List do efezjan



Pobieranie 155.93 Kb.
Strona1/4
Data10.05.2016
Rozmiar155.93 Kb.
  1   2   3   4
LIST DO EFEZJAN

1.1-2 WSTĘP Pismo, określane tradycyjną nazwą Listu do Efezjan, nie mogło być skierowane przez św. Pawła tylko do chrześcijan zamieszkałych w Efezie, metropolii Azji Mniejszej. Takie jest zdanie specjalistów, powszechnie dziś uznawane. Opiera się ono głównie na dwóch sprawdzianach, których dostarczają forma i treść tego listu. Już w jego adresie (Efz 1:1) nie wykazują najstarsze rękopisy najważniejszych w tej sprawie słów: w Efezie, a Tradycja waha się co do tego, kim byli adresaci listu. W jego treści uderza czytelnika brak jakichkolwiek żywszych akcentów osobistych. A przecież nie do pomyślenia jest to, by Apostoł bezosobowo potraktował członków tego Kościoła, który sam założył i pouczał w ciągu blisko trzech lat (por. Dz 19:1; Dz 19:8; Dz 19:10; Dz 20:1). Poszukując więc właściwych adresatów listu, część uczonych upatruje ich w Laodycejczykach, do których miało być skierowane oddzielne pismo, niestety zaginione (Kol 4:16). Bardziej jednak prawdopodobna wydaje się hipoteza, że list ten, może właśnie identyczny ze wspomnianym w Kol 4:16, był listem okrężnym, skierowanym do kilku miast doliny rzeki Likos, włącznie z Efezem jako metropolią. Stąd zachowane rękopisy bądź nie zawierają w ogóle nazwy geograficznej miasta, wymiennej w poszczególnych odpisach, bądź tylko jedną: do Efezjan, która zapewne była pierwotnie umieszczona na zewnętrznej stronie zwoju papirusowego, odpisanego specjalnie dla mieszkańców tej metropolii.

Stąd dla zrozumienia listu nie tyle ważne jest zagadnienie adresatów, bo byli nimi chrześcijanie wielu różnych Kościołów, ile raczej okoliczności, w jakich on powstał. Aluzje w nim zawarte (Efz 3:1; Efz 4:1; Efz 6:19n) wskazują na to, że św. Paweł napisał go w więzieniu. Podobieństwo zaś pod względem stylu i tematyki do Listu do Kolosan skłania do tego, by obydwa pisma datować mniej więcej jednakowo, mianowicie w latach 61–63, podczas pierwszego uwięzienia św. Pawła w Rzymie (Dz 28:16n; Dz 28:30). Jednakże doktryna Ef o Kościele jako o Ciele Chrystusa, bardziej rozwinięta niż w Kol, skłania do uznania Ef za nieco późniejszy.

Nowa i ostateczna synteza teologiczna Ef wynikała z praktycznych potrzeb apostolstwa, a wykorzystała refleksje, jakie Paweł miał czas snuć przebywając w więzieniu. Potrzeby apostolstwa w Azji Mniejszej – to przeciwdziałanie zagrożeniu chrześcijaństwa początkową formą gnozy. Wychodząc naprzeciw tego niebezpieczeństwa, Paweł posługuje się pojęciem misterium Chrystusa, które Bóg Ojciec objawił ostatnio światu przez apostołów. Misterium Chrystusa objawia się światu przez życie Kościoła – jako Jego Ciała, jako nieustannej epifanii. Przy tym Chrystus zmartwychwstały jest dla tego Ciała Głową, tzn. władcą i źródłem życia przez łaskę. Dalej, Kościół obmyty jako całość we Krwi Chrystusa, a w poszczególnych swych członkach przez chrzest, złożony odtąd tak z nawróconych pogan, jak i z Żydów, duchowa świątynia Boża i Oblubienica Chrystusa, jest narzędziem zbawczego planu Boga. Stąd Ef można nazwać w skrócie eklezjologią soteriologiczną. Ta właśnie tematyka listu sprawia, że stał on się szczególnie aktualny wraz ze wzmożonym dzisiaj w Kościele zainteresowaniem dla prawdy o mistycznym Ciele Chrystusa. Stąd też i w dokumentach Soboru Watykańskiego II list ten znalazł szczególnie częste zastosowanie, zwłaszcza w związku z naciskiem, jaki spoczywa w nich na zbawczym planie Boga.

Część moralna (Efz 4:1–6:20) w sposób znamienny dla Pawła snuje wnioski praktyczne z faktu Odkupienia i z przynależności do Kościoła: chodzi o życie zgodne z powołaniem. Pierwszym wymogiem jest zachowanie jedności. Etos chrześcijański cechuje całkowita nowość życia, która pozostaje w zasadniczym i bezkompromisowym kontraście z dotychczasowym, pogańskim życiem, nacechowanym nieznajomością Boga i rozwiązłością. Jako dzieci światłości, mają chrześcijanie świecić prawdą nowego życia. Przy sposobności praktycznych pouczeń dla mężów i żon pada ważkie stwierdzenie, że małżeństwo wiernych to wielka tajemnica, gdyż stanowi odzwierciedlenie stosunku Chrystusa-Głowy do swego Ciała i zarazem swej Oblubienicy, tzn. do Kościoła (Efz 5:21–33). Część moralną kończy pełen ekspresji obraz walki duchowej z mocami ciemności.

1–2: W liście tym adres składa się z elementów należących do stałego formularza (zob. Rz 1:1; Rz 1:7; por. 1 Kor 1:1). Jednakże dwa określenia w nim zawarte mówią więcej: z woli Bożej oznacza tu stale zbawczą inicjatywę, a termin apostoł otrzyma w rozdz. 3 nowe cechy. Adresatów określa tu Apostoł nie tylko stałym w NT tytułem święci, ale dorzuca nadto wierni, tak iż pierwszy przymiotnik wskazuje na uprzedni wybór Boży – powołanie do świętości, a drugi – na odpowiedź ludzi na tę łaskę – wierność. O słowach <w Efezie> – zob. Wstęp.

1.3 Zamiast zwyczajowego u Pawła dziękczynienia za adresatów, które tu, w liście okrężnym skierowanym do wielu różnych kościołów lokalnych (zob. Wstęp) nie ma zastosowania, następuje od razu po adresie hymn dziękczynny na cześć zbawczego planu Boga. W hymnie tym zawiera się zapowiedź głównego tematu listu, jakim będzie misterium Kościoła na tle dziejów zbawienia.

Hymn wprost wielbi Boga Ojca, Inicjatora zbawczego planu, a pośrednio – Jego Syna, Jezusa Chrystusa, jako pośrednika, co podkreśla wielokrotnie powtarzany okolicznik w Nim. Za punkt wyjścia Apostoł obiera naszą sytuację jako chrześcijan: wszelkie błogosławieństwo duchowe spływa na nas teraz z wyżyn niebieskich, na których zasiada zmartwychwstały Chrystus (por. Efz 1:20) i dla nas je otwiera (Efz 2:6). Zwrot na wyżynach niebieskich zachodzi pięciokrotnie tylko w tym liście. Jest to biblijne, obrazowe określenie świata nadzmysłowego, duchowej strefy bytowania (Efz 3:10). Do niej aspiruje człowiek, a chcą mu ją odebrać demoniczne „Potęgi” wyliczone w Efz 6:12 (por. Rz 8:38 n; 1 Kor 15:24; Kol 2:15).



1.4–6 Po nakreśleniu obecnej sytuacji wiernych, myśl Pawła cofa się do prapoczątku zbawczego planu. Zaczyna się on nie od naprawy rajskiego upadku, jak to często upraszczały katechezy, lecz jeszcze przed założeniem świata, w wieczności Trójjedynego Boga. Jedyne i niepowtarzalne synostwo Boże Chrystusa w sposób tajemniczy rozszerza się na wiernych jako wybranych przez Boga Ojca właśnie w Nim: Bóg nas rodzi w Synu. Jesteśmy więc „synami w Synu” (E. Mersch), synami przybranymi dzięki jedynie i w pełni Umiłowanemu, którym jest Syn. Świętość przeznaczona dla nas odwiecznym postanowieniem Bożym jest obiektywna i rzeczywista, na co wskazuje określający ją okolicznik przed Jego obliczem. Znaczy on tyle, co „zasługujący na Jego uznanie”. Wszystko to jest nienależnym darem łaski, a zmierza do ostatecznego celu wszechrzeczy – do chwały Boga.

1.7–8 Apostoł przechodzi do dzieła Odkupienia. Pośrednich etapów zbawczego planu wprawdzie wyraźnie nie wymienia, skoro mówi wprost o odkupieniu jako odpuszczeniu występków, ale je suponuje. A więc liczy się z faktem rajskiej odpowiedzi człowieka na uprzedni wybór Boży, liczy się z następstwami grzechu prarodziców. Krew Chrystusa jako środek odkupienia tutaj ma doniosłość wyraźnie ekspiacyjną – oczyszczenia z brudu grzechowego (por. Rz 3:25; Rz 5:8 n; Kol 1:20; Hbr 9:14; Hbr 9:22; 1 Pi 1:2; Ap 1:5; Ap 7:14). Tym samym pośrednio ukazuje się tu złość grzechu, który wymaga aż takiej ekspiacji. Nie zatrzymując się dłużej nad negatywną stroną Odkupienia, hymn szerzej opiewa bogactwo łaski, szczodrze wylanej na wiernych.

1.9 Trzymając się głównego tematu listu hymn wymienia najpierw łaskę szczególnego objawienia, a mianowicie poznanie tajemnicy planu zbawienia dokonanego w Chrystusie. Takie wtajemniczenie jest dowodem niesłychanego zbliżenia Boga do człowieka – kryterium przyjaźni (por. Jan 15:15). Pośrednikiem tego dzieła i jego urzeczywistnieniem, postanowionym z góry, będzie Chrystus (por. Mt 11:27).

1.10 Odkupienie nastąpiło z nastaniem pełni czasów (o tym pojęciu zob. kom. Ga 4:4), a następstwem tej pełni jest nowy, na wskroś pozytywny aspekt owego dzieła Odkupienia – szczególna odnowa wszechrzeczy. Wyraża ją jeden złożony czasownik, który z konieczności po polsku wymaga kilku wyrazów: na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie. Jest to idea szczególnie droga św. Pawłowi: Chrystus jest zasadą wszechrzeczy i zarazem pośrednikiem pojednania (Kol 1:15–20). Harmonia wszechświata naruszona przez grzech doznaje naprawy dzięki Chrystusowi, który staje się Głową, co bliżej wyjaśni jeszcze Efz 1:22 nn (por. Kol 1:18). Chrystus króluje nad całym światem tak materialnym, jak duchowym.

1.11–12 Mimo rozmiarów kosmicznych, dzieło zbawienia dotyczy przede wszystkim ludzi. Chrystusowa pełnia czasów – to etap niezawodnego i suwerennego planu Bożego, który zmierza do najściślejszego połączenia ludzkości z Bogiem. To połączenie na nowej zasadzie jest dobrodziejstwem przede wszystkim dla Żydów, wówczas powołanych do Kościoła. Oni bowiem dzięki głosom prorockim – mogli już przedtem nadzieję złożyć w Mesjaszu, którego właśnie doczekali się w osobie Jezusa. Apostoł zalicza i siebie do Żydów, o czym świadczy w tekście forma my.

1.13–14 Odpowiednio do tego wy w Efz 1:13 oznacza powołanych do Kościoła pogan. Weszli oni do niego dzięki wierze w głoszoną im Dobrą Nowinę, w prawdę o zbawieniu, a włączeni zostali do tej wspólnoty przez chrzest. Aluzję do trwałych skutków tego sakramentu stanowi użyta tu nazwa opisowa pieczęć. Pieczęcią jest zapowiedziany przez proroków (Jl 3:1–5; Eze 36:26 n), a obiecany przez Jezusa (Mt 10:20; Jan 14:15 nn; Jan 14:26; Jan 15:26 n; Jan 16:5–15) Duch Święty. Jak bowiem pieczęć wskazuje na autentyczność dokumentu czy przynależność rzeczy do właściciela, a także chroni własność czy tajemnicę – tak Duch Święty przez swą działalność w wiernych od chwili ich chrztu jest zadatkiem dziedzictwa na odkupienie, rękojmią powodzenia zbawczego planu, którego faza końcowa ukaże nowy aspekt, na wskroś pozytywny – nabycie wyłącznej własności przez Boga. Chodzi tu o nieutracalną przynależność człowieka do Boga w wieczności. To wiekuiste szczęście zbawionych zmierza ku chwale majestatu Boga, Inicjatora planu, a więc Boga Ojca. Patrocentryzm u św. Pawła jest zawsze konsekwentny.

1.15–16 Swoim zwyczajem Apostoł dziękuje Bogu za łaski udzielone adresatom i zapewnia ich o pamięci w modlitwach (zob. Wstęp). Przedmiotem jego uznania jest ich wiara w Pana Jezusa (inaczej w Kol 1:4) i czynna miłość względem współwyznawców, określonych stałym w NT appellativum święci.

1.17 Modląc się za adresatów, Apostoł prosi dla nich o charyzmaty mądrości i objawienia (zob. 1 Kor 12:8; 1 Kor 14:6; 1 Kor 14:26), których zadaniem jest wprowadzić wiernych w głębszą znajomość tego, kim jest Bóg. (Bóg Pana naszego… – zob. Jan 20:17. Ojciec chwały – zob. Dz 7:2: tu wiąże się z objawieniem).

1.18 Od istoty Bożej zaraz przechodzi Apostoł, zgodnie z głównym tematem listu, do następnego przedmiotu poznania, którym jest nadzieja powołania. Skrótowe to wyrażenie oznacza przedmiot nadziei – chwałę wieczną, do której powołuje Bóg. Bogactwo chwały – to uczestnictwo w chwale zmartwychwstałego Chrystusa, którą On obdarzy swoich współdziedziców (Rz 8:17; Ga 4:7). Dziedzictwo wśród świętych – to zapewne echo słów z Mdr 5:5, które mówią o szczęściu pozagrobowym sprawiedliwego. Wyrażenie to zachodzi jeszcze w mowach Pawłowych (Dz 20:32; Dz 26:18), a oznacza wiekuiste posiadanie wraz z aniołami i zbawionymi tej prawdziwej Ziemi Obiecanej, jaką jest niebo.

1.19–20 Najwyższy szczebel duchowego poznania, o które się modli Apostoł dla adresatów listu, dotyczy zbawczej wszechmocy Boga. Okazała się ona zwłaszcza w wywyższeniu ponad wszystko Chrystusa jako Odkupiciela, tzn. w Jego zmartwychwstaniu wraz z następstwami owego faktu dla nas, mających przez wiarę i chrzest osobisty udział w tej tajemnicy Chrystusa. Należy zwrócić uwagę na to, że u św. Pawła – z wyjątkiem 1 Tes 4:14 – stale Bóg Ojciec jako inicjator zbawienia wskrzesza Syna. Wyrazistość, z jaką pisze Paweł te słowa, jest refleksem jego własnych przeżyć pod Damaszkiem, kiedy oko w oko spotkał się ze zmartwychwstałym Chrystusem i uznał Go za Mesjasza (Dz 9:1–19). Dalszy etap wywyższenia Chrystusa – Jego wniebowstąpienie – otrzymuje tu sformułowanie znamienne dla najstarszej katechezy (por. Mt 22:44; Mt 26:64; Mk 14:62; Łk 22:69; Dz 2:33 n; Dz 5:31). Chętnie posługiwała się ona mesjańskim tekstem Ps 109:1, tekstem ST najczęściej stosowanym w Nowym Testamencie, jako argumentem za tym, że wywyższenie Chrystusa jest spełnieniem Pism. Tutaj zasiadanie Chrystusa po prawicy Bożej na wyżynach niebieskich jest równoznaczne z Jego suwerennym władaniem całym kosmosem w jego biblijnym ujęciu, tzn. włącznie ze światem wyliczonych w następnym wierszu „Potęg” duchowych, światem dla człowieka transcendentnym.

1.21 W Ef i w bliźniaczym Kol szczególnie często mówi Apostoł o różnych kategoriach bytów duchowych, anielskich czy demonicznych. Fakt ten pozostaje w związku z przesadnym kultem aniołów, który fascynował nowo nawróconych Frygijczyków (zob. Wstęp do Kol). Paweł stwierdza tu wyraźnie bezwzględną wyższość Chrystusa, uwielbionego ponad wszystkie byty duchowe, jakie tylko istnieją lub nawet mogłyby istnieć w przyszłym świecie. Mocne to stwierdzenie Apostoła ma również i dla nas dziś życiowe zastosowanie: bezwzględny prymat Chrystusa żąda od nas bezkompromisowego odsuwania od siebie wszystkich wartości, które by mogły Go nam przesłonić lub wpływ Jego na nas osłabić.

1.22–23 Chrystus, Głowa całego biblijnego kosmosu, jest też na tej ziemi Głową Kościoła nade wszystko – to znaczy suwerennym jego Władcą i zarazem źródłem całego życia łaski. Odpowiednio do tego sformułowania, które jest wśród autorów NT własnością wyłącznie św. Pawła, Kościół jest Ciałem Chrystusa (zob. Wstęp). Zastosowanie przy tym słów Psalmu o człowieku, o Adamie jako typie Mesjasza (por. 1 Kor 15:26 n; Hbr 2:8), akcentuje wywyższenie Chrystusa jako człowieka do suwerennych Bożych rządów nad światem. Tutaj jednak obok określenia Ciało pojawia się drugie, niemniej znamienne –Pełnia. Kościół jest Pełnią Chrystusa, ponieważ Chrystus go po Bożemu „napełnia”, tzn. włada nim i czyni go zdrojem swoich zbawczych łask, które tą drogą rozchodzą się na wszystkich i na wszystko, tzn. na cały wszechświat.

2.1–2 Ta sama moc Boża, która w zbawczym dziele wywyższyła ponad wszystko Chrystusa, przejawiła się najpierw w wyrwaniu grzesznej ludzkości ze stanu śmierci duchowej spowodowanej grzechami. Powszechność grzechu i potrzebę odkupienia wszystkich ludzi podkreślał Apostoł niejednokrotnie (por. Rz 3:9–23; Rz 11:32; Ga 3:22). Tutaj ilustruje tę prawdę przykładem najpierw pogan, potem Żydów, obecnie razem ożywionych w Chrystusie.

Dziesięć pierwszych wierszy rozdz. 2 żywo przypomina główne myśli pierwszych siedmiu rozdziałów Listu do Rzymian, o powszechnej niewoli grzechu i wynikającej stąd potrzebie odkupienia tak Żydów, jak pogan. Jak tam, tak i tutaj, ludzkość oglądana w perspektywie teologicznej dotychczasowych dziejów zbawienia dzieli się na te dwie części. Jednych i drugich z tej niewoli wykupuje dopiero Chrystus. Umarłymi na skutek grzechów są poganie, o ile są nie odkupieni. Pojęcie śmierci duchowej pojawia się już na pierwszych kartach Pisma Świętego. Wystarczy bowiem zestawić jedyne rajskie przykazanie wraz z jego sankcją – na pewno umrzesz – i wykonanie wyroku na pierwszej parze, by zauważyć, jak śmierć duchowa wyprzedziła o wiele lat ich śmierć fizyczną, jako swój ostateczny skutek. Inne przykłady tego ujęcia to: Rz 7:5–24; Kol 2:13; Ap 3:1. Jak w Rz 5:19 mowa jest o nieposłuszeństwie Adama, tak tutaj Apostoł nawiązuje do wciąż czynnego sprawcy buntu rajskiego, do szatana. Jego to działalność rysuje się jako ostateczna przyczyna pogańskiego stylu życia. Św. Paweł nazywa tu szatana władcą mocarstwa powietrza. To anachroniczne dziś dla nas określenie starożytne, uzależnione od ówczesnych wyobrażeń o świecie, łatwo możemy zaktualizować mówiąc o sprawcy zatrutej atmosfery duchowej tego świata, który wciąż buntuje się przeciw prawom swego Stwórcy.



2.3 Spośród ludzkości objętej gniewem Bożym nie wyłącza Apostoł bynajmniej Żydów, których oznacza tu zaimek my. Określenie żądze i zachcianki ciała nie muszą odnosić się tylko do popełnianych przez nich nadużyć seksualnych, z którymi samorzutnie dziś kojarzymy takie nazwy. Ciało w języku biblijnym, zwłaszcza u św. Pawła (zob. kom. do Ga 5:13), określa często całego człowieka w jego znikomości fizycznej, a także w jego specyficznej sytuacji moralnej, tj. istoty egocentrycznej, zbuntowanej przeciw Bogu. W tej sytuacji ludzkość, która nie może o własnych siłach wyrwać się ze stanu grzechu, jest z natury potomstwem zasługującym na gniew (dosł.: „dziećmi gniewu”). Jest to gniew Boży jako synonim karzącego sądu (por. Efz 5:6; Jan 3:36; Rz 1:18; Rz 2:5; Rz 2:8; Kol 3:6; 1 Tes 1:10; 1 Tes 5:9; Ap 6:16 n). Oznacza on ostateczne potępienie nie pokutujących grzeszników. Sama zaś niemożność wyrwania się z tego stanu ma za przyczynę to, co rozwinięta teologia nazwie z czasem stanem grzechu pierworodnego (zob. Rz 5).

2.4–6 Na ciemnym tle beznadziejnej sytuacji kontrastowo jaśnieje Boże miłosierdzie, które ocala ludzkość. Odkupienie dokonało się dzięki niepojętej, bo skierowanej do umarłych na duchu, miłości Bożej (por. Rz 5:8 n). Odwieczny plan Boga (Ef 1:4–6) łączy nas węzłem solidarności z Chrystusem, Synem Bożym. W Nim więc uprzedzająca łaska Boża zbawiła nas od niechybnej zagłady. A stało się to przez nasz tajemniczy udział w wywyższeniu Chrystusa, które zaczyna się z Jego zmartwychwstaniem, a dopełnia we wniebowstąpieniu. Pierwszy z tych faktów nas, umarłych, przywrócił do życia w Chrystusie. Również i drugi jest tajemnicą nie tylko Chrystusa, ale i naszą. Paweł posuwa się do tego, że nas ocenia jako już umieszczonych z Chrystusem chwalebnym na wyżynach niebieskich (zob. Efz 1:3; Efz 1:20). Tam, gdzie jest Głowa, są już w pewien sposób także jej ziemskie członki, korzystające na razie tylko przez łaskę z transcendentnej sfery bytowania. Mówiąc obrazowo, mamy już bilet wstępu do nieba, bylebyśmy go samochcąc nie utracili.

2.7 Długi ciąg wieków w dziejach Kościoła i nieskończone trwanie wieczności będą nieustannie ujawniać bogactwo łaski, udzielonej nam przez Bożą dobroć za pośrednictwem Chrystusa.

2.8–9 Z mocą i zapewne nie bez akcentu polemicznego podkreśla Apostoł raz jeszcze podstawową zasadę swojej soteriologii – darmowość łaski. Dostąpiliśmy jej za pośrednictwem aktu wiary z naszej strony, ale i ta wiara – to też dar Boży, a nie wypełnianie Prawa za pomocą uczynków (Ga 2:16; Ga 3:2; Ga 3:5; por. Rz 4:13), którymi „chlubią się” faryzeusze i zwolennicy nawrotu do judaizmu, zwalczający Pawła. Chlubić się – to tyle, co szukać oparcia, nadziei swego zbawienia. Stąd Paweł powie, że nam wolno chlubić się tylko w Panu, w Jego krzyżu (1 Kor 1:30 n; 2 Kor 10:17; Ga 6:14).

2.10 Na takiej zasadzie oparte życie moralne chrześcijanina ukazuje się w zupełnie nowej perspektywie: nasza solidarność z Chrystusem, zamierzona przez Boga od wieków, dotyczy także naszych czynów dobrych jako owoców otrzymanej łaski. Mimo całej naszej wolności i odpowiedzialności za czyny, co też zaznaczy Apostoł w tym liście (rozdz. 4–6), można je określić jako przygotowane z góry przez Boga w myśl zbawczego planu.

2.11 Niesłychaną nowością w dziejach zbawienia było dla Pawła, dawnego ucznia rabinów, przy tym gorliwego faryzeusza, powołanie pogan do Kościoła jako współuczestników duchowych dóbr epoki mesjańskiej, zapowiadanej wielokrotnie przez proroków. Zaczyna on więc od przypomnienia nawróconym poganom tej właśnie zdumiewającej łaski. W tym celu – na zasadzie prawa kontrastu – ukazuje im najpierw ich dawny stan godny pożałowania. Poganie ciągle byli dyskryminowani przez Żydów, którzy cenili sobie cielesny znak przymierza Izraela z Jahwe – obrzezanie (por. Rdz 17:9–14; Joz 5:2–9), mimo że prorocy zwracali im już uwagę na duchową postawę, wymaganą przez ten zewnętrzny znak (Jr 4:4; Jr 6:10; Jr 9:24 n; Eze 44:7; Eze 44:9). W Ef tylko mimochodem mówi św. Paweł o tym zewnętrznym znaku przymierza, natomiast teologicznie uzasadnił jego tylko względne znaczenie w Rz 4:9–12; Ga 5:1–6; Ga 6:15 (zob. kom.).

2.12–13 Od nieistotnej różnicy zewnętrznej przechodzi Apostoł od razu do istotnych braków, jakie wykazywało całe dawne życie pogańskie adresatów. A więc byli oni poza Chrystusem – to znaczy nie znali proroctw o Mesjaszu, krzepiących nadzieję społeczności Izraela, ludu zaszczycanego parokrotnie ponawianym przymierzem. A każde z tych przymierzy zawierało obietnice radosnej przyszłości mesjańskiej. Społeczność Izraela traktowała pogan jak obcych, a więc pozbawionych praw obywatelskich Ludu Bożego. Nie znając obietnic Bożych poganie nie mieli prawdziwej, uzasadnionej nadziei na przyszłość. Mimo że mieli wierzenia religijne, przecież nie znali Boga prawdziwego na tej ziemi; a więc rzeczywiście Go nie mieli. Ten jednak smutny stan należy już do przeszłości, a teraz nawróceni poganie mogą tym lepiej docenić zmianę swej sytuacji. Dawna, smutna odległość ustąpiła miejsca nowej, uszczęśliwiającej bliskości, którą zawdzięczają Krwi Chrystusa jako Odkupiciela.

2.14 Tutaj uniesienie dyktuje Apostołowi strofy nowego hymnu o jednoczących ludzkość skutkach Odkupienia. Chrystus jest naszym pokojem – stwierdza Paweł realizację kilku proroctw, które zapowiadały erę mesjańską jako czasy pokoju. Rozwija jednak Apostoł tylko jeden aspekt tego pokoju – zjednoczenie dotąd wrogo do siebie usposobionych Żydów i pogan. Żydzi pogardliwie nazywali pogan psami (por. Mt 15:26), poganie zaś odwzajemniali się Żydom nie tylko pogardą z racji obrzezania, ale i oskarżeniem o nienawiść do rodzaju ludzkiego (por. Cycero, De prov. cons., 5 [10], J. Flawiusz, Contra Ap., 1:310; Juwenalis, Sat., 14:103n). Wspomniany tu rozdzielający mur jest zapewne aluzją do muru, który w świątyni jerozolimskiej w I w. odgradzał dziedziniec pogan. Tablica kamienna na tym murze, znaleziona przez archeologów, groziła śmiercią poganom za jego przekroczenie (por. Dz 21:28 n).

2.15–16 Z całym realizmem, znamiennym dla swego ujęcia Odkupienia, stwierdza Apostoł, że to właśnie w ciele Ukrzyżowanego dokonał się ów proces zjednoczenia (por. Rz 7:4.6; Ga 2:19; Kol 1:22). Etapami jego były: unieważnienie wszystkich tych zarządzeń Prawa ST, które wykluczały pogan ze sprawowania kultu Jahwe (por. Kol 2:14), stworzenie w sobie jednego nowego człowieka (por. 2 Kor 5:17; Ga 3:28; Ga 6:15) w sensie bądź zbiorowego Ciała, Kościoła, o perspektywach wzrastania aż do doskonałego zjednoczenia zbawionej ludzkości (por. Efz 4:13), bądź zupełnie, ontycznie, nowej natury ludzkiej w każdym chrześcijaninie, wreszcie – usunięcie dotychczasowej wrogości względem Boga, w której trwali wszyscy, jako grzesznicy, tak poganie, jak i Żydzi.

2.17 Jak rozumieć: zwiastował pokój o Chrystusie wszystkim, skoro wiadomo, że historyczny Jezus osobiście nie głosił poganom Dobrej Nowiny (por. Mt 15:24; Jan 12:20–26)? Tłumaczy się to wyrażenie znamiennym dla pokolenia apostolskiego realizmem w ujmowaniu obecności chwalebnego Chrystusa w swoim Kościele, a zwłaszcza w kerygmacie (por. Dz 26:23; Rz 10:17; 2 Kor 5:20; 1 Tes 2:13). Dlatego i Paweł utkał tu wypowiedź o Chrystusie z cytatów Proroków, bo rzeczywiście zmartwychwstały Mesjasz dał nakaz misyjny głoszenia Ewangelii wszystkim narodom (Mk 16:15; Mt 28:19 n).

2.18 Pokój, który Chrystus w ten właśnie sposób zwiastuje przez nauczanie Kościoła, polega na ścisłej jedności, jaką uzyskali nawróceni poganie i Żydzi z Bogiem Ojcem przez Chrystusa w Duchu Świętym. Trójca i Jej życie oto najgłębsze źródło jedności wewnętrznej Kościoła (por. Jan 17:21–23). Godne uwagi przy tym jest to, w jaki sposób Apostoł ukazuje udział Trzech Osób w zbawczym działaniu względem człowieka, który idzie do Ojca przez Syna, w Duchu Świętym.



  1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna