Ks. Zbigniew Sobolewski XXXII pielgrzymka na Jasną Górę



Pobieranie 0.5 Mb.
Strona1/12
Data07.05.2016
Rozmiar0.5 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12

Ks. Zbigniew Sobolewski

XXXII Pielgrzymka na Jasną Górę

Konferencje pielgrzymkowe


„Aby byli jedno” (J 17,21)

Spis treści:




  1. Co znaczy wierzyć?

  2. Czy warto wierzyć?

  3. Wiara rodzi obowiązki

  4. Wierzę w Kościele

  5. Ci, którzy nie wierzą

  6. Wiara wezwaniem do nawrócenia

  7. Wiara a Słowo Boże

  8. Wiara prowadzi do pobożności

  9. Wiara działająca przez miłość

  10. Wiara próbowana w ogniu cierpienia

  11. Wierzę jak Maryja

KONFERENCJA I – 2.08.

Co znaczy wierzyć?


Naszemu pielgrzymowaniu na Jasną Górę towarzyszy w tym roku hasło: „Aby byli jedno”. Jest to nasze zasadnicze powołanie, wyrażone w modlitwie Chrystusa podczas Ostatniej Wieczerzy. Pragnie On, abyśmy byli jedno z Bogiem, pomiędzy sobą i w sobie.

Nasza pielgrzymka odbywa się w czasie przygotowań do Roku Wiary, który z woli Benedykta XVI rozpocznie się 11 października 2012 r. Chcielibyśmy zatem pójść za pragnieniem Ojca Świętego i na pielgrzymim szlaku zatrzymać się nad tajemnicą wiary. Tematem naszych pielgrzymkowych konferencji będzie zatem wiara, która jednoczy nas z Bogiem, z Kościołem, innymi oraz przywraca jedność w nas samych.

Rozważając różne jej aspekty, zwłaszcza zgłębiając tajemnicę zobowiązania chrzcielne, będziemy zastanawiali się nad tym, w jaki sposób możemy pogłębić naszą jedność z Chrystusem, tak by stale wzrastać z Nim w komunii.

Wiara daje człowiekowi solidny i trwały fundament, na którym może budować dom swego życia. Konieczna do zbawienia wiara opiera się na Bogu samym, na Jego słowie i obietnicy. Jest uznaniem władzy Boga nad życiem człowieka i decyzją, by całkowicie Mu się powierzyć i pozwolić prowadzić. Wzorem takiej wiary jest Abraham, a w Nowym Testamencie Chrystus.

Wiara dotycząca różnych dziedzin życia codziennego jest czymś naturalnym i koniecznym w życiu człowieka. Inaczej jest z wiarą religijną. Jest ona darem, do którego przyjęcia człowiek musi zostać uzdolniony przez Boga. Wiara jest łaską, której udziela sam Bóg. On też stale ją odnawia, umacnia i daje jej siłę wzrostu.
Wierzę codziennie
Wiara jest stale obecna w naszym codziennym życiu. Jest ono pełne „aktów wiary”. Wielokrotnie i niejako w sposób spontaniczny wypowiadamy słowa „wierzę ci” lub „wierzę w to, co mówisz”. Wierzymy również sami sobie – temu, co do nas dociera za pomocą zmysłów. Bez wiary nie byłoby możliwe normalne funkcjonowanie.

Pytamy kogoś nieznajomego o drogę – pokazuje nam kierunek – i wierzymy mu, chociaż nie mamy żadnych dowodów, że mówi prawdę.

Mówimy lekarzowi o symptomach choroby – i wierzymy, że jego diagnoza będzie prawdziwa. Wierzymy w jego umiejętności, dobre intencje, wolę przyjścia z pomocą.

Słysząc zapewnienie „kocham Cię”, „zależy mi na tobie”, nie pozostaje nam nic innego jak przyjąć bądź odrzucić prawdziwość tego wyznania. To jednak dokonuje się w wierze – gdyż nie mamy dostatecznych instrumentów mierzących szczerość deklarowanej miłości. Możemy jedynie oprzeć się na słowie.

W codzienności wiele rzeczy przyjmujemy „na wiarę”. Życie bez wiary dotyczącej rzeczy powszednich, zwyczajnych, nieznanych bądź nowych, byłoby niewyobrażalnie trudne, jeśli wręcz nie do zniesienia.

Uznajemy, że jest tak, jak twierdzą inni. Przyjmujemy to, co mówią ze względu na ich autorytet, dotychczasowe postępowanie, prawdomówność, zaufanie, jakim się cieszą. Jesteśmy skazani na akty zwyczajnej wiary w szkole, w rodzinie, w pracy, w naszym najbliższym środowisku, wobec obcych nam osób. Wierzymy rodzicom, znajomym, uczonym, sprzedawcom, przedsiębiorcom, policjantowi, sąsiadce… Niejako musimy wierzyć naszym rozmówcom chociaż bywa, że nadużywają naszego zaufania.

Zazwyczaj wierzymy innym, chociaż nie jesteśmy w stanie osobiście i za każdym razem weryfikować rzeczywistości. Na wielu rzeczach nie znamy się. Brakuje nam wiedzy, by wydawać własny osąd. Nie mamy czasu i możliwości, by osobiście dochodzić do prawdy o świecie, który nas otacza. Absurdem byłoby notoryczne sprawdzanie wszystkiego, co do nas dociera. Stąd czytając książki, słuchając informacji radiowych, rozmawiając z innymi – wierzymy.

„Wiara między ludźmi może jednak iść znacznie dalej i stać się tak mocnym przekonaniem do kogoś drugiego, że całkowicie się na nim polega, zawierza mu się i oddaje całego siebie. Tak się dzieje, gdy ludzie się kochają”1. Taka wiara przeradza się w zawierzenie i jest właściwa dla tych, którzy się z kochają. To coś o wiele więcej niż uznawanie, że otrzymywane informacje są prawdziwe.

Wiara jest nieodzowna w życiu codziennym gdyż czyni je znośnym, łatwiejszym, możliwym. Co więcej: postawę wiary, pojawiającą się spontanicznie przy wielu okazjach, uważamy za postawę rozumną i oczywistą. Stanowi dla nas naturalny punkt wyjścia.

Niewiara – czyli zakwestionowanie prawdziwości tego, co do nas dociera, ma miejsce wtedy, gdy mamy uzasadnione wątpliwości co do przedmiotu wiary lub osoby, której mamy zawierzyć. Potrzeba „argumentów”, by komuś nie uwierzyć. Mogą być nimi dotychczasowe kłamstwa, ignorancja, brak kompetencji zawodowych, przekonanie o złej woli naszego rozmówcy… Na naszą niewiarę ktoś „musi zapracować”.


Wiara w Boga
Oprócz tej zwyczajnej, międzyludzkiej wiary – wiary „zwyczajnej” – spotykamy się na co dzień z wiarą o charakterze religijnym, nadprzyrodzonym. Dotyczy ona Boga: Jego istnienia oraz tego, jaki jest. Jest ona o wiele trudniejsza, gdyż domaga się uwierzenia, że zarówno Bóg, który się objawia, jak i to, co chce przekazać nie jest złudzeniem.

Wiara w Boga lub bóstwa towarzyszy ludzkości od jej zarania. Ponieważ stanowi zjawisko powszechne, człowieka można zdefiniować jako homo religiosus (łac. istota religijna).

Wiara religijna dotyczy rzeczywistości, która wymyka się zmysłowemu poznaniu. Jej przedmiotem jest istnienie i działanie Kogoś, kto jest całkowicie inny niż my. Ten „Ktoś” wymyka się całkowicie ludzkiemu poznaniu. Nie można Go zobaczyć, dotknąć udowodnić istnienia za pomocą eksperymentów naukowych, precyzyjnie opisać za pomocą algorytmów, praw fizyki lub wzorami chemicznymi. Ludzkie słowa są zbyt małe, by wypowiedzieć Jego tajemnicę. „Słowa ludzkie pozostają zawsze nieadekwatne wobec tajemnicy Boga”2.

Bóg nie jest jak pajda chleba – nasze ręce są zbyt małe, by Go zatrzymać.

Bóg nie jest jak wirus lub fragment ludzkiego DNA, który da się wyodrębnić pod mikroskopem elektronowym.

Bóg nie jest zjawiskiem socjologicznym, nie da się zbudować teorii o jego występowaniu i skutkach.

Bóg jest Osobą, która z miłością pochyla się nad nami, jak Ojciec nad małym dzieckiem i mówi: „Zaufaj mi”.

Bóg jest jak miłość – która staje się wyczuwalna w tysiącu drobiazgów, składających się w piękną mozaikę.

Bóg jest jak długo oczekiwany przyjaciel, który nawet wtedy, gdy wydaje się być daleko – żyje na dnie serca.

Bóg jest jak słońce – na które nie można patrzeć wprost, gdyż oślepia siłą swego blasku, a mimo to nikt rozsądny nie zaprzecza jego istnieniu.

Podczas Ostatniej Wieczerzy Filip zwrócił się do Chrystusa z prośbą: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy” (J 14,8). Podobnie mówi dzisiaj wiele osób: „pokażcie nam Boga”, „sprawcie, abyśmy mogli Go dotknąć, zobaczyć”. Człowiek pragnie uwierzyć uprzednio przekonawszy się, zobaczywszy, dotknąwszy. Wielu osobom wydaje się, że wszystko można zweryfikować zmysłowo: dotknąć, poczuć, zmierzyć, dokładnie obejrzeć… Tymczasem Bóg, podobnie jak wiele innych rzeczywistości pozazmysłowych wymyka się naszemu praktycznemu doświadczeniu. Tak, jak nikt nie może zważyć czy zmierzyć miłości, przyjaźni, mądrości lub dotknąć sumienia, tak też nie można zmysłami dosięgnąć Boga. „Bóg jest duchem”, powiedział Chrystus do Samarytanki (J 4,24).

Ponieważ Bóg okazuje się zupełnie inny od naszych oczekiwań, a nasze pojęcia są ułomne i niedoskonałe, mamy problemy ze stworzeniem prawdziwego obrazu Boga. Cokolwiek o Bogu byśmy nie powiedzieli, zawsze będą to pojęcia, które Go pomniejszają. Ludzkie słowa nie potrafią wyrazić bogactwa Jego bytu, piękna i potęgi. Bóg jest „nie do opisania”. Dlatego też w przeszłości wielu teologów mówiło częściej o tym, kim Bóg nie jest, niż kim jest. W Kościele Wschodnim rozwinęła się teologia apofatyczna (gr. apofatikos – przeczący), która bardzo ostrożnie i niezwykle krytycznie podchodziła do ludzkiej umiejętności wyrażenia całej prawdy o misterium Boga. Św. Grzegorz z Nazjanzu był przekonany, że „Boga wypowiedzieć jest rzeczą niemożliwą, ale rozumem Go pojąć – jeszcze bardziej niemożliwą”. Podobnie mistycy odczuwali niemożność precyzyjnego opisania swych doznań, uciekali się do przenośni i obrazów, zastrzegając się, że są one jedynie cieniem tej rzeczywistości, którą jest Bóg.

„Pewnego razu – pisze rabin Byron L. Serwin – ojciec zabrał syna na puszczanie latawca. Ojciec biegł z latawcem, aż ten wzniósł się wysoko i przekazał sznurek synowi, a sam się oddalił. Po chwili powrócił. Chłopiec wciąż trzymał w ręku sznurek, a latawiec poszybował wysoko i znikł z oczu. Ojciec zapytał syna:

– Gdzie jest latawiec?

– W górze – odparł chłopiec.

– A skąd wiesz? – zapytał ojciec.

– Bo czuję, jak ciągnie mnie w górę – odrzekł chłopiec.

Wiara to odczuwanie takiego ciągnięcia w górę”3.


Wierzę w Boga – wierzę Bogu
W chrześcijańskim rozumieniu wiary jest ona dialogiem człowieka z objawiającym się Bogiem. Na jej responsoryjny wymiar zwraca uwagę Katechizm Kościoła Katolickiego: „Wiara jest odpowiedzią człowieka daną Bogu, który mu się objawia i udziela, przynosząc równocześnie obfite światło człowiekowi poszukującemu ostatecznego sensu swego życia”4.

Wiara jest zatem misterium, w którym bierze udział objawiający się Bóg oraz szukający prawdy człowiek. Inicjatywa zawsze należy do Boga; to On wzbudza w człowieku pragnienie poznania rzeczywistości, tęsknotę za najgłębszym sensem życia, za prawdą i miłością. Bóg wychodzi naprzeciw swemu stworzeniu. Może nieraz wydawać się, że to człowiek szuka, pyta, kieruje pierwsze kroki ku Bogu. Jednak historia biblijna mówi, że u źródeł wiary znajduje się Bóg.

Sobór Watykański II wyraźnie podkreśla tę uprzedzającą inicjatywę Boga: „Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić siebie samego i ujawnić nam tajemnicę woli swojej (por. Ef 1,9), dzięki której przez Chrystusa, Słowo Wcielone, ludzie mają dostęp do Ojca w Duchu Świętym i stają się uczestnikami boskiej natury (por. Ef 2,18, 2 P 1,4). Przez to zatem objawienie Bóg niewidzialny (por. Kol 1,15, 1 Tm 1,17) w nadmiarze swej miłości zwraca się do ludzi jak do przyjaciół (por. Wj 33,11, J 15,14-15) i obcuje z nimi (por. Bar 3,38), aby ich zaprosić do wspólnoty z sobą i przyjąć ich do niej. Ten plan objawienia urzeczywistnia się przez czyny i słowa wewnętrznie z sobą powiązane, tak że czyny dokonane przez Boga w historii zbawienia ilustrują i umacniają naukę oraz sprawy słowami wyrażone, słowa zaś obwieszczają czyny i odsłaniają tajemnicę w nich zawartą. Najgłębsza zaś prawda o Bogu i o zbawieniu człowieka jaśnieje nam przez to objawienie w osobie Chrystusa, który jest zarazem pośrednikiem i pełnią całego objawienia”5.

W długiej historii zbawienia Bóg objawiał prawdę o sobie, pomagał ludziom w jej przyjęciu, oświecał umysł, pobudzał wolę i serce, poprzez swą ojcowską miłość i dobroć. Także i dzisiaj, Bóg udziela łaski, pozwalającej ludziom uznać prawdę nawet wtedy, gdy wymogów swego intelektu nie mogą zaspokoić bezpośrednimi dowodami. Pomaga przezwyciężyć opory i wątpliwości, jakie rodzi rozum

Bóg jest skałą, na której człowiek buduje dom wiary. Zwraca się do rozumu człowieka – pomagając mu uznać za prawdę to, czego sam z siebie nie jest w stanie poznać. Zwraca się również do woli i uczuć człowieka – pomagając jej przezwyciężyć opory i trudności, umacniając człowieka w gotowości pozytywnej odpowiedzi na objawione prawdy.

W wierze dochodzi do spotkania i wzajemnego zawierzenia. Ma ona charakter życiowy, a nie tylko intelektualny. Wyznajemy: „wierzę w Boga” – to znaczy uznajemy to, że jest i jaki jest. Jednocześnie w tym wyznaniu zawarta jest „wiara Bogu” – gotowość powierzenia się Mu, oddania, podporządkowania, uznania za jedynego Pana i Zbawcę. To, że Bóg istnieje nie jest dla nas prostą informacją, wobec której możemy przejść obojętnie. Odkrycie, że Bóg jest stanowi zarazem zaproszenie do tego, by zaprosić Go do swego życia: wybrać, obdarzyć miłością. Wiara oznacza zatem więź z tym, który przychodzi, aby mówić o sobie.

Dlatego Sobór przypomina: „Bogu objawiającemu należy okazać „posłuszeństwo wiary” (por. Rz 16,26, por. Rz 1,5, 2 Kor 10,5-6), przez które człowiek z wolnej woli cały powierza się Bogu, okazując „pełną uległość rozumu i woli wobec Boga objawiającego” i dobrowolnie uznając objawienie przez Niego dane”6.

Odniesienie chrześcijanina do Osób Boskich


Uznanie istnienia kochającego Boga prowadzi do zawierzenia – ufnego powierzenia się Mu oraz podporządkowania się Jego wymaganiom. Człowiek wierzący nie tylko jest rozumowo przekonany o prawdzie, którą wyznaje, ale żyje nią. Całym swoim jestestwem – rozumem i wolą – składa siebie w ręce Boga. Wiara ma charakter osobowy – Bóg w tajemnicy Trójcy Świętej wchodzi w osobową relację z człowiekiem. Ten zaś odpowiada na zbawczy akt Boga całym sobą, całym swoim jestestwem.

„Wierzymy w Boga. Stwierdzają to główne części wyznania wiary, a podkreśla przede wszystkim pierwsza jego część. Teraz pojawia się jednak kolejne pytanie: w jakiego Boga? Właśnie w Boga, który jest Duchem Stworzycielem, stwórczym rozumem, od którego wszystko pochodzi i z którego również my bierzemy początek. Druga część wyznania wiary mówi nam więcej. Ten stwórczy rozum jest dobrocią. Jest miłością. Ma oblicze. Bóg nie pozwala, byśmy szukali po omacku. Objawił się jako człowiek. Jest tak wielki, iż może sobie pozwolić na to, by stać się bardzo mały. «Kto mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca» — mówi Jezus (J 14, 9). Bóg przyjął ludzkie oblicze. Kocha nas do tego stopnia, że dla nas daje się przybić do krzyża, aby zanieść cierpienia ludzkości do Serca Boga. Dzisiaj widzimy patologie i śmiertelne choroby religii oraz rozumu, niszczenie obrazu Boga przez nienawiść i fanatyzm, i dlatego ważne jest, aby wyraźnie powiedzieć, w jakiego Boga wierzymy, i z przekonaniem mówić o ludzkim obliczu Boga. Dopiero to uwalnia nas od lęku przed Bogiem, z którego w końcu narodził się nowoczesny ateizm. Dopiero ten Bóg uwalnia nas od strachu przed światem oraz od lęku przed pustką własnej egzystencji. Dopiero gdy patrzymy na Jezusa Chrystusa, nasza radość w Bogu osiąga swą pełnię i staje się radością zbawczą. Uroczyście sprawując tę Eucharystię, kierujmy wzrok na Pana wywyższonego tu przed nami na krzyżu i prośmy Go o wielką radość, którą obiecał uczniom, gdy żegnał się z nimi (por. J 16, 24)”7.


Wiara ma charakter trynitarny – daje człowiekowi udział w życiu Trójcy Świętej. Jest odniesieniem do Boga w Trójcy Św. Chrześcijanin nie tylko zostaje ochrzczony w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ale zaproszony do udziału w życiu samego Boga. Poprzez wiarę i chrzest wchodzi w krąg Bożej miłości.

Relacja z Ojcem niebieskim wyraża się przede wszystkim w synowskiej czci i posłuszeństwie Temu, od którego chrześcijanin otrzymał godność dziecka Bożego. Jest uznaniem Boga nie tylko za Stwórcę, któremu wszystko zawdzięcza swe istnienie, ile za Ojca i ufnym powierzeniem Mu siebie. Wiara pobudza człowieka do uwielbienia Ojca – na wzór Jezusa – poprzez posłuszeństwo Jego zbawczej woli.

Odniesienie do Syna Bożego ujawnia się jako komunia z Nim. Jej symbolicznym przedstawieniem jest krzew winny. Przez wiarę chrześcijanin przyjmuje Jezusa jako swego Mistrza i Pana, wchodzi w logikę Jego miłości. Chrześcijanin jednoczy się z tajemnicą Jego krzyża, dopełniając cierpienia i udręki Syna Bożego. W Nim też umiera dla grzechu i zmartwychwstaje do nowego życia. Wiara sprawia, że rodzi się w chrześcijaninie pragnienie naśladowania Jezusa i wiernego kroczenia Jego śladami. Wiara również budzi w człowieku te pragnienia, jakimi żyje Jezus, a których wypełnienia oczekuje w wieczności.

Odniesienie do Ducha Świętego to przede wszystkim poddanie się Jego uświęcającemu działaniu, otwartość na prawdę i miłość, której jest źródłem. Duch Święty od momentu chrztu wypełniający człowieka pozwala mu wzrastać w nadprzyrodzonej wierze. Prowadzi umysł człowieka do poznania prawdy, a wolę pobudza do wierności. Poprzez swe dary pomaga chrześcijaninowi w głębszym zjednoczeniu z Bogiem. Jest źródłem uświęcenia.


Zatem wierzyć to nie tyle dokonać wyboru intelektualnego, być przekonanym o prawdziwości tego, co zostało nam przekazane przez Kościół jako prawda objawiona. Wierzyć to znaczy przylgnąć do Boga, wejść w pełną czci i miłości relację z Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Wiara oznacza osobowy związek z tym, który jest źródłem życia i miłości.

W wyznaniu wiary uwielbiamy Boga za to, że wchodzi w nasze życie, kształtuje je i pozwala nam doświadczyć swej miłującej bliskości. Każde wyznanie wiary, nawet w krótkiej formie znaku krzyża: „W imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego” – jest przyznaniem się do wspólnoty z tymi Trzema Osobami Boskimi, które są Jednym Panem.

Zatem, za św. Augustynem wypowiedzmy Bogu nasz akt zawierzenia, prosząc, aby przymnażał nam wiary. Niech wzrasta w nas pragnienie komunii z Bogiem, dziś możliwej w wierze, a która kiedyś stanie się oglądaniem Boga „twarzą w twarz” (zob. 1 Kor 13,12):

„Oddaję się w Twoje ręce Panie: 


Ugnieć mnie i ukształtuj tą glinę 
jak naczynie, które powstaje w rękach garncarza! 
Nadaj mu kształt, jaki zechcesz 
potem stłucz je, jeśli chcesz:

 to Twoja własność; 


… nie mam nic przeciwko. 
Wystarczy, bym się przydał do Twoich zamierzeń 
i abym w niczym nie sprzeciwił się planom, 
jakie masz wobec mnie: 
Proś więc i wymagaj Panie: 
co chcesz, abym czynił? 
Czego chcesz, abym nie czynił? 
Odnosząc sukces czy porażkę, 
prześladowany czy pocieszany, 
śpiąc czy pracując dla Ciebie, 
pożyteczny czy całkiem bezużyteczny, 
Nie pozostaje mi nic innego jak powtarzać 
za przykładem Maryi: 
tak, uczyń ze mną, co zechcesz!”

KONFERENCJA II – 3.08.

Czy warto wierzyć?
„Pierwszą z rzeczy koniecznych dla chrześcijanina, bez której nie można być prawdziwym chrześcijaninem, jest wiara”8. Ze względu na to czym jest i co daje człowiekowi, wiarę – podobnie jak królestwo Boże – można porównać do drogocennej perły lub do skarbu ukrytego w roli (Mt 13,44-46). Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z wielkości tego Bożego daru. Czasami, przyzwyczajeni do tego, że towarzyszy nam od dziecka, przyzwyczajamy się do niej. Nie widzimy jej piękna i nie doświadczamy mocy. Bywa nawet, że ciąży nam, jak kamień.

Zastanówmy się nad tym, co wnosi w nasze życie. Dlaczego warto być człowiekiem wierzącym w Chrystusa?


Różne spojrzenia na wiarę
Dla człowieka niewierzącego lub agnostyka wiara religijna najprawdopodobniej nie przedstawia żadnej wartości. Ze zdziwieniem, że nadal istnieją ludzie, którzy wierzą w jakiegoś Boga, przyjmuje informację o tym, że ktoś jest religijny. Niewierzący postrzegają wiarę jako coś dziwnego, nienaturalnego bądź wyłącznie jako fakt kulturowy. Nie biorą jej na poważnie i nie uznają za coś cennego. Bywa, że z wyższością patrzą na tych, którzy potrzebują wiary, aby odnaleźć się w życiu…

Dla niewierzących fakt wiary jawi się jako swoiste szaleństwo. Media donosiły o tym, że podczas centralnej procesji Bożego Ciała na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, miał miejsce swoisty performance: „artysta” przebrany za pielęgniarkę wraz z kolegą rozdawał uczestnikom procesji butelki z „wodą otrzeźwiającą”. Na forach internetowych można spotkać mnóstwo wypowiedzi uznających ludzi wierzących za niedouczonych, a wiarę za przejaw słabości lub zacofania.

A z czym kojarzy się wiara przeciętnemu człowiekowi? Co może o niej powiedzieć ten, kto okazjonalnie uczęszcza na nabożeństwa, rzadko przystępuje do sakramentów świętych lub nominalnie należy do Kościoła?

Najczęściej wiara przez takie osoby jest postrzegana jako pewien balast – coś, co utrudnia a nie ułatwia życie. Wiara jest zwykle kojarzona z nakazami i zakazami, obowiązkiem chodzenia do kościoła, niezrozumiałymi a uciążliwymi praktykami religijnymi.

Niegdyś, prowadząc katechezę zadałem młodzieży licealnej pytanie: Komu współcześnie żyje się łatwiej – osobom wierzącym czy ateistom? Chodziło o to, by uświadomić sobie co wiara wnosi w życie człowieka. Niemalże chóralnie młodzież orzekła, że dziś najlepiej nie mieć wiary. Dlaczego? „Bo niewierzący nie muszą co niedziela chodzić do kościoła…”, „bo ateistów nie obowiązują żadne przykazania Boże; mogą robić to, co chcą i nie muszą się spowiadać”, „bo niewierzący nie są zobowiązani do poszczenia w piątki i mogą zawsze chodzić na dyskoteki, a wierzący w Wielkim Poście – nie…”.

Argumenty, jakie podawała młodzież za tym, że lepiej być ludźmi niewierzącymi, można sprowadzić do jednego stwierdzenia: wiara to ciężar, który ktoś nakłada, czyniąc życie nieznośnym. Z pewnością jest to jednostronne, niesprawiedliwe i smutne spojrzenie na wiarę. Wynika z niego, że człowiek wierząc w Boga więcej traci niż zyskuje. Czy jednak czasami nie myślimy podobnie?


Dzięki wierze widzę głębiej
Warto osobom głęboko wierzącym i praktykującym postawić pytanie o sens wiary i to, co wnosi w ich życie? Okaże się wówczas, że wiara jest najważniejszą i najpiękniejszą wartością nadającą sens i blask życiu. Znany piłkarz Robert Lewandowski, który przyłączył się do ogólnopolskiej akcji „Nie wstydzę się Jezusa”. Tuż przed rozgrywkami Euro 2012 publicznie powiedział: „Jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa i swojej wiary. Wiem, że Bóg cały czas nade mną czuwa. We współczesnym świecie wszystko idzie bardzo szybko, nieraz zapominamy o naszych wartościach i o tym, co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze. Dlatego też ta wiara pomaga mi na boisku, ale też i poza nim, aby być po prostu dobrym człowiekiem i popełniać jak najmniej błędów”. 

Jakie są korzyści, które daje wiara? Na to pytanie każdy człowiek wierzący posiada własną odpowiedź, osobiste argumenty, które motywują go, by wierzył. Dla jednych będzie to głębokie doświadczenie miłości Bożej. Dla innych chwila, w której Bóg przyszedł im z pomocą. Jeszcze inni budują swe przekonanie o wartości wiary patrząc na szlachetne i dobre życie swoich najbliższych. Niektórzy wierzą, ponieważ są zachwyceni logiką i pięknem Ewangelii. Warto, byśmy się przyjrzeli niektórym argumentom, ukazującym wiarę jako coś cennego i potrzebnego.

Wiara odsłania przed ludźmi i najgłębszą prawdę o rzeczywistości. W „Credo” oddajemy chwałę Bogu wszechmogącemu, który jest „Stworzycielem nieba i ziemi, rzeczy widzialnych i niewidzialnych”. Świat może przerażać i zarazem zachwycać. Coraz to nowsze odkrycia naukowe ukazują jego wspaniałość, precyzję rządzących nim praw, ogrom i potęgę. Ludzi odkrywają nowe rejony wszechświata. Dzięki zdobyczom techniki penetrują najdalsze zakątki kosmosu. Jednocześnie też badają wnętrze ziemi, odkrywając strzeżone przez miliony lat tajemnice. Dzięki rozwojowi nauki techniki możemy również lepiej poznawać człowieka: jego psychikę i ciało.

Poszerzając coraz bardziej wiedzę o kosmosie, ziemi i samym człowieku jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, ile jeszcze nie wiemy. Uczeni potrafią opisać proces kształtowania się wszechświata, ewolucję niektórych gatunków, podać warunki konieczne do powstania życia, prześwietlić tajemnice genomu ludzkiego, ale to wiara idzie dalej. Tylko ona może wniknąć w istotę świata rzeczy stworzonych, uporządkować je i odkryć ich najgłębszy sens.

Nauka wyjaśnia w jaki sposób najprawdopodobniej powstało życie. Wielu uczonych patrząc na precyzję dzieła stworzenia, kontemplowało mądrość Tego, który jest źródłem i początkiem istnienia wszystkich rzeczy. Pochylając się nad komórką w laboratorium lub wpatrując się za pomocą teleskopów w najodleglejsze gwiazdy podziwiali cud istnienia, urok i nieskończoną fantazję stworzenia i geniusz Stwórcy. Dla niewierzących życie we wszechświecie jest czymś przypadkowym, uzasadnionym koniecznością lub zbiegiem szczęśliwych okoliczności, które doprowadziły do jego powstania i rozwoju. Dla wierzących życie jest darem otrzymanym od Boga, który zechciał podzielić się szczęściem istnienia.




  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna