Koncepcje społeczeństwa obywatelskiego w filozofii społecznej liberalizmu I komunitaryzmu


Alexis de Tocqueville: demokracja lokalna w Ameryce



Pobieranie 0.91 Mb.
Strona6/15
Data07.05.2016
Rozmiar0.91 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15

Alexis de Tocqueville: demokracja lokalna w Ameryce

Alexis de Tocqueville jest autorem dwóch ważnych dzieł: O demokracji w Ameryce(1835-1840) oraz Dawny ustrój i rewolucja (1856), w których, jako jeden z niewielu ówczesnych filozofów, przedstawił własną interpretację dziejowego przełomu. Pisał, że: „Chociaż daleko jeszcze do końca rewolucji, która dokonuje się w układzie społecznym, prawach, ideach i odczuciach ludzi, już w tej chwili jej rezultaty nie daje się porównać z niczym, co wydarzyło się dotąd na świecie.”100. Tocqueville podjął próbę wyjaśnienia genezy i istoty nowego społeczeństwa, które wówczas się tworzyło – społeczeństwa demokratycznego oraz konfrontacji tego społeczeństwa, z tym które odchodziło w przeszłość – ze społeczeństwem arystokratycznym.

Autora interesowało szczególnie nowo kształtujące się społeczeństwo amerykańskie, gdyż „Ameryka jest jedynym krajem, w którym udało się śledzić spokojny i naturalny rozwój społeczeństwa, a także określić piętno, jakie pochodzenie Stanów wycisnęło na ich dalszych losach”101. Tocqueville twierdził, że tylko śledząc życie dziecka od samego początku jego istnienia, jesteśmy w stanie zrozumieć czym kieruje się w życiu dorosłym, uznał więc początkowy okres socjalizacji za najistotniejszy dla całego życia ludzkiego. Przez analogię przyjął, że gdybyśmy mieli okazję przyjrzeć się początkom społeczeństwa „dałoby się odczytać pierwszą przyczynę przesądów, zwyczajów i głównych namiętności, słowem wszystkiego, co składa się na całość zwaną charakterem narodowym”102.

Analizując sytuację społeczną i polityczną pierwszych osadników w Ameryce, Tocqueville dochodzi do wniosku, że pomimo wielu różnic, ludzi tych łączyło bardzo wiele. Autor wskazuje na pięć najważniejszych cech łączących ówczesnych pionierów. Po pierwsze, najsilniejszym i najtrwalszym związkiem, jaki może łączyć ludzi jest wspólnota języka - pionierzy posługiwali się językiem angielskim. Po drugie, zdaniem autora bardzo istotne dla całej przyszłości Stanów Zjednoczonych był fakt, że pierwsi emigranci byli obywatelami jednego państwa, w którym od stuleci toczyła się walka między stronnictwami i frakcjami politycznymi, gdzie „odebrali polityczną edukację w twardej szkole, a pojęcie prawa oraz zasad prawdziwej wolności było wśród nich bardziej rozpowszechnione niż u większości narodów Europy. W czasach pierwszych emigracji system gmin miejskich, ten płodny zalążek wolnych instytucji, przeniknął już głęboko do angielskich obyczajów, a dogmat suwerenności ludu legł u podstaw monarchii Tudorów”103. Do tych początków samorządności lokalnej dochodził jeszcze jeden, trzeci, czynnik: „emigranci nie żywili w zasadzie przekonania o wyższości jednych ludzi nad innymi”104.

Po czwarte, na emigrację, czy jak to określa Tocqueville „wygnanie” udawali się ludzie ubodzy i nieszczęśliwi, a świadomość wspólnej niedoli jest najskuteczniejszą „rękojmią równości”. Oczywiście także arystokraci, w wyniku walk politycznych czy religijnych docierali do Ameryki, lecz znana dotychczas stratyfikacja społeczna nie miała szans adaptacji na nowym gruncie. Powód był bardzo prozaiczny, świeżo karczowana ziemia nie była w stanie wyżywić właścicieli ziemskich i ich służby, dlatego też ziemia została podzielona na małe farmy, w których musieli pracować wszyscy. I tak – po piąte - trudne warunki ekonomiczne wymusiły zrównanie wszystkich obywateli.

Tocqueville wyróżnił dwa procesy w kształtowaniu się społeczeństwa amerykańskiego – inaczej rozwijało się Południe, a inaczej Północ. Pierwszy proces związany był z „gorączką złota”, która przyciągnęła na Południe ludzi „biednych i nieokrzesanych, których niespokojny i nieokiełznany duch zakłócił dziecięce lata koloni i czynił niepełnym jej rozkwit”105.W koloniach tych wprowadzono niewolnictwo, które zdaniem autora, wprowadza „próżniacze obyczaje”, a także usypia ludzką aktywność. Inaczej wyglądał rozwój Północy, zwanej Nową Anglią. Osiedlili się tam ludzie zamożniejsi, wykształceni, „było to społeczeństwo bardziej oświecone od kogokolwiek ze współczesnych narodów europejskich”106. Emigranci osiedlający się na Północy, w przeciwieństwie do osiedlających się na Południu „bezdomnych poszukiwaczy przygód”, przybywali wraz z całymi rodzinami, a ponadto byli członkami sekty religijnej, którą ze względu na surowość reguł nazwano purytańską. Tocqueville uznawał, że purytanizm nie był jedynie doktryną religijną, gdyż w wielu poglądach zbliżał się do najbardziej skrajnych teorii demokratycznych i republikańskich. Właśnie to było, z jednej strony, powodem prześladowań ze strony rządu angielskiego, a z drugiej strony, wolność wewnętrzna i większa niezależność polityczna w koloniach Nowej Anglii, niż w koloniach zakładanych przez inne narodowości, przyczyniła się do ich pomyślnego rozwoju. Oprócz bardzo surowego prawa, które wynikało z charakteru sekty, przyjęto bez sporów podstawowe zasady demokracji, jakich nie wprowadzono wówczas jeszcze na kontynencie europejskim w XVII wieku: „wpływ ludu na sprawy publiczne, prawo wyborcze nie ograniczone cenzusem majątkowym, odpowiedzialność wykonawców władzy, wolność osobista i sąd przysięgłych”107.

Tocqueville zwraca uwagę, że w większości narodów europejskich życie polityczne rozpoczynało się w wyższych warstwach społecznych i dopiero stamtąd, szczątkowo, docierało do warstw niższych. Natomiast w Ameryce „gmina powstała tam, zanim istniało hrabstwo, hrabstwo – zanim istniał stan, stan zaś był wcześniejszy od Unii”108. Wszystkie sprawy rozstrzygano i załatwiano na najniższym szczeblu, tj. na poziomie gminy. Do obowiązków gminy należało zapewnienie wszystkim dostępu do oświaty, zapewnienie bezpieczeństwa życia oraz ochrona własności.

Tocqueville szczególnie wyróżnia wśród warunków ludzkiej działalności warunki społeczne i polityczne, przy czym kładzie nacisk na te społeczne - twierdził, że ludzie tworzą społeczeństwo nie przez sam fakt uznania tego samego władcy lub posłuszeństwo tym samym prawom; społeczeństwo istnieje tylko wtedy, kiedy o wielu sprawach ludzie mają takie same opinie, kiedy te same fakty wywołują u nich takie same wrażenia i myśli. Wówczas społeczeństwo tworzy wewnętrznie spójną całość, funkcjonującą na wzór organizmu. Zdaniem autora takie funkcjonowanie społeczeństwa amerykańskiego jest konsekwencją działania stowarzyszeń - fenomenu charakterystycznego tylko dla tego społeczeństwa amerykańskiego. Pisał: „Wszędzie tam, gdzie na czele jakiegoś przedsięwzięcia ujrzycie we Francji rząd, a w Anglii wielkiego pana, w Stanach Zjednoczonych spodziewajcie się ujrzeć stowarzyszenie”109.

Tocqueville opisywał stowarzyszenia polityczne oraz społeczne. Stowarzyszenia polityczne stanowią jedynie część wielkiego systemu stowarzyszeń, jaki istnieje w Stanach Zjednoczonych. Mimo, że autor nigdzie wprost nie pisze o społeczeństwie obywatelskim, to można przyjąć, że sieć stowarzyszeń społecznych, „których cele nie mają nic wspólnego z polityką” tworzy społeczeństwo obywatelskie. Amerykanie bez względu na swoją pozycję społeczną, wykształcenie czy wiek należą do wielu stowarzyszeń. Zakładają je dla osiągnięcia różnych celów - od ekonomicznych i gospodarczych do religijnych i moralnych. Na podstawie obserwacji społeczeństwa amerykańskiego Tocqueville wysuwa wniosek, że nie ma takiej czynności społecznej, takiego działania, dla którego nie można byłoby powołać stowarzyszenia. Zasadnicza odmienność społeczeństwa angielskiego od amerykańskiego polega na tym, że „Anglicy uważają stowarzyszenia za skuteczny środek działania, Amerykanie wydają się widzieć w nich jedyny środek, jaki istnieje”110.

Gdy chodzi o różnicę pomiędzy społeczeństwem arystokratycznym a demokratycznym, jaką zauważa autor, polega ona na tym, że demokracja udoskonala sztukę zbiorowego dążenia do wspólnego celu. Natomiast w społeczeństwach arystokratycznych tylko niewielu obywateli jest w stanie realizować swoje cele na wielką skalę, nie muszą się oni stowarzyszać, wystarczy, że wydają polecenia ludziom, którzy są im podlegli oraz w różny sposób są od nich uzależnieni. W społeczeństwach demokratycznych „wszyscy obywatele są niezależni i słabi; sami nie mogą dokonywać prawie niczego, a żaden z nich nie jest w stanie zmusić innych do współdziałania. Wszyscy są więc bezradni, o ile nie nauczą się pomagać sobie dobrowolnie”111. Aby ludzie mogli wspólnie działać potrzebują ośrodka, który kształtowałby opinię publiczna. Taką rolę pełni prasa – „tylko gazeta może w tym samym momencie zaszczepić jedną myśl w tysiącach umysłów”112. Prasa zabezpiecza społeczeństwo przed atomizacją, pobudza odizolowane, samotne jednostki do wspólnego działania, wskazuje im, że są pewne cele, dla których realizacji warto współdziałać z innymi.

Wedle Tocqueville’a społeczeństwo demokratyczne jest społeczeństwem egalitarnym, ale nie ma w nim równych ludzi, albowiem będą zawsze różnili się talentem, zdolnościami, wykształceniem czy zamożnością - jednakże w społeczeństwie demokratycznym są to jedyne istotne różnice indywidualne, które dzielą ludzi. W społeczeństwie demokratycznym większość statusów społecznych jest osiąganych, a nie przypisanych. Jednostki nie dziedziczą pozycji społecznych – wszystkie stanowiska są dla nich dostępne - i tylko od ich aktywności, pracowitości oraz sprytu zależy czy je zajmą. Społeczeństwo nie stwarza żadnych nieprzekraczalnych barier, to że komuś dobrze czy źle się powodzi, to tylko dlatego, że jego cechy jednostkowe o tym decydują.

W społeczeństwie demokratycznym ludzie odwołują się do własnego rozumu, przestają natomiast słuchać autorytetów. Nie ma uprzywilejowanych miejsc w społeczeństwie, nie ma więc niechęci pomiędzy klasami społecznymi. Mimo że więzi społeczne, zależności są słabsze niż w społeczeństwie arystokratycznym, to ludzi może łączyć wzajemna sympatia, respektowanie uprawnień oraz uznanie wartości wzajemnej pomocy i poczucie braterstwa.

Zdaniem Tocqueville’a wyraźnie widać dwie tendencje, które występują w społeczeństwie demokratycznym: jedna tendencja prowadzi do zbliżanie się ludzi do siebie, dzięki przynależności do stowarzyszeń, druga tendencja prowadzi do izolacji, czyli skłonność do zamykania się we własnym kręgu rodzinnym i towarzyskim. Oto „Amerykanie, którzy tak chętnie jednoczą się w politycznych zgromadzeniach i w trybunałach, dzielą się jednak skwapliwie na wiele małych, bardzo odmiennych kręgów towarzyskich, by w odosobnieniu kosztować radość życia prywatnego. Każdy obywatel uznaje wszystkich innych za równych sobie, ale bardzo niewielu zalicza do przyjaciół i przyjmuje we własnym domu”113.

Tocqueville zwraca uwagę na niebezpieczeństwo jakie niesie ze sobą demokracja. Głosił, że wprowadzenie równości nie jest wcale gwarancją wolności, lecz wręcz przeciwnie, jest przyczynkiem do wprowadzenia despotyzmu. „Rzec by można, że każdy krok europejskich narodów ku równości jest krokiem ku despotyzmowi”114. Autor w dziele pt. Dawny ustrój i rewolucja115 odwołuje się do historycznego przykładu Francji, w której demokratyczna rewolucja dwukrotnie zrodziła bonapartyzm. Charakterystyczny dla demokracji indywidualizm powoduje, z jednej strony, że jednostka zostaje wyzwolona z zależności grupowych czy klasowych, także od uświęconych tradycją autorytetów, ale z drugiej strony, wyrwana z hierarchicznego społeczeństwa arystokratycznego, wykorzeniona z tradycji, pozostawiona sama sobie, szuka w swej bezradności oparcia w państwie. Osamotnione jednostki z łatwością poddają się władzy centralnej. Demokracja dążąc do równości likwiduje dawną organizację społeczną, która ograniczała inicjatywę jednostek, ale była dla nich jednocześnie oparciem i zabezpieczeniem przed tyranią władzy centralnej. Zdaniem Tocqueville’a rewolucje niszcząc tę hierarchiczną organizację stwarzają warunki do powstania nowego despotyzmu. Władza despotyczna nie narusza równości, presja państwa oddziałuje na wszystkich jednakowo, dlatego – jak twierdzi autor – jednostki nie buntują się przeciwko niej.

Tocqueville pisał w dziele pt. O demokracji w Ameryce, że w społeczeństwach demokratycznych większość może tyranizować jednostkę. Jednakże przed ową tyranią mniejszość chroni zasada nieposłuszeństwa obywatelskiego. Zgodnie z istotą demokracji, wprawdzie wola większości kształtuje reguły, którymi rządzi się społeczeństwo, ale nie może ona zmieniać praw, które są człowiekowi przyrodzone. A zatem jeśli większość narusza prawa jednostki to działa niesprawiedliwie, a w takiej sytuacji protest jest uprawomocniony. Protest ten byłby jednak skazany na niepowodzenie, gdyby nie wolność prasy oraz wolność stowarzyszania się. Osamotniona jednostka niewiele by mogła uczynić bez stowarzyszeń o charakterze politycznym. „Jest rzeczą jasną – pisał Tocqueville – że gdyby w miarę osłabiania się indywidualnego znaczenia obywateli, a w konsekwencji i ich zdolności do samodzielnej ochrony własnej wolności, każdy z nich nie uczył się sprzymierzać w tym samym celu z bliźnim, tyrania wzrastałaby nieuchronnie wraz z równością”116.

Stowarzyszenia polityczne służą przede wszystkim wyrażaniu opinii mniejszości i poddaniu jej pod publiczną dyskusję, co może w ostatecznym rachunku mieć wpływ na poglądy obywateli, a więc i na ukształtowanie większości w następnych wyborach.

Niebezpieczeństwo przerodzenia się demokracji w tyranię minimalizuje aktywne uczestnictwo obywateli w życiu publicznym. Członkowie społeczeństwa demokratycznego o tyle tylko są naprawdę suwerenem, o ile uczestniczą w świecie polityki. „Gdyby ludzie żyjący w demokratycznym kraju nie mieli ani prawa, ani ochoty do jednoczenia się w celach politycznych, ich niezależność narażona byłaby na wielkie ryzyko, ale mogliby długo zachować swój majątek i wykształcenie. Gdyby zaś nie mieli nawyku stowarzyszania się celach społecznych, w niebezpieczeństwie znalazłaby się sama cywilizacja. Społeczeństwo, w którym ludzie straciliby możliwość indywidualnego dokonywania wielkich rzeczy nie zyskując możliwości osiągania ich wysiłkiem zbiorowym, szybko powróciłoby do stanu barbarzyństwa”117.

Tocqueville analizując amerykańskie społeczeństwo rozpatrywał najróżniejsze jego aspekty: politykę, gospodarkę, prawa, obyczaje, życie rodzinne, teatr, literaturę, sposoby prowadzenia badań naukowych itp. Przyglądał się także manierom, twierdząc że „w krajach demokratycznych maniery są zazwyczaj mało wytworne, ponieważ takie jest i codzienne życie. Często są pospolite, ponieważ myśl niewiele ma okazji, by wznieść się ponad poziom domowych trosk”118. Jednakże w stowarzyszeniach zarówno społecznych, jak i politycznych, ludzie obcując ze sobą nabierają pewnej ogłady i towarzyskiego obycia119.




    1. Relacje pomiędzy społeczeństwem obywatelskim a państwem w interpretacji G.W.F. Hegla

G.W.F. Hegel przedstawił swoją koncepcję społeczeństwa obywatelskiego i państwa w Zasadach filozofii prawa (1821). Koncepcję tę należy rozpatrywać w ramach jego systemu filozofii, a szczególnie, w ramach jego filozofii prawa. Zastosowana przez Hegla metoda dialektyczna wyznaczała tok analizy, który autor rozpoczyna od pojęcia osoby prawnej posiadającej zdolność dysponowania własnym ciałem, swym majątkiem oraz posiadającej zdolność zawierania umów. Następnie Hegel rozwija problem sfery moralności powiązanej z sumieniem, poczuciem powinności i moralnym złem; dzięki rozwinięciu pojęcia moralności i w jej przeciwstawieniu się wszelkim obiektywnym zasadom ujawniła się indywidualność jednostki; dopiero w następnej fazie rozważań pojawia się u Hegla sfera etyczności (Sittlichkeit), czyli ponadindywidualnych struktur takich, jak: rodzina, społeczeństwo obywatelskie oraz państwo.

Zasadniczym zagadnieniem dla tematu i zadań badawczych mej pracy jest opisywany przez Hegla stosunek jednostki do społeczeństwa, a także postawione przezeń pytanie o to, co konstytuuje społeczną całość. Hegel uznał za nieuprawnione poglądy, że społeczeństwo czy państwo istnieją dlatego, iż tak chcą należące do niego jednostki, po to, aby zaspokoić swoje potrzeby. Zakwestionował zatem wszelkie teorie umowy społecznej pisząc: „Państwo musi dać zezwolenie na to, by doń wstąpić czy je opuścić; nie jest to zależne od arbitralnej woli jednostki, toteż państwo nie opiera się wobec tego na umowie, która zakłada arbitralną wolę. Fałszywe jest twierdzenie, że od arbitralnej woli wszystkich zależy to, by założyć państwo; przeciwnie, dla każdego jest rzeczą konieczną, by żył w państwie. Wielki postęp państwa w czasach najnowszych polega właśnie na tym, że państwo jest celem samo w sobie i dla siebie i nikt nie może, tak jak w średniowieczu, postępować z nim podług swych prywatnych chęci”120.

Zdaniem Hegla błędem jest budowanie społecznej całości na tak niepewnej i nietrwałej podstawie jak wola i interesy jednostek. Można stwierdzić, że podkreślanie przez Hegla priorytetu państwa względem jednostek stawiało jego koncepcję społeczeństwa obywatelskiego w opozycji do tych koncepcji umowy społecznej (np. wobec koncepcji Locke’a), które traktowały państwo jako instytucję zabezpieczającą życie, wolność oraz własność jednostek. Hegel pisał: „Jeśli miesza się państwo ze społeczeństwem obywatelskim, a za przeznaczenie państwa uważa się zapewnienie bezpieczeństwa i ochronę własności oraz osobistej wolności, to interes jednostek jako takich okazuje się ostatecznym celem, w imię którego jednostki te ze sobą się połączyły; wynika z tego również to, że być członkiem państwa jest czymś zależnym od własnego widzimisię. – Ale stosunek państwa do jednostki jest zupełnie inny. Ponieważ państwo jest duchem obiektywnym, przeto sama jednostka ma obiektywność, prawdę i etyczność tylko jako członek państwa. Połączenie się jako takie jest samo prawdziwą treścią i celem, a przeznaczeniem jednostek jest prowadzenie życia ogólnego”121.

Według Hegla państwo jest bytem samoistnym, który określa sens własnego istnienia oraz konieczność istnienia swych składników, jest ustrukturalizowaną całością złożoną z władzy politycznej, instytucji wykonujących decyzje władzy oraz egzekwujących prawo, do całości owej należą również zasady prawne. Składnikiem państwa jest osobowość prawna jednostki, także jej świadomość moralna – ich istnienie staje się zrozumiałe i sensowne tylko wówczas, gdy istnieje państwo. Hegel przyznaje priorytet państwa w stosunku do jednostki zarówno w hierarchii znaczenia, jak też w porządku egzystencjalnym oraz logicznym, w tym sensie, że to co ogólne musi poprzedzać to, co jednostkowe. Autor rozumiał przez to, że jednostka zawdzięcza państwu świadome istnienie swych celów oraz spełnianie funkcji społecznych, prawnych i politycznych. Krótko mówiąc, człowiek jako podmiot prawny i polityczny istnieje tylko w państwie.

Zbigniew Kuderowicz twierdzi, że Hegel przeciwstawił indywidualistycznym, liberalnym stanowiskom pogląd o nieredukowalności sfery politycznej do zjawisk indywidualnych czy zbiorowych oraz przekonanie o zależności całości życia jednostki od państwa. Zdaniem autora, stanowisko Hegla jest bliskie poglądom Arystotelesa o prymacie – pod względem wartości – państwa przed jednostką, a także bliskie przekonaniom Machiavellego o odrębności sfery polityki od moralności. Z. Kuderowicz podkreśla, że jednak Hegel nie restaurował żadnego z tych poglądów, gdyż miał znacznie większą świadomość złożoności życia społecznego niż ta, jaką dysponował Arystoteles czy nawet Machiavelli122. Owa świadomość złożoności życia społecznego państwa sprawia, że jednostka podporządkowuje się własnemu rozumowi.

Moim zdaniem racjonalne, pojęciowe uzasadnienie funkcjonowania państwa pozwalało Heglowi na dokonanie rozróżnienia między państwami historycznymi a filozoficznym modelem państwa (w terminologii Hegla „idei państwa”). Mimo że nie każde historyczne państwo można, według Hegla, uznać za państwo racjonalne i zgodne z filozoficznym modelem państwa, to jednak nie wykluczał, że takie państwo jest możliwe. Hegel uważał, że nowoczesne państwo pruskie jest zbliżone do „idei państwa”, do której treści należy zasada monarchii konstytucyjnej. Pisał, że: „rozwinięcie państwa w monarchię konstytucyjną jest dziełem świata nowożytnego, w którym idea substancjalna zyskała nieskończoną formę”123.

Hegel akceptując sformułowaną przez Machiavellego koncepcję państwa niezależnego od wartości moralnych przyjmował zasadę suwerenności państwa. Odróżnił suwerenność wewnętrzną i suwerenność zewnętrzną. Wyrazem suwerenności wewnętrznej jest społeczeństwo obywatelskie, które powstaje z woli ludzi, ale pod kierunkiem państwa – żadna zewnętrzna siła ze strony innego państwa nie może utworzyć społeczeństwa obywatelskiego. Zewnętrzna suwerenność państwa, rozumiana jako niezależność od innych państw i wszelkich międzynarodowych instytucji, jest zrealizowana jedynie wtedy, gdy monarcha, państwo oraz obywatele posiadają suwerenność wewnętrzną. Obie suwerenności się uzupełniają. Praworządność i konstytucyjny charakter państwa stanowią niezbywalne warunki jego wewnętrznej suwerenności. Suwerenność wewnętrzną symbolizuje monarcha124, który nie jest władcą absolutnym, gdyż jego działalność ogranicza konstytucja. Monarcha powołuje urzędników i doradców, podejmuje decyzje w sprawach wypowiadania wojny i zawarcia pokoju, korzysta także z prawa ułaskawiania przestępców. Monarcha wyraża wolę i interes całości narodu. Hegel nie dopuszczał możliwości rozbieżności pomiędzy decyzjami monarchy a interesem państwa. Można przypuszczać, iż uważał, że konstytucja i świadomość znaczenia suwerenności politycznej zapobiegają takiej sprzeczności.

Inną formę realizacji suwerenności wewnętrznej Hegel widział w systemie biurokratycznym państwa, który jest odpowiedzialny za urzeczywistnienie wszystkich zadań państwa: za dobrobyt ekonomiczny, integrację społeczną, poczucie wspólnoty i edukację moralną, a także za strzeżenie interesów narodowych na arenie międzynarodowej. Wierzył, że urzędnicy państwowi właściwie pojmują interes publiczny i są moralnie zobowiązani (mają etyczną wolę) do działania na rzecz dobra wspólnego, a także potrafią wypełnić to zadanie. Hegel dostrzegał jednak niebezpieczeństwo wyobcowania się biurokracji i sprzeniewierzenia się ogólnym interesom państwa. Antidotum na owe zjawiska znalazł w hierarchii urzędniczej i odpowiedzialności urzędników wobec ich zwierzchników oraz w uprawnieniach korporacji, które troszczą się o interesy różnych grup społecznych i mogą protestować przeciw nadużyciom urzędników państwowych.

Należy dodać, że według Hegla racjonalne państwo nie tylko zapewnia realizację interesu ogólnego, ale zarazem gwarantuje jednostkom, w majestacie prawa, realizację celów prywatnych i korzystanie z nadanych uprawnień.

Pomiędzy państwem a jednostkami znajdują się instytucje, które zespalają jednostki w ugrupowania, w których panuje duch wspólnoty i które zarazem spełniają w państwie określone zadania ułatwiające jego funkcjonowanie. Hegel określa również państwo jako organizm, by podkreślić wielość elementów państwa oraz wielorakość instytucji, z którymi związane są jednostki. Strukturą organizmu rządzi „stosunek organiczny”, który polega na tym, że każdy jego element „realizując to, co należy do jego własnej sfery, utrzymuje zarazem wszystkie inne”125. Instytucje zapewniają taką realizację grupowych interesów, aby nie naruszyć interesu całości państwa ani innych ugrupowań, lecz aby sprzyjać ich rozwojowi.

Karl R. Popper w Społeczeństwie otwartym nazywa Hegla organicystą i kolektywistą, który - tak jak Platon - wyobrażał sobie państwo na wzór organizmu. Popper pisał: „W ślad za Rousseau, który zaopatrzył ten organizm w kolektywną >>wolę powszechną<<, Hegel zaopatrzył go w świadomą i myślącą istotę, jej >>rozum<<, czyli >>Ducha<<. Duch, którego >>prawdziwą istotą jest aktywność<< (co pokazuje zależność Hegla od Roussoau), jest jednocześnie kolektywnym Duchem narodu, który tworzy państwo”126.

W ramach swej organicystycznej koncepcji państwa Hegel opisuje państwo jako całość wewnętrznie zróżnicowaną, w której występują warstwy społeczne i korporacje zawodowe. One wyznaczają formę udziału jednostek w życiu politycznym. Udział jednostki w państwie jest zapośredniczony przez różnorodne instytucje, które działając na mocy prawa i respektują interesy różnych ugrupowań. Można zatem powiedzieć, że Hegel był przeciwnikiem demokracji bezpośredniej, opowiadając się za takim ustrojem przedstawicielskim, w którym wobec rządu występuje reprezentacja grup o określonych interesach, potrzebach oraz funkcjach.

Shlomo Avineri twierdzi, że społeczeństwo obywatelskie, tak jak je rozumie Hegel, nie jest tylko sferą osiągania celów partykularnych. Równowaga interesów nie tworzy samoistnie interesu wspólnego, ani nie może być jego gwarantem. Społeczeństwo obywatelskie nie jest dla Hegla tylko bellum omnium contra omnes, nie jest też zwykłym skupiskiem jednostek – właścicieli stale rywalizujących ze sobą ekonomicznie. Dla Hegla – w odróżnieniu od Smitha – żadna „niewidzialna ręka” nie może stworzyć ogólności z samego tylko konfliktu interesów jednostkowych127.

Hegel twierdził, że w państwie prawo gwarantuje ludziom wolność poglądów i dlatego tworzy się opinia publiczna. Zdaniem Włodzimierza Kaczochy – Hegel niezbyt wyraźnie zasugerował, że opinia publiczna, która kształtuje się samorzutnie w ramach państwa może być uznana za przejaw cywilnego społeczeństwa obywatelskiego, albowiem ludzie zawiązują stowarzyszenia albo regularnie spotykają się w pewnych miejscach, żeby głosić swoje uwagi dotyczące realizacji prawa przez instytucje państwa, celem owych uwag i postulatów powinno zawsze być dobro państwa, które akceptują wszyscy obywatele128.

W rozumieniu Hegla społeczeństwo obywatelskie jest przede wszystkim zespołem instytucji: stanów, korporacji, systemem sądów, edukacji. Aby osiągnąć swoje indywidualne cele jednostka musi w tej konkretnej sieci zapośredniczeń współpracować z innymi ludźmi, należącymi do jej własnego stanu. Hegel pisze: „W tej wzajemnej zależności między pracą i zaspokajaniem potrzeb subiektywny egoizm przechodzi w przyczynianie się do zaspokojenia potrzeb wszystkich innych ludzi, zamienia się w dialektyczny ruch zapośredniczania tego, co szczegółowe, przez to, co ogólne, tak iż każdy zarabiając na siebie, produkując i używając, produkuje tym samym i pracuje dla pożytku wszystkich innych”129. Można w duchu Heglowskim stwierdzić, że w partykularności immanentnie zawarte jest to, co ogólne oraz, że jednostka dążąc do swoich indywidualnych celów musi uczyć się współpracować z innymi, dzięki temu społeczeństwo obywatelskie jest zarówno sferą rywalizacji, jak i kooperacji.

Hegel wiązał powstanie i istnienie stanów z podziałem pracy. Wyróżnił trzy podstawowe stany: rolniczy (zajmujący się przyswajaniem społeczeństwu wytworów przyrody), przemysłowy (zajmujący się produkcją przemysłową) i stan „myślący” (którego zajęciem i zadaniem jest koordynowanie całości i dbanie o interesy ogólnospołeczne). Według Hegla podział społeczeństwa na stany jest konieczny oraz nieuchronne są konflikty pomiędzy poszczególnymi stanami. Każdy stan posiada odrębną, swoistą świadomość grupową, która odpowiada szczególnym warunkom życia oraz miejscem, które w społeczeństwie zajmuje określony stan. Każda jednostka musi należeć do któregoś z wymienionych stanów, przy czym owa przynależność nie jest zdeterminowana przez dziedziczenie i całkowicie zależy od uzdolnień i pracowitości samej jednostki.

Strefa stosunków ekonomicznych, która jest formą społeczeństwa obywatelskiego, posiada względną autonomię wobec władzy państwowej, lecz nie jest zdana na żywioł i przypadkowość. Hegel podkreślał możliwość i niezbędność prawnych regulacji stosunków ekonomicznych za pomocą wymiaru sprawiedliwości, a także przy pomocy policji, która czuwa nad bezpieczeństwem obywateli i ich własności, oraz korporacji, które regulują działalność jednostki w obrębie stanu. W ten sposób Hegel kojarzył idee ekonomii politycznej broniącej gospodarki wolnokonkurencyjnej z instytucjami, jakie wypracowało państwo napoleońskie (jak policja i system wymiaru sprawiedliwości) i budował model państwa dostosowanego do kapitalistycznej gospodarki.

Inną instytucją chroniącą jednostkę przed staniem się ofiarą wolnego rynku jest „korporacja, w której wzięty w swojej szczegółowości obywatel jako człowiek prywatny znajduje zabezpieczenie swojego majątku o tyle, o ile wycofuje się on w niej ze swojego jednostkowego prywatnego interesu i rozwija świadomą działalność na rzecz pewnego relatywnie ogólnego celu”130. Zdaniem Światosława Nowickiego zasada korporacji wykracza w pewnym ograniczonym zakresie poza stosunki właściwe społeczeństwu obywatelskiemu nie naruszając jednak jego istoty. W dalszym ciągu chodzi bowiem o własny interes osoby, tyle tylko że w miejsce ścierających się ze sobą jednostkowych egoizmów, gdzie jak gdyby każdy walczy z każdym, pojawia się pewna oparta na wspólnym interesie wspólnota o zasięgu ograniczonym do jakiejś określonej branży131. W ramach korporacji oprócz kategorii „ja”, „moje” dochodzi do głosu kategoria „my”, „nasze”, a tym samym manifestuje się w niej, podobnie jak w rodzinie, moment etyczny. To właśnie sprawia, że Hegel upatruje w korporacji pewien początek przechodzenia społeczeństwa obywatelskiego w państwo, które jest dla niego urzeczywistnieniem właśnie idei etycznej.

Można powiedzieć, że w koncepcji Hegla stosunek jednostki do państwa jest zapośredniczony przez formy społeczeństwa obywatelskiego (opina publiczna, reprezentacja polityczna stanów, korporacje zawodowe i organizacje gospodarcze oraz wolny rynek), które istnieją po to, by godzić partykularyzm indywidualny i grupowy z dobrem państwa, gdyż to, co ogólne (państwo) musi być dobrem wspólnym, któremu powinno być podporządkowane to, co jest partykularne (jednostkowe). Z uwagi na takie stanowisko - Marek Siemek, twierdzi, że uniwersalna racjonalność państwa, w koncepcji Hegla, w żaden sposób nie przekreśla bogactwa partykularnych i w sobie irracjonalnych zróżnicowań społeczeństwa obywatelskiego, lecz właśnie z nich bezpośrednio wyrasta132.

Hegel dostrzegał pewne niebezpieczeństwa związane z istnieniem społeczeństwa obywatelskiego. Pisał: „Kiedy społeczeństwo obywatelskie znajduje się w stanie nie znającej przeszkód działalności, zostaje ono w obrębie siebie samego ogarnięte stałym procesem wzrostu ludności i przemysłu. – Dzięki temu, że związek między ludźmi, wynikający z ich potrzeb i sposobów przygotowywania i dostarczania środków do ich zaspokojenia, nabiera charakteru ogólnego, rośnie po jednej stronie nagromadzenie bogactw (gdyż z tej podwójnej ogólności czerpie się bardzo duże zyski), podobnie jak po drugiej stronie wzrasta jednostkowość i ograniczoność pracy szczegółowej, a wraz z tym zależność i nędza przypisanej do tej pracy klasy, z czym wiąże się niezdolność do odczuwania i do korzystania z szerszych zdolności, a szczególnie z duchowych korzyści, jakie daje społeczeństwo obywatelskie”133. Wydaje się, że Hegel miał świadomość, iż nie można radykalnie rozwiązać tych problemów134, można jednak złagodzić sprzeczności społeczeństwa obywatelskiego dzięki policji i korporacjom. Zgodnie z optymistycznym założeniem, na którym opiera się społeczeństwo obywatelskie, harmonia ekonomiczna ma się wytwarzać sama, ogólność ma się wyłaniać samorzutnie z gry momentów jednostkowych, wolna gra sił ekonomicznych sama przez się prowadzi do rozumnych stosunków między ludźmi. Jednakże w praktyce teoria ta sprawdza się tylko częściowo. Zadaniem policji jest nie tylko stanie na straży prawa, przeciwstawianie się przestępstwom, co w niczym nie narusza zasady społeczeństwa obywatelskiego, lecz przeciwnie, stanowi warunek jego funkcjonowania, policja także ma za zadanie ingerencję w sferę prawnie dozwolonych działań, o tyle, o ile mogą one prowadzić do negatywnych społecznie skutków. Hegel uznaje zatem zasadę interwencjonizmu państwowego.

Victor Pérez – Diaz uważa, że Hegel nie wzbogacił teorii społeczeństwa obywatelskiego, wprowadził tylko terminologiczny i pojęciowy zamęt. Jego orędownictwo za wizją społeczeństwa obywatelskiego, w którym główną rolę odgrywa państwo, pociągnęło za sobą nadmierny krytycyzm wobec nowoczesnego społeczeństwa i nadzwyczajną łaskawość wobec państwa135. Gloryfikowanie państwa przez Hegla krytykował także Popper. Pisał: „Heglizm jest renesansem trybalizmu. Jego historyczne znaczenie przejawia się w fakcie, że reprezentuje on >>brakujące ogniwo<< między Platonem i nowożytnymi formami totalitaryzmu. Większość nowoczesnych totalitarystów nie jest świadoma, że ich idee można odnaleźć u Platona. Ale wielu wie o swym długu wobec Hegla, bowiem wszyscy zostali wychowani w atmosferze heglizmu. Nauczono ich czcić państwo, historię i naród”136.




    1. Koncepcje społeczeństwa obywatelskiego Karola Marksa oraz Antonio Gramsciego

Społeczeństwo obywatelskie jest ujmowane przez Hegla jako społeczeństwo ekonomiczne, społeczeństwo właścicieli i jednocześnie społeczeństwo rodzin. Podobnie ujmuje społeczeństwo obywatelskie Karol Marks. Obydwaj autorzy, inaczej niż przedstawiciele klasycznego liberalizmu, utożsamiają społeczeństwo obywatelskie ze sferą prywatną i przeciwstawiają je znacznie doskonalszej formie - sferze publicznej. Dla Hegla taką doskonałą formę stanowi państwo, dla Marksa – polityczne społeczeństwo obywatelskie w systemie społecznym, w którym została zniesiona prywatna własność środków produkcji.

Józef Orzeł twierdzi, że zarówno Hegel, jak i Marks są zgodni co do tego, że państwo podtrzymuje niesamoistną sferę ekonomiczną społeczeństwa obywatelskiego, jest warunkiem jej reprodukcji. U Marksa jednak ta rola państwa jest warunkiem realizacji interesu partykularnego klasy kapitalistycznej, zaś u Hegla państwo czyni to w interesie ogólnospołecznym (takiego interesu wedle Marksa nie ma, interesy poszczególnych klas są sprzeczne; albo inaczej, interesem ogólnospołecznym dla Marksa jest socjalizm, dla Hegla – zachowanie kapitalizmu).137

Marks przedstawił koncepcję społeczeństwa obywatelskiego w Przyczynku do krytyki heglowskiej filozofii prawa i w W kwestii żydowskiej (obie prace z 1843 roku). W pracach tych Marks radykalnie skrytykował pogląd Hegla, iż konflikty wewnątrz społeczeństwa obywatelskiego są racjonalnie powściągane i syntetyzowane przez nadrzędną, niezależną od partykularnych interesów wolę państwa. Zdaniem Marksa synteza społeczeństwa obywatelskiego i państwa politycznego jest niemożliwa. Państwo w swojej obecnej formie nie jest mediatorem partykularnych konfliktów, lecz narzędziem w rękach egoistycznych jednostek.

Marks odróżnia człowieka jako obywatela od człowieka prywatnego, jednakże wydaje się, że tylko człowiek prywatny, uczestnik społeczeństwa obywatelskiego, jest rzeczywistym, konkretnym bytem. „Rozdwojenie” jednostki wiąże się także z podziałem praw i swobód na prywatne i polityczne. Społeczeństwo zostaje przez to rozbite na jednostki i staje się społeczeństwem zatomizowanym. Prawo cywilne odgranicza jednostkę od innych, jest prawem do egoizmu, a nie do współpracy z innymi. Jednostka popada w sprzeczność sama ze sobą jako obywatel i członek państwa. Marks pisał: „Ukonstytuowanie się państwa politycznego i rozszczepienie się społeczeństwa obywatelskiego na niezależne jednostki – których stosunki określa prawo, tak jak stosunki członków stanu i cechu określał przywilej – dokonuje się w jednym i tym samym akcie. Lecz człowiek, taki jakim jest jako członek społeczeństwa obywatelskiego, a więc człowiek niepolityczny, jest siłą rzeczy człowiekiem naturalnym. (...) A wreszcie człowiek, taki jakim jest jako członek społeczeństwa obywatelskiego, uchodzi za tego właściwego człowieka, za tego homme w odróżnieniu od citoyen, ponieważ jest człowiekiem w swym konkretnym, indywidualnym, bezpośrednim bycie, podczas gdy człowiek polityczny jest tylko wyabstrahowanym, sztucznym człowiekiem, jest osobą alegoryczną, osobą prawną138.

Marks twierdził, że anatomii społeczeństwa obywatelskiego należy szukać w ekonomii politycznej. Konflikt społeczny jest spowodowany starciem się ekonomicznie zdeterminowanych klas, definiowanych jako grupa członków społeczeństwa, których życie jest określone przez pozycję w ramach produkcji materialnej, która warunkuje powstanie określonej struktury społeczeństwa. Status społeczny jednostki zdeterminowany jest przez rolę, jaką spełnia ona w procesach produkcji i ich poziomami rozwoju na danym etapie. Działalność ludzi wynika z ich stosunków ekonomicznych łączących ich z pozostałymi członkami społeczeństwa, bez względu na to, czy są tego świadomi, czy też nie. Isaiah Berlin twierdzi, że „Marks przyjmuje za Saint-Simonem, iż najpotężniejsza z relacji społecznych wynika z własności środków utrzymania – najpilniejszą ze wszystkich potrzeb jest potrzeba przetrwania”139.

Zdaniem Zdzisława Cackowskiego Marks upatrywał przyczynę powstania państwa właśnie w ekonomicznych stosunkach społecznych140. Tym źródłem jest konflikt materialnych interesów różnych klas społecznych, z których jedna panuje ekonomicznie nad drugą, a panowanie to jest względem panowania państwowego pierwotne. Panowanie polityczne jest tylko nadbudową nad panowaniem bardziej podstawowym – ekonomicznym. Autor formułuje wniosek, że państwo, wbrew pozorom, nie jest samodzielnym podmiotem władzy politycznej, jest tylko podmiotem pośrednim, najważniejszym zaś podmiotem jest klasa sprawująca władzę ekonomiczną. A zatem nie abstrakcyjny lud jednoczony przez ideę wspólnego dobra stanowi ostateczny podmiot władzy państwowej, faktycznie panującym „ludem” jest panująca klasa141.

Moim zdaniem Hegel nie dostrzegał tego, że państwo kieruje się partykularnym interesem klasy panującej ekonomicznie. Przypomnijmy, że państwo w teorii Hegla jest bezinteresowne, a aparat państwowy utożsamiany jest z interesem ogólnym społeczeństwa. Autor odróżniał interesy partykularne członków społeczeństwa od interesu ogólnego, którego rzecznikami są urzędnicy państwa. Wykład teorii państwa i prawa Hegla prowadzi do apoteozy, mocniej ujmując do idealizacji państwa i jego urzędników. Marks krytykował owe poglądy Hegla wskazując na nieuchronną sprzeczność między interesem ogólnym, któremu musi służyć biurokracja państwa, a jej interesami partykularnymi - pisał: „Jeżeli chodzi o poszczególnego biurokratę, to cel państwowy zamienia się dla niego w cel prywatny, w pogoń za wyższym stanowiskiem, w robienie kariery142. Ponadto Marks uważał, że: „Zniesienie biurokracji możliwe jest tylko wówczas, kiedy interes ogólny staje się interesem partykularnym w rzeczywistości, a nie tylko w myśli, w abstrakcji, jak u Hegla: a to z kolei możliwe jest tylko wówczas, kiedy interes partykularny staje się rzeczywiście interesem ogólnym. Hegel wychodzi z nierzeczywistego przeciwieństwa i dlatego dochodzi tylko do urojonej tożsamości, która w rzeczy samej jest znów przeciwieństwem. Taką tożsamością jest biurokracja”143.

Reasumując można powiedzieć, że dla Marksa skonfliktowane i zatomizowane społeczeństwo oraz podporządkowane klasowym interesom państwo stanowią przedmiot etycznego potępienia. Społeczeństwo jest utożsamione ze sferą prywatnych interesów. Jednostka zaś istnieje w społeczeństwie jedynie jako byt izolowany, załatwiający swe egoistyczne interesy w konflikcie z innymi. Zbudowanie prawdziwej wspólnoty i ukształtowanie sfery publicznej jest, zdaniem Marksa, możliwe tylko w politycznej sferze obywatelstwa, po zniesieniu prywatnej własności środków produkcji. Polityczne społeczeństwo obywatelskie staje się wspólnotą wolnych obywateli wówczas, gdy działania społeczne przestają być determinowane przez egoistyczne interesy właścicieli.

Prezentowane poglądy na temat społeczeństwa obywatelskiego dotyczą tzw. „młodego” Marksa, po roku 1843 „dojrzały” Marks tym zagadnieniem się nie zajmował.


*
Antonio Gramsci jako pierwszy marksista docenił polityczną rolę społeczeństwa obywatelskiego. W przeciwieństwie do Marksa, który opisywał społeczeństwo obywatelskie w związku z rozwojem stosunków ekonomicznych utożsamiając je z bazą ekonomiczną, Gramsci łączy społeczeństwo obywatelskie z nadbudową oraz tworzy z niego stopień pośredni między bazą ekonomiczną a państwowymi instytucjami politycznymi.

Norberto Bobbio pisał, że „społeczeństwo obywatelskie obejmuje u Gramsicego już nie całokształt stosunków produkcji, lecz całokształt stosunków ideologiczno-kulturowych, już nie całość życia handlowego i przemysłowego, lecz całość życia duchowego, intelektualnego. Jeśli, jak powiada Marks, społeczeństwo obywatelskie jest prawdziwym ogniskiem, teatrem wszelkiej historii, to czy owo semantyczne przesunięcie, jakiego dokonuje Gramsci, nie każe nam przypuszczać, że umieścił on może gdzie indziej ów punkt ogniskujący? Można ująć stosunek Marks (Engels) – Gramsci i w taki sposób: zarówno u Marksa, jak i u Gramsciego to społeczeństwo obywatelskie, a nie państwo, jak u Hegla, reprezentuje aktywny i pozytywny aspekt historii”144.

Gramsci odróżniał „dwa główne >>poziomy<< nadbudowy: ten, który można by nazwać poziomem >>społeczeństwa obywatelskiego<<, to jest ogółu organizmów zwanych potocznie >>prywatnymi<<, oraz poziomem >>społeczeństwa politycznego, czyli państwa<<; poziomy te odpowiadają funkcji >>hegemonicznej<<, jaką grupa panująca sprawuje nad całością społeczeństwa, oraz >>władzy bezpośredniej<<, czyli rozkazodawczej, wyrażającej się w państwie i organizacji prawnej. Obie te funkcje są ściśle ze sobą związane”145. Rozróżnienie na społeczeństwa na obywatelskie i polityczne jest rozróżnieniem abstrakcyjnym, ponieważ w rzeczywistości do ogólnego pojęcia państwa wchodzą pewne elementy, „które dają się odnieść do pojęcia społeczeństwa obywatelskiego ( w tym sensie można powiedzieć, że państwo = społeczeństwo polityczne + społeczeństwo obywatelskie, czyli hegemonia opancerzona przymusem)”146.

Gramsci nie utożsamia państwa z bezpośrednią działalnością polityczną, lecz przedstawia je jako organizatora pośredniczącego w pewnych elementach polityki, wyodrębnionych i podporządkowanych, przez te elementy - i w nich, rozwija się społeczeństwo obywatelskie. Państwo korzysta z „prywatnych” stowarzyszeń politycznych jako narzędzi porozumienia w celu oddziaływania na społeczeństwo.

Państwo, a konkretnie - w jego imieniu – rząd, urabia sobie opinię publiczną, kształtuje ją za pomocą środków masowego przekazu. Rozbudowany system szkolnictwa wytwarza kategorie intelektualistów dysponujących niezbędną wiedzą specjalistyczną do obsług całego systemu kompleksu ideologicznego, jednocześnie kształtuje odpowiednie dyspozycje i postawy tych, wobec których jest sprawowana hegemonia. Natomiast partie polityczne są nie tylko organizacjami politycznymi przetwarzającymi „organiczny światopogląd” w określoną ideologię, ale też są „zbiorowymi intelektualistami”, w których wytwarzają się historycznie nowe formy ideologiczne. Historycznie opinia publiczna zrodziła się w toku walki burżuazji o hegemonię polityczną i o zdobycie władzy, i jak pisał Gramsci, „jest treścią polityczną zbiorowej woli politycznej, która mogłaby być niezgodna, dlatego właśnie istnieje walka o monopol organów opinii politycznej – prasy, partii, parlamentu – po to, aby jedna i ta sama siła kształtowała opinię, a zatem wolę polityczną narodu, a punkty niezgody, aby rozproszyły się w indywidualny i nieorganiczny pył”147.

W Zeszytach filozoficznych Gramsci opisuje mechanizm wpływania „intelektualistów” na świadomość szerokich mas społecznych. S. Krzemień-Ojak interpretując pogląd Gramsciego pisze, że „w fazie poprzedzającej zdobycie władzy partia (...) jako >>kolektywny intelektualista<< (>>nowoczesny książę<<) jest narzędziem pozwalającym proletariatowi opanowywać >>społeczeństwo obywatelskie<< oraz kruszyć spójność >>społeczeństwa politycznego<<. Po zdobyciu władzy zaś zadaniem proletariatu jest utrzymanie trwałej dominacji w obu tych typach instytucji”148.

Poziom społeczeństwa obywatelskiego wiąże się funkcją hegemoniczną, jaką grupa dominująca sprawuje nad społeczeństwem, poziom społeczeństwa politycznego – z władzą bezpośrednią, czyli rozkazodawczą. Obie te funkcje są zazwyczaj mocno ze sobą związane, obie są sprawowane przez wyspecjalizowanych „funkcjonariuszy inteligentów”. Jeśli trzymać się takiego podziału funkcji, to hegemonia przybiera postać „kierowania”, sprawowania „rządu dusz”, często opartego na kompromisie. Panowanie wiąże się głównie z działaniami aparatu władzy, przymusu państwowego. Zdaniem Gramsciego w czasach najnowszych szczególnie ważną formą zdobywania i sprawowania kierownictwa stały się partie polityczne, które kształtują intelektualistów związanych z daną grupą społeczną, co więcej – przeobrażają wszystkich swych członków w „inteligentów”, co znacznie przyczynia się do wzmożenia efektywności hegemonii.

Bogusław Ponikowski twierdzi, że Gramsci odnosi pojęcie hegemonii do społeczeństwa obywatelskiego, natomiast pojęcie dyktatury do społeczeństwa politycznego. Utożsamienie państwa ze społeczeństwem politycznym wskazuje na przemoc i władzę rozkazodawczą jako konstytutywne cechy państwa. W tym ujęciu termin „dyktatura” wskazuje na nierozłączność władzy państwowej i przemocy. Takie ujęcie, zdaniem Ponikowskiego, pokrywa się z definicją władzy politycznej Locke’a jako uprawnienia do tworzenia prawa, włącznie z karą śmierci, w celu obrony wolności i własności obywateli149.

Zdaniem Eugeniusza Górskiego pojęcie hegemonii Gramsci przejął od Lenina, lecz inaczej je interpretował. Gramsci kładł większy nacisk na rolę nadbudowy w procesie sprawowania władzy przez klasę hegemoniczną niż na bezpośrednią władzę sprowadzaną do funkcji przymusu i administrowania. Według Górskiego, u Lenina hegemonia ma charakter głównie polityczny, a u Gramsciego także ideologiczny i odnosi się również do okresu przed zdobyciem bezpośredniej władzy politycznej przez daną klasę lub blok przez nią tworzony. W takim ujęciu kryzys jawi się jako kryzys hegemonii, w którym następuje rozdzielenie panowania politycznego dawnej klasy od kierowania intelektualnego i moralnego. W takiej sytuacji utrzymująca się u władzy dawna klasa sprawuje władzę w społeczeństwie za pośrednictwem tylko dyktatury, wyłącznie za pomocą przymusu. Gramsci kładł większy nacisk niż Lenin na znaczenie consensusu, przyzwolenia mas wyzyskiwanych na sprawowanie w ich imieniu władzy i nie ograniczał funkcji państwa do narzędzia represji i rady administracyjno – prawnej klasy panującej150.

Zdaniem niektórych interpretatorów Grmasciego - hegemonia, rozumiana jako zorganizowana zgoda, jaką uzyskuje klasa robotnicza w obrębie społeczeństwa obywatelskiego, nie przekreśla pluralizmu. Giuseppe Prestipino nie widzi żadnej sprzeczności między hegemonią a pluralizmem „dlatego, że hegemonia jest stosunkiem funkcji między państwem (albo klasą – państwem w stadium początkowym) i społeczeństwem obywatelskim, czyli stosunkiem pomiędzy dwoma poziomami polityki, gdy tymczasem pluralizm jest niezbędnym sposobem istnienia poziomu pierwszego (tego samego społeczeństwa obywatelskiego). Oznacza to: hegemonia hipotetycznego państwa, tworzonego na zapleczu inicjatywy historycznej inspirowanej przez klasę robotniczą, jest zgodna nie tylko z pluralistyczną strukturą społeczeństwa obywatelskiego, ale również z głębokimi zmianami takiej pluralistycznej struktury”151.

Zdaniem Leszka Kołakowskiego pojęcie hegemonii używane przez Gramsciego jest bardzo niejasne – bardzo rzadko Gramsci utożsamia hegemonię z władzą polityczną sprawowaną środkami przymusu. Kołakowski podkreśla, że najczęściej Gramsci określa hegemonię jako panowanie środkami czysto kulturalnymi nad życiem duchowym całego społeczeństwa. Każda klasa usiłuje zdobyć dla siebie pozycję kierowniczą nie tylko w instytucjach władzy, ale także w rzeczywiście wyznawanych opiniach, wartościach i normach większości społeczeństwa. Klasy uprzywilejowane zdobyły sobie pozycję hegemoniczną i duchową, nie tylko politycznie, podporządkowały sobie wyzyskiwanych. Co więcej, panowanie duchowe jest warunkiem panowania politycznego152.

Gramsci prognozował, że społeczeństwo obywatelskie stopniowo wchłonie państwo polityczne i w ten sposób państwo przestanie istnieć. Proces ten będzie miał charakter globalny. W procesie tym zawiera się istota rewolucji socjalistycznej jako społecznej emancypacji człowieka, a tym samym likwidacji antynomii między jednostką ludzką jako człowiekiem prywatnym a obywatelem. Zdaniem Gramsciego proces ten zainicjował Marks, który „dokonuje intelektualnego otwarcie nowej epoki historycznej, która prawdopodobnie potrwa wieki, aż do zniknięcia społeczeństwa politycznego i nadejścia społeczeństwa uregulowanego”153. Przez społeczeństwo uregulowane Gramsci rozumie takie społeczeństwo, w którym „zarządzanie” zostanie zamienione na „samo-rządzenie”. Warunkiem istnienia owego społeczeństwa jest stworzenie nowego typu kultury i rozwój wiedzy politycznej skierowanej na powszechną emancypację obywatelską mas.






1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna