedza ta pozwoli mu lepiej od innych obywateli kierować państwem i jego prawidłowym funkcjonowaniem.

Myśliciel podaje własną definicję sprawiedliwości, przyznając, że sprawiedliwe jest to, co jest zgodne z naturą i dlatego też „jednym to jest dane z natury [a więc sprawiedliwe]: być w kontakcie z umiłowaniem mądrości i przewodzić w państwie, a innym ten kontakt nie jest dany; powinni tylko iść za tym, który prowadzi”47.

Platon odróżnia politykę prawdziwą od fałszywej. Ta pierwsza zajmuje się duszą, a więc troszczy się o prawdziwego człowieka, natomiast ta druga troszczy się o ciało, a więc zjawiskową, przemijającą powłokę człowieka. Konsekwencją poglądu, że jedynie filozofia dba o duszę, jest utożsamienie jej z polityką, a tym samym utożsamienie polityka z filozofem. Współczesne rozumienie polityki jest odmienne od platońskiego rozumienia polityki. Dla starożytnego Greka państwo i prawa wyznaczały cały horyzont życia człowieka. Jednostka była w swej istocie obywatelem, a wartości i cnoty jednostki były tożsame z wartościami i cnotami obywatela. Dziś nikt nie powiedziałby, że celem polityki jest troska o duszę człowieka. Państwo nie ma aspiracji, by być źródłem wszystkich norm regulujących życie ludzi, a jednostka nie utożsamia się z obywatelem. Życie ludzkie toczy się w wielu różnych kontekstach społecznych, a kontekst polityczny czy publiczny jest tylko jednym z wielu kontekstów.

Odczytując myśl Platona w kategoriach współczesnych ideologii politycznych możemy znaleźć wątki charakterystyczne zarówno dla totalitaryzmu, jak i demokracji. Szczególnie znane są zarzuty, jakie stawia Platonowi Karl R. Popper w dziele pt. Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie48. Autor pisze w nim, że „Program Platona nie tylko nie jest wyższy moralnie od totalitaryzmu, ale jest z nim zasadniczo identyczny. Myślę, że sprzeciwy, jakie ten pogląd budzi, mają swe źródło w odwiecznym i głęboko zakorzenionym przesądzie idealizującym Platona”49.

Popper uważał Platona za zdecydowanego wroga społeczeństwa otwartego, czyli społeczeństwa opartego na wolnym wyborze i wolnych decyzjach jednostek. Platon jest przedstawiony jako zwolennik społeczeństwa zamkniętego i wróg demokracji, a platońskie państwo to zaprzeczenie wolności. Zdaniem Poppera: „Platońska teoria sprawiedliwości w formie, jaką nadał jej w Państwie oraz w pracach późniejszych, jest świadomą próbą przełamania egalitarnych, indywidualistycznych i protekcjonistycznych tendencji jego czasów i restaurowania postulatów trybalizmu przez stworzenie totalitarnej teorii moralnej. [...] Przywileje klasowe, powiada Platon, są nieodzowne dla utrzymania państwa, a zatem one stanowią istotę sprawiedliwości. W konsekwencji dochodzimy do tego, że sprawiedliwość służy potędze mego narodu, mojej klasy czy mojej partii”50.

Także tłumacz dialogów Platona, Władysław Witwicki, uważał, że „wiele myśli i marzeń politycznych Platona doczekało się spełnienia w Europie w wieku XX, kiedy się zaczęły tworzyć państwa totalne”51.


*
Orientacja antyindywidualistyczna cechująca stanowisko Platona, była charakterystyczna również dla jego ucznia Arystotelesa, który w VIII księdze Polityki pisał, iż „nie trzeba sądzić, że ktoś z obywateli do siebie samego należy, przeciwnie, wszyscy należą do państwa, bo każdy z nich jest częścią państwa”52. Arystoteles patrzy na człowieka jako na obywatela państwa i państwo stawia całkowicie ponad rodziną, i ponad poszczególną jednostką: indywiduum jest ze względu na państwo, a nie państwo ze względu na jednostkę. W Polityce autor pisał: „Pozostaje nam odpowiedzieć na pytanie, czy szczęście każdego człowieka i szczęście polis należy uznać za to samo, czy też nie. Nie może tu jednak być wątpliwości, bo wszyscy chyba zgodzą się na to, że to jest to samo”53. Natomiast w Etyce Nikomachejskiej Arystoteles przedkłada dobro państwa nad dobro jednostkowe: „Jeśli bowiem nawet to samo jest najwyższym dobrem i dla jednostki, i dla państwa, to jednak dobro państwa zdaje się być czymś większym i doskonalszym, zarówno gdy idzie o osiągnięcie, jak też o zachowanie go; i dla jednostki bowiem miłą jest rzeczą dopięcie celu, ale piękniejszą i bardziej boską dla narodu i dla państwa”54.

Platona i Arystotelesa zasadniczo różniła stosowana metoda badawcza oraz teoria społeczeństwa jako całości. Platon był przede wszystkim wizjonerem, a Arystoteles badaczem, którego stosunek do zjawisk społecznych był podobny jak jego stosunek do zjawisk przyrody, które studiował z wielką skrupulatnością. Potwierdzeniem tej postawy była m.in. praca nad analizami ustrojów poszczególnych państw greckich, z których zachowało się tylko dzieło Ustrój polityczny Aten. Nie ulega wątpliwości, że Arystoteles, tak jak Platon, poszukiwał ustroju doskonałego, jednakże uważał, że „dobry prawodawca i prawdziwy mąż stanu powinien znać zarówno najlepszy ustrój, jak i możliwie najlepszy w istniejących okolicznościach”55. W rezultacie swoich badań doszedł do wniosku, że nie istnieje ustrój idealny, można jedynie stworzyć ustrój zbliżony do najlepszego. „Jaki jest najlepszy ustrój i jakie najlepsze jest życie dla większości państw i większości ludzi [...] da się rozstrzygnąć w ten tylko sposób, że się ma na oku życie, które dla większości jest możliwe do osiągnięcia, i ustrój, który w większości państw może znaleźć zastosowanie”56.

Podstawowe założenie, na którym Arystoteles opiera swoją Politykę, wyraża się w poglądzie, że człowiek jest istotą społeczną. Oznacza ono, że człowiek ma wrodzoną dyspozycję do życia w zbiorowości, do współżycia z innymi ludźmi. Człowiek potrzebuje innych, ponieważ nie jest samowystarczalny (podobny pogląd głosił Platon), potrzebuje żyć we wspólnocie, która zaspokoi jego potrzeby. „Kto zaś nie potrafi żyć we wspólnocie albo wcale jej nie potrzebuje, będąc samowystarczalnym, bynajmniej nie jest członem państwa, a zatem jest albo zwierzęciem, albo bogiem”57.

Każdy człowiek ma właściwe sobie przeznaczenie, którego realizację zapewnia dopiero związek z innymi: mężczyzna nie może istnieć bez kobiety, kobieta bez mężczyzny; pan, aby był panem potrzebuje niewolnika, z kolei niewolnik, by móc pełnić swoją rolę potrzebuje pana. Istoty, które bez siebie istnieć nie mogą „łączą się w rodzinę, która zaspokaja podstawowe, codzienne potrzeby ludzkie. Rodziny łączą się w gminę wiejską i tworzą wspólnotę „dla zaspokojenia potrzeb wychodzących poza dzień bieżący”. I dalej Arystoteles pisze, że: „Pełnia w końcu wspólnot stworzona z większej ilości gmin wiejskich, która niejako już osiągnęła kres wszechstronnej samowystarczalności, jest państwem; powstaje ono dla umożliwienia życia, a istnieje, aby życie było dobre. Każde państwo powstaje zatem na drodze naturalnego rozwoju, podobnie jak i pierwsze wspólnoty. Jest bowiem celem, do którego one zmierzają, natura zaś jest właśnie osiągnięciem celu”58.

Potrzeby, które człowiek zaspokaja we wspólnocie, są nie tylko potrzebami materialnymi („wymiana towarów i przymierze zaczepno-obronne”), ponieważ wspólnota ma również wymiar moralny, zespala ją wspólne dążenie do cnoty. Arystoteles pisze, że „wspólnota państwowa ma na celu nie współżycie, lecz piękne uczynki”59. Zdaniem autora mowa jest czynnikiem sprzyjającym życiu we wspólnocie, służy do określenia tego, co pożyteczne i szkodliwe, jak również i tego, co sprawiedliwe i niesprawiedliwe. W państwie dopiero człowiek może zaspokoić wszystkie potrzeby od biologicznych do psychologicznych, jednostka staje się w pełni człowiekiem, urzeczywistnia swoje ludzkie właściwości. Natura więc nie jest tylko wyjściową dyspozycją człowieka do życia w społeczeństwie, jest także celem, który poprzez życie we wspólnocie zostaje osiągnięty.

Założenie, że człowiek jest z natury istotą społeczną, które poczynił Arystoteles, miało doniosłe znaczenie w dziejach myśli społecznej. Sam autor polemizował z poglądami sofistów, którzy przyjmowali, że jednostka jest bytem samoistnym, a stosunki społeczne należą do sfery konwencji a nie natury. Arystotelesowskie założenie o społecznej naturze człowieka wydaje się być znacznie bliższe współczesnemu myśleniu o naturze człowieka, niż XVII i XVIII-wieczne poglądy dotyczące ludzi żyjących w stanie natury. Toczący się spór o naturę ludzką pomiędzy myślicielami przyjmującymi, że człowiek w stanie przedspołecznym rodził się z dyspozycjami egoistycznymi (Hobbes) lub miał wrodzony pęd do towarzyskości i skłonności altruistyczne (Locke) opierał się na założeniu, że natura ludzka jest stała, niezmienna, jest czymś, co jest człowiekowi wrodzone. Natomiast Arystoteles przyjmował, że człowiek nie jest czymś gotowym, statycznie określonym – wręcz przeciwnie – uważał, że człowiek jest istotą, która staje się i urzeczywistnia w miarę swojego rozwoju. Owo urzeczywistnienie człowieczeństwa, rozwinięcie swoiście ludzkich cech jest możliwe we wspólnocie, w społeczeństwie. Mówiąc językiem współczesnej socjologii, ten proces, kiedy istota ludzka staje się człowiekiem to socjalizacja.

Stwierdzenie, że „państwo jest tworem natury, i że jest pierwej od jednostki”60 świadczy o teleologicznym pojmowaniu przez Arystotelesa natury, zgodnie z którym „proces, który prowadzi do istnienia rzeczy, pozostaje w odwrotnym stosunku do jej istoty. Co bowiem jest późniejsze w porządku stawania się jest wcześniejsze w porządku natury, a co jest pierwsze z natury, jest ostatnie w porządku powstania. W rzeczy samej, nie dom jest zbudowany dla cegieł i kamieni, lecz one są utworzone dla domu”61. Arystoteles pisząc, że „państwo należy do tworów natury” nie miał na myśli tego, że istnieje ono w taki sam sposób jak kamienie, gwiazdy, zjawiska atmosferyczne i jest stworzone przez przyrodę, lecz sądził, że wrodzona skłonność człowieka nieuchronnie dąży do stworzenia państwa, bo tylko w nim człowiek może zaspokoić wszystkie swoje potrzeby.

Arystoteles, w przeciwieństwie do Platona, nie uważał, aby dążenie do jedności oraz spójności w państwie było czymś dobrym i pożądanym. Pisał, że „państwo postępujące i rozwijające się ku coraz ściślejszej jedności, przestanie w ogóle być państwem. Państwo bowiem z natury jest pewną wielością, jeśli więc rozwijać się będzie ku coraz większej jedności, to z państw powstanie rodzina, z rodziny zaś jednostka. Rodzina bowiem, jak każdy uzna, przedstawia ściślejszą jedność aniżeli państwo, a jednostka ściślejszą niż rodzina. Także gdyby nawet ktoś potrafił to uskutecznić, to nie powinien tego czynić, zniweczy bowiem państwo”62.

Jeżeli obaj myśliciele traktowali państwo jako swoisty organizm, to Platon kładł nacisk na to, by wszystkie części tworzyły całość i były jej podporządkowane, natomiast Arystoteles skupiał raczej uwagę na współdziałaniu owych części, które działając zgodnie ze swoją naturą, tworzą tym samym harmonię całości. W ten sposób części nie tracą swojej względnej niezależności, ale dzięki niej właśnie należycie wypełniają właściwe dla siebie funkcje. Poprzez fakt, że części owego organizmu (państwa) są od siebie różne, uzupełniają się i są względem siebie komplementarne.

Arystoteles podkreślał wagę życia czynnego, uznawał je za rzecz istotną dla wspólnoty: „czynne życie jest najlepsze zarówno dla każdego państwa jako wspólnoty, jak i dla każdej jednostki. [...] Celem życia jest owocna działalność, a więc pewna aktywność”63. Oczywiście, autor nie ma tu na myśli czynności, które wykonują niewolnicy czy ludzie wolni, jeżeli owa aktywność ogranicza się do pracy na roli lub do zarobkowania w rzemiośle czy w handlu. Arystoteles bierze pod uwagę działalność społeczną, poznawczą i kulturową, która jest udziałem tylko niektórych ludzi. Z działalnością taką związane jest pojęcie obywatelstwa. Autor rozważając kryteria uznawania jednostki jako obywatela eliminuje miejsce zamieszkania oraz bierny udział w wymiarze sprawiedliwości. Obywatelem nie zostaje się przez to, że zamieszka się na określonym terytorium, nie wystarcza także być pozywanym lub pozywającym w sądzie. Arystoteles stwierdza stan rzeczy, jaki ma miejsce w znanych mu polis - w owych polis ani metojkowie, ani niewolnicy, mimo że zamieszkiwali i pracowali na obszarze polis, nie byli uznawani za obywateli. Podobnie sprawa wyglądała z przybyszami, którym prawa pozwalały na stanie przed sądem, a mimo to nie nabywali oni obywatelskich uprawnień. Szeroko stosowaną praktyką w polis było uznawanie za obywateli tych, którzy urodzili się z rodziców obywateli. To kryterium Arystoteles uznał za nieuzasadnione, ponieważ nie można byłoby wówczas uznać za obywateli pierwszych osadników i założycieli polis.

Uznawszy negatywne kryteria obywatelstwa za niewystarczające, Arystoteles formułuje następujące: „Pojęcie obywatela w istotnej jego treści nic bezwzględnie trafniej nie określa niż prawo udziału w sądach i rządzie”64. Autor ma na myśli czynny udział w sądzeniu i w rządzeniu. Jest oczywiste, że tylko ludzie majętni i wolni od troski o utrzymanie mogą pozwolić sobie na udział w sądach i rządzeniu.

Arystoteles uznaje, że cnota dobrego obywatela nie musi pokrywać się z cnotą dobrego człowieka. Obywatela cechuje zdolność i umiejętność bycia przedmiotem i podmiotem władzy, a więc umiejętności bycia rządzonym i zdolność do tego, by samemu rządzić, czyli raz być podwładnym, a raz władcą. Człowiek dobry, który nie jest obywatelem nie musi mieć zdolności rządzenia innymi. Obywatel może wybierać osoby na różne ważne urzędy, a także sam być na nie wybierany - a zatem kryterium obywatelstwa jest dostęp do życia publicznego i rzeczywiste w nim uczestnictwo.

Arystoteles w swej koncepcji człowieka jako obywatela domaga się aktywności – taka sugestia jest zgodna z jego poglądami na temat natury człowieka, która wyraża się zawsze we współdziałaniu z innymi wolnymi jednostkami.

Arystoteles pisał, że „państwo nie jest zespoleniem ludzi na pewnym miejscu dla zabezpieczenia się przed wzajemnymi krzywdami i dla ułatwienia wymiany towarów. Wszystko to co prawda musi być musi, jeśli państwo ma istnieć, jednakowoż jeśli nawet to wszystko jest, to i tak nie jest to jeszcze państwo, bo jest ono wspólnotą szczęśliwego życia, obejmującego rodziny i rody, dla celów doskonałego i samowystarczalnego bytowania. [...] Stąd właśnie powstały w państwach i powiernictwa, i bractwa [fratrie], i związki ofiarnicze, i zrzeszenia towarzyskie. Są one tworem przyjaźni, bo przyjaźń jest wówczas, gdy się zamierza współżyć ze sobą”65.

Przytoczony fragment wskazuje na pewne intuicje autora dotyczące społeczeństwa obywatelskiego. Trudno mówić o jakiejś koncepcji społeczeństwa obywatelskiego, ale sformułowane przez Arystotelesa zagadnienie obywatelstwa – ujmujące obywatela jako osobę biorącą czynny udział w sądzeniu i rządzeniu – oraz rozważania na temat polis stały się podstawą do ukształtowania nowożytnych koncepcji społeczeństwa obywatelskiego. Zwrócenie uwagi na przyjaźń, jako podstawę wspólnoty sugeruje, że ludzie działając we własnym interesie, zaspokajając własne potrzeby, także troszczą się o innych, przyczyniają się do zaspokojenia ich potrzeb i działają także na rzecz szerszej społeczności a dobro jednostek staje się dobrem całej wspólnoty.
*
Arystotelesowskie rozważanie na temat państwa podjął Marek Tuliusz Cyceron (106-43 p.n.e.). Przypisywał człowiekowi „wrodzony pęd do życia zbiorowego”, oraz „wrodzoną potrzebę bytowania wśród innych”. Ludzie wybierają życie we wspólnocie, nie dlatego, że byliby niezdolni do życia w samotności, lecz dlatego, że dostrzegają korzyści płynące ze wspólnego życia. Zdaniem Cycerona państwo jest dobrem wspólnym, gdyż „jest z definicji rzeczpospolitą, o którą obywatele troszczą się pospołu”66. Oznacza to, że obywatele nie tylko czerpią z dobrodziejstw państwa, lecz powinni się dla niego poświęcać. Cyceron pisze: „Ojczyzna wszystkich powołała do życia i kształtowała nie po to, by rezygnować z naszej pomocy i służyć tylko wygodzie, gwarantując spokojny, beztroski żywot oraz zaciszne schronienie. Celem naszego istnienia jest wykorzystanie najważniejszych przymiotów ducha i umysłu z myślą o kraju; wolno nam je spożytkować dla siebie jedynie wówczas, gdy jego potrzeby są zaspokojone”67.

Autor przyznaje, że każdemu bliska jest „mała ojczyzna”, rodzinne strony - mówiąc współczesnym językiem – społeczność lokalna. Jednakże pierwszeństwo przyznaje państwu, w skład którego wchodzą wszystkie mniejsze wspólnoty. Cyceron pisze, że „nie ulega jednak wątpliwości, że wyżej stawiać należy wspólnotę obywateli, którą nazywamy rzeczpospolitą. Za nią powinniśmy umrzeć, poświęcić siebie bez reszty, wszystko jej oddać i dla niej ofiarować”68.

Pierwszą powinnością człowieka ma być życie czynne, zaś jego podstawowym przejawem – życie w służbie państwa, któremu należy podporządkować wszystkie dążenia i indywidualne działania. Natomiast głównym celem państwa jest zapewnienie obywatelom szczęśliwego i pięknego życia.

Sądzę, że wielką zasługą starożytnych Rzymian było rozbudowanie sytemu prawa, a w szczególności tej jego części, w której sprecyzowaniu uległy nie tylko normy określające status jednostki jako obywatela, lecz przede wszystkim normy wyznaczające obowiązki obywatelskie. Uznanie jednostki za podmiot stosunków prawnych oznaczało nabycie przez nią takich praw i obowiązków, które potwierdzałyby jej pozycję jako jednostki wolnej, posiadającej rzymskie obywatelstwo oraz zajmującej określoną pozycję w rodzinie. Cyceron pisał: „Jeżeli zatem prawo jest najważniejszym spoiwem obywatelskiej wspólnoty i obowiązuje wszystkich jednakowo, jaka ustawa pozwoli utrzymać więzi społeczne, gdy uprawnienia obywateli nie są równe? Skoro nie życzymy sobie równego podziału dóbr materialnych, skoro rozmaite bywają zdolności, to przynajmniej niech wszyscy obywatele danego państwa mają równe prawa. Czymże bowiem jest społeczeństwo, jeśli nie wspólnotą jednoczoną prawem...69

Rzymska koncepcja obywatelstwa wiązała się z tym, że moc obowiązywania prawa nie opierała się (jak w przypadku greckich polis) na zasadzie terytorialności, czyli podległości prawu obowiązującemu na terytorium danego państwa, lecz obowiązywania prawa tylko wobec obywateli danego państwa, niezależnie od tego, gdzie się znajdują.
*
Zapoczątkowane przez Arystotelesa, a następnie rozwijane przez Cycerona, rozważania dotyczące natury ludzkiej oraz rozróżnienia pomiędzy tym, co naturalne, a tym, co sztuczne i konwencjonalne znalazły kontynuację w filozofii Tomasza Hobbesa, Johna Locke’a, Davida Hume’a.




1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna