List do galatóW



Pobieranie 125.29 Kb.
Strona1/3
Data06.05.2016
Rozmiar125.29 Kb.
  1   2   3
LIST DO GALATÓW

Występujące w adresie listu „Kościoły Galacji” (Ga 1:2) są owocem osobistego trudu apostolskiego św. Pawła, trudu podjętego podczas jego drugiej (lata 50–53) i trzeciej (lata 53–58) podróży misyjnej. Krótkie o tym sprawozdania czytamy w Dziejach Apostolskich, gdzie dwukrotnie jest mowa o jego wędrówce po „krainie galackiej” (Dz 16:6; 18:23). Nie wdając się tutaj w szczegóły teoretycznej dyskusji między specjalistami, jak należy pojmować ową „krainę galacką”, uznajmy za bardziej prawdopodobne, że chodzi tu o dawny frygijski obszar w środku Azji Mniejszej, skolonizowany od r. 278/77 przed Chr. przez szczepy Gallów, z czasem zupełnie zhellenizowanych. Ich główne miasta – to Tawium, Pesymunt i Ancyra. Adresatów niniejszego listu widzimy z tego, co o nich pisze Apostoł, jako bardzo podobnych do swoich gallijskich praojców – według charakterystyki Juliusza Cezara (De bello Gallico, IV, 3) – a więc ludzi niestałych, lekkomyślnych i rozmiłowanych w nowinkarstwie.

Dane o kontaktach św. Pawła z Galatami, pozyskanymi przez niego dla Chrystusa, czerpiemy z treści listu. Apostoł „zatrzymany chorobą” doznał od nich dobrego przyjęcia (Ga 4:13 n), a oni sami, dawni poganie ubogaceni w charyzmaty, przyjęli Ewangelię z entuzjazmem (Ga 3:2.5). Jednakże to ich szczęście bardzo prędko uległo zmąceniu (Ga 1:6; 4:16). Zmiany na gorsze dokonali „jacyś ludzie”, którzy ciesząc się znaczną powagą, posiali zamęt i zdołali uwieść „nierozumnych Galatów” da tego stopnia, że Paweł w ich oczach stał się nawet „wrogiem” (Ga 1:7; 3:1; 4:16; 5:10). Kim byli owi siewcy zamętu? Tradycyjna od czasów Ojców Kościoła odpowiedź brzmi: byli to zwolennicy judaizmu (iudaizantes, co tłumaczono dawniej niezbyt szczęśliwie: „żydujący”), którzy występowali z żądaniem zachowania całego Prawa Mojżeszowego przez chrześcijan nawróconych z pogaństwa (por. Dz 15:1). Tzw. Sobór Jerozolimski w r. 49/50 potępił w praktyce to skrajne stanowisko, stosując do nowo nawróconych minimalne ograniczenia (por. Dz 15:23–29). Nowożytna egzegeza przypuszcza, że sprawcy zamętu wśród Galatów stawiali bardziej złagodzone wymagania, żądając zachowania przepisów Tory tylko od tych, którzy chcieli być doskonałymi. Współcześni zaś uczeni zaniechali szukania jakiejś jednej etykiety określającej przeciwników Pawła, zestawiając jedynie ich dążenia ujawnione w liście przez Apostoła. I tak głoszą oni konieczność obrzezania (Ga 5:2 n; Ga 6:12), zachowania dawnego kalendarza dni świętych (Ga 4:9 n), a nadto charakteryzuje ich zbyt daleko posunięty liberalizm moralny (5:13 – 6:10) oraz dążności do gnostyckiego iluminizmu (6:1). Przy tym wszystkim zaciekle zwalczają osobę Pawła, wikłając się w sprzeczne nawet zarzuty pod jego adresem (Ga 1:10; 2:3.21; 5:11). Cechy te razem zestawione pozwalają na przybliżone ustalenie tożsamości historycznej owych przeciwników, występują bowiem one później u zwolenników Kerynta, zwalczanych w pismach św. Jana. Pierwsze stadium tego ruchu mogło wystąpić w Galacji już w czasach św. Pawła.

Alarmujące wieści o zagrożeniu wiary Galatów dochodzą do Apostoła być może około r. 56 (rozpiętość lat datacji waha się między r. 54 a 57). On zaś do głębi oburzony i przejęty ważnością sprawy, pisze niniejszy list z Efezu, bądź – zależnie od przyjętej datacji – z Macedonii czy Koryntu.

List ten jest śladem walki o doniosłą sprawę, o wyjście chrześcijaństwa poza ramy ówczesnego judaizmu. Głównym tematem tego listu – podobnie jak Rz – jest zasadniczy punkt nauki św. Pawła jako apostoła pogan: usprawiedliwienie, które dokonuje się przez wiarę w Jezusa jako Mesjasza, a nie przez samo wypełnienie przepisów Starego Przymierza. Od Listu do Rzymian jednak różni się ten list tonem żywiołowej reakcji i akcentami osobistymi. Jest to swoista apologia pro vita sua, źródło cennych – obok 2 Kor i Flp – wiadomości o życiu wielkiego Apostoła. Stąd czyta się dziś ten list nie jak traktat, lecz jak pismo naprawdę okolicznościowe, wyraz dążeń i przekonań autora w sprawie, która go żywo obchodzi. Przy tym jednak aluzje, niedomówienia i skróty myślowe utrudniają dzisiejszemu czytelnikowi jego lekturę.

Ponaddziejowy walor tego listu – to uwydatnienie prawdy, że chrześcijański, personalistyczny stosunek człowieka do Boga jako Ojca opiera się na łasce usynowienia, przyjmowanej z radością. To zaś pociąga za sobą ochoczą uległość wobec działania Ducha Świętego, daleką od poprawności tylko prawniczej i faryzejskiego zadowolenia ze siebie. „Ewangelia Pawła” głosi powszechne zbawienie, jakie przyniosła śmierć Chrystusa, który jest Dziedzicem obietnicy danej Abrahamowi. Stare zaś Prawo było tylko przejściową postacią Bożej pedagogii – etapem przygotowawczym do pełnego zbawienia w Chrystusie, do pełnego dziecięctwa wiernych, którzy dzięki Niemu są już „nowym stworzeniem”. Wolność jednak od Prawa Mojżeszowego nie jest bezprawiem. Ci, którzy należą do Chrystusa, żyją Jego życiem, Jego prawem miłości, a to dzięki działaniu w nich Ducha Świętego jako czynnika wolności. On to stale się przeciwstawia w nas dynamice „ciała” czyli natury skażonej, skłonnej do grzechu.



1:1–2. Już adres tego listu jest znamienny. Poprzez ramy oficjalnego formularza, znanego z innych listów Pawłowych, przebija emocja Autora. Mocniej niż w innych listach podkreśla on swój autorytet apostolski, o którym zdają się zapominać adresaci. Brak zaś zwyczajowego dziękczynienia zapowiada już ton ostrej polemiki. Dwa zaprzeczenia użyte w określeniu urzędu apostolskiego (dosł.: „ani od ludzi, ani przez człowieka”) stwierdzają, że źródłem władzy Pawła nie jest jakaś grupa ludzi, np. kolegium Dwunastu, ani ludzki pojedynczy pośrednik, np. Barnaba, lecz sam Chrystus, a za Nim – Praprzyczyna czyli Bóg Ojciec. Określa Go Apostoł przypominając – jak w Rz 4:24 ; 8:11 – główny dogmat Odkupienia: zmartwychwstanie jako początek życia zupełnie nowego u ochrzczonych. Paweł więc jako świadek Zmartwychwstałego, choć na nieco inny sposób niż Dwunastu (por. Dz 1:22; 22:15; 26:16; 1 Kor 15:8), zażąda dla siebie posłuchu w Bożym imieniu.

Wyrażenie wszyscy bracia dołączane w adresie jest swoistym apelem o jednomyślność wbrew nowinkom galackim. W adresie figurują tylko kościoły Galacji, bez życzliwej przydawki zwykłej w innych listach (por. Rz 1:7; 1 Kor 1:2; 2 Kor 1:1; Ef 1:1; Flp 1:1; Kol 1:2), co nadaje listowi charakter bardziej urzędowy. O zakresie pojęcia Galacji – zob. Wstęp.



3–4. Formuła wstępnego pozdrowienia, które jest błogosławieństwem, wspólna niemal ze wszystkimi listami Pawłowymi (zob. Rz 1:2 z komentarzem), określa Chrystusa jako Odkupiciela. Zapowiada to drugą część listu, gdzie mowa będzie o łasce. Samo zaś określenie wydał samego siebie za nasze grzechy – to częsta formuła Pawłowa (por. Ga 2:20; Rz 4:25; Ef 5:2.25; 1 Tm 2:6; Tt 2:14), która ma za inspirację literacką Czwartą Pieśń o Słudze Jahwe z Iz 53:4–12 i niektóre wypowiedzi Jezusowe (Mt 20:28; Mk 10:45; Łk 22:19; Jan 10:15; 1 Jan 3:16). Takie określenie zbawczej miłości Chrystusa w myśl inicjatywy Boga Ojca było formułą pierwotnej katechezy, włączoną do najstarszej liturgii chrzcielnej. Podany tu cel zbawczej śmierci Chrystusa uwydatnia z kolei negatywną stronę Odkupienia. Zły świat – ściśle: „zły eon” – to biblijne określenie czasowo-przestrzenne ludzkiej egzystencji po grzechu. Zły on jest – podobnie jak są nimi dni w Ef 5:16 – jako okazja do grzechu. Szczególnie Galaci są w stanie zagrożenia, chcąc ponownie poddać się pod jarzmo niewoli (por. Ga 5:1) tego Prawa, które należy do świata starego – sprzed Odkupienia.

5. Doksologia kieruje się ku Bogu Ojcu jako inicjatorowi zbawienia. Nie mogąc pochwalić Galatów, Apostoł przynajmniej Bogu dziękuje za dzieło zbawienia: choć ludzie zawodzą, zbawczy plan Boga pozostaje niezawodny, co stwierdza uroczyste, wzięte z liturgii „Amen”.

6–9. Zamiast wyrazić wdzięczność – Bogu czy adresatom – jak to czyni zazwyczaj w innych listach, Apostoł wypowiada tutaj swoje zdumienie i ból w formie zarzutu, co jeszcze powtórzy w Ga 3:1–16 oraz Ga 4:8–11. Zarzut dotyczy postawy duchowej Galatów; chcą oni dokonać jakby dezercji, chcą odstąpić od Boga, darzącego ich łaską powołania, w imię szukania innej Dobrej (rzekomo!) Nowiny o zbawieniu. Ale od razu – jak gdyby sam siebie chciał poprawić – Apostoł stwierdza, że prawdziwa Dobra Nowina jest tylko jedna, ta Chrystusowa, którą właśnie Paweł głosił Galatom. Tymczasem tę jedyną Ewangelię chcą wśród Galatów przekręcić (dosł.: „wywrócić do góry nogami”) jacyś ludzie, którzy sieją zamęt (zob. Wstęp), a robią to niemal zawodowo. Pozostawiając ich na razie na boku, ucieka się Apostoł do swoistego argumentu ad absurdum, by odjąć wszelką podstawę do przypuszczeń, że mogą mieć rację owi mąciciele. Otóż przeklęty byłby nie tylko Paweł, ale nawet anioł, gdyby próbował głosić Ewangelię niezgodną z tą, która pochodzi od Boga. Przy tym Apostoł od groźby przechodzi do rzucenia wręcz tego przekleństwa, typowej ekskomuniki. Stosowała taką klątwę ówczesna Synagoga (por. Jan 9:22; 12:42; 16:2), stosuje ją również św. Paweł (1 Kor 5:3–5; 16:22). Winowajców spotyka tak dotkliwa kara dlatego, że w grę wchodzi tak wielka stawka – zbawiająca prawda Boża. Odejście od niej naraża odstępcę na utratę zbawienia.

10. Zanim Paweł przejdzie do głównego argumentu autobiograficznego, odeprze zarzut, wysuwany zapewne przez przeciwników, jakoby podkreślając radosną stronę Ewangelii – wolność od ciężarów Prawa – kierował się względem ludzkim, swoistą captatio benevolentiae. O podobnym zarzucie czytamy w 2 Kor 5:12. Apostoł odpowiada więc ironicznym pytaniem retorycznym: Czy teraz, gdy posuwa się aż do rzucenia klątwy, może jeszcze uchodzić za pochlebcę, łaknącego ludzkiego uznania? Od czasu swego nawrócenia Paweł dał dowody, że wszystko, co dawniej było dla niego zyskiem, ze względu na Boga, na Chrystusa, uznał za stratę (por. Flp 3:7). Tak i teraz zależy mu tylko na Bożej prawdzie. Gdyby Paweł był oportunistą, nie zdobyłby się na tyle ofiar, ile rzeczywiście poniósł, aby stać się sługą Chrystusa, sługą w sensie biblijnym, a więc zaszczytnym (zob. Rz 1:1).

11–12. Przeciwnicy na różny sposób usiłowali osłabić powagę św. Pawła u Galatów. Zaczęli od podważania jego urzędu apostolskiego: Paweł nie pochodzi z grona Dwunastu, nie widział, tak jak Dwunastu, historycznego Jezusa, otrzymał więc posłannictwo od innych, nie od Niego. Na to odpowiada Apostoł kategorycznym stwierdzeniem, że głoszona przez niego Ewangelia jest dziełem bezpośredniego objawienia Bożego, Chrystusowego, podobnie jak Ewangelia Dwunastu. Nie była mu ona przekazana, jak to było w pierwotnym Kościele, wzorem nauki u rabinów, za pośrednictwem nauczania przez innych, którego by słuchał jak uczeń, lecz początkiem jej było objawienie Jezusa Chrystusa (zob. Rz 16:25; 2 Kor 12:1). Oczywiście fakt ten nie wyklucza możliwości, że Paweł również korzystał z przekazu Tradycji, jak to sam stwierdza w 1 Kor 11:23; 15:1 nn. Obie drogi poznania sprowadzają się do jednego Sprawcy – Boga (II Sobór Wat., KO 7). Tu akcentuje Apostoł bezpośredniość objawienia, jakie otrzymał pod Damaszkiem.

13–14. Najlepszym zresztą dowodem tego, jak radykalnie Bóg zmienił jego życie, jest dawna działalność byłego faryzeusza i prześladowcy Kościoła. O tym adresaci słyszeli niejednokrotnie, bo sprawa przemiany duchowej Pawła od początku nabrała rozgłosu (por. Ga 1:23; Dz 9:28), a i on sam chętnie w swoich listach nawracał do tego tematu (np. 1 Kor 15:9 n; Flp 3:4–6; 1 Tm 1:15). Galaci więc mogli słyszeć bezpośrednio od Pawła o genezie jego apostolstwa, a także o tym stylu jego życia, jaki poprzedzał decydującą chwilę powołania. Wyznawanie judaizmu jako zestawu prawd i zasad łączyło się u Szawła z gorliwością doprowadzoną w ówczesnych warunkach do ostateczności, do chęci doszczętnego zniszczenia Kościoła Bożego. Tu Paweł, dawny uczeń rabinacki, transponuje termin ze ST (np. Pwt 23:2 n), oznaczający tam Izraela, na tę małą jeszcze wówczas grupę prześladowanych chrześcijan palestyńskich. Uznał w nich prawdziwy, eschatologiczny, mesjański Lud Boży. A zatem on, zwalczający począwszy od Jerozolimy, palestyńskie chrześcijaństwo, nie mógł być od niego zależny co do pochodzenia swej nauki. Przeszłość takiego wyjątkowego zapaleńca daje porękę, że nie było wówczas żadnych wpływów chrześcijańskich, a tym mniej o typie liberalnym, którym by mógł on zawdzięczać początek swego nauczania podważanego przez przeciwników.

15. Tylko cudowna Boża interwencja mogła fanatyka Szawła zawrócić z obranej drogi. Było to nie tyle nawrócenie go, ile powołanie na apostoła objawionego Chrystusa, powołanie oczywiście w paradoksalnych warunkach. Określenie cytowane tu ze ST, dotyczące dwóch proroków, potwierdza fakt suwerennej Bożej decyzji, która powołuje Pawła na apostoła w ramach zbawczego planu Boga (por. Łk 12:32; 1 Kor 1:21; Kol 1:25). Bardzo żywa była u Pawła świadomość pierwszej łaski „wybrania”, a więc sakralnego „oddzielenia” do wyłącznej służby Bogu (por. Wj 13:12; 29:27; Kpł 20:26; Lb 8:11), skoro to później wyzna przed Herodem Agryppą II (Dz 26:16 nn). Powołanie do wiary i do apostolstwa dokonało się w jednej i tej samej chwili, co potwierdzają wszystkie trzy opisy sceny pod Damaszkiem (Dz 9:1–19; 22: 3–21; 26:9–20). Jeszcze dwukrotnie wspomni Apostoł swoją wizję Chrystusa chwalebnego, za każdym razem w związku z apostolstwem: 1 Kor 9:1; 15:8.

16–17. Uznaje ją Apostoł za prawdziwe objawienie, to znaczy odkrycie przez Boga prawdy dotąd zupełnie nie znanej. Jednakże nie chodzi tu tylko o prawdę abstrakcyjną, lecz o osobę – o Syna Bożego, o to, że historyczny Jezus jest Mesjaszem i Synem Bożym (por. Ga 4:4; Rz 1:3n; 5:10; 8:32; 2 Kor 4:6). Przy tym używa Paweł niełatwego zwrotu objawić we mnie, co zapewne oznacza nie tylko wewnętrzne przeżycie, lecz i dogłębną promieniującą na zewnątrz przemianę całego życia (por. Ga 2:20); a nadto po zacytowaniu proroków, z których jednemu włożył Jahwe swoje słowa w usta (Jr 1:9), zwrot ten wyraża analogicznie, że i w życiu Apostoła Syn Boży będzie głównym przedmiotem, a zarazem sprawcą nauczania, i to pogan. Natychmiast po tym objawieniu Paweł nie radził się ciała i krwi, tzn. samej ludzkiej natury w jej znikomości (por. Mt 16:17; 1 Kor 15:20), a w tym wypadku ma on na myśli innych ludzi, innych chrześcijan, od których miał być rzekomo zależny w swym powołaniu. Nie udał się więc do Jerozolimy, gdzie było Dwunastu, lecz skierował się do północnej Arabii, do królestwa Nabatejczyków, graniczącego z Damaszkiem (por. 2 Kor 11:32 n). Pomija on przy tym swój krótki pobyt w Damaszku, znany z Dz 9:19, zrobi jednak do niego aluzję pisząc: znowu wróciłem do Damaszku.

18–20. Udowadniając w dalszym ciągu swoją niezależność od ludzi Paweł stwierdza, że był również niezawisły od Dwunastu. W trzecim roku od wydarzenia pod Damaszkiem następuje zapoznawcza wizyta Pawła u Piotra, tutaj nazwanego swym aramejskim imieniem Kefas (por. Jan 1:42). Tego imienia stale używa Apostoł z wyjątkiem Ga 2:7 n. Uczcił więc Paweł Opokę Kościoła swymi odwiedzinami, których dramatyczną prehistorię odmalowują Dz 9:23–30 z innego punktu widzenia. Paweł nie omieszka przy tym podkreślić krótkotrwałości tej wizyty: zaledwie dwa tygodnie w porównaniu z trzema latami, jakie upłynęły bez kontaktu z Dwunastoma. Przelotnie też tylko widział innego z wybitnych Apostołów – Jakuba, brata Pańskiego. Na ogół utożsamia się go z Jakubem Mniejszym (Mk 15:40 par.), z grona Dwunastu, synem Alfeusza (Mk 3:18 par.; Dz 1:13), a także z autorem pierwszego listu powszechnego (Jk 1:1). Jakub dostąpił zaszczytu oglądania Zmartwychwstałego (1 Kor 15:7). Paweł jest gotów pod przysięgą stwierdzić, że nie miał bezpośrednich kontaktów z Apostołami Chrystusa aż do opisanego momentu. Ta pierwsza konfrontacja mogła już mieć za sobą jakiś okres apostolstwa sprawowanego niezależnie od Dwunastu, co inni kwestionują.

21–24. Wreszcie Paweł przytacza ostatni historyczny dowód niezależności swej misji. Tym dowodem jest jego praca apostolska wśród wiernych nawróconych z pogaństwa, daleko od Judei. Przy czym akcent spoczywa na tej ostatniej okoliczności. Choć Łukaszowe sprawozdanie w Dz 9:30 poda inną kolejność: Cezarea – Tars, tu jednak nie mamy dziennika podróży. W tej pełnej uczucia apologii względy psychologiczne grają większą rolę niż ścisła chronologia. Zaczyna więc Apostoł od tego, co uważa za donioślejsze i bliższe – od swego apostolatu w Antiochii Syryjskiej. Judea w tym okresie tylko słyszy o Pawle. Kościoły są nazwane dosłownie Kościołami w Chrystusie, bo jeszcze nie było wówczas w użyciu przymiotnika „chrześcijański”. Archaiczne to określenie ma za swój podtekst pojęcie Chrystusa jako Nowego Adama (por. 1 Kor 15:22.45), a mówi o kryterium odróżnienia nowych wspólnot od dawnych, żydowskich: było nim życie w ścisłej przynależności do Chrystusa. Chrześcijanie więc żydowskiego pochodzenia dobrze wiedząc, że Paweł działa wśród pogan, wielbili Boga za to, co, dosłownie, „w nim się działo” – za cud bezpośredniej ingerencji Bożej. Tak więc koleje życia Pawła, od sceny pod Damaszkiem zaczynając, ukazują, że był on tylko od Boga zależny, tak gdy chodzi o sam urząd apostolski, jak i o treść głoszonej przez niego nauki. Wpływu Kościoła jerozolimskiego jako wspólnoty nie było.

Wyczerpawszy argument świadczący o niezależności, przechodzi Apostoł do nowego dowodu. Było nim potwierdzenie ze strony św. Piotra i innych Apostołów.



2:1. Argument ten dotyczy nie genezy, lecz treści głoszonej przez Pawła nauki: potwierdzili ją uznawani przez Galatów bezpośredni uczniowie Jezusa. Doszło do tego podczas nowej wizyty Pawła w Jerozolimie, po upływie lat czternastu od pierwszej. A więc minął już spory szmat czasu jego apostołowania, samodzielnego i niezależnego, bez łączności z Jerozolimą i Dwunastoma. Towarzyszą w tej podróży Pawłowi dwaj mężowie, urastający do miary symboli. Barnaba (por. Dz 4:36), jakby „nuncjusz” grona apostolskiego do spraw syryjskich (por. Dz 11:22), pierwszy pośredniczył między tym gronem a Pawłem (Dz 9:27). On też współpracował z Pawłem aż do zatargu o Marka na początku drugiej wyprawy misyjnej (Dz 13:1–15:39). Tytus, Grek z po chodzenia, znany jest jako towarzysz wypraw św. Pawła tylko z jego listów (2 Kor 2:13; 7:6.13–15; 8:6.16.23; 12:18; 2 Tm 4:10). Obarczony misją apostolską na Krecie, był on adresatem jednego z listów pasterskich (Tt 1:4).

2–4. Historyczne powody tej wyprawy poda nam Łukasz w Dz 15:1 n, tu natomiast Paweł akcentuje Bożą inicjatywę – objawienie, którego bliżej nie charakteryzuje. Podkreśla jedynie Bożą interwencję, czyli brak jakichkolwiek ludzkich względów tak ze strony Dwunastu, jak i Pawła. Udając się do Jerozolimy ma jeden cel: wykazać, że mimo różnych dróg początkowych, jedna tylko jest Ewangelia, jak jeden Chrystus. Apostoł, powołany w sposób nadzwyczajny, wykaże tożsamość swej nauki z nauką Dwunastu powołanych „zwyczajnie”, przez Jezusa. Konfrontacji tej dokonuje Paweł tak wobec całego lokalnego Kościoła jerozolimskiego, jak i wobec czynników rządzących, apostołów, którzy cieszą się poważaniem, a może i kolegium prezbiterów. Paweł udaje się do nich nie dlatego, jakoby sam żywił wątpliwości co do głoszonej przez siebie nauki, lecz pragnie oficjalnego uznania ze strony tych, którzy go w apostolstwie wyprzedzili. A zatem wierność przekazowi pierwotnemu, Tradycji, należy da zasad objawionych, z którymi liczy się Paweł powołany inaczej. Nie wystarcza mu do obrony świadczenie się własnym charyzmatem, lecz wobec Kościoła potrzebuje poparcia ze strony jego władzy, powszechnie uznawanej. Gdyby mu tego uznania odmówiono, dotychczasowy bieg jego apostolstwa (przenośnia sportowa, jak w 1 Kor 9:26; Flp 2:16; 2 Tm 4:7) okazałby się daremny. Stała się inaczej. Paweł uzyskał zatwierdzenie swej linii postępowania; nie groziło powstanie jakiegoś drugiego „Kościoła nieobrzezanych”. A zaczęło się od znamiennego faktu: czynniki autorytatywne nie wymagały od Tytusa, świadka i niejako owocu działalności Pawła wśród pogan, poddania się obrzezaniu – wbrew tezie gorliwców z Dz 15:1. Sam Paweł, jak wiadomo z Dz 16:3, inaczej postąpił w wypadku Tymoteusza, który miał tylko matkę Izraelitkę, a towarzyszył Apostołowi w środowiskach przeważnie żydowskich. Decyzja w sprawie Tytusa przecięła kwestię na korzyść tezy Pawła: ceremonialne przepisy Tory nie są koniecznym wstępem do życia w Kościele. Przeciwnicy więc działali bezprawnie i podstępnie, dlatego Apostoł nie zawaha się nazwać ich fałszywymi braćmi (2 Kor 11:26). Błądzą bowiem oni co do istoty Odkupienia, a działają zarazem na szkodę Ewangelii i jedności Kościoła. Chcą oni wprowadzić ponownie tę samą niewolę, od której Chrystus nas wyswobodził (Ga 5:1.13), chcą przy tym skompromitować Pawła w oczach typowego, wzorowego Kościoła pierwszych apostołów.

5. Jednakże wobec tych zakusów ze strony przeciwników Paweł okazał się nieustępliwy. Zgodził się na praktyczny kompromis co do Tymoteusza, gdyż to nie stanowiło naruszenia żadnej zasady. Tymczasem w wypadku Tytusa szło o dogmatyczną zasadę, dlatego Paweł nie ustąpił. Tą zasadą była prawda Ewangelii (Ga 2:14; 5:7) o powszechnym zasięgu zbawienia, niezależnie od dotychczasowej przynależności do Synagogi. Stało się tak dla dobra Galatów. Rozstrzygnięcie sprawy Tytusa nie było jedynym sukcesem Pawła.

6. Na wstępie Paweł, który przecież wciąż uznaje autorytet Dwunastu, bo na ich rozstrzygnięcie się powoła, lekko ironizuje przesadne akcentowanie przez swych przeciwników przywilejów Dwunastu, opartych na historycznej bliskości z Jezusem, czy też powszechnym uznaniu. Powołuje się na powtarzające się w Piśmie Świętym twierdzenie: Bóg nie ma względu na osobę (np. Pwt 10:17; Syr 35:12), które zachodzi nieraz i w jego pismach (Rz 2:11; Ef 6:9; Kol 3:25). Ta Boża suwerenna sprawiedliwość i łaska odnoszą się tu zarówno do darmowego charakteru powołania apostolskiego, jak i do równości Żydów i pogan wobec Boga. Otóż kolegium apostolskie nie poleciło Pawłowi dodawać czegokolwiek z żądanych przez stronę przeciwną ciężarów Prawa Mojżeszowego. Klauzule Jakubowe podane w Dz 15:20–29, zawierają pewne kompromisowe ograniczenia odnośnie do pokarmów. Powzięto je na tzw. Soborze Jerozolimskim z r. 49/50. Różnica więc stanowiska Apostołów w obu wypadkach tłumaczy się tym, że klauzule pochodzą z innego czasu, a zostały przez Łukasza zblokowane w jednym opisie, albo też miały zastosowanie tylko do Kościołów o charakterze mieszanym, nie zaś rekrutujących się z samych pogan.

7–8. Co więcej, Apostołowie zobaczyli owoce działalności Pawła, poznali exemplum vivum – Tytusa i odczytali w faktach Boże rozstrzygnięcie tej sprawy, wówczas zaognionej. Następuje uznanie z ich strony równorzędności apostolstwa Pawła, szczególnie powołanego dla pogan, tak jak Piotr głównie dotąd działał wśród dawnych Żydów. Tu występuje imię greckie Piotra, może ślad cytowanego dokumentu pisanego, a może rozróżnienie konkretnej misji osobistej od urzędu Opoki Kościoła. Domena apostolstwa Piotra i Pawła odpowiadała ich osobistym kwalifikacjom: Piotr był Żydem palestyńskim, Paweł pochodził z diaspory, z miasta o kulturze helleńskiej. Niewątpliwy wybór przez obydwu terenów misyjnych potwierdziła łaska Boża współdziałająca z nimi. Faktów tu Paweł nie cytuje, ale nietrudno je odnaleźć, gdy chodzi o Piotra, w Dz 3:6–11; 5:1–11.15 n; Dz 10:1–11:18. O Pawle zaś mówią zarówno Dz 15:12; 19:12; 20:9–12: jak i on sam w 1 Tes 1:5 n; 1 Tes 2:13. Z wyraźną Bożą pomocą jedną i tę samą Ewangelię głoszą i Piotr, i Paweł, tylko że w innych środowiskach.

9–10. Filary Kościoła – co było w owych czasach wyrażeniem potocznym, pozbawionym cienia ironii – uznają łaskę apostolstwa u Pawła (Rz 1:5), łaskę, kładącą fundamenty pod Kościół (1 Kor 3:10), łaskę, która słuchających w dalszym ciągu obdarza następnymi łaskami. Wspomniane przez Pawła w listach jej przejawy – to głoszenie słowa (Rz 12:3), pisanie listów do Kościołów lokalnych (Rz 15:15) i obwieszczanie tajemnicy powszechnego zasięgu zbawienia (Ef 3:2.7 n). Wśród filarów najpierw wylicza Paweł Jakuba jako biskupa Jerozolimy i tego, który zarówno u Galatów, jak i mącicieli ich spokoju, cieszył się wielką powagą (por. 2:12; 1 Kor 15:7), potem następuje wspomniany już Piotr, ale już pod swoim aramejskim przydomkiem, oraz Jan, oczywiście syn Zebedeusza i uczeń, którego miłował Jezus, związany blisko z Piotrem (por. Jan 20:1–10; 21:20–23; Dz 8:14–17). Wyliczeni apostołowie – jak ongi Jehu Jonadabowi (2 Krl 10:15) – podali prawice na znak wspólnoty tzn. istniejącej między obu stronami zgodności nauki. Rozgraniczenie domeny wpływów nastąpiło nie przez to, lecz przez ustalony kierunek apostolstwa. Jeden jest Kościół, do którego wchodzą tak Żydzi, jak poganie, a gest podania rąk oznacza zgodę na praktyczną realizację apostolstwa w rozmaitych jego działach, z zastosowaniem tylko nieco odmiennych metod. Jedynym zobowiązaniem, jakie przy tym podjął Paweł, zresztą na życzenie owych trzech Apostołów, była obietnica pamiętania o ubogich. Jakich? Z zestawienia takich miejsc, jak Rz 15:16; 16:26; 1 Kor 16:1; 2 Kor 8:4; 9:1.12 nn wynika, że nie szło wówczas o przypomnienie troski charytatywnej o ubogich w ogóle w Kościele, lecz o wspólnoty chrześcijańskie w Ziemi Świętej z Jerozolimą na czele. Powodem udzielania tego wsparcia świętym jerozolimskim był zarówno opłakany ich stan materialny, jak również potrzeba okazania swoistej wdzięczności za udzieloną poganom stamtąd łaskę wiary i wyrażenia wspólnoty obu rodzajów chrześcijan (por. Rz 15:27). Autorytet Jerozolimy nie był prawny, lecz duchowy, jako miejsca, gdzie tak niedawno jeszcze żył i działał Jezus-Mesjasz.



  1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna