Ks. Zbigniew Pawlak Aspekty duchowe opieki paliatywnej



Pobieranie 11.34 Kb.
Data10.05.2016
Rozmiar11.34 Kb.
Ks. Zbigniew Pawlak

Aspekty duchowe opieki paliatywnej

W rozdziale Opieka Paliatywna pod red. prof. Jacka Łuczaka w podręczniku Choroby wewnętrzne pod red. prof. Andrzeja Szczeklika, Medycyna Praktyczna, Kraków 2005 i 2010.



1. Fenomen bólu egzystencjalnego

Człowiek nieuleczalnie chory, zwłaszcza gdy wkracza w schyłkowy okres życia i zbliża się ku śmierci, nie tylko cierpi fizycznie i pogrąża się w smutnych emocjach, ale doznaje także cierpień duchowych, zwanych w literaturze medycznej „bólem egzystencjalnym”. Zjawisko to jest bardzo trudne do opisania, gdyż człowiek, jako byt w swoim osobowym wymiarze niepowtarzalny, pogłębia ową niepowtarzalność w „sytuacji granicznej”, a taką jest poważna choroba i umieranie. Można jednak wskazać trojakiego rodzaju doznania, które się pojawiają w bólu egzystencjalnym:

1) doznanie osamotnienia

Nie chodzi tu o samotność fizyczną, tzn. taką, gdy chory jest sam i nie ma nikogo bliskiego przy sobie, ani o subiektywne odczucie osamotnienia, gdy bliscy są i towarzyszą choremu, ale nie interesują się jego cierpieniem lub nie chcą o nim rozmawiać – lecz o „samotność metafizyczną” człowieka, który wkracza w śmierć – otchłań niewiedzy. Poczucie osamotnienia jest czasem tak wielkie, że nawet wierzącym wydaje się, iż Bóg człowieka w takiej chwili opuścił. Jeśli drugi człowiek może jakoś towarzyszyć umierającemu człowiekowi w drodze „w zaświaty”, to przede wszystkim swoją serdeczną obecnością i dyskretną modlitwą.

2) natręctwo myśli egzystencjalnych

Pytania o sens ludzkiego istnienia i sens cierpienia, które spontanicznie rodzą się w umyśle umierającego człowieka i które chory ujawnia, można zaliczyć do kategorii „bólu egzystencjalnego”, ponieważ są spowodowane cierpieniem i towarzyszącym mu lękiem, a nie teoretycznymi zainteresowaniami filozofią. Od tych dręczących pytań nie są wolni ani wierzący, ani agnostycy i ateiści.

3) niespokojne sumienie

Wydaje się, że poczucie odpowiedzialności za dokonane życie potęguje się w obliczu śmierci. Nie jest to problem wyłącznie ludzi wierzących w odpowiedzialność przed Bogiem. Umberto Eco – wybitny włoski intelektualista i zdecydowany ateista – wyznaje: „Niewierzący nie ma nikogo, kto by mu mógł przebaczyć. Jeśli wie, że uczynił zło, jego samotność będzie bezgraniczna, a śmierć pełna rozpaczy...”



2. Opieka duchowa w opiece paliatywnej

Według Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia opieka duchowa w opiece paliatywnej to „pełna miłości obecność przy umierającym człowieku, która pobudza ufność i nadzieję w chorym oraz pojednuje go ze śmiercią”. Jej celem jest pomoc w odzyskaniu „duchowej pogody i spokoju”, aby to, co wydawało się pozbawione znaczenia, nabrało sensu i wartości. Istotnie, wszelkiego rodzaju samotność nakręca spiralę rozpaczy, a jedynym lekarstwem na nią jest życzliwa obecność drugiego człowieka.



1. Pomoc duchowa ze strony całego zespołu

Obowiązek nawiązania duchowego kontaktu z chorym spoczywa przede wszystkim na kapłanie. Sama jednak obecność kapelana w zespole opieki paliatywnej nie rozwiązuje duchowych problemów osób chorych. Są wśród nich ludzie od lat religijnie lub moralnie „zaniedbani”, jak też wątpiący, agnostycy i zdeklarowani ateiści. Nawet wśród praktykujących katolików samo pojawienie się księdza budzi czasem „śmiertelne skojarzenia”. Ponadto chorzy czasami wstydzą się prosić o pomoc religijną. Dlatego też nie sposób przecenić możliwości, jakie mają w tym zakresie pracownicy służby zdrowia – lekarze, pielęgniarki, psycholodzy i wolontariusze. W atmosferze przyjaźni i zaufania chory „otwiera się”. Bywa, że zwierza się z utrapień bardzo osobistych, intymnych. Wtedy jest szansa nie tylko na wysłuchanie zwierzeń chorego, ale także na pomoc w rozwiązaniu jego duchowych problemów; usunięcie uprzedzeń i zahamowań przed spotkaniem z kapłanem.



2. Jak rozmawiać z chorym

Nie ma gotowych technik. Przede wszystkim trzeba najpierw opanować własne emocje, zdobyć się na życzliwą i naturalną pogodę ducha, bez wymuszonej wesołości, i przede wszystkim słuchać! Choremu trzeba ofiarować „przestrzeń” dla jego myśli, trosk i nie próbować wypełniać jej radami, pocieszeniami i czymkolwiek jeszcze. Nie należy się bać milczenia. Nie trzeba zagłuszać myśli chorego. Są to zapewne głębokie refleksje nad sobą, nad swoim życiem, nad sensem przeżywanych doświadczeń, chwile modlitwy. Chory czasem stawia pytania – trudne, bo głęboko egzystencjalne, na które niełatwo znaleźć odpowiedź. Chory wie zresztą, że my także odpowiedzi nie znamy. W takich sytuacjach nie należy się śpieszyć z odpowiedzią. Nie trzeba się wstydzić swej bezradności, która czasem znamionuje właśnie mądrość. Odpowiedzią na stawiane pytania najczęściej jest sama życzliwa i ofiarna obecność.



3. Pomoc duchowo-religijna w agonii

Chorzy wierzący potrzebują nie tylko ludzkiej obecności i wsparcia, ale przede wszystkim Bożej pomocy. Trzeba im taką, przez kontakt z duchownym wspólnoty religijnej, do której należą, udostępnić. Konieczne jest więc delikatne zapytanie, czy chory pragnie takiego właśnie spotkania. Praktyka wykazuje, że czasem jest ono chętnie przyjmowane nawet przez chorych dotąd religijnie obojętnych. Wobec katolików posługa sakramentalna pozostaje zawsze zwyczajnym i podstawowym sposobem niesienia pomocy konającym. W agonii towarzyszą choremu przede wszystkim najbliżsi, zwłaszcza rodzina. Ich zadaniem jest podtrzymywanie nadziei chorego przez osobiste świadectwo wiary w życie wieczne. Tym świadectwem jest dyskretna modlitwa.

Pobieranie 11.34 Kb.





©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna